Ekranizacje - Duma i uprzedzenie Pride and Prejudice (2005)
Jeannette - Pon 20 Sie, 2007 11:47
Właśnie niedawno sobie oglądałam i jedno w tym filmie mnie jednak zachwyca. Mianowicie - Karolina. Mówta co chceta, ale Kaczy Dziób w serialu wygląda jak żałosna stara panna - a nowa panna Bingley jest ładna, złośliwa i bardzo elegancka. Serialowa nie dorównuje jej. Ma tylko większe pole do popisu grą aktorską. Ale filmowa Karolina mi się bardzo podoba. Szkoda, że wycięli ją z wizyty Elżbiety w Pemberley.
Anetam - Pon 20 Sie, 2007 12:31
Zgadzam się z Tobą w 100% Jeannette
Kaczy dziób jej nie dorównuje
Antuś - Pon 20 Sie, 2007 15:15
Trafna uwagą z panną Bingley (żałosna, stra panna otóż to), mnie też w filmie bardziej odpowiadała Charlotta, ta z serialu grała świetnie, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że była za ładna. Nie wiem, ale według mnie była ładniejsza od Jane, a to ona była przecież pięknością. Natomiast filmowa Charlotta: szara, brzydkawa, była dla mnie bardziej przekonywująca...
Jeannette - Pon 20 Sie, 2007 15:28
| Antuś napisał/a: | | Natomiast filmowa Charlotta: szara, brzydkawa, była dla mnie bardziej przekonywująca... |
Też się zgodzę. Ta w serialu miała taki urok i chyba faktycznie była za ładna. Ale, ale...Jane dla mnie nabrała urody w trakcie oglądania. Przy pierwszym ogladaniu nie robi wrażenia, ale jak obejrzysz jeszcze parę razy to na pewno uznasz ją za ładną. Zresztą pamiętajmy, że w tamtych czasach był inny ideał urody i kobiety też były inne. A wracając do filmowej Charlotty - aktorka zagrała też całkiem dobrą rolę w Gosford Park.
Antuś - Pon 20 Sie, 2007 15:39
| Jeannette napisał/a: | | ale jak obejrzysz jeszcze parę razy to na pewno uznasz ją za ładną. |
Tak, wracałam do serialu wiele razy i w pewnym momencie rzeczywiście przekonałam się do niej, zresztą Susannah Harker dobrze ją zagrała , jej Jane jest delikatna, zrównoważona. Filmowa wersja Rosamund Pike też przypadła mi do gustu, ale przecież ona ma urok, któremu trudno się oprzeć
| Jeannette napisał/a: | A wracając do filmowej Charlotty - aktorka zagrała też całkiem dobrą rolę w Gosford Park. |
Dziękuję, jeśli będę miała sznsę na pewno zobaczę!
Anetam - Pon 20 Sie, 2007 16:01
Dokładnie,tak samo było w moim przypadku jeśli chodzi o Annę z Perswazji granej przez Sally.Z początku też mnie nie przekonywała swoją urodą,a przecież miała być ładniejsza od Mary.U mnie było jednak całkiem na odwrót.Teraz uważam,że Sally podobnie jak serialowa Jane ma dużo uroku tylko trzeba go dostrzec
Jeannette - Pon 20 Sie, 2007 17:07
| Antuś napisał/a: | | Filmowa wersja Rosamund Pike też przypadła mi do gustu, ale przecież ona ma urok, któremu trudno się oprzeć |
Fakt, Jane filmowa też mi się bardzo podoba. Elżbieta Keiry jednak blednie przy niej. Lizzy była oczywiście różna od Jane. Ale nie była tak rozchichotaną dziewuchą. I co mnie zawsze przeraża w nowej ekranizacji - to główna bohaterka ubrana w takie szmaty! Charlotta miała lepsze suknie. Zresztą cała estetyka efektów jest okropna.
Anetam - Pon 20 Sie, 2007 17:41
Filmu nie lubię na tyle żeby go zobaczyć trzeci raz, a to chyba tylko i wyłącznie z powodu Keiry i Simona.Jej w tej roli wprost nie znoszę,nie mogę patrzeć na to co zrobiła z Lizzy,taka wiecznie "rozchichrana" gąska z bananem od ucha do ucha (o pawie takim jak ten --> ) i Bingley z wystającą szczęką i równie "ujmującym" uśmiechem
Jednak plusem jest tu to,że ogląda się go tylko 2 godziny,a nie 5 i jest bardziej romantyczniejszy,a Rosamund odegrała rolę Jane tak radośnie i z wdziękiem.
Co do Charlotty to naprawdę swoją urodą bardziej przekonuje niż ta z serialu
Antuś - Pon 20 Sie, 2007 18:27
| Anetam napisał/a: | Bingley z wystającą szczęką i równie "ujmującym" uśmiechem
|
... mnie aż tak bardzo Bingley nie irytuje, ale przyznam, że non stop się uśmiecha, a kiedy rozmawia z Jane jest nienaturalnie ekspersyjny i wytrzeszcza oczy Ale może to z wrażenia jakie Jane na nim wywiera...
| Anetam napisał/a: | | nie znoszę,nie mogę patrzeć na to co zrobiła z Lizzy, |
| Jeannette napisał/a: | | Ale nie była tak rozchichotaną dziewuchą. |
Fakt, Lizzie Keiry jest nieprzekonywująca, ta wspaniała postać w jej wykonaniu traci prawie wszystkie zalety... Prawda Jeannette, od początku filmu zastanawiałam się dlaczego ona wciąż się śmieje?
U mnie było tak, że najpierw zobaczyłam film, więc przy pierwszym ogladąniu nie widziałam wad w przedstawieniu bohaterów. Później przeczytałam dwukrotnie książkę i przy ponownym oglądniu byłam już trochę zawiedziona, bo ta wersja mogła być lepiej nakręcona, jak już wiele osób pisało, miała przecież dużo pozytywnych aspektów.
lizzzi - Pon 20 Sie, 2007 18:41
Mnie nic, ani nikt nie przekonuje w filmie. Wolę serialową pannę Bingley w wykonaniu kaczego dzioba, serialową Jane i w ogóle serial. Napewno nie obejrzę, akurat w środę na 11 idę do dentysty.
Jeannette - Pon 20 Sie, 2007 19:21
| Antuś napisał/a: | | mnie aż tak bardzo Bingley nie irytuje, ale przyznam, że non stop się uśmiecha, a kiedy rozmawia z Jane jest nienaturalnie ekspersyjny i wytrzeszcza oczy |
Rudemu Bingleyowi mówię - NIE!
| Antuś napisał/a: | | U mnie było tak, że najpierw zobaczyłam film, więc przy pierwszym ogladąniu nie widziałam wad w przedstawieniu bohaterów. Później przeczytałam dwukrotnie książkę i przy ponownym oglądniu byłam już trochę zawiedziona, bo ta wersja mogła być lepiej nakręcona, jak już wiele osób pisało, miała przecież dużo pozytywnych aspektów. |
Ja czytałam oczywiście najpierw. I jako pierwszy widziałam film. Na początku mi się podobał - piękne zdjęcia, muzyka, której słucham bardzo często i nawet nieźli bohaterowie. Ale potem obejrzałam serial i czar prysł...Niestety, bo to świetna książka i mógł być z niej naprawdę piękny film. Jest bardzo hollywoodzki i przesadzony w romantyźmie. Nie ma tej brytyjskości, tej angielskiej powściągliwości. Przychodzi mi na myśl porównanie do "Emmy" z Gwyneth. Tam też jest nacisk na uczucia, na te gesty itd. Ale jakże inny efekt!
| Antuś napisał/a: | | Prawda Jeannette, od początku filmu zastanawiałam się dlaczego ona wciąż się śmieje? |
| Anetam napisał/a: | | Jej w tej roli wprost nie znoszę,nie mogę patrzeć na to co zrobiła z Lizzy,taka wiecznie "rozchichrana" gąska z bananem od ucha do ucha (o pawie takim jak ten --> |
Ha, Lizzy była przecież wesoła i radowała się wszystkim co śmieszne. Ja nie mam do Keiry pretensji jako takich - z tym scenariuszem nikt by dobrze nie zagrał. A ona bądź co bądź nie jest tak koszmarna warsztatem. Jeden moment mnie chwyta zawsze za serce - gdy podchodzi do okna, widzi Darcy'ego i nagle się opiera o ścianę. Jest w niej tyle niepewności, strachu, uczucia....w tym momencie jest naprawdę dobra.
Harry_the_Cat - Pon 20 Sie, 2007 19:31
| Jeannette napisał/a: | | Przy pierwszym ogladaniu nie robi wrażenia, ale jak obejrzysz jeszcze parę razy to na pewno uznasz ją za ładną. |
Po 12 latach dalej zastanawiam się, jak ktos może uznawać ją za piękność...
Antuś - Pon 20 Sie, 2007 21:02
| Jeannette napisał/a: | | Ha, Lizzy była przecież wesoła i radowała się wszystkim co śmieszne. Ja nie mam do Keiry pretensji jako takich - z tym scenariuszem nikt by dobrze nie zagrał. A ona bądź co bądź nie jest tak koszmarna warsztatem. Jeden moment mnie chwyta zawsze za serce - gdy podchodzi do okna, widzi Darcy'ego i nagle się opiera o ścianę. Jest w niej tyle niepewności, strachu, uczucia....w tym momencie jest naprawdę dobra. |
Może, masz rację i to głównie wina scenariusza, ja zresztą do samej Keiry też nic nie mam, po prostu Lizzie jej nie wyszła. A parę dobrych momentów oczywiście, że by się znalazło...
Anetam - Wto 21 Sie, 2007 10:12
Ja również nic nie mam do Keiry,bo w innych rolach jest naprawdę świetna,ale jej Lizzy nie jest taka przekonująca jak ta,która zagrała Jennifer.
Trzykrotka - Wto 21 Sie, 2007 10:31
Jedno trzeba przyznać tej ekranizacji: bohaterowie sa bardzo młodzieńczy. To mi się podobało, niezależnie od fatalnej interpretacji ról nieokrzesanej Lizzy i Darcy'ego jak zbity pies. Przez ich współczesną urodę, sylwetki, pewną naturalność w zachowaniu (czytaj: brak obycia), podkreślono ładnie szarpiące nimi gwałtownie uczucia. Nachalne to było i łopatologiczne, ale - gdyby odciąć sobie pamięć o powieści - naprawdę ładne. Moim zdaniem Keirze najlepiej wyszły sceny końcowe, kiedy jest już zakochana, a niepewna, a potem pewna uczuć Darcy'ego - lubię ten moment, kiedy wchodzi do ojca i zamykając drzwi za sobą jeszcze ciągle wpatruje się w Matthew.
Szkoda mi zmarnowanego potencjału tej ekranizacji.
Antuś - Wto 21 Sie, 2007 13:15
| Trzykrotka napisał/a: | | Darcy'ego jak zbity pies |
(całkiem interesujący zbity pies) Ja tam nawet lubię takiego smutnego Darcy'ego... Prawda, że czasem jest zbyt niemrawy, ale ogólnie taki jakiś tajemniczy i to na pewno działa mu na korzyść...
Anetam - Wto 21 Sie, 2007 14:49
Tak tylko,że Matthew w tej ekranizacji wcale nie jest arogancki,próżny i dumny tylko zagubiony, niepewny i nieśmiały.
Pod tym względem Colin zagrał pana Darcy świetnie.
No a co do wieku to się zgadzam Trzykrotko.W serialu aktorzy są znacznie starsi (a przynajmniej tak wyglądają )
Gunia - Wto 21 Sie, 2007 16:22
Przez ze mnie może teraz przemawiać zaślepienie, ale czy my jesteśmy pewne, że Darcy był bardzo arogancki? Wiemy, że postrzegano go jako takiego i on sam się za takiego uznał w przemowie do Lizzy. Ale na ile to była prawdziwa arogancja, a na ile przyjęta poza? Myślę, że choć został przedstawiony jako taki, to w gruncie rzeczy był równie smutny i skrzywdzony, jak arogancki. Wiele w życiu przeszedł, a jako z natury introwertyk mógł maskować się swoją arogancją, wiec ciekawym pomysłem jest przedstawienie tej drugiej części Darcy'ego jako ważniejszej.
Anetam - Wto 21 Sie, 2007 19:04
Ja uważam,że Darcy w gruncie rzeczy był dobry tylko problemy i szara rzeczywistość zmusiły go to bycia takim niedostępnym.Nie mógł być do zły skoro Georgiana go tak bardzo kochała.
Ale to tylko moje skromne zdanie o nim
Anonymous - Wto 21 Sie, 2007 21:17
| Anetam napisał/a: | | Nie mógł być do zły skoro Georgiana go tak bardzo kochała. |
Siostry czasani ślepo kochają swoich braci. Dobrze ją rozumiem
Anetam - Śro 22 Sie, 2007 16:57
Może i tak,ale na pewno nie kochała go tak do końca "na ślepo" tylko też dla tego,że był dla niej dobry
Gunia - Czw 23 Sie, 2007 15:25
Miała piętnaście czy szesnaście lat. Kochała go bardzo, ale już nie mogłaby być całkowicie ślepa na jego wady. Gdyby okazało się, że jest o wiele gorszy, niż uważała, na pewno by zmieniła swój stosunek do niego. A jeśli ta miłość nadal była ślepa, to dlatego, że nie dawał większych powodów do zmiany swego wizerunku w jej oczach.
asiek - Czw 23 Sie, 2007 16:35
| Gunia napisał/a: | | nie dawał większych powodów do zmiany swego wizerunku w jej oczach. |
Racja. Darcy był dobrym, przyzwoitym człowiekiem. Cieszył się ogólnym szacunkiem /więc zakładam że musiał sobie na to "zapracować"/. Georgianę kochał i hołubił, zatem nie sądzę, aby miała powody, by w niego wątpić, czy go krytykować. Wobec nieznanych sobie osób istotnie zachowywał duży dystans, ale podobnie jak Gunia uważam,że wynikało to z cech jego charakteru. Introwertycy mają duży problem w nawiązywaniu kontaktów z innymi, zwłaszcza nowopoznanymi osobami, co często stawia ich w złym świetle.
A nawiązując do ekranizacji DiU2005, to po odświeżeniu serialu z 1995, zupełnie mnie nie ciągnie do tego filmu, ...ale do muzyki skomponowanej przez Dario Marianelli'ego i owszem. To jeden z moich ulubionych soundtrack'ów.
W filmie ujmująca byłaby finałowa scena, gdyby nie ten żenujący pocałunek w rękę.
Jeannette - Czw 23 Sie, 2007 18:51
| asiek napisał/a: | | ale do muzyki skomponowanej przez Dario Marianelli'ego i owszem. To jeden z moich ulubionych soundtrack'ów. |
Moich też; jeden z moich pierwszych. Uwielbiam go, a zwłaszcza "Georgianę"...
| asiek napisał/a: | | W filmie ujmująca byłaby finałowa scena, gdyby nie ten żenujący pocałunek w rękę. |
Zgadzam się, ten pocałunek był....nie na miejscu. Zresztą cała końcówka jest żenująca: wizyta lady K. w nocy, to spotkanie w polu....
Anonymous - Czw 23 Sie, 2007 19:47
| Jeannette napisał/a: | | asiek napisał/a: | | ale do muzyki skomponowanej przez Dario Marianelli'ego i owszem. To jeden z moich ulubionych soundtrack'ów. |
Moich też; jeden z moich pierwszych. Uwielbiam go, a zwłaszcza "Georgianę"... |
Ja też lubię Georgianę najbardziej . Bardzo przyjemny utwór.
|
|
|