Ekranizacje - Mansfield Park (2007)
Marija - Śro 21 Mar, 2007 21:25
Henry z tego drugiego skojarzył mi się z żukiem . Zupełnie nie rozumiem. Dziwaczne skojarzenie, jak we śnie.
Ale scena zbiorowa - całkiem przyjemna :razz: , ma styl.
Ulka - Śro 21 Mar, 2007 22:14
| Marija napisał/a: | Henry z tego drugiego skojarzył mi się z żukiem |
Może przez frak? ;P "Wyszedł żuczek na słoneczko w zielonym płaszczyku"
A mnie zastanawia-kiedy Fanny tak strasznie wykrzywiła zgryz, skoro jako mała dziewczynka większych problemów ze szczęką nie miała.. Wujostwo nie zadbali..
Anonymous - Śro 21 Mar, 2007 22:40
ja dostałam choroby lokomocyjnej przy grze w abdmintona. Ten operator chyba szaleju sie nazarl ...
Co do reszty - w zasadzie nic mnie specjalnie nie razi. Chociaż Piper, rzeczywiscie zbyt współczesną urodę ma.
Ulka - Śro 21 Mar, 2007 23:02
i czemuż ach czemuż Tom (?) gwiżdże na Edwarda i Fanny? a wuj jaki wykrzywiony... nie jak dżentelmen..
Anonymous - Czw 22 Mar, 2007 00:00
A ja przy 3 podejściu stwierdzam że mi się MP podoba, chociaż dużo niedociągnięc jest oraz błędów w obsadzie moim zdaniem. Co do Billie, to rzeczywiście jej typ urody jest bardzo współczesny i bardziej pasuje do ról kobiet 'wyzwolonych'. Miała jednak w MP kilka dobrych momentów, szkoda tylko że przez resztę filmu głównie biega i śmieje się jak głupia do sera (a już bieganina pod koniec filmu to zasługuje na Złota Malinę, ale o tym już pisałam). Niestety żaden mężczyzna nie przypadł mi do gustu, chociaż w MP ich nie brakuje . Edmund jest całkiem przyjemny ale nic ponadto, czasami robi miny ala Mateuszek-spaniel i to mnie najbardziej denerwuje. I jak już dziewczyny wcześniej pisały - dość zabawnie poprowadzono rolę Lady B. Przez pierwszą połowę filmu zajmuje sie mopsami i przysypia na kanapie a w drugiej bawi sie w swatkę i w ogóle okazuję być osobą niezwykle czujną i spostrzegawczą (aż się człowiek zastanawia czy ona na pewno na tej kanapia przysypiała, a może tylko udawała ) Na uwagę zasługuje muzyka - jest naprawdę piękna
Harry_the_Cat - Czw 22 Mar, 2007 00:05
| otherwaymistercollins napisał/a: | | dość zabawnie poprowadzono rolę Lady B. Przez pierwszą połowę filmu bawi sie z mopsami i przysypia na kanapie a w drugiej bawi sie w swatkę i w ogóle okazuję być osobą niezwykle czujną i spostrzegawczą (aż się człowiek zastanawia czy ona na pewno na tej kanapia przysypiała, a może tylko udawała |
Zgadzam sie zupełnie - cos nie tak, ze taka z niej bystrzacha...
| otherwaymistercollins napisał/a: | | Niestety żaden mężczyzna nie przypadł mi do gusta, chociaź w MP ich nie brakuje |
I tu niestety równiez sie zgadzam.
Ogólnie to dosyc powierzchownie to wszystko zrobili. Ale da się obejrzeć
PS. Pamietajcie, że z przyjemnoscią ogladam DiU 2005, co dla niektórych jest świętokradztwem...
Anonymous - Czw 22 Mar, 2007 00:08
| Harry_the_Cat napisał/a: | | Ale da się obejrzeć |
No i o to chodzi No, przynajmniej ja więcej nie wymagam. Summa summarum to całkiem przyjemny film
Harry_the_Cat - Czw 22 Mar, 2007 00:15
I dalej możemy z nadzieja patrzeć w przyszłośc, czekając na idealną ekranizację
(btw - ja tego walca to jednak nie zdzierżyłam... )
Anonymous - Czw 22 Mar, 2007 00:19
Nie martw się Harry, nie ty jedna. Też byłam w szoku jak ten ich taniec zobaczyłam (dlaczego zawsze tańczą w plenerze?). Ale teraz już się uodporniłam i już nic mnie nie zaskoczy (mam nadzieję )
Harry_the_Cat - Czw 22 Mar, 2007 00:28
Szykujemy sie na Opactwo i Perswazaje?
Jeszcze dodam, że chyba najlepiej zarysowaną postacia w tym filmie był wuj. No i Mary tez nie była taka zła.
Anonymous - Czw 22 Mar, 2007 01:01
| Harry_the_Cat napisał/a: | | Szykujemy sie na Opactwo i Perswazaje? |
Nie wiem jak ty ale ja jestem zwarta i gotowa
Pemberley - Pią 23 Mar, 2007 20:09
Brytyjski humor zareagowal na najnowsza ekranizacjew ten sposob .
Gitka - Sob 24 Mar, 2007 09:50
Ach Ci Anglicy
achata - Sob 24 Mar, 2007 15:44
Film nawet mi się podoba. Zdaje się, że najważniejsze epizody są, aktorzy całkiem nieźle dobrani (poza główną bohaterką oczywiście). Podobali mi się Crawfordowie, lady B., Marya i cioteczka Norris- oczywiście ze względu na ich dopasowanie do granych postaci. Tak mniej więcej mogli wyglądać.
Edmund ujdzie dopóki nie jest filmowany z profilu- ten jego haczykowaty nos. Aj, aj!
Fanny jest najsłabszym punktem tej ekranizacji. Nie uprzedzałam się i dałam aktorce kredyt zaufania. Teraz mogę zupełnie obiektywnie powiedzieć, że jest okropna- sztuczna, nienaturalna. Cały czas chichocze jak głupia, biega po domu jakby się gdzieś paliło (jak ktoś znalazł scenę w której porusza się normalnie niech mi da znać). Te jej grymasy są okropne podobnie jak rozczochrana fryzura, poprawiana niby to z wdziękiem. To nie tylko wina aktorki- ktoś ją tak idiotycznie prowadził, że ma tak grać. Widać reżyser też był "blind".
Kostiumy dość podobnie wydekoltowane jak w wersji z 1999 roku- tam zdaje się też Fanny nosiła biust na wierzchu, zresztą nie tylko ona.
Końcowy walc- o co tu chodziło i dlaczego wszyscy byli w takim szoku, że Fanny tańczy walca?
Caitriona - Sob 24 Mar, 2007 23:10
W sumie Achata napisała to co ja też chciałam napisać.
Nie jest to idealna ekranizacja, dużo zostało pominięte albo zmienione, ale to jestem w stanie zrozumieć - film ma swoje wymagania. Choć przyznam, że tańce w plenerze mnie denerwowały...
Jeśli chodzi o obsadę, to jakiś większych zastrzeżeń nie mam. Podobała mi się bardzo cioteczka i dziewczyny. Crawfordowie oki, ale Mary lepsza od brata. Edmund, mimo koszmarnie ulizanych włosów, w sumie tez jest w porządku. Kto nie jest? Fanny! Kto obsadził tą dziewczynę w tej roli??? Czy ludzie od castingu byli ślepi? Lata to to, wszędzie i za każdym razem, śmieje się okropnie, ma siano zamiast włosów - brrr! Zero wdzięku, skromności, elegancji, prostoty.
No, to teraz czekam na Perswazje.
I niech mnie ktoś najwyzej poprawi, ale chyba na tego walca to po prostu dużo za wcześnie.
Anonymous - Sob 24 Mar, 2007 23:18
| Caitriona napisał/a: | | I niech mnie ktoś najwyzej poprawi, ale chyba na tego walca to po prostu dużo za wcześnie. |
Ja też się nad tym walcem zastanawiałam, na wikipedii znalazłam tylko tyle:
Walc był początkowo tańcem podmiejskim; tańczono go tylko w podrzędnych lokalach. Tempo tańca początkowo było wolne, wirowano na jak najmniejszej przestrzeni, czyli w miejscu i to uchodziło za dowód kunsztu tanecznego. Z przedmieść walc wkroczył do sal balowych i do salonów mieszczańskich, a nawet arystokracji (1786), wówczas gdy po raz pierwszy na scenie teatru wiedeńskiego odtańczono walca w operze La cosa rara V Martina y Solera (1756-1806); wcześniej w 1784, w Paryżu, A.E.M. Gretry wprowadził rytm walca do finału swojej opery Richard Coeur de Leon.
http://www.we-dwoje.pl/wa...tykul,1223.html - tu tez można troche o historii walca poczytać
Caitriona - Sob 24 Mar, 2007 23:20
o kurcze, a ja myślałam że walc nastał trochę później niż daty które przytaczasz... Ale dzięki
edit: znalazłam jeszcze coś o walcu wiedeńskim: Walc ten nazywany jest "wiedeńskim" ponieważ jego istnienie jako tańca salonowego rozpoczyna się w roku 1815, w czasie kongresu wiedeńskiego. Kiedy w Wiedniu po raz pierwszy zatańczono walca w obecności dworu, reakcje były różne – damy ostentacyjnie opuściły salę balową, uważając publiczne obejmowanie się w tańcu za niemoralne. Inni sugerowali, iż ciągłe wirowanie w walcu może wywoływać różnego rodzaju choroby, a nawet prowadzić do śmierci. Pomimo tych zastrzeżeń, do połowy dziewiętnastego wieku walc wiedeński stał się nieodłączną częścią balów na dworach prawie całej Europy, z wyjątkiem Anglii oraz Szwajcarii, gdzie długo wzbraniano się przed nim (za wikipedia.pl)
Anonymous - Sob 24 Mar, 2007 23:54
Kiedyś oglądałam biografie Straussów (ojca i syna) i pamiętam, że początkowo Strauss senior był brany jedynie jako muzyk mieszczański - bo komponował walce, ale to on wprowadził walca na salony. Sława syna wprawdzie go przyćmiła, ale to on utorował mu drogę...
Anonymous - Sob 24 Mar, 2007 23:54
Można więc przyjąć że pojawienie się walca w MP to sprawa mocno naciągana :grin:
Tak samo jak nagłe 'przebudzenie' Lady B. Naprawdę nie mogę się powstrzymać od śmiechu kiedy mówi ona sir Thomasowi że Fanny się kocha w Edmundzie od dzieciństwa. No przecież każdy głupi by to zauważył, nawet ktoś kto większość czasu drzemie na kanapie
Harry_the_Cat - Nie 25 Mar, 2007 00:01
| otherwaymistercollins napisał/a: | | Tak samo jak nagłe 'przebudzenie' Lady B. Naprawdę nie mogę się powstrzymać od śmiechu kiedy mówi ona sir Thomasowi że Fanny się kocha w Edmundzie od dzieciństwa. |
To mnie po prostu powaliło...
Ale "ocknięcie się" Edmunda również...
Caitriona - Nie 25 Mar, 2007 00:05
| Harry_the_Cat napisał/a: |
Ale "ocknięcie się" Edmunda również... |
A, to było dobre. W ułamku sekundy, w kompletnie dziwacznym momencie uświadomił sobie że to i tak chodzi o Fanny...
Harry_the_Cat - Nie 25 Mar, 2007 00:10
| Caitriona napisał/a: | | Harry_the_Cat napisał/a: |
Ale "ocknięcie się" Edmunda również... |
A, to było dobre. W ułamku sekundy, w kompletnie dziwacznym momencie uświadomił sobie że to i tak chodzi o Fanny... |
Tak, ona chyba "purple, aunt" powiedziała.... Myślicie, że ta kwestia to ma być jakis tajemny szyfr?
A błyskotliwa mamuśka od razu to wyczuła...
Anonymous - Nie 25 Mar, 2007 00:12
Mnie to Edmundowe 'objawienie' aż tak nie razi jak przypadek Lady B. Może dlatego, że jednak jest w filmie kilka scen, które sygnalizują że coś tam Edmund do Fanny czuje, np w trakcie tańca i cała rozmowa po (wiem, mocno to naciągane, ale wiele rzeczy w tym filmie takie jest )
achata - Nie 25 Mar, 2007 10:32
| otherwaymistercollins napisał/a: | Mnie to Edmundowe 'objawienie' aż tak nie razi jak przypadek Lady B. Może dlatego, że jednak jest w filmie kilka scen, które sygnalizują że coś tam Edmund do Fanny czuje, np w trakcie tańca i cała rozmowa po (wiem, mocno to naciągane, ale wiele rzeczy w tym filmie takie jest ) |
No a mnie akurat słowa Lady B. wcale nie raziły. Kto tam niby miał czas na obserwacje jak nie ona? Panny były zbyt zajęte swoimi sprawami sercowymi, żeby zważać na uczucia innych, sir Thomas ciągle zasłonięty gazetą, cioteczka swiata poza swoją Maryą nie widziała a Lady B. myślę była tylko szczerze zdumiona, że reszta taka ślepa. Po prostu nadszedł taki moment, że ktoś musiał pomóc tym dwóm młodocianym cielaczkom a że reszta nie miała pojęcia co się święci, wypadło na damę.
Natomiast przebudzenie Edmunda serdecznie mnie zaskoczyło i zdziwiło. Ni z gruszki ni z pietruszki.....
Alison - Pią 30 Mar, 2007 09:43
Siedzę w napisach i sobie tak obglądam, obglądam i... większość aktorów mi się nie widzi. Henry okropny, Tom jeszcze okropniejszy, Julia miała być ładna ??:
Fanny jest o -kro- pna! Te jej zęby nie mieszczące się w ustach, a przede wszystkim przetragiczna fryzura. Wszyscy są jakoś uczesani, a ona jakby spała w stodole i właśnie przyszła, nie mając czasu się uczesać.
Całość ładnie nakręcona, kilku zabiegów nie rozumiem np. czemu piknik zamiast balu, czemu Fanny też została przyłapana na graniu w sztuce, kiedy właśnie sir Thomas pochwalił ją, że się oparła. Narazie widziałam I część, resztę tylko przejrzałam pobieżnie. Mimo wszystko całość miła dla oka. I Edmund mi się podoba. Ma ciekawą twarz, tylko jakąś dziwną fryzurę. Szczerze mówiąc gdyby był wyższy i bardziej postawny, to jest bliższy moim wyobrażeniom o Fryderyku z Perswazji, niż ten, który go teraz zagrał.
|
|
|