Seriale - "A droga wiedzie w przód i w przód..."
Calipso - Śro 04 Sie, 2010 10:26
| Deanariell napisał/a: | | Może się jakoś szybko naprawi. |
Szybko to pojęcie względne. Internetu nie ma od ubiegłej środy
Ehtele - Pią 06 Sie, 2010 14:50
Dżem bobry:-) Jako ogromna fanka SPNu nie mogłabym ominąć tego wątku za żadne skarby
Filmik świetnie zmontowany, choć sam tekst kabaretu chyba na zawsze będzie mi się kojarzył z "Wywiadem z wampirem"
Natomiast jeśli chodzi o tekst artykułu przytoczonego przez Admete, to osobiście uważam, że serial dużo zyskał na wprowadzeniu aniołów. Po pierwsze dostarczyło to kilku nowych wątków, np. poszukiwanie Boga, ucieczka Deana przed zostaniem naczyniem, a ponadto zyskaliśmy Castiela No i Zachariasza:wink: A po za tym, jak wyglądałaby Apokalipsa z udziałem samych demonów? Byłoby to chyba trochę naciągane gdyby Niebo nie interweniowało w żaden sposób, a Sam i Dean nigdzie nie natknęliby się na skrzydlatych No i Czterej Jeźdźcy Apokalipsy (ach, Śmierć... ), jeśli oni byli planowani od razu to i cały kram również winien być. Ostatecznie sam Lucyfer i ta Apokalipsa mieli wygląd tej Biblijnej, więc chyba wydaje mi się, że wprowadzenie aniołów było skutkiem całkiem naturalnym.
Tylko tak jednak wciąż niepokoi mnie ów 6 sezon, a zwłaszcza zapowiedź, że Sam i Dean zamienią się charakterami, gdyż pachnie mi to nieprzyjemnie skalkowaną powtórką z 1 sezonu z domieszką świata post apokaliptycznego Aczkolwiek odcinka w którym będą wyśmiewać modę na wampiry nie mogę się doczekać
Admete - Pią 06 Sie, 2010 14:54
Moim ulubionym sezonem jest chyba 2, a potem początek 4 z pojawieniem się Castiela.
Nie chcę cię straszyć, ale to jest szósty wątek supernaturalny Poszukaj pozostałych
Pierwszy:
http://forum.northandsouth.info/832.htm
Drugi:
http://forum.northandsouth.info/1637.htm
Trzeci:
http://forum.northandsouth.info/1726.htm
Czwarty:
http://forum.northandsouth.info/1773.htm
Piąty:
http://forum.northandsouth.info/1866.htm
Każdy ma mniej więcej sto stron
Ehtele - Pią 06 Sie, 2010 15:24
Och nie musisz straszyć, właściwie to wszystkie poprzednie wątki mam już przeczytane (niczym podglądacz śledzę to forum już jakieś 1,5 roku )
A co do wyższości sezonu 2 nad pozostałymi to się całkowicie zgadzam. Pierwszy skupiał się właściwie tylko na pojedynczych sprawach i był bardziej, hmm.... horrorowaty. Za to drugi sezon, był jak to ktoś określił "morzem angstu", ale to właśnie wtedy moim zdaniem bracia byli ze sobą tak blisko jak nigdy wcześniej, ani później I chyba dlatego tak bardzo go lubię:-) A Castiel... cóż, ten anioł od swego pierwszego momentu, kiedy pojawił się na scenie zawładną moim sercem, chwilowo nawet wybijając stamtąd Deana
Ale jednak dochodzę do wniosku, że po drugim sezonie nie ma już któregoś tak dobrego w całości, to tylko pojedyncze odc. które bardziej zapadają w pamięć.
Swoją szosą, nie wiem jak was, ale mnie już w 5 sezonie zaczęły trochę denerwować te luźniejsze i śmieszniejsze odc. W pewnym momencie wydawało mi się, że one są tam tylko wpychane tak na siłę żeby czymś zapchać fabułę. I choć nie przeczę, na wszystkich bawiłam się przednio, to jednak stawały się ździebka nużące.
Anonymous - Pią 06 Sie, 2010 15:26
Bardzo lubie I sezon, gdy byla roznorodnosc tematyczna, ciagle jakas nowa sprawa, ale chyba najbardziej lubie III z Bella i blond Ruby. I tak jak Admete - poczatek IV. Potem te anioly troche zmacily fabule i akcje, ale zaczelo sie to klarowac w V sezonie (chociaz koncowka zaprzeczyla calej idei IV i V sezonu). Ale spodziewalam sie bardziej dolujacego zakonczenia, a tymczasem bylo raczej optymistyczne...
Teraz jestem ponownie na II sezonie i w wielu punktach zweryfikowalam swoje zdanie i wlasna mala psychoanalize postaci
Ehtele - Pią 06 Sie, 2010 15:58
Nigdy nie twierdziłam, że nie lubię pierwszego sezonu Owszem, ta różnorodność tematyczna, wszystkie upiory, duchy, demony mniejszej rangi, wendiga i inne strachy były fascynujące, tak samo jak fakt, że za każdym razem twórcy musieli szukać czegoś w innej mitologi, budowy, sposobu walki z danym potworem, jego zwyczajów, podań gdzie je widziano... To było naprawdę fascynujące, ten dreszczyk przygody i strachu (zwłaszcza jeśli oglądało się to baaardzo późno w nocy) i jeszcze młodzi i niedoświadczeni Sam i Dean Ale jak mówiłam wcześniej, to było tylko tak jakby zlepkiem z goła nie powiązanych ze sobą spraw, wiadomo, że podczas całej tej podróży bracia zbliżali się do siebie i dzięki temu w drugim sezonie byli ze sobą tak blisko, ale jednak właśnie.... drugi sezon był jakby pełniejszy Ach... blond Ruby, nie umniejszając zdolnościom aktorskim Genevieve, Ruby w wykonaniu Kate była najlepsza, demoniczna, drapieżna... idealna. Późniejsza wersja jakby złagodniała...
Co do zakończenia właśnie, nie jestem z niego zadowolona, po pierwsze uważam, że dla sprawiedliwości Lucyfer i Michał powinni się chociaż raz po twarzy uderzyć, zabrakło mi właśnie tej walki, i choć rozumiem, że ołowiany żołnierzyk był symbolem tego ile razem bracia przeszli i jak ich więź się umacniała, to jednak nie tak wyobrażałam sobie Apokalipsę (ja wiem, ja wiem, budżet też był raczej niski ale... no czegoś mi tam brakowało). Po drugie zaś, widać jakie zmiany wprowadzono tam by móc kontynuować opowieść w szóstym sezonie, ale moim skromnym zdaniem, serialowi naprawdę dobrze zorbiłoby zakończenie w tej serii, ze śmiercią Bobiego, Castiela i Samem w piekle, a Deanem właściwie całkiem samotnym, jak zawsze, mieszkającym razem z Lisą, nie dlatego, ze ją jakoś gorąco kocha, ale dlatego, że taką obietnicę złożył Samowi.
Anonymous - Pią 06 Sie, 2010 16:53
Wizja Apokalipsy to nawet mi odpowiada, bo staje sie niejako wielokrotnie symboliczna - zreszta walka aniolow i demonow odbywa sie na marginesie realnego swiata i ludzie jej niedostrzegaja - dlaczego final mialby odbyc sie inaczej?
Bardziej chodzilo mi o te wielkie zapowiedzi - walka dwoch braci, tyle wznioslego gadania o Deanie jako jedynym idealnym naczyniu... Ja rozumiem, ze nie ma ludzi niezastapionych, ale tutaj nagle szast-prast okazalo sie, ze Michalowi bylo wsio rawno czy naczyniem bedzie Adam czy Dean. Poza tym troche mi brakowalo Michala w calej historii. Zostal potraktowany marginalnie.
Troche mnie rozsmieszylo natomiast to, ze zrobili z aniolow bezwzglednych idiotow. Wychodzi na to, ze nie ma zadnej roznicy pomiedzy aniolami i demonami, a przy blizszej analizie demony zyskuja - inteligencją, asymilacją (co nie jest trudne, skoro byli kiedys ludzmi) i przede wszystkim tym, ze potrafia dotrzymywac ukladów (jesli istnieje taka potrzeba).
Admete - Pią 06 Sie, 2010 17:59
A ja lubię te jajcarskie odcinki, zwłaszcza te metatekstowe
Dziś mnie nie stac na dogłębne analizy, bo jest za gorąco, a ja siedziałam nad papierami pracowymi i pilnowałam bratanicy...
Mnie odpowiadał kierunek, w którym poszedł serial - wolę zamknięte opowieści, niż pojedyncze odcinki. To dlatego tak lubię Babylon 5.
Anonymous - Pią 06 Sie, 2010 18:44
No ba !!! A jak myslisz o ktoryxh odcinkach wczoraj z Beemerem rozmawialysmy? Pewnie telepatycznie nas podsluchalas
Admete - Pią 06 Sie, 2010 18:52
Aine a Ty sprawdzałaś PW? Ja tam pytanie do Ciebie wystosowałam
Anonymous - Pią 06 Sie, 2010 21:28
sprawdzalam. Wczoraj przed awaria dzisiejsza. Nie zdazylam napisac, a teraz korzystam z okazjonalnych blogoslawienst posiadania netu i zalatwiam rozne sprawy - m.in. wole tym razem zaplacic za tel. na czas...
Odpisze, ale nie dzis...
Ehtele - Sob 07 Sie, 2010 17:33
Cóż, jeśli interpretować to w ten sposób... Ale czegoś tam na pewno brakuje.
O tak, z Deanem postąpili co najmniej dziwnie, ale w sumie rozumiem tę część, ileż można nagabywać śmiertelnika żeby ten łaskawie przyjął Michała w siebie? A później któryś z aniołków, jak nie sam Michaś wpadli na pomysł żeby użyć broni ostatecznej, chyba tak naprawdę nigdy nie rozważali możliwości, że Adam zostanie naczyniem, zresztą Zachariasz tak nawet mówił już po tym jak sprowadzili Adama do przedsionka Nieba. No ale plany się im pokrzyżowały i Dean znowu zwiał. Więc zakładam, ze Michaś się wkurzył i po prostu wziął sobie przymusem nagrodę pocieszenia. Zakładam też, że ciało Adama dłużej niż rzeczona walka z Lucyferem by nie wytrzymało
Natomiast wracając do Michała, tutaj podpisuję się wszystkimi łapkami pod tym, że było go za mało. Bo tak naprawdę to we własnej osobie pojawił się, o ile dobrze pamiętam, tylko dwa razy, raz w przeszłości w ciele Johna, a później dopiero podczas finałowej walki. I może właśnie to było to, czego brakowało w finale? Bo tak naprawdę nie mieliśmy okazji zobaczyć jaki Michał jest naprawdę. Lucyfera poznaliśmy bardzo dobrze, wiadomo było, ze ma raczej... hmm... łagodne usposobienie? Znaczy się, że załatwia raczej wszytko bez wściekłości, zdenerwowania, ot tak sobie, po prostu. A Michał? No to tylko Kripke raczy wiedzieć
A anioły i ich głupota... Cóż nie mnie to interpretować, ale wydaje mi się, że to wygląda trochę jak karykaturalne przedstawienie braku wolnej woli i ślepego posłuszeństwa, zupełnie jakby byli robotami albo małymi dziećmi, które mają wykonać tylko to co im powiedziano, i wykonują to mniej lub bardziej udolnie, ale nie potrafią, że tak powiem, patrzeć po obrzeżach ścieżki jaką mają wytyczoną. Co zaś tyczy się demonów, cóż, zło zawsze było bardziej wyrazistsze, ciekawsze, a że jak powiedziałaś, demony były kiedyś ludźmi, wiedzą na czym świat polega, co ludźmi kieruje, wiedzą jak ich podejść, a po za tym, jeśli dotrzymają paktu, cóż, zyskają większe zaufanie i automatycznie kolejną duszyczkę w piekle A anioły, cała wiara chrześcijańska ma opierać się na tym, że ludzie mają w gruncie rzeczy wierzyć w Boga bez dowodów, więc po co dotrzymywać paktów? Ludzie i tak teoretycznie wierzyć będą
A właśnie a propos tych śmiesznych odc. to niemal każdy niesie jakieś głębsze przesłanie, zwłaszcza te z Tricksterem. Ale już pod koniec serialu, kiedy w powietrzu niczym smog wisiała Apokalipsa, przynajmniej w moim odczuciu wydawały się trochę tak bez ładu wciśnięte, takie właśnie na siłę rozładowanie napięcia. Choć przesłanie nadal w nich było, tego Kripke nie da się odmówić
I przepraszam za taki niemalże esej, ale z natury mało mówię, ale strrrrasznie dużo piszę... Czasami też raczej od rzeczy, więc uprasza się o wybaczenie
Anonymous - Sob 07 Sie, 2010 19:54
Nie, mnie nawet nie chodzilo o lepe posluszenstwo i fanatyzm, a o zwykla glupote jako brak inteligencji - czego koronnym dowodem sa wszystkie dzialania Zachariasza (aczkolwiek wrzucenie go do kotla "aniolow sredniego szczebla" wydaje mi sie co najmniej dziwne ). Deana mozna było bardzo łatwo wmanewrowac w naczyniowanie - ale Zachariasz kompletnie nie znal ludzi. Pesymistyczna wizja przyszlosci - to moglo zadzialac na kogos nieswiadomego supernaturalnego swiata. A pzniejsze argumenty silowe - zastraszanie? Szantaz? I z czyms takim do lowcy o przekornej naturze? Paranoja. Wydaje mi sie, ze Michal byl inny i gdyby wczesniej wkroczyl - jemu by sie udalo (w koncu praktycznie niemal tak sie stalo).
I rzeczywiscie - Adam byl dosc slabym naczyniem, ale wydaje mi sie, ze sila naczynie nie tkwi w przygotowaniu, co w swiadomosci i pewnej zgodzie. Chodzi mi o to, ze wiadomo, ze aniol musi miec zgode, aby skorzystac z ciala - jesli zgoda jest w jakims stopniu wymuszona (jak manipulacja w przypadku tego fajnego goscia, ktoremu zmarla rodzina, czy trzymaniu w zamknieciu i szantazowaniu, straszeniu tak dlugo az czlowiek sie zgodzi). Lucyfer wiedzial, ze Sam jest nie tylko przygotowany (krew demona, ktora uodparniala go na wirusa), ale tez silny psychicznie. Nie da sie go zmanipulowac, czy zaszantazowac - jego zgoda bedzie wynikala z przekonan. Dzialal wiec duzo delikatniej - czesciej bylo czuc jego oddech i dzialanie niz widac jego samego. Wiedzial, ze zgoda Sama bedzie wynikac z checi pokonania Lucyfera, ale wiedzial tez, ze jest zbyt silny, aby tak sie stalo. I w sumie dopial swego - Sam byl przekonany, ze chce sie zgodzic. Na zasadzie pswiecenia, ale to byla jego samodzielna decyzja.
Dean tez bylby lepszym naczyniem bo jego doswiadczenie zyciowe dawalo mu swiadomosc - identycznie jak u Sama. Zachariasz probowal starych anielskich gierek, ale to nie ta liga - nie mial do czynienia z nieswiadomym supernaturalnego swiata czlowiekiem, tylko z lowca, w dodatku jednym z lepszych.
Adam byl planem B - to wiadomo. Byl niczym mleczna czekolada - niby dobra, a z mala zawartoscia kakao, czyli tego co najcenniejsze ...
| Ehtele napisał/a: | I przepraszam za taki niemalże esej, ale z natury mało mówię, ale strrrrasznie dużo piszę... Czasami też raczej od rzeczy, więc uprasza się o wybaczenie |
U mnie jest dokladnie odwrotnie, czyz nie lejdis?
Admete - Sob 07 Sie, 2010 20:24
Taa...Aine potrafi zagdac człowieka na śmierć To jednak część uroku osobistego Ja ostatnio głównie czytam, pisanie mi nie idzie. Ciekawa dyskusja się wywiązała - musze Rielli powiedzieć, zeby zajrzała do wątku
Anonymous - Sob 07 Sie, 2010 20:43
Admete - chodzilo Ci chyba o zagdakac...
Anaru - Sob 07 Sie, 2010 20:49
| AineNiRigani napisał/a: | | U mnie jest dokladnie odwrotnie, czyz nie lejdis? |
A i owszem. Ale ostatnio jakbym dłuższe posty widziała
Anonymous - Sob 07 Sie, 2010 20:55
chwila slabosci...
Ehtele - Nie 08 Sie, 2010 00:35
Hehehe, równowaga w przyrodzie musi być
Cóż, mnie się wydaje, że Zachariasz miał być takim kozłem ofiarnym scenariusza. Znaczy się od początku był przeznaczony na bycie tym złym, w każdym znaczeniu, i jako nie-milusi aniołek i jako osoba, która ma partolić robotę, jako taki właśnie urzędas za biurkiem, który ma wykonać robotę. Wydaje mi się też, że wynika to z braku szacunku do człowieka jako takiego. Wiadomo, że skoro wciąż jest po stronie Światłości, to musiał oddać pokłon człowiekowi, ale sądzę, że nie uważa on człowieka za istotę do końca rozumną. Wydaje mu się, że nawet jeśli ktoś jest niewierzący, ale nagle zobaczy objawionego anioła, będzie mu ślepo posłuszny "bo Bóg naprawdę istnieje i to mnie wybrał". I tutaj pojawia się błąd w jego myśleniu. Nie odrobił pracy domowej, nie skupił się na Deanie jako Deanie, tylko na Deanie jako naczyniu, które należy zdobyć dla Michała. Umknęło mu właśnie to co napisałaś, że Dean został całkiem przyzwoicie doświadczony przez życie, ani razu nie doświadczając jakiegoś anielskiego dotyku czy Boskiej Opatrzności. Nauczył się, ze życie to ciężka walka z potworami, i że nic nie jest za darmo. Ponadto z jakiej racji miałby oddawać swe ciało archaniołowi? Nikt tak naprawdę nie był z nim od początku szczery. Sadzę właśnie, że gdyby Michał przejął jakieś tymczasowe ciało, tak jak Lucyfer, żeby porozmawiać na żywo z Deanem, że gdyby był z nim szczery, przedstawił mu kompletną sytuację, jasne i ciemne strony umowy, to cała sprawa wyglądałaby zupełnie inaczej. Być może Dean by się nawet zgodził, może nie od razu, ale nie buntowałby się tak bardzo. W końcu Zachariasz przedstawił mu wizję jego, jako tymczasowego człekokształtnego garnituru,który po użyciu zostanie tak po prostu wyrzucony, bo jakiś archanioł koniecznie potrzebuje w nim przebywać.
Ciekawa interpretacja bycia naczyniem, w sumie aż tak dogłębnie na to nigdy nie patrzyłam ale ma to sens. Znaczy się wydaje mi się, że to właściwa ścieżka jaką wszytsko podążało i winno było podążać
Anonymous - Nie 08 Sie, 2010 00:59
A mnie jednak zastanawia problem rekrutacji - skoro demonami staja sie ludzie, ktorzy trafili do piekla, to dlaczego Ci dobrzy, ktorzy zostali naznaczeni przez Boga, ktorzy sa chronieni przez anioly nie mogą być w przyszlosci slugami tzw. "dobra"? Kwestia o tyle wazna, ze obecnie anioly z gory skazane sa na przegrana.
Moze to kwestia, ktora zostanie rozwiazana w kolejnym sezonie - to tak w ramach peesu umieszczonego na poczatku wypowiedzi
A co do Zachariasza - skoro byla z niego klasyczna biurwa, to dlaczego Michal wykazal sie tak kompletnym brakiem rozsadku powierzajac zadanie namowienia Deana wlasnie jemu? Castiel bylby duzo duzo lepszy (chociaz tutaj nasuwalaby sie analogia z Ruby).
I jeszcze jedno - sadze, ze Dean wielokrotnie mog doswiadczyc anielskiego dotyku i ochrony, tylko my w wiekszosci przypadkow ogladamy serial oczami braci - a oni tego po prostu nie dostrzegli.
Problem z Deanem polega na tym, ze on jest nie tylko przekorny, ale przede wszystkim ma przewagę - i to czuje. Rzeczywiscie, gdyby Michal przyszedl do niego w jakims normalnymm, nieznanym mu ciele - moglby go wysluchac. Wezmy pod uwage jeszcze jedno - Dean jest duzo slabszy niz Sam, ma kilka slabosci, ktore mozna wykorzystac - ale wylacznie jako przeciwnik, nie sojusznik. A anioly zachowaly sie jak przeciwnik - szantazujac i straszac. Stanely w rownym szeregu z demonami - nic dziwnego, ze Dean stwierdzil, ze to w wiekszym stopniu przeciwnik niż sojusznik. W dodatku jedyny aniol, ktoremu ufal byl przez swoich wspolbraci wyklety za niesubordynacje.
Michal mialby swoje naczycie - czyste i silne, gdyby zamiast Zachariasza, jego poslannikiem byl Cas...
Agn - Nie 08 Sie, 2010 11:04
Mój post będzie głębi kałuży, ale chcę tylko dać znać, że czytam.
Natomiast nie wcinam się, bo wymiana zdań jest frapująca do entej.
Ale jak mi któraś wpadnie na pomysł, by dokończyć rozmowę na privkach, to rózgą tyłki przetrzepię...
Deanariell - Pon 09 Sie, 2010 19:04
| Ehtele napisał/a: | | Swoją szosą, nie wiem jak was, ale mnie już w 5 sezonie zaczęły trochę denerwować te luźniejsze i śmieszniejsze odc. W pewnym momencie wydawało mi się, że one są tam tylko wpychane tak na siłę żeby czymś zapchać fabułę. I choć nie przeczę, na wszystkich bawiłam się przednio, to jednak stawały się ździebka nużące. |
Ja się chyba z wiekiem robię mało wymagająca albo nad wyraz tolerancyjna, bo mnie się w SPN podoba wszystko bez wyjątku (no może oprócz pamiętnego 8-smego odcinka pierwszej serii - "Bugs" , gdzie poziom absurdu sięgnął zenitu, a najlepsza scena to ta, w której Dean bierze prysznic ) Dodatkowo trzeba zawsze brać poprawkę na to, że w końcu "było nie było" jest to serial "hamerykański", znaczy się i tak jest rewelacyjny, wyjątkowo.
| Ehtele napisał/a: | | moim skromnym zdaniem, serialowi naprawdę dobrze zorbiłoby zakończenie w tej serii, ze śmiercią Bobiego, Castiela i Samem w piekle, a Deanem właściwie całkiem samotnym, jak zawsze, mieszkającym razem z Lisą, nie dlatego, ze ją jakoś gorąco kocha, ale dlatego, że taką obietnicę złożył Samowi. |
To by było całkiem po myśli Admete.
| Ehtele napisał/a: | | I przepraszam za taki niemalże esej, ale z natury mało mówię, ale strrrrasznie dużo piszę... Czasami też raczej od rzeczy, więc uprasza się o wybaczenie |
My tutaj lubimy długie wypowiedzi, całkiem nieźle sobie radzisz (jak na osobę "tak młodą, że nawet nie warto wspominać" ). My też nie zawsze "do rzeczy" piszemy , więc nie miej zbędnych skrupułów.
| AineNiRigani napisał/a: | | Adam byl planem B - to wiadomo. Byl niczym mleczna czekolada - niby dobra, a z mala zawartoscia kakao, czyli tego co najcenniejsze ... |
Aine! Co za smaczne porównanie! Dean jako pełnowartościowa czekolada o dużej zawartości kakao - 100%!... Rozmarzyłam się...
| AineNiRigani napisał/a: | | I jeszcze jedno - sadze, ze Dean wielokrotnie mog doswiadczyc anielskiego dotyku i ochrony, tylko my w wiekszosci przypadkow ogladamy serial oczami braci - a oni tego po prostu nie dostrzegli. |
Dokładnie tak. Pamiętacie jak Dean wspominał, że mama wciąż mu powtarzała, że opiekują się nim anioły? Gorzko to trochę zabrzmiało w zderzeniu z rzeczywistością, ale jednak okazało się po części prawdziwe. Dodatkowo w odcinku, kiedy obaj z Sam'em trafiają do nieba pojawiła się sugestia, że obaj byli wielokrotnie przywracani do życia, tylko wymazywano im pamięć o tym - czyli musieli być cali i żywi, żeby mogło się na końcu wypełnić przeznaczenie - logiczne. To również wyjaśnia nam fakt, dlaczego wielokrotnie uchodzili z życiem w sytuacjach z pozoru beznadziejnych (tak, tak, my wiemy jacy są wspaniali i w ogóle , ale bez przesady - nie nieśmiertelni, no i każdy normalny człowiek popełnia błędy, a w fachu łowcy błąd często równa się śmierci...) Moim zdaniem pojawienie się aniołów było jedynie słuszną konsekwencją w rozwoju fabuły - bez tego cała ta historia zrobiłaby się mało wiarygodna (jak na fikcję, która z definicji zakłada grę z fantazją ).
Anonymous - Pon 09 Sie, 2010 20:14
Rzecz jasna anioly musialy sie pokazac - w koncu harmonia i lad w swiecie normalnym istnieje zawsze, tym bardziej przeklada sie na niego ten supernaturalny.
Troche mnie tylko rozczarowala ta glupota aniolow.
W sumie chodzilo mi o to, ze obaj i Dean i Sam to naprawdziwszy i najszlachetniejszy gatunek czekolady, tyle ze Dean to ta pyszna czekolada z domieszka chili - dla koneserow i milosnikow pikanterii.
Admete - Pon 09 Sie, 2010 23:02
Poza tym, gdyby nie było aniołów, nie byłoby Castiela Wybaczcie mój analfabetyczny argument, ale ostatnio jestem płytka niczym kałuża po suszy
Anonymous - Pon 09 Sie, 2010 23:23
Mialam edytowac, ale napisze osobno - tak sie zastanawialam jaki czekoladowy smak ma Sam i chyba optuje za szlachetna ciemna czekolada z nadziewaniem waniliowym (lub z domieszka wanilii) albo nadziewana rodzynkami. Ale ostateczna ocene pozostawiam koneserom.
Dean nadal zostaje dla mnie pikantna czekolada z domieszka chili lub whiskey (w ostatecznosci brandy).
I ja jakos zazwyczaj mam kulinarne skojarzenia - rowniez w przypadku facetow
Caitriona - Wto 10 Sie, 2010 02:11
Season 5 gag reel: http://www.youtube.com/watch?v=gN7_9jhpnW0
|
|
|