To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - Dramaland przedstawia, czyli knajpa nr 10

Trzykrotka - Nie 30 Paź, 2016 09:34

Ja nie mogę.... Co ja dałabym za możliwość poukładania puzzli z Siwonem, nawet podejrzanym! BeeMer - twoje sny rządzą :oklaski:

Na tumblrze ludzie zaczynają snuć opowieści, jak mógłby wyglądać ML sezon 2, osadzony we współczesności, taki, w którym współcześnie Wang So okazałby się porzuconym dziedzicem jakiejś Goreyo Group. Ludzie, ratunku :roll:
Practically asleep opisała ładnie, czego życzyłby sobie dla Soo na ostatek goreyowskiego życia u boku Junga
I have no idea if dogs were kept as pets in 10th century Goryeo, but for Soo’s sake I sure wish they were. I wish that when she gets to Jung’s house, he gives her the cutest, sweetest, most loyal dog in all the world as a pet. I wish she would spend her days reading interesting books, watching gorgeous sunsets, seeing funny plays, and eating her favorite foods. I hope one day she suddenly remembers her favorite modern song, and Jung catches her with her hair down, shaking her ass, and belting out 2NE1. I hope Jung hangs onto that moment forever, because he got to see her smile like her old self one last time so he knows that his offer was worth it. And I hope the entire time, the most loyal dog in the world is right next to her, game to be by her side no matter what she’s doing.
Myślę, że twórcy powinni być zadowoleni, choć generalnie fani płaczą i pomstują.

SPOILERY
Zapowiedź 19 odcinka: (widzę 5 pazurów na smocze szacie :banan: )
http://joongilover1.tumbl...oxes-of-tissues
Rzecz ciśnięta na podłogę, upadająca między Gwangjoongiem, a Jungiem, to - jak się domyślam - królewski dekret Yo, oddający Jungowi Soo za żonę - pamiętacie uciętą scenę, w której wracający z wyprawy generał Jung ma dostać nagrodę od króla?

I jeszcze:
http://jgsmile.tumblr.com/post/152486860368

Wygląda na to, że jak w BBJX, Gwangjong nie zgadza się wypuścić Soo za żadną cenę, a wtedy Wook daje jej pożegnalny prezent i sprawia, że król wręcz ją wypedza. Drogo to będzie Wooka kosztowało, ale nie sądzę, żeby o to już dbał.

Admete - Nie 30 Paź, 2016 12:24

Oglądam teraz tylko On the way..., więc nie będę tutaj zbyt wiele pisać. Mam głód sf i f, sensacji i kryminału, dlatego przerzucam się trochę na rzeczy zachodnie.
BeeMeR - Nie 30 Paź, 2016 12:39

Trzykrotka napisał/a:
Co ja dałabym za możliwość poukładania puzzli z Siwonem, nawet podejrzanym!
Byłam absolutnie przekonana, że coś za szybko mnie na te "puzzle" zaprosił, nawet jeśli byłam z 10 lat i kg młodsza niż obecnie i wolna ;)
W snach niemal zawsze jestem wolna ;)

To mi się podoba :serce: :serce2:
http://67.media.tumblr.co...m8ato1_1280.jpg

Admete napisał/a:
Mam głód sf i f, sensacji i kryminału, dlatego przerzucam się trochę na rzeczy zachodnie.
Jakbyś coś dobrego trafiła daj znać koniecznie, zwłaszcza w kwestii sf i f :kwiatek:

I dla Trzykrotki - Koszmit podczas wypadku doniczkowego:

BeeMeR - Nie 30 Paź, 2016 12:44

i powypadkowy:



Nie wiem czemu nie chciało przejść w jednym poście :shock:
chyba cenzuruje mi ilość fotek - muszę sobie to wziąć do serca :mysle:

edit: KWA!
Doskonały dobiera się Koszmitowi do portek :rotfl:

forum przepuszcza tyko trzy fotki na post a nie będę mnożyć postów, więc tylko linki i znikam bawić się dalej nie spamując :mrgreen:
http://www.imagebam.com/image/40af24512374304
http://www.imagebam.com/image/ee308b512374306

Admete - Nie 30 Paź, 2016 12:57

BeeMeR napisał/a:
Jakbyś coś dobrego trafiła daj znać koniecznie, zwłaszcza w kwestii sf i f :kwiatek:


Na razie próbuję Westworld i Dark Matter. Zajrzyj do Fantastyki. Mam też do nadrobienia trochę różnych filmów - azjatyckich i zachodnich.
Agn może obyczajowo spróbuj Twenty again?

Aragonte - Nie 30 Paź, 2016 13:00

BeeMeR napisał/a:
zaraz będę doczytywać wrażenia z ML 17-18, bo właśnie skończyłam 18. bladym świtem. Jak na dramę z którą straciłam więź już dawno (a może nie nawiązałam? Właściwie to interesujące zjawisko, że Aragonte przeżywa dramę znacznie bardziej choć nie ogląda "po bożemu" a ja na spokojnie - no ale każdy jest inny i ma inną emocjonalność) oglądało mi się dobrze.

Nie przeżywam już historii jako takiej, tylko się wkurzam na zmarnowanie potencjału. Tzn. bohaterowie przestali mnie już obchodzić, nie mam komu sympatyzować ani się wczuwać (bo Hae Soo jest dla mnie głupia, w przeciwieństwie do Rouxi z Bu Bu Jing Xin, a ewolucja charakteru Wang So nabrała takiego tempa, że trudno mi podchodzić do tego bardzo empatycznie, mimo dobrej gry Junkiego).
A wkurzam się, bo w k-dramach najbardziej cenię śledzenie jakiejś spójnej historii (i to, że nie muszę czekać fafnastu sezonów, aż ta hostoria się rozwinie i zakończy), to, że mam szansę się wciągnąć w akcję, kogoś polubić, kogoś znielubić, komuś kibicować, a na zakończenie dostać jakieś satysfakcjonujące (mniej lub bardziej) zakończenie. I nawet jeśli będzie to prosta historia miłosna, która niczego więcej nie udaje, to jeśli spełni moje oczekiwania jako widza, to pozostaję z poczuciem, że nie zmarnowałam czasu. Jasne, że czasem jakieś pojedyncze odcinki wypadają gorzej, ale liczy się perspektywa całości. Przypominam sobie teraz Oh My Ghost - wiem, że trochę narzekano tu (Agn chyba) na końcówkę, ale kiedy oglądam to teraz, to mam wielką satysfakcję nie tylko ze śledzenia fabuły i gry aktorskiej (a jest to wielka frajda, nie powiem, także role poboczne to perełki), ale też z tego, że widzę, jak sensownie, mimo jakichś tam usterek, jest poprowadzona opowieść. W JI (na które narzekałam w pewnym momencie, bo miałam problem z wyczuciem konwencji) też fajnie widać ogólny zamysł scenarzysty i mam nadzieję, że końcówki nie zepsują :trzyma_kciuki: Arang oczekiwania spełniała, mimo płaczliwych odcinków, Iljimae - jak najbardziej, Joseon Gunman, City Hunter, Smoki, Healer - takoż. I wiele innych. Moje oczekiwania spełniają także Joseon X-Files czy Signal, mimo że zakończenia są tam specyficzne.
W przypadku Moon Lovers oczekiwania miałam bardzo duże i połowa dramy je spełniała (i na poziomie rozwoju charakterów, i tempa akcji), po czym nagle doszło do zachwiania, reklamowany "epicki romans" gdzieś utknął, bohaterka okazała się taka, że nie było możliwe, żebym w jakimkolwiek stopniu się z nią identyfikowała, a tło historyczne, które aż się prosiło o to, żeby je wykorzystać, stało się jedynie pretekstowe :?
Prawdę mówiąc teraz bardziej mnie ciekawi historyczny Gwangjong, jego postępowe reformy typu uwolnienie niewolników (bo dlaczego właściwie to zrobił? :mysle: ) i to, czemu się tak zeźlił w ostatniej fazie rządów, niż dramowy :roll: Ogółem mam ochotę sięgnąć teraz po jakiś seguk, w którym postacie historyczne nie będą potraktowane tak bezceremonialnie jak tutaj (może wobec tego zacznę w końcu oglądać Nieśmiertelnego Admirała...). I gdzie nie będą wciskali mi kitu w reklamach, że mają zamiar opowiedzieć "epicki romans" :roll:
Nie znam chińskiej książki, ale znam liczne spoilery dzięki Trzykrotce, i wygląda mi to tak, że sztywno i bez wyczucia nałożono schemat fabularny oryginału, nie licząc się z różnicami charakterów, tła, fabuły, ogółem wszystkiego. Tzn. mogło to być zrobione z wyczuciem, gdyby dano widzom więcej czasu, ale na to potrzeba nie 20 odcinków (z czego chyba 12 zmarnowano na romans Hae Soo i Wooka :? ), tylko np. 30. Niestety obawiam się, że faktycznie musi być tak, jak pisała Trzykrotka, że zaplanowano znacznie więcej odcinków, a potem przycinano brutalnie drugą połowę dramy, żeby zmieścić się w 20. Jako widz, który zawsze analizuje, jak drama jest zrobiona, skonstruowana, czuję się rozczarowana. A że oczekiwania miałam spore, to moje rozczarowanie jest tym większe.

No to się rozpisałam :-P Wracam do Duszki.

Edit: taki żarcik nawiązujący do Chefa z Oh My Ghost :) Zdjęcia z JI, z bardzo ważnej sceny z ramenem w tle :mrgreen:
http://images6.fanpop.com...619-589-800.gif

BeeMeR - Nie 30 Paź, 2016 13:17

Aragonte napisał/a:
się wkurzam na zmarnowanie potencjału.
Na to też się wkurzam, tj, też szkoda mi zmarnowanego potencjału, bo drama mogła być znacznie lepsza.

Admete napisał/a:
Zajrzyj do Fantastyki.
Zaglądam regularnie :kwiatek:

I wracam do Koszmita wykręcającego rękę Zuemu i Suzy wyciągającej go (K.) z kawiarni wristgrabem ;)

Aragonte - Nie 30 Paź, 2016 13:40

Podrzucę jakieś gify z JI (ciekawe, jakie są ograniczenia w ich przypadku).

Hwa Shin i Na Ri tuż przed wejściem na wizję w czasie wieczoru wyborczego :mrgreen:



Aragonte - Nie 30 Paź, 2016 13:47

I ciąg dalszy wieczoru wyborczego z Jealousy Incarnate w gifach :wink:





To, co mi się bardzo podobało w scenie przekazywania ostatniej notki, tej z wyznaniem miłosnym - słyszalny z offu głos Hwa Shina (czyli JJS) załamywał się lekko :serce: aż sie przyglądałam, czy pismo na kartce nie jest jakieś rozchwiane, ale chyba nie :wink: Ładna scena, nie powiem :serduszkate:

BeeMeR - Nie 30 Paź, 2016 13:54

Aaaalmost paaaaradise! :rotfl:
Dosłownie :rotfl:

I kolejny duecik śpiewany playbackowym falsetem :lol:
https://www.youtube.com/watch?v=ug2zV8L1DWI

Agn - Nie 30 Paź, 2016 14:24

Wywaliło mi posta! :cry2: No nic, co najważniejsze...

Trzykrotka napisał/a:
Co ja dałabym za możliwość poukładania puzzli z Siwonem, nawet podejrzanym!

Zwłaszcza z podejrzanym. :twisted: BeeMeRku, cudny sen! Że też się nie zdecydowałaś na układanie Zygzaka... :lol:
Cytat:
A tutaj piękna droga przez mękę - ML 18

Mam nadzieję, że nie zapomnę c.j. dzisiaj nim zniknie.
Czemu w sumie ustawiasz czasówkę? :mysle:
Aragonte napisał/a:
I gdzie nie będą wciskali mi kitu w reklamach, że mają zamiar opowiedzieć "epicki romans" :roll:

Ja trochę sobie pozwolę - w sumie to jak rozumiesz "epicki romans"? Bo dla mnie romans sam w sobie nie będzie epicki (nie wiem za bardzo, co w tym romansie powinno się dziać, żeby był epicki), dla mnie to romans wpisany w epicką historię. ML mi to dał, nie narzekam. Epicki romans to dla mnie np. Przeminęło z wiatrem, który, gdy tak wyciągnąć z niej historię w tle, to mamy po prostu głupią dziewuchę i faceta, którego ona odrzuca, a na końcu on odrzuca wreszcie ją. Zaczęłam się nad tym zarzutem mocno zastanawiać i możliwe, że jestem głupia (znaczy się na pewno jestem), ale nie mogę go do niczego przylepić. :mysle:

Wracam do pracy.

Aragonte - Nie 30 Paź, 2016 14:44

Agn napisał/a:
Ja trochę sobie pozwolę - w sumie to jak rozumiesz "epicki romans"? Bo dla mnie romans sam w sobie nie będzie epicki (nie wiem za bardzo, co w tym romansie powinno się dziać, żeby był epicki), dla mnie to romans wpisany w epicką historię. ML mi to dał, nie narzekam. Epicki romans to dla mnie np. Przeminęło z wiatrem, który, gdy tak wyciągnąć z niej historię w tle, to mamy po prostu głupią dziewuchę i faceta, którego ona odrzuca, a na końcu on odrzuca wreszcie ją. Zaczęłam się nad tym zarzutem mocno zastanawiać i możliwe, że jestem głupia (znaczy się na pewno jestem), ale nie mogę go do niczego przylepić. :mysle:

Hmmm, wiem, że słowo "epicki" jest solidnie nadużywane i sama go nie lubię, ale ponieważ pojawiało się w poostach z Soompi, do których się odnosiłam, to konsekwentnie je stosuję.
A jak to rozumiem? "Epicki romans" potrzebuje - moim zdaniem - przede wszystkim jednego (no, dwóch rzeczy) - dziania się (czyli historii, która wciągnie - hasło "epika" do czegoś zobowiązuje) i odpowiednio długiego czasu na rozwój tegoż romansu.
I tego drugiego mi w ML zabrakło - tzn. czasu pokazanego przekonująco na ekranie, bo przeskoków czasowych typu "3 lata później" to można napchać ile wlezie, oraz czasu przeznaczonego dla widza, żeby ten rozwój romansu poobserwował (tzn. bardzo ładnie pokazano rozwój relacji HS-Wook, no ale chyba nie o to chodziło w tym wszystkim). A więc zabrakło mi iluś tam odcinków, w których poza dramatami będzie właśnie szansa poobserwować sobie rozwój uczucia, pocieszyć się nim trochę, złapać oddech, zanim wszystko się zawali (i z romansu zrobi się relacja mocno toksyczna, od której należałoby się trzymać jak najdalej :roll: ), a także rozwoju związków bohaterki z postaciami pobocznymi, żeby nie było potem akcji typu "nieważne, że Chae Ryun kłamała mi w żywe oczy i otruła poprzedniego króla, to moja młodsza siostra, której jedyną winą jest bycie niewolnicą" :zalamka:
Czyli w sumie cały czas upieram się przy tym, że Moon Lovers jest za krótkie :wink:

I nie jesteś głupia, Agn, po prostu inaczej to odbierasz :kwiatek:

Aragonte - Nie 30 Paź, 2016 16:38

Spoilerowe zdjęcie z JI dla Trzykrotki :wink:
https://www.instagram.com...-by=queen_j.y.p

BeeMeR - Nie 30 Paź, 2016 17:21

Agn napisał/a:
Wywaliło mi posta! :cry2:
:przytul:

Agn napisał/a:
Że też się nie zdecydowałaś na układanie Zygzaka..
Wiecie z kim układam na co dzień ;) Albo raczej już sami układają ;)
A ostatnio poważnie rozważałam oglądanie Posejdona, stąd pewnie ten Siwon ;)

Trzykrotka - Nie 30 Paź, 2016 17:30

:roll: :mrgreen:
Aragonte napisał/a:
Spoilerowe zdjęcie z JI dla Trzykrotki :wink:
https://www.instagram.com...-by=queen_j.y.p

Ooo....-oooo?! No ja cie..... śluby też sobie razem zafundują, czy tylko pójdą razem do ichniego Kleinfelda? Swoją drogą: czy to nie piękne, że jest drama, która daje tak cudowne, krwiste, choć niezbyt wielkie, role dwóm kobietom w średnim wieku, role, w których nie grają tylko matek albo szwagierek, są piękne, świetnie ubrane, gadają o menopauzie i facetach, kłócą się ostro, ale też rozumieją jak nikt inny na świecie? Uwielbiam je obie i oglądając JI zapomina, jak ohydną postać grała jedna z nich w ML, a druga w Untold Scandal.

ML na szczęście przebolałam. Ale naprawdę żal mi fandomu, bo widać, że na widok najnowszych fotek i zapowiedzi, że nie będzie jakiegoś przełomu w ostatniej chwili, że naprawdę SoSoo z odcinkiem 19 rozstają się na zawsze, ludzie wpadli w rozpacz i słuszny gniew. Najwięcej oberwało się naszemu Jun Ki, który na konferencji prasowej zapewniał, że to będzie drama, która "wszystkich napełni szczęściem." Teraz go lżą jako kłamczucha.
A jakby jeszcze było mało pokazały się i takie zdjęcia.
http://vivere-militare-es...y-going-to-kill
Też zgodne z BBJX.
Ech no :( Nawet gdyby drama była najpiękniej na świecie skonstruowana, nie da się uniknąć serii dramatów na koniec. Rzeczywiście, jeszcze dwa odcinki i - zapewne - zalew ff, jak po Heirs, kiedy to ludzi tak bardzo nie zgadzali się z przebiegiem scenariusza, że napisali go sobie sami, od nowa. I różne pocieszające dalsze ciągi.

Agn :kwiatek: Gdybyś za radą Admete chciała zacząć Twenty Again, to mogłabym ci potowarzyszyć, jakoś wcisnę jeszcze jedną dramę.

Shopping King Louis

Cudo, cudo, cudo - prześlicznie dobrane tło do pierwszego kissu, wśród książek (kissu co prawda wall, ale In Gukowi wierzę, że poprawi technikę, to całuśnik, jakich mało), a potem przekomiczny powrót Louisa na łono rodziny. Komiczny, bo biedak nadal nic nie pamięta, powtarza tylko, że "zawsze wiedział, że był kiedyś bogaty," a cokolwiek się dzieje, ma o tym ochotę powiedzieć Bok Sil :serduszkate: I ona, choć za nim tęskni, cieszy się z odmiany jego losu - co za słodziaki. A jak ją zaganiał na czerwony dywan :mrgreen: Louis, nadal napychający sobie buzię jedzeniem i usmarowany nim po uszy, z tymi odwiedzionymi na boki rękami, będzie musiał za chwilę rozstać się z Bok Sil i to może być trudne... BeeMer - mam ci ewentualnie relacjonować, co dalej? :kwiatek: Podejrzewam, że nie będą nas dręczyć za długo :trzyma_kciuki:

Okazało się dziś, że to, co mnie od tygodnia zabija i dręczy bólem, to helicobakter; zanim ja go zabiję antybiotykiem, cierpię sobie i większość czasu na długim weekendzie spędzam wyciągnięta po rzymsku, z okładem na brzuchu. W tej to pozycji też sporo oglądam. Wczoraj zapodałam sobie weekendową głupotkę pt GoHo Starry Nights
Odcinki są 4, na db napisali, że to z serii "znacie? To posłuchajcie," gra Plaga - a co tam, zapuściłam.
Dla porządku dziennikarskiego zdam relację, ale po 2 odcinkach wiem już wszystko i więcej mi nie trzeba :roll:
GoHo to bardzo ładna (znów z GG panna, ta z Bohatera z sąsiedztwa) i niezbyt przebojowa pracownica agencji reklamowej. Nie bardzo jej idzie praca, do tego stopnia, że jej bezpośredni manager, przywaliwszy jej papierami w łeb a oczach całego zespołu, bierze na jej miejsce młodego Pistoleta, a ją przesuwa do drugiego zespołu, który czeka właśnie na nowego managera. Okazuje się nim być - jakżeby inaczej - Eksio naszej GoHo, co to kiedyś bez słowa zostawił a potem dzwonił po policję, kiedy dobijała się do drzwi z żądaniem wyjaśnień.
I raptem sytuacja totalnie zabagniona zmienia się dla naszej dziewczynki nie do poznania. Sfrustrowana zastojem w karierze i brakiem uznania, idzie poszaleć do klubu, ubrana klubowo i absolutnie minimalnie. A jak na GG przystało - wygląda jak milion dolarów w złotych sztabkach. I akurat okazuje się, ze jej firma, zamiast na zwyczajowe karaoke i picie, przyszła na spotkanie integracyjne do klubu; widok GoHo spowodował opad szczęk u wszystkich kolegów, z managerami na czele. I teraz panna nie może opędzić się od absztyfikantów.
Do tej pory pisała kiepskie felietony w czasopiśmie internetowym, miała mało kliknięć, więc i mało jej płacili. Teraz jej kolumna "GoHo Starry Nights" eksploduje od lajków, bo wylewa życiową frustację, oceniając stada atakujących ją facetów w stylu Carrrie z Seksu w wielkim mieście i przyznaje im gwiazdki.
No i reszta to już wiadomo, dwa odcinki jeszcze gier i zabaw ludu biurowego, nie chce mi się tego oglądać. Widać na kilometr, że na zwycięzcę wyznaczono Gburka, a raczej Wielkiego Gbura, czyli pierwszego managera panny - Plagę w monstrualnym grzybie na łbie.
Drugiego, Eksia, który duka coś, ze wcale nie chciał porzucać, gra kolczasty król ze Zwierciadełka, trzeciego, Pistoleta, który pierwszy zabrał się do całowania oraz ofert zademonstrowania swoich super-talentów łóżkowych, gra Drugi z Page Turnera. Kompletnie go nie skojarzyłam; tam był ponury i drętwy, tutaj ma rude włosy i gra absolutnego czarusia.
Jak ktoś chce się poodmóżdżać to można, tyle, że stosunki w tych biurach koreańskich to trochę nie dla nas. Lanie papierami po głowie, gburowatość wydzierającego się szefostwa, konieczność podlizywania się byle chłystkowi, a co najgorsze - brak możliwości obrony przed molestowaniem ze strony wyższych rangą (jedna scena, ale aż mi skóra ścierpła) - wszystko to odbiera wiele z przyjemności gp. Ja po 2 odcinkach pasuję - kolejnych 2 nawet nie kupuję.

BeeMeR napisał/a:
A ostatnio poważnie rozważałam oglądanie Posejdona, stąd pewnie ten Siwon ;)

A właśnie - trzeba będzie poszukać jakichś ludzkich literek do chińskiej dramy z Siwonem, która grzecznie czeka na swoją kolej do oglądania.

Agn :kwiatek: wyślę ci literki na pw. Zawsze ustawiam czasówki, bo wiem, że która z nas będzie zainteresowana, to sobie szybko odbierze, a nie chcę, żeby to wisiało w nieskończoność na forum.

BeeMeR - Nie 30 Paź, 2016 18:16

Trzykrotka napisał/a:
BeeMer - mam ci ewentualnie relacjonować, co dalej? :kwiatek:
Tja, właśnie jestem w 11. odc. Luisa. Ja swoje - drama swoje, sama się włączyła ;) - pasowała mi pod robienie czegośtam, bo nie wymaga super uwagi - i dobrze, bo obśmiałam ogromnie wizytę Oski na zapupiu u panny, rąbanie drwa, noszenie wody z rzeki i inne zaściankowe cuda którym podołać nie umie ale się stara mężczyzna z miasta :rotfl:
Inna sprawa - do tej dramy wcisnęli nieziemską ilość ppl i jakoś nie boli ;)

Trzykrotka napisał/a:
W tej to pozycji też sporo oglądam.

Bardzo współczuje bakterii, Ania się z tym użerała swego czasu :przytul:
Zachęcam (ostatni raz, słowo daję, pisać będę - namawiać nie) do choć 6. odcinka DH - abstrakcja czysta, gp poprawiająca humor, specjalne ananasy właśnie ćwiczą do udawanego showcase, bo do prawdziwego ich nie chcieli. Drama nie ma w sobie nic z realizmu - ale po co komu realizm przy gp? Albo aktorstwo ;)
Jak np. Suzy ma powiedzieć więcej niż dwa zdania na raz to jest kiszka, bo nie umie modulować głosu zupełnie,ale ogólnie patrzenie nie boli, OT znów pokazywał klatę i jedna pani się śliniła, IU też jest doskonała do roli trzpiotki - słoniczki w sklepie z porcelaną :lol: Dyrektor już dawno zniknął z dramy - namieszał, ustawił pod siebie i zniknął.

BeeMeR - Nie 30 Paź, 2016 19:23

Doczytawszy:
Cytat:
Krok po kroku obnażana jest bezgraniczna naiwność naszych bohaterów - jego, który myślał, że wstąpienie na tron pomoże mu chronić najbliższych i dostać wszystko, czego pragnie (a generał Park ostrzegał już 10 odcinków temu, że trzeba szykować się na oddawanie, a nie dostawanie), ją, która wytrzymała wiele, żeby dostać w nagrodę jego i szczęście i nie wpadła na to, że trzeba było łapać okazję do takiego rozwiązania, kiedy wrócił z poselstwa dla ojca i to jej proponował - ślub i ucieczkę.
Pół odcinka o tym myślałam - że trzeba było brać, gdy dawał i prosił, jeden albo drugi. Bo teraz już było pozamiatane.

Cytat:
Yeon Hwę miałam ochotę wytrzaskać po uroczym uśmiechu, ale po raz pierwszy uznałam, że ma rację w tym co mówi. Soo mogła być sobie żoną prywatnego człowieka Wang So, nawet jeśli był księciem. Ale na królową się nie nadaje. Za to Yeon Hwa - owszem. Wyrośnie za chwilę na kolejną potworzycę, jak królowa Yoo. W świetle tego rozumie się, po co królowi były konkubiny. Potrzebował sypialni, w której nie będzie musiał gadać o polityce.
To też - YH ma rację - Soo mogłaby być kolejna nieistotną politycznie królową, kolejna z rzędu (jak z Taejo), ale nie pierwszą, matką następcy. Może królowi nieść pocieszenie, ale nie wsparcie polityczne, a jemu trzeba jednego i drugiego, kogoś miłego do łóżka, odpoczynku i pociechy oraz kogoś o twardej d** na tron obok. Ciężko So będzie bez Soo.

Cytat:
Yeong Hwa, która dostanie upragniony tron i serię "usankcjonowanych gwałtów za obopólną zgodą" (to z db).
Ja to akurat odbieram inaczej, że to będzie gwałt jego na sobie, nie na chętnej i zainteresowanej nie tylko dziedzicem ale także So YH :mysle:
Aragonte - Nie 30 Paź, 2016 19:27

Oj, Trzykrotko, współczuję tej wrednej bakterii :przytul: Mój tato kiedyś ją miał.
Trzykrotka napisał/a:
Najwięcej oberwało się naszemu Jun Ki, który na konferencji prasowej zapewniał, że to będzie drama, która "wszystkich napełni szczęściem." Teraz go lżą jako kłamczucha.

Biedny Junki :( A co on tu winien - znał scenariusz (pewnie też nie do końca), ale przecież nie wiedział na etapie tych tekstów kierowanych do fanów, co wyjdzie ostatecznie po montażu :?
Inna sprawa, że co - miał powiedzieć: "Porzućcie wszelką nadzieję, którzy ML oglądacie?" :-P

A ja sobie kończę powtórkę Oh My Ghost i zachwycam się Chefem ("Nie lubię kwiatków, nie można ich zjeść" :lol: "To nie tak, że ci przebaczyłem, ale serce kazało mi cię przytulić" :mrgreen: "Co, ja zazdrosny? Myślisz, że zazdrościłbym psu?" :lol: ), Duszką-Myszką oraz rolami drugoplanowymi. Jaka to fajna drama :love_shower:
I coraz bardziej lubię JJS (nie, nie fazuję się, nie mylcie pojęć :-P zwyczajnie doceniam jego grę - w różnych aspektach :serce: ).
Nie wiem, czy nie zacznę oglądać Jealousy Incarnate od początku, żeby wyłapać wszystkie smaczki i pochichrać się przy tym, co mi wcześniej umknęło :mysle:

Trzykrotka - Nie 30 Paź, 2016 21:00

Aragonte napisał/a:

Nie wiem, czy nie zacznę oglądać Jealousy Incarnate od początku, żeby wyłapać wszystkie smaczki i pochichrać się przy tym, co mi wcześniej umknęło :mysle:

Ja mam taki zamiar, a już na pewno obejrzę początek, żeby dotrzeć do źrodeł i od nowa napatrzeć się na paskudnego Hwa Shina z pierwszych odcinków oraz parę męsko-męską, kiedy jeszcze nic nie zakłócało ich przyjaźni.

O tej Yeon Hwa sobie ostatnio myślałam, że dziewczyna dopieła swego, co rzadko się zdarza - weszła na sam szczyt. Też miała plan, że zrobi to albo Wook, albo ona, oboje doświadczeni ciężkimi próbami, muszą dorzeć do miejsca, w którym będą bezpieczni. Tak o to walczyła. Skumała się z królową Yoo i wzięła udział w próbie otrucia So. Zdradziła Euna. Zdradziła Wooka. Pewnie So wymusi na niej wyrzeczenie się matki. Ciekawe, czy i ona nie ma poczucia, że nie warto było? Nawet sprawa między nią a So jest smutna. Na samym początku dramy widać było, że Yeon Hwa nie była So obojętna. Reagował na jej bliskość bardzo cieleśnie. Wydaje mi się, że ona trochę na tym budowała nadzieje na - mimo wszystko - harmonijny związek. Że kiedyś działała na So. Że bronił ją przed końskimi zalotami Yo. Że jest piękna. No i że mają wspólny cel i środki - wespół w zespół umacniać królestwo. Więc pewnie - sądząc po rozkosznym uśmiechu w noc poślubną - liczyła, że i łóżko nie będzie problemem. Gdybym ją lubiła, to bym jej teraz współczuła. Tak, on zada gwałt sobie i spłodzi tego dziedzica, ale już ja sobie wyobrażam, jakie to przyjemne i jakie dobroczynne dla dumy - dawać się po prostu przelatywać (mam na myśli inne słowo, ale użyć go nie mogę) ze świadomością, że druga strona najchętniej nałożyłaby ci worek na głowę, żeby nawet na ciebie nie patrzeć i mieć to już z głowy. Pamiętacie trzy próby spłodzenia potomka w Frozen Flower? Generał i królowa zmuszeni do tego dzieła. Pierwszy raz - kompletna porażka, drugi - niemal gwałt pełen bólu i wstydu i trzeci raz, czułość, niespieszność, namiętność, miłość. To właśnie ta różnica.

Agn - Nie 30 Paź, 2016 21:24

Trzykrotka napisał/a:
Najwięcej oberwało się naszemu Jun Ki, który na konferencji prasowej zapewniał, że to będzie drama, która "wszystkich napełni szczęściem." Teraz go lżą jako kłamczucha.

Po pierwsze - jako rzekła Aragonte - co on winien?
Dwa - niech się wstrzymają do czasu obejrzenia ostatniego odcinka, bo dopóki nie zobaczymy napisów końcowych, to nie wiemy, jak to się skończy.
Junkiego będę bronić jak niepodległości.
Trzykrotka napisał/a:
Agn Gdybyś za radą Admete chciała zacząć Twenty Again, to mogłabym ci potowarzyszyć, jakoś wcisnę jeszcze jedną dramę.

A czy to taki obyczaj, który ukoi me zbolałe serce po ML?
Trzykrotka napisał/a:
Okazało się dziś, że to, co mnie od tygodnia zabija i dręczy bólem, to helicobakter; zanim ja go zabiję antybiotykiem, cierpię sobie i większość czasu na długim weekendzie spędzam wyciągnięta po rzymsku, z okładem na brzuchu.

Bidulo! Zdrowiej! :przytul:
Trzykrotka napisał/a:
Tak, on zada gwałt sobie i spłodzi tego dziedzica

I chyba go kiedyś sprzątnie - dobrze pamiętam?
No cóż, racja stanu stoi ponad widzimisię króla, a na tronie siedzi. Zleźć z niego można tylko tracąc życie (albo zmysły, najwyraźniej).
Współczuję jemu. Ok, będzie miał tę królową z twardą rzycią i całym klanem na wsparcie, ale nie będzie miał, jak widać, tej kobiety, którą pokocha i z którą będzie szczęśliwy.
Ciekawa jestem, na czym skończy się drama. Piekielnie. :excited:

Aragonte - Nie 30 Paź, 2016 22:05

Trzykrotka napisał/a:
Ja mam taki zamiar, a już na pewno obejrzę początek, żeby dotrzeć do źrodeł i od nowa napatrzeć się na paskudnego Hwa Shina z pierwszych odcinków oraz parę męsko-męską, kiedy jeszcze nic nie zakłócało ich przyjaźni.

Khem, właściwie to już oglądam sobie pierwszy odcinek JI - jestem w połowie :wink:

Agn napisał/a:
A czy to taki obyczaj, który ukoi me zbolałe serce po ML?

Mam wrażenie, że tak - kojarzę, że bohaterka dostaje drugą szansę od losu. Sama też chcę za to się kiedyś zabrać.

Agn napisał/a:
I chyba go kiedyś sprzątnie - dobrze pamiętam?

Sprzątnie swojego dziedzica? Gwangjong? :mysle: Nie wydaje mi się. Historyczny Gwangjong (jak pamiętam) sprzątnął jedynie Dziewiątego brata (zasłużenie, za spisek czy cuś) i dwóch bratanków (chyba synów Mo). Za to jego następca (syn Yeon Hwa) cofnął jego reformy, tj. tę dotyczącą wyzwolenia niewolników.
Ciekawostka jest taka, że ród Gwangjonga wygasł szybko, a później na tronie zasiadali potomkowie Wooka i Baek Ah.

Admete - Pon 31 Paź, 2016 06:47

Aragonte napisał/a:
Mam wrażenie, że tak - kojarzę, że bohaterka dostaje drugą szansę od losu.


Tak właśnie jest - zahukana żona i matka odzyskuje wiarę we własne możliwości i zaczyna życie od nowa. Bardzo sensowny scenariusz i oprócz rzeczy poważnych sporo humoru. Panowie mili dla oka, mąż jest postacią okropną, ale jest doskonale zagrany i na koniec dostaje za swoje. Mnie się podobało, ale ja jestem niemiarodajna ;) Mnie się podobają rzeczy, które wam nie pasują ;)

Trzykrotka - Pon 31 Paź, 2016 08:16

Zooshe się podobało. Mnie pierwszy odcinek też, z wyjątkiem aktorki.
Admete - Pon 31 Paź, 2016 08:37

Mnie aktorka pasowała do roli.
BeeMeR - Pon 31 Paź, 2016 08:48

Trzykrotka napisał/a:
Pamiętacie trzy próby spłodzenia potomka w Frozen Flower? Generał i królowa zmuszeni do tego dzieła. Pierwszy raz - kompletna porażka, drugi - niemal gwałt pełen bólu i wstydu i trzeci raz, czułość, niespieszność, namiętność, miłość. To właśnie ta różnica.
To była nieco inna sytuacja - pod dyktando chyba każdemu by opornie szło (i tu akurat zmuszany jest wyraźnie on)- zwłaszcza z osobą nieznajomą lub taką, z którą nie łączy więź emocjonalna lub choćby "podobanie się" (pomijam przypadki, kiedy ktoś jest w stanie seksić się z każdym, byle odpowiedniej płci :roll: ) - mnie przychodzi na myśl scena z Królewskiej konkubiny, kiedy nadworny "mistrz ceremonii" dyktuje królowi każdy ruch w łożnicy - teraz to, teraz tamto - okropność. Aż dziw, że był w stanie stanąć na wysokości zadania :mysle: .

Wracając do YH i WS: mnie się wciąż nie wydaje, by to był gwałt dla/na niej (raczej, że to amerykańskie przewrażliwienie, każące zawsze widzieć ofiarę w kobiecie) - raczej "ok, zrobię to szybko". Pewnie, że szybki małżeński seks bez namiętności lub choćby sympatii z drugiej strony to nic miłego, ale:
1. widziały gały co brały i wiedziały w co się pakowały,
2. sama mu wlazła na tron i do łóżka
3. i tak jest imho w o niebo lepszej sytuacji niż damy dworu/panny z dobrych domów sprzedawane w małżeństwo ze starcem lub okrutnikiem, który faktycznie dopuszcza się gwałtu małżeńskiego, a panna nie miała nic do powiedzenia w kwestii wyboru małżonka ani pożycia
absolutnie mi jej nie żal - nie ona jedna odkrywa, że trzeba zapłacić wysoką cenę za wysoki stołek, że to nie jest tylko "jak wysoko siędę, to będę bezpieczna" tylko dopiero wtedy zaczną się kłopoty wszelkiej maści.

/o czym ja gadam o poranku :zalamka: /



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group