Seriale - Dramaland przedstawia, czyli knajpa nr 10
Aragonte - Pią 28 Paź, 2016 22:51
Hm, czyżby rozmowa dotyczyła zakupu łóżka?
Gif z ostatniego odcinka JI - JJS i Gongowa świetnie razem wypadają
Trzykrotka - Pią 28 Paź, 2016 22:55
Ufff, oddałam robotę nad ML 18 w godne ręce BeeMer i będę mogła oddać się innym przyjemnościom - co obowiązek, to obowiązek. Wcześniej jeszcze kilka słów
ML 18
To jest przepiękny odcinek, który może doprowadzić na skraj desperacji kogoś, kto kocha dramę i wkręcił się w losy bohaterów. Dzieje się bardzo dużo. Jedni (So i Yeon Hwa) osiągnęli to, do czego dążyli i widzą, że to wcale nie takie słodkie. Inni już wiedzą, że niczego nie osiągną i albo czmychają (9 książę), albo się buntują (Jung), albo umierają (Chae Ryung). Jeszcze inni przegrali na całej linii - umierająca w samotności królowa, gorzkniejący Wook. A "ludzie króla" - Soo i Baek Ah są smutni i rozczarowani.
SPOIERY
Odcinek ma masę pięknych scen. Do moich ukochanych należy noc egzorcyzmowania duchów, którą Soo i Gwangjong spędzają w mieście, incognito, spacerują trzymając się za ręce, a potem on jej się oświadcza. Ale takich słodyczy było co kot napłakał. Reszta dramy to emocjonalna równia pochyła - i forsowanie Yeon Hwa na tron przez Wooka, astronoma, ministrów, jej matkę, i dokonywanie przez So zemsty na Jungu i matce, i początek karania 9 księcia przez zabicie Chae Ryong, i coraz bardziej rozchodzące się drogi So i Soo i w końcu zapowiedź śmierci samej Soo.
Scena śmierci królowej Yoo jest absolutnym arcydziełem i torturą równocześnie. To, jak Jun Ki ją zagrał - jak w ogóle grał w tym odcinku - klękajcie narody Ani trochę overacting, a cierpienie jest tak dojmujące, że trudno nie cierpieć razem z nim. Przy pierwszym oglądaniu pomyślałam, że So jest okrutny dla matki i brata, ale przy drugim doszłam do wniosku, że jej okrucieństwo przeważa wszystko, co zrobił jej on. Serce mi pękło, kiedy przytulał do twarzy jej rękę, bo za życia ona nigdy jego twarzy nie dotknęła. Straszne i wspaniałe to było. A potem jeszcze scena, w której So wyrzuca Soo, że bardziej żałuje Junga, niż jego, że go nie rozumie. Ktoś na tumblrze zestawił tę ich scenę z inną, dawną sceną pokazującą ból, jaki So cierpiał przez matkę, tę, kiedy rozwalał modlitewne kopce z kamieni, a Soo po raz pierwszy powiedziała, że go rozumie. Są identyczne - aktorzy sfilmowani w identycznym ustawieniu, takich samych pozach. Trudno nie dostrzec analogii i nie zrozumieć zawodu So w stosunku do jednej z dwóch osób, które są jeszcze "jego."
Ludzie piszą, że So po koronacji ma "przeszczep osobowości" - nie sądzę. Bezwzględność, twardość i obojętność na okrucieństwo zawsze w nim były. Teraz nowa sytuacja jest prawie tak trudna, jak niegdysiejsze wrzucenie do jamy pełnej wilków - i wymaga podobnie drastycznych środków. On to rozumie, a Soo nie. Soo lituje się nad Jungiem i Chae Ryung, nie rozumiejąc, przez co przechodzi So, została emocjonalnie na poprzednim etapie. Zakładała, że ustrzeże go przed skąpaniem się we krwi, ale nie może go ustrzec, co gorsza masa okrucieństw, które on popełnia, sa przez nią. Nie pozwolili mu jej poślubić - królowa, Wook - zemści się na królowej zabierając jej zachłanną na władzę córkę, Wooka zmiażdży. Zemści się Yeong Hwa, która dostanie upragniony tron i serię "usankcjonowanych gwałtów za obopólną zgodą" (to z db). Chae Ryung zabije tak paskudnie, jak tylko się da. I tym samym odstraszy od siebie Soo już na dobre.
Strasznie przykro się to ogląda. Na tumblrze ludzie piszą 'to droga do piekła," niech ona już umrze i wyzwoli się z tego toksycznego pałacu,""Hurra, jeszcze dwa odcinki i będę wolna" - i wcale się nie dziwię. Smutne jest nie tylko obserwowanie, jak So zmienia się w zimnookiego Gwangjonga. Smutne jest przede wszystkim to, że SoSoo wycierpiawszy po drodze wiele, nie dostali siebie w prezencie, że So pracuje nad spłodzeniem dziedzica z Yeong Hwą, a Soo podejmuje decyzję o ucieczce do Junga. Ech.... trudno się ogląda ten piękny odcinek.
Aragonte - Pią 28 Paź, 2016 23:01
Dziękuję za ostrzeżenie, Trzykrotko
Chyba w ogóle tego nie obejrzę, trudno.
Trzykrotka - Pią 28 Paź, 2016 23:22
Gongowa i JJS po prostu jaśnieją razem
A tu proszę, zobaczcie
To zapowiedź nowego filmu, nie dramy niestety. Ten młodziak z drugiej strony PSH to kolega Euna z EXO. Grał z In Gukiem i Bogusiem w I Remember You - a wcześniej w It's Ok, It's Love.
Ok, teraz jeszcze o tym, co mi się w ML nie widziało.
Zgrzyty albowiem były.
Bo faktycznie, zmiana charakteru So postępuje w lawinowym tempie. Nie rozumiałam na przykład, czemu tylko szuka pretekstu, żeby skrócić Wooka o głowę - znaczy się - rozumiem, bo Wook podpadł mu jak nikt inny - ale dlaczego ten przenikliwy i inteligentny facet wrabia Wooka nawet w katar i suszę, a nie chce ukarać tej gnidy 9 księcia, przydupasa Yo, którego widział, jak tamten z uśmieszkiem przypatrywał się krwawym czynom poprzedniego króla. Pozwalał mu się wykręcać i wyślizgiwać.
A sprawa Chae Ryung i upór Hae Soo są dla mnie niepojęte. Niepojęte. So dokładnie, szczegółowo i krok po kroku opisał jej, ile krzywd wyrządziła Soo obecność CR. Baek Ah dodał kilka słów od siebie. Soo sama widziała, ile tamta jej nakłamała i że nie okazała cienia skruchy. I dalej jechała ze swoją "młodszą siostrą." Wszystko to miałoby sens, gdyby pokazano, że dziewczyny naprawdę są zżyte, że się kochają i wspierają. Ale nie pokazano. Tak samo, jak boleśnie uderza w nas fakt, że Soo chce ostatnie lata życia spędzić z Jungiem, skoro ledwie - jak pokazuje nam drama - kilka razy ze sobą rozmawiali. Frustracja, frustracja i jeszcze raz frustracja tym, jak drama została okaleczona.
Na db poczytałam trochę komentarzy do 18 odcinka, między innymi osoby, która (być może) jest jakimś insiderem. Może jest z ekipy tworzącej dramę. Podpowiedziała pewien trop, który może rzucać swiatło na techniczne problemy dramy i to, co widać gołym okiem - że pierwsza, "wookowa" część dramy, jest pełna, zrozumiała, rozwija się logicznie - co najważniejsze, długo. Od chyba 12 odcinka wszystko jest posztkowane, pocięte i idzie skokowo, pełne jest dziur w rozwoju postaci i wydarzeniach, a na romans SoSoo jakby już czasu nie starczyło.
Podobno drama zaplanowana była na 36-38 odcinków i tak ją montowano. W pewnym momencie okazało się, ze się nie da, bo Chińczycy - jej największa widownia - nie kupią dramy w takim formacie. I trzeba było ciąć, kroić i sztukować
Nie wiem, czy to prawda, czy domysły, ale nie podoba mi się...
Aragonte
Aragonte - Pią 28 Paź, 2016 23:30
| Trzykrotka napisał/a: | | Podobno drama zaplanowana była na 36-38 odcinków i tak ją montowano. |
To by mi wiele wyjaśniało Potrzebne byłoby z 10 odcinków więcej, żeby do logicznie i sensownie doprowadzić do końca i zachować pierwotne tempo. Strasznie to smutne dla mnie, bo naprawdę bardzo mocno się wkręcałam, jak wiecie No cóż, to tylko drama, jasne, ale i tak jest mi przykro, bo widzę potencjał historii
A co do Dziewiątki - dziwne jest to dla mnie, bo akurat zgodnie z historią to akurat jego (i chyba tylko jego z braci, poza nim chyba dwóch bratanków, jeśli dobrze pamiętam) Gwangjong posłał do piachu Eun za to powinien przeżyć. Ech, bez sensu
Agn - Pią 28 Paź, 2016 23:42
| Aragonte napisał/a: | Ja mam obejrzane pół odcinka - zamierzam kontynuować, jak zbiorę całość |
Ja mam całość. Wprawdzie mikroskopijne jakościowo porcje i tak polane sosem, że nie da się zdrapać, ale można obejrzeć. Tylko panie mają straszne makijaże oczu.
| Trzykrotka napisał/a: | | Do moich ukochanych należy noc egzorcyzmowania duchów, którą Soo i Gwangjong spędzają w mieście, incognito, spacerują trzymając się za ręce, a potem on jej się oświadcza. |
Zwróciłaś uwagę, jak piękna była szata So??? Noremalnie...
| Trzykrotka napisał/a: | Scena śmierci królowej Yoo jest absolutnym arcydziełem i torturą równocześnie. To, jak Jun Ki ją zagrał - jak w ogóle grał w tym odcinku - klękajcie narody |
On w ogóle w tej dramie gra tak pięknie, że napatrzeć się nie można. To faktycznie jest chyba jego najlepsza rola.
| Trzykrotka napisał/a: | | doszłam do wniosku, że jej okrucieństwo przeważa wszystko, co zrobił jej on. |
To prawda. Choćby dlatego, że ona odrzucała go latami, odpychała, wrzeszczała, wysyłała precz i traktowała tak lodowato, że czułam, jak zima nadchodzi. On miał tylko chwilę. Ale wystarczyło. Bo to, na co ona tymi latami tak pilnie pracowała w jednej chwili trafił szlag i już nic nie mogła zrobić. A to, co jej obiecał So, to tylko gwóźdź do trumny. Myślę, że to ją dobiło i dlatego się przekręciła.
| Trzykrotka napisał/a: | | Ludzie piszą, że So po koronacji ma "przeszczep osobowości" - nie sądzę. |
Bzdura. On inny być nie mógł, a od początku było wiadomo, że to nie jest miś. Może się taki zdawać, ale jednak nie. Sorry, ale facet całe życie walczył o nomen omen własne życie. Jak nie w jarze z wilkami, to inne otrucia. Miał tak twarde życie, że głowa mała. Ale ojciec mu to najwyraźniej (tak wynika z dramy) specjalnie zrobił - bo tylko taki człowiek da radę utrzymać tron. Jak by nie patrzeć na dworze też same szakale i żmije, niestety, ale taki dwór trzeba trzymać za mordę i nie puszczać. So da sobie z tym radę, ale serce mi eksploduje na okruszyny, kiedy zostanie ze swoją walką zupełnie sam. Bo siostrunia-żona niech się w tyłek cmoknie, to żadne wsparcie. Znaczy się nie na poziomie emocjonalnym, bo dynastycznym to jak najbardziej. I rodzinka za nią stoi. Wsparcie klanu się przydaje, ale So i tak będzie samotny. Wcale się nie dziwię, że w takim środowisku mógł być tylko okrutny. Choć jak nam donoszą bardziej otrzaskani w historii władcą dla ludzi był dobrym.
| Trzykrotka napisał/a: | | Ech.... trudno się ogląda ten piękny odcinek. |
Trudno... ale wciąż dobrze. Wolę to niż nudę, a ML nie znudziło mnie nawet jedną najmniejszą sceną.
| Trzykrotka napisał/a: | | Nie rozumiałam na przykład, czemu tylko szuka pretekstu, żeby skrócić Wooka o głowę - znaczy się - rozumiem, bo Wook podpadł mu jak nikt inny - ale dlaczego ten przenikliwy i inteligentny facet wrabia Wooka nawet w katar i suszę, a nie chce ukarać tej gnidy 9 księcia, przydupasa Yo, którego widział, jak tamten z uśmieszkiem przypatrywał się krwawym czynom poprzedniego króla. Pozwalał mu się wykręcać i wyślizgiwać. |
Obiecał Soo, że nie będzie krzywdził braci. Choć jak dotrze do niego, że to z Wookiem Soo kiedyś planowała przyszłość, to pewnie dla niego zrobi wyjątek.
| Trzykrotka napisał/a: | | A sprawa Chae Ryung i upór Hae Soo są dla mnie niepojęte. Niepojęte. So dokładnie, szczegółowo i krok po kroku opisał jej, ile krzywd wyrządziła Soo obecność CR. Baek Ah dodał kilka słów od siebie. Soo sama widziała, ile tamta jej nakłamała i że nie okazała cienia skruchy. I dalej jechała ze swoją "młodszą siostrą." |
To i dla mnie jest niezrozumiałe i nawet nie zdołałam sobie dorobić do tego żadnej teorii. Bo "młodsza siostrzyczka" czy nie - no kurde, przy tych wyczynach to Soo powinna bić głową w ścianę, żę dała się tak bardzo zrobić w jajo.
| Trzykrotka napisał/a: | Podobno drama zaplanowana była na 36-38 odcinków i tak ją montowano. W pewnym momencie okazało się, ze się nie da, bo Chińczycy - jej największa widownia - nie kupią dramy w takim formacie. I trzeba było ciąć, kroić i sztukować |
Historia, że drama ma mieć 30-kilka odcinków krążyła odkąd klepnęli obsadę (co główniejszą). Plotka powstała na bazie tego, że chińska drama miała 35 odcinków. Kiedy to wyjaśniono jak bumerang wracała informacja, że będzie odcinków 20, więc teraz nie wiem, czy znowu gadanie, że miała mieć 36 odcinków nie jest życzeniowym myśleniem.
No i czemu Chińczycy mieliby nie kupić takiej dramy? Ich drama przecież tyle trwała, więc w czym problem?
Trzykrotka - Sob 29 Paź, 2016 01:24
Ich drama miała więcej odcinków, ale krótkich. Japońskie i chińskie docinki z tych dram, które oglądałam, miały gdzieś po pół godziny. Obawiam się, że to prawda, że dramę trzeba było drastycznie skracać, pracując na już gotowym materiale.
JI 20
Znowu wybitny odcinek
Jak oni to robią, że słodycz, angst i dyskretny humor są tak fantastycznie wyważone?
Ach, jak ten JJS całuje, ludzie! Drugi kissu i znów mistrzostwo świata. Nie tylko o technikę i estetykę mi chodzi, ale klimat, że gorrrąco się robi. I - jak to komentowałyśmy z Aragonte - Gongowa, nad którą tak seksownie się pochylał, była rozkosznie zaróżowiona z emocji
Czebolskie mamuśki obu panów oglądające razem transmisję z wieczoru wyborczego i komentujące "dziewczynę Jung Wona" - bezcenne Oraz - tradycyjny dostawca humoru, szef działu, któremu nad głową pokłóciły się ajummy, jakby go tam w ogóle nie było (w poprzednim odcinku Hwa Shin kazał mu wyjść z jego własnego gabinetu, a on wyszedł )
No i sprawa odsunięcia Na Ri od prowadzenia wieczoru wyborczego. O rany.... Podoba mi się, jak takie potknięcia na drodze do wspólnej świetlanej przyszłości, rozwiązywane są na korzyść. Na ogólną korzyść. Jun Won mógł być milczącym rycerzem strzegącym tajemnie Na Ri (kocham go, nie poradzę ) - ale przede wszystkim jego przykra rozmowa z Hwa Shinem znów - IMO - pomogła postawić w prawdzie ich wzajemne stosunki, rozjaśnić jakieś niedopowiedzenia. I spokój Na Ri mi się podobał i niepokój Hwa Shna, a nade wszystko - oświadczyny
BeeMer wielkie dzięki za relację z filmu. Wszystko brzmi świetnie, ale przy tym temacie nie łudzę się, że obejrzę, więc tym bardziej dziękuję
On The Way To Airport 2
... a właściwie 1,5, bo wczoraj zasnęłam w połowie odcinka Oczywiście - jestem przemęczona i to także dlatego, ale przede wszystkim ten odcinek był dramatycznie niespieszny. Nie wiem, czy gdyby nie rekomendacja Admete, nie zastanawiałabym się, czy to nie drama z serii pięknej nudy. Pierwszy odcinek miał więcej życia, tutaj wszystko rozgrywało się tak spokojnie, powoli i liniowo, że nie dziwię się, ze obudziłam się z włączonym laptopem i stopklatką napisow końcowych. Właściwie to dwie sceny wybijały się nad spokojną powierzchnię, obie z ohydnymi współmałżonkami. Jedna to nauka wiązania węzłów i niebiański spokój prezentowany przez matkę w obliczu śmierci dziecka, które przez nią zginęlo. Druga, to paskudny mąż Soo Ah traktujący ich córkę jak mebel, który można przestawiać z kąta w kąt i jeszcze trochę się pośmiać, że brzydki. Palant.
Liczę na więcej emocji w następnych odcinkach
Admete - Sob 29 Paź, 2016 08:30
| Aragonte napisał/a: | Hm, czyżby rozmowa dotyczyła zakupu łóżka? |
Mebli, ale rozmowa była z mężem, a nie z Doo Woo i była symboliczna. Soo Ah podjęła wtedy decyzję.
| Trzykrotka napisał/a: | Liczę na więcej emocji w następnych odcinkach |
Nie wiem, czy dostaniesz tego rodzaju emocje, jakich oczekujesz. Ten serial cały czas jest w sferze myśli, kontemplacji, podejmowania decyzji w ciszy, pięknych krajobrazów, dialogów, symbolicznych gestów. I dlatego go oglądam, koresponduje z moim nastrojem. Dla mnie ten serial jest gęsty od znaczeń, ale trzeba je sobie samemu wyłuskać. Nie przewijam, a to jest coś. I zasadniczo oglądam tylko to ( K2 nie liczę ) spośród zalewy innych seriali dramalandu. Inne mnie nudzą, a ten mogę tak spokojnie z jesienna zadumą oglądać. No i chodzę spać o 21, nie ma szans bym przy czymś zasnęła Zmiana czasu - po co...mnie każda ze zmian wybija z rytmu i pogłębia bezsenność Zostawiliby czas letni.
Trzykrotka - Sob 29 Paź, 2016 09:44
Nie, nie zrozumiałaś, mnie nie takie emocje chodzi, wiem, jakiego rodzaju to drama. Po prostu chciałabym więcej życia, czegoś, co nie pozwalałoby mi zasnąć w trakcie seansu, tylko kazalo uważnie obserwować każdy ruch, słowo, kierunek spojrzenia bohaterów. Na razie tylko czekam i nie tracę nadziei.
Admete - Sob 29 Paź, 2016 12:01
Mnie wystarcza, ale ja uznałam wasze JI za chaotyczne i nie do ogarnięcia emocjonalnego. Jakoś zupełnie mnie nie dziwi, że się obecnie ze wszystkimi w tym wątku rozmijam w oglądaniu. Jakby było inaczej, to bym się zdziwiła. Zacznę chyba stary seguk. Z 2003 roku. Jewel in the palace.
Trzykrotka - Sob 29 Paź, 2016 12:24
Może właśnie w tym rzecz, że każda w tej chwili potrzebuje czego innego. Dla mnie Ji jest doskonałością, którą nie mogę się nacieszyć, a WTA dramą piękną wizualnie, ale trochę bez życia. Ale jak mówię, absolutnie jej nie skreślam. Doogladam połowę odcinka 2 i może wtedy ocenię go należycie.
Admete - Sob 29 Paź, 2016 13:04
A mnie same wasze streszczenia JI odstraszają - ona chce, on nie chce, tamten za to chce, ona by chciała, ale jednak nie chce, ten pierwszy nagle chce, ona nie chce, ale chyba jednak chce, drugi nadal chce - aaaaaaa Uciekam z krzykiem
Trzykrotka - Sob 29 Paź, 2016 13:42
No i tak właśnie jest kiedy polega się na streszczeniach. Dodam tylko, że nigdy niczego takiego o JI nie pisałam, bo tam tego nie ma Pisalam też, że nikogo do JI nie namawiam. Cieszymy się tylko dramą z Aragonte, a nie chcemy robić tego li i jedynie w smsach. Ale cóż, przyjmuję z pokorą, że moje wybory to zawsze badziew, a inni mają lepszy gust.
Admete - Sob 29 Paź, 2016 13:48
| Trzykrotka napisał/a: | | Ale cóż, przyjmuję z pokorą, że moje wybory to zawsze badziew, a inni mają lepszy gust |
Znowu dorabiasz sobie to, czego nie piszę ani nie myślę. Taki mój los. Twój wybór. Jestem już tym bardzo, ale to bardzo zmęczona. Życzę miłej zabawy teraz i zawsze.
BeeMeR - Sob 29 Paź, 2016 14:00
| Trzykrotka napisał/a: | | przyjmuję z pokorą, że moje wybory to zawsze badziew, a inni mają lepszy gust. | Moje gp są znacznie bardziej bawdziewne - ostatnio przecież oglądam - uwaga, uwaga - szkołę
Oczywiście piszą z przymrużeniem oka, tak jak i oglądam zresztą
Ostatnio w Dream High okropnie girls/boysbandową piosenkę śpiewali na ulicy w formie para-flash mobu
https://www.youtube.com/watch?v=QAZjZakc83M
(z ewidentnego playbacku podkręcającego głosiki, ani chybi grupy Suzy, bo wcześniej oglądali w tv jak panny z GG machają nogami), a wszystko po to, by się nauczyli lepiej oddawać emocje, zwłaszcza Suzy
Nie mam jak powrzucać fotek (tj obraziłam się na otofotki i imagebam bo mnie ostatnio nie słuchały) więc relacji już nie będzie, dodam tylko, że na koniec ostatniego odcinka Koszmit bohatersko ratował Suzy przed spadająca doniczką - do której to sceny ewidentnie w Koszmicie potem nawiązano .
Aragonte - Sob 29 Paź, 2016 14:03
Ej, spokojnie, Dziewczyny
| Admete napisał/a: | A mnie same wasze streszczenia JI odstraszają - ona chce, on nie chce, tamten za to chce, ona by chciała, ale jednak nie chce, ten pierwszy nagle chce, ona nie chce, ale chyba jednak chce, drugi nadal chce - aaaaaaa Uciekam z krzykiem |
Nawet jeśli tak to wyglądało w streszczeniach, to było to kompletnie uproszczenie, bo przecież nie streszczamy z Trzykrotką całej dramy jak leci (bo jest szansa, że BeeMeR to kiedyś obejrzy i nie ma co jej psuć przyjemności). Ja piszę tylko coś o niej od czasu do czasu, skupiając się na najważniejszych detalach (np. na tym, jak JJS całuje... Żartuję ). No i mimo zawirowań wiadomo, że jest para główna i Drugi, wiadomo, kto z kim skończy, i raczej nic tego nie zmieni, nawet jęki i narzekania wielbicielek Jung Wona (Drugiego). No, chyba że scenarzyści zabiją Hwa Shina
A wątki emocjonalne w JI mogą się wydawać zapętlone, ale po pierwsze - w życiu też raczej uczucia nie układają się liniowo, od punktu A do B, z absolutną pewnością, że ten punkt B jest ostateczny i idealny, tylko czasem zataczają kręgi i spirale. A po drugie - ta drama obliczona była na 24 odcinki, nie może być za prosto i za łatwo A dzięki tym przeróżnym komplikacjom i zakrętasom aktorzy mają co grać. I robią to w większości świetnie, aż miło się na nich patrzy Aktorstwo to jeden z wielkich atutów JI (JJS, Gongowa, Drugi, postacie drugoplanowe - pierwsza klasa ). Scenariusz to kolejny atut. No i humor Momentami płaczę ze śmiechu. I ścieżka dźwiękowa, która ten humorystyczny aspekt dramy nieźle podkręca Podoba mi się też to, że żaden z bohaterów nie jest idealny (nawet Jung Won), każdy ma coś za uszami. A Hwa Shin ma jerkowate zachowania, ale jerkiem tak naprawdę nie jest. I nie przeżywa jakiejś radykalnej zmiany zachowania - po prostu można go zacząć lepiej rozumieć.
Moja ogólna ocena Jealousy Incarnate (która może się trochę zmienić, bo zostały jeszcze 4 odcinki, więc może - oby nie - coś się zepsuć) jest taka, że to co prawda nie twoja bajka, Admete, z tym się zgadzam (choć pojedyncze odcinki mogłyby ci się bardzo podobać, jak myślę, i chyba spróbuję cię na jakieś fragmenty namówić), ale żaden badziew, IMO, tylko świetnie skonstruowana i inteligentna drama. A doceniam to tym bardziej, że kręcą ją na bieżąco.
A teraz idę sobie obejrzeć jakiś fragment i dokonać merytorycznej analizy paru spojrzeń Hwa Shina (które momentami naprawdę kwalifikują się do kategorii 19+ ).
BeeMeR - Sob 29 Paź, 2016 14:16
| Aragonte napisał/a: | to bardzo dobra drama (a swoim pokręconym gatunku ), a nie żaden badziew | Przecież Admete nigdzie tak nie napisała - nie jej bajka i pewnie ma rację (że ucieka z krzykiem ).
Pax
Ja na razie wstrzymałam Luisa - podglądnę jak się kończy zanim ruszę dalej z czerwonego dywanu, na którym mentalnie skończyłam, chyba nie jestem gotowa na drugą amnezję
| Aragonte napisał/a: | idę sobie obejrzeć jakiś fragment i dokonać merytorycznej analizy paru spojrzeń Hwa Shina (które momentami naprawdę kwalifikują się do kategorii 19+ ). | czy ma tzw. "bedroom eyes"?
Aragonte - Sob 29 Paź, 2016 14:19
| BeeMeR napisał/a: | | Aragonte napisał/a: | to bardzo dobra drama (a swoim pokręconym gatunku ), a nie żaden badziew | Przecież Admete nigdzie tak nie napisała - nie jej bajka i pewnie ma rację (że ucieka z krzykiem ).
Pax |
Wiem, że nie napisała i ja się z Admete nie kłócę
Podkreśliłam tylko, że oglądam JI z poczuciem, że to dobra drama, a nie GP, mając nadzieję, że przy okazji wyraźnie wypunktuję, co uznaję w JI za dobre (bo z moich postów niekoniecznie to wynikało, mam wrażenie).
Sama w sumie trochę jestem zaskoczona, że aż tak się wkręciłam w JI (bo teoretycznie mało oglądam rom-komów, emocjonalnych rozkmin i takich tam), ale spodobało mi się, trafiło w moje aktualne oczekiwania czy potrzeby romansowe (bo w realu romansu brak ) i mam mnóstwo radości z oglądania
I już kończę temat
Edit:
| BeeMeR napisał/a: | czy ma tzw. "bedroom eyes"? |
Czasem ma
A żeby było jasne - JJS dalej nie jest moim typem faceta i jako mężczyzna nie podoba mi się jakoś specjalnie, ale aktorsko jest fantastyczny Jak on pięknie operuje głosem Wygrywa nim emocje w taki sposób, że się po prostu rozmaślam przed ekranem
BTW wczoraj w nocy oglądałam odcinek Duszki, w którym bohaterka wskutek potopu wylądowała w pokoju Chefa i oglądali razem kawałek filmu. Wiecie, co to był za film? Empire of Lust z Shin Ha Kyunem Nic dziwnego, że mieli problem z zaśnięciem i szybko wyłączyli przy pierwszej wiadomej scenie
BeeMeR - Sob 29 Paź, 2016 19:08
| Aragonte napisał/a: | Wiecie, co to był za film? Empire of Lust z Shin Ha Kyunem Nic dziwnego, że mieli problem z zaśnięciem i szybko wyłączyli przy pierwszej wiadomej scenie | Ach, no to wszystko jasne
A ja jestem w DH za nagłą operacja Koszmita, który ewidentnie doniczką był dostał, krew się polała na ręce Suzy jak już bohater zemdlał, po czym ślicznie się na siebie patrzyli i nawet przytulili, a niby-Doskonały widział to i odszedł z kwitkiem. Ciekawe czy to już drama będzie dryfować w stronę nowej pary
Trzykrotka - Sob 29 Paź, 2016 20:20
Admete niepotrzebnie się zacietrzewiasz. Mnie naprawdę jest wszystko jedno, co kto sobie myśli o moich wyborach - naprawdę naprawdę. I właśnie to wyraziłam. Mogę sobie oglądać najgorszy badziew i o nim pisać i nie rusza mnie, co ktoś o tym pomyśli. Pewnie będę ciągnęła jeszcze na razie dość badziewny Lucky Romance tylko dla przyjemności pooglądania sobie Soo Hyuka. I będziemy z Aragonte siać zachwyty JI (jeśli scenarzyści tego nie zepsują na koniec).
JJS ma tak sypialniane oczy, że to po prostu nie do opisania. Zresztą on absolutnie nie kryje swoich intencji i kiedy Jung Won ciągle powtarza słowo "małżeństwo," to mantrą Hwa Shina jest "chcę trzymać ją za rękę, przytulać, całować, spać z nią" wypowiadane ne jednym oddechu i do punktu ostatniego dąży z dużą wytrwałością
Tymczasem w On a Way to Airport przełamało się.
Obejrzałam trzeci odcinek. Tego gada męża Soo Ah kopnęłabym chętnie gdzie słońce nie dochodzi Nawet się nie dziwię skwaszonej teściowej Soo Ah, która nie chce mieszkać przez pół roku z synową i wnuczką, tym bardziej, że nikt jej o zdanie nie pytał. Ma prawo mieszkać sama i robić, co sama zechce. Podejrzewałam, że Annie nie jest biologiczna córką Pana z Dołeczkami (nie zapamiętałam jeszcze jego imienia), stąd matka tak dziwnie się zachowuje. W każdym razie potrójne spotkanie w pracowni, a raczej pubie poniżej pracowni, to było wreszcie to, co wyrwało dramę z takiej liniowej, monotonnej narracji. I - o dziwo - to Soo Ah zrobiła pierwszy krok ku mężczyźnie. Kiedy na nich patrzyłam, byłam pewna, że to on kieruje się intuicją i - że tak powiem - porywami uczuć, a ona to taka spętana konwenansem, do bólu poprawna, nudna, elegancka pani domu w beżowym kardiganie. I proszę, niespodzianka - pierwsza przyszła, pierwsza powiedziała, jak się czuje w jego obecności. I pierwsza otarła się o jego drugą połowę. Zakończenie bardzo piękne - teraz to już bardziej moja drama i czekam na dalszy ciąg z przyjemną ekscytacją.
BeeMer- ten Koszmit w bandażu, to który odcinek? Rany, jaki on tam pewny siebie i śmiały! Jak sobie przypomnę, jaką rozkoszną ciapę gra w Producers, to az mi miło popatrzeć, jak majta nóżkami
No masz, kochana, to ta słynna piosenka GG, które o mało nie doprowadziła do zjednoczenia obu Korei, w King 2 Hearts - niech Aragonte powie o porażającej sile GG zbiorowo machających pięknymi nogami
Agn - Sob 29 Paź, 2016 23:46
| Trzykrotka napisał/a: | | Ich drama miała więcej odcinków, ale krótkich. Japońskie i chińskie docinki z tych dram, które oglądałam, miały gdzieś po pół godziny. Obawiam się, że to prawda, że dramę trzeba było drastycznie skracać, pracując na już gotowym materiale. |
Może, ale wobec tego liczę na jakieś director's cut czy cuś... dałabym się za to pokroić na plasterki...
| Admete napisał/a: | | Zacznę chyba stary seguk. Z 2003 roku. Jewel in the palace. |
Będę się uśmiechać szeroko o doniesienia, bo i ja nad tym któregoś czasu myślałam, ale chyba na myśleniu się skończyło...
| Trzykrotka napisał/a: | | przyjmuję z pokorą, że moje wybory to zawsze badziew |
O, przepraszam bardzo, ale to nieprawda!
| Aragonte napisał/a: | | BTW wczoraj w nocy oglądałam odcinek Duszki, w którym bohaterka wskutek potopu wylądowała w pokoju Chefa i oglądali razem kawałek filmu. Wiecie, co to był za film? Empire of Lust z Shin Ha Kyunem Nic dziwnego, że mieli problem z zaśnięciem i szybko wyłączyli przy pierwszej wiadomej scenie |
O matko... To wiele tłumaczy!
Ja chyba po ML będę miała dramowego kaca. Przydałby mi się na ukojenie nerwów jakiś obyczaj w stylu Unkind women. Ciekawe, czy coś takiego gdzieś znajdę...
No i zaraz chyba rusza drama z LMH?
Trzykrotka - Nie 30 Paź, 2016 01:15
16 listopda rusza
BeeMeR - Nie 30 Paź, 2016 06:27
| Trzykrotka napisał/a: | ten Koszmit w bandażu, to który odcinek? | 6., sam początek to wypadek z doniczką, a potem szpital. Jestem niewiele dalej, jak się panowie przechwalają, że przy jednym Suzy płacze a przy drugim się śmieje
Koszmit jest jednak imho najcudniejszy jako burak na wsi
IU jest już rozpoznawalna (dołączyła do specjalnej klasy), ma swoją twarz tylko wciąż za duże ubrania i przyciężką perukę.
Agn - Nie 30 Paź, 2016 07:24
| Trzykrotka napisał/a: | | 16 listopda rusza |
To jeszcze trochę...
BeeMeRku, cudnie się czyta twoje doniesienia.
BeeMeR - Nie 30 Paź, 2016 08:18
| Agn napisał/a: | BeeMeRku, cudnie się czyta twoje doniesienia. | Jak i wasze, jak i wasze - zaraz będę doczytywać wrażenia z ML 17-18, bo właśnie skończyłam 18. bladym świtem. Jak na dramę z którą straciłam więź już dawno (a może nie nawiązałam? Właściwie to interesujące zjawisko, że Aragonte przeżywa dramę znacznie bardziej choć nie ogląda "po bożemu" a ja na spokojnie - no ale każdy jest inny i ma inną emocjonalność) oglądało mi się dobrze.
W tej 18.ML dostaliśmy to, czego wszyscy na soompi oczekiwali od MDBC, bo tak było w powieści - że książę po ślubie z księżniczką zostawia ją samą i idzie spędzić noc poślubną z wybranką serca - tylko troszkę inaczej ona przebiegła tu niż tam w powieście
Bardzo mi się podobał wypad maskowy z pałacu, ładnie król poskładał wieści o CR tudzież Wooku i 9. acz na razie chyba pomniejsza rolę 9. skupiając się na Wooku. Uświadamianie HS w sprawie CR przebiegło brutalnie, mógł jej So powiedzieć normalnie wprost albo wywalić pannę z pałacu gdy była okazja a nie tak przywalić z buta.
Z drugiej strony jej nie przyswajanie winy CR też jest deprymujące - pal sześć szpiegowanie (powiedzmy) ale przyczyniła się do zabicia księcia-następcy, psiakrew, a nie "jedyną jej winą jest status niewolnicy"
Ciekawam końcówki, nie powiem.
W mojej opinii Jung może spokojnie być ratunkiem z rozsądku (niech go panna zacznie używać nie zaszkodzi choć z drugiej strony była szczęśliwa w niewinności i naiwności swojej No ale to już się skończyło bezpowrotnie), platonicznie z jej strony.
Z innej beczki - śniło mi się dziś, że przeprowadziłam się od Rodziców do bloku obok Ani, tyle że klatka gdzieś w środku, a nie końcowa, i jak jechałam windą (blok oryginalny nie ma windy, to czteropiętrowiec) to spotkałam Siwona, który najwyraźniej mieszkał piętro wyżej - kurtuazyjnie mnie zaprosił na kiedyś tam na układanie puzzli z Zygzakiem McQueenem w ramach zadzierzgnięcia więzi sąsiedzkich - no ale wychodząc na rower spotkałam policjanta który mi opowiedział o licznych zaginięciach osób samotnych w tej okolicy i żebym uważała, bo podejrzany jest młodym mężczyzną mieszkającym tu w okolicy - tak więc nie zdecydowałam się na partię puzzli
|
|
|