To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fantastyka - Star Wars

Agn - Pon 06 Paź, 2008 17:36

W grudniu? A którego roku? *wredna względem telepudła*
Tamara - Pon 06 Paź, 2008 17:42

Ponoć bieżącego :mrgreen:
Calipso - Pon 06 Paź, 2008 17:52

Tamara napisał/a:
dalsze części SW TVP zamiaruje pokazać w grudniu

Miały być w lutym,ale będę się prawie modlić a napewno trzymać kciuki,żeby były wcześniej :trzyma_kciuki: :trzyma_kciuki:

Agn - Pon 06 Paź, 2008 18:31

Módl się, módl. W przypadku telepudła tylko modły pomagają (a i one nie zawsze).
Calipso - Pon 06 Paź, 2008 18:34

Pewnie że będę,nie mam innego wyjścia :?
Gunia - Pon 06 Paź, 2008 19:31

Agn napisał/a:
Nawet jeśli nic dwa razy się nie zdarza.

Łucjo! :mrgreen:
Grudzień, cóż za łaskawość. :lol:

Agn - Pon 06 Paź, 2008 20:30

Tak, Aslanie? :mrgreen:

Ano grudzień, grudzień. Akurat na święta.

RaczejRozwazna - Wto 07 Paź, 2008 15:46

[quote="Agn"] Nie "wycisz emocje" tylko rekonstrukcja twarzy. W V i VI epizodzie wyglądał naprawdę kretyńsko, ale zdarza się. [quote]

:shock: tzn. w sensie charakteryzacji? bo "rekonstrukcja" to mi się ze skalpelem kojarzy, brrr. Mnie się tam Luke podobał w każdym epizodzie, a jako jedi szczególnie :wink:

Cytat:
Gdyby nie on, Vader nigdy by się nie przebudził do swojego dawnego ja.


O to, to. Uwielbiam tę scenę: "I'm a jedi like my father before me".

Cytat:
Ale zdecydowanie wolę Jedi z nowych epizodów (czyli tych, którzy chronologicznie rzecz biorąc byli dawniej). Takich, jak właśnie Obi-Wan. To był zakon.


I tak i nie. Z jednej strony tradycja, wspaniałe wartości i to jest fajne. Ale z drugiej: dawni jedi nie doceniali sfery emocjonalnej człowieka. Przez to przyczynili się do upadku Anakina... pamiętam tę scenę, gdy Anakin idzie do Yody ze swoimi niepokojami a ten daje mu zalecenie mnicha buddyjskiego: zrezygnuj z uczuc, wycisz emocje... Upadek Skywalkera coś ich jednak nauczył - w "Powrocie" Obi mówi Lukowi - twoje uczucia przynoszą ci chlubę (jakoś tak). W starym zakonie zaden jedi czegos takiego by nie powiedział. A przecież to miłośc ocaliła w końcu Anakina...


Cytat:
W kwestii Obi-Wana


powiem tak - "idea" baohatera takiego jak Obi-wan jest świetna, lecz interpretacja aktorska nie przekonała mnie do końca ani w wersji McGregora ani Guinessa. Tzn. - epiodzie 1 i 2 Obi jest jakiś taki pusty w środku. Duza poprawa w "Zemście" - Mcgregor prawie mnie do siebie przekonał (zwłaszcza ostatnie fragmenty filmu). No wtedy wkroczył Guiness - jak dla mnie jednak całkiem inna osobowoś. Trochę za bardzo zdystansowany, zero emocji - swoje kwestie wymawia ot tak jakby chodziło o to co będzie na obiad, a nie o sprawy najważniejsze - jak on mowi o Anakinie....byl taki, teraz nie ma, kropka.

swoją drogą nie uważacie że Anakin cierpiał na brak autorytetu - bo jednak Obi był trochę za młody, Skywalker w pewnym momencie zaczął go nawet przewyższac w niektorych umiejętnościach. Może gdyby Quinn-gon (tak się to pisze?) nie zginął Anakin nie dałby się tak łatwo przekabacic. myślę, że on potrzebował kogos takiego jak Obi był dla Luke'a

Cytat:
Zawsze też jest mi smutno przy scenie, w której Anakin przeprasza Obi-Wana za swoje zachowanie. Odpowiedź Kenobiego jest cudowna. I jest mi przeraźliwie smutno, bo nic z tego, co mówi Obi-Wan się nie spełni. Więcej! Oni ostatni raz się wtedy widzą jako przyjaciele.


bardzo lubie te scenę...




PS grudzień? z tego co słyszałam podniosło sie wielkie larum gdy zrezygnowali z dalszych emisji, więc to pewnie ukłon w stronę rozwścieczonych fanów :mrgreen:

RaczejRozwazna - Wto 07 Paź, 2008 16:17

Aha i jeszcze jedno - zawdsze miałam za złe Obiemu, że tak definitywnie zwątpił w Vadera. Nikt z jedi nie rozumiał Anakina... A przecież Padme powiedziała Obiemu na łożu śmierci, że jeszcze jest w nim dobro. I Luke był też o tym przekonany - za to go strasznie lubię, że nie dał się przekonać Yodzie i Obiemu, że tak nie jest.

koniec.

jak dzisiaj jeszcze coś napiszę w temacie, możecie mnie pogonić miotłą. Za jutro nie ręczę... :wink:

Agn - Wto 07 Paź, 2008 21:52

W kwestii rekonstrukcji twarzy - Mark Hamil po pierwszym epizodzie miał wypadek samochodowy, w którym zmiotło mu twarz. Z ucha czy czegośtam zrobili rekonstrukcję. Dlatego w następnych epizodach wygląda kompletnie inaczej.

Co do uczuć - nie chodzi o to, że ich nie doceniali. Ich siła płynęła z poświęcenia. Uczucia powodują też coś, co prowadzi na CSM. Czyż Anakin nie był tego świetnym przykładem? Miłość do Padme została wykorzystana przeciwko niemu. Lęk, że ją straci zaprowadził go na CSM.
Obi-Wan do Luke'a mówi: "Twoje uczucia przynoszą ci chlubę, ale skryj je teraz."

Co do Yody - jakiejż innej odpowiedzi może udzielić ktoś, kto nie wie, co się z Anakinem dzieje? Anakin się krył przed Mistrzami. Poza tym Yoda, jak każdy Jedi, był od małego dziecka wychowywany na rycerza. Nie znał takich uczuć, jakie znał Anakin. Wiedział o nich tylko z opowieści. Nie wiedział, jakie to uczucie bezgranicznie kogoś kochać i bać się o tę drugą osobę. Między Jedi były relacje nieco inne - bratersko-ojcowskie, ale nie takie, jakie w normalnej rodzinie. Nie znając sytuacji nie udzielisz dobrej rady. Możesz tylko udzielić tej, która jest zgodna ze statusem zakonu.

Bonduelle - Wto 07 Paź, 2008 22:52

Ja może się wstrącę do kwestii tworzenia postaci przez sir Guinessa - on nie lubił roli Obi-wana, więc pewnie nie czuł potrzeby kreowania go na złożoną postać ;)
RaczejRozwazna - Śro 08 Paź, 2008 10:00

Agn napisał/a:
W kwestii rekonstrukcji twarzy - Mark Hamil po pierwszym epizodzie miał wypadek samochodowy, w którym zmiotło mu twarz. Z ucha czy czegośtam zrobili rekonstrukcję. Dlatego w następnych epizodach wygląda kompletnie inaczej.


Nie miałam pojęcia! Ja nie zauważyłam aż takiej zmiany, myślałam, że jest to charakteryzacja dla potrzeb scenariusza... Az sobie poczytałam biografie aktorów, ciekawych rzeczy się dowiedziałam, no, no. Carrie podobnie nieźle odbiło podczas kręcenia sagi - alkohol, narkotyki...

Jeszcze do kwestii Jedi-uczucia. No własnie wydaje mi się, że jednak ta ich zasada: "uczucia prowadzą CSM" jest bardzo uproszczona i z gruntu nieprawdziwa. Uczucia mogą prowadzic na CSM gdy są niezrozumiane, gdy nie ma się znikąd wsparcia. Jednocześnie dzięki uczuciom mozna dokonywac rzeczy, których bez nich nie dałoby się osiągnąc (Luke-Vader raz jeszcze!). Jak Palpatin zdobył Anakina? - przecież tym udawanym współczuciem dla niego. I kłamstwem, że CSM pomoże mu ocalic Padme.
To tak jakby powiedziec "komputer jest zły bo prowadzi do popsucia wzroku" ( :-P lepszego porównania nie umiałam znaleźc).
Poza tym jedi nie odrózniali prawdziwych uczuc od emocji nad którymi rzeczywiście należałoby panowac (strach, agresja itp.). Wszystko wrzucali do jednego worka.
Tak, Obi mowi 'ukryj uczucia teraz" ale chodziło mi o to, ze wczesniej żaden jedi nie powiedziałby, że uczucia przynoszą komukolwiek chlubę.

Co do Guinessa i jego niechęci do roli - chyba to jednak niestety widac w filmie, a szkoda, bo wizualnie bardzo pasuje na Obi-wana.

Bonduelle - Śro 08 Paź, 2008 10:47

A propos tego wypadku - nie wiem czy o tym wspominałyście, ale oficjalne źródła (Lucas) głoszą, że cały wątek Hoth był wprowadzony po to, żeby jakoś wytłumaczyć blizny na twarzy Luke'a/Hammilla.
RaczejRozwazna - Śro 08 Paź, 2008 14:55

Tak, doczytałam o tym. Z innych ciekawostek wydobyłam tę dotyczącą sceny z zamrażaniem Hana w karbonicie - a własciwie z dialogiem międy Hanem a Leią. w filmie jest to dialog:

Leia: I love you
Han: I know (zresztą ta odpowiedź mnie strasznie wkurzyła, co za pewny siebie palant!! :P )

natomiast w scenariuszu stało tak:
Leia: kocham cię
Han: ja też Cię kocham, nie zapomnij o tym do czasu mojego powrotu (jednak obawiał się o swoją pozycję :wink: )

podobno Carrie kręciłą tę scenę będąc pod wpływem narkotyków i bez przerwy się śmiała. Po którymś tam dublu znudzony Ford odpowiedział "I know" , Carrie się pierwszy raz nie rozchichotała, no i tak zostało...

Tamara - Śro 08 Paź, 2008 16:48

Nie zauważyłam żadnej różnicy w wyglądzie Luke'a w kolejnych częściach :shock: znaczy miłość jednak jest ślepa :wink: . Najbardziej mi się jako Jedi w ostatniej części podobał - to czarne ubranko... :serce: i scena nad dołkiem z piaskiem takoż :serce:

Aczkolwiek Han Solo też swój niezaprzeczalny urok miał i dziś to bym miała problem , którego wybrać :mysle: :wink:

RaczejRozwazna - Śro 08 Paź, 2008 17:51

Tamaro pójdź w me ramiona, czytam twe słowa jakbym siebie czytała!!! :przytul: :przytul: Jak to miło, że ktoś myśli tak jak ja! :wink:
Bonduelle - Śro 08 Paź, 2008 18:09

Ech, ja jednak wolę łajdaków :serduszkate:
Agn - Śro 08 Paź, 2008 20:36

W kwestii naćpanej Carrie - polecam waszej uwadze scenę z TESB, kiedy Han i Leia (oraz roboty) lądują w środku asteroidy (który to nie do końca okazał się środkiem asteroidy, ale to szczegół). W pewnym momencie statkiem zatrzęsło i Leia wpadła w ręce Hana (szczęściara!). Leia mówi, żeby ją puścił, Han, żeby się tak nie podniecała, Leia na to: "Twój uścisk mnie nie podnieca!" Zwróćcie uwagę na Hana. Widać wyraźnie, że Harrison Ford podpowiadał Carrie rolę. Była tak ulalana, że nie była w stanie spamiętać tekstu.
Admete - Śro 08 Paź, 2008 20:38

Przykro czytac takie rzeczy...To chyba tylko Fordowi wtedy nie uderzyło do głowy? Może dlatego, że był starszy.
Aragonte - Śro 08 Paź, 2008 20:44

Masz rację, Admete, to smutne. I jakże mało oryginalne, niestety :roll:
Dorfi - Śro 08 Paź, 2008 21:12

A wiesz, że nie zauważyłam? Muszę to sobie zaraz włączyć.
Tamara - Śro 08 Paź, 2008 21:22

A nie było po niej widać :mysle:

RaczejRozważna :przytul: :cmok: toż to obsesja jakaś była :rumieniec:

RaczejRozwazna - Pią 10 Paź, 2008 11:31

Admete napisał/a:
Przykro czytac takie rzeczy...To chyba tylko Fordowi wtedy nie uderzyło do głowy? Może dlatego, że był starszy.

a komu jeszcze uderzyło do głowy?? Jesli chodzi o Carrie to dla mnie ważne jest, że jednak wyszła z tego dziadostwa... Dobrze, że jej się udało.

Sięgnęłam z ciekawości do książek odpowiadających starej trylogii - zaczęłam od Lukasa "Gwiezdnych wojen" odpowiadających "nowej nadziei" (to jest chyba jedyna jego książka?). Nie jest to takie złe, jak się spodziewałam, ot, poszerzona wersja scenariusza. Dla mnie ciekawe, bo pokazuje zamysł reżysera i motywy kierujące bohaterami i tez opowiedziało mi na parę pytań zadawanych wyżej. Zresztą usmiałam się do łez bo dostałam książkę opatrzoną na marginesach celnymi uwagami jakiegoś fana... bądź fanki, bo wyczułam szczególną sympatię dla Hana Przegladałam później jeszcze "Imperium" i "Powrót Jedi" innych autorów ale to juz cienizna.

W ogóle jak to jest z tą książkową sagą, na ile jest ona "kanoniczna" tzn. zgodna z zamysłem Lukasa??? Skąd tyle autorów? Czy Lukas nie zastrzegł sobie praw autorskich?

Dygresja: właśnie sobie uświadomiłam, że chciałabym zobaczyc Anakina w wykonaniu BENA BARNESA :excited: czemu mi to dotychczas nie przyszło do głowy :mysle:
PS. pozdrowienia od mojej siostry (zainteresowani BB wiedzą o co chodzi :mrgreen: )

Gunia - Pią 10 Paź, 2008 14:16

RaczejRozwazna napisał/a:
Dygresja: właśnie sobie uświadonmiłam, że chciałabym zobaczyc Anakina w wykonaniu BENA BARNESA :excited: czemu mi to dotychczas nie przyszło do głowy :mysle:
PS. pozdrowienia od mojej siostry (zainteresowani BB wiedzą o co chodzi :mrgreen: )

Ja bym nie chciała, bo to by była jedna z tych rzeczy, które musiałby zakończyć się dla mnie zgonem. Uwielbiam Anakina, a do tego Ben... :serduszkate:

Bonduelle - Pią 10 Paź, 2008 14:55

Hm, dla mnie Hayden zagrał tak źle, że każdego bym w tej roli wolała ;D

A Ben mógłby czytać książkę telefoniczną, i tak bym go uwielbiała ^^

Co do książek opartych o SW - te ze starej trylogii zupełnie mi się nie podobają :/ Za to "Cienie Imperium", między V a VI epizodem, gorąco fankom sagi polecam.

Książki z nowej trylogii mam wszystkie - są nieco lepsze, a III zaskakuje ilością rozważań bohaterów. Co prawda roi się od ckliwych/patetycznych kawałków, ale warto - choćby ze względu na wspomniane przemyślenia postaci.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group