Seriale - Winter sonata, czyli dramy na koniec roku
Agn - Śro 08 Mar, 2017 13:55
Jej, jest faktycznie! Będę pewnie oblatywać.
Admete - Śro 08 Mar, 2017 13:55
Ja też To zobaczymy, czy się nam spodoba.
Agn - Śro 08 Mar, 2017 13:58
Bo pan to nam się na bank będzie podobał.
Muszę wrócić do On the way to airport. Ino wylezę z choć jednej chińszczyzny, bo na razie obrabiam dwie.
Admete - Śro 08 Mar, 2017 14:23
Chińszczyzna też dobra Mnie się szalenie stroje w Rebel podobają - bez nadmiernej stylizacji i przesady. Bardzo eleganckie. Zaczyna się szaleństwo króla, tak stopniowo. Dobrze to jest rozpisane i zagrane. I plany zemsty gęstnieją.
BeeMeR - Śro 08 Mar, 2017 14:43
Wiem, że już dawno po Hwarangach, ale właśnie doczytałam, co następuje:
| Cytat: | it is implied in the finale that Ban Ryu and Soo Yeon eventually got married.
Towards the end of ep 20, you will notice that Ban Ryu’s headpiece has changed. Instead of wearing a ponytail, he’s sporting a topknot, which, at the time, is worn only by men who are of nobility/authority or married. Since Ban Ryu was stripped from his privileges after his fathers’ wrongdoings, it couldn’t be that he’s wearing it because he’s got a high status. Sure, he could have been given a designation by King Jin Heung, but even Sun Woo, the King’s right hand, has his (hideous) hair down! I think it’s safe to assume that he has a top knot as he’s a married man!
How I wish we could get some form of confirmation on this, though. The BanSoo scenes just weren’t ever enough! Writernim probably had no idea that the audience will love them more than the dragging love triangle of Sun Woo, Sam Maek Jong, and Ahro. Pffff. |
Sprawdziłam - faktycznie - nie zauważyłam kukusia Ban Ryu (na puszczonych włosach, ale faktycznie jest) - szkoda że SW też go nie miał, szkoda, że drama nie pokazała tego inaczej, konkretniej, i paru innych wątków też.
Nic to, dobre choć co
Admete - Śro 08 Mar, 2017 19:17
Rebel jest mocno osadzony w historii i to mi odpowiada. Teraz mamy rok 1498 i walkę dwóch ugrupowań so-rimpa i hun-gupa ( dalszą częśc walki tych frakcji widziałyśmy z BeeMer w Klejnocie ). A wszytko zaczęło się od plotek i pewnej mowy pogrzebowej. Przeczytałam o tym w Historii Korei Joanny Rurarz. Dość dokładnie przedstawiono ten moment historyczny i zgrabnie wpleciono w to fikcyjnych bohaterów oraz zemstę rodziny Gil Donga. Ciekawe czy bracia w końcu się spotkają i co z siostrą? Minęły już cztery lata, pewnie pojawi się jako dorosła panna.
Trzykrotka - Śro 08 Mar, 2017 20:38
BeeMer twoja metoda na 2 pierwsze i dwa ostatnie odcinki okazała się rewelacyjnie skuteczna. Obleciałam nią dwie dwamy i od razy mam dysk lżejszy, jak bardzo lżejszy!
Po chińszczyźnie, uderzeniowej dawce JI (skończyć już napisy Wrzuciłam do chomika 22 odcinek, jeszcze tylko 2 do końca) postanowiłam zacząć nową dramę.
I tak Uncontrollably Fond
Nawet 2 ostatnich odcinków nie trzeba było. Kim Woo Bin jest super-przystojnym mężczyzną, niezłym aktorem. Na Suzy miło popatrzeć. Zaczęłam oglądać, przypomniałam sobie wszystkie opinie pokroju po odcinku 13: chwała Bogu za alkohol i wysiupałam bez litości. Trudno, niech się Woo Bin i Min Ho bardziej postarają, jeśli chcą, bym ich kochała. Syrenkę jutro potraktuję podobną metodą.
Na tę dramę miałam większą chęć: Wieghlifting Beauty Bok Sil, bardzo wychwalaną dramę z 2016, dziejącej się w szkole mistrzostwa sportowego, w której trenuje podnosząca ciężary Bok Sil. W tej roli ta przeraźliwie chuda modelka, która w Doctors grała rywalkę PSH, a w Serku tę wariatkę In He. To tę dramę zbojkotowały Amerykanki z racji na chudość aktorki, nie psującą do roli. Fakt, dziewczynę pogrubiali, wypychali, ubierali w wielkie dresiska. A zagrała naprawdę miłą i uroczą postać. Zakochanego w niej pływaka gra nasz 13 Książę z ML.
Dramę wychwalano, że taka życiowa, przyjemna, przyziemna, realistyczna. Że bohaterowie są do zakochania się. Wszystko gra. Tylko kto chciałby - powiedzcie mi - oglądać 16 odcinków w dramy, w których tak: trenują, biegają, ćwiczą, idą coś zjeść, pogadać o chłopakach/dziewczynach, poćwiczą i znów coś zjedzą, pojadą na zawody. Urozmaicenie jest, jak ktoś zaczyna kraść bieliznę z publicznych pralek. Olaboga Sprawdziłam, że na koniec oboje mają szansę na wejście do reprezentacji - i do widzenia, wystarczy.
Agn - Śro 08 Mar, 2017 20:47
| Trzykrotka napisał/a: | | postanowiłam zacząć nową dramę. |
Ej, no! Nie przerywa się tak wypowiedzi. Opowiadaj, co za drama?
Ja się dalej chińszczyznuję takim jednym ładnie ostrzyżonym panem w mundurze.
Dobrze, że choć na dramach nie będę musiała oszczędzać.
Trzykrotka - Śro 08 Mar, 2017 21:00
No i i dalej nie mam nowej dramy
Sorki za przerwy, o tej porze moja kicia, cały dzień grzeczna i spokojna, bardzo chce się bawić i przeszkadza w pisaniu
Agn - Śro 08 Mar, 2017 21:46
No właśnie widzę edycję. Doceniam doniesienia, choć na to drugie i tak będę miała chyba kiedyś ochotę. Choćby na naszą koreańską Trzynastkę popatrzeć, bo patrzy się na niego niezwykle miło.
U mnie trwa 13. odcinek TLTSILY - no, w numerze 12 był taki wybuch namiętności, że oj... Wprawdzie panna się wyrwała ostatecznie i powiedziała, że nie ma mowy, ale tam - cośtam się poopierała, potem zaangażowała w całowanie (tu delikatne zwoje mojego komputera zaczęły sypać iskry, khem), ino bez ślubu z panem do łóżka iść nie chce - nieważne, że się oświadczał i deklarował miłość, ona zaręczona z innym... i basta. Się musiał nasz wojak kapkę wstrzymać, a rwie go do panny aż mi ekran ledwo z gorącości wytrzymuje.
Ogląda się dobrze. Panna ma niezły dylemat - albo pójdzie za głosem... hmm, nie wiem czy serca, choć pożądania z pewnością, niech będzie, że podszytym jakimś uczuciem, albo pójdzie za głosem sentymentu i obowiązku. Ten jej narzeczony może i nudny, ale łagodny jak baranek, tylko że świat się zmienia i przyszłość z nim jest mocno niepewna.
Z drugiej strony jest Czwarty Pan (czyli nasz przystojniak w mundurze), z którym by się z całą pewnością nie nudziła i tak sobie myślę - a sprawdź sobie, dziewczyno, jak by wam było? A co tam, że ma swoje za uszami i niejednego już zabił.
Wiem, że bełkoczę.
Trzykrotka - Śro 08 Mar, 2017 21:46
My Sunshine, czyli kaczka po chińsku przyprawiona obecnością boskiego pana Chunga.
A więc tak:
nie podejmuję się analizy dramy, raczej rzucę garść wrażeń.
Powiem od razu, że z młodzieńczych wspomnień przewinęłam prawie wszystko. Cóż z tego, że kampus pod platanami prześliczny, cóż z tego, że młode wcielenie bohaterki ma w sobie więcej życia niż starsze, a młody Yichen też ma w sobie "coś." Ale namolność bohaterki jest nie do wytrzymania, potem trzymanie się Yichena za rękaw i łażenie za nim nawet na zajęcia z narażeniem się na drwiny i podśmiechujki tez.
W wersji dorosłej było lepiej, ale aktorka grająca Mosheng - ojej...... Nic jej nie ruszyło. Prześliczna, ale poza pięknym uśmiechem i opuszczaniem nisko głowy nic właściwie nie potrafiła.
Z robotą w Chinach jest jak w Korei - widać, że zapierniczają ciężko i przez długie godziny. Że szef w razie czego czepia się bez uzasadnienia i że musisz na głowie stanąć, żeby sobie dał siana.
Z romansami: mało jest romansu w romansie. Wszystkie jakieś niemrawe i bez życia. Mam wrażenie, że to z powodu jakiegoś dziwnego chowu dziewczynek, które są albo totalnie niedotykalskie jak ta niuniowata "siostra" Yichena, albo nieśmiałe nie wyrażające swojego zdania, jak Mosheng.
Małżeństwo Yichena i Mosheng było najdziwniejsze - Agn, pamiętasz? Zarejestrowali ślub chyba na zasadzie, że Yichen okazał na nią palcem i powiedział: ty. No więc zamieszkała z nim, ale co to, to nie, wszystko z daleka, żadnego wspólnego spanka i konsumpcji. Na dodatek Yichen jawnie odmawia przyznania się przed rodziną, że ma żonę. Żonka w ogóle nie protestuje, nie sprzeciwia się niczemu, nawet kiedy mąż mówi przez telefon mam dziś służbowe spotkanie integracyjne (w domyśle: przyjdę nawalony jak prosię, pewnie o świcie), po czym zwala się z całym towarzystwem do domu, narażając żonę na wypadnięcie do salonu w piżamie... A wiadomo, że gapić się będą wszyscy, bo Yichen się ożenił! Mosheng absolutnie przeciw niczemu nie protestuje, niczego nie prostuje, do niczego się nie wtrąca. Nie ma nawet nic przeciwko, kiedy pan mąż, widząc w korytarzu jej walizkę, rzuca się na nią, ciska na kanapę, wali pięścią w poduchę przy jej głowie i krzyczy znowu chcesz mnie opuścić, na jak długo tym razem, wiesz, że jesteś moją żoną, ile jeszcze mam przez ciebie cierpieć! Scena jest, po długaśnych nic-nie-dziejących się- odcinkach, bardzo ekscytująca i nawet romantyczna, ale ciśnie się na usta pytanie: co to za żona, skoro nikt o niej nie wie?
Moshaeng ma jeszcze jednego męża, za którego machnęła się w USA. Tamten mąż nie bardzo chce wypuścić żonkę z rąk i walczy o nią zaciekle - przy czym samej Mosheng o tym ani słowa, wszystko nad jej głową omawia z Yichenem.
Widać, że generalnie w Chinach kobiety wiele na swój temat nie mają do gadania.
BeeMeR - Śro 08 Mar, 2017 21:55
| Trzykrotka napisał/a: | | metoda na 2 pierwsze i dwa ostatnie odcinki okazała się rewelacyjnie skuteczna | Winter Sonatę też tak potraktuj, serio A Wojownika po prostu wyrzuć, gdybyś miała dokończyć już byś to zrobiła (ew. ostatnie 2 odcinki )
| Trzykrotka napisał/a: | | Wrzuciłam do chomika 22 odcinek, jeszcze tylko 2 do końca | To już mogę powoli zaczynać
| Agn napisał/a: | Wiem, że bełkoczę. | czytam z bananem
Agn - Śro 08 Mar, 2017 21:56
Ja myślę, że to raczej bohaterka dramy taka niemrawa. Fakt, siedziała cichutko, ślub nie wiadomo czemu, na zasadzie "bo tak", ale czekaj ty, aż oni się dogadają. Bardzo wiele ci w ten sposób nasza parka wynagrodzi. Wierzaj mi!
Swoją szosą aktorka od roli Mosheng - ona wypadała nieźle jak np. rozmawiała ze współpracownikami albo z mężem np. przy obiedzie. Gorzej z okazaniem głębszych emocji, które gdzieś tam w głębi niej musiały szaleć - i tak generalnie widz może dojść do wniosku, że może ona faktycznie niczego nie czuje. Można sobie nią szarpać, przestawiać z kąta w kąt i nic nie powie. Scena z kociołkiem - tego to w sumie nie rozumiem za choinkę. Ani czemu Yichen nie powiedział jej, że wpada z całą bandą, ani czemu ona tylko tak po cichutku mu mówi "oj, mogłeś mi powiedzieć". Choć później myślałam, że padnę ze śmiechu, jak koledzy nad nim sterczeli i badali, czy ta pani to tu legalnie mieszka (w sensie - żyjecie ze sobą bez ślubu?!). Ale tak już zupełnie serio - myślę, że z 15 odcinków zdrowo przerechotałam. Serio, non stop brało mnie na chichoty.
No i na pana Chunga bardzo przyjemnie popatrzeć. Ech, Mauritius...
Aragonte - Śro 08 Mar, 2017 21:57
Co to w ogóle ma wspólnego z "my sunshine"?
Dzięki, Trzykrotko, na pewno nie będę tego oglądac, szkoda moich nerwów
Aragonte - Śro 08 Mar, 2017 22:00
| BeeMeR napisał/a: | Trzykrotka napisał/a:
Wrzuciłam do chomika 22 odcinek, jeszcze tylko 2 do końca
To już mogę powoli zaczynać. |
Zacznij, zacznij, ciekawa jestem, czy tobie się spodoba podobnie jak Trzykrotce i mnie
Agn - Śro 08 Mar, 2017 22:01
My sunshine to tytuł dramy i szemrzącej w tle piosenki.
Właściwie to jak dotąd najbardziej przemówił do mnie romans w General and I. Angelababy może i nie jest najlepszą aktorką na świecie, ale rolę miała dość ciekawą. No i ważne - Ping Ting nie była tylko delikatnym kwiatuszkiem, którego dzielny wojownik będzie co jakiś czas (albo non stop ) ratował z opresji. Miała łeb. Sporo osób ją chciało zabić albo zgarnąć dla siebie (była świetnym strategiem). No i co ważniejsze - sam związek. Ping Ting dla Bei Jie była nie tylko wielką miłością, ale i równorzędnym partnerem. Prawdziwy dream team. I to jeden z aspektów dramy, dla których w takim szale obejrzałam całość całkiem szybko (i nie przewinęłam ani jednej sceny!).
Trzykrotka - Śro 08 Mar, 2017 22:24
Angelababy zaczynała może nie najciekawiej, ale potem - dokładnie tak, jak Agn piszesz - i miała rozum i umiejętności i głowy nie traciła. Kiedy weszła, będąc w Liangu, do namiotu głównodowodzącego Liangu, otoczona przez jego żołnierzy i na dzień dobry dała mu na odlew po pysku, to jej brawo biłam Bardzo fajna, charakterna bohaterka, a piękna i pełna życia i tak przekonująco zakochana i tak przekonująco Generał zakochany w niej..... Ja też w Generale nie przewijałam.
Schody w Słoneczku były piekielne miałaś rację. Jakaś pochylnia z występami, nie schody, a na dodatek bez poręczy! Bałabym się śmiertelnie wejść na to od góry, zwłaszcza w szpilkach.
Podejrzewam, że to biuro urządzili metodą rozbiórki jakiejś starej stodoły w Europie i zestawienia jej belek i filarów na nowe sposoby w Chinach.
Co jeszcze było kuriozalne, to ślub, Agn, zwróciłaś uwagę?
Ślub, wiadomo, cywilny. Odbywany gdzieś na świeżym powietrzu. Wystrój tradycyjny: długa platforma do przejścia dla państwa młodych, oraz prostopadła do niej, na której powinna stać, wedle mojej wiedzy, jakaś ambonka, mikrofon, coś, przy czym państwo młodzi sobie ślubują w obecności świadków. To istota każdego ślubu - państwo młodzi coś sobie obiecują. Ta długa droga dojścia jest po to, żeby wszyscy obejrzeli jak wygląda panna młoda, jaką ma kieckę, jaką fryzurę i czy ładnie wygląda.
Na chińskiej platformie nie ma ambonki. Jest fortepian (pani gra obowiązkowe ślubne Here comes the bride). Po drugiej stronie stoi szampan na podwyższeniu. Yichem i Moshaeng przebiegają do "ołtarza" w takim tempie, że żegnaj sukienko - do końca nie widać, jaka jest, prócz tego, że pod szyję i nie dodająca jej urody. Młodzi docierają co platformy, gdzie czeka na nich kolega Yichena z pracy, taki pulchny prawnik o skrzeczącym głosie. Jest mistrzem ceremonii. I potem..... reszta jest milczeniem, to znaczy popisem krasomówczym skrzeczącego prawnika. Oni stoją z boku, ale to ona ma mikrofon i nie zawaha się go użyć. Gada. Gada. Gada. I gada. Opowiada dowcipy, coś sobie przypomina i znów gada.... Trwało to tak długo, że ja nie wytrzymałam i skończyłam odcinek. Nie wiem, czy dali mu po łbie, czy zapomnieli po co przyszli, wypili szampana i rozeszli się do domów. Upiorne to było.
Agn - Śro 08 Mar, 2017 23:10
| Trzykrotka napisał/a: | | Co jeszcze było kuriozalne, to ślub, Agn, zwróciłaś uwagę? |
A, to całe wesele? Zgadywałam, że to trochę jak w Korei - też się idzie rejestrować ślub i wtedy jesteś po ślubie wg państwa, ale nie wg rodziny (i przyjaciół), więc trzeba jeszcze zrobić weselną szopkę, która też ci sama nie starczy, bo sama szopka czyni małżeństwem w oczach rodziny (i przyjaciół) - ale nie państwa. Więc tak czy siak trzeba załatwić jedno i drugie.
Ogólnie mnie te śluby z białą kiecką w dramach nieszczególnie powalają. Podobał mi się tylko w My secret hotel, bo do niego nie doszło - atrakcyjnie zleciał z sufitu trup i się zaczęła jazda.
Wolę te tradycyjne. W TLTSILY też miałby być tradycyjne zaślubiny - może nie tak piękne i przepięknie sfilmowane jak w Generale, ale też ciekawe miały być.
Ino panna młoda dała nogę.
I to mnie wkurza. Mogła się nie decydować na ślub jak miała wątpliwości. To nie - zostawia porządnego faceta (może i nudny, ale to porządny facet) przed zamkniętymi drzwiami i dopiero w trakcie uroczystości się facet dowiaduje, że narzeczona wybrała jednak Czwartego Pana.
Trzykrotka - Czw 09 Mar, 2017 05:50
No, w MSH był super- ślub, a InNa była chyba najpiękniejszą panną młodą dramalandu. W Ji też było fajnie, pan młody tańczył i śpiewał dla panny młodej z mistrzynią ceremonii i jej asystetntką. W My Ps Partner jakiś nieogolony typ wlazl na podium dla państwa młodych i zaśpiewał dla panny młodej Pokaż mi swoje majtki. Różne te śluby bywały, miej i bardziej ucieszne, ale nigdy dotąd nie widziałam takiego, w którym na po panstwa młodych nikt nie zwracał uwagi
Agn - Czw 09 Mar, 2017 09:13
I już wiadomo, czemu tak wszyscy się cieszyli na to weselicho - impreza dla każdego, państwo młodzi to tylko dodatek.
Nadal oglądam TLTSILY - coś, co mnie męczy, to źle zrobione odcinki. Dosyć często jest problem z dźwiękiem. Do tej pory głos znikał np. na wypowiedzenie jednego słowa, ale teraz trafiają się całe dialogi, które poznaję tylko dlatego, że są napisy.
No i sprawdziłam sobie w wikipedii, w jakich latach się dzieje akcja. Era Militarystów to lata 1916-1928, czyli wcześniej niż myślałam.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Era_militaryst%C3%B3w
Edycja: Trz... Trzykr... Trzykrotko? Ty masz TLTSILY??? Jeśli masz, to włącz sobie 15. odcinek m/w od 35 minuty. Zajmie ci to może ze 2 minuty życia, więc nie mam wyrzutów sumienia, ale myślę, że docenisz, jak ładnie i delikatnie zrobiono tę scenę.
Trzykrotka - Czw 09 Mar, 2017 16:37
Nie mam jeszcze, poważne problemy techniczne mi przeszkodziły. Zobaczę, czy nie będzie online, na tablecie.
Dziś na świeży umysł próbowałam oglądać 10 odcinek Tomorrow With You. Nie wiem, czy to ma sens. Oglądam, w odcinku się dzieje
A więc sytuacja Na Rim i So Joona jest trudna. Nadal nie wiedzą, jak uniknąć tego, co ich czeka w przyszłości. Czyli jest dramatycznie i trudno i w ogóle. A ja przysnęłam chyba ze 4 razy podczas seansu Niestety, drama pójdzie do oglądania metodą Basi: obejrzę 2 ostatnie odcinki i nie będę męczyć się resztą.
Lecę na akord z 23 odcinkiem JI (w sercu cału czas mocny rytm: skończ już i miej to z głowy! Skończ i miej to z głowy!)
Aragonte, pamiętasz, jak się wybrzydzałam na decyzję stacji SBC, która
Otóż dopiero dziś, przy robieniu napisów, dotarło do mnie, dlaczego tak się stało. I że to wszystko przez Hwa Shina, który zafundował sobie przypadek na zasadzie "na złość mamie odmrożę sobie uszy," a nie pomyślał o tym, że pociągnie za sobą Na Ri. W 23 mam ochotę go rozszarpać. Tylko beżowy golf i "manse!" go ratuje.
Ta Na Ri to święta po prostu
Aragonte - Czw 09 Mar, 2017 16:59
Oczywiście, że to przez niego Ja tam widziałam w sumie już wcześniej, że Hwa Shin sam sobie na to zasłużył - oj, niewiniątkiem to on nie był do końca, zdecydowanie, nawet w końcówce zachowuje się czasem jak kretyn Ratuje go w moich oczach to, że JI nie traktuję w kategoriach "obyczajowych", tylko raczej "satyrycznych", a wtedy bardziej liczy się dla mnie wyrazistość postaci, a nie to, czy tak życiowo jest dla mnie akceptowalna jak ewentualny partner (życiowo to zdecydowanie byłabym w Team Jung Won mimo że w dramie kibicowałam Hwa Shinowi ). Inna sprawa, że taki Hwa Shin jest realistyczny jako postać w tym sensie, że kompletnie nieidealizowany
Pyo Na Ri nie będzie się żyło z HS gładko i bez burz, ale nie powinna się z nim nudzić. A sądząc po jednym z wariantów przyszłości (Hwa Shin ze smoczkiem ), to owinie go sobie wokół paluszka i to on będzie w końcu musiał walczyć o jej uwagę (jak się mała konkurencja pojawi ).
BeeMeR - Czw 09 Mar, 2017 17:44
| Agn napisał/a: | Ty masz TLTSILY??? Jeśli masz, to włącz sobie 15. odcinek m/w od 35 minuty. | Wrzuć jakąś fotkę albo opowiedz
Zazdrość planuję zacząć po weekendzie, na razie mini-drama:
Gwiazda Wszechświata
Sympatyczny obyczaj podszyty romansem i elementem fantastycznym. 6 odcinków x pół godziny, trochę bym jeszcze skróciła ale generalnie mi się podobało.
Umiera młoda dziewczyna (Gwiazda), ogromna fanka piosenkarza (Wszechświat) - zostaje Ponurym Kosiarzem, jak wszyscy, którzy w tym świecie mają coś jeszcze do załatwienia. Razem z koleżanką Duszką fangirluje piosenkarza, jego koncerty - obie niewidzialne.
Pewnego dnia panna wraca do życia i ma za zadanie uratować piosenkarza przed rychłą śmiercią aż do pierwszego śniegu danego roku - co też czyni raz i drugi (spadające reflektory itp.), przy założeniu, że jeśli spełni się jej 7 życzeń z pamiętnika (każde symbolizowane przez gwiazdkę na ręce - która po spełnieniu błyszczy i znika). Młodzi wkrótce zaczynają się umawiać - bo on chce napisać piosenkę miłosną, a nie znał miłości jeszcze. Romans jest bardzo prosty i ładny, zależności między kosiarzami i ludźmi dobrze pomyślane.
Druga parą jest lekarka i ratownik.
Admete - Czw 09 Mar, 2017 18:40
A ja oglądam ( z lekkim przewijaniem ) Perfect wife. No teraz to nawet morderstwo tam jest. I zdecydowanie będzie to morderczyni, ta dziwna kobieta, która chce przejąć władze nad życiem bohaterki.
BeeMeR - Czw 09 Mar, 2017 19:28
Ja i poprzednią gwiazdę i obecnego Yoon Si Yoona sprzedającego m.in. podpaski
oglądam z przewijaniem, tego ostatniego omal nie przerwałam, bo był on takim nieudacznikiem, że coś okropnego (panna go rzuciła, z pracy wywalili bez zapłaty, fizycznie dramat, podciągnąć się nie umie itd itp) aż ale na szczęście drama drgnęła, tj. pan poszedł zarobić łykając jakieś tajemnicze tabletki i teraz wzrok mu się poprawił, myślenie też, fizyczność hula jak ta lala, popisywał się akrobatycznie niemal, przewijam dalej, bo arcydzieło to to nie jest ale jakoś leci szybciej bo przyjemniej
Drama to też mini, 6x30min. Romans Pełen życia
|
|
|