To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Literatura - Proza i poezja - Ostatnio przeczytane II

Caitriona - Wto 05 Sty, 2016 18:10

migotka napisał/a:
ja już tez tak mam i nie obchodzą mnie opinie innych, zwłaszcza tych, którzy uważają, że TRZEBA , NALEŻY czytać Stasiuka , Pilcha, Dehnala etc., bo to "wyższa" pojemność


Piąteczka :cheers:

Admete - Wto 05 Sty, 2016 18:44

No to Migotko mnie nie szkoda czasu, bo lubię się dowiadywać, mniej natomiast interesuje mnie przeżywanie :) Jak mi się umysł wysila, to się nie nudzę. Zatraciłam zdolność angażowania się w losy wymyślonych bohaterów ( poza pewnymi wyjątkami do których często wracam ).
migotka - Wto 05 Sty, 2016 20:36

Caitriona napisał/a:
migotka napisał/a:
ja już tez tak mam i nie obchodzą mnie opinie innych, zwłaszcza tych, którzy uważają, że TRZEBA , NALEŻY czytać Stasiuka , Pilcha, Dehnala etc., bo to "wyższa" pojemność


Piąteczka :cheers:


:beer-1:

migotka - Wto 05 Sty, 2016 20:37

Admete napisał/a:
No to Migotko mnie nie szkoda czasu, bo lubię się dowiadywać, mniej natomiast interesuje mnie przeżywanie :) Jak mi się umysł wysila, to się nie nudzę. Zatraciłam zdolność angażowania się w losy wymyślonych bohaterów ( poza pewnymi wyjątkami do których często wracam ).


ja przy dzieciach je zyskałam :wink:

Admete - Wto 05 Sty, 2016 20:44

Mnie się już raczej nie wróci. Zwyczajnie przy powieściach się nudzę. Mam wrażenie, że za dużo ich kiedyś przeczytałam. Teraz od przeżywania mam seriale, książki mają mi dostarczyć wiedzy, zaspokoić ciekawość. Każdy ma swoje upodobania. Dobrze, ze ludzie lubią czytać różne książki, bo dzięki temu autorzy mają co pisać ;)
Agn - Wto 05 Sty, 2016 23:34

Admete napisał/a:
Znaczy się czytasz, bo się zaparłaś? ;) Ja już tak nie mam - po studiach postanowiłam, ze czytam tylko to, co mi odpowiada. Po tych wszsytkich oziminach, pałubach i inszych próchnach mi się należy ;)

To jest takie... satistic guilty pleasure. Mam ochotę walić łbem w ścianę, wrzeszczeć na tego Waldzika, by się ogarnął, przestał wzdychać, że ma chęć na Stefcię i zaczął w tym względzie działać, a nie mi 150 stron miaukoli, że "ona musi być jego" i nic.
Mniszkównę przeklinam, bo nie wiem, co jej strzeliło do głowy, by tak kwieciście pisać, ale jedno muszę przyznać - to jest gniot wszechczasów. Przekoszmarny. ;)
I generalnie też jeśli mi się coś nie podoba, to odstawiam, bo szkoda mi czasu, ale jakoś tak chcę tę Trędowatą przeczytać - będę ją mogła potem koncertowo zjechać z góry na dół. :twisted:
migotka napisał/a:
ja już tez tak mam i nie obchodzą mnie opinie innych, zwłaszcza tych, którzy uważają, że TRZEBA , NALEŻY czytać Stasiuka , Pilcha, Dehnala etc., bo to "wyższa" pojemność

Też dochodzę do tego wniosku. Nie po to latami kształtował mi się mój własny gust względem lektur, by mi go psuł jakiś nadęty bubek. Teraz czytam wyjątek, bo nigdy nie czytałam nic Mniszkówny (i przysięgam, że niczego więcej nie przeczytam). Nie umiem do końca wyjaśnić mojego uporu. Może po prostu mam nastrój na szybie, durne czytadło.
Admete napisał/a:
Teraz od przeżywania mam seriale, książki mają mi dostarczyć wiedzy, zaspokoić ciekawość. Każdy ma swoje upodobania. Dobrze, ze ludzie lubią czytać różne książki, bo dzięki temu autorzy mają co pisać ;)

A ja dzięki temu mam pracę, którą kocham. I uwielbiam wchodzić do księgarń i bibliotek i poczuć, jak otacza mnie różnorodność. ^^
A właśnie mam wielką ochotę na trylogię o celtyckich wyprawach krzyżowych i chyba pognam do biblioteki. :)

Admete, pytanie - lubisz literaturę faktu. A miałabyś ochotę przeczytać Jerozolimę. Biografię miasta? Jeśli masz czytnik do e-booków, to wiesz... :) Bo sobie podczytuję i bardzo mi się podoba.

Admete - Śro 06 Sty, 2016 12:37

O bardzo bym chciała i czytnik posiadam :)
Agn - Śro 06 Sty, 2016 12:55

To ci podeślę. :)
Caitriona - Śro 06 Sty, 2016 14:19

Mogę się też o to uśmiechnąć? :kwiatek:
Agn - Śro 06 Sty, 2016 14:23

Uśmiechnąć się możesz. Zarzuć mailem na privka. :)
Eeva - Czw 07 Sty, 2016 09:27

Agn, najukochańsza! i ja sie uśmiecham ;-)
BeeMeR - Czw 07 Sty, 2016 10:28

Skończyłam (chwilę temu)
Dzienny Patrol i wcześniej Nocny Patrol Łukjanienki , zachwyconam niby typową, ale świeżą wizją odwiecznej walki Jasności i Ciemności pod okiem bezstronnej Inkwizycji (kiedy trzeba) tudzież Zmroku. Podoba mi się budowa książek - że jak w puzzlach postaci i wątki splatają się w jedną całość i klikają - wchodzą na swoje miejsce wraz z rozwojem akcji, że nikt ani nic nie jest przypadkowo, wszystko jest starannie zaplanowane albo co najmniej przewidziane przez starych wyjadaczy - Zawulona albo Hesera (tudzież Zmrok :P ).
Szalenie mi się też podoba przewrotność zamysłu - że jaśni nie są tak znowu kryształowo dobrzy jak im się wydaje, a Ciemni niekoniecznie tak źli, że właśnie są radośniejsi i kto wie czy nie bardziej interesujący czasami (jak to w filmach, słabość mam nieraz do ciekawszych postaci Złych niż mdło nakreślonych Dobrych), że Jaśni działają po nocach, a Ciemni w dzień. Mnóstwo takich niuansów mi się podobało - ergo: zachwyconam :mrgreen:
Agn, bardzo dziękuję za pożyczenie :kwiatek:

Caitriona - Czw 07 Sty, 2016 14:46

Muszę sobie te powieści przypomnieć i przeczytać kolejne części.
Agn - Sob 16 Sty, 2016 01:00

BeeMeR napisał/a:
Agn, bardzo dziękuję za pożyczenie

Polecam się. Cieszę się, że ci się podobało. Łukjanienkę czyta się bardzo lekko i przyjemnie. :)

Ja zaś wywiesiłam białą flagę. Usiłowałam przeczytać Trędowatą i... to nie był dobry moment. Może w lecie, kiedy będzie gorąco, długo jasno i lżej na duszy, to może wtedy uznam to za dobrą zabawę. Ale na razie tak mi się świetnie czyta Władysława Reymonta, że nie chce mi się wracać do Mniszkówny i jej pitolenia o niczym w stylu, który doprowadza mnie do szału (nie, to nie był komplement).
Tym bardziej na jej tle doceniłam Austen (nie, żebym jej wcześniej nie doceniała) - pisała prościej, swoje powieści okraszała pysznym humorem. A tu... smęty, nuda i kwieciste zdania o d. Maryni. :roll:
A wydawać by się mogło, że poddam się przy trudniejszych lekturach. ;)

Admete - Sob 16 Sty, 2016 07:18

Agn napisał/a:
Ale na razie tak mi się świetnie czyta Władysława Reymonta, że nie chce mi się wracać do Mniszkówny i jej pitolenia o niczym w stylu, który doprowadza mnie do szału (nie, to nie był komplement).


Nie wracaj. Zła literatura prostuje zwoje mózgowe ;)

Agn - Sob 16 Sty, 2016 10:37

Jak kiedyś mnie dorwie jakiś chochlik, to ewentualnie. Ale to nie nastąpi szybko. ;)
Aragonte - Sob 16 Sty, 2016 15:05

Ej, Dehnel nie jest taki straszny - tzn. odnoszę się do "Lali", bo ją czytałam (chociaż chyba nie dokończyłam, coś mi przerwało - kiedyś pewnie skończę). Tzn. nie odbieram czytania tej akurat książki jako szczyt mojego snobizmu :-P Czyta się to o niebo lepiej niż wspomniane przez Admete w poście poniżej "próchna, oziminy i insze pałuby" :-P

Admete napisał/a:
Znaczy się czytasz, bo się zaparłaś? ;) Ja już tak nie mam - po studiach postanowiłam, ze czytam tylko to, co mi odpowiada. Po tych wszsytkich oziminach, pałubach i inszych próchnach mi się należy ;)

Wiem, co masz na myśli :-P

Ja ostatnio najchętniej wracam do książek, które już dobrze znam (sięgam np. po mój książkowy odpowiednik tabletek uspokajających, czyli Mansfield Park), czasem podczytam kawałek jakiejś młodzieżówki - albo nawet Astrid Lindgren :-P . Zasadniczo nie mam na tyle swobodnej głowy w ostatnim czasie, żeby brać się za coś, czego, po pierwsze, nie znam, po drugie, będzie wymagało ode mnie ogromnego skupienia :?

Admete - Sob 16 Sty, 2016 15:19

Cytat:
Wiem, co masz na myśli :-P


Wiem, że wiesz ;) Choć muszę przyznać, że któraś z tych książek dostarczyła mnie i mojej współlokatorce mnóstwa zabawy. Już nie pamiętam która, ale nie Irzykowski, a Berent. Ta o strasznych mękach miłosnych ;) I jak lubię Wesele, to niektóre dramaty Wyspiańskiego czytane głośno i z odpowiednią afektacją miały także niezwykły dar rozśmieszania ;) Skończyłam czytać o jelitach ( bardzo pouczająca lektura ) i zabieram się za Joanny Bator Rekin w parku Yoyogi. To druga jej książka o Japonii po Japońskim wachlarzu. Lubię jej sposób pisania. I wyhaczyłam też na półce w bibliotece Tajemnicę domu Helclów autorstwa Dehnela i Tarczyńskiego ( pod pseudonimem pisana ). Czytałam o tej książce w Polityce, więc sprawdzę, co jest warta.

BeeMeR - Sob 16 Sty, 2016 16:36

Agn napisał/a:
Ja zaś wywiesiłam białą flagę.
Ja też - w sprawie Dworku Longbourn - tak źle napisanej i niestylistycznie przetłumaczonej książki dawno nie miałam w rękach. Ze dwa razy odkładałam, że może później - ale czas spojrzeć prawdzie w oczy - męczy mnie to czytanie, bo raz: bzdury, tj. to nie są te postaci które znam z DiU i każda scena z ich udziałem to jakieś WTF, dwa, język tłumaczki mnie drażni. Koniec, kropka - Aniu, czeka na cię.
A ja mam czas na czytanie książek o Korei od Admete :kwiatek:

Admete - Sob 16 Sty, 2016 16:40

To czytaj z przyjemnością ( mam nadzieję ) :) Wyznaję zasadę, że książki powinny krążyć, a nie kurzyć się na półkach. Też nie doczytałam Longburn. Jakaś chybiona ta powieść.
BeeMeR - Sob 16 Sty, 2016 16:46

Z postaci najbardziej mnie drażnił mulat Bingley - nie wiem czemu ale mi na nerwy działał.
James opisany harlekinowo - że niby nie jest przystojny, a Sara oka oderwać nie może (od mulata też), tajemniczy mruk - może bym i doczytała, gdyby było zgrabniej przetłumaczone i bez mulata. Oraz Bingleyów i Bennetów :P

Admete - Sob 16 Sty, 2016 16:48

Zdecydowanie bez postaci z D&U. Ale w takim przypadku, nikt by książki nie wydał.
BeeMeR - Sob 16 Sty, 2016 16:55

Wiem. Ale tak to wydali strasznego gniota.
migotka - Sob 16 Sty, 2016 19:08

Ale mi się "Dworek w L. " podobał :roll:
Admete - Sob 16 Sty, 2016 19:34

Mnie zgrzytało wykorzystanie postaci Austen. Byłoby lepiej, żeby autorka wymyśliła swoją fabułę. Ogólnie nie podobało mi się, ale z powieściami mi nie po drodze jak już wspominałam.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group