Filmy - Fajny film wczoraj widziałam... II
Alison - Nie 06 Sty, 2008 16:35
A ja dziś wylądowałam w kinie na "Jeszcze raz". Hmmm, żebym jakaś oczarowana wyszła to nie powiem. Film jest jak ciasto, z którego taka kobita jak ja, musi sobie sama powyjmować rodzynki. Rodzynkami są sceny ze Stenką i Fryczem. Ona chwilami troszkę szarżuje, ale generalnie jest fajna. Jasio z jego słodką miną zbitego basseta, jest do pożarcia widelczykiem do ciast, z wszystkimi jego dziwactwami i zasadami, jakimi kieruje się w życiu. Wszystko byłoby lekkie, miłe i przyjemne dla oka (Boże, jak Tatry są tu cudnie sfotografowane, ja chcę w góóóóóóóóóóryyyyyyyyyyy!!!!!!!!!!!!, Ja chcę mieć dom z takim widokiem z taaarasuuuu!!!!!!! ), gdyby nie równoległy wątek "młodzieżowy", od którego robiło mi sie równo niedobrze, ilekroć pojawił się na ekranie, wątek pt "Gry i zabawy bananowej młodzieży". Mam nadzieję, że trochę to przerysowane, nie potrafię ocenić, bo nie obracam się w takich kręgach, ale jeśli nie za bardzo, to ja chcę już umrzeć i nie chcę być staruszką w świecie rządzonym przez takie indywidua. Różnice w poziomie aktorstwa przepastne, dlaczego my nie mamy w młodym pokoleniu kogoś kto powalałby talentem, a nie tylko urodą i budową ciała? Chociaż o tej budowie to też za wiele nie da się powiedzieć, skoro wszyscy paradują w ohydnych luźnych gaciach do kolan. Nie cierpię lata między innymi dlatego, że wszyscy faceci wokół, pełzają w rozdeptanych sandałach i łopoczących gaciach za kolano Panie Jezu, czy oni nie mają lustra, nie widzą jak im to odbiera tą resztkę męskości, którą mogliby mimo ogólnego zniewieścienia zachować? Fryczu chodzi w długich spodniach (Bóg zapłać), koszulach, polarkach, wspina się i zachowuje się jak facet. Czasem chciałoby mu się przyłożyć, czego Danuśka nie omieszkiwuje uczynić, a czasem przytulić (j.w.)
Film raczej na sobotni wieczór w TV niż do kina, ale niech tam... chyba trochę polecam...
nicol81 - Nie 06 Sty, 2008 16:52
| Alison napisał/a: | Raziło mnie np. to wywalanie na łopacie przez pół godziny: to ja powinienem był cię zawołać synu, nie to ja powinienem był przyjechać tato, nie to ja powinienem był pierwszy, itd. itd, itd., podczas gdy widz śledząc akcję, doskonale to sobie sam uświadomił, bez tego całego gadania w sposób jakby nikt siebie nawzajem nie słuchał.
|
Ależ widzowie dobrze wiedzieli, co panowie powinni zrobić od jakichś trzech godzin. To wywalanie nie służyło uświadamianiu o tym widzów, a pokazanie im, że to bohaterowie sobie wreszcie uświadomili, że nastapił rozwój postaci.
Rozumiem, że można preferować subtelniejsze nakreślenie relacji, ale przy tak wysokoemocjonalnym filmie bardziej stonowane zakończenie wypadłoby mdło.
nicol81 - Nie 06 Sty, 2008 16:55
| GosiaJ napisał/a: |
| nicol81 napisał/a: | Jak super :srk: Rahul i Grubcio rządzą |
Musiałam chwilkę pomyśleć, kto to Grubcio Nie pamiętam, jak było tłumaczone przezwisko małego Rohana na dvd, ale jakoś inaczej. W oryginale nazywają go Laddoo (laddoo to rodzaj deseru, okrągłe słodkie kulki, które robi się z masła sklarowanego, cukru trzcinowego i mąki z ciecierzycy). Chyba bardziej pasowałoby tłumaczenie [i]Pączek Ale nie będę się czepiać |
Kochamy Tłumaczy Ale nie wiem, czy zamiana laddoo na pączka byłaby lepsza. To jak w amerykańskim dubbingu anime, gdzie ryżowe ciasteczka stają się pączkami
Maryann - Nie 06 Sty, 2008 16:57
| Alison napisał/a: | Nie cierpię lata między innymi dlatego, że wszyscy faceci wokół, pełzają w rozdeptanych sandałach i łopoczących gaciach za kolano Panie Jezu, czy oni nie mają lustra, nie widzą jak im to odbiera tą resztkę męskości, którą mogliby mimo ogólnego zniewieścienia zachować? |
Ali - z ust mi to wyjęłaś...
Harry_the_Cat - Nie 06 Sty, 2008 16:58
Możemy juz tego nie roztrząsać...? Ja nie mam siły przez to wszystko przechodzić po raz kolejny...
Alison - Nie 06 Sty, 2008 17:07
| nicol81 napisał/a: | | Ależ widzowie dobrze wiedzieli, co panowie powinni zrobić od jakichś trzech godzin. To wywalanie nie służyło uświadamianiu o tym widzów, a pokazanie im, że to bohaterowie sobie wreszcie uświadomili, że nastapił rozwój postaci.. |
A ja myślałam, że rozwój postaci nastąpił w chwili kiedy Rahoul zdecydował się po latach przyjechać do domu, a ojciec stał płacząc pod ich wspólnym portretem i jednak go od razu nie wywalił. Ale wiadomo, ja i ta moja nieznośna "pozycja białego człowieka", z której wszystko widać inaczej... Jak dla mnie na tym mogło się skończyć i byłoby wzruszająco, ale ta usmarkana scena, z tymi minami a'la nieme kino, ten niekończący się dialog rodem z argentyńskiej telenoweli, mnie to żenowało. No po prostu nie potrafię kupić klimatu tego filmu. Sori
| nicol81 napisał/a: | | Rozumiem, że można preferować subtelniejsze nakreślenie relacji, ale przy tak wysokoemocjonalnym filmie bardziej stonowane zakończenie wypadłoby mdło. |
I tutaj się zgadzam. Jak już, to absolutnie całość byłaby do retuszu i film wiele by zyskał, bo jednak jakoś tam nakleślał zwyczaje, kulturę, związki rodzinne panujące w tej kulturze. Tyle, że ja wywaliłabym połowę niepotrzebnych scen, to dziwne, mało smaczne epatowanie luksusem i może wtedy przeciętna kobieta o mentalności "białego człowieka" byłaby się w stanie tym zachwycić.
nicol81 - Nie 06 Sty, 2008 17:29
| Alison napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | | Ależ widzowie dobrze wiedzieli, co panowie powinni zrobić od jakichś trzech godzin. To wywalanie nie służyło uświadamianiu o tym widzów, a pokazanie im, że to bohaterowie sobie wreszcie uświadomili, że nastapił rozwój postaci.. |
A ja myślałam, że rozwój postaci nastąpił w chwili kiedy Rahoul zdecydował się po latach przyjechać do domu, a ojciec stał płacząc pod ich wspólnym portretem i jednak go od razu nie wywalił. Ale wiadomo, ja i ta moja nieznośna "pozycja białego człowieka", z której wszystko widać inaczej... Jak dla mnie na tym mogło się skończyć i byłoby wzruszająco, ale ta usmarkana scena, z tymi minami a'la nieme kino, ten niekończący się dialog rodem z argentyńskiej telenoweli, mnie to żenowało. No po prostu nie potrafię kupić klimatu tego filmu. Sori
|
Rahoul nie tyle przyjechał do domu, co wpadł przy okazji pogrzebu. Zrobił to dla brata, matki i żony, nie dla ojca. Płacz ojca nie jest tożsamy z przyznaniem się do błędu, co moim zdaniem rozwój jego postaci wymagał. On nie chciał dać się zastać przed tym portretem, myślał, że będzie płakać w samotności.
Alison - Nie 06 Sty, 2008 17:50
| nicol81 napisał/a: |
Rahoul nie tyle przyjechał do domu, co wpadł przy okazji pogrzebu. Zrobił to dla brata, matki i żony, nie dla ojca. |
Ale liczy się chyba to, że wrócił na łono rodziny, z której ojciec go wygnał. Mógł nie "wpadać" do domu, tylko załatwić pogrzeb i znikać.
| nicol81 napisał/a: | | Płacz ojca nie jest tożsamy z przyznaniem się do błędu, co moim zdaniem rozwój jego postaci wymagał. On nie chciał dać się zastać przed tym portretem, myślał, że będzie płakać w samotności. |
Jak dla mnie jest tożsamy. Facet o mentalności jedynego sprawiedliwego nie przyznaje się do błędu nawet sam przed sobą w samotności. Łzy są dla mnie wybitnym dowodem tego, ze uznał, że się pomylił. Gdyby tak nie było, zastany znienacka zrobiłby awanturę i wywalił towarzystwo za drzwi. Zresztą potem werbalnie przyznaje się do tego, że postąpił bezmyślnie.
Anonymous - Nie 06 Sty, 2008 18:14
| Alison napisał/a: | | dlaczego my nie mamy w młodym pokoleniu kogoś kto powalałby talentem, a nie tylko urodą i budową ciała? |
Najwiekszy problem polega na tym, ze dawniej selekcja byla jakby wieksza. Dzieciece gwiazdy (Duduś, Cegiełka ) nie były gwiazdami tylko z nazwy. Ale też i nie mieliśmy takiego natłoku seriali. Teraz poziom jednak spada, aktorem może zostać każdy reprezentatywny - w czym przodują modelki. Talent zdarza sie raz na tysiac i w tym natłoku jest często kompletnie niezauważany.
Osobiscie jestem zniesmaczona poziomem serialowej młodzieży (która jest młodzieżą bez szkół czy doświadczenia). Trzeba przyznac, ze w M jak Miłość czy Na Wsponej selekcja jest jednak ostrzejsza. Kiedyś czytałam wypowiedz pewnej "gwiazdy", ktora na pytanie o szkołę aktorską powiedziała, ze ona nie potrzebuje czegoś takiego. Szkoda jej marnować czas na takie głupoty. wyjedzie do Stanow na przyspieszony kurs aktorstwa i wyjdzie na to samo.
Żenada...
nicol81 - Nie 06 Sty, 2008 18:14
No właśnie, dla mnie to werbalne przyznanie jest ważne. To, że płacząc się przyznał sam przed sobą, nie oznacza, że gdyby go nie przyłapali, nie otarłby łez po prostu i nie udawałby nadal kamienia.
A Rahoul po przelotnej wizycie w domu chyba planował szybki powrót do Anglii
nicol81 - Nie 06 Sty, 2008 18:18
| AineNiRigani napisał/a: | | Alison napisał/a: | | dlaczego my nie mamy w młodym pokoleniu kogoś kto powalałby talentem, a nie tylko urodą i budową ciała? |
Najwiekszy problem polega na tym, ze dawniej selekcja byla jakby wieksza. Dzieciece gwiazdy (Duduś, Cegiełka ) nie były gwiazdami tylko z nazwy. Ale też i nie mieliśmy takiego natłoku seriali. Teraz poziom jednak spada, aktorem może zostać każdy reprezentatywny - w czym przodują modelki. Talent zdarza sie raz na tysiac i w tym natłoku jest często kompletnie niezauważany.
Osobiscie jestem zniesmaczona poziomem serialowej młodzieży (która jest młodzieżą bez szkół czy doświadczenia). Trzeba przyznac, ze w M jak Miłość czy Na Wsponej selekcja jest jednak ostrzejsza. Kiedyś czytałam wypowiedz pewnej "gwiazdy", ktora na pytanie o szkołę aktorską powiedziała, ze ona nie potrzebuje czegoś takiego. Szkoda jej marnować czas na takie głupoty. wyjedzie do Stanow na przyspieszony kurs aktorstwa i wyjdzie na to samo.
Żenada... |
Dobrze, że "gwiazda" choć przyspieszony chciała robić Ale częściowo to wina reżyserów- wielu preferuje "naturszczyków", twierdząc, że szkoły aktorskie "psują".
Anonymous - Nie 06 Sty, 2008 18:31
w sumie nie podoba mi sie to, w jakim kierunku zmierza kino polskie. Wchodzi niezliczona ilosc komedii romantycznych, gdzie jakosc scenariusza wola o pomste do nieba, ale za to jest kilku dobrych aktorow, majacych przyciagnac widownie. O reszte ekpiy juz nikt sie nie troszczy. I chyba dlatego tak uwielbiam Nigdy w zyciu - tam nie tylko pokolenie aktorskie bylo wysokiej jakosci, ale i to mlode. jablczynska jako Tosia byla idealna.
Admete - Nie 06 Sty, 2008 18:58
Może to i dobrze, że powstaje u nas kino popularne, ale trzeba przyznać, że jest słabe. Próbuję oglądać polskie produkcje, ale im zawsze czegos brakuje. Ostatnimi filmami polskimi, które mi się "podobały" były Pręgi i Wesele Smarzowskiego. Próbowałam obejrzeć w piątek ten nowy serial z Gonerą - Już przy czołówce miałam złe przeczucia, a potem było tylko gorzej. I znów ostatnim serialem rozrywkowym, który dobrze mi się oglądało był Glina z Radziwiłłowiczem. Oficer był dobry tylko do połowy, a Oficerów sobie odpuściłam.
Anonymous - Nie 06 Sty, 2008 19:11
Oficerow ogladnelam do polowy - i to li i jedynie dla Szyca. Potem ciagle mi cos przeszkadzalo i tak wychodzilo... i jakos nie zaluje. Ale lubie Kryminalnych. Podoba mi sie tamtejsza nieprzesadzona surowosc.
Mnie z ostatnich polskich produkcji, ktore zdecydowanie daly przyjemnosc ogladania, to wspomniane wyzej Nigdy w zyciu, Vinci, Pregi (chociaz to ostatnie z innych wzgledow).
To naprawde przykre, ze dzisiejsze kino polskie jest albo zbyt przeintelektualizowane, albo zbyt plytkie. A nawet naszych najpiekniejszych powiesci nie potrafilmy zekranizowac. Hoffman jest tutaj prawdziwym mistrzem, ale dlaczego zostaje sam jeden na placu boju?
Admete - Nie 06 Sty, 2008 19:15
Vinci jest niezłym kinem rozrywkowym. Nigdy w życiu niestety mnie nie zachwyciło. Kryminalnych trochę oglądałam, ale mam porównanie do zachodnich produkcji i... cóż tamte są lepsze.
miłosz - Nie 06 Sty, 2008 19:16
a ja jestem inżynier mamoń i mnie generalnie polskie kino sie nie podoba a już do kina na polskie produkcje nie chadzam. i zdaje sobie sprawę, że takie "Wesele" czy "plac Zbawiciela" to są wyjątki ale te realia mnie jakos dobijają jak nie chlanie to przeklinanie z lewej i prawej mańki. Brrrrrrrrr
Wyjatkiem jest dla mnie Kolski - jest bajrzem polskiego kina i mimo, że ciągle sie powtarza to lubię go ogladać.
Na temat gwiazd aktorskich się nie wypowiem, bo gdzieś sie pochowali a w telewizorni Mroczki, Cichłopki, ................
ja juz pewnie tę anegdote opowiadałam jak to pan Jan Nowicki na widok Mroczka ( co prwda był w stanie, pan Jan rzecz jasna) orzekł "pan przynosisz hańbę temu zawodowi"
Choć na pociechę dodam, że wczoraj mnie małż uraczył "Szklaną pułapką 4".... ale kicha
Admete - Nie 06 Sty, 2008 19:20
Die Hard nie może byc mądra - z założenia. Ładne wybuchy tam są
miłosz - Nie 06 Sty, 2008 19:23
| Admete napisał/a: | Die Hard nie może byc mądra - z założenia. Ładne wybuchy tam są |
no wiem ale ta strasnie słaba była nawet małżonek w końcu uprzejmie zasnął a myśmy z Olą dbrneły do końca ale chyba li i jedynie dla łysinki Bruca
Anonymous - Nie 06 Sty, 2008 19:27
Miłoszku - tak perwersyjnie z wieczora? Brrrr !!!
Racja - Kolski snuje swoje opowiesci jakos tak z ciepłem i optymizmem.
a ja dorzucam jeszcze Ranczo - ktore ogladam z pasja. Czekam na wersje kinową.
No i zapomniałam dodać U Pana Boga za piecem. Nie byłam w stanie wybrać się do ogrodka, ale czekam na DVD.
BeeMeR - Nie 06 Sty, 2008 19:28
| Cytat: | | Raziło mnie np. to wywalanie na łopacie przez pół godziny: to ja powinienem był cię zawołać synu, nie to ja powinienem był przyjechać tato, nie to ja powinienem był pierwszy, itd. itd, itd. | Rozumiem -
Ale też rozumiem, że to akurat Hindusom jest potrzebne (podobnie jak w Veer-Zaara wiersz "ja, więzień numer..." który większość nie-Hindusów nuży a z którego twórcy są niezmiernie dumni ) i przy tej scenie wspólnego szlochania Hrithik (grający młodszego syna) tak się rozłożył emocjonalnie patrząc na "ojca" i "brata", że nie był w stanie nakręcić swojej części tego samego dnia - i musieli przełożyć zdjęcia na dzień później. Oni tego potrzebują - oni tym żyją (choć zapewne nie wszyscy ).
Poza tym zgadzam się w całej rozciągłości z poniższym stwierdzeniem:
| Cytat: | | Rozumiem, że można preferować subtelniejsze nakreślenie relacji, ale przy tak wysokoemocjonalnym filmie bardziej stonowane zakończenie wypadłoby mdło. |
| Cytat: | Nie mniej jednak dziękuję za rozsądne podejście do sprawy | Dzięki, ale nie ma tu za co dziękować - moja najbliższa koleżanka nie znosi bollywood, wytrzymała zaledwie kwadrans "Czasem słońce..." - a nie dostaje ode mnie po głowie - ani ja od niej, że nie przepadam za twórczością Gombrowicza, a ona i owszem
Najlepiej jest radośnie, a wspólnie cieszyć się czymś innym, co obu stronom sprawia przyjemność
***
A zmieniając temat, przypomniał mi się wierszyk mówiący o żonach Henryka VIII, zapamiętany z jakiejś książki:
""Rozwiedziona, ścięta, mogiła,
rozwiedziona, ścięta, przeżyła"
Ale kolejności nigdy nie pamiętam, oprócz tego, że Anna Boleyn byłą pierwsza
***
Acha, a w kwestii bardziej subtelnych filmów polecam Dharm puszczany od czasu do czasu na Ale kino
Kaziuta - Nie 06 Sty, 2008 19:31
| AineNiRigani napisał/a: | | a ja dorzucam jeszcze Ranczo - ktore ogladam z pasja. |
A juz myślałam, że zapomniałaś ?
Anonymous - Nie 06 Sty, 2008 19:48
jakos tak wyjszło ...
Ale czekam na pelnometrazowke
Sam serial - genialnie napisany, genialnie wyrezyserowany, genialnie zagrany.
BeeMeR - Nie 06 Sty, 2008 20:34
Sori za offtop, ale Aine - masz uroczy avek
Maryann - Nie 06 Sty, 2008 20:35
| BeeMeR napisał/a: | A zmieniając temat, przypomniał mi się wierszyk mówiący o żonach Henryka VIII, zapamiętany z jakiejś książki:
""Rozwiedziona, ścięta, mogiła,
rozwiedziona, ścięta, przeżyła"
Ale kolejności nigdy nie pamiętam, oprócz tego, że Anna Boleyn byłą pierwsza |
Anna była druga. A kolejność się zgadza:
- Katarzyna Aragońska - rozwiedziona,
- Anna Boleyn - skrócona o głowę,
- Jane Seymour - zmarła przy porodzie,
- Anna Kliwijska - rozwiedziona,
- katarzyna Howard - skrócona o głowę,
- Katarzyna Parr - przeżyła go.
Gosia - Nie 06 Sty, 2008 20:45
Ja sie wtrace do polskiego kina - zgadzam sie ze nie jest najlepsze. "Glina" mnie bardzo pozytywnie zaskoczyl, a zwlaszcza swa kreacja Radziwillowicz, ktorego nigdy o podobne talenta kryminalne nie podejrzewalam, kojarzyl mi sie z ambitnycm kinem, teatrem, a tu swietnie zagrana rola policjanta i dobry film.
Film z Gonera bede chyba ogladac, nie zrazilam sie jeszcze po pierwszym odcinku, choc na tyle zrobil na mnie wrazenie, ze w nocy snil mi sie szpital (Gonera gra tam patomorfologa). Jesli jednak bede miala w zwiazku z nim dalsze traumatyczne wrazenia, to go sobie daruje.
|
|
|