Seriale - Pod Duchem, Małpą i Samurajem czyli dramaland po raz 16
BeeMeR - Śro 03 Kwi, 2019 07:40
Mars (2004) - druga tajwańska ramotka, z tymi samymi aktorami którzy mi się podobali w Meteor Garden, równie kiepskiej jakości technicznej i też na podstawie mangi.
Główna panna jest ekstremalnie nieśmiała, to chyba nawet nie nieśmiałość tylko paraliż wobec kontaktu z innymi ludżmi zwłaszcza płci przeciwnej. Prawie nie mówi, jeśli już to niesłyszalnym szmerem, unika kontaktu dotykowego ale zaatakowana nie ucieka tylko biernie tkwi w miejscu by przeczekać cokolwiek się zdarzy jakby w przypadku ucieczki miało bardziej boleć.
Od lat wiernie wypatruje za nią oczy kolega ze szkolnej ławy, teraz studiują razem. Czeka aż ona dojrzeje do wyjścia ze swojej skorupy i zauważy że on jest tuż obok. Oczywiście to Drugi i mógłby tak czekać do końca studiów a może i świata, kiedy na scenę wchodzi jego przyjaciel Ling. Ling jest atrakcyjnym, przebojowym młodzieńcem, nie cierpi na brak zainteresowania u kobiet, mimo iż nie jest najmądrzejszy na świecie a jego barierą ochronną jest świntuszenie, bo prędzej czy później każdy i każda mu każe spadać na drzewo a jemu w to graj . To nie jest przeciętny dupek, cham ani playboy, bogaty też nie bo sam na siebie i studia zarabia, a prysznic i pokój ma wyjątkowo obskurny, ale łobuz na pewno i ma wyrąbane na wiele różnych spraw i autorytetów. Plus mroczną przeszłość - traumę i zmarłego brata bliźniaka (lub złego i po przeszczepie twarzy, bo jest tu taki kandydat kochający węże ). Dziewczyna ma swoją traumę - najwyraźniej była molestowana za młodu.
Ling spotyka dziewczynę w parku, pyta o drogę - ta mu rysuje wskazówki i ucieka, a Ling dużo później odkrywa rysunek po drugiej stronie kartki oraz że uczęszczają na ten sam uniwersytet. Akurat następuje zmiana grafiku, trafiają do tej samej grupy. Ling nieprzyzwyczajony do spławiania zaczepia ją, zagaduje, spoufala się (np. pożyczając jej różową gumkę do włosów żeby związać swoje kłaki na czas gry w kosza),
wreszcie do niej trafia mówiąc, ze ma jej rysunek i dziewczyna jakby odzyskuje głos a potem stopniowo zaczyna wyłazić ze swojego wycofania, zwłaszcza gdy Ling raz i drugi ratuje ją w przykrej sytuacji, obiecuje ochronę (za rysunek) bo jemu nikt nie podskoczy. A mianowicie przyłapał nauczyciela angielskiego jak ją próbował obmacywać, a gdy skonfrontował jego poczynania publicznie z klasą dziwnym trafem następnego dnia ktoś uszkodził mu się motor przy hamulcach - co daje świetną scenę jak nie może wyhamować i wjeżdża pod ciężarówkę aż mu z wrażenia spadł kask
Tu migawka około 3:13, piosenka (przewodnia) też mi się podoba
https://www.youtube.com/watch?v=78gsp4MpvHA
Kolejnej konfrontacji i ostrzeżenia by uważał na swój środek lokomocji bo się coś ostatnio lubią psuć nauczyciel nie wytrzymał i zrezygnował (na pohybel mu, łajdakowi ).
A potem jeszcze znajduje ją wpół rozebraną na dachu szkoły
- tak ją urządziła była dziewczyna Linga, co to chwiałaby odnowić z nim relację i nie podoba jej się raczkująca przyjaźń. Potem było jeszcze gorzej, ex groziła pannie, że jak się nie przestanie zbliżać do Linga to jej (aspirującej malarce) kamieniem zmiażdży dłoń - no cóż, to z mangi, musi być skrajnie i od czapy Z kilka odcinków pewnie zostaną przyjaciółkami
Tu pan zaproponował pani swoje ciało a ona skwapliwie wzięła wprawdzie miał na myśli co innego ale zanim się obejrzał pozował jej do szkicu i zasnął...
I jeszcze najbardziej obskurny prysznic jaki w dramalandzie widziałam
To nie jest najlepsza drama jaką widziałam (zwłaszcza technicznie ) ale fabularnie jest całkiem nieźle i para jest obiecująca - ładnie razem wyglądają i grają , ładnie na siebie postaci oddziałują, każde ma swoje demony do pokonania i rany do zaleczenia oraz zaczyna czerpać siłę z tego drugiego. Po 3 ponadgodzinnych odcinkach na 13 jestem ciekawa co dalej (acz sporo się domyślam )
Trzykrotka - Śro 03 Kwi, 2019 09:52
Pamiętam u Gosi płyty z Marsem - acz ona pewnie po japońsku oglądała, może anime było?
BeeMeR - Śro 03 Kwi, 2019 10:25
Bardzo możliwe, bo nie wiem jak z anime ale japońską dramę widziałam, że istnieje.
Mnie jednak japoński "krzyk" nie odpowiada a najbardziej interesuje tajwańska główna para - bardzo ładnie się całują i ponoć byli parą.
Trzykrotka - Śro 03 Kwi, 2019 11:09
BeMer, polecam się Bardzo chętnie sobie choć zerknę. Temat jest wciąż aktualny. Jeśli Marsa kręcili po Meteorach, to mamy nagrodę pocieszenia na cierpiących na SLS
BeeMeR - Śro 03 Kwi, 2019 11:20
Tak, Meteory były 2001 i 2002 a Mars 2004, ponoć dopiero po nim zaczęli się spotykać i trzy lata później złamali serca shipperom rozstaniem - jak to bywa
Strasznie szkoda, że to jest w tak słabej kopii bo dobrze się ogląda.
No i oczywiście Ling nie ma w sobie nic z jednorożca
Trzykrotka - Śro 03 Kwi, 2019 11:54
| BeeMeR napisał/a: |
No i oczywiście Ling nie ma w sobie nic z jednorożca |
Miałam wrażenie w Meteorach, że rola jednorożca mu ciąży. Ale wywiązał się z niej znakomicie To chyba najbardziej udany Lei jakiego widziałam.
Żałowałam wczoraj (tylko jeden odcinek udało mi się pomieścić, bo Siwon), że trochę zmaścili piękną scenę pojednania S&S po wielkiej kłótni o pocałunek z Lei. On tuż przed wylotem do NY zajarzył, że skoro panna przyszła, dopytała, czy on naprawdę wyjeżdża, a potem urządziła mu karczemną awanturę pt: leć nawet na Księżyc i nigdy nie wracaj, po czym się poryczała, to nie czas lecieć do NY, tylko za nią, przytulić, pocałować i wybaczyć. Sceny pacyfikowania przez siostrę w samolocie były boskie (ale ma wykop dziewczyna ), powrót błyskawiczny, przywitanie promiennym uśmiechem Shancai - cudne. Jednak zaraz potem zaczęły się krzyki rodziców i zaciągnięcie delikwenta do łóżka., wepchnięcie mu Shancai i zabarykadowanie się na noc na balkonie. Dobrzy nastrój diabli wzięli. Oni jednak strasznie mangowo wypadają, ci rodzice. Nawet jeść ani siku nie było, tylko od razu w pościel, w buciorach i tym podkoszulku z NY
BeeMeR - Śro 03 Kwi, 2019 14:56
Zdecydowanie najbardziej udany Lei, Shancai też. Bardzo mi się podobała w tej scenie "jedź gdzie chcesz i wcale a wcale nie będę tęsknić!", zresztą ona bardzo ładnie umie przekazać emocje a przy pocałunkach nie zgrywa się na takie niewiniątko co tylko stoi jak słup i nje wie co się dzieje - a to zawsze miła odmiana
Oj tak, z tą mangowością Meteorów, a jeszcze bardziej BBF też miałam problem. Kończenie scen (potencjalnie) romantycznych regularnie krzykiem, kłótnią czy ucieczką nie jest dobre - tu akurat nowe Meteory ładnie to wygładziły dając młodym dużo radosnych scen albo kończąc przytuleniem, minimalizując wrzaski a na ucieczkę pozwalając pannie gdy się zawstydała że jak mogła pocałować go pierwsza
Alicja - Śro 03 Kwi, 2019 17:48
W trzy wieczory, a raczej północki, obejrzałam całą dramę Can love become money Tyle w temacie " teraz coś medycznego"
Admete - Śro 03 Kwi, 2019 17:49
Confession ci się spodoba, kuszę
Alicja - Śro 03 Kwi, 2019 17:52
Właśnie doczytywałam poprzednie strony. Obejrzę go chętnie. Ale kto zacz ten Junho to nie wiem. Za to rozpoznaję twarze dwóch lekarzy z Life
Kill it też obejrzę.
Czy ja jestem tu jedyną osobą, która kompletnie nie pamięta, któary aktor jak tam się nazywa? Kojarzę kilku z nich z poprzednich obejrzany dram, ale nie jest to dla nie żdnym magicznym przyciągaczem Tylko i wyłącznie fabuła.
Aragonte - Śro 03 Kwi, 2019 18:08
| Alicja napisał/a: | | Ale kto zacz ten Junho to nie wiem. |
Junho grał główną rolę w dramie o szefie kuchni, którą oglądałyśmy z Trzykrotką, a ty przez chwilę byłaś zainteresowana
Admete - Śro 03 Kwi, 2019 18:20
Grał też w Szefie Kimie - świetny był. I w Just between lovers:
https://www.youtube.com/watch?v=vO6tezfjsKU
Razem z panią znaną ci z Life. Ja pamiętam nazwiska tylko kilku aktorów, czasem aktorek.
W ramach kuszenia dostaniecie reklamowe polskie napisy - do 1 odcinka Confession. I tylko tyle, bo nie dam rady więcej. Mam już połowę, do niedzieli pewnie skończę. Może.
Confession:
https://www.youtube.com/watch?v=P7aIki2TuTY
Trzykrotka - Śro 03 Kwi, 2019 18:25
O, jak fajnie Admete! Jeśli będzie polskia literka, to na pewno sięgnę po dramę. Mam zbyt zmęczoną głowę na dramę prawniczą po angielsku.
Jam na pewno mam odwrotnie w wybieraniu dram. Nie mam ukochanych tematów, tylko ulubionych aktorów. To mój główny klucz.
Admete - Śro 03 Kwi, 2019 18:29
Nie sądzę, żebym dała radę zrobić więcej. Za dużo czasu to zajmuje. Tam nie ma aż tyle prawniczego żargonu. Mniej niż medycznego w Life.
Aragonte - Śro 03 Kwi, 2019 18:35
Admete, super
Admete - Śro 03 Kwi, 2019 19:09
Reklama jednego odcinka, może to was zainteresuje na tyle, żeby resztę obejrzeć po angielsku.
Alicja - Śro 03 Kwi, 2019 20:37
To dlatego nie kojarzę Junho.
Zaczęłam też 1 odc. Item, zobaczymy czy się polubimy. Ma jeszcze 4 odcinki niedokończonego The crowned clown i połowę Touch your heart. Brakuje mi emocji, tego " czegoś" jak przy Life albo Children of nobody. Wszystko jest takie poprawne lub słodkie. Zaczęłam też Cruel city i stanęłam. Ostatnio więcej czytam niż oglądam albo kopię w ogródku, bo jest jasno po pracy. Też wolę polskie napisy, ale cóż... gdy już się wciągnę to mi nawet francuskie nie przeszkadzają Pierwszy odcinek to bardzo dużo, by zachęcić
W czeluściach netu znalazłam 2 odc z angielskimi napisami I picked up a star on the road. Admete, czy orientujesz się gdzie mogę poszukać więcej z tej dramy?
Admete - Śro 03 Kwi, 2019 21:02
Nie bardzo, nie znam jej. Może spróbuj Just between lovers? Jest tam trochę smuteczku,a le zakończenie pozytywne.
Ja kończę powtórkę Secret Forest - znów mnie wzięło Odcinek 14 to majstersztyk. 15 też rewelacyjny. Obserwowanie Cho Seung Woo jako prokuratora Hwanga nigdy mi się nie znudzi Life chyba też powtórzę.
Mam już 40 minut tego 1 odcinka. W piątek dokończę.
Trzykrotka - Śro 03 Kwi, 2019 21:10
Admete żebyś ty miała więcej czasu, miałybyśmy z ciebie wielką pociechę, bo oglądasz dramy dość trudne słownikowo. Tak jak Aragonte w Kimie - cały ten księgowo-finansowo-korporacyjny żargon - podziw wam wyrażam i już się cieszę.
Moim zdaniem i tak najgenialniejsza rola Junho to był ten żarłok-prokurator w Kimie
(*zauważyłyście, że wcale nie nasuwam Aragonte przed oczy wizji kolejnego odcinka? )
Aragonte - Śro 03 Kwi, 2019 21:29
| Trzykrotka napisał/a: | | Tak jak Aragonte w Kimie - cały ten księgowo-finansowo-korporacyjny żargon |
Ale ja naprawdę nie wiem, ile głupot tam nasadziłam przez swoje braki słownikowe i w wiedzy przeróżnej
| Trzykrotka napisał/a: | Moim zdaniem i tak najgenialniejsza rola Junho to był ten żarłok-prokurator w Kimie
(*zauważyłyście, że wcale nie nasuwam Aragonte przed oczy wizji kolejnego odcinka? ) |
Aragonte też zauważyła
Mobilizuj mnie, mobilizuj, żebym w końcu z tym ósmym odcinkiem Kima ruszyła - trudniej mi teraz wrócić, bo prawie nic nie oglądam, żadnych dram (a tyle mam czy miałam ich w kolejce), tylko koncentruję się na pisaniu albo tworzeniu koncepcji przeróżnych Wiem jednak, że szkoda Kima tak porzucić, więc cały czas mam zamiar wrócić do tłumaczenia.
Trzykrotka - Śro 03 Kwi, 2019 22:59
Aragonte tylko nie porzucaj go na amen, bo szkoda byłaby niepowetowana. Świetnie ci szło, a pomyśl, że teraz dopiero zaczną się jazdy Ale sama rozumiem, że trudno na siłę porzucać coś, co cię frapuje, więc tylko jestem taką cichą agentką chiefa Kima i czasami wyciągnę go do raportu
W 2 odcinku My Fellow Citizens Siwona dużo jest pani numer 2, czyli naszej Hino z Mr Sunshine. Tutaj jest ona świeżo upieczonym prezesem jakiejś szemranej firmy. Szuka zemsty na Siwona bohaterze, bo kiedyś zrobił on jej ojca na cieżkie pieniądze. Najpierw usiłuje Siwona zabić, ale kiedy zbiegiem okoliczności zostaje on przyjacielem ludu i bohaterem ulicy (wypisz wymaluj Kim ) i ludzie zaczynają mówić, że to on powinien być posłem, a nie jakieś paprochy z różnych partii, pani postanawia złączyć siły z oszustem i wspomóc go w wyborach, głównie po to, żeby forsował on ustawy i prawa korzystne dla niej.
Może być ciekawie. Na razie było bardzo poprawnie, ale niczego nie urywało, moim skromnym zdaniem.
A teraz Shancai na randce w Zoo z dwoma dzieciakami - dużym i małym
BeeMeR - Czw 04 Kwi, 2019 06:56
U mnie wczoraj też daleko od zachwytu tj.jeszcze chwilę temu pan rękami i nogami bronił się przed czymś powazniejszym (bo jego dotychczasowe związki zaczynały i kończyły się w łóżku), ledwo para stała się oficjalnie parą shippowaną przez tą byłą co to pannę nękała (manga w całej krasie) a już mamy wyścigi w Japonii, niby pełne cudowania ale dla mnie mało frapujące jak tak motory ryczą a maszyny jeżdżą (dawno już moim najlepszym przyjacielem wieczornym jest ulubiona gra w telefonie w układanie i znikanie klejnocików ), a potem przyszedł czas na dramatozy czyli retrospekcję o śmierci bliźniaka oraz pojawienie się jakiejś infantylnej lafiryndy-bluszcza z czasów liceum, która uważa że Ling jest jej i nie rozumie co się do niej mówi . Czyli znów mangowa manga
Admete - Czw 04 Kwi, 2019 07:59
| Trzykrotka napisał/a: | | Admete żebyś ty miała więcej czasu, miałybyśmy z ciebie wielką pociechę, bo oglądasz dramy dość trudne słownikowo. |
Dlatego tak dużo czasu zajmują Zobaczę, co się da zrobić, bo w końcu za niecałe trzy miesiące są wakacje. Teraz bym robiła ślimaczym tempem...ale może bym robiła. Niestety kolejne weekendy to praca w komisjach. Ale też będzie odrobina wolnego.
Trzykrotka - Czw 04 Kwi, 2019 09:36
| BeeMeR napisał/a: | Czyli znów mangowa manga |
Ech, no... trzeba przyjąć z dobrodziejstwem inwentarza i najwyżej trochę poprzewijać.
U mnie wczoraj był taki czas lekkiego przewijania, bo wieczór okazał się dość krótki. Miałam wyprawę do ZOO, dość skrótowo potraktowaną. Tyle tylko, że Si bez większego wysiłku taszczył sporego dzieciaka na rękach, a Shancai zawstydziła się, kiedy usłyszała komentarz "jacy młodzi rodzice" i zaraz puściła rękę Si.
Akcja z porwaniem i pobiciem, mimo całej zbytniej dramatyczności i nieprawdopodobieństwa, była dobrze emocjonalnie zrobiona. Ostatni akord- Shancai zasłaniająca sobą potłuczonego Si przed ciosem krzesłem Si i kolegom należały się karniaki za udawanie śmierci. To już trochę za gruby żart.
Na szczęście Lei przeszedł już w tryb najlepszego przyjaciela S&S. Potem znów z tego trybo pewnie wyskoczy, ale to znacznie później. Teraz czekamy na pierwsze wejście smoka, czyli urodziny Si i jego straszną mamusię. A ja czekam na specjalne ciasteczka urodzinowe
| Admete napisał/a: | | Zobaczę, co się da zrobić, bo w końcu za niecałe trzy miesiące są wakacje. |
Admete Confession i w wakacje mogłabym obejrzeć.
BeeMeR - Czw 04 Kwi, 2019 10:16
No tak to jest w Marsie - to co się dzieje w relacji pary podoba mi się bardzo, reszta cudowania już różnie. Były rzeczy fajne, choć od czapy i z tych, których nie ogarniam jak np. Kiermasz uniwersytecki na którym każdy wydział/grupa "sprzedaje" na cele charytatywne co ma najlepszego, fanty albo... czas popołudniowy Linga (chcieli przejażdżkę jego motorem ale się kategorycznie nie zgodził), pytając uprzednio jego dziewczyny publicznie, podczas wykładu o zgodę. A potem oczywiście różne laski przekrzykują się w licytacji podczas gdy ten totalnie niezainteresowany staje w zawody o łańcuszek z serduszkiem dla dziewczyny - cywilizuje się powoli -
No a taka Lola to jest pewnie do nienawidzenia, jak na pewnym etapie Małpa - irytuje trochę, nie powiem że nie.
Akcja z krzesłem była piękna- wzrok Shancai na koniec zwłaszcza
F4 nie jest najmądrzejsze w kwestii kobiet i związków to i żart szpitalny z grubej rury poleciał, w nowych Meteorach miał drugą odsłonę po wyspie i ataku nożownika w postaci udawanej amnezji by wydusić z Shancai kim jest dla Si i co do niego czuje. To mi akurat bardzo pasowało, bo motywu amnezji od dłuższego czasu nie znoszę a w takiej formie jest strawna.
|
|
|