To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - Dramaland przedstawia, czyli knajpa nr 10

BeeMeR - Śro 26 Paź, 2016 14:50

Trzykrotka napisał/a:
JI nie jest ani rom-komem, ani obyczajem.
Ja akurat z innymi tez miewam problem ;) Może nawet częściej ;)
Jakoś najłatwiej mi wchodzą gp i seguki. Czasem rom-komy, ale też często uważam, że są za długie :P . Póki co świetnie się bawię przy DH - miałam już makeover Koszmita :oklaski:
Tak jak lubię, z początku a nie w połowie (ostatecznie też tak być może) ani nie pod koniec.
No i czekam na wieczorny seans ML :mrgreen:

Trzykrotka - Śro 26 Paź, 2016 15:15

Ja tam do JI nie namawiam :kwiatek: Mnie wessało totalnie, sądzę, że i tobie podobałoby się przez ten specyficzny ton - ale wiadomo jak to z naszymi gustami jest.
Admete - Śro 26 Paź, 2016 15:46

Cytat:
Dla mnie ta drama jest totalną karuzelą, w której każdy dramat jest podszyty jakąś komedią i w której chichoczesz w najbardziej pozornie poważnych chwilach.


Wygląda to ciekawie, ale ta Gongowa...Jakoś tak wolę nie oglądać póki macie fazę, bo wam jeszcze zacznę marudzić ;)

Aragonte - Śro 26 Paź, 2016 16:29

Admete napisał/a:
Wygląda to ciekawie, ale ta Gongowa...Jakoś tak wolę nie oglądać póki macie fazę, bo wam jeszcze zacznę marudzić ;)

Pewnie, lepiej poczekaj :wink: aczkolwiek ta "ironiczna" gra Gongowej może cię tu nie razić, bo konwencja bywa momentami nie całkiem serio. A
Jakby co, to będę to miała w całości :kwiatek:
I nie wiem, czy u mnie to aż faza, ale mam mnóstwo radości w czasie oglądania :-D :love_shower: Z perspektywy czasu doceniam metatekstowe gry typu odwołanie do jakiejś innej dramy z Gongową albo włączanie do scen np. grafik ilustrujących akcję - Trzykrotko, pamiętasz scenę z ringiem bokserskim? :lol: A jazda windą, podczas której zamiast numeru piętra wyświetlał się pytajnik? :lol:
Żaden z bohaterów nie jest idealny, każdy ma coś za uszami, może wkurzyć, potem wzruszyć, a następnie rozśmieszyć. A jak scenarzyści znęcają się nad głównym bohaterem :lol: A to psychicznie, a to ośmieszają go, a najpierw obowiązkowo pokazują jego wrędotę, po czym odsłaniają kolejne jego warstwy jak w cebuli :wink:
Związki w Jealousy Incarnate też nie są idealne - bywają płynne, nie zawsze jest jasne, co kto czuje i w ilu procentach kogo lubi bardziej :-P
A co do tego, czy to rom-kom - no cóż, komentarz internauty co do ostatniego odcinka, kiedy bohaterka odkryła smak tytułowej zazdrości, był taki: If this is the run-of-the-mill romcom, this would be the happy ending for the OTP but this drama is just anything but "normal" :lol:

Naprawdę polubiłam Jo Jung Seoka - przypominam sobie teraz Duszkę i w obu rolach mi się bardzo podoba.

Admete - Śro 26 Paź, 2016 16:47

Na jesień wolę smutnawe i powolne On the way ;)
Kryminały zawsze - chciałabym trzeci sezon Boscha. Oglądam teraz brytyjskie Paranoid. No i kostiumową Victorię ( o królowej Victorii ). Jakby coś fajnego mieczowego było. Najlepiej jak Smoki i kryminał jak Signal - niemożliwe, wiem.

Aragonte napisał/a:
I nie wiem, czy u mnie to aż faza, ale mam mnóstwo radości w czasie oglądania :-D


Masz fazę, masz ;) U mnie zero fazowania się, bo nie mam siły ani energii. A w coś takiego trzeba zainwestować ;)

Aragonte - Śro 26 Paź, 2016 18:10

Admete napisał/a:
Masz fazę, masz ;) U mnie zero fazowania się, bo nie mam siły ani energii. A w coś takiego trzeba zainwestować ;)

Sprzeciw, Wysoki Sądzie :mrgreen: Moje fazy są znacznie bardziej dokuczliwe dla otoczenia w tym wątku, a JI chyba was aż tak nie zadręczam :-P
Oglądając tę dramę, po prostu cieszę się jak głupia i łatam poharatane przez Moon Lovers serduszko :(

Mam podejrzane dwie sceny z nowego JI i już się cieszę na wieczony seans, wszystko jedno, czy z napisami, czy bez :love_shower: :excited:
Tańczący na dachu Hwa Shin - muszę to zobaczyć :excited: :mrgreen:
Spoiler:


No i finałowa scena... :serduszkate: Trzeba przyznać, że kissy wychodzą JJS i Gongowej baaaardzo przekonująco :serduszkate: :serduszkate:
A na Soompi trwają zachwyty nad grą JJS:

Cytat:
In the last scene, I am very much impressed with JJS, not because of the kiss, but more when he said "let's date" (my own translation) to NR. Those 2 sentences when he said that, even though without sub, I feel very very touch. His expression, his intonation, his tone when he speaks those words softly.. Feels so real, as if he is not acting. And I think that is when you know his acting is good, when you feel that he is not acting at all.. I watched it multiple times just to hear him say that..

Admete - Śro 26 Paź, 2016 18:38

Twoje fazy nie są dokuczliwe :) Zajrzałam na początek - z tego by fajny film był, ale 24 odcinki to nie dla mnie. Obejrzę dwa ostatnie ;)
Aragonte - Śro 26 Paź, 2016 18:39

Admete napisał/a:
Twoje fazy nie są dokuczliwe :) Zajrzałam na początek - z tego by fajny film był, ale 24 odcinki to nie dla mnie. Obejrzę dwa ostatnie ;)

Ominiesz sceny z JJS w staniku? Nie wiesz, co tracisz :lol:

Admete - Śro 26 Paź, 2016 18:42

Nie ciągnie mnie, nie mam nastroju do zabawy, nawet ironicznej. Wolę rzeczy dramatyczne i poważne, podniosłe też mogą być ;) Żebym się mogła przejąć. No taka jesienna faza. Wiesz Bohater i te sprawy, jak Admirał. No i WP znów mnie ciągnie.
Dla rozrywki przypomnę sobie All about fragmentami.

To o tej książce wczoraj rozmawiali w Trojce -

http://bezdroza.pl/ksiazk...nski,bekore.htm

BeeMeR - Śro 26 Paź, 2016 20:15

Dream High 4

Obawiałam się, że jak wszyscy zjadą do liceum to drama się zrobi statyczna - oj, nie, jeszcze nie. Była wielce dramatyczna ceremonia otwarcia, w czasie której Rywalka zaprezentowała się w tańcu solowym a z trzech uczniów specjalnych utworzono klasę (alternatywna klasa posiada uczniów 97 :lol: ) i jednocześnie ich wyśmiano, bo nie umieli się zaprezentować godnie (nikt im nie kazał się przygotować) a Koszmit w ogóle się spóźnił, bo niańczył zagubione dziecko na stacji metra.


IU powolutku chudnie, czuje miętę do kolegi obok, Koszmit w przypływie nie wiadomo jakiej ambicji wyzywa tegoż gościa na konkurs piosenki - śpiewa ładnie, ale nie zna piosenki, więc przegrywa. Bo on oczywiście umie śpiewać, tylko się starał fałszować, żeby mamie nie robić przykrości, bo wie, że jest owocem niezbyt szczęśliwego romansu matki z jakimś muzykiem więc myślał, że śpiewem sprawi matce przykrość. Ta puknęła go w czółko i sama spakowała wikt do Seulu ;)


Na pociechę Suzy zrobiła Koszmitowi makeover, bo już patrzeć na jego kudły nie mogła.


Doskonałemu przykrywała motor parasolkami bo padał śnieg śnieg ;)


Panny się brały za kudły o talizman


Koszmit dał Doskonałemu w ryj po czym panowie się poszarpali za bluzy o pryncypia - tj. o pannę ;)


Inne przykłady szkolnych rozrywek to chlapanie wiadrem wody w wc, wkładanie pinezki do buta przed występem, obrzucanie jajami (Koszmit bronił Suzy własnymi plecami)


Siostrunia Nieudacznika się objawiła i jako noona zarywa do obu chłopaków a Suzy zlewa ;)


I na koniec: "boję się Greków nawet gdy przynoszą dary" ;)

Admete - Śro 26 Paź, 2016 20:34

Ja wam zazdroszczę wkręcenia, dobrej zabawy. Mnie wszytko nudzi, mniej lub bardziej.
BeeMeR - Śro 26 Paź, 2016 20:49

Mnie taka głupotka odpręża. Toż to nie ma nic wspólnego z życiem, przynajmniej moim ;)
Ze zdrowym rozsądkiem też niewiele najczęściej ;)
Faza Aragonte mi się podoba - ani trochę nie jest dokuczliwa :kwiatek:

Admete - Śro 26 Paź, 2016 20:51

Mnie odprężają sensacje ;) Takie typu zabili go i uciekł ;) Dawniej proceduralne mnie też bawiły - takie jak CSI. A teraz chyba odkurzę plik z serialami dokumentalnymi.
BeeMeR - Śro 26 Paź, 2016 20:57

Admete napisał/a:
Mnie odprężają sensacje ;) Takie typu zabili go i uciekł ;)
Takie też - ale w postaci filmu, albo serialu gdzie każdy odcinek jest o innej sprawie.
Aragonte - Śro 26 Paź, 2016 21:26

BeeMeR napisał/a:
Admete napisał/a:
Mnie odprężają sensacje ;) Takie typu zabili go i uciekł ;)
Takie też - ale w postaci filmu, albo serialu gdzie każdy odcinek jest o innej sprawie.

Mnie też odprężają, ale teraz potrzebuję czegoś innego - i JI sprawdza się bardzo dobrze.
A czemu potrzebuję, to już raczej temat do rozmowy na kozetce u psychoanalityka (choć wiele do analizowania tu nie ma, prawdę mówiąc).

Admete, nie namawiam cię jakoś specjalnie na JI, spokojnie :kwiatek: Rozumiem, że ciągnie cię do czegoś innego. Mnie przygnębienie właśnie odpycha od rzeczy zbyt poważnych i dramatycznych :? Może mi to przejdzie za jakiś czas.

BeeMeR - Śro 26 Paź, 2016 22:11

Aragonte napisał/a:
A czemu potrzebuję, to już raczej temat do rozmowy na kozetce u psychoanalityka (choć wiele do analizowania tu nie ma, prawdę mówiąc).
Mnie się nie wydaje, by ktokolwiek zza kozetki zdiagnozował mnie lepiej niż ja sama :P
Ostatnio z lekarzami tak mam, opowiadam co mi jest i pytam czy to to, co mi się wydaje - najczęściej potwierdzają
Zresztą na ich temat tych za kozetką mam pewną teorię ;)


Aragonte napisał/a:
Mnie przygnębienie właśnie odpycha od rzeczy zbyt poważnych i dramatycznych :?
Mnie też, przynajmniej na dłużej. Film mogę łyknąć raz na czas.
Trzykrotka - Czw 27 Paź, 2016 00:47

Matulu, spłakana jestem ze śmiechu po dzisiejszym odcinku JI. Ja z tym Hwa Shinem nie mogę :lol: Głupio może tak się śmiać, kiedy biedny Jung Won ma przeszyte serce i tak cudownie się smuci :serduszkate: ale nie poradzę. Tańce na dachu, uśmieszki na korytarzu, cudowny kissu na koniec... i po drodze masa wredoty najwyższej próby - przez solidarność z Jun Wonem, którego wszak, gdyby mógł, wysłałby do Korei Północnej na wykopki. Kocham obu panów we wzajemnych relacjach. Jeden drugiego utopiłby w łyżce wody, ale na koniec poważnej wymiany zdań padnie zawsze:
- Wszystko u ciebie w porządku?
- Tak. Chcesz piwa?


Hwa Shin będzie wredny dla Na Ri, bo przyszła do niego "za wcześnie,: Jung Won wcześniej kazał mu się rozbierać na ulicy z podarowanych ciuchów, a teraz przysyła garnitur na wieczór wyborczy. Kocham ich obu.

Zaczełam równocześnie oglądać i tłumaczyć ML numer 18, bo ja dwa razy tych tortur obejrzeć nie dam rady :( Krok po kroku obnażana jest bezgraniczna naiwność naszych bohaterów - jego, który myślał, że wstąpienie na tron pomoże mu chronić najbliższych i dostać wszystko, czego pragnie (a generał Park ostrzegał już 10 odcinków temu, że trzeba szykować się na oddawanie, a nie dostawanie), ją, która wytrzymała wiele, żeby dostać w nagrodę jego i szczęście i nie wpadła na to, że trzeba było łapać okazję do takiego rozwiązania, kiedy wrócił z poselstwa dla ojca i to jej proponował - ślub i ucieczkę.
Bolesne to jest potwornie, nawet kiedy nie angażujesz się na 100% w akcję. Puste pokoje, po których biegali bracia, których już nie ma, kompromisy i niechciane decyzje, złamane obietnice, złamane serca. Odcinek znów ma przepiękne zdjęcia, choćby z nocy wypędzania duchów. Jun Ki w nowe odsłonie jest zawałogennie piękny. Scenariusz trzyma na brzeżku krzesła.
Póki co (17 minuta) jedna rzecz wywołała u mnie lekkie stukanie się po głowie. Czemuż to mianowice So uznany jest powszechnie za uzurpatora, a Yo, który naprawdę był uzurpatorem - nie był za takowego uznany i nikt się przeciw niemu nie buntował? Halo? To mechaniczne przeniesienie powieści, w której 4 książę naprawdę był uzurpatorem - przywłaszczył sobie tron, kiedy następcy wyznaczonego przez ojca (14 księcia) nie było w stolicy.
Yeon Hwę miałam ochotę wytrzaskać po uroczym uśmiechu, ale po raz pierwszy uznałam, że ma rację w tym co mówi. Soo mogła być sobie żoną prywatnego człowieka Wang So, nawet jeśli był księciem. Ale na królową się nie nadaje. Za to Yeon Hwa - owszem. Wyrośnie za chwilę na kolejną potworzycę, jak królowa Yoo. W świetle tego rozumie się, po co królowi były konkubiny. Potrzebował sypialni, w której nie będzie musiał gadać o polityce.
Bawi mnie też kolejny stopień naiwności Soo, która myśli, że tak będzie dobrze: królowa na tronie, ona - bez tytułu, bez żadnych gwarancji - w sypialni, a So nigdy się nie zmieni i zawsze będzie tak samo przychodził do niej kłaść głowę na jej kolanach. Zaprawdę, zaprawdę, przybywaj Jungu na białym koniu :evil:

Aragonte - Czw 27 Paź, 2016 00:53

Trzykrotka napisał/a:
Matulu, spłakana jestem ze śmiechu po dzisiejszym odcinku JI. Ja z tym Hwa Shinem nie mogę :lol: Głupio może tak się śmiać, kiedy biedny Jung Won ma przeszyte serce i tak cudownie się smuci :serduszkate: ale nie poradzę. Tańce na dachu, uśmieszki na korytarzu, cudowny kissu na koniec... i po drodze masa wredoty najwyższej próby - przez solidarność z Jun Wonem, którego wszak, gdyby mógł, wysłałby do Korei Północnej na wykopki. Kocham obu panów we wzajemnych relacjach. Jeden drugiego utopiłby w łyżce wody, ale na koniec poważnej wymiany zdań padnie zawsze:
- Wszystko u ciebie w porządku?
- Tak. Chcesz piwa?

Hwa Shin będzie wredny dla Na Ri, bo przyszła do niego "za wcześnie,: Jung Won wcześniej kazał mu się rozbierać na ulicy z podarowanych ciuchów, a teraz przysyła garnitur na wieczór wyborczy. Kocham ich obu.

Ja też - a przecież jestem dopiero w połowie odcinka :D
Cudni są wszyscy :rozoweokulary:
I co za wariactwo z tymi urodzinami :lol:

Trzykrotka - Czw 27 Paź, 2016 00:55

Aragonte napisał/a:
Cudni są wszyscy :rozoweokulary:
I co za wariactwo z tymi urodzinami :lol:

Przy urodzinach to ja po prostu wyłam w poduszkę, żeby skandalu w bloku nie robić. Olaboga :rotfl:

Aragonte - Czw 27 Paź, 2016 01:34

Trzykrotka napisał/a:
Aragonte napisał/a:
Cudni są wszyscy :rozoweokulary:
I co za wariactwo z tymi urodzinami :lol:

Przy urodzinach to ja po prostu wyłam w poduszkę, żeby skandalu w bloku nie robić. Olaboga :rotfl:

Ja przechichrałam większość odcinka, a w końcówce rozpuściłam się na masełko na patelni :serduszkate: :serduszkate: :serduszkate:
Jutro sobie to obejrzę jeszcze raz :serce:
O rany, tego mi było trzeba :love_shower:

Trzykrotka - Czw 27 Paź, 2016 06:36

Będę okrutna, ale nawet cierpiący i zbolały Jung Won przepięknie wpisał się w odcinek na zasadzie kontrastu. Podobało mi się, że Na Ri jasno i czysto określiła swoje stanowisko i że zrobiła im wcześniej coś do picia. Ze usiedli razem do stołu, jak szczęśliwa, zadomowiona para. Biedny dzieciak, ale inaczej się nie dało. Czyste, krótkie cięcie. Ciekawe, czy dziś nie dojdzie do jakiejś katastrofy
BeeMeR - Czw 27 Paź, 2016 08:42

Pociąg do Busan (2016)

Film jest bardzo dobry technicznie i dramaturgicznie - wszystko jest klarowne, postaci, fabuła, zakończenie. Nie bardzo wiemy skąd się wzięły zombie, jakiś eksperyment nie wypalił jak trzeba, ale film nie traci czasu na zbędne sceny, niemal od razu mamy wejście do pociągu, do którego w ostatniej chwili dosiada się zainfekowana dziewczyna. No i wkrótce zaczyna się armageddon:


Główni bohaterowie to Buc (Gong Yoo), czyli tatuś niezainteresowany dzieckiem bo praca, taki typu: "najpierw sobek potem... nie, nie tobek, nikt inny", w przyspieszonym tempie uczy się odpowiedzialności i kontaktu z córką oraz innymi ludźmi. Ponadto mój ulubiony bohater i jego ciężarna żona


Do tego małolaty, Gnój (w trakcie transformacji, ale to taka gnida, która literalnie szła po trupach do celu, że nie miał szans dożyć końca :uzi: ), maszynista


Zombie są doskonale krwiożercze i bezmózgie - jak zgasić światło albo zasłonić oczy to nie wiedzą gdzie są i co się dzieje, klamki nie nacisną itp


Panowie stworzyli istny dream team do walki z zombiakami w pociągu :szacuneczek:


Była scena wsiadania do pociągu metodą DDLJ :lol:


I metodą "goni mnie stado zombiaków" ;)


Bawiłam się doskonale, odmóżdżyłam znakomicie :mrgreen:

Trzykrotka - Czw 27 Paź, 2016 10:51

Obsada mi się podoba, ale z resztą poprzestanę na relacji, pięknej jak zawsze :kwiatek:
Pokuś mnie jeszcze trochę Koszmitem pokuś :kwiatek: Byłyby trzy podwójne uderzenia: Koszmit w DH i Producers (dalej pracuję nad napisami), Plaga w Man In My House i Gogh Starry Nights oraz Soo Hyuk w Lucky Romance i Man In My House :banan:
Nie wiem tylko, jak mam zamiar rozciągnąć dobę. Mogę sobie jeszcze dać Ji Soo w ML i Fantastic :mrgreen:
A na razie czekam na JI jak na szpilkach :banan:

Aragonte - Czw 27 Paź, 2016 11:14

Trzykrotka napisał/a:
Będę okrutna, ale nawet cierpiący i zbolały Jung Won przepięknie wpisał się w odcinek na zasadzie kontrastu. Podobało mi się, że Na Ri jasno i czysto określiła swoje stanowisko i że zrobiła im wcześniej coś do picia. Ze usiedli razem do stołu, jak szczęśliwa, zadomowiona para. Biedny dzieciak, ale inaczej się nie dało. Czyste, krótkie cięcie. Ciekawe, czy dziś nie dojdzie do jakiejś katastrofy

Dobrze, że NR wreszcie przyznała się do własnych uczuć i podjęła decyzję. To miotanie się i próba racjonalizowania, wmawiania sobie, kto jest idealnym kandydatem (choć chemii nie było za grosz), źle się kończyło, teraz przynajmniej cała trójka wie już, na czym stoi.
Ciekawe, czy pociągną dalej motyw tych trzech miesięcy - JW przestrzegał NR, że Hwa Shin nigdy nie umawiał się dłużej z jedną dziewczyną od czasów liceum i że kiedy tylko JW ostatecznie się wycofa, HS przestanie tak zależeć i rzuci Na Ri. Wątpię, żeby tak miało być, ale takie oskarżenie padło :mysle:
No i czy pociągną jakoś temat nowotworu? Albo dalszego ciągu choroby, albo ujawnienia choroby Hwa Shina przed światem? :mysle:

Trzykrotka napisał/a:
A na razie czekam na JI jak na szpilkach :banan:

Ja też - ale nie na szpilkach, tylko cała w skowronkach, bo mnie finał 19. odcinka wprawił w świetny nastrój i na razie cieszę się rozwojem fabuły :love_shower: :rozoweokulary:

A na Soompi są poważne i szczegółowe analizy finałowego kissu z odpowiednią dokumentacją w gifach :mrgreen: :lol: no i zachwyty nad JJS ("an amazing kisser" itepede ). *wachluje się* :rumieniec:

Agn - Czw 27 Paź, 2016 11:25

Obejrzałam wczoraj ML nr 18 w nagrodę za skończenie tłumaczenia numeru 17 (choć powinnam oberwać lampą w łeb).
Mrruuuu...
Spoiler:
Wang So jest zUy... :serduszkate: On ma w sumie dwie twarze - jedną czułą i bezgranicznie kochającą swoją kobietę, drugą twardą, bez mrugnięcia okiem wydaje rozkazy o czyimś życiu (a raczej śmierci).
Choć nie potrafię się nie zachwycać jak dobry jest Junki kiedy jest zły. :serce: Uwielbiam go, zwłaszcza w scenie, kiedy umierała królowa Yoo. Och, jego zemsta była idealna. Piękna kara dla wstrętnego babsztyla. Choć z drugiej strony przykro było patrzeć na jej czystą nienawiść wobec syna, silniejszą niż życie. Nawet wody od niego nie chciała. No cóż, dobił ją swoim planem, choć Junki pięknie pokazuje, że nie tylko o zemstę mu chodzi. I bardzo autentycznie płakał, kiedy Yoo w końcu wyciągnęła kopyta.
Klany nieźle kombinują. Wookowi najchętniej przywaliłabym w łeb czymś ciężkim i tak długo uderzała, aż spłaszczyłoby mu się oblicze. :bejsbol: Jung też mnie wnerwia, w ogóle nie czułam współczucia, że mógł się pożegnać jedynie z trupem matki - w ogóle mnie to nie obeszło.
Co dalej? Zastanawiam się, kiedy Baek Ah pęknie i będzie chciał odejść.
I co zrobi Yeon Hwa. Pięknie usiłuje podejść So i go uwieść, ale do tej pory wszystkie próby zakończyły się porażką.
Chyba że podejmie decyzję - chce mieć So w łóżku, to musi odciąć się od rodziny. A że w zapowiedzi widać, że So będzie chciał skrócić Wooka o głowę, to... lepiej, by się królowa nie stawiała.
Inna rzecz, że rola królowej faktycznie może jej wyjść z bokiem. Yeon Hwa ma koronę... i nic poza tym. A chciała wszystko, mogła sobie mówić ile chce, że chodziło o tron, ale o So też jej chodziło.
Sama Soo - trochę za szybko jej poszło od "chcę z nim spędzić więcej czasu" do "mam dosyć, Jung, pomóż". So się załamie, jeśli ona też go opuści, a wtedy się zeźli na amen.
Czekam! :excited:


Tylko że... w przyszłym tygodniu już koniec dramy... :cry2: Będę ryczeć...

Trzykrotka napisał/a:
O nienienie - to ja wam będę relacjonować LR w ramach gp, a Dream High jednak obejrzę jak lubię, czyli oczami BeeMer :banan_czerwony:

No, będzie co czytać. :mrgreen:
Trzykrotka napisał/a:
Tutaj bracia miotający się przed pałacem, kiedy So i Wook w pałacu błagają ojca, żeby zrezygnował ze ślubu z Soo
http://beautyandthebigbos...-princes-except

Tutaj dowód na to, że nie tylko Eun, ale i Jung byli przyjaciółmi Soo z najwczesniejszej goreyowskiej młodości
http://beautyandthebigbos...aired-in-korean
Naprawdę żałuję, ze tego nie było.

Urocze scenki, ale w sumie niczego wielkiego nie wnoszą. Dla mnie szkoda, że ich nie było, bo są urocze, ale nie popsuły mi nijak opowieści. No bo - serio. Że Soo się przyjaźniła z Jungiem i Eunem to już wiemy i bez tej sceny, w której Jung popisuje się mieczem. A że braciom zależało, by Soo nie chajtała się z królem też wiemy. I to że wszystkim zależało, bo to pokazują też inne sceny z nimi z tamtego okresu dramowego.
Trzykrotka napisał/a:
Jun Ki i IU powiedzieli podczas konferencji prasowej, że ich dramowe małżeństwo (o ile nim w ogóle było) trwało jakieś 5-6 lat.

No chyba nie... ewentualnie drama jeszcze wszystkiego nie powiedziała.
Jeszcze tylko 2 odcinki. :( :( :(
Aragonte napisał/a:
Zgryźliwie napiszę, że scenarzyści ML powinni pooglądać sobie trochę Doktora Who (np. odcinek Blink) -

Zgryźliwie się czepnę, że napisałaś, że nie masz nic do scenarzystów. ;)
BeeMeR napisał/a:
LMH:
http://www.dramabeans.com...f-the-blue-sea/
http://www.dramabeans.com...f-the-blue-sea/
Nie mam nic przeciwko garniturom :serce: , ale humor to mam wrażenie tylko z początku będzie taki... nieśmieszny... :mysle:

Spoko, za jakiś czas syrenka spokornieje i już go nie będzie kopała po niczym. ;)
Aragonte napisał/a:
LMH w garniturze chyba jeszcze nie widziałam - tj. w dramie :)

Widziałaś. Chyba że nie widziałaś Heirs. :mysle:
Admete napisał/a:
Za tydzień z Polityką będzie film dokumentalny Pod opieką wiecznego słońca:

https://www.youtube.com/watch?v=e41IFrRLwhQ

Dobrze wiedzieć! :)
Kiedy wychodzi "Polityka"? Znaczy się w które dni?
Aragonte napisał/a:
I jeszcze jakieś gify z JI (coś mało wam ostatnio ich wrzucam, mus nadrobić :-P ).

Koniecznie nadrabiaj. :)
Admete napisał/a:
To o tej książce wczoraj rozmawiali w Trojce -

http://bezdroza.pl/ksiazk...nski,bekore.htm

:excited: Nie wiedziałam, że ma być nowa książka! O kurczę, lecę zamawiać.
Tomańskiego znam z książek o Japonii (polecam Tatami kontra krzesła, bo zamiast tylko opisywać różne dziwactwa Japończyków jak każdy inny, tłumaczy skąd się wzięły). Ciekawe, jak mu z Koreą pójdzie. :)
Tylko kurczę jak na 232 strony to upiornie droga jest (cena okładkowa 39 zł).
BeeMeR napisał/a:
Na pociechę Suzy zrobiła Koszmitowi makeover, bo już patrzeć na jego kudły nie mogła.

Czyli z mopa przerobiła go na grzyba - te baby!
BeeMeR napisał/a:
I na koniec: "boję się Greków nawet gdy przynoszą dary" ;)

Greków...??? :co_stracilam:
Trzykrotka napisał/a:
Póki co (17 minuta) jedna rzecz wywołała u mnie lekkie stukanie się po głowie. Czemuż to mianowice So uznany jest powszechnie za uzurpatora, a Yo, który naprawdę był uzurpatorem - nie był za takowego uznany i nikt się przeciw niemu nie buntował? Halo?

Ja to sobie wytłumaczyłam, że Yo miał wsparcie potężnej rodziny, a So jest sam i zgarnął koronę. A poza tym nie wymagajmy od królowej Yoo logiki, bo ona chce tylko, by któryś z jej drogocennych syneczków siedział na tronie, a So do drogocennych nie zalicza.
Trzykrotka napisał/a:
Zaprawdę, zaprawdę, przybywaj Jungu na białym koniu :evil:

To ja mam z Jungiem inaczej - raczej na zasadzie "Idź w cholerę i nie wracaj". :P Nie cierpię go, nic nie poradzę.
Soo nadal lubię. Jest może naiwna i za wiele wybacza, ale cóż - taka jest. Ja ją taką akceptuję, rozumiem i łykam bez problemu.
BeeMeR napisał/a:
Bawiłam się doskonale, odmóżdżyłam znakomicie :mrgreen:

Biorąc pod uwagę, że to film o zombiakach... :rotfl:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group