To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - Winter sonata, czyli dramy na koniec roku

Trzykrotka - Sob 18 Mar, 2017 14:05

To, że z romansu z Jung Wonem nic nie będzie, było czytelne od początku, choćby nie wiem jak zaklinać w myślach tę Na Ri, żeby patrzyła, która strona kromki jest posmarowana smacznym masełkiem. No ale, na pociechę, Na Ri kompletnie nie pasuje do świata, w jakim Jung Won, przy całej swojej sympatycznosci, musi się obracać.
Siadłam dziś do napisów do 24, ale u Lucji, u której jestem, komputer nie czyta plików srt. Trudno, może u siebie, jutro, powalczę dalej.

BeeMeR - Sob 18 Mar, 2017 14:50

Trzykrotka napisał/a:
To, że z romansu z Jung Wonem nic nie będzie, było czytelne od początku
Oczywiście, on sam też już dawno zauważył, że ona nie jest przy nim tak swobodna jak przy HS - nie żartuje, nie flirtuje ani nie szturcha go, tylko jest miła i poprawna jak grzeczna sekretarka - acz całus w policzek na pociechę był ładny.
Aragonte - Sob 18 Mar, 2017 18:35

Trzykrotka napisał/a:
No ale, na pociechę, Na Ri kompletnie nie pasuje do świata, w jakim Jung Won, przy całej swojej sympatycznosci, musi się obracać.

Dla mnie to był jeden z powodów, dla których nie mogłam kibicowac parze Jung Won - Na Ri. Nie życzyłam jej też takiej teściowej jak matka Jung Wona :-P

Obejrzałam sobie finałowy odcinek JI (czekając na napisy Trzykrotki) i dalej mi się bardzo podoba :serduszkate:

BeeMeR - Sob 18 Mar, 2017 18:43

Aragonte napisał/a:
Nie życzyłam jej też takiej teściowej jak matka Jung Wona :-P
Ja też nie - nikomu nie życzę :P
JI to ładne studium pt. "dlaczego panna nie może być z Drugim tylko z Pierwszym" (a Jumong w temacie samospełniających się przepowiedni ;) ) a jeśli że niektórzy widzowie tego nie widzż - cóż, w przypadku Hwarangów też nie widzieli :P

Ja dziś nie pooglądam JI, tylko konfrontację panów, w której HS wali JW prosto z mostu, że kocha NR, chce ją całować, przytulać i kochać się z nią - i może wreszcie do JW dotrze, że nie będzie miłych kolacyjek/obiadków we trójkę, ani innych spotkań.

Agn - Nie 19 Mar, 2017 01:03

Mogę się trochę wciąć z chińszczyzną?
Oglądam dalej Nirvana in fire i coraz lepiej się orientuję w tym kołowrotku kto z kim dlaczego przeciwko komu itp. Intryga niezła, a bohater ogarnia to wszystko swoim lotnym umysłem - serio nie wiem, jak on umie tak wszystko przewidzieć, jak się kto zachowa i w ogóle. Ale to drama - łykam to zatem jak pelikan cegłę i podziwiam - intrygę właśnie, lokacje, przepiękne stroje (boru, co te wszystkie konkubiny noszą, rany! :serce: ), bohaterów... no może nie wszystkich, bo ciężko wszystkich lubić, ale są tacy, którym kibicuję.
W tej chwili uraczę was rozkminą książęcą, bo czas by pokazać głównych graczy.

Zacznę od tego, że wszystkie książątka są synami konkubin. Znaczy się nie wiem dokładnie, jak książę Yu, ale podejrzewam, że też, bo cesarzowa go adoptowała. Znaczy się - cesarzowa nie dała królowi potomka, musiał więc wybierać z pozostałych. Spoko, że nie ma z tym większego problemu, ale jego wybór jest dla mnie cokolwiek niezrozumiały.
Oto bowiem następca tronu:

Idealnie do niego pasuje określenie "głupiec koronny". Ja rozumiem, że jego matka to królewska konkubina, a nie pierwsza z brzegu ladacznica i że pewnie król ją faworyzował zawzięcie, ale nie zmienia to faktu, że syna ma z nią tak rozmemłanego, że przyznaję - co go widzę, to mnie trzęsie, jaka to jest ciapa. Ale nie z gatunku ciap, którym wszystko leci z rąk, tylko z gatunku wolnomyślących ciap z wiecznie zbolałą wystraszoną miną. Ale oczywiście chciałby być twardym graczem. Reszta knuje jak może, by pozbawić go tytułu następcy tronu, co jak dla mnie byłoby zbawieniem dla królestwa, bo nie widzę w tym snopku siana polityka.

Książę Yu - księcia Yu już wam pokazywałam, ale pokażę raz jeszcze.

Bardzo mu się chce złotej czapki, wciąż się żre z następcą tronu, chętnie przy ojcu, od czego cesarza chyba tylko królewska głowa boli. Książę Yu współpracuje z panem Su, bo sądzi, że ten chce go posadzić na tronie. Naiwniak. Su ani myśli pakować go na najważniejszy urząd, ale ma w mamieniu Yu jakiś cel (jeszcze nie wiem, jaki, ale podejrzewam, że niecny jak diabli).

I teraz książę Jing. Mój faworyt, a także faworyt Su, bo to na niego tak naprawdę postawił.

Król go z nieznanych mi (na razie, jak wierzę) powodów nie lubi, pomimo że to on jest takim najporządniejszym synem. Słucha go, nie kłóci się otwarcie z braćmi i bez słowa skargi przyjmuje ojcowskie ciosy. Wkurza mnie nieco, że on się narobi pod rozkaz tatusia, a potem tatuś nagradza Yu np. za to, że się nie wtrącał. Więc wtedy Jing dostaje dobre słowo, a Yu np. worek klejnotów, a czasem prowincję do kolekcji.
Ten bohater ma w sobie coś niezwykłego. Su powiedział mu, że postawił na niego, bo ma wysoką moralność. W ramach zawarcia przymierza wyratował z niewolnictwa chłopca, którym Jing się tak trochę opiekował i go bronił. Jak się okazuje - to jego syn, ale nikt o tym nie wie.
BeeMeRek z pewnością doceniłaby go wokalnie, bo facet ma cudowny, głęboki głos. :serce:

Agn - Nie 19 Mar, 2017 01:34

Iiii... właśnie się zorientowałam, że końcową piosenkę śpiewa główny aktor. Ależ pięknie śpiewa! :serce:
https://www.youtube.com/watch?v=0NMob0eckAA&

Trzykrotka - Nie 19 Mar, 2017 07:22

To tak jak w Generale! Piosenkę końcowa śpiewa Pan Chung i nawet widziałam na YT jakiś koncert, na którym ją śpiewał.
Ta Nirvana jest osadzona w jakimś okresie historycznym, czy zupełnie z fantazji wzięta?

Agn - Nie 19 Mar, 2017 11:39

Osadzona jest w VI wieku, choć drama nie była uprzejma tego zaznaczyć, trzeba było poszukać informacji. Oparta jest na jakiejś książce. Swoją szosą - jakie w Chinach książki powstają! Wow! Jeśli mają cokolwiek wspólnego z opartymi na nich dramami, to kurczęta mus mnie uczyć się mandaryńskiego w trybie pilnym. :mrgreen:
Admete - Nie 19 Mar, 2017 13:11

W Chiefie Kimie najlepsi sa panowie - sam szef, ten okropny dyrektor, synuś prezesa i ten starszy pracownik biura. Nie do pobicia. Szef wynajął ochroniarzy i nazywa ich - Morfeusz i Neo :wink:
BeeMeR - Nie 19 Mar, 2017 16:50

Agn napisał/a:
BeeMeRek z pewnością doceniłaby go wokalnie, bo facet ma cudowny, głęboki głos. :serce:
Niewątpliwie :serce:

Piosenka mi się podoba :kwiatek:
Relacja też :kwiatek:

Z zupełnie innej beczki - widziałam kanapowe kissu z Introverted boss - ładne :serce:
Acz dramy oglądać nie będę :P

Agn - Nie 19 Mar, 2017 17:59

BeeMeR napisał/a:
Relacja też

Cieszy mnie, że nie zanudzam. :kwiatek:
Obecnie księżniczka coraz bardziej podejrzewa głównego bohatera, że to jej dawny ukochany. Niedawno sprawdzała jego obecne pismo z zachowanym sprzed lat listem. Niestety srodze się zawiodła, bo pismo inne - Su o wszystkim pomyślał. Teraz jednak chyba facet się złamie i przyzna się, kim jest. Znaczy się przed nią, bo jak panna będzie tak drążyć i drążyć, to jego wielkie plany mogą wziąć w łeb.
Mała uwaga - księżniczka niby drąży temat, że chodzi o kogoś, kto ją kiedyś tam ostrzegł przed bitwą, ale chemia między nimi jest taka, że bardzo głęboko wątpię, by chodziło wyłącznie o taką przysługę. ;)
Pozostaje zresztą trop babci i słowa pana Su, że księżniczka jest dla niego kimś więcej niż dla innych ludzi.

Trzykrotka - Nie 19 Mar, 2017 19:27

No, moje panie, moja robota nad JI prawie ukończona! :banan: Zostały mi tylko sceny poślubne - i finito. Bierzemy się do Producentów.

BeeMeR napisał/a:

Z zupełnie innej beczki - widziałam kanapowe kissu z Introverted boss - ładne :serce:
Acz dramy oglądać nie będę :P


Oj nie, nie oglądaj. Szukałam wczoraj czegoś w miarę przyjemnego i wzięłam sobie Introverted Boss.
Ojej.
Po niewczasie przypomniałam sobie, że tę dramę przemodelowywano w trakcie emisji: tydzień przerwy i jakieś tam zmiany. Takie rzeczy nigdy dobrze nie rokują. Na dodatek drama zaczyna się sceną samobójstwa. Sekretarka nieśmiałego szefa wyskakuje przez okno jego gabinetu w Nowy Rok trzy lata przed rozpoczęciem właściwej akcji. Jak napisali na dramabeans - to samobójstwo przeklęło całą dramę.
Obejrzałam 5 odcinków, mając wciąż nadzieję, że się rozkręci. Nic sie nie chciało rozkręcić, było smutno i bardzo męcząco. Jak nie ma być męcząco, kiedy naczelnym szefem firmy jest człowiek tak nieśmiały, że nie jest w stanie wykrztusić słowa wobec choćby małego tłumku ludzi, nikomu nie patrzy w oczy i obsesyjnie kryje twarz. Heroina jest bardziej głośna, przedsiębiorcza, ekstrawertyczna, cóż, kiedy między nią a bohaterem boleśnie brakuje choćby cienia chemii.
Cieszyłam się na tę dramę, bo poprzednia tej ekipy (Marriage Withouth Dating) była super-rozrywkowa i niegłupia. Teraz to była strata czasu.

Radiant Office natomiast dobrze rokuje.
I - naprawdę - dwa pierwsze odcinki przypomniały mi Misaeng i tak samo boleśnie mi ssię je oglądało. Drama zaczyna się od pokazania trójki bohaterów, takich trochę nieudaczników, którzy biegają do rozmowy w sprawie pracy do rozmowy z sprawie pracy, nigdzie nie mogąc przebić się przez proces selekcji. Selekcjoner pyta: skończyła pani szkołę 7 lat temu. Co przez ten czas pani robiła? Odpowiedź jest oczywista: szukałam pracy. Na pytanie, czy doskonaliła przez ten czas umiejętności, uczyła się nowych rzeczy, zdobywała kwalifikacje, odpowiada: kiedy? żeby się utrzymać, od rana do nocy pracuję dorywczo. Strasznie bolesne są te sceny, a cierpienie młodych walczących o swoje miejsce w świecie - namacalne. Po 2 odcinku cała trójka jest już zatrudniona, a ich szefem zostaje paskudny, bezduszny selekcjoner, na którego natykali się na różnych castingach.
Zapowiada się, że dalej będzie pogodniej, ale ja chyba jednak nie będę sprawdzać, co dalej.

Aragonte - Nie 19 Mar, 2017 19:29

Trzykrotka napisał/a:
No, moje panie, moja robota nad JI prawie ukończona! Zostały mi tylko sceny poślubne - i finito. Bierzemy się do Producentów.

Brawo, brawo! :oklaski: :oklaski: :cheerleader2: :cheerleader2: :excited: :love_shower:
Ciężko pracowałaś :szacuneczek:

Trzykrotka - Nie 19 Mar, 2017 19:34

Oj pracowałam, tak :love_shower: Dumna jestem z tej roboty - naszej wspólnej :kwiatek: . Ciekawa jestem, jak BeeMer spodobają się sceny konkursu na prezentera stacji SBC.

Admete napisał/a:
W Chiefie Kimie najlepsi sa panowie - sam szef, ten okropny dyrektor, synuś prezesa i ten starszy pracownik biura. Nie do pobicia. Szef wynajął ochroniarzy i nazywa ich - Morfeusz i Neo :wink:

Z Morfeusza i Neo strasznie się uśmiałam. Mam wrażenie, że cała ekipa rozkręca się niemożebnie. Bardzo zbudowało mnie, że wredny eks-prokurator wykazał się ludzkim odruchem i uratował życie Kimowi. Synalek prezesa to teraz moja ulubiona postać - chłopak świetnie sobie radzi - będę czekać na jego następne role.

Aragonte - Nie 19 Mar, 2017 19:38

Trzykrotka napisał/a:
Oj pracowałam, tak :love_shower: Dumna jestem z tej roboty - naszej wspólnej :kwiatek: . Ciekawa jestem, jak BeeMer spodobają się sceny konkursu na prezentera stacji SBC.

W moim przypadku to w 99 procentach zwykła korekta, nic wielkiego, ale Ty naprawdę masz z czego byc dumna :kwiatki_wyciaga:

Szefa Kima może sobie obejrzę, ale na razie wsiąkłam w pewną zachodnią produkcję, jestem prawie w połowie pierwszego sezonu (zaraz zabieram się za 11. odcinek) i pewnie nie dam za wygraną, póki nie obejrzę wszystkich czterech sezonów :wink:

Agn - Nie 19 Mar, 2017 19:41

Trzykrotka napisał/a:
Jak nie ma być męcząco, kiedy naczelnym szefem firmy jest człowiek tak nieśmiały, że nie jest w stanie wykrztusić słowa wobec choćby małego tłumku ludzi, nikomu nie patrzy w oczy i obsesyjnie kryje twarz.

Jako żywo stoi mi przed oczami Jak zostać królem...

Trzykroko, brawo! Napracowałaś się solidnie, ale jestem pewna, że JI dzięki twojemu tłumaczeniu tylko zyskało.

Admete - Nie 19 Mar, 2017 20:11

Trzykrotka napisał/a:
Bardzo zbudowało mnie, że wredny eks-prokurator wykazał się ludzkim odruchem i uratował życie Kimowi. Synalek prezesa to teraz moja ulubiona postać - chłopak świetnie sobie radzi - będę czekać na jego następne role.


I uratował go dlatego, że przecież nie można pozwolić, by zginął człowiek. Te wszystkie sceny, gdy dyrektor Seo wcina, je , pochłania, pożera jedzenie ;) Synuś prezesa jest uroczy, bardzo lubię tego aktora, ma niezłe zadatki na aktora, który zagra wszytko- widziałam go w dwóch innych serialach. Raz zagrał ochroniarza-mordercę bez uczuć, a drugi raz lekarza-stażystę z zamożnej rodziny, zakochanego w koleżance. Mała rola, ale od razu zwróciłam na niego uwagę.

Trzykrotka - Nie 19 Mar, 2017 20:58

Admete napisał/a:
Te wszystkie sceny, gdy dyrektor Seo wcina, je , pochłania, pożera jedzenie ;)

O tak :lol: Podoba mi się, że ładna pani za każdym razem nagradza go jedzeniem za ludzki odruch. Podoba mi się jej słabość do niej, choć nic z tego nie będzie, oczywiście.

BeeMeR - Pon 20 Mar, 2017 06:25

Trzykrotka napisał/a:
Oj nie, nie oglądaj. Szukałam wczoraj czegoś w miarę przyjemnego i wzięłam sobie Introverted Boss.
Ojej.


Nie zamierzam - db nie zostawiły na dramie suchej nitki :P zerkam na ogólne wrażenia, acz nie zawsze się z nimi zgadzam.
http://www.dramabeans.com...re-watching-43/

Admete - Pon 20 Mar, 2017 06:34

Trzykrotka napisał/a:
Podoba mi się jej słabość do niej, choć nic z tego nie będzie, oczywiście.


Zasadniczo, gdyby to on był głównym, takim, co to ma się nawrócić, to bym ich obstawiała. Mam nadzieję, że z szefem nie wymodzą na koniec jakiegoś romansu. Tutaj nie jest potrzebny.

Trzykrotka - Pon 20 Mar, 2017 08:14

Admete napisał/a:

Mam nadzieję, że z szefem nie wymodzą na koniec jakiegoś romansu. Tutaj nie jest potrzebny.

Tak, zupełnie niepotrzebny, ale pewnie go jednak na koniec wtrynią.

Edit: Agn, co za śliczna sukienka! :serduszkate:

Agn - Pon 20 Mar, 2017 10:34

Dzięki, Trzykrotko. Nie mogłam się oprzeć! :serduszkate:
Trzykrotka - Pon 20 Mar, 2017 10:58

Chyba też się ubiorę w Piękne Oczy w Florencji :serduszkate:
Agn - Pon 20 Mar, 2017 18:19

A odziej się! Choć biorąc pod uwagę twoje samopoczucie ostatnio - może jednak lepiej futerko?
Mam nadzieję, że wyjdziesz w końcu z tego parszywego choróbska. :przytul:

W ramach płodozmianu włączyłam sobie 19. odcinek Too late to say I love you. Ten Drugi knuje jakąś zemstę, wojna trwa, nasze gołąbki bardzo się kochają. To tak w dużym skrócie.
Drażni mnie w napisach ustawiczne wciskanie "timing and subtitles by ple ple ple", choć niektóre nazwy "zespołów tłumaczy" są dość zabawne. Ostatnio w Nirvanie nadziałam się na "the ogling team", a teraz w TLTSLY - "gone with the shirt team". :rotfl:

BeeMeR - Pon 20 Mar, 2017 18:48

Agn napisał/a:
Drażni mnie w napisach ustawiczne wciskanie "timing and subtitles by ple ple ple"
Mnie nie drażni, w którymś odcinku JI , może nawet więcej niż w jednym by się ten timing przydał, bo się niektóre napisy wyświetlają za krótko.

Uznałam, że chyba nie lubię NaRi - właściwie jest mi dość obojętna, ale panów lubię i ich relacja, burzliwa ostatnio interesuje mnie najbardziej.
Scena z lodem (rzut w Hwa Shina) nie trafiła do mnie zupełnie - ale ja mam alergię na rzucanie jedzeniem, w szczególności tortami - lody też tu się wpisują.
Do retrospekcji sprzed 3 lat użyto Hwa Shina w tym samym plasterkiem na czole który obecnie nosi ;) To tylko taki drobiazg ;)



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group