To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - MEGAFANFIK tom III część 2

Maryann - Pią 07 Gru, 2007 11:59



Się staram, proszę Matki... :wink:

maenka - Pią 07 Gru, 2007 14:38

Maryann napisał/a:
maenka napisał/a:
Mam nadzieję , że jego wyznanie , że chciałby dostosować się do żądania pa Gardinera należy rozumieć jako pragnienie zostania krewnym p. Gardinera poprzez skuteczne zaciśnicię więzów z Lizzy

:lol: Chyba jednak chodzi mu tylko o to, że chciałby, ale mimo wszystko nie powie mu, ile zainwestował... :wink:


A jednak w książce DiU pani Gardiner pisze do siostrzenicy, że jej wuj nigdy nie zgodziłby się, żeby p. Darcy zajął sie sprawa gdyby nie byli pewni, że pomiędzy nim a Lizzy jest pewne porozumienie dotyczące przyszłego związku młodej pary i stąd główne zainteresowanie rozwiązania sprawy przez Darcego.

Maryann - Pią 07 Gru, 2007 14:45

Z pewnością. :-D Nie sądzę jednak, żeby ktokolwiek z nich próbował sugerować coś na ten temat. Darcy wytłumaczył, że zajął się sprawą, bo czuje się winny, a Gardinerowie udali, że mu uwierzyli. I czekali na ciąg dalszy.
A Darcy został w przeświadczeniu, że nikt niczego się nie domyślił... :wink:

Alison - Sob 08 Gru, 2007 08:49

Rozdz. IX , cz. 13
Powóz skręcił za róg i kołysząc się, zatrzymał u stóp schodów do kościoła. Wielce zaniepokojony dżentelmen pojawił się nagle na schodach, naprzeciwko pojazdu. Postać pana Gardiner'a zdecydowanie rozkwitła kiedy spojrzał w górę na Darcy'ego, ulga jaką poczuł na jego widok była niewątpliwa. Skinąwszy, odwrócił się do powozu i wyciągnął dłoń w stronę dam siedzących wewnątrz. Zamęt halek i niemożliwie wysoko obramowana budka pojawiły się i zaraz zostały powstrzymane. Za panną młodą podążała napięta lecz zdecydowana postać pani Gardiner. Szacunek Darcy'ego dla tej damy nawet wzrósł kiedy, podczas ostatnich tygodni, pracowała nad wpojeniem swojej podopiecznej zasad towarzyskich oczekiwanych od młodej szanowanej mężatki.
Niewielka grupa wspięła się na schody, pan Gardiner wyciągnął rękę by uścisnąć dłoń Darcy'ego.
- Panie Gardiner - Darcy pochylił głowę zarówno przez grzeczność, jak i przez szacunek - Jak się pan miewa? - rzucił szybkim wzrokiem w stronę panny młodej - Jak się państwo miewacie?
- Panie Darcy - odpowedział starszy człowiek, z trudem łapiąc oddech, z powodu pokonywania schodów - pański sługa, sir. Zatrzymała nas nieoczekiwana sprawa, ale tak, wszyscy mamy się dobrze i jesteśmy gotowi by zacząć.A pan, sir?
- Nie powinno być żadnych problemów. Pan młody jest również gotów. Wejdziemy?
- Najszybciej jak to możliwe - odparł pan Gardiner - Proszę Boga, aby ta sprawa szybko się zakończyła, a obowiązek został spełniony.
Darcy skinął, zgadzając się w pełni z tymi odczuciami i odrócił się, by powitać żonę tego człowieka oraz przyszłą pannę młodą.
- Gdzie jest Wickham? - przerwała mu Lydia Bennet spod szerokiego ronda jej śmiesznej budki, wytężając wzrok w kierunku ciemnego wnętrza kościoła. - Jest w środku? Czyż nie powinien być tutaj?
Pani Gardiner spojrzała ostrzegawczo, a Darcy pospieszył upewnić je - Tak, jest tutaj. Wejdziemy? - pomógł obu paniom pokonać resztę schodów, zatrzymując się tylko na krótkie skinienie Tanner'a, wskazujące, że Wickham jest na miejscu, przed ołtarzem. Odwrócił się więc do pani Gardiner - Czy mogę panią poprowadzić, madam? - zapytał, podając jej ramię.
- Dziękuję, panie Darcy, - spojrzała z wdzięcznością kiedy wsunęła dłoń w zgięcie jego ramienia. - Dziękuję za wszystko.
- Jest pani bardzo uprzejma, madam - zaczął, ale jego towarzyszka pociągnęła go za ramię.
- Nie, to pan jest bardzo uprzejmy, sir, tak bardzo jak wiele posiada pan godnych podziwu zalet. - uśmiechnęła się do niego w taki sposób, że wywołała w odpowiedzi podobny uśmiech, mino rumieńca, który zalał mu twarz. Spoglądając przed siebie pani Gardiner znowu westchnęła - To taki piękny dzień. Lydia nie zasługuje na to, paskudne dziecko, ale to jest właśnie efekt tego, nieprawdaż? - rozejrzała się dookoła - Gdyby to tak nie napawało dumą mojej okropnej siostrzenicy, chciałabym żeby jej rodzina była tutaj, a przynajmniej Jane i Elizabeth.
Ustawili się za jej mężem i Lydią i weszli za nimi do kościoła St. Clement, przemierzając wolno główną nawę, pocętkowaną tu i ówdzie kolorowymi smugami światła wpadającego z wysoko położonych okien.

Maryann - Sob 08 Gru, 2007 22:26

Alison napisał/a:
podczas ostatnich tygodni, pracowała nad wpojeniem swojej podopiecznej zasad towarzyskich oczekiwanych od młodej szanowanej mężatki.

Lidia i szanowana młoda mężatka... :roll: To są raczej wykluczające się pojęcia...

Alison - Nie 09 Gru, 2007 09:53

Rozdz. IX , cz. 14
To rzeczywiście był piękny poranek, myślał Darcy, bardzo, daleko bardziej niż jej ciotka mogła sobie wyobrazić, pragnąc by jej życzenie się spełniło. Mógłby to być jego weselny poranek z Elizabeth, wspartą na jego ramieniu! Przyjemność i ból dotknęły go jednocześnie.
Doszli do ołtarza. Puszczając jego ramię, pani Gardiner zajęła miejsce za siostrzenicą, tak jak on zrobił to po stronie Wickham'a. Chrzęst nowości niebieskiego surduta pana młodego przydał mu godności, którą przywdział z przerażającym spokojem, stając przed pastorem. Panna młoda zaczerwieniła się i głośno szepnęła do ciotki - Czyż on nie jest przystojny?
- Drodzy moi - pastor rozpoczął nabożeństwo. Wickham wyprostował się. Darcy patrzył prosto przed siebie, żeby uderzająca mądrość wypowiadanych słów, kończąca szaradę w jaką się zaplątał, nie ujawniła na jego twarzy, jego prawdziwych myśli. W szokująco krótkim czasie wszystko zostało zakończone. Podszedł podpisać się jako świadek, podczas gdy pani Gardiner całowała swoją siostrzenicę i chłodno potrząsnęła dłonią swojego nowego siostrzeńca. Pan Gardiner złożył szybki pocałunek na czole panny młodej.
- Dobrze zatem - powiedział pan Gardiner, ignorując gest Wickham'a, który chciał uścisnąć mu dłoń - Wydaje mi się, że w domu już wszystko gotowe. Czy przyłączy się pan do weselnego śniadania, sir? - zwrócił się do pastora, który grzecznie odmówił. Zwrócił się zatem do Darcy'ego - Wiem, że miał pan wyjechać i nie będzie pan mógł zjeść z nami obiadu jutro, kiedy tych dwoje wyjedzie. - wyciągnął obie dłonie i silnie potrząsnął dłonią Darcy'ego, co świadczyło o ich wzajemnym szacunku. - Jest pan bardzo dobry, sir. To dla mnie zaszczyt.
Pan Gardiner skłonił się i przywołując żonę, zeszli razem do czekającego powozu.

nicol81 - Nie 09 Gru, 2007 10:55

dzięki za kolejne odcinki :thanx:
Ale "niebieski surdut"? A gdzie się podział mundurek? I Lidia wyszła za taki wybrakowany towar? :-P

Alison - Nie 09 Gru, 2007 12:00

nicol81 napisał/a:
dzięki za kolejne odcinki :thanx:
Ale "niebieski surdut"? A gdzie się podział mundurek? I Lidia wyszła za taki wybrakowany towar? :-P


Do mundurka to on z jednej strony już, z drugiej jeszcze nie miał prawa. W filmie też miał taki chabrowy garniaczek chyba.

Matylda - Nie 09 Gru, 2007 14:07

Nasz Darsik umilał sobie pobyt w kościele snując wyobrażenia o własnym ślubie :wink:
Dzięki Ali :hello:

Maryann - Nie 09 Gru, 2007 14:36

Alison napisał/a:
nicol81 napisał/a:
dzięki za kolejne odcinki :thanx:
Ale "niebieski surdut"? A gdzie się podział mundurek? I Lidia wyszła za taki wybrakowany towar? :-P

Do mundurka to on z jednej strony już, z drugiej jeszcze nie miał prawa. W filmie też miał taki chabrowy garniaczek chyba.

Zresztą Lidzia chyba się niczego innego nie spodziewała, bo później wspominała, że wtedy, gdy ciotka próbowała jej przemówić do rozumu, ona właśnie dumała, czy jej ukochany będzie brał ślub w swoim niebieskim surducie.

Matylda napisał/a:
Nasz Darsik umilał sobie pobyt w kościele snując wyobrażenia o własnym ślubie :wink:

A dziwisz mu się ? :roll: :wink:

Matylda - Nie 09 Gru, 2007 17:14

:mysle:
Musze chyba sięgnąć po książkę , bo wydawało mi się , że Lidzia była rozczarowana ( głupia) , że nie było oficerów ,a pan młody nie był w mundurze :mysle:

Maryann - Nie 09 Gru, 2007 17:22

Matylda napisał/a:
wydawało mi się , że Lidzia była rozczarowana ( głupia) , że nie było oficerów ,a pan młody nie był w mundurze :mysle:

A to czasem nie było w serialu ? Wtedy, gdy Lidia podczas spaceru opowiada siostrom o swoim ślubie, a Wickham nieopodal hasa na koniu ?

Matylda - Nie 09 Gru, 2007 17:29

Już taka pewna to nie jestem
A tak a propos wczoraj w jakimś filmie padło , że wartościowe kobiety czytają Jane Austen

Alison - Nie 09 Gru, 2007 17:31

Matylda napisał/a:
Już taka pewna to nie jestem
A tak a propos wczoraj w jakimś filmie padło , że wartościowe kobiety czytają Jane Austen


Się wie! :banan:
Katheleen w "Masz wiadomość", ktorą właśnie oglądalam, tez czyta Pride and prejudice. :mrgreen:

Maryann - Nie 09 Gru, 2007 17:33

Matylda napisał/a:
A tak a propos wczoraj w jakimś filmie padło , że wartościowe kobiety czytają Jane Austen

O ! Co za trafne stwierdzenie !
Jaki to film ? Który mądry człowiek tak powiedział ? :-D

Matylda - Nie 09 Gru, 2007 17:42

coś się chyba porobiło bo 2 razy wkleiło sie to samo
Matylda - Nie 09 Gru, 2007 17:42

To był Facet z ogłoszenia z Diane Laine i Johnem Cusackiem
A powiedziała to zrozpaczona kobieta która nie potrafiła sobie ułożyć życia , no może nie miała szczęścia do mężczyzn. a może nie chciała byle czego ???
Najważniejsze , że zakończyło sie wspaniale

asiek - Nie 09 Gru, 2007 17:58

Alison napisał/a:
Szacunek Darcy'ego dla tej damy nawet wzrósł kiedy, podczas ostatnich tygodni, pracowała nad wpojeniem swojej podopiecznej zasad towarzyskich

Kilka tygodni ? Tak długo załatwiali formalności ? Byłam przekonana, że dość szybko doprowadzono do ślubu. :mysle:
Alison napisał/a:
- Dobrze zatem - powiedział pan Gardiner, ignorując gest Wickham'a, który chciał uścisnąć mu dłoń

Yeeees ! :cool: Wuj Gardiner ma w spodniach co trza ! :wink:

Ali, Maryaan :kwiatek: :kwiatek:

Alison - Nie 09 Gru, 2007 18:00

Matylda napisał/a:
To był Facet z ogłoszenia z Diane Laine i Johnem Cusackiem
A powiedziała to zrozpaczona kobieta która nie potrafiła sobie ułożyć życia , no może nie miała szczęścia do mężczyzn. a może nie chciała byle czego ???
Najważniejsze , że zakończyło sie wspaniale


W "Domu nad jeziorem" tez był epizod o czytaniu Jane Austen - Sandra Bulock czytała zdaje się Perswazje i Keanu tez to jakos skomentował, ale już nie pamietam jak :(

Gunia - Nie 09 Gru, 2007 20:53

W "Domu nad jeziorem" znalazłam dwie wstawki o "Perswazjach":
Znalazłem to Kate. Mam to przy sobie. Pewnego dnia ci to oddam, możesz mi wierzyć.
~*~
Nie skreślaj mnie, Kate. Co z "Perswazjami"? Powiedziałaś, że oni czekali, ponownie się spotkali. Dostali drugą szansę.

Czy to o którąś z nich chodziło?

Alison - Nie 09 Gru, 2007 21:53

Gunia napisał/a:
W "Domu nad jeziorem" znalazłam dwie wstawki o "Perswazjach":
Znalazłem to Kate. Mam to przy sobie. Pewnego dnia ci to oddam, możesz mi wierzyć.
~*~
Nie skreślaj mnie, Kate. Co z "Perswazjami"? Powiedziałaś, że oni czekali, ponownie się spotkali. Dostali drugą szansę.

Czy to o którąś z nich chodziło?


Raczej nie. Jest taka scena jak on wychodzi za nią na przyjęciu na ganek (w chwilę potem jest ta fajna scena z tańcem na trawniku) i ona ma w ręku Perswazje i on wtedy to jakoś komentuje... chyba...albo ja mam bujną wyobraźnię :roll:

Alison - Pon 10 Gru, 2007 08:43

A dzisiaj takie okruszątko, ale taki kawałek właśnie przypadł mi w udziale... :roll:

Rozdz. IX , cz. 15
- Darcy - zwrócił się do niego Wickham.
- Wickham... Pani Wickham - uznał ich oboje. Pani Wickham dygnęła i zachichotała.
- Kiedy my...? - zapytał Wickham, podchodząc bliżej.
- Jak tylko dotrę do domu. Wszystko będzie załatwione zgodnie z ustaleniami. Zajmij się żoną, a wszystko będzie dobrze - mruknął.
- Oczywiście! - Wickham cofnął się i przycisnął młodą żonę do boku - Ona jest dla mnie bardzo cenna, nieprawdaż? - oświadczył, co wywołało kaskadę nowych chichotów.
- Pani Wickham - nie pragnąc niczego bardziej niż oddalić się od tych dwojga, Darcy szybko skłonił się pannie młodej i zbiegł po schodach do powozu.
- Do domu - rzucił woźnicy.
- Tak jest, sir - odpowiedział James Coachman, zbierając lejce.
Wchodząc po stopniach, Harry zatrzasnął drzwiczki, zasłaniając częściowo Darcy'emu widok świeżo poślubionej pary. Rzucając kapelusz na siedzenie, zamknął oczy i przeciągnął się, rozluźniając mięśnie, napięte przez towarzyski obyczaj. Och, jak dobrze było znowu znaleźć się we własnym powozie! Podróżując incognito w cuchnących, wynajętych powozach odczuwał pewną przygodę, ale to już skończone i cieszył się z tego. Takie intrygi lepiej zostawić innym, którym się takie życie podoba. Jego kołatka powróciła na drzwi, znów oficjalnie był w domu, choć tylko na kilka dni. Musi dostać się do Pemberley tak szybko, jak to tylko możliwe ... tak szybko jak to możliwe. Odetchnął na samą myśl o tym. Pemberley. Jak bardzo potrzebował znowu być w domu.

Maryann - Pon 10 Gru, 2007 09:09

Alison napisał/a:
- Wickham... Pani Wickham - uznał ich oboje. Pani Wickham dygnęła i zachichotała.
- Kiedy my...? - zapytał Wickham, podchodząc bliżej.
- Jak tylko dotrę do domu. Wszystko będzie załatwione zgodnie z ustaleniami. Zajmij się żoną, a wszystko będzie dobrze - mruknął.
- Oczywiście! - Wickham cofnął się i przycisnął młodą żonę do boku - Ona jest dla mnie bardzo cenna, nieprawdaż? - oświadczył, co wywołało kaskadę nowych chichotów.

Zadowolony z siebie drań i trzpiotka-idiotka. Rany, na miejscu Darcy'ego chyba bym nie zdzierżyła...

Sofijufka - Pon 10 Gru, 2007 09:22

Maryann napisał/a:
Alison napisał/a:
- Wickham... Pani Wickham - uznał ich oboje. Pani Wickham dygnęła i zachichotała.
- Kiedy my...? - zapytał Wickham, podchodząc bliżej.
- Jak tylko dotrę do domu. Wszystko będzie załatwione zgodnie z ustaleniami. Zajmij się żoną, a wszystko będzie dobrze - mruknął.
- Oczywiście! - Wickham cofnął się i przycisnął młodą żonę do boku - Ona jest dla mnie bardzo cenna, nieprawdaż? - oświadczył, co wywołało kaskadę nowych chichotów.

Zadowolony z siebie drań i trzpiotka-idiotka. Rany, na miejscu Darcy'ego chyba bym nie zdzierżyła...

Tym bardziej doceni Liz :mrgreen:

Maryann - Pon 10 Gru, 2007 09:24

A jeszcze tego nie zrobił ? :wink:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group