To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Richard Armitage - Robin Hood (Seria 1) 2006

przecinek - Pią 22 Wrz, 2006 22:01

A z tej drużyny Robina Szkarłatny Will to który? I będzie "szkarłatny" dlatego że biedronki męczył?
Harry_the_Cat - Pią 22 Wrz, 2006 22:08

przecinek napisał/a:
A z tej drużyny Robina Szkarłatny Will to który? I będzie "szkarłatny" dlatego że biedronki męczył?


Ten po prawej - w takim jakimś brązowym....

przecinek - Pią 22 Wrz, 2006 22:56

Porównałam zdjęcia drużyny Robina i Gisborne'a - Rysiek ich samym wzrokiem pokona i trzeba będzie Robina i jego ekipę od nowa szukać.
Harry_the_Cat - Sob 23 Wrz, 2006 01:54

Wklejam tłumaczenie artykułu, którego skan zamieściłam w wątku ze skanami.

skan artykułu

W środkowej części brakuje niestety kawałka, ale najpierw nie mogłam tej strony (4) znależć, a teraz juz nie mam siły... Przetłumacze jutro, albo w niedziele.
Jesli chodzi o sam artykuł, to moim zdaniem, momentami ten producent gada bez sensu. I niby wszystko rozumiem, ale nie wiem, co on ma na mysli...

Edycja: Uzupełniłam brakujący fragment :)

Tak, czy inaczej - miłego czytania:

Walcząc o sprawiedliwość

Strzeżcie się, bo nadchodzą przenikliwe współczesne żarty, polityczne dysputy i oczywiście, zawadiacki Robin Hood …

Dlaczego Robin Hood? Być może to jest ponadczasowa legenda, ale czy nie wyciśnięto z niej już wszystkiego – od pełnego humoru i walecznego Errola Flynna, po tajemniczego Robina z Sherwood i utrzymanych w klimacie Xeny „Nowych przygód Robin Hooda”? Czemu zatem BBC wybrało banitę z lasu Sherwood jako swój typ na jesienny substytut „Doctor Who”?

„Ogólnie rzecz biorąc są dwa lub trzy powody”, mówi producent Foz Allen. „Po pierwsze zabieranie bogatym i dawanie biednym to uniwersalny temat, który ostatnio znów stał się aktualny w związku z historią współczesną. Nabiera on nowego znaczenia, rośnie świadomość tego, jak chcemy, żeby wyglądał nasz świat, jak to osiągnąć oraz tego, jak znaleźć żywność dla biednych ludzi. Mamy poczucie, że młodsze pokolenie interesuje się pewnymi sprawami w sposób, w jaki my o tym nie myśleliśmy i potrzebuje bohaterów, którzy by to odzwierciedlali. Jednym z nich jest Robin Hood”.

„Zabieranie bogatym jest łatwe. Oddawanie biednym jest dosyć trudne i to staje się częścią jego historii”.

Allen mocno podkreśla wpływ teraźniejszości na tę opowieść. „Opowieść o Robin Hoodzie spisano po raz pierwszy w 1420 r. i nosi ona tytuł <<Czyny Robin Hooda>>. Każde pokolenie i każde medium wykorzystywało ją według swoich potrzeb i tak mamy rozentuzjazmowanego Errola Flynna, który zabija i rani wszystkich po drodze. Uduchowiona wersja Człowieka w Kapturze to lata 80-te, sam środek ery materializmu Thatcher, stąd świadoma decyzja, by film był bardzo mistyczny. My z kolei mamy Robina, który wraca z Ziemi Świętej, gdzie brał udział w wyprawie krzyżowej, był żołnierzem króla Ryszarda Lwie Serce i właściwie nie rozumie, czemu walka toczy się 3 218,69 km stąd. (w oryginale jest 200 mil, ale mój mądry kompik Wam to przeliczył  )”

Słychać tu wyraźny podtekst polityczny. Nie spodobałoby się to Tony’emu Blairowi i George’owi Bushowi. „Nie nazwałbym tego komentarzem politycznym”, śmieje się Allen. „Powiedziałbym raczej ,że to echo naszej sytuacji, mamy chłopców umierających w Basra, i nikt tak naprawdę nie rozumie czemu, skoro nie wszystko jest w porządku tu na miejscu, w Anglii”.

„Robin Hood to archetyp, może robić co tylko zechce, ale jest człowiekiem honorowym, zawsze starającym się czynić dobro. I nie robimy, nazwijmy to <<wersji a’la John Wayne>> - wchodzisz, strzelasz do wszystkich i świat od razu staje się lepszy. Ameryka w dalszym ciągu dostaje to, co chce, idąc przebojem. Ale są też inne sposoby i podejrzewam, że właśnie te inne wybiorą pokolenia następne.”

„I skoro nie może zrobić tego, to co ma zrobić? Robin angażuje się w sprawę z szeryfem, albo innym złym typem danego tygodnia, próbując ich powstrzymać bez zabijania ich. Na tym polegają wielkie historie i to wprowadza bardzo współczesną kwestię, jak osiągnąć to, czego się chce. W każdym razie to by było bardzo ciężkie, jak na sobotni wieczór, a wcale nie miało takie być! To dobra zabawa z Keithem Allenem w roli szeryfa i złego kolesia od łuku!

Szeryf zawsze był dominującą postacią, począwszy od delikatnego szermierza Basila Rethone’a z 1939 r., a skończywszy na wyrachowanym De Rainaulcie z <<Robina z Sherwood>> Nikolasa Grace’a,

Ale to Alan Rickman był tym, który naprawdę sobie pofolgował, kradnąc każdą scenę w <<Robin Hoodzie, księciu złodziei>> Mela Gibsona (ja wiem, że to wcale nie było Mela Gibsona, ale oni tak napisali). Czy zatem z tą obsadą, w tym ze stosunkowo nowymi twarzami, postawionymi naprzeciw Keitha Allena, nie ma ryzyka powtórki tej sytuacji? Producent Allen jest spokojny „Nie, wybraliśmy Keitha ze względu na jego ogromną charyzmę, jest pewny siebie i do tego to wspaniały aktor. Jeśli chodzi o to, co zdominuje ekranizacje, myślę, że ciekawa jest to kwestia szeryfa i wszystkich tych czarnych charakterów, postaci, które mają wybujałe ambicje i dążą do polepszenia swej sytuacji, będąc przy tym bezwzględni (ja myślę, że ma na myśli Naughty Guya…). Szeryf jest uwikłamy w sprawy z księciem Janem, a po powrocie Ryszarda ma być zamach po którym szeryf szykuje się do funkcji Kanclerza Anglii, który zarządza wszystkimi pieniędzmi. Bardzo nam zależało na tym, żeby ci ludzie nie czuli się zbyt komfortowo w tej sytuacji. Oni chcą więcej niż tylko zła.”

Bardziej ze względu na siebie, czy też, jak wielu polityków, wierzy on, że to dobre dla wszystkich, by przewodził im ktoś taki, jak on? „Nie, on robi to dla siebie”, nalega Allen. „Szeryf jest samolubny, chce władzy i chwały, a wokół niego jest wielu podobnych. On po prostu jest nieco bardziej bezwzględny niż ktokolwiek inny, a do tego jest inteligentny i przebiegły! Nakłada wysokie opłaty za wjazd do Nottingham!”

Współczesne odniesienia? „O tak, to ogromna część zabawy – nie jest to ciężko podane, próbujemy zrobić serial dla rodziny, a nie dla dzieci tyle że w przebraniu, pełen dowcipów dla rodziców, żeby rodzice oglądali tylko dlatego, że dzieci oglądają. My chcemy, żeby wszyscy chcieli go oglądać!” Jako przykład, Allen zdradza historię jednego z odcinków, której my oczywiście nie możemy ujawnić, ale która wyjaśnia jak Keith Allen rzuca aluzję do Erica Claptona w XII-wiecznym Nottingham. „To nic nie powie ludziom poniżej 25 roku życia, ale każdy powyżej uśmiechnie się pod nosem i będzie mu się to podobało. Jeśli uda nam się taki zabieg w odniesieniu do obydwu grup wiekowych publiczności, wszystkim powinno się podobać”.

Istnieją dwie oryginalne znane opowieści o Robin Hoodzie, w jednej jest szlachcicem, a w drugiej buntującym się chłopem, i obydwa te wątki świetnie wykorzystano w <<Robinie z Sherwood>>. W nowej serii, jak wyjaśnia Allen, jest jasno powiedziane, że Robin jest Earlem Locksley, co z kolei jest wymysłem XVII-wiecznym, chociaż do tego czasu we wszystkich opowieściach występował jako szlachcic. Nie wiem jak było naprawdę, bo łuk to broń chłopska, a nie typowa dla arystokracji. Zdecydowaliśmy się zrobić z niego arystokratę, który decyduje się porzucić swój dom, żeby naprawiać Anglię, ze względu na dramaturgię.

„Myślę, że w jakiś sposób wzorem był dla nas Jamie Oliver!”, kontynuuje producent. „Jamie Oliver jest kolesiem, który chodził do szkoły państwowej i który ma taki specjalny talent, jest wspaniały jako kucharz i lubi być postrzegany jako zwykły człowiek; i wiele zrobił dla poprawy jakości posiłków w szkole, poprawiając w ten sposób rzeczywistość. Wpłynął na rząd, żeby zmienił sposób organizacji wyżywienia w szkołach. Można powiedzieć, że to taki współczesny Robin Hood”.

Mimo wszystkich innowacji, wszyscy mamy wyobrażenie, co do tego, co jest centralną częścią historii Robin Hooda, ale Allen wyjaśnia, że filmowcy nie zamierzają wykorzystywać wszystkich znajomych elementów. Na przykład pierwsze spotkanie Robina z Małym Johnem, czyli walka na belce zawieszonej nad strumieniem, które jest zaskakująco późnym dodatkiem do legendy… „Nie, walka na belce jest wymysłem wiktoriańskim”, komentuje Allen, „Nie było tego wcześniej niż w epoce wiktoriańskiej. Howard Pyle to napisał, a my się zastanawialiśmy <<Chcemy tego, czy nie? Może tak, może nie.>> Jest walka Robina z Małym Johnem, ale chodzi raczej o status ich drużyny i zrobiliśmy to w inny sposób, czyli nie czujemy żadnej presji.”

„Mam dobry przykład”, mówi Allen, „akcja toczy się w roku 1192, czyli, jak się zdaje, okres trzeciej wyprawy, w okolicach zamku Nottingham. Ale problem w tym, że wtedy nie było tam żadnego zamku. Zamek z kamienia powstał tam dopiero w XIV wieku, więc pojawia się pytanie <<To co, nie będziemy mieli zamku?>> i <<Czy powinniśmy mieć ogromny drewniany fort, jak tam wtedy prawdopodobnie stał?>> i mówimy <<Nie, chcemy mieć duży kamienny zamek, a wy ? No pewnie!>>. To taka mieszanka oparta na zachciankach. Mamy wszystko to, co na etykiecie, ale z odrobiną szaleństwa”

Jednym z takich szaleństw jest powrót do opowiadania postaci, którą zignorowała epoka wiktoriańska – Roya. „Nie było go w wersjach dwudziestowiecznych, ale Roy z Rotherham oraz David z Doncaster byli kluczowymi postaciami w wersjach od roku 1420 aż do lat 90-tych osiemnastego wieku”, tłumaczy Allen, „i z jakiegoś powodu zostali pominięci. Ale my dosyć lubimy Roya, chociaż to nie jest Roy z Rotherham, a Royston White”.

„Jest całe mnóstwo dziwacznych, niebagatelnych postaci, które zostały zapomniane”, mówi Allen. „To tak wygląda, jakbym obwiniał o wszystko epokę wiktoriańską, dodali wiele świetnych elementów do historii, jak Guya z Gisborne, ale są dosłownie jeszcze setki innych postaci, które tylko czekają”.

Podczas gdy Roy znalazł się w historii jest tez jedno ważne pominięcie ze znajomych twarzy „Czemu nie ma wielebnego Tucka?” pyta Allen. „To bardzo proste. Mamy już osiem głównych postaci – Robina, Marian, Gisborne’a, szeryfa, Małego Johna, Mucha, Willa Scarletta i Allana-a-Dale’a. To wystarcz, żeby był kłopot z zapamiętaniem ich imion i kto jest z lasu, a kto im się naprzykrza. A co robi Tuck? Orbituje na granicy?”.

Jeśli chodzi o lady Marian, to jej postać nabrała nowego charakteru, bardziej w klimacie post-Buffy. „Zmieniliśmy sposób postępowania Marian, bo uznaliśmy, że powściągliwość nie byłaby dobra. Jest teraz bardziej jak Uma Thurman w <<Kill Bill>>, wychodzi wieczorem, żeby skopać parę tyłków, a w ciągu dnia zachowuje się strasznie konwencjonalnie.” W pewnym sensie to taka tajna tożsamość superbohatera. „Oczywiście, ona myśli, że Robin to głupiec”, wyjaśnia Allen, „<<Dlaczego walczyć z tymi ludźmi z zewnątrz? Jesteś taki jak ja, jesteś earlem, dlaczego nie walczyć od środka? >> Przeradza się to w swoistą debatę na temat, jak ulepszać świat, a potem ona wychodzi nocą i robi swoje, co jest fajne.”

„Nie jest już lady Marian, tylko Marian”, wyjaśnia Allen „Wcześniej była damą, podopieczną króla itd., bo to miało ja powstrzymać przed ucieczką do lasu, żeby bzyknąć Robina. We współczesnym świecie już w to nie wierzymy, bo jeśli chłopak i dziewczyna podobają się sobie, to po prostu to robią. No to jak ja mamy powstrzymać przed ucieczką do lasu i zamieszkaniem z chłopakami? Cóż, daliśmy jej nowy stosunek do Robina i nową postać, jej ojca, Edwarda, który kiedyś był szeryfem w Nottingham. I Keith Allen bardzo boi się wpływów starego szeryfa i mówi jasno <<Trzymaj buzie na kłódkę, albo stanie ci się krzywda>>”. Innymi słowy szeryf wykorzystuje Marian jako broń, żeby powstrzymać swojego poprzednika od krytykowani go. „Właśnie. Ale jeśli chodzi o samą historie, to oznacza to, że ona nie może uciec do lasu i zamieszkać z Robinem. Czyli wszyscy są zadowoleni z tej sytuacji.”

Na pytanie jakich historii możemy oczekiwać, Allen odpowiada ”Przede wszystkim Robin kontra szeryf. Show ma taka specyfikę i tego, możemy spodziewać się co tydzień. Podoba nam się to, to dobrze, ale szeryf może tez sprowadzać ludzi do pomocy. Sprowadza handlarzy niewolnikami, lichwiarzy i psychopatycznych zabójców! I, o ile każdy odcinek stanowi całość, po tym, jak drużyna formuje się w ciągu dwóch pierwszych, to jest też element ciągły. Jest tak z paru powodów. Jest mały element seryjnych zamian (?), szczególnie w romansie marian, Robina i Gisborne’a. ”

A ja ze zmęczenia: :thud:

Gosia - Sob 23 Wrz, 2006 08:39

Dzieki Harry za ciezka prace :D
Tekst jak widze, byl trudny.

Tak jak myslalam, to wersja Robin Hooda dla wspolczesnej mlodziezy.
Dzieciaki maja sie identyfikowac z bohaterami.
"Wcześniej była damą, podopieczną króla itd., bo to miało ja powstrzymać przed ucieczka do lasu, żeby bzyknąć Robina. We współczesnym świecie już w to nie wierzymy, bo jeśli chłopak i dziewczyna podobają się sobie, to po prostu to robią, to jak ja mamy powstrzymać przed ucieczka do lasu i zamieszkaniem z chłopakami?" :roll:
Wybrali z historii Robina to co im pasowalo, pomijajac inne rzeczy.
Z drugiej strony moze to i sluszne bylo, bo i tak, jak widac, dodawanych bylo wiele elementow czy postaci do tej pierwszej historii, ktore pojawialy sie w roznych epokach.
Szkoda, ze nie wspomnieli nic o Guyu (a moze bylo o tym na 4 stronie..).
W kazdym razie znowu jest mowa o trojkacie i dobrze! :D

Gitka - Sob 23 Wrz, 2006 16:52

Ja bardzo chętnie bym obejrzała :lol:
Harry bardzo dziękuję za tłumaczenie, tyle się natrudziłaś :thud:

Harry_the_Cat - Nie 24 Wrz, 2006 14:45

Teaser z Robinem do kolecji (to z tych, co juz z Marian i Szeryfem były):

http://www.yousendit.com/...CF6C74D5B4510E8

To jest troche w stylu tego ze strzałą... Wielkie nadzieje i potem 2 sekundy...

Harry_the_Cat - Wto 26 Wrz, 2006 00:14

Dla tych, którzy lubią zabawy - puzzle z RH :)

http://www.robinhood2006.com/jigsaws.html

Harry_the_Cat - Śro 27 Wrz, 2006 13:23

stosunkowo długi teaser z Robinem
ANGELO - Śro 27 Wrz, 2006 16:41

dzieki Harry za puzzelki :grin: bede sobie RA ukaldala :mrgreen: :wink:
Gosia - Czw 28 Wrz, 2006 18:31

Harry, czy zamieszczalas juz to w tym temaciku? :D


http://www.bbcshop.com/ic...ood&source=2234

7,99 funtow w sklepie BBC

Jest tez 1 czesc RH:
http://www.bbcshop.com/in...at,3,,robinhood
11,9 funtow

Harry_the_Cat - Czw 28 Wrz, 2006 19:05

No dobra, a teraz kto mi powie, czemu na okładce RH audio - czytanego przez Ryśka, jest Robin i Szeryf...?
Gosia - Czw 28 Wrz, 2006 19:32

Wlasnie nie mam pojecia.
Podobno w tej serii audiobookow, fotka czytajacego pojawia sie na koncu w black &white
Kurcze, mogli od tej zasady odstapic w tym przypadku :twisted:

Harry_the_Cat - Czw 28 Wrz, 2006 20:39

Jest taki opis 1. odcinka - http://www.bbc.co.uk/pres...l#sat_robinhood

Jeśli będe miała chwilę, to przetłumaczę, chyba że ktoś zechce to zrobić wcześniej.

Harry_the_Cat - Czw 28 Wrz, 2006 20:49

Nie, nie ma nic strasznego, bo to z oficjalnej strony BBC - to ma zachęcić , a nie zniechęcic :)

Tu jest trailer z szeryfem do ściągnięcia - jeszcze nie widziałam, ale podobno widać Naughty Guya :D
Trailer z szeryfem :)

edycja - obejrzałam. Guya widać w jednym ujęciu... Ale wygląda na to, że postać szeryfa jest świetnie zagrana! (aczkolwiek prawie nic nie rozumiem, z tego co mówią... :( )

Gosia - Wto 03 Paź, 2006 16:43

a jednak jest Rysio na okladce:



http://www.play.com/Searc...&go.x=35&go.y=4

Harry_the_Cat - Wto 03 Paź, 2006 19:41

Extra. Zamawiam tę z Rysiem....
Zaraz Wam tu wkleję boskie zdjęcie. Ja wymiekłam...

Uwaga:

:thud: :thud: :thud:

Gosia - Wto 03 Paź, 2006 20:13

Twarzowe ma te fotki. :D
Harry, czy Ty widzisz roznice miedzy tymi plytkami, to chyba sa czesci, prawda?
Bo z opisu to nie wynika. A na okladce widze: "Four".

Harry_the_Cat - Wto 03 Paź, 2006 20:16

Tak, zrobili cztery częsci. Ale ja myślę, że one są dosyć niezależne od sebie. Trzeba by się zorientować, czy te części mają jakiś związek z odcinkami.
Gosia - Wto 03 Paź, 2006 21:43

Ja cos takiego zrobilam. Tak po prostu.


Harry_the_Cat - Śro 04 Paź, 2006 00:10

To jeszcze jedno zdjątko Naughty Guya:
(jakość taka sobie, ale może cos tam dojrzycie)


Harry_the_Cat - Śro 04 Paź, 2006 11:28

Chyba sobie tu robię swoje własne archiwum... Ciągle tylko posty Harry_the_Cat... :? ??:



To są zdjęcia z wywiadu z RA. Wywiad nawet oglądałam, ale jakość dzwięku fatalna i mało zrozumialam - tyle na pewno, że w czasie prac nad RH Ryś wybił Keithowi Allanowi (szeryf) ząb... Ale i tak przez cały czas oglądania śmiałam się jak głupi do sera... Jeśli ktoś chce obejrzeć, mogę podrzucić linka :)

A, i jeszcze w jakimś innym wywiadzie czytałam, jak Ryś opowiadał o kręceniu scen miłosnych z Lucy/Marian - także są takie :D
Nawet szykuję się do przetłumacznia tego wywiadu, ale czasu brak, a i ciągle pojawia się cos nowego.

EDIT: wrzucam linka do tego wywiadu, który chce przetłumaczyć, znim go zgubię: http://www.bbc.co.uk/pres...robinhood.shtml

achata - Śro 04 Paź, 2006 16:10

Harry_the_Cat napisał/a:
To jeszcze jedno zdjątko Naughty Guya:
(jakość taka sobie, ale może cos tam dojrzycie)

[url=http://img111.images....th.jpg]Obrazek[/URL]

Uh. Kostiumy chyba nie będą najmocniejszą stroną tego filmu. Za to chętnie bym obejrzała właśnie z uwagi na najmocniejszą stronę ;)

Harry_the_Cat - Czw 05 Paź, 2006 01:39

Nie taki miły Guy

Jako John Thornton z serialu produkcji BBC „North & South” stał się pożeraczem kobiecych serc, a teraz Richard Armiatage będzie szokował swych fanów wcielając się w postac antybohatera, złego Sir Guya z Gisborne w wystylizowanej i zabawnej wersji legendy o Robin Hoodzie Dominica Minghelli. Sam Richard jest więcej niż zachwycony możliwością oddania się ciemnej stronie i opowiada o tym Judy Leighton.

- Świetnie się bawię, grając <<tego złego>>, to pozwala być naprawdę podłym wobec innych, a to bardzo zabawne - śmieje się mierzący 188 cm , ciemnowłosy i niebieskooki aktor, pochodzący z Leicester, który może z łatwością zawrócić w głowie nawet bez filmowego kostiumu.

- To ogromna frajda wyrażać te wszystkie mroczne aspekty ludzkiej natury, które nie zawsze możesz uzewnętrznić w życiu codziennym - kontynuuje, ale jednocześnie delikatnie wstawia się za Sir Guyem - Dla mnie Gisborne jest swoim własnym bohaterem, całkowicie wierzy w to, o co walczy; tak to sobie wytłumaczyłem - uśmiecha się. Pozbawiony ziemi, bardzo ambitny, wspinający się po szczeblach hierarchii społecznej, Gisborne zajmował się ziemią i majątkiem Robina Hooda, więc kiedy ten powraca z Ziemi Świętej i chce to wszystko odzyskać, to nie jest dobra wiadomość dla Gisborne’a. – To są dwie strony tego samego medalu – są rówieśnikami, ale dorastali ukierunkowywani w zupełnie inne strony– wyjaśnia Richard. – Podczas gdy Robin jest bohaterem, Giosborne jest jego przeciwieństwem. Pragnie sławy, pieniędzy i popularności, ale nie ma predyspozycji, aby to osiągnąć.

Co więcej, rywalizuje z Robinem o Marian – Jest w to bardzo zaangażowany – mówi 35-letni Richard. – Początkowo traktował ją jak nagrodę. Jest damą, córka starego szeryfa, dla niego symbolizuje pewien status. Oczywiście jest tez najatrakcyjniejszą kobietą w okolicy. Ale on w końcu naprawdę się zakochuje i kiedy Robin zostaje banitą, jest to bardzo wygodne dla Gisborne’a, ponieważ to czyni z niego bardziej pożądanego kandydata na męża. Miłość miłością, ale przy perspektywie ucieczki do lasu i życia jako włóczęga, jak romantyczne by się nam to nie wydawało, Marian musi myśleć o swoim ojcu i Gisborne o tym wie. To, czy ona go pokocha, czy nie, nie jest tak istotne, bo ona może się z nim związać ze względów praktycznych.

Jednak, pomimo tego, iż Gisborne jest dla szeryfa narzędziem destrukcji, jego uczucia wobec Marian nie pozostają bez znaczenia – pod koniec serii udaje jej się nieco go zrozumieć – wyjawia Richard. – To było bardzo ciekawe, grać sceny, w których on robi jakieś straszne rzeczy, a za chwilę scenę, w której wyznaje, jak bardzo kocha tę dziewczynę. To było wyzwanie – zrozumieć co za człowiek potrafi to tak rozdzielić. Ale jestem pewien, że tego typu tyrani w historii potrafili iść do domu i powiedzieć żonie <<Kocham cię>>.

Rzeź, którą ma na myśli, ma miejsce z rozkazu złego szeryfa z Nottingham, granego przez Keita Allena, na myśl o pracy z którym, jak mówi, Richard się denerwował. - Na początku obchodziłem się z nim bardzo ostrożnie, bo jest dosyć zmienny, ale okazało się, że nasza relacja – naszych postaci, ale także poza ekranem – nieźle się rozwijała – mówi Richard – Naprawdę świetnie mi się kręciło z nim sceny – praca z Keithem to była najlepsza zabawa.

Richard wspomina dobrze także fizyczny aspekt roli – Wszyscy wyjechaliśmy dwa tygodnie przed początkiem zdjęć do czegoś co zostało nazwane „Hood Academy” (Akademia kaptura), gdzie rano jeździliśmy konno, a potem szliśmy na salę ćwiczyć walkę wręcz i na miecze, a po południu łucznictwo. Zbiera się grupa mężczyzn między 20 a 40 rokiem życia w jednym pomieszczeniu i wszyscy zachowują się jak dziesięciolatkowi i maja straszna frajdę. Kiedy przyjeżdżali goście mający wystąpić w epizodach, widać było w ich oczach, że czeka ich największa przygoda w ich życiu. To było takie zachęcające!

Mimo iż zmieniło się to w swoiste zawody, które przeniosły się także na rozrywki nie związane z serią, jak go-karty (w których Joe Armstrong, grający Allana-a-Dale, pobił wszystkich), wszystko to pomogło obsadzie zgrać się i stworzyć rodzinę. – To prawda – zgadza się Richard – i co jest szczególnie wspaniałe, to to, że atmosfera pozostała bardzo przyjazna i radosna i wszyscy się bardzo lubią.

A jednak przyznaje, że inaczej sprawa ułożyła się z jego koniem… - Jak tylko prowadzisz konia w stronę otwartej przestrzeni, po tym, jak przez cały dzień stał w jednym miejscu, masz zagwarantowane, że będzie chciał tam popędzić, więc, kiedy padło hasło „Akcja!” – a mówiąc szczerze, konie rozumieją słowo „Akcja” – startują niezależnie od tego, czy kopniesz je czy nie, a mój koń popędził – wspomina ze śmiechem – Popędził na złamanie karku, a ja na nim. Wszyscy krzyczeli, żebym się zatrzymał, co było śmieszne, bo myślałem, że przecież ja chcę się zatrzymać i gdybym tylko miał na to jakiś wpływ, to bym się zatrzymał.

- Wszystko skończyło się dobrze, nie zrzucił mnie, ale praca ze zwierzętami jest w ogóle bardzo zabawna, szczególnie z końmi, bo one nie rozumieją, co to są funkcje biologiczne. Któregoś razu w środku kręcenia sceny miłosnej z Marian staliśmy obok konia, który zrobił wielką kupę (nie wiem, jak to ładnie przetłumaczyć…) To było bardzo zabawne! Lucy to stary wyga i grała dalej, ale ja popłakałem się ze śmiechu.

Pierwszy raz Richard pracował z końmi w czasie jego pobytu w cyrku, kiedy miał 17 lat – przypadkiem to również miało miejsce w Budapeszcie, gdzie kręcono Robin Hooda.

- Moją mamę zawsze to bawi, kiedy czyta, że uciekłem z domu do cyrku – śmieje się Richard i wyjaśnia – Dostałem swoją Equity card dzięki temu, że pojechałem do Budapesztu i pracowałem w cyrku. To było moje pierwsze doświadczenie w showbizniesie.

Od tamtej pory uzbierały się role w wielu telewizyjnych serialach, m.in. Sparkhouse , Cold Feet, Between the Sheets oraz, ostatnio, The Golden Hour, a także główna rola, Claude’a Moneta w produkcji BBC Impresjoniści, wyświetlanej w tym roku, a czas spędzony w cyrku wydaje się bardzo odległy, szczególnie, że jego zdaniem Budapeszt bardzo się zmienił.

- Budapeszt zmienił się nie do poznania – otworzył oczy i się obudził. W tamtym okresie, to był rok 1990, rok po upadku Muru Berlińskiego i miasto dopiero budziło się ze swoich komunistycznych dni, i dlatego moje serce wykonało małego fikołka, kiedy dowiedziałem się, że spędzimy tu pierwsze sześć miesięcy zdjęć. Ale przyjazd tu i to, dlaczego tu przyjechaliśmy – lasy są tu niesamowite, a studio i plan po prostu idealne – nie ma lepszego miejsca. A teraz, kiedy to takie pełne życia, ekscytujące miejsce – naprawdę bardzo nam się tu podobało.

O ironio, Richard miałby dużo bliżej, gdyby Las Sherwood był w takim stanie, jak w czasach Robina. Urodzony w Leeds, wiele lat spędził w Leicester i z ta okolicą wiąże się wiele wspomnień.

- Siostra mojej mamy mieszkała w hrabstwie Nottingham i jako dzieci często tam jeździliśmy, przed inwazją Center Parcs (?? Nie wiem co to…) – do Nottingham i spędzaliśmy tam sporo czasu – wspomina. – Pamiętam całodniowe wycieczki do lasu, a raczej do tego, co z niego zostało. I pamiętam Wielki Dąb (the Great Oak), można pod nim przejść.

Richard przyznaje, że w młodości bardziej interesował go Władca Pierścieni niż Robin Hood, ale pamięta, że szczególnie duże wrażenie zrobiło na nim pewne wcielenie…

- Jeśli chodziło o bohaterów to Michael Praed jako Robin Hood – pamiętam początek i jak wtedy myślałem, że ja chce być taki on i malowałem czarnym flamastrem włosy na swojej klatce piersiowej, mając 10 lat, bo chciałem wyglądać jak Robin Hood – wyznaje ze śmiechem.




Gosia - Czw 05 Paź, 2006 08:08

Harry, wielkie dzieki.
Bardzo fajny artykul.
Widac jaka on mial ogromna frajde, grajac ta role.
I w ogole odnosze wrazenie, ze jest jednak dosc pogodnym czlowiekiem.
Rys na koniu, no ! Chce to zobaczyc! :D
Widac, ze chca krecic dalej, skoro pierwszą serię zakonczyli w ten sposob, ze Marian zaczyna rozumiec Guya.
Sadze, ze w ogole ten film bedzie sie ogladac tylko dla Rysia :D
Bo Robin, same wiecie....



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group