To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Muzyka - Cead Mile Failte, czyli kto spiewa w gaelicu i nie tylko...

praedzio - Wto 13 Sty, 2009 22:05

Dla odmiany trochę walijskich nutek. Zespół ten któregoś roku gościł w Polsce na FMC w Będzinie.
One String Loose

Aragonte - Nie 25 Sty, 2009 00:37

A ja tak nietypowo trochę :wink:
Zamiast muzyki - coś do poczytania. I to starego :)

Gadki z Chatki nr 14
pażdziernik 1997

Open Folk na Starówce

Katarzyna Mróz

Czy może być piękniejsze widowisko niż koncert starodawnej muzyki celtyckiej na zapełnionym ludźmi rynku lubelskiej Starówki, która jest wiekiem równa rozbrzmiewającym dookoła bretońskim melodiom? Zespół Open Folk koncertujący 20.09.97 w Lublinie wydawał się ze swoimi ludowymi instrumentami wśród - co trzeba przyznać - mających lokalny koloryt kamieniczek tak bardzo na miejscu, że w końcu i ja się zagubiłam. Czy to wykonawcy przynoszą nam z tej gotycko-renesansowej przeszłości folk w barwnych aranżacjach, czy też może my wszyscy zostaliśmy przeniesieni na jarmark, między kramy, przy których stoją sprzedawcy, handlarze, przypadkowi przechodnie i sprytni złodzieje?

Ale po koncercie merlinowa zasłona czarów opadła ukazując tylko wnętrze klubu Sox. Na szczęście wypływając na szerokie wody rozważań o muzyce folk naszym rozmówcom udało się częściowo przywrócić niezwykły nastrój. Przy okazji przekazali nam trochę wiadomości o swoim zespole do tej pory w zasadzie okrytym tajemnicą - prawie żadnych publikacji - które postaram się Czytelnikom wiernie przekazać.

Pierwszy problem pojawił się już przy pierwszym pytaniu - o datę powstania zespołu. Po gruntownym zaznajomieniu się ze źródłami pisanymi udało się ustalić, że początki sięgają 1988 roku. Z jednej strony nie było to tak dawno temu, z drugiej zaś tę przepaść czasową może pogłębiać ilość wydanych kaset, ponieważ zespół ma za sobą już sześć. Wracając do początków wszyscy nasi rozmówcy zgodzili się, że powstanie grupy zawdzięczamy Ośrodkowi Kultury Ochoty w Warszawie, gdzie spotykali się zatrudniony jako etatowy instruktor Robert Wasilewski i uczący gry na gitarze Mirosław Kozak. Zespół założony pod skrzydłami tej placówki miał dawać odpór rodzącej się kulturze masowej. W tamtym czasie miało się ochotę stworzyć coś "świeżego i niewinnego". Propozycja była skierowana do ludzi młodych, idących "pod prąd", uparcie poszukujących piękna - tych samych, którzy w latach osiemdziesiątych szukali swojego miejsca w górach. I jak się wkrótce okazało, publiczność ta nie zawiodła.

Działalność grupy muzyków była tym bardziej odkrywcza i twórcza, że muzyki celtyckiej praktycznie nie można było wtedy w Polsce usłyszeć, pomijając - jak wspomnieli nasi rozmówcy - taśmy grupy Steeleye Span z "siódmego przegrania". Żeby odnaleźć folk i doznać olśnienia, Paweł Iwaszkiewicz musiał pojechać do Niemiec, a Robert Wasilewski aż do Francji. Początkowo repertuar obejmował kompozycje irlandzkie i szkockie, a dopiero potem przyszedł czas na mniej u nas znane motywy bretońskie. Ich żywiołowość mieli członkowie Open Folk poznać w "warunkach naturalnych" - podczas świąt w Paryżu i na festiwalu w Lourion.

We Francji ciągle można się zetknąć z malowniczym - i wcale nie "skansenowym" - misterium tańców korowodowych, których nuty zapisane zostały jeszcze w średniowieczu. Podczas uroczystości lokalnych, biorą w tych korowodach wszystkie pokolenia i nie stronią też od nich ludzie młodzi. Przyciąga ich nie tyle muzyka - motywy grane od kilkuset lat mogą się przecież w końcu znudzić - nie sama ochota do zabawy, ale najważniejsza potrzeba tkwiąca w człowieku: chęć przebywania w grupie, w magicznym kręgu, w łańcuchu energii. Ten instynkt nieustannie w nas pulsuje, bez względu na to, w jakich czasach żyjemy. Kto wie, może nawet oderwanie ludzi od siebie, dystans między nimi, jaki pojawił się wraz z cywilizacją naszego wieku, wzmógł tę potrzebę potwierdzania bliskości. W ten sam sposób człowiek odsuwa od siebie instynktownie samotność od wieków.

Widok takich rytuałów, żywcem przeniesionych z Breughela czy Hallsa, a także osobisty w nich udział muzyków z Open Folk (oczywiście w charakterze kapeli przygrywającej muzykom i podobającej się) zainspirowały do nagrania dwóch kaset - "Bretonstone" i "Branle". Częściowo tworzono je z myślą o przyjaciołach z Wrocławia zajmujących się historią. Pewnie dlatego każda zawiera z nich nie tylko zawiera piękne utwory muzyczne, ale jest także muzyczną opowieścią o czasach świetności Francji. Z tego kraju oprócz źródeł inspiracji pochodzi też część instrumentarium zespołu. Tylko część, bo chociaż bombarda [rodzaj ludowej szałamaji - przyp.red.] została przywieziona z Bretanii, to jednak dudy celtyckie są już zdobyczą z Galicji hiszpańskiej, a gitary wyrabiano podobno w Japonii. Na niektórych płytach słychać też harfę celtycką, na której grał holenderski przyjaciel naszych rozmówców. Szkoda, że brał on udział tylko w produkcji płyty "Give Me Your Hand", bo podobno dzięki niemu nagrania odbywały się w atmosferze nieustającej biesiady.

Choć harfa jest instrumentem bardzo ciekawym, nie nadaje się ona na koncerty, zwłaszcza gdy brak własnych odpowiednio pojemnego środku transportu. Wkrótce zastąpią ją instrumenty aż z Kaukazu. Istnieje również projekt wprowadzenia - poza wykorzystywaną już gitarą - innych instrumentów elektrycznych - choćby organów. Plany te są jeszcze odległe czasowo, ale nawiązano już specjalnie kontakt z kompozytorem muzyki współczesnej, który ma dostarczyć nowych składników do muzycznego tygla. Niech się jednak czytelnicy nie obawiają; "elektryfikacja" - jak to określają członkowie formacji - nie zbrutalizuje twórczości Open Folku. Chodzi tylko o poszukiwanie nowej wartości muzycznej, którą grupa ma nadzieję osiągnąć poprzez rozważne skrzyżowanie materiału folkowego i współczesnego instrumentarium. Jak zresztą wskazują doświadczenia zachodnich zespołów, takich eksperymentów można dokonywać ze wspaniałymi skutkami. W Bretanii, na przykład, dawne, tradycyjne melodie grane są albo na bombardzie i dudach albo na elektrycznej gitarze. Często nawet te uwspółcześnione wersje kompozycji ludowych są atrakcyjniejsze dla wielbicieli folku, tym bardziej, że gitara elektryczna z fuzzem jest, jeżeli chodzi o brzmienie, odpowiednikiem bombardy. Dlatego nie można programowo odrzucać instrumentów nowych, automatycznie kwalifikując je jako "niefolkowe".

Trzeba być otwartym na zmiany - bo jak inaczej można grać muzykę świata? A przecież o to chodzi formacji Open Folk. Chce ona pokazać odbiorcom, że istnieją wspólne elementy w folklorze całego świata - choćby w muzyce szkockiej i rzeszowskiej. Zespół nie zamierza zamykać się w kręgu muzyki celtyckiej, a tym bardziej irlandzkiej, choć faktycznie zaczęli od prezentowania tej drugiej. Muzykę celtycką wybrali nie tylko dla uroków jej melodyki i "prostej szlachetności" motywów ale także dlatego, że jej korzenie sięgają daleko w przeszłość i przy całej swej subtelności pozostaje ona archaiczna. Nie utożsamiają jej z wesołą muzyka knajpianą, przy której dźwiękach pije się piwo, ale traktują z całą powagą wydobywając z niej czystość i poezję brzmienia. Dzięki temu pozostają cały czas najlepszym jej polskim wykonawcą i nie mają w tej dziedzinie konkurencji. Przyznam się czytelnikom, że trochę się boję zejścia przez nich z tej ścieżki i wkroczenia na drogę muzyki świata. Na szczęście, jak sami przyznają, daleko im jeszcze do tego.

Najważniejsze, że zamierzają pozostać wierni gatunkowi folk. Nie zgadzają się absolutnie z opiniami o jego wygaśnięciu i możliwości zastąpienia muzyki tradycyjnej przez twórczość w rodzaju disco polo. Przyczynę niewielkiej popularności folkloru upatrują w braku pośredników; sprzedawców płyt, organizatorów koncertów i nagrań - słowem: fachowców zajmujących się stworzeniem rynku. Jeżeli zaś chodzi o to, czy taka popularność jest potrzebna tej jak dotąd alternatywnej gałęzi muzyki, zdania członków zespołu są podzielone. Paweł Iwaszkiewicz wolałby grać dla ludzi, z którymi łączy go wzajemna sympatia i dla których nie jest tylko "dostarczycielem produktu muzycznego". Ponad wielką karierę zespołu i związane z nią wielkie pieniądze przedkłada możliwość muzykowania dla miłych i dobrych ludzi. Wychodzi więc ze słusznego założenia, że ci kochający w duszy takie nagrania odnajdą je sami. Z drugiej strony Robert Wasilewski twierdzi, że mimo wszystko folk może być muzyką "dla wszystkich". Jeśli we współczesnej Bretonii prości rybacy dalej spotykają się, żeby śpiewać tradycyjne pieśni i robią to spontanicznie - czemu jest to niemożliwe u nas? Oczywiście wymaga to włożenia pewnej pracy, aby przełożyć muzykę ludową na język współczesny. Jeżeli jednak dokona się tego, może ona stać się równie atrakcyjna dla odbiorcy jak przyjemne dla ucha - bo dobrze zaaranżowane - są afrykańskie rytmy.

Jedno jest pewne - w którąkolwiek stronę Open Folk się uda, i tak odniesie sukces. Należy bowiem do tych nielicznych formacji - obok Ars Nova czy Zespołu Polskiego - które nie poprzestają na samym odtwarzaniu motywów, ale potrafią je przetwarzać w poezje, czystą lirykę. Nie używając słów - czy też używając słów niezrozumiałych dla słuchacza - odmalowuj oni całe sceny, wizje dawnych czasów. Za trudno o tym pisać, a przy tym nie po to muzycy zaklinali te obrazy i słowa w dźwięki, żeby je potem rozszyfrowywać w byle artykule. Na tym więc moja opowieść o Open Folku zakończę. Tobie natomiast Czytelniku radzę wziąć kasetę "Bretonstone" w najbliższą zimna noc - a tych ci nie zabraknie - i stać się słuchaczem. Wiernym słuchaczem.

praedzio - Nie 25 Sty, 2009 10:39

Fajny artykuł. :D Ja Open Folk znam tylko Give Me Your Hand - zakochałam się w tamtej harfie i flecie. Niestety, mam to tylko przegrane na kasecie i nie mam jak odsłuchać. :(

Właśnie sobie słucham Celtic Radio na Last.fm, a tam leci Secret Garden - Steps
później: Loreena McKennitt - Skellig

A tutaj Irlandia na wesoło: http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/Irlandia

Aragonte - Nie 25 Sty, 2009 11:29

Moim zdaniem jak zwykle nie znasz swoich zasobów :wink: Sprawdź w materiałach ode mnie, powinno tam być Bretonstone. A jeśli nie masz, to nadrobi się te zaleglości następnym razem :)
Chyba poproszę znajomych o przetworzenie Branli na CD, bo też mam je tylko na kasecie :roll:

Edit: ale gdzie ja schowałam kasety, hmmmm? :mysle:

Edit 2: znalazłam kasety, ale nie ma tam Branli :cry2:

Anonymous - Nie 25 Sty, 2009 15:08

Ja tez mam wydanie kasetowe, za cholere nie wiem ktore...


nie chce mi sie isc i sprawdzic :ops1:

praedzio - Wto 27 Sty, 2009 22:49

No, słuchajcie - olśnienie! Dwa lata trwało, zanim zidentyfikowałam ten kawałek. Usłyszałam go podczas Patrykowej audycji w Folk Alley Radio i od tamtej pory szukałam tej piosenki wszędzie. A tymczasem dzisiaj ni stąd ni zowąd na forum Beltaine'owym zostałam oświecona! I sobie właśnie świecę.... :banan:

Lunasa - Morning Nightcap

Aragonte - Wto 27 Sty, 2009 23:04

Sierotko Praedzio, a nie masz ode mnie przypadkiem Lunasowej płytki The Merry Sisters of Fate? Toż to ostatni na niej kawałek :)
praedzio - Śro 28 Sty, 2009 07:36

Sierotce coś się majaczyło, że ma dziwny folder o nazwie Lunasa na jednej z płytek, ale jakoś nie zajrzała do niego do tej pory. (Wiedziałam, że oberwę za to! :lol: ) A już wczoraj wieczorem padałam na pysk, więc nie chciało mi się grzebać w płytach - nawet nie wiem, czy mam je tutaj czy w domu. No, ale kto to mógł przypuszczać, że to jest TO? :zalamka: :excited:
Aragonte - Śro 28 Sty, 2009 13:50

Nie oberwiesz, ale zwyczajnie myślałam, że znasz zawartość swoich dóbr.
Nie pierwszy raz okazało się, że nie :wink:

praedzio - Śro 28 Sty, 2009 13:58

Kochana, tyle tego jest, że nie sposób od razu ogarnąć całość. :kwiatek: Dlatego co jakiś czas będę wyskakiwać z takimi "odkryciami". :D Obiecuję, że najpierw sprawdzę, czy przypadkiem tego nie ma na jednej z twoich płyt! :lol:
praedzio - Czw 29 Sty, 2009 17:15

Jak mi się chce wiosnyyyy!..... :cry2:

Afrocelcik

Calipso - Czw 29 Sty, 2009 20:52

praedzio napisał/a:
Afrocelcik

Świetne jak to u Afro Celtów :-D

praedzio - Nie 01 Lut, 2009 22:25

Dzisiaj po baaaardzo długim okresie czasu włączyłam sobie Carrantuohillowy "Irish Ferment" - i ślozy mi pociekli po polikach. Nie sądziłam, że aż tak się stęskniłam za "sześcioma przystojnymi brzydalami". Rety! Jakby to wczoraj było, kiedy z uniwersyteckiej biblioteki wypożyczyłam sobie kasetę "Karaluchów" - bodajże "Rocky Road To Dublin". To właśnie ta kaseta i jeszcze "Give Me Your Hand" Open Folku zapoczątkowały kierunek mojej ścieżki muzycznej, po której (lekkim zygzakiem co prawda) kroczę do dziś. ;)

Destitution
Bottle Wild Rover <---- :rotfl:
Trombas

Tamara - Nie 01 Lut, 2009 22:38

Hy hy , mam obydwie :-P
praedzio - Nie 01 Lut, 2009 22:41

O! I jak?
Fibula - Nie 01 Lut, 2009 22:45

I Carrantuohill, i Open Folk pierwszy raz usłyszałam na festynie archeologicznym w zamierzchłych :D latach 90. w Biskupinie, gdzie odwiedzałam ciężko praktykującą siostrę ;) .
O, kupiłam też wtedy kasetę White Garden - znacie?

praedzio - Nie 01 Lut, 2009 22:48

O, nie znam! Fajne! :serduszkate:
Anonymous - Nie 01 Lut, 2009 23:00

A ja znałam ze słyszenia - ja sie wychowalam na Klubie Folkowym :D
A jakby nie patrzec Karaluchy to moja pierwsza miłość folkowa. Razem ze Smugglersami :D

Aragonte - Nie 01 Lut, 2009 23:22

Fibula napisał/a:
I Carrantuohill, i Open Folk pierwszy raz usłyszałam na festynie archeologicznym w zamierzchłych :D latach 90. w Biskupinie, gdzie odwiedzałam ciężko praktykującą siostrę ;) .
O, kupiłam też wtedy kasetę White Garden - znacie?

Znacie :-D I nawet jakąś kasetę posiadacie.

Plus sporo innych, które są zagrzebane u rodziców, włącznie z Open Folkami, Carrantuohillami... Od nich zresztą zaczynałam - od Magic of Celtic Rings i Waiting for Ireland :)

A! I oświadczam, że uduszę osobę, której pożyczyłam (bezzwrotnie :bejsbol: ) Branle Open Folków. Nigdzie tego nie ma, nawet odkupić nie mogę :cry2:

Fibula - Nie 01 Lut, 2009 23:42

Aragonte napisał/a:
Znacie :-D I nawet jakąś kasetę posiadacie.

Terra est rotunda czy coś późniejszego?
Cytat:
Plus sporo innych, które są zagrzebane u rodziców, włącznie z Open Folkami, Carrantuohillami... Od nich zresztą zaczynałam - od Magic of Celtic Rings i Waiting for Ireland :)

Takoż :) .
Cytat:
A! I oświadczam, że uduszę osobę, której pożyczyłam (bezzwrotnie :bejsbol: ) Branle Open Folków. Nigdzie tego nie ma, nawet odkupić nie mogę :cry2:

Wydaje mi się, że też mam/miałam :mysle: . Sprawdzę.

Aragonte - Nie 01 Lut, 2009 23:47

Fibulo, wydaje mi się, że Terra est rotunda, ale musiałabym odgrzebać (kasety pochowane są, praktycznie ich nie słucham, albo płyty, albo empetrójki teraz).
A co do Branli, to chętnie bym je pożyczyła od Ciebie kiedyś (z gwarancją zwrotu), żeby załatwić przeniesienie tego na inny nośnik, bo sama wiesz, jak jest z kasetami... Cieszę się, że Bretonstone udało się przenieść na CD :D

Tamara - Pon 02 Lut, 2009 19:28

praedzio napisał/a:
O! I jak?

Się kiedyś słuchało na okrągło :mrgreen: a teraz czasu brak :cry2:
I jeszcze te dwie co Fibula pisała też mam -Magic of.. i Waiting for... i Bretonstone i coś jeszcze :mrgreen:
A tak trochę a'propos a trochę nie - czytałam , że gdzieś chyba w okolicach Biskupina archeolodzy wygrzebali coś w rodzaju Stonehenge - nasz własny polski kamienny krąg obrzędowy *pęka z dumy*

Fibula - Pon 02 Lut, 2009 21:22

Tamara napisał/a:
Się kiedyś słuchało na okrągło :mrgreen: a teraz czasu brak :cry2:

Kasetowy zapis też życia nie ułatwia, choć nadal mam sprawnego walkmana :D .

Aragonte, moje Branle, zgodnie z podejrzeniami, pomieszkiwały w schowku samochodowym :wink: .

praedzio - Wto 03 Lut, 2009 13:16

Fibulo, możesz coś więcej powiedzieć o tym festynie archeologicznymw Biskupinie, na którym byłaś? To była jednorazowa impreza, czy odbywała się cyklicznie?
Aragonte - Wto 03 Lut, 2009 13:17

Ja nie fibula, ale odpowiem :)
Festyn w Biskupinie jest co roku, jakoś w połowie września. Nigdy tam nie byłam :(



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group