Powieści Jane Austen - Happy end
Gunia - Nie 14 Paź, 2007 14:21
| nicol81 napisał/a: | | Myślę o filmie "Mój chłopak się żeni". Oglądał ktoś? To komedia, ale trochę nietypowa. |
Widziałam, choć nie cały i według mnie prawdziwy przyjaciel w postaci Ruperta to lepszy happy end, niż ślub z tym facetem.
Anonymous - Nie 14 Paź, 2007 14:27
| praedzio napisał/a: | | Mhm. *kiwa głową twierdząco* Oglądałam. Podobne wrażenie odniosłam po obejrzeniu filmu "Układ prawie idealny" (znowuż z R. Everettem). |
praedziu, ale kto w "układzie.." nie zasługuje na hapiend?
nicol81 - Nie 14 Paź, 2007 14:37
Ech, ja miałam na myśli, że Julie nie zasługiwała na hapiend
praedzio - Nie 14 Paź, 2007 16:19
| AineNiRigani napisał/a: | | praedziu, ale kto w "układzie.." nie zasługuje na hapiend? |
Akurat w tym filmie wszyscy zasługiwali na happy end. A wyszło jak wyszło. Przyznam, że parę razy miałam ochotę dokopać Jak-Jej-Tam-Było granej przez Madonnę, ale ostatecznie i ona niczemu nie zawiniła. No, wiadomo, że najbardziej było żal Roberta... On był największym przegranym
Anonymous - Nie 14 Paź, 2007 17:20
W sumie w tym filmie podobało mi sie najbardziej to, że jakoś taki bardzo realny był. W sumie wszyscy zasługiwali na happy end i każdy go dostał, ale połowicznie.
Ja przyznam, ze nie mialam takich negatywnych odczuc wobec postaci granej przez Madonne, moze dlatego, ze jednak zawsze i niemal do konca starala sie grac fair. To predzej Robert zagral nieuczciwie.
praedzio - Nie 14 Paź, 2007 17:23
Łatwiej grać fair, jak się stoi na wygranej pozycji... Robert nie miał takiego luksusu.
Anonymous - Nie 14 Paź, 2007 18:24
Np. "Szkoła uczuć" "Gdyby jutra nie było" "Miasto aniołów" "Anna karnina" to filmy o których chyba bym nie pamiętała gdyby iały typowy happy end.
No i jeszcze Sopie-młodsza siostra Sissi, smutny film strasznie, a zakończenie takie dziwne ale mniej happy
Harry_the_Cat - Nie 14 Paź, 2007 18:26
I czy już wspominałam - w tym wątku - Il mare?
Zakończenie też otwarte, ale dzięki temu dużo ciekawsze.
Loana - Pon 15 Paź, 2007 13:37
Ankieta sie skonczyla i nie zdazylam zaglosowac. Moze i dobrze, poniewaz zastanawiam sie miedzy "tak" a "zalezy od historii". Ogolnie mowiac jestem uzalezniona od "happy endow", ale nie zawsze one pasuja i kilka historii skonczylo sie calkiem dobrze wlasnie dlatego, ze skonczylo sie zle. Najepszy przyklad dla mnie to chyba "Wichrowe Wzgorza" - nie bylo happy endu dla glownych bohaterow i umarli, a mi to pasowalo, bo IMHO nie bylo dla nich innego rozwiazania .
Dobrze, ze nie tylko ja jestem fanka "Ja Cie kocham..." . Amerykanskie komedie romantyczne sa zwykle lukrowate, ale za to zwykle takie cieszace oko i serce. Ostatnio zaskoczylo mnie lukrowate zakonczenie filmu wcale nie amerykanskiego - Niania McPhee - ale i tak mi sie podobalo . Happy end rules!!! ;P
[A tak w temacie nie na temat - Aine, obejrzalas juz moze "Princess Tutu"? I jak Ci sie widzi zakonczenie? Bo to dobry przyklad na ilustracje tego watku ]
Anonymous - Pon 15 Paź, 2007 14:50
Słońce - nie odczytuje mi ... Tak nie śmiałam się przyznać w zawstydzeniu...
snowdrop - Wto 16 Paź, 2007 11:06
Ja jestem obiema rękami i obiema nogami za hapiendami!!!! Włączcie wiadomości, informacje i wszędzie pełno smutku, strachu itd. Większość ludzi których spotykam to narzekacze, a to, że ich coś boli, że nie mają kasy itd. Mało jest ludzi pełnych energii, pozytywnych, usmiechniętych itd. Niech chociaż filmy, książki są pozytywne, po co się dodatkowo dołować.
Ja chce cały czas wierzyć że jest dobro na świecie. I sprawiedliwość! Chce aby ludzie sie cieszyli i byli weseli. Taka utopia ale ja tak wolę.
Marija - Wto 16 Paź, 2007 11:25
Tak sobie na koniec pomyślałam, że filmów typu happy end nie oglądam, jeśli film ogólnie jest unhappy, np. akcja dzieje się w getcie albo obozie koncentracyjnym - bo i takie przecież z optymistycznym przesłaniem sie kręci . Nie i już, nie oglądam, modnych debat też nie .
snowdrop - Wto 16 Paź, 2007 12:10
Och Marija takich filmów to ja też nie oglądam. Zresztą tak samo jak filmów tzw. życiowych, które lecą w środę w TVP1.
Debat tez nie oglądam ale tu z innej przyczyny. Nie mam siły denerwować się.
praedzio - Wto 16 Paź, 2007 14:44
| snowdrop napisał/a: | | Zresztą tak samo jak filmów tzw. życiowych, które lecą w środę w TVP1. |
Loana - Wto 16 Paź, 2007 15:11
???? o co chodzi z reakcja Praedzi? Nie mam telewizji, wiec nie wiem, co puszczaja w srode wieczorem.
Gunia - Wto 16 Paź, 2007 15:13
Historie z życia wzięte pt. "On ukradł mi dziecko", albo "Pięć sposobów na walkę z agresywnym mężem", czyli krótko mówiąc oparte na faktach (przynajmniej z definicji) historie różnych problemów, przeważnie rodzinnych, rozbijających się o sądy i policję, na dość marnym poziomie aktorskim i jeszcze marniejszym scenariusza. Schematyczne i emitowane ze względu na niską cenę i obszerność, idealne zapychacze najlepszego czasu antenowego przy niskim budżecie, regularnie praktykowane przez TVP.
praedzio - Wto 16 Paź, 2007 17:04
Dokładnie! Jeszcze dodam, że mnie jako fance wszelkiego rodzaju fantastyki filmy tzw. "życiowe" tak mierzą, jak nie przymierzając moją babcię mierzi właśnie fantastyka, którą ona nazywa nic nie wartymi "bajkami dla dzieci"...
Loana - Śro 17 Paź, 2007 08:45
A maja chociaż "happy endy"?
Widze, ze sa plusy nieposiadania telewizora - nie mam nawet okazji obejrzec takich "filmuf" . To produkcja polska czy kupione zagranica filmy?
snowdrop - Śro 17 Paź, 2007 09:03
Loana nie jestem pewna czy zawsze mają happy endy, ale są to filmy zagraniczne.
Gunia - Śro 17 Paź, 2007 16:29
Och! One zawsze są zagraniczne! Koniecznie łamerykańskie z akcentem na "ł". I zwykle mają jakże roztkliwiające happy endy.
Mag - Czw 18 Paź, 2007 21:02
| Gunia napisał/a: | | Historie z życia wzięte pt. "On ukradł mi dziecko", albo "Pięć sposobów na walkę z agresywnym mężem", czyli krótko mówiąc oparte na faktach (przynajmniej z definicji) historie różnych problemów, przeważnie rodzinnych, rozbijających się o sądy i policję, na dość marnym poziomie aktorskim i jeszcze marniejszym scenariusza. Schematyczne i emitowane ze względu na niską cenę i obszerność, idealne zapychacze najlepszego czasu antenowego przy niskim budżecie, regularnie praktykowane przez TVP. | Bardzo podoba mi sie ta zwięzła recenzja. Jestem pod wrażeniem Guniu.
Gunia - Pią 19 Paź, 2007 16:18
| Mag napisał/a: | | Gunia napisał/a: | | Historie z życia wzięte pt. "On ukradł mi dziecko", albo "Pięć sposobów na walkę z agresywnym mężem", czyli krótko mówiąc oparte na faktach (przynajmniej z definicji) historie różnych problemów, przeważnie rodzinnych, rozbijających się o sądy i policję, na dość marnym poziomie aktorskim i jeszcze marniejszym scenariusza. Schematyczne i emitowane ze względu na niską cenę i obszerność, idealne zapychacze najlepszego czasu antenowego przy niskim budżecie, regularnie praktykowane przez TVP. | Bardzo podoba mi sie ta zwięzła recenzja. Jestem pod wrażeniem Guniu. |
Dziękuję, starałam się. Może i są koszmarne, ale za to inspirujące.
|
|
|