Ekranizacje - "Lost in Austen" (2008) serial
Gunia - Nie 21 Wrz, 2008 22:18
Czym innym jest rozwód, a czym innym unieważnienie małżeństwa (czyli inaczej uznanie nieważności). Rozwód jest zerwaniem związku, który uznany jest za prawomocny i jako taki rozwód jest wbrew nauce kościoła katolickiego, to on był "przełomem" przy buncie Henryka VIII. Zaś unieważnienie to uznanie, że związek nie jest (i nigdy nie był) prawomocny z określonej przyczyny (np. drugie małżeństwo zawarte przez zaślubioną już komu innemu osobę nie jest ważne i nie wymaga rozwodu) ma zdaje się o wiele starszą historię. Brak konsumpcji jest powodem do unieważnienia związku, a więc uznania go za niewiążący. (Funkcjonujące potocznie określenie "rozwód kościelny" w pojęciu kościoła katolickiego (nie wiem jak jest z anglikańskim) jest błędne, bo w grę wchodzi tylko uzasadnione unieważnienie.) Tak więc Charlotta i Collins w podanym przez Ciebie przypadku mieliby do czynienia z zupełnie inną procedurą.
http://pl.wikipedia.org/w...5%BCe%C5%84stwa
Być może nie należy więc na razie skreślać tej hipotezy.
Powyższe wnioski są wysnute na podstawie wiedzy "popularnonaukowej", więc jeśli ktoś wie na ten temat coś więcej i ma jakieś zastrzeżenia do mojej wypowiedzi, to chętnie poszerzę swoją wiedzę.
behemotka - Pon 22 Wrz, 2008 00:56
Nie pan Collins i Charlotta tylko Jane i pan Collins
chodziło mi o unieważnienie małżeństwa, ale nic nie mogłam znaleźć - ciągle wyskakuje tylko Henryk VIII - ale moja wina, mogłam wyraźniej napisać, wybacz skrót myślowy
przejrzałam "Historię życia codziennego" ale odnosi się tylko do porewolucyjnej Francji, więc pewnie ma się nijak do tematu
Sylwia - Pon 22 Wrz, 2008 01:09
Brak konsumpcji małżeństwa nie był dostatecznym powodem do jego unieważnienia w Anglii. Tylko dowiedzenie, że małżeństwo nie mogło być skonsumowane z przyczyny wrodzonego defektu jednego z małżonków. Wymagało to badań lekarskich, a w przypadku mężczyzn poddania się zabiegom profesjonalnych pań. Jeśli tylko mogły doprowadzić go do erekcji małżeństwo nie byłoby rozwiązane. Nawet jeśli erekcja by się nie utrzymała.
Cały proces był bardzo kosztowny, i Bennetów w ogóle nie byłoby na to stać. Do tego reputacja Jane byłaby bezpowrotnie zrujnowana. Ale cały ten serial jest pełen błędów historycznych i niewłaściwych zachowań bohaterów, więc może to nie ma żadnego znaczenia.
Gunia - Pon 22 Wrz, 2008 15:13
| behemotka napisał/a: | Nie pan Collins i Charlotta tylko Jane i pan Collins |
Przepraszam za błąd. Nie oglądałam tego serialu, więc odruchowo odniosłam się do książki.
Sylwio - dzięki za doprecyzowanie.
maenka - Śro 24 Wrz, 2008 07:58
Dzisiaj ostatni odcinek i wszystko sie wyjaśni.
Balbina - Czw 25 Wrz, 2008 08:20
No ciekawa jestem jak to się skończyło
maenka - Czw 25 Wrz, 2008 08:27
| Balbina napisał/a: | | No ciekawa jestem jak to się skończyło |
No wlaśnie...
behemotka - Czw 25 Wrz, 2008 18:31
dajcie znać, kiedy można pogadać o ostatnim odcinku bez spoilerowania, bo chce z siebie emocje wyrzucić
maenka - Czw 25 Wrz, 2008 20:14
Na you tubie jest podzielony mocno na kawałki, trzeba spedzić troche czasu bo łacze się rwie co chwilę o tej porze
maenka - Pią 26 Wrz, 2008 08:56
Jest całość.
Kiedy oglądalam w kawałkach na YT nie podobało mi sie za bardzo ale po obejrzeniu całości stwierdzam, że zwariowane ale może być.
No może kilka kompletnych przegięć w stylu podróż w czasie przy użyciu TOY-TOY-ki w Londynie czy pana Darcego głaszczącego Amande po pupie w scenie ostatniego pocałunku. Przyznajcie , że rączka zawędrowała troche za nisko. A poza tym podoba mi się , że niezależna Lizzy chce się przenieść do świata współczesnego gdzie kobieta może zostać lekarzem, a marzycielska (chociaż współczesna) Amanda decyduje się zostać w regencyjnej Anglii ze swoim panem Darcym.
Przecież każda z nas powinna móc dokonać wyboru.
Balbina - Pią 26 Wrz, 2008 09:12
Nie bardzo rozumiem wątku z Jane i Bingleyem no cóż może oglądnę kiedyś ten film z polskimi napisami.
maenka - Pią 26 Wrz, 2008 09:29
| Balbina napisał/a: | | Nie bardzo rozumiem wątku z Jane i Bingleyem no cóż może oglądnę kiedyś ten film z polskimi napisami. |
Której części nie rozumiesz.
Lady Katarzyna zgadza się unieważnić małzeństwo jako nieskonsumowane (nie wiem jak się to ma do realiów epoki, pisałyście , że Bennetów nie byłoby na to stać, ale rozumiem , że lady K. jest bogata i może pozwolić sobie na ta procedurę). Jane protestuje w rozmowie z Amandą mówiąc , że i tak nie będzie mogła być z Charlsem ze względu na to powiedzmy w skrócie "co ludzie powiedzą". Wyłania się Charls i mówi , że nie dba o to co ludzie powiedzą i jak tylko Jane będzie miała unieważnione małżenstwo wyjeżdzają razem do Ameryki i się pobierają (lub w odwrotnej kolejności , nie pamiętam); będą mieli 22 dzieci z których każde nazwą Amanda , nawet chłopców. To taki mały żarcik Charlsa oczywiście.
Mam nadzieję , że wyjaśniłam poprawnie. Jeśli jeszcze czegoś nie wiesz chętnie pomoge.
Balbina - Pią 26 Wrz, 2008 09:43
Maenko dziękuje bardzo za wyjaśnienie. Niestety mój angielski jest bardzo bardzo słaby dlatego i tak poczekam może za jakiś czas będzie ten film dostępny z polskimi napisami.
maenka - Pią 26 Wrz, 2008 10:20
| Balbina napisał/a: | | Maenko dziękuje bardzo za wyjaśnienie. Niestety mój angielski jest bardzo bardzo słaby dlatego i tak poczekam może za jakiś czas będzie ten film dostępny z polskimi napisami. |
tak naprawde juz z angielskimi jest łatwiej, bo nie mususz domyslac sie co tam mamrocza sobie pod nosem. a ze słownikiem w reku wszytko mozna odszyfrowac. nauka jezyka i osluchanie to dodatkowa korzysc.
Copycat - Pią 26 Wrz, 2008 11:33
Skończyłam całość. Sama nie wiem co o tym myśleć. Tam jest tyle błędów, że jak się zacznę nad nimi zastanawiać to wybuchnę, z drugiej strony jak je zignoruje to nawet mi się w miarę przyjemnie ogląda. Rażą mnie tylko niedopowiedziane wątki. Darcy był zaręczony z Karoliną - nawet krzty wyjaśnienia co z tym zrobią. O ile dobrze zrozumiałam to Lady Katarzyna obiecała unieważnić małżeństwo Jane jeżeli Amanda wycofa się z życia towarzyskiego. Końcowy pocałunek na to nie wskazuje więc to unieważnienie trochę nie do końca może się odbyć. Masa takich nieścisłości tam jest. Skąd niby Darcy raptem wie jaki błąd popełnił w stosunku do Georgiany i Whickama? (wspomina o tym jak się kaja przed Amandą) etc etc. Długo by wymieiać. Podobało mi się jak Mrs. Bennet postawiła się Lady Katarzynie. Jak Jane uciszała Pana Collinsa miałam wrażenie, że wyskoczy z czymś w stylu "Oh bugger off" :]
Niektórzy aktorzy naprawdę super. Jane i Bingley świetni i podobał mi się cały ich wątek. Whickam rewelacja. Z wyglądu idealny. W DiU 95 zbyt brzydki, w DiU 05 jak zniewieściała panienka. Szkoda, że się nie da wymienić :] To co zrobili z Lizzy to jakieś profanum całkowite. Jej reakcja na wieść, że jej ojciec miał wypadek i jej potrzebuje ..??? (jej OJCIEC, WYPADEK, HELOOOŁŁ???) Totalna masakra. Specjalnie chyba miał być kontrast, że niby Amanda tak się przejmuje i wszystkich pogania a Lizzy to jakiś bezuczuciowy jamochłon. Porażka. Od początku po prostu wiedziałam, że tak się skończy - Lizzy w przyszłości, Amanda z Darcym.
Jak trochę ochłonę i obejrzę jeszcze raz trochę głośniej (słuchawki mi się zapodziały : / ) to może nieco bardziej składnie się wypowiem. Ogólnie złe nie było. Ale dobre też nie.
Gosia - Pią 26 Wrz, 2008 22:00
Ja tez juz po i powiem tak: podobalo mi sie srednio. Amanda wcale, choc miala lepsze momenty, Lizzie faktycznie dziwna. Watek Wickhama byl dla mnie kompletnie niezrozumialy i w sumie mogloby go w ogole nie byc - dla akcji byl on tak naprawde niezauwazalny - ograniczal sie do rozmow, z ktorych 3/4 nie rozumialam.
Darcy... tu mam mocno mieszane uczucia. Mial lepsze ujecia i gorsze. Chyba najbardziej podobala mi sie scena, gdy Amanda zobaczyla go na ulicy wspolczesnego Londynu, stal taki troche oszolomiony i przejety, ale w dumnej postawie, w swoim XIX-wiecznym surducie i kapeluszu. A potem dolaczyla do niego Amanda - dwie postacie nie z tej epoki w srodku nowoczesnego miasta, no coz .... performance
Niestety dialogi jak dla mnie byly troche trudne...
Copycat - Pią 26 Wrz, 2008 22:50
Jeśli chodzi o dialogi to w sumie nie straciłaś wiele... Najlepszy tekst, jak dla mnie, powiedziała Amanda do Whickama po tym jak Pan Bennet rozwalił sobie głowę. Najpierw mówiła, że trzeba go zszyć, po czym, kiedy Whickam powiedział, że zna kogoś kto może to zrobić odpowiedziała "Whickam, you ARE a bastard. But you are the right bastard at the right place" Dobry tekst. Jak się zastanowić to właściwie do tego ograniczała się jego rola, ale imo był jedyną zabawną postacią w całym serialu. Tyle, że dalej nie wiem skąd się wziął np. w Pemberley, mimo, że nikt go nie zapraszał. Ale chyba lepiej się nad tym nie zastanawiać, bo całkiem się zniesmaczę. Na razie jestem na granicy.
behemotka - Sob 27 Wrz, 2008 00:01
No Bingley przecież Wickhama zaprosił do Pemberly, to jest w scenie w stajni, mówi to Amandzie. Szybciej Collinsowie są tam nie na miejscu, bo Darcy zaprosił tylko panią Bennet, Lydię i Amandę
A rola Wickhama to opowieść rybna, dzięki temu Amanda nie wyjdzie za Collinsa.
maenka - Sob 27 Wrz, 2008 08:40
Mnie LIA bardziej sie podobał niż np PiP '05. LIA miało być zwariowane i wcale nie udawało, że jest PiP, było też odesłanie do innych filmów (książek) np. rozbita głowa pana Benneta i całe zamieszanie przy tym a podobieństwo z rozbitą głową Luizy w Perswazjach. LIA to taka zabawa postaciami zbudowanymi przez Austen pokazanie jak mogłyby zachować się w innych okolicznościach, nawet niezgodnych z duchem historycznym epoki.
DiU'05 miała być ekranizacją a co z tego wyszło wszyscy wiemy.
Copycat - Sob 27 Wrz, 2008 11:02
| behemotka napisał/a: | | No Bingley przecież Wickhama zaprosił do Pemberly, to jest w scenie w stajni, mówi to Amandzie. Szybciej Collinsowie są tam nie na miejscu, bo Darcy zaprosił tylko panią Bennet, Lydię i Amandę |
Jakoś mi to uciekło w takim razie. Zresztą oni tam niejednokrotnie bełkoczą i mało co jest na miejscu hihi.
Harry_the_Cat - Nie 28 Wrz, 2008 20:34
Obejrzałam wczoraj do końca i ... nie podobało mi się. Ani Lizzy, ani Amanda, ani Jane... No a już na pewno nie Darcy. Z tym Wickhamem to mnie trochę w ogóle skonfundowali.
W dalszym ciągu uważam, że najlepszy był pan Bingley.
ETA:
Dla zainteresowanych - video: http://pl.youtube.com/watch?v=hz41JdoZblQ
Gosia - Nie 28 Wrz, 2008 21:10
Calkiem przyjemny klip.
Czy nie macie wrazenia, ze scena na tarasie jest odwroceniem podobnej sceny z Emmy z KB?
maenka - Pon 29 Wrz, 2008 08:03
| Mag13 napisał/a: | Czyli - nie warto? |
Wzystko rzecz gustu, trzeba samemu spróbować , żeby stwierdzić czy smakuje ciasteczko czy nie. A z gustami sie nie dyskutuje. Dla mnie seria miała gorsze i lepsze momementy ale warto było. Z tym , że jak twierdzi mój książę małżonek starczy aby coś miało Austen w tytule, treści itp a ja jestem zgubiona (nie mylić z Austin w Teksasie). No cóż pewien rodzaj fiksacji.
Gosia - Pon 29 Wrz, 2008 08:17
Mysle, ze to dotyczy nas wszystkich, gdyby nie bylo cos zwiazane z Austen, Bronte, Gaskell sadze, ze mniejsza determinacje przejawialybysmy, zeby to zobaczyc.
Sylwia - Wto 30 Wrz, 2008 12:48
Dla mnie ten serial to zarówno marny fanfic jak i marny program telewizyjny.
Marny fanfic bo tych przegięć było za dużo żeby wciąż być inną perspektywą na znaną historię. Inna perspektywa to pokazanie jak ci sami ludzie zachowują się w innych warunkach, ale jak wszyscy zachowują się od czapy to zwyczajnie są innymi ludźmi.
Zły program telewizyjny, bo to coś nie mogło się zdecydować czym jest. Parodią? Melodramatem? Komedią? Podróżą w czasie? Serialem kostiumowym?
Jak na parodię ten wątek miłosny z Amandą i Darcym był zbyt poważnie potraktowany. Jak na melodramat nie był dość przekonujący. Jak na komedię to całość jest zbyt smutna. W końcu mamy nieszczęśliwych Elżbietę, Darcy'ego, Jane, Bingley'a, Lydię, Charlotte i Bennetów - to z czego się tu cieszyć? Oni wszyscy byliby szczęśliwsi w oryginale. I jak na podróż w czasie to idea z portalami w kiblach i łazienkach jest zbyt idiotyczna a mrowie nieścisłości historycznych rujnuje punkt wyjściowy. Dlaczego Amanda ma używać potpourri to czyszczenia zębów a nie szczoteczki jak normalni ludzie? Dlaczego oni jedzą czekoladę w tabliczkach na śniadanie? Dlaczego ci ludzie nie mają manier? Ktoś nie odrobił lekcji, ale to za mało na porządny serial kostiumowy.
Do tego wszystkiego to strasznie cienka historia. Jedyny porządny facet to Wickham a Amanda ciągle jest do niego uprzedzona. Darcy'ego lubi chyba tylko za nazwisko i Pemberley, bo przecież on tu nie zrobił nic z tego co w DiU wykreowało go na takiego bohatera. Darcy zakochujący się w Amandzie, to jak oglądanie młodszego pana Benneta żeniącego się z panią Bennet. Chociaż nawet pani Bennet miała więcej wdzięku i rozumu niż Amanda. Lizzy jest sprowadzona w ostatnim odcinku zupełnie bez sensu, po to tylko żebyśmy mogli się nią rozczarować, i w końcu uznać razem z Darcym, że nie ma to jak Amanda. Amanda jest taką Mary Sue, że aż mnie dziwi, że scenarzysta nie wstydził się pod tym podpisać. Na końcu pozostaje tylko kilka skeczy, z których większość nie jest śmieszna. Moje studniówkowe przedstawienie było lepsze.
To co ratuje ten serial to obraz. Rzeczy pokazane jest łatwiej sprzedać niż napisane. Gdyby to był fanfic opowiedziany słowem pisanym to każdy uznałby to za szmirę. I to prawda, że gdyby to nie miało "Austen" w tytule, to w ogóle bym tego nie obejrzała, a teraz tylko mam nadzieję, że szybko o tym zapomnę. Tzn. jak już napiszę fanfic do tego, żeby to jakoś naprostować i pozbyć się zgagi.
Tak czy inaczej oglądalność serial miał słabą, więc jest szansa, że dadzą spokój innym powieściom, i że nie sprzedadzą tego do innych telewizji. Naprawdę mam nadzieję, że zrobią na tym klapę.
Napisy angielskie na filmach bardzo pomagają w nauce języka! Zdecydowanie polecam.
|
|
|