To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fantastyka - J.R.R. Tolkien "Władca pierścieni"

Marija - Śro 12 Gru, 2007 18:03

Admete napisał/a:
I bardzo lubie pieśń upiorów.
:paddotylu: Przyznam się bez bicia, że podczytałam sobie dla przypomnienia tom III, więc nijak nie kojarzę pieśni upiorów. W książce, w filmie?? Rety :zalamka:
Aragonte - Śro 12 Gru, 2007 18:05

Marija napisał/a:
Admete napisał/a:
I bardzo lubie pieśń upiorów.
:paddotylu: Przyznam się bez bicia, że podczytałam sobie dla przypomnienia tom III, więc nijak nie kojarzę pieśni upiorów. W książce, w filmie?? Rety :zalamka:

Admete pewnie chodziło o pieśń Upiorów Kurhanu, a ich w filmie niestety nie było...

Niech będą zimne i serce, i ramię,
I sen, na którym zimny leży kamień...
O, na kamiennym łożu nigdy nie siąść,
Póki nie zgaśnie i Słońce, i Miesiąc.
W czarnej wichurze gwiazd zagasną krocie,
Lecz oni niech leżą tutaj na tym złocie,
Póki lord czarny nie podniesie dłoni
Nad suchym lądem u martwej mórz toni.

Agn - Śro 12 Gru, 2007 18:07

W filmie w ogóle kiepsko było z pieśniami. Był jakiś przebłysk, kiedy Bilbo wyruszał na wędrówkę (The road goes ever on and on...), potem Aragorn mruczał coś z miną wypróżniającego się bobra i potem na koronacji kolejna mruczanka, ale to już tak w miarę dobrze wypadło.
Aragonte - Śro 12 Gru, 2007 18:08

Agn, tego bobra Ci nie daruję :nudelkula1_zolta:
Admete - Śro 12 Gru, 2007 18:09

Tak chodziło mi o pieśń upiorów :-) "Zimna niech będzie kość, serce, ramię,
zimny niech będzie sen pod cięzkim głazem".

Sofijufka - Śro 12 Gru, 2007 18:12

Marija napisał/a:
Admete napisał/a:
I bardzo lubie pieśń upiorów.
:paddotylu: Przyznam się bez bicia, że podczytałam sobie dla przypomnienia tom III, więc nijak nie kojarzę pieśni upiorów. W książce, w filmie?? Rety :zalamka:


Chodzi o to?
Wtem rozległ się śpiew; zimny śpiewny szept to podnosił się, to opadał. Głos dochodził jakby z bardzo daleka, chwilami brzmiał wysokim tonem w powietrzu, chwilami jęczał głucho spod ziemi. Bezkształtny strumień dźwięków smutnych i przeraźliwych układał się od czasu do czasu w jakieś słowa, a wszystkie ponure, twarde, zimne, bezlitosne i pełne bólu. Noc złorzeczyła porankowi, który ją osierocił, mróz przeklinał ciepło, którego pożądał. Froda dreszcz przejął do szpiku kości. Po chwili pieśń zabrzmiałą wyraźniej i hobbit z przerażeniem w sercu zrozumiał, że śpiew przeszedł w zaklęcia:
Niech będą zimne i serce i ramię.
Itd

Sofijufka - Śro 12 Gru, 2007 18:16

Agn napisał/a:
W filmie w ogóle kiepsko było z pieśniami. Był jakiś przebłysk, kiedy Bilbo wyruszał na wędrówkę (The road goes ever on and on...), potem Aragorn mruczał coś z miną wypróżniającego się bobra i potem na koronacji kolejna mruczanka, ale to już tak w miarę dobrze wypadło.

Pippin[?] ładną piosenkę Denethorowi w filmie śpiewał...

Aragonte - Śro 12 Gru, 2007 18:16

Ja wklejałam ciąg dalszy tego fragmentu :-)

I tak, Pippin.

Agn - Śro 12 Gru, 2007 18:40

A, no tak - zapomniałam o pięknej pieśni Pippina.

Aragonte, ale naprawdę on ma w tym momencie taką minę! Co ja poradzę... Uwielbiam Viggo. Uwielbiam Viggo jako Aragorna. Ale jego śpiew mnie nie odpręża...

Aragonte - Śro 12 Gru, 2007 19:21

Agn napisał/a:
A, no tak - zapomniałam o pięknej pieśni Pippina.

Aragonte, ale naprawdę on ma w tym momencie taką minę! Co ja poradzę... Uwielbiam Viggo. Uwielbiam Viggo jako Aragorna. Ale jego śpiew mnie nie odpręża...

No dobra, nie będę :uzi:
Notabene ja też uwielbiam Viggo, ale wolę na niego patrzeć, niż go słuchać, bo głosowo to odpada, niestety, podczas gdy taki Boromirek czy Faramirek mówią tak, że aż mnie przechodzą ciarki :serduszkate:
Podobnie z przemową Aragorna pod Czarną Bramą - nuuudy.... A przemowa Theodena na Polach Pelennoru podrywa mnie momentalnie :mrgreen:

Gunia - Śro 12 Gru, 2007 19:50

Aragonte napisał/a:
bo głosowo to odpada, niestety, podczas gdy taki Boromirek czy Faramirek mówią tak, że aż mnie przechodzą ciarki :serduszkate:

Myślałam, że to mi czegoś brakuje, bo uwielbiam Vigga, uwielbiam Aragorna, uwielbiam ich połączenie, ale głos jest nieelektryzujący i nawet uszy zakochanej kobiety to rejestrują. ;)

Agn - Śro 12 Gru, 2007 19:56

Ja tylko wtrącę, że jego głos, gdy ŚPIEWA mnie, ekhem, odrzuca. Natomiast gdy mówi - miodzio. On bardziej szepcze, posługuje się niższymi tonami... mrau.

Ale mamy tu mówić o książce!

Dione - Śro 12 Gru, 2007 20:00

Co się Aragorna czepiacie... On miał z mieczem biegać, a nie pisać przemowy :-P
nicol81 - Śro 12 Gru, 2007 20:07

Aragonte napisał/a:

Podobnie z przemową Aragorna pod Czarną Bramą - nuuudy....

Jak zaczął o dniu, w którym ludzie stracą odwagę, to mało nie padłam :mrgreen:

Agn - Śro 12 Gru, 2007 20:14

I jako facet, co to przemów za wiele nie robił, powinien się streszczać. Ale tu już tylko palnąć scenarzystów w łeb...
Aragonte - Śro 12 Gru, 2007 21:25

Agn napisał/a:
I jako facet, co to przemów za wiele nie robił, powinien się streszczać. Ale tu już tylko palnąć scenarzystów w łeb...

Za to ta przemowa... Wiem, wiem, to nie ten wątek, ale... cóż :mrgreen:

Naprzód! Nie bać się Cienia!
Do boju! Do boju, jeźdźcy Theodena!
Włócznie pójdą w ruch! Z tarcz zostaną drzazgi!
Dzień miecza! Dzień szkarłatu! Nim wzejdzie słońce!
Do boju! Do boju! Na zatracenie! Aż po koniec świata!

snowdrop - Czw 13 Gru, 2007 09:36

Bill Fenry - jest hobbitem - a jednak jest zły, wścibski, nastawiony na kase, nieuczciwy itd. Zastanawiam się czy jest taki okropny dlatego, że mieszka w Bree i czy gdyby mieszkał w Shire byłby inny. W sumie jest hobbitem powinien być dobry.
nicol81 - Czw 13 Gru, 2007 10:03

Czy wszystkie hobbity są dobre? A Lobelia- łyżeczki i niechęć do Bilba i Froda. Bill jest z tej samej gliny, tylko bardziej. Moim zdaniem, hobbity są nie tyle dobre, co przyziemne i przez to ich grzechy też są takie.
Agn - Czw 13 Gru, 2007 10:08

Ja myślę, że ujednolicanie hobbitów jako istot dobrych jak jeden mąż nie ma sensu. W Shire bodajże młynarz do najsympatyczniejszych nie należy. Nie ma znaczenia, gdzie się mieszka, to charakter człowieka (czy też hobbita) czyni z niego postać dobrą lub złą.
snowdrop - Czw 13 Gru, 2007 10:16

No tak, ale charakterystyka hobbitów jest nastepująca: Tolkien pisze:
"Jeżeli chodzi o hobbitów z Shire’u, których właśnie dotyczy nasza opowieść, był to za dni pokoju i dostatków lud wesoły"
" Nieskorzy do kłótni, nie zabijali dla rozrywki żadnych żyjących istot, lecz przyparci do muru stawali mężnie, słynąc z bystrego oka i pewności ręki. "
"Toteż śmieli się, jedli i pili jak najczęściej i z wielkim zapałem, lubili o każdej porze dnia żartować, a sześć razy na dzień jeść - o ile to było możliwe. Byli gościnni, przepadali za zebraniami towarzyskimi, a podarki równie hojnie dawali, jak chętnie przyjmowali."

a tu taki Bill Febrny - okropny hobbit.

nicol81 - Czw 13 Gru, 2007 10:49

Ale czy wesołość i chęć do zabawy i żartów oznacza, że ktoś jest dobry? Może Bill jest nastawiony na kasę, bo potrzebuje na sześciokrotne dzienne jedzenie, podarki i zebrania towarzyskie? :-P
snowdrop - Czw 13 Gru, 2007 10:56

No chyba że tak, ja jednak nie jestem do niego przychylnie nastawiona. Dziad jeden :bejsbol:
nicol81 - Czw 13 Gru, 2007 11:09

Moim zdaniem, właśnie o to chodzi, żebyśmy zobaczyli, iż mogą istniec złe hobbity- złe, ale wciąż zachowujące podstawowe cechy tego gatunku. Byłoby bardzo upraszaczające, gdyby Tolkien stworzył ten gatunek jako słodkie, różane aniołki. Każdy gatunek ma dobre i złe cechy.
snowdrop - Czw 13 Gru, 2007 11:55

Sami hobbici - Frodo, Merry, Sam i Pippin też byli nieźli. Tom śmiał się że maja dużą tendencję do błądzenia i się nie mylił. Po co oni w ogóle wychodzili do baru do gości. Jeżeli uciekali to powinni siedzieć na tyłku ukryci.
Potem jeszcze Pippin wszystkich zabawiał:
"Pippin wywołał wiele śmiechu historyjką o zawaleniu się stropu ratusza w Michel Delving: burmistrz, Will Whitfoot, najgrubszy hobbit w całej Zachodniej Ćwiartce, zasypany został tynkiem tak, że wylazłszy przypominał przyprószony cukrem pączek."
"Całą uwagę poświęcił teraz Pippinowi. Frodo z przerażeniem uświadomił sobie, że lekkomyślny młody Tuk, zachęcony sukcesem, jaki odniosła jego anegdotka o grubym burmistrzu z Michel Delving, popisuje się z kolei humorystycznym opowiadaniem o pożegnalnym przyjęciu urodzinowym Bilba. Właśnie naśladował Bilba wygłaszającego mowę i zbliżał się do największego efektu – tajemniczego zniknięcia."
Frodo zresztą mu dorównywał:
"Teraz z kolei Frodo rad był z siebie. Brykał po stole, a kiedy znów doszedł do słowa „A krowa hop ponad Księżyc!”, podskoczył wysoko w powietrze. O wiele za wysoko, bo spadł na tacę zastawioną kuflami, pośliznął się, stoczył ze stołu wśród łoskotu, brzęku i huku. Widzowie otworzyli szeroko usta, by wybuchnąć śmiechem, i zastygli w zdumieniu: śpiewak zniknął. Jakby się pod ziemię zapadł, chociaż nie wybił dziury w podłodze."

Czy wybrano ich dlatego, że nikt nie przepuszczał że można hobbitom powierzyć tak ważne zadanie?

Agn - Czw 13 Gru, 2007 12:39

Wybrano? Nikt ich nie wybieral. Frodo "odziedziczyl" pierscien, Sam wdepnal w historie samodzielnie, Pippin i Merry po prostu przylapali kiedys Bilba na znikaniu.
Ale jesli uprzec sie przy "wyborze" i zaglebiac w wole boska, to moze i dobrze, ze to na hobbitow spadlo? Sa bardziej odporni niz ludzie czy elfowie...
Poza tym nawet najmniejsza istota moze zmienic bieg swiata...



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group