To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Twórczość - C. Bronte - Villette - wspólne czytanie

Marija - Wto 23 Sty, 2007 12:45

Już wiem (skonsultowałam z polonistą): wymawia się "jeść-cze" - "dź" się ubezdżwięcznia :shock: :thud: . Co za język :? ??: .....
Gitka - Śro 24 Sty, 2007 09:37

Przeczytałam dwa wspaniałe rozdziały:
"Łańcuszek do zegarka"
Lucy przeszkadza Paulowi w lekcjach i tym samym Monsieur jest osierocony przez swoje okulary. Biedny :serce2:
Paul zwraca uwagę Lucy na jej szkarłatną suknię (różową) :mrgreen:
"Imieniny Monsieur Paula"
Solenizant obsypany kwiatami ale nie od tej jedynej.
Wymarzony prezent.
..."Ne mam potrzeby więc odcinać żadnego jego kawałka - mówiąc, że ta część jest moja, a ta nie moja: że ten kwałek łańcuszka był robiony z myślą o kim innym i służyć miał ku ozdobie kogoś innego?..."
Monsieur Paul a Napoleon :wink:

Ach lubię tą ksiązkę :serce2:

Gitka - Pią 26 Sty, 2007 11:01

Villette Illustrations
Walter L. Colls
Who are you & why do you come to me.

więcej tu
http://bronteana.bravehost.com/villette.html

Marija - Pią 26 Sty, 2007 11:12

Aaaaa! Duch mniszki! :shock:
przecinek - Pią 26 Sty, 2007 14:18

Jest w tej książce fragment, który wyjątkowo mi się podoba, w pierwszym tomie, gdy pani Beck uświadamia sobie, że nie ma szans u doktora Johna. Spostrzega u siebie siwy włos, zmiany na twarzy i rozumie, że mogła się ośmieszyć, gdyby wyznała swoje uczucia i plany wobec młodego doktora.
„Zły czarownik rozczarowanie rzucił jej złowróżbny okrzyk powitalny, na którego odgłos wzdrygnęła się, zatykając z przerażeniem uszy na groźny podszept”.
W piękny sposób Bronte opisała ten stan uczuć, który chyba wszyscy znają, gdy w pewnej chwili wszystkie nasze nadzieje uchodzą i zostajemy z niczym.

Gosia - Nie 04 Mar, 2007 21:03

Pomoderowalam troche ten temat (usuwajac zbedne cytowania i offtopy) i sobie przy okazji go poczytalam i wiecie, ze z sentymentem mysle o naszym wspolnym czytaniu tej powiesci. I chyba za jakis czas przeczytam to ponownie. Z sentymentem pewnym mysle tez o profesorze Paulu ... :cool:
Marija - Nie 04 Mar, 2007 21:16

A ja mam propozycję: niech się zgłoszą te Damy, które "Villette" rzeczywiście przeczytały - w całości. Jakoś dużo chętnych na początku po drodze nam wymiękło, a to głowa boli, a to zostawiła włączone żelazko i musi wracać do domu :wink: , niespodziewana ciąża ( :rotfl: ); ile nas było, zdyscyplinowanych przez Harry czytelniczek ChB??
Gosia - Nie 04 Mar, 2007 21:19

Ja przeczytalam w calosci, od deski do deski :mrgreen:
Wiem, ze Alison, Gitka i Malmik też.

Marija - Nie 04 Mar, 2007 21:20

Gosia napisał/a:
Ja przeczytalam w calosc, od deski do deski :mrgreen:
:rotfl: Ja też miałam w twardej oprawie.
miłosz - Nie 04 Mar, 2007 21:34

Marija napisał/a:
Gosia napisał/a:
Ja przeczytalam w calosc, od deski do deski :mrgreen:
:rotfl: Ja też miałam w twardej oprawie.


takoz od deski do deski :cry2: :cry2: :cry2: wrażenia już opisywałam ;) jakby która chciała to mogie jej dwa tomu sprezentować - nic mi sie w tej książce nie podobało. NICCzytałam ja i wyraz twarzy miałam jak ten Chaplin co zjadał własne buty :bejsbol:

Gosia - Nie 04 Mar, 2007 21:56

A mi sie mimo wszystko podobalo, no poza brakiem korekty...
Marija - Nie 04 Mar, 2007 22:38

Gosia napisał/a:
A mi sie mimo wszystko podobalo, no poza brakiem korekty...
Mnie się trafiła "Trędowata" z takąż korektą :? ??: (zamiast "nagonka" to "naganka" - a może Mniszkówna tak mówiła? jakaś gwara ichnia? :shock: ). Literówek obrzydzających mnóstwo, ale się nie dałam :cool: .
Gitka - Nie 04 Mar, 2007 22:56

To ja chyba jakaś dziwna jestem, bo mnie się "Villette" bardzo podobało (czytałam dwa razy) :cool:
To prawda, że książka jest nierówna, ale jakby ją przetłumaczyła Alison, to z chęcią przeczytałabym ją trzeci raz :lol:

Alison - Nie 04 Mar, 2007 23:09

Marija napisał/a:
Gosia napisał/a:
A mi sie mimo wszystko podobalo, no poza brakiem korekty...
Mnie się trafiła "Trędowata" z takąż korektą :? ??: (zamiast "nagonka" to "naganka" - a może Mniszkówna tak mówiła? jakaś gwara ichnia? :shock: ). Literówek obrzydzających mnóstwo, ale się nie dałam :cool: .


Tak po prawdzie, to brać myśliwska mówi właśnie naganka :cool:
Ale też miałam egzemplarz z wieloma błędami. Tyle, że mi je akcja przysłaniała :razz:

Alison - Nie 04 Mar, 2007 23:10

Gitka napisał/a:
To ja chyba jakaś dziwna jestem, bo mnie się "Villette" bardzo podobało (czytałam dwa razy) :cool:
To prawda, że książka jest nierówna, ale jakby ją przetłumaczyła Alison, to z chęcią przeczytałabym ją trzeci raz :lol:


Giteczko, jak zwykle miód mi wlewasz w serce, ale chyba bym nie przeżyła tego tłumaczenia :wink:

Caitriona - Nie 04 Mar, 2007 23:10

Też przeczytałm całość. I w sumie nie była to taka zła książka. Fakt, że nierówna, ale im dalej tym lepiej było. I, tak jak Gosia, polubiłam prof. Paula.
Kaziuta - Pon 05 Mar, 2007 19:05

Niestety nie byłam taka sprytna jak Alisona i zamówiłam w Hachette tylko jedne tom. Trochę mnie nudziła i na drugi juz sie nie skusiłam. Teraz zostałam jak ta du... z jednym tomem. :wink:
migotka - Wto 06 Mar, 2007 17:54

a ja jeszcze nie czytałam, choć zamierzam...kiedyś...;)
Narya - Wto 20 Mar, 2007 22:54

A ja się właśnie obudziłam i po przeczytaniu I tomu znalazłam ten temat :neutral: Trochę się spóźniłam...
Mag - Śro 21 Mar, 2007 10:39

Narya napisał/a:
A ja się właśnie obudziłam i po przeczytaniu I tomu znalazłam ten temat :neutral: Trochę się spóźniłam...


Rzuć komenarzem, a reszta odpowie.
To wspólne czytanie kulało, bo były ścisłe terminy, co dwa tygodnie i ten kto przeczytałszybciej musiał się powsztrzymywac przed spoilerami. Mnie to zniechęciło, bo przeczytałam pierwszy tom przed startem , a potem nie chciałam czekać z drugim i tak jakoś..... :roll:

Narya - Czw 22 Mar, 2007 16:42

Dzięki, dzięki :grin: Na razie mam bardzo mieszane uczucia, choć przyznam, że lektura mnie wciągnęła :mrgreen: Lucy jest przyjemną postacią i jak na razie - po I tomie i 2 rozdziałach II - zaciekawił dr Bretton :mrgreen: Choć chyba jest zbyt idealny. Hmmmmm, zobaczymy... Nie czytałam jeszcze Waszych komentarzy - wolę czytać bez spoilerków :wink:
Gosia - Czw 03 Maj, 2007 10:48

W ksiazce o siostrach Bronte jest troche o kulisach powstawania ""Profesora" i "Vilette" . Teraz jak zna sie "Vilette", to lepiej rozumiem motywy jakimi sie kierowala Charlotte tworzac taka a nie inna konstrukcje swojej powiesci, w tym glowne postaci tej powiesci: monsieura Paula Emanuela, i Madame Beck, doktora Johna.
Piszac "Vilette" Charlotta byla w trudnym dla siebie okresie zycia. To bylo nawiazanie do jej nieszczesliwego romansu (jednostronnego), do kogos w kim sie kochala, a kto zostal sportretowany jako Monsieur Paul Emanuel i jego zony (pierwowzor madame Beck). Madame Beck jest zazdrosna o profesora, a w rzeczywistosci zazdrosna o profesora byla jego zona.
"Vilette" podobno rodzilo sie w przewleklych bolach, nic wiec dziwnego, ze powiesc jest nierowna. W tym czasie byla juz samotna, mieszkala jedynie z ojcem, rodzenstwo pomarlo, w dodatku ojciec byl niezdrowy. Opisy samotnosci Lucy Snow (zwlaszcza w czasie wakacji) mają w sobie duzo z osobistych przezyc Charlotte.
Charlotte nie zgadzala sie na publikowanie "Vilette" w odcinkach, w formie seryjnych zeszytow, jak tego chcieli wydawcy, ktorzy w ten sposob chcieli ją zmusic do szybszej pracy.
Pisala w liscie: "Kiedy opuszcza mnie nastroj (a wlasnie mnie opuscil, nie zechciawszy zostawic łaskawie najmniejszej wiadomosci, kiedy wroci) odkladam pisanie i czekam na jego powrot. Bog wie, ze niekiedy musze dlugo czekac".

Gitka - Czw 03 Maj, 2007 10:55

Tak wiedziałam, że kochała się w swoim nauczycielu. Widziałam też całkiem dobry film jeszcze na nieodżałowanym BBC Prime.
Uwielbiam Villette i już! :wink:

Karenina - Śro 16 Maj, 2007 14:25

Marija napisał/a:
A ja mam propozycję: niech się zgłoszą te Damy, które "Villette" rzeczywiście przeczytały - w całości. Jakoś dużo chętnych na początku po drodze nam wymiękło, a to głowa boli, a to zostawiła włączone żelazko i musi wracać do domu :wink: , niespodziewana ciąża ( :rotfl: ); ile nas było, zdyscyplinowanych przez Harry czytelniczek ChB??


Ekhm, czy ta ciąża to o mnie...? :roll: Bo jeśli chodzi o "niespodziewaność", to wręcz przeciwnie, była bardzo oczekiwana :mrgreen:

A "Vilette" już przeczytałam i raczej mam odczucia ambiwalentne...Niektóre rozdziały wprost mnie porywały, a inne tak nudziły, że niemal zasypiałam. Jakby książkę pisały dwie różne osoby. Podobał mi się jednak sposób opisywania uczuć bohaterki, w których dopatrywałam się prawdziwych odczuć autorki, co właśnie potwierdziłyście :grin: Były bowiem niezwykle realnie ukazane... gdyby nie te błędy rzecz jasna ze ślicznej kolekcji Hachette :paddotylu:

Marija - Śro 16 Maj, 2007 14:32

Karenina napisał/a:
Ekhm, czy ta ciąża to o mnie...? :roll:
Naprawdę nie pamiętam :oops:

Cytat:
A "Vilette" już przeczytałam i raczej mam odczucia ambiwalentne...Niektóre rozdziały wprost mnie porywały, a inne tak nudziły, że niemal zasypiałam. Jakby książkę pisały dwie różne osoby. Podobał mi się jednak sposób opisywania uczuć bohaterki, w których dopatrywałam się prawdziwych odczuć autorki, co właśnie potwierdziłyście :grin: Były bowiem niezwykle realnie ukazane... gdyby nie te błędy rzecz jasna ze ślicznej kolekcji Hachette :paddotylu:
Faktycznie, książka jest nierówna, ale to chyba zawdzięczamy wzlotom i upadkom ducha Autorki :roll: .


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group