To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - Daebak! Szczęśliwa trzynastka...

BeeMeR - Pią 15 Gru, 2017 17:48

*ja to bym jej nie budziła tylko uśpiła - na całe 16 odcinków :P *
O tyle się cieszę, że ją zdzierżyłam, że panowie byli tego warci :mrgreen:

Admete - Pią 15 Gru, 2017 18:07

Obejrzałam drugi odcinek Just between lovers. Troje głównych bohaterów jest ze sobą powiązanych katastrofą budowlaną sprzed 12 lat. Dziewczyna ocalała, ale straciła siostrę. Chłopak został ranny i długo przebywał sam w zawalonym budynku, architekt jest synem człowieka oskarżonego o zaniedbanie w obliczeniach. Jest też sporo postaci pobocznych, także ciekawych - rodzice dziewczyny, siostra chłopaka, przyjaciele obu stron, rodzina architekta, właściciel firmy, która buduje nowy budynek na miejscu tego zawalonego. Serial rozwija się powoli, ma klimat filmowy. Piosenka i sceny z serialu:

https://www.youtube.com/watch?v=kZ-Xa-aRXPo

Jeden ze zwiastunów:

https://www.youtube.com/watch?v=DsCEAwiafP4

Trzykrotka - Pią 15 Gru, 2017 18:41

Ja i bez zachęt będę oglądać :kwiatek: Bardzo lubię dramowy eskapizm i dla niego w ogóle zacęam je oglądać, ale te dramy "z życia wzięte" mają ogromny urok No i tego aktora z Chefa Kima jestem ciekawa.
Admete - Pią 15 Gru, 2017 19:11

Aktor radzi sobie naprawdę dobrze. A ja właśnie jestem już zmęczona eskapizmem. Chcę się choć odrobinę przejąć emocjonalnie. Będę teraz szukać tego typu seriali.
Aragonte - Pią 15 Gru, 2017 20:03

A ja jestem chwilowo diabelnie zmęczona rzeczywistością wokół siebie :?
Admete - Pią 15 Gru, 2017 20:26

Rzeczywistości serialowa i prawdziwa to dla mnie odrębne sprawy. To nadal jest fikcja.
Aragonte - Pią 15 Gru, 2017 20:28

Żeby się w coś zaangażować, muszę mieć minimum energii, a jadę teraz na oparach. Nie mam siły na nic :(
To czwarty dzień tego maratonu i znowu wyjdę po północy.

Admete - Pią 15 Gru, 2017 20:34

Współczuję. Mnie ostatnio zdrowie nie służy niestety.
Trzykrotka - Sob 16 Gru, 2017 00:08

Wspolczuję bardzo, Aragonte :kwiatek: U mnie też końcówka przedświąteczna jest bardzo trudna, bo to ten czas w roku, kiedy są żniwa dla wszelkiego rodzaju handlu; trzeba się zdrowo naharować, żeby przeżyć ptem styczeń i luty, a nawet marzec. Ale na szczęście kończę o 16, półzywa, ale jednak kończę i mam reszte dnia i wieczór dla siebie.
Dziś zastanawiałam się, czy wybrać Rycerza, czy Robora i padlo na Harlequina - eskapizm do potęgi mode on. Ta drama jest tak piękna wizualnie, że aż można przedawkować. Ciuchy, plenery, wnętrza, niesaowicie przystojny głowny bohater. Treściowo to po prostu Syrenka - cała ekipa rzeniesiona z Joseonu, część nigdy nie umarła :twisted: część reinkarnowała, a wszystko po to, by odkuić dawne winy. Nie ma się co naigrawać, Trzykrotko, w Chicago Typewriter łyknęłaś taki pomysł bez popijania.
No więc w Black Knight jest podobnie, tylko piękniej i bardziej demonicznie i tylko bohaterki nie lubię nadal, a właściwie znielubiłam ją teraz, bo cześniej tylko wolałam, żeby mniej łapała powietrze ustami. Zawsze mam wrażenie, że ona się dusi, jak rybka wyjęta z wody. Nie lubię jej już dokumentnie. Jest zimna jak ryba i mimo urody nie ma w niej za grosz takiego czaru, jaki jest w jej panu. Ma najgrosze teksty, najbardziej sztampowe. Nic ciekawego jeszcze nie powiedziała. A jak na koniec wywaliła ten caly amerykański arsenał "pewnie się cieszysz, że mnie upokorzyłeś," oraz - co było chamstwem najwyższej klasy - "przenieś się do hotelu póki się nie wyprowadzę" :paddotylu: - z jego własneo domu ma się wynieść, do którego ją przygarnąl, żeby od mostem nie spała :zalamka: to już nic jej nie pomoże w moich oczach.

Agn - Sob 16 Gru, 2017 02:16

Trzykrotka napisał/a:
No więc w Black Knight jest podobnie, tylko piękniej i bardziej demonicznie i tylko bohaterki nie lubię nadal, a właściwie znielubiłam ją teraz, bo cześniej tylko wolałam, żeby mniej łapała powietrze ustami. Zawsze mam wrażenie, że ona się dusi, jak rybka wyjęta z wody. Nie lubię jej już dokumentnie. Jest zimna jak ryba i mimo urody nie ma w niej za grosz takiego czaru, jaki jest w jej panu. Ma najgrosze teksty, najbardziej sztampowe. Nic ciekawego jeszcze nie powiedziała. A jak na koniec wywaliła ten caly amerykański arsenał "pewnie się cieszysz, że mnie upokorzyłeś," oraz - co było chamstwem najwyższej klasy - "przenieś się do hotelu póki się nie wyprowadzę" - z jego własneo domu ma się wynieść, do którego ją przygarnąl, żeby od mostem nie spała to już nic jej nie pomoże w moich oczach.

Ja i tak całą uwagę skupiam na panu, albowiem emanuje uczuciem i męskością na cały ekran. Nawet w niebieskim płaszczyku myziając szczeniaczki (że o angorce nie wspomnę - swoją szosą jak ci się podobała?). Bohaterka mi jakoś nie wadzi. Nie wiem czemu, może mam słabość do takich kobietek albo nie czuję zniecierpliwienia do biedy. Acz lubuję się też w bajkowych zagrywkach - bida z nędzą? Zaraz się napatoczy książę z bajki z pełną kiesą i problemy się same rozwiążą.
Mnie podoba się też odbijanie historii jak w lustrze. Najpierw ona była bogata, a jego przygarnął jej ojciec, teraz ona w biedzie, a jemu konto pęka w szwach i przejmuje nad nią opiekę (w końcu to black knight - the man who guards me). W Joseonie ona miała poparzoną twarz (ale tak z boku, żeby za mocno urody nie zniszczyć), w tym wcieleniu - on miał paskudną bliznę w tym samym miejscu. Tylko mamy już XXI wiek, operacyjnie usuwa się takie rzeczy, nie musi całe życie nosić blizny na twarzy.
Ciekawa jest ta cała Sharon. Zabiła poprzednie wcielenie ich obojga, teraz musi być dla bohaterki miła (daje jej przepiękne ciuchy - ten malowniczy płaszczyk był cudny), żeby odkupić winę, a jednocześnie pragnie zemsty i chce jej odebrać ukochanego. No i jej partnerka w dawnej (pewnie joseońskiej) zbrodni - ciekawe, co ona zrobiła, że ją przeklęło nieśmiertelnością.

BeeMeR - Sob 16 Gru, 2017 11:18

Trzykrotka napisał/a:
na koniec wywaliła ten caly amerykański arsenał "pewnie się cieszysz, że mnie upokorzyłeś," oraz - co było chamstwem najwyższej klasy - "przenieś się do hotelu póki się nie wyprowadzę" - z jego własneo domu ma się wynieść, do którego ją przygarnąl, żeby od mostem nie spała to już nic jej nie pomoże w moich oczach.
A właściwie za co go wywalała? I czy dał się wywalić?
Agn - Sob 16 Gru, 2017 13:03

Uznała, że nie mogą mieszkać razem, a że to on ma kasę, to niech on mieszka w hotelu. Fakt, to było chamskie. Dobrze, że facet w niej zakochany, bo by nic z tego nie było. ;)
Trzykrotka - Sob 16 Gru, 2017 16:34

No i wywaliła, bo dopiero teraz się przyznał, że jest jej znajomym z dzieciństwa. To jest super poważny problem, nie? Klasyka amerykańskich obyczajówek: bo ty mi nic nie powiedziałeś i obraża na całego.
Ale to w ogóle, jak odjąć wątek superbaturalny, jest harlekin. Postaci są dość typowe: ona sierotka cud urody, która mus ratować, on boski jak stu amantów razem wziętych, bogaty jak kryzys, mądrzejszy od niej i do ratowania chętny. Wszystko się pięknie mieści w konwencji, tylko aktorka jest słaba. Ale za to ładna i pięknie ubrana.

Aragonte - Sob 16 Gru, 2017 16:39

My Princess to w sumie też harlekinopodobne coś połączone z "Pamiętnikiem księżniczki" :-P Ale co mi tam, nigdy nie twierdziłam, że zabieram się za ambitną produkcję i będę dzięki niej pogłębiac swoją wiedzę o historii Korei :wink:
Tylko że u mnie (na etapie jakiegoś szóstego odcinka) panna jest na etapie "jak ty mnie wkurzasz/ czemu ja nie mogę przez ciebie spac" (po tym, jak przypadkiem znaleźli się oboje w pozycji horyzontalnej, o zgrozo, na łóżku, szok :-P ). A pan chyba odkryje w sobie te oceany uczuc, jakie zapewne w nim się zaczną kłębic, jakoś później :-P

Agn - Sob 16 Gru, 2017 16:40

Właśnie dlatego się cieszę z tego wątku supernaturalnego, bo inaczej materiału by tam było na góra 5 odcinków, a nie 16 czy 20.
Trzykrotka napisał/a:
bogaty jak kryzys

:lol: (Wybacz, wiem, że to zwykła pomyłka, ale bardzo mnie rozbawiła.)

BeeMeR - Sob 16 Gru, 2017 16:59

kryzysowa literówka też mi się podoba :lol:
Faktycznie - powód nielichy - godzien wszelkiej obrazy :rotfl:

Na MP już się cieszę, bo to najwidoczniej drama dla mnie :cheerleader2: ale po świętach (jak wytrzymam ;) ) albo -
co bardziej prawdopodobne - po weekendzie :mrgreen:

Aragonte - Sob 16 Gru, 2017 17:41

Nie wiem, czy w drugiej części dramy nie powieje melodramatem i nie będą jakieś dramatozy (już się boję :-P ), ale najwyżej coś tam przewinę i już.
Mój dyplomata, Hae Young zdecydowanie nie jest ciapą, ma charakterek, święty nie jest - ale go i tak lubię :wink: Jak na razie to uprawia różne gierki, żeby nie dopuscic księżniczki do pełnego księżniczkowania, bo to by oznaczało, że traci wszystko, co spodziewał się odziedziczyc i to, co ma obecnie, bo formalnie należy to do jego dziadka-czebola, a dziadek chce reaktywowania królewskiej rodziny i przekazania jej wszystkiego (w związku z tym wątkiem była dośc komiczna scena z oklejaniem czerwonymi nalepkami komornicznymi z napisem "konfiskata" wszystkich przedmiotów w domu Hae Younga, bo dziadek chciał mu dac nauczkę, jak rozumiem - nawet kubek z kawą i domowe kapcie mu okleili :lol: ).
HY bywa arogancki (i ładnie mu to wychodzi :mrgreen: ), czasem ciągnie pannę za przegub, ale z drugiej strony potrafił zaopiekowac się nią, jak była potrzeba, też potrafił - robił zimne okłady przez całą noc, żeby zbic jej gorączkę, przebierał pannę w inne ciuchy (a potem upierał się, że niczego podczas tego przebierania nie widział :mrgreen: ). No i oczywiście wyłazi z niego zaborczośc, kiedy pojawia się Ten Drugi, czyli młody profesor archelologii alias dramowy Indiana :mrgreen:
To wszystko brzmi absurdalnie, ale nadspodziewanie dobrze mi się ogląda, zwłaszcza że muzyka nie rani mi uszu, tylko plumka w tle całkiem przyjemnie, nie ma niczego rodem z My Girl chociażby.

Aragonte - Sob 16 Gru, 2017 22:22

Oglądam siódmy odcinek MP. Księżniczka palnęła, że chce się wzorowac na Mishil, żeby móc sobie radzic z wrogami, jacy ją zewsząd otaczają (a wrogiem nr 1 - jak to sam wypunktował, największym najbardziej męczącym i najprzystojniejszym, jest nie kto inny, jak Hae Young :lol: ). Admete dobrze wie, kto zacz ta Mishil, a na użytek reszty przypomnę, że to główny czarny charakter z Królowej Seondeok (ale bardzo ciekawy). Bohaterka MP chyba nawet oglądała fragment tej dramy :lol:
Nic dziwnego, że nasz Hae Young nieco podejrzliwie podszedł do faktu, że księżniczka zaoferowała mu coś do picia (ciepłe mleko, bo on też narzekał na problemy ze snem :wink: ) i zażądał srebrnej igły, by wykluczyc użycie trucizny :lol:

Edit: pojawił się recap finałowego Blacka, więc przeczytałam sobie, ciekawa, czy ktoś, kto rozumie język oryginału, potwierdzi moje zarzuty co do końcówki, czy wręcz przeciwnie. Ughhh - no niestety Odilettante ma bardzo podobne uwagi jak ja :roll:

Cytat:
These questions may seem like I’m quibbling about finer details, but when we’ve spent hours with a show that’s taken such great pains to prove to us that details are incredibly important, I can’t just suddenly accept a sloppy “happily ever after, the end” finale. I’m not sure if there is even a way to end this show that would be truly satisfying, though. At the very least, I wish it felt like the writer had figured out an ending that felt connected to everything else. I had given this writer the benefit of the doubt, happy to believe the disappointing ending to God’s Gift—14 Days was a fluke. But now when I watch Choi Ran’s future dramas, I’ll probably stop watching before the last ten minutes for fear my enjoyment would be ruined by whatever nonsense comes next.

Overall, though, I’ve genuinely loved this drama. It’s been a thrilling adventure that’s invited me to partake in it as more than just a viewer—piecing together all the hints and clues made me feel like I was also somehow a part of the show, solving the mysteries alongside Black and Ha-ram. If it weren’t for those last ten minutes, I’d be filling this space with a gushing, glowing review. It wasn’t a perfect drama, but it was compelling in a way that felt fresh and different. Untangling all the threads of the first episode has been such a rewarding experience, and dissecting theories and analyzing the clues with everyone has definitely elevated this show from mere TV to a community event. Perhaps I should just forget how Black ended, and instead focus the journey.

No, ja też będę skupiac się na podróży z Blackiem/444 (który został niewątpliwie moim ulubionym Grim Reaperem :serce: i Oskę ode mnie na pewno dostanie, może nawet nie jedną, jeśli będę dostatecznie kreatywna w wymyślaniu kategorii :-P ) , a ignorowac samą końcówkę, którą uważam za głupią :-P Jak się wkurzę, to sama sobie lepszy finał napiszę - a przynajmniej bardziej logiczny.
http://www.dramabeans.com...isode-18-final/

Aragonte - Nie 17 Gru, 2017 01:02

My Princess nr 7 cd.
Oho, było kissu :wink: I tylko jedna strona była w stanie po spożyciu (soju), a druga (i to inicjująca kissu) obyła się bez wspomagania procentami :wink: No to teraz będzie zapewne parę kroków wstecz, ani chybi :-P
I chyba wiem, czemu mi MP teraz tak dobrze wchodzi - mają tam piękną zimę :serce: a u nas pod tym względem kiepściutko.

Admete - Nie 17 Gru, 2017 06:29

A kto był trzeźwy? ;)
Agn - Nie 17 Gru, 2017 10:30

Założę się, że facet. ;)
Trzykrotka - Nie 17 Gru, 2017 10:51

Oj tak, też się założę. To panny zwykle robią z siebie widowisko po pijaku.
Wczoraj oglądałam 1 odcinek Robota, w którym zaprezentowano rozbudowany dowcip kibelkowy. Robot, który ma biegunkę, haha :haha no: Ta drama byłaby i niebo lepsza, gdyby nie zniżała się do tego poziomu. Dlatego drugi odcinek zostawiłam na dziś, a zamiast niego obejrzałam połączenie braci w IRY. Widocznie groźba, że Min znowu zabije, pobudziła inteligencję Hyuna. Tradycyjnie panowie zagrali bardzo dobrze, bez przesady, ale z pełnią emocji.
NaRa oczywiście musiała siedzieć Hyunowi na biurku. Po turecku.

Agn - Nie 17 Gru, 2017 10:57

Trzykrotka napisał/a:
Robot, który ma biegunkę, haha

...yyyyy... :confused3:

BeeMeR - Nie 17 Gru, 2017 11:01

Też obstawiam faceta w trzeźwości - ciekawe, czy pani będzie pamiętać?
Kusisz mnie Aragonte, a ja miałam inne plany ;)

Czy w Rycerzu pan się wyprowadził czy też olał to bezczelne żądanie, bo nie załapałam a ciekawam? :co_stracilam:

Oj, scena z Narą na biurku spowodowała u mnie tak gwałtowny przewrót oczami, że omal mi nie wyskoczyły z żenady :confused3:
Zdecydowanie wolę biurkową scenę panów, jak się z ręce łapią :mrgreen: ;)

Agn - Nie 17 Gru, 2017 11:06

BeeMeR napisał/a:
Czy w Rycerzu pan się wyprowadził czy też olał to bezczelne żądanie, bo nie załapałam a ciekawam?

Pan się wziął do całowania, a nie tam tłumaczenia babie rozsądnymi argumentami. ;) Dowiemy się w następnym tygodniu. ;)

(77 strona!!! Kiedy to się stało???)



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group