Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - Megafanfik - tom II
Admete - Sob 03 Lut, 2007 12:23
Ja nie lubię tej drugiej części. I co zrobimy, gdy nam się trzecia skończy? Bo autorka wydała w formie książki i przestała publikowac w necie.
Maryann - Sob 03 Lut, 2007 12:28
| Matylda napisał/a: | | Maryann napisał/a: | można znaleźć całkiem smaczne fragmenty. I Elizabeth też będzie... W marzeniach. :smile: |
A czyTA część nadaje się na publiczne forum ???
Jeśli tak to Darcy prawdziwy dżentelmen i nie miewa kudłatych mysli, albo nie ma wyobraźni |
I kto tu ma kudłate myśli ? Marzyć przecież można w całkiem (że się tak wyrażę) publicznie dopuszczalnych granicach. Jak przystało na dżentelmena.
A czy ktoś - poza Lizzy do pewniego momentu - ma wątpliwości, czy Darcy to prawdziwy dżentelmen ?
Maryann - Sob 03 Lut, 2007 12:30
| Admete napisał/a: | | Ja nie lubię tej drugiej części. I co zrobimy, gdy nam się trzecia skończy? Bo autorka wydała w formie książki i przestała publikowac w necie. |
Będziemy tęsknić. :sad:
Gdzieś na forum dyskusyjnym przy stronie, na której ten fanfik się ukazywał, pojawiały się pewne przypuszczenia i sugestie, że może przydałoby się napisać ciąg dalszy. Ale chyba nic z tego nie wyszło...
Alison - Sob 03 Lut, 2007 12:42
Ale trzecia jest doprowadzona do końca, mam nadzieję?
W drugiej rzeczywiście kaplica, tłumaczyłam już te rozmowy na przyjęciu z lordem Lamb'em, to uo Jezuuu jakie nudy, zresztą nic nie rozumiem co on tam o polityce nawija, więc nie daję ani gwarancji, ani nawet rękojmi na te moje przyszłotygodniowe tłumaczenia ??:
Maryann - Sob 03 Lut, 2007 12:46
| Alison napisał/a: | Ale trzecia jest doprowadzona do końca, mam nadzieję? |
Do samego końca, to znaczy do samego ołtarza. Chociaż moim zdaniem w trochę zbyt szybkim tempie. Ale powiedziałabym, że przy tym ołtarzu jest baaardzo motylkowato...
Matylda - Sob 03 Lut, 2007 13:06
| Maryann napisał/a: | Ale powiedziałabym, że przy tym ołtarzu jest baaardzo motylkowato... |
No to może zaczniemy od końca
Ulka - Sob 03 Lut, 2007 13:06
Niedosyt jest lepszy niż przesyt - zaczyna się to sprawdzać... Trochę narzekałam na lekkość pióra JA w D&U, kiedy to opisów dawała niewiele, ale nadmiar opisów w tej wersji trochę zaczyna mi przeszkadzać..
Ale darowanemu koniowi...
Może to dobrze, że nie ma teraz tylu emocji, bo na parę dni wybywam i męczyłabym się, a tak to łatwiej opuścić Londym
Maryann - Sob 03 Lut, 2007 13:10
| Matylda napisał/a: | | Maryann napisał/a: | Ale powiedziałabym, że przy tym ołtarzu jest baaardzo motylkowato... |
No to może zaczniemy od końca |
Po pierwsze - zawsze wyznawałam teorię, że z całej przyjemności najprzyjemniejsze jest oczekiwanie na nią.
A po drugie - zacząć od końca i pominąć te wszystkie motyle-mutanty fruwające po drodze ? Nigdy w życiu !
Alison - Sob 03 Lut, 2007 13:22
Dobrze Dziewczynki cierpliwość jest cnotą największą, więc bądźmy cnotliwe i czekajmy...
Za te nudy chyba jakaś nagródka nas nie ominie ..
Maryann - Sob 03 Lut, 2007 13:40
| Alison napisał/a: | | Dobrze Dziewczynki cierpliwość jest cnotą największą, więc bądźmy cnotliwe i czekajmy... |
To się chyba nazywa "kształtowanie charakteru".
| Alison napisał/a: | Za te nudy chyba jakaś nagródka nas nie ominie .. |
Z paroma interesującymi zaliczkami po drodze...
asiek - Sob 03 Lut, 2007 15:29
| Caroline napisał/a: |
- Czy podjął pan już decyzję co do stroju, panie Darcy?… |
Taaa...ciężkie miał życie ten nasz chłopak. Tyle ważkich decyzji do podjęcia, a czasu mało
Czy przedstawiony sposób ubierania / rozbierania dżentelmena był normą ?
Caroline
Maryann - Sob 03 Lut, 2007 15:40
| Alison napisał/a: | | tłumaczyłam już te rozmowy na przyjęciu z lordem Lamb'em, to uo Jezuuu jakie nudy, zresztą nic nie rozumiem co on tam o polityce nawija |
Ali - jeśli Cię to pocieszy, to tej wielkiej polityki w dalszych rozdziałach wiele nie będzie. Raczej high life w odrobinę krzywym zwierciadle...
Alison - Sob 03 Lut, 2007 15:43
| Maryann napisał/a: | | Alison napisał/a: | | tłumaczyłam już te rozmowy na przyjęciu z lordem Lamb'em, to uo Jezuuu jakie nudy, zresztą nic nie rozumiem co on tam o polityce nawija |
Ali - jeśli Cię to pocieszy, to tej wielkiej polityki w dalszych rozdziałach wiele nie będzie. Raczej high life w odrobinę krzywym zwierciadle... |
Bóg Ci zapłać dobra kobieto, bo jakoś nie mogę się zmusić do powrotu i skończenia tego mojego następnego kawałka. Torysi i Wigowie a obchodzi mnie to w ogóle?
NIE! :sad:
Maryann - Sob 03 Lut, 2007 16:03
| Alison napisał/a: | Torysi i Wigowie a obchodzi mnie to w ogóle?
NIE! :sad: |
Mnie w kontekście sercowych problemów Darcy'ego też nieszczególnie.
Ale oddając sprawiedliwość autorce trzeba powiedzieć, że wykazała się dużą znajomością rzeczy i wielką dbałością o tzw. "prawdę historyczną". Jak na Amerykankę to i tak duże osiągnięcie...
Alison - Sob 03 Lut, 2007 16:19
Nie wiedziałam, że Pamela jest Amerykanką
Maryann - Sob 03 Lut, 2007 16:30
W rzeczy samej. Aczkolwiek trzeba przyznać, że prezentuje wyjątkowo nieamerykańskie poszanowanie dla faktów historycznych.
Gunia - Sob 03 Lut, 2007 20:58
A czy ktoś może mi wyjaśnić, czy to ja mam chore urojenia, czy to Darcy świsnął Bingleyowi tego Miltona?
Maryann - Sob 03 Lut, 2007 21:16
Nieee, on świsnął tylko zakładkę...
Alison - Sob 03 Lut, 2007 21:34
I włożył do swojego Miltona, co go miał po tatusiu, bo tatuś był fan Miltona?
Maryann - Sob 03 Lut, 2007 21:47
Włożył to do tego "Fuentes d'Onoco" (czy jakoś tak), co to mu przywieźli do Netherfield i co to go sobie poczytywał podczas podróży z Bingleyem do Londynu.
I już mu tak zostało... :smile:
Alison - Sob 03 Lut, 2007 22:07
| Maryann napisał/a: | Włożył to do tego "Fuentes d'Onoco" (czy jakoś tak), co to mu przywieźli do Netherfield i co to go sobie poczytywał podczas podróży z Bingleyem do Londynu.
I już mu tak zostało... :smile: |
Acha, a ja myślałam, że do Miltona, bo...to on na pamięć się nauczył tych wierszy?
Nooo to go chyba nie doceniałam
Maryann - Sob 03 Lut, 2007 22:13
No a cóż to wielkiego dla takiego wszechstronnie wykształconego, obytego w świecie dżentelmena nauczyć się paru wierszy z angielskiej klasyki ?
Może uczył się ich w szkole ? A może od ojca, który najwyraźniej bardzo cenił Miltona ?
Alison - Sob 03 Lut, 2007 22:19
| Maryann napisał/a: | No a cóż to wielkiego dla takiego wszechstronnie wykształconego, obytego w świecie dżentelmena nauczyć się paru wierszy z angielskiej klasyki ?
Może uczył się ich w szkole ? A może od ojca, który najwyraźniej bardzo cenił Miltona ? |
No niby nic, ale pamietam, że był zaskoczony, że ona czytuje Miltona, bo chyba uważał, że to nie jest zbyt popularny poeta, czy że nawet jest trudny, nie wynikało z tego, że on go lubi. Uczysz sie na pamięć wierszy, które Cię akurat za bardzo nie ruszają?
No chyba, że je lubi Twój ukochany...
Ale Darcy'emu towarzyszymy niemal w wannie i podczas ubierania skarpetek, więc chyba by nie zapomniała pani Pamela, o tak ważnym szczególe?
Maryann - Sob 03 Lut, 2007 22:27
Ja to w ogóle w uczeniu się na pamięć czegokolwiek szczególnie dobra nie jestem.
A jeśli chodzi o Darcy'ego, to wydaje mi się, że jego zdziwienie faktem, że Elżbieta czytuje Miltona wynikało przede wszystkim z tego, że onego czasu to nie był poeta modny i popularny (pisał jakieś 150 lat wcześniej - ile osób dziś własnowolnie czytuje poezje z połowy XIX stulecia ?). Panny w czasach Darcy'ego chętniej pewnie czytały np. "Tajemnice zamku Udolpho".
Zgadzam się, że Darcy chyba sam Miltona nie lubił. Ale to nie znaczy, że go nie znał.
A to, że mu się cytaty plączą po głowie nieustannie ? Podświadomie myśli o Lizzy, ona mu się kojarzy z Miltonem, bo go czytała, więc może dlatego...
Alison - Sob 03 Lut, 2007 22:30
Pewnie masz rację. Patrz ile to musimy tu sobie same dorabiać romansowych wątków, bo nas fanfikowa autorka jakoś zaniedbuje w tym drugim tomie :sad:
|
|
|