Fantastyka - Świat według Marvela
Caitriona - Sob 07 Maj, 2016 00:54
Ja się ekscytuję i pewnie Praedziu również Ale do kina nie dotrę póki co, niestety...
Czy pisałam że obejrzałam Deadpoola? Jeżu, bosski film Niesamowicie mi się podobał. Bawiłam się rewelacyjnie i chętnie obejrzę kolejne części.
praedzio - Sob 07 Maj, 2016 08:43
Ja tradycyjnie pójdę w środę. Jaram się jak świeczka na torcie na myśl o filmie, ale wszelkie posty na fejsie omijam wzrokiem w obawie przed spoilerami. Cieszę się, że się dobrze bawiłaś!
Harry_the_Cat - Sob 07 Maj, 2016 11:55
Eee, sorry. Jakos nie wiedzialam, ze to taka nowosc. Widzialam w kinie w poniedzialek - co troche swiadczy o urokach Glasgow haha!
Spoko bylo, tylko ten Chris Evans....
Szafran - Sob 07 Maj, 2016 12:05
Caitri, cieszę się, że Ci się "Deadpool" podobał:). Strasznie żałuję, że nie zdążyłam się wybrać drugi raz. Czekam teraz na DVD i będę mogła oglądać, ile wlezie:D
I tak, Chris Evens ...
Harry, to który jesteś team:)?
Ja #teamcaptain. Kontrola - też coś, phi .
Harry_the_Cat - Sob 07 Maj, 2016 12:09
A ja to chyba jestem #teamantman
ps. w sensie ze niezaleznie po ktorej stronie on walczy!
Szafran - Sob 07 Maj, 2016 12:25
A jak fajnie wprowadzili Petera Parkera:D
praedzio - Nie 08 Maj, 2016 10:24
Obejrzałam wczoraj do poduszki Deadpoola. Nie bawiłam się tak świetnie, jak myślałam, że się będę bawić, ale źle nie było. Fakt, pojechano na maksa po wszelkich konwencjach - ale w pewnym momencie zaczęło mnie to nużyć. Nie sądzę, że to wina filmu, raczej mojego odbioru komedii w ogóle. Pewnie to sprawia, że Deadpoola potraktuję raczej jednorazowo.
praedzio - Czw 12 Maj, 2016 09:06
Nie wiem, czy już było - krótki przewodnik po kinowo-serialowym universum Marvela: http://naekranie.pl/artyk...otki-przewodnik
praedzio - Czw 19 Maj, 2016 09:05
Byłam wczoraj na Civil War.... Mogą być spoilery.
Ramiona jeszcze mi bolą od napięcia. Wracałyśmy z koleżanką milcząc, zatopione w myślach odtwarzających wciąż obejrzany tylko co film. Charakterystyczne podczas wczorajszego seansu było to, że tak gdzieś do połowy filmu wszyscy się śmiali i komentowali, ale w drugiej połowie nastało milczenie. Wszyscy w napięciu śledzili rozgrywkę między Kapitanem i Tonym.
I powiem tak: kto z widzów od początku czuł się związany z drużyną Iron Mana - to w niej pozostał - analogicznie zresztą do drużyny Kapitana. Tylko tego ostatniego kochać było jakby trudniej. Ale nikt nie powiedział, że właściwe wybory są łatwe. A Kapitan pozostał sobą do końca: postępował tak jak trzeba. Albo starał się tak postępować.
Tony za to miał emocje na wierzchu. I chyba przegrał najwięcej ze wszystkich bohaterów. Żal mi się go pod koniec zrobiło.
Czarna Pantera zrobiła na mnie wrażenie. Może dlatego, że pod koniec to ten bohater wykazał się największą mądrością, której zabrakło reszcie bohaterów. A też przecież poniósł ogromną stratę.
Reasumując - w tej całej hucpie nie ma wygranych - każdy coś stracił: bliskich, zaufanie, zdrowie, możliwość trzeźwej oceny sytuacji. Okazało się, że tzw. bohaterowie nie zawsze potrafią udźwignąć ciężar odpowiedzialności za swoje czyny. Dopuszczają, by osobiste uczucia i względy panowały nad prawidłowym postępowaniem. Są po prostu ludźmi.
Tragedią w Marvelowym universum jest to, że najmocniejszej próbie poddani zostali liderzy drużyny. Czy i jak jej podołali - niech ocenią ci, którzy obejrzeli film.
Ja tak tylko sobie westchnę, że zdjęcia, efekty (sekwencje walki czy pościgu ) wgniatały w fotel. Ujęcia Kapitanowe bardzo avkogenne... (dłuższe włosy mu służą, ojjjj tak, sssskarbie... ). Przy scenie z helikopterem przy zbliżeniu na biceps Evansa, przez salę przeleciał wiatr westchnień wydobytych z gardeł żeńskich (mojego też, a co). Trochę rozczarowanam na koniec postacią Bucky'ego - bo tak się po prostu dać zamrozić to eee... Ale może jeszcze nie powiedział ostatniego słowa.
No, i mam mieszane uczucia względem Sharon Carter. Wciąż gdzieś tam mam za uszami myśl, że wg komiksów zdradzi Kapitana, co przyczyni się do jego śmierci, więc nie potrafię jej tak do końca zaufać. Niemniej na całusa przyjemnie się patrzyło.
No, dobra - to tak na gorąco. Wciąż jeszcze przetrawiam film, więc możliwe, że wpis zedytuję, bądź dodam coś później.
EDIT: P.S. Tak jeszcze po krótkiej dyskusji z koleżanką, która doszła do podobnego wniosku, jak ja: wybór między drużynami był utrudniony, bo odniosłyśmy wrażenie, że jakby dwaj liderzy zwaśnionych drużyn zamienili się rolami: Kapitan zaczął sprawiać wrażenie bardziej egoistycznego osobnika, a Tony z bogatego, snobistycznego bubka zmienił się w ckliwego filantropa.
Harry_the_Cat - Pią 20 Maj, 2016 11:31
Jesli chodzi o Sharon Carter to w ogole mi ten watek nie podchodzi. Ja wiem, ze Peggy umarla, no i przeciez tam sie summa summarum nic nie wydarzylo, ale jak to wszystko jakos tak pozostaje w rodzinie, to ja chyba fanka nie jestem.
Zgadzam sie, ze Czarba Pantera super no i Ant Man, the best of them all
Szafran - Pią 20 Maj, 2016 12:09
Oj tam, dziewczyna jest tam tylko dla zmyłki.
Prawdziwą parą są tam kapitan i Bucky. No nawet między kapitanem i Tonym nie ma większej chemii:D
Harry_the_Cat - Pią 20 Maj, 2016 14:41
E tam, Wiem, ze praedzio pewnie cisnienie podskoczy (sorry!), ale Chris Evans jest w tym filmie tak drewniany, ze moim zdaniem wszystkie sceny z nim to wygladaja bardzo plasko.
praedzio - Pią 20 Maj, 2016 14:46
Widzę, jak poruszasz (wirtualnie) ustami, ale nie rozumiem zupełnie tekstu, jaki się z nich wydobywa.
Harry_the_Cat - Pią 20 Maj, 2016 14:46
Szafran - Pią 20 Maj, 2016 15:24
Harry, ja jestem totalnie z tobą. Jak lubię postać, tak nie znoszę aktora;).
Szafran - Sob 21 Maj, 2016 00:41
X:Man:Apocalypse jest mega, mega głupie. Osobliwie jednak sympatycznie się to ogląda. I dla nas to pozycja obowiązkowa z racji wątku polskiego. Fassbender-Magneto mówiący (no... stara się chłopak:P) i śpiewający po polsku... śmiesznie mówiący statyści (kwestia "To ciebie zwą Magneto"). Albo milicjanci strzelający z łuku. Na każdej polskiej scenie sala rżała:D
Harry_the_Cat - Nie 22 Maj, 2016 21:12
w ogole tego nie pamietam...?
Caitriona - Śro 17 Sie, 2016 21:40
Widziałam Suicide Squad, cóż, tym razem zawiodłam się... Są świetne momenty, niektóre postacie fajnie pokazane (szczególnie Harley Quinn), ale fabuła kuleje, aktorsko raczej średnio, ale najgorszy chyba jest montaż. Bardzo dużo film traci na tych poprzerywanych scenach. No i nie polubiłam Jokera w wykonaniu Leto...
Za to, o dziwo, całkiem dobrze oglądało mi się Batman v Superman: Dawn of Justice. Co prawda nadal nie wiem co myśleć o Afflecku, ale Cavill jest idealnie obsadzony. Trzy godziny nawet nie wiem kiedy mi zleciały. Zaciekawiła mnie też Wonder Woman.
Harry_the_Cat - Pią 19 Sie, 2016 15:48
A, chyba Szafran na FB pisala ze totalna masakra.
Szafran - Sob 20 Sie, 2016 22:47
Oj tak, pisała;). SS to masakrycznie źle zrobiony film. Scenariusz, konstrukcja, montaż... Pastwić mi się nad nim nie chce.
Superman vs Gacek tez mi się nie podobał. Ale mimo wszystko był to film spójny, a reżyser konsekwentny w budowaniu swojej wizji.
praedzio - Czw 10 Lis, 2016 08:18
Byłam wczoraj na Dr Strange. Aaaaale fajnie mi się oglądało! Dla fanek Benedicta pozycja obowiązkowa.
Deanariell - Pią 11 Lis, 2016 14:43
| praedzio napisał/a: | | Byłam wczoraj na Dr Strange. Aaaaale fajnie mi się oglądało! |
Podzielam opinię. Wielką fanką Benedicta nie jestem - chociaż odkąd stał się głosem Smauga, żywię względem niego wiele uzasadnionej sympatii. Jako doktorek był rewelacyjny, myślę, że film zawdzięcza wiele jego dobremu aktorstwu, czego czasami brakuje w tego typu filmach. Sceny w bibliotece zakonu (sekty ) nie przestają mnie śmieszyć, a "trudne" relacje z czerwonym płaszczem, który go sobie wybrał na właściciela (a ponoć "jest bardzo wybredny" ) urocze! Do tego niezamowite obrazy podróży przez światy... Film godny polecenia wszystkim miłośnikom fantastyki.
praedzio - Pią 11 Lis, 2016 14:47
Benedict jako Strange (Doctor Strange! ) naprawdę się spisał. Postać dzięki niemu przejęła trochę neurotycznych cech Sherlocka, ale też i humoru.
A bibliotekarz! Zapomniałam o bibliotekarzu!
Deanariell - Pią 11 Lis, 2016 14:53
| Szafran napisał/a: | | X:Man:Apocalypse jest mega, mega głupie. Osobliwie jednak sympatycznie się to ogląda. I dla nas to pozycja obowiązkowa z racji wątku polskiego. Fassbender-Magneto mówiący (no... stara się chłopak:P) i śpiewający po polsku... śmiesznie mówiący statyści (kwestia "To ciebie zwą Magneto"). Albo milicjanci strzelający z łuku. Na każdej polskiej scenie sala rżała |
Przegapiłam tę wypowiedź, więc odpiszę teraz. Oglądałam to niedawno w telewizji i podpisuję się pod Twoją recenzją - "polski wątek" wprawił mnie w stan ogólnej ekscytacji - że elita X-manów ma polskie korzenie, wow, może mijam jakichś codziennie na ulicy? Mnie się przyjemnie oglądało (pomijając wkurzające przerwy na reklamy ), ale ja mam dość dużą tolerancję wobec "durności" fabuł SF i całkiem dobrą umiejętność "zawieszania niewiary" - generalnie widziałam już znacznie głupsze filmy.
Deanariell - Pią 11 Lis, 2016 15:37
| praedzio napisał/a: | | Benedict jako Strange (Doctor Strange! ) naprawdę się spisał. |
To zabrzmiało trochę jak "Bond, James Bond", ale znacznie lepiej - no co? Nie po to tyle lat studiował medycynę, żeby go pozbawiano doktorskiego tytułu.
| praedzio napisał/a: | | Postać dzięki niemu przejęła trochę neurotycznych cech Sherlocka, ale też i humoru. |
Tego Sherlocka akurat jeszcze nie oglądałam. Wszystko przede mną.
| praedzio napisał/a: | | A bibliotekarz! Zapomniałam o bibliotekarzu! |
No jak mogłaś! Te ich "dyskusje o muzyce". Ale najlepsze dla mnie, to jak sobie doktorek robił te portale do bibliotecznych zbiorów i podkradał książki, prawdziwy mól książkowy.
|
|
|