Filmy - Fajny film wczoraj widziałam V
praedzio - Pią 31 Sie, 2018 10:12
Film powstał na podstawie książki: http://lubimyczytac.pl/ks...palmy-na-sniegu
BeeMeR - Sob 08 Wrz, 2018 15:43
Horror of Dracula (1958)
Zachwyconam
Dawno, dawno temu żył sobie hrabia Dracula (Christopher Lee), jego zamek robi wrażenie, miejscówka noclegowa oraz powóz również - przynajmniej na przybyszu
Do zamku bowiem przybywa Jonathan Harker by uporządkować księgozbiór - zresztą na pewno znacie tą opowieść i wiecie jak tragicznie się kończy, przynajmniej dla pewnej wampirzycy
Jonatana,
jego narzeczonej
i Draculi
A wszystko dzięki odwadze i wiedzy Van Helsinga (Peter Cushing) - lekarza i przyjaciela Jonathana, dla wygody od dawna studiującego kwestię wampirów - który wampiry unieszkodliwia, ofiarom robi transfuzje krwi, pokoje zabezpiecza kwiatami czosnku i szczelnym zamknięciem okien - innych ofiar udaje się uniknąć
BeeMeR - Sob 08 Wrz, 2018 16:07
Próbowałam obejrzeć Tytana ale mnie pokonał
zwiastun:
https://www.youtube.com/watch?v=ctM8zpe3BHo
widać wolę ramotki
Agn - Śro 12 Wrz, 2018 20:13
Siostra była w domu, no to zaliczyłyśmy:
Autostopem przez galaktykę - nie wiem, czy siostrze się aż tak podobał, ale nie zasnęła. Ja chichotałam. Uwielbiam ten film (oraz książkę).
Sierranevada - dla mnie po raz drugi i jeszcze bardziej mi się podobał, siostra też uznała go za ciekawy.
Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie - trochę nierealny, ale dobrze zrobiony, świetne dialogi, ciekawe zakończenie
BeeMeR - Śro 12 Wrz, 2018 21:21
| Agn napisał/a: | | Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie | Chyba mi Marysia polecała ten film
annmichelle - Śro 12 Wrz, 2018 22:32
| Agn napisał/a: |
Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie - trochę nierealny, ale dobrze zrobiony, świetne dialogi, ciekawe zakończenie |
Oglądało się całkiem dobrze, to prawda, choć po kilku miesiącach nie pamiętam już dokładnie wszystkich odnóg "intryg".
Z obcojęzycznych obejrzanych ostatnio przeze mnie polecam hiszpański "Contratiempo". Ciekawy, wciągający thriller z klimatem i pięknymi zdjęciami.
Agn - Pią 14 Wrz, 2018 21:52
Zapomniałam, że w Londynie poszłyśmy do kina (rany koguta, jakie tam są POTWORNIE drogie bilety!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ) na Ocean's eight, czyli film o sprytnym planie zrabowania klejnotów przez piękne panie. Bardzo dobrze mi się oglądało, bo to miła rozrywka (tylko miałam problem z dwoma rzeczami - kompletnie się nieznające panie zakładają szajkę do bądź co bądź zadania, które wymaga zaufania i milczenia aż po grób, a druga, że aktorka, która grała mamę dwójki dzieci, została sprowadzona niemal do roli gosposi - szkoda), oglądanie tylu wspaniałych aktorek na raz to przyjemność. I jeszcze Rysio w roli drania jako wisienka na czubeczku.
Aha, nienawidzę Cate Blanchett - JAK można po urodzeniu trójki dzieci mieć TAKĄ figurę i tak bosko wyglądać w ABSOLUTNIE wszystkim? I jakim prawem przed pięćdziesiątką wyglądać jakby się miało dobre dziesięć lat mniej? Gdzie jest sprawiedliwość, ja się pytam???
(Żartuję, uwielbiam Cate Blanchett.)
Barbarella - Czw 27 Wrz, 2018 19:15
"Kamerdyner". Film mi się bardzo podobał. Gajos - rewelacja; bardzo mi się podobała muzyka. No i Kaszubi mówiący swoim językiem.
W sobotę idę na "Kler".
Admete - Czw 27 Wrz, 2018 19:34
Ja w niedzielę
Szafran - Czw 27 Wrz, 2018 20:27
Mnie się "Kamerdyner" bardzo nie podobał. Gajos tak, dobry. Zdjecia. Garstka scen. O reszcie wolę zapomniec, ze szczegolnym uwzglednieniem Fabijańskiego i dialogów. Nie bede sie rizpisywac, bo z komorki pisze i zaraz mam drugi seans.
Alicja - Pią 28 Wrz, 2018 20:32
To teraz ja wróciłam i miałam ci napisać czy mówili poprawnie po kaszubsku. Tak, to jest nasz język, chociaż Gajos kaleczył . Bez napisów nie zrozumiałabyś.
Mnie ten film podobał się jako zamysł. Nie jest to wielkie dzieło. Jeśli ktoś oczekuje filmu o wielkiej miłości niech na film NIE IDZIE. Gdy kręcili u nas sceny wiadomo było, że będzie to film o Kaszubach. A potem jakiś idiota wymyślił, że będą reklamować film jako opowieść o epickiej miłości. Uczucia tam nie ma za grosz. Fabijański jest drętwym kołkiem, hrabianka też.Scenariusz urywany, przeskakiwanie w czasie od czapy, fatalnie oddali upływ czasu. Z sercem gra młody hrabia gej i Pan Hrabia. Może jeszcze hrabina i Gajos. Ale...
Właśnie to "ale" :. Czekałam na film o losach Kaszubów oraz mojej ziemi i go dostałam. Oddali wiernie to splątanie losów mieszkających na tych ziemiach Polaków, Kaszubów i Niemców. Nawet prawdziwy niemiecki hrabia z okolic Pucka von Crocow, notabene bardzo dobrze wspominany do dziś człowiek. Bo było właśnie jak w filmie, tu byli też dobrzy Niemcy i źli Polacy. Nikt, kto tu nie żył tego nie rozumiał. Jak w końcowej scenie, gdy Rosjanie nie rozumieli tego co mówił Mateusz. Tu można było mieć przybraną matkę Niemkę, być Kaszubą i jednocześnie Polakiem. Dla innych nie do pojęcia. Może tylko Ślązacy tylko wiedzą o co chodzi. I kochać tę małą Ojczyznę, ziemię Kaszubską , nie chcieć jej opuścić, ponad wszystko.
Na końcu, po wypowiedzi Mateusza popłynęły mi łzy, jak większości w kinie. Sala pełna, bilety na wszystkie seanse wyprzedane.
Szafran - Sob 29 Wrz, 2018 13:04
Na mnie fabularnie ten film sprawił wrażenie naprędce posklejanego do wymaganego czasu trwania bryka z serialu. Toczy się tam niby jakaś historia, którą da się potem z grubsza opowiedzieć, ale poszczególne sceny się nie łączą i nie kleją. Zero emocji. Ogląda się to totalnie na zimno z czasowymi wybuchami irytacji nad totalnym odrętwieniem obsady;).
Powstał też taki twór stojący w rozkroku między epickim kinem gatunkowym a kinem autorskim, ale finalnie nie jest ani jednym, ani drugim.
Różne pomysły są niespójne. Super, że są dialogi kaszubskie. Ale czemu nie ma niemieckich? Ale wtedy by cały film z napisami był;).
Historia Kaszubów zdecydowanie warta jest opowiedzenia, ale nie tak nieudolnie. Zła jestem na ten film za zmarnowanie takiego materiału.
Alicja - Sob 29 Wrz, 2018 14:26
A ja zadowolona z podjęcia tematu obecnie niemile widzianego ( dziadek Tuska w Wermachcie będzie jeszcze wyciągany przed wyborami przez jedyną słuszną opcję).
Nie pisałam jeszcze o jednym - Komuniści utożsamiali Kaszubów z Niemcami. Moje pokolenie mówi o kaszubsku źle, nasze dzieci jeszcze gorzej. Moi rodzice mówili jeszcze na codzień po kaszubsku w domu z rodzicami i krewnymi, ale od lat 50 język kaszubski był tępiony. To trwało latami, a w szkołach dzieci za mówienie po kaszubsku były bite. Moi koledzy z klasy drewnianymi wskaźnikami lub linijkami po wyciągniętych rękach lub zwyczajnie (!)po twarzy.Żeby oszczędzić dzieciom upokorzeń w wielu domach ( w tym moim) rodzice z dziećmi mówili tylko po polsku żeby publicznie nie myliły się i nie były bite. Dopiero w późnych latach 90 język kaszubski był przedmiotem nieobowiązkowym w szkole. Teraz dzieci uczą się go jak języka obcego Nas, jak Ślązaków traktowano jako " rewizjonistów" i odszczepieńców, a mówienie w języku kaszubskim tępiono na wszelkie sposoby. Efekty niestety są, teraz to bardziej folklor niż codzienność.
| Szafran napisał/a: | | Super, że są dialogi kaszubskie. Ale czemu nie ma niemieckich? |
Bo to film o trudnych losach Kaszubów, nie o Niemcach. Przypomnij sobie monolog Fabijańskiego - Mateusza podczas końcowych napisów.
"Jak ma mówić Kaszub w filmie, jak nie po kaszubsku? - po premierze „Kamerdynera” Filipa Bajona w Teatrze Polskim w Warszawie.
„Kamerdyner” przywołuje ważne, choć nieznane szeroko, historyczne wydarzenia, które miały miejsce na Kaszubach w pierwszej połowie XX wieku, i czyni je kanwą fabuły. Podczas I wojny światowej Kaszubów masowo powoływano w szeregi armii pruskiej. Wielu z nich zginęło, nie wróciło z wojny. Podpisanie traktatu wersalskiego w 1919 roku, który wprowadził nowy ład polityczny po zakończeniu I wojny światowej, okazało się dla Kaszubów wyzwoleniem. Na mocy traktatu Polska odzyskała dostęp do morza, większość ziem zamieszkałych przez Kaszubów włączono do Polski, a także ostatecznie wytyczono nowe granice, co diametralnie zmieniło stosunki między mieszkańcami Pomorza. W tym epokowym wydarzeniu miał swój udział Antoni Abraham, kaszubski działacz społeczny i propagator polskości Pomorza. To pierwowzór postaci Bazylego Miotke, w którego rolę w „Królem Kaszubów” Abraham uczestniczył w konferencji pokojowej w Wersalu, walcząc o włączenie Kaszub do Polski.
Walka o niezależność i wolność narodu polskiego, odzyskanie po 123 latach niepodległości to także czas wielu konfliktów, trudnego integrowania ziem i społeczności kształtowanych w trzech państwach zaborczych. Mimo zażegnania sporów, nadal utrzymywało się duże napięcie spowodowane ogólnym kryzysem politycznym w Europie oraz wrogością Niemiec do Polski. „Kamerdyner” pokazuje, jak bardzo sytuacja ta wpłynęła na Kaszubów, których wyróżniała silna tożsamość regionalna. Władze polskie im nie ufały, uważając za narodowo niepewnych. Najgorsze miało jednak przyjść wraz z początkiem II wojny światowej, kiedy to hitlerowcy dokonali zbrodni w Lasach Piaśnickich – pierwszego ludobójstwa tej wojny.
Za narodowo niepewnych traktowano na też w komunizmie. Komuniści uważali, że wolelibyśmy by Niemcy wrócili , musimy ciągle tłumaczyć dlaczego mieszkali w domach po sąsiedzku Niemcy, wyjaśniać czy kaszubski w brzmieniu jest podobny do niemieckiego Może i poszarpany, ale film to wyjaśnia. Dla nas to naprawdę ważne, by idioci rozumieli " Dziadka w Wermahcie".
Szafran - Sob 29 Wrz, 2018 16:17
Tylko że w ja tym całym bałaganie nie widzę opowieści o trudnych losach Kaszubów. Gdyby nie Twoje posty w ogóle bym na ten aspekt nie zwróciła uwagi. Rozmywa się w ogólnej miałkości. I dla mnie brak niemieckiego w dialogach jest dużym potknięciem. Widzę polskich aktorów mówiących po polsku... i zapominam, że to są niemieccy bohaterowie.
Rozmywa się i rozcieńcza ta kwestia przemieszanych tożsamości i narodowości. Jeśli ktoś nie wie, o co chodzi, dalej nie będzie wiedział.
Końcowy monolog Fabijańskiego - nie mam bladego pojęcia, co w nim było. Szczególnie że słychać go na napisach. Kolejny tekst wypowiedziany bez dykcji i życia - nie zwracałam uwagi na słowa. Cieszyłam się, że koniec wiercenia się w fotelu i mogę wreszcie wyjść.
Rozmawiałam wczoraj z dwoma koleżankami, które też widziały - i też o filmie nie mają dobrego zdania. Kwestia Kaszubów nie pojawiała się też w ich wypowiedziach, jakby w ogóle na ten aspekt nie zwróciły uwagi. A i tak większość kinomańskich znajomych w ogóle nie ma ochoty się wybrać, bo odstrasza ich plakat.
Dzięki, ze napisałaś, jak wygląda teraz kwestia znajomości kaszubskiego, bo miałam o to spytać w poprzednim poście. Próbuję sobie przypomnieć, czy w szkole mnie uczono czegokolwiek o Kaszubach, ale poza tym, że istnieje taki region geograficzny, to nie potrafię sobie nic przypomnieć.
Alicja - Sob 29 Wrz, 2018 16:33
| Szafran napisał/a: | | Końcowy monolog Fabijańskiego - nie mam bladego pojęcia, co w nim było. Szczególnie że słychać go na napisach. Kolejny tekst wypowiedziany bez dykcji i życia - nie zwracałam uwagi na słowa |
Niekoniecznie, słowa które powiedział na końcu były podsumowaniem i dotyczą nas jeszcze teraz. Dlatego inaczej będziemy odbierać film. U nas nikt nie wyszedł z kina i nie wiercił się a krzesełku,a jak pisałam pełna sala, ludzie siedzieli jeszcze po napisach. Tutaj film odbierany jest bardzo osobiście, dla ciebie jest po prostu jednym z wielu, niespecjalnie ciekawym. Nie dotyczy twojego życia ani miejsca z którym mogłabyś się utożsamiać.
Szafran - Sob 29 Wrz, 2018 16:53
| Alicja napisał/a: | | Tutaj film odbierany jest bardzo osobiście, dla ciebie jest po prostu jednym z wielu, niespecjalnie ciekawym. Nie dotyczy twojego życia ani miejsca z którym mogłabyś się utożsamiać. |
Tylko widzisz, ja stale na festiwalach oglądam filmy, które nie dotyczą mojego życia i miejsc, z którymi bym się mogła utożsamiać. Z najróżniejszych kawałków świata, dalszych i bliższych. I kiedy film jest dobry, to nagle odlegli ludzie, miejsca i problemy nagle zaczynają mieć znaczenie. Wracam do domu i spędzam długie godziny, szperając w źródłach.
I to w moim odczuciu ten film powinien mi dawać poczucie, że to mnie dotyczy. Bo to historia mojego, było nie było, kraju. Który nie jest takim etnicznym monolitem, jak się wydaje.
No ale dobrze, że u Was jest ciepło odebrany i ludzie zadowoleni.
Alicja - Sob 29 Wrz, 2018 20:13
| Szafran napisał/a: | | ja stale na festiwalach oglądam filmy |
Przecież tak naprawdę ani nie chodzi o większe znawstwo ani o czyjąś rację. Ani o zadowolenie ludzi u nas. Raczej o podjęcie tematu. Podchodzę do filmu emocjonalnie i daję sobie do tego prawo. Nie uważam by film był dobrym dziełem, ale jest dla mnie osobiście ważny. Tak jak napisałaś- w twoim odczuciu. Każdy ma prawo do własnych odczuć.
| Szafran napisał/a: | | ten film powinien mi dawać poczucie, że to mnie dotyczy |
Nie, bo ciebie to nie dotyczy i nie będzie dotyczyło. Nie piszę tego złośliwie, tylko nigdy nie byłaś karana za mówienie w swoim języku(np. polskim). I raczej nie będziesz, jak my tutaj. Tego nie da się "poczuć", to trzeba przeżyć, tak że trauma zostanie odbita na twoim dzieciństwie. Poczucie, że coś w innym filmie nas może dotyczyć to tylko złudzenie. Cieszę się, że Bajon chciał nakręcić o tym film. Powinno być u nas więcej filmów podejmujących tematy trudne, nie tylko komercyjne i dobrze sprzedające się.
Szafran - Sob 29 Wrz, 2018 21:11
| Alicja napisał/a: |
Nie, bo ciebie to nie dotyczy i nie będzie dotyczyło. Nie piszę tego złośliwie, tylko nigdy nie byłaś karana za mówienie w swoim języku(np. polskim). I raczej nie będziesz, jak my tutaj. Tego nie da się "poczuć", to trzeba przeżyć, tak że trauma zostanie odbita na twoim dzieciństwie. Poczucie, że coś w innym filmie nas może dotyczyć to tylko złudzenie. Cieszę się, że Bajon chciał nakręcić o tym film. Powinno być u nas więcej filmów podejmujących tematy trudne, nie tylko komercyjne i dobrze sprzedające się. |
"Poczucie, że coś w innym filmie nas może dotyczyć to tylko złudzenie" - tak, ale o tym właśnie piszę, że dobre filmy angażują nas emocjonalnie w sprawy odległe i nieznane. I pomagają rozumieć, wczuć się w te nieznane sytuacje. Przykładowo - po różnych kinowych zetknięciach zaczynam coś wiedzieć o traumie japońskiej okupacji w takiej np. Korei.
A kwestie gdzieś tam zasygnalizowane, ale niestety nie wygrane w "Kamerdynerze" naprawdę dotyczą nas wszystkich - choć nie w sensie osobistego doświadczenia. Ale dotyczą w tym sensie, że to się działo tutaj, w naszym kraju, obywatele nie byli postrzegani jako jego obywatele, nie mieli swobody posługiwania się we własnym języku. I że wyznacznikiem tożsamości narodowej niekoniecznie jest ten sam etnos i język. I nie ma o tym mowy. Złości mnie, że w szkole mnie nikt nie uczył o kaszubskim czy śląskim. No ale właściwie oddalamy się ku nieco innej tematyce.
Bo w kwestii filmu to przecież się zgadzamy - to niedobry film na ważny temat;).
Swoją drogą, próbuję sobie przypomnieć, czy ostatnio coś Bajona mi się podobało i chyba nie potrafię.
Alicja - Sob 29 Wrz, 2018 23:18
Z filmów, które reżyserował mnie żaden nie podobał się.
Barbarella - Nie 30 Wrz, 2018 12:11
| Szafran napisał/a: | | Złości mnie, że w szkole mnie nikt nie uczył o kaszubskim czy śląskim |
Ciebie nie uczył i dalej raczej się nie uczy. Jest tzw. podstawa programowa, gdzie są wytyczne, jakie tematy trzeba realizować na lekcjach. O lokalnej historii może coś wspomnieć (i tylko wspomnieć!) historyk-pasjonata. Czy na Mazurach znajdziesz pasjonata historii Śląska, Kaszubów, Wielkopolski czy Małopolski?
Tak więc zostaje albo samokształcenie, albo koleżanki.
EDIT: "Kler" jest REWELACYJNY!!!!
Admete - Nie 30 Wrz, 2018 13:23
Właśnie czekam na seans.
Aragonte - Nie 30 Wrz, 2018 14:39
| Barbarella napisał/a: | | EDIT: "Kler" jest REWELACYJNY!!!! |
Też chcę go obejrzeć. A do kina prawie nie chodzę, więc to coś.
Szafran - Nie 30 Wrz, 2018 15:50
Miałam iść dziś, ale nie chce mi się z domu wychodzić. Może jutro.
Admete - Nie 30 Wrz, 2018 16:58
Smarzowski widzów nie oszczędza. To nie jest antyklerykalny film, to jest film o ludziach w instytucji, która powinna się mocno zreformować.
ita - Nie 30 Wrz, 2018 18:02
Ja widziałam "Kler" wczoraj.
|
|
|