To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Rozważna i Romantyczna Sense and Sensibility (1995)

Anonymous - Nie 31 Sty, 2010 22:32

kocham ten film w styczniu robiłam powtórkę obu wersji i wydaje mi się, że przydałby się temat porównawczy jak przy Emmie bo ja tak na sucho się nie umiem zdecydować
damamama - Pon 01 Lut, 2010 12:24

Tekst o naszych miednicach jest przezabawny, ale ma rację. Mało która z nas trzyma prawidłową postawę. Trzykrotko za tłumaczenie proszę Milkę od nas mocno przytulić i ucałować :cmok: Muszę sobie także przypomnieć obie wersje aby mieć świeży osąd, ale z tego co pamiętam to Edward 1995 bardzo mi pasował. Może to przez charakterystyczny wyraz twarzy Hugh. Jak na niego spoglądam (w różnych filmach) to mam wrażenie, że on jest wiecznie zawstydzony.
Trzykrotka - Pon 01 Lut, 2010 12:41

damamama napisał/a:
Trzykrotko za tłumaczenie proszę Milkę od mocno przytulić i ucałować :cmok:


:banan_Bablu: Na pewno bardzo się ucieszy :kwiatek:

Alicja - Pon 01 Lut, 2010 20:43

Trzykrotka napisał/a:
Hugh bardzo "schowany," i bardzo zabawny, tylko w taki dyskretny sposób

bo taki właśnie był, miał dużo takiego chłopięcego uroku, Rickman był dojrzalszy, a Grant jakby nieśmiały.
W tej wersji R&R aktorzy odgrywają swoje role i są dobrani z dbałością o szczegóły, prawie idealnie. W tym m.in. Hugh :wink:

Trzykrotka - Śro 03 Lut, 2010 21:18

Ten tekst podoba mi się coraz bardziej! Jest swietny, ale dla tłumacza to twardy orzech do zgryzienia. Tym bardziej :kwiatek: i :trzyma_kciuki: dla Milki



Poniedziałek 17 kwietnia
Nasz hotel Alston Country House w Devon jest bardzo imponujący i komfortowy. Spędzimy tu 6 tygodni na kręceniu wszystkich scen z Barton Cottage i Noland Park i jedną scenę we wnętrzu w londyńskim domu pani Jennings. Mam pokój na samej górze, gdzie słychać tylko deszcz i zawodzenie wiatru. Nie ma kołder lecz staromodne koce i prześcieradła, ale jest dobra zupa pomidorowa. Anglia. Hugh Grant przyjedzie jutro a ja zagarnęłam najlepszy pokój. Bardzo niski sufit, nie mogę robić ćwiczeń na stepie bez obijania się.
Przyjechała Kate i wygląda na nieco nieprzytomną. Mówi, że po sesjach solo z Angiem czuje się jak wyciśnięty kawałek szmaty. U siebie w pokoju ćwiczy grę na pianinie używając keyborda.
Jest tu James Schamus z rodziną. Dałam ich małemu dziecku jajko wielkanocne. Szybki obiad z nimi, Angiem i jego żoną, która przyjechała na krótko z dziećmi. Rozmawiałyśmy o jej pracy mikrobiologa i o zachowaniu epithingalingie [internet nie reaguje na ten wyraz, najbliższy mu jest „epithin” – steryd, środek dla kulturystów – przyp. tłum.] pod wpływem cholesterolu. Jest zafascynowana cholesterolem. Opowiada, że jest bardzo piękny: jasno żółty. Mówi jeszcze, że Anga to kompletnie nie interesuje. Nie ma bladego pojęcia, czym ona się zajmuje. Zaraz to sprawdzam. „Czym się zajmuje Jane?” – pytam go. „Nauką” – odpowiada.
Zjawia się Laurie Borg i ma dzikie spojrzenie. Jego dziewczyna wyjechała wcześnie, ponieważ nie interesuje go nic innego, tylko by rozpocząć RiR. Wszyscy tak mamy…Przy obiedzie długie, psychologiczne rozważania o charakterach. Dlaczego Morgan (Ross, charakteryzatorka) zawsze ubiera się na czarno? Laurie uważa, że z powodu swego uduchowienia. Wszyscy zgadzamy się, że Lindsay powinna mniej pracować. James odkrył, że National Trust [organizacja zajmująca się ochroną przyrody i zabytków w Anglii – przyp. tłum.] jest w stosunku do nas bardzo podejrzliwy. Kazali mu podpisać kontrakt – inaczej nie zgodziliby się na jutrzejsze rozpoczęcie montażu sprzętu w Saltram. Co oznaczałoby brak oświetlenia i w konsekwencji – brak możliwości kręcenia. Próbuję się dostosować do nowego domu i nowej rodziny. Jestem dość spokojna zważywszy na okoliczności. Jednak paznokcie i skórki mam poobgryzane jak cholera.
Przy obiedzie Kate przypominamy sobie o naszej dziewczęcości: Oh, nie, nie, nię będę jadła, oh, no dobrze, może tylko coś przekąszę, oooh, to wygląda apetycznie, czy mogę spróbować?, Mogłabyś mi podać?, czy będziesz chciała to dokończyć? Na Boga, oczywiście nie będę chciała 4 łyżek puddingu, tylko odrobinkę, tak dla smaku, nie, nie zabieraj butelki, to byłoby marnotrawstwo, zdecydowanie dziękuję za kawę, czy masz może bezkofeinową? Itd. Szalenie patetyczne. Mam 36 lat i wstydzę się za siebie.
Mój pokój wygląda jak stoisko kosmetyczne w Harvey Nicks. Przede wszystkim olejki do aromaterapii, których nigdy nie używam. Wyciszenie. Harmonia. Pogoda ducha. Spokój. Głęboki relaks. Równowaga. W łazience jest zaczep do prysznica, który nie wróży dobrze. Zainwestowali nawet w boomboxa. Puszczam Mesjasza Haendla dopóki nie wpadam w depresję.
Do łóżka ze scenariuszem, listami Austen, obolałymi plecami i zawieruchą. Wewnątrz i na zewnątrz.


Wtorek 18 kwietnia
Spałam jak suseł. W czasie śniadania z Lindsay poparzyłam sobie usta bardzo gorącą owsianką. Omawiałyśmy sprawy „beletryzowania”. Chodzi o wynajęcie przez studio kogoś, kto beletryzuje mój scenariusz i sprzedaje jako RiR. Powiedziałam, że gdyby to nastąpiło, to się powieszę. Wstrętny wymysł. Więcej niż wstrętny. Lindsay opowiedziała, że kierownik z którym o tym rozmawiała, stwierdził: „Jako człowiek, jestem po twojej stronie, ale…” Śmiałam się tak długo, aż moja owsianka całkiem wystygła.
Do mojego domu przyszły kwiaty na dobry początek od Dannego de Vito i Jima Sheridana. Zwędziła je moja mama. Pochmurno. Wieczorem zapoznawcze party dla aktorów i ekipy. W ogóle nie mam ochoty iść, choć pomysł dobry.
Kate jest nieco blada. To dopiero dziewczyna, najdzielniejsza z dzielnych. Nie potrafię sobie wyobrazić, w jakim ja byłabym stanie, gdybym jako 19-latka miała przed sobą perspektywę zagrania tak wielkiej roli. Tymczasem ona jest pełna optymizmu, szczerości, inteligencji i kolosalnego poczucia humoru.
Zakupione herbatki ziołowe – odprężenie, relaks, spokój, głęboki sen itp. Zrobiłam trochę ćwiczeń - pogięta wpół. Nieco przechytrzona przez mój sprzęt grający – nie potrafię rozgryźć jak przewija się kasetę. XIX wiek wkracza szybciej, niż myślałam.
Powrót z party o 21.30. Ekipa pracowała przy sprzęcie i pojawiła się dopiero o 20.30. Poznaliśmy kilku z nich i wszyscy byli super. Przyjechał Hugh Grant. Odcięty od reszty nad swoim kuflem piwa i krokietami z kurczaka jakby chciał, aby wszyscy spadali. Ja piłam wodę i starałam się trzymać jak najdalej od krewetek.
Morag kupiła mi w prezencie pojemnik na cienie do oczu. „Kosmiczny” – jak powiedziała. Gdy otwarłam wieczko zobaczyłam wewnątrz cytat z Austen: „To była cudowna wizyta, zwłaszcza że trwała zbyt krótko”. Szczęśliwy przypadek. Jestem zmęczona i muszę do łóżka.


Środa 19 kwietnia
Na nogach o 6 rano, niesamowite niebo i mróz. Miło się ogląda piękne polne drogi i owce z Devon o świetnej aparycji. Przyjechałam akurat na otwarcie ceremonii „Big Luck” - buddyjskiego rytuału, który Ang odprawia na rozpoczęcie każdego swojego filmu. Przygotował stół na krzyżakach, na którym umieścił wielkie misy z ryżem, 2 gongi, kadzidełka, pomarańcze (na szczęście), jabłka (dla ochrony, dla sprawnego robienia zdjęć), bukiet wielkich czerwonych kwiatów (za sukces) i absurdalnego ananasa (dla dobrobytu). Każdy zapalił kadzidełko, skłonił się na 4 strony świata i odmówił modlitwę do dowolnego boga. Przyniesiono kamerę na wsporniku (to taka mała platforma na kółkach, gdzie jest umieszczona kamera, siedzi operator i asystent kamery) do pobłogosławienia i nakręcono kilka metrów filmu. Ang uderzył w gongi, wszyscy wiwatowali i wtykali kadzidełka do mis z ryżem. Popłakałam się. Gdy Al Watson, jeden z elektryków (inaczej „iskier”) przechodził koło Anga to zapytał go: „Chłopie, tak będzie codziennie?”
Próby rozpoczęły się od pierwszej sceny Kate i Gemmy – bardzo trudna jak na początek, bardzo intymna i przepełniona smutkiem. Rozmawiają o rosnącym uczuciu Elinor do Edwarda i – niejako w odpowiedzi – Marianne ujawnia swoją romantyczną wrażliwość i przedstawia swoje wyobrażenie idealnego mężczyzny. Musimy być świadome, że u pani Dashwood pod podobnie romantycznymi poglądami kryje się twardo stąpająca po ziemi realistka – musi wydać swe córki za mąż dla ich finansowego i społecznego zabezpieczenia. Ciężko jest znaleźć sposób, by pokazać widzom równocześnie głęboką zażyłość w rodzinie i różnice charakterów. Bardzo koncentruję się na ty, by nie pozwolić sobie na żadne fałszywe uczucie – sentymentalizację „bliskości” rodziny, w której wszyscy się o siebie troszczą. Nie sądzę, aby tacy byli. Ani Gemma ani Kate nie są sentymentalne, niemniej zawsze jest coś, na co trzeba uważać.
Domek na drzewie Margaret wygląda jak pałac. Nie tak sobie go wyobrażałam. Jak z bajki. Wokół krążą wolontariusze National Trust, obserwują nas wszystkich jak jastrzębie. Przyjęcie w Saltram nie było zbyt ciepłe. „Ten dom jest starszy od każdego z was i zasługuje na wasz szacunek”. Czujemy się jak grupa niegodnych zaufania dyletantów. Wygląda jakby oczekiwali, że będziemy rzucali śmieci na ziemię. Z drugiej strony to pewnie niepokojące, gdy widzi się nieprzebrane tłumy ekipy filmowej (około 120 osób) i tony sprzętu. Wyraz twarzy wolontariuszy waha się pomiędzy skrajną nieśmiałością a panicznym strachem jakby wkroczył między nas jakiś okrutny twardziel wymachując ogromnymi kawałkami metalu, które chybiły cennych listew tylko o włos.
Natomiast nasi elektrycy są pełni szacunku. Zwróciłam uwagę na jednego wysokiego, niesamowicie przystojnego blondyna w typie aryjskim i dźgnęłam Ala Watsona pod żebra pytając, kto to taki. „Paul Kemp” – powiedział. - „Tak, wiem… Te jego włosy… to jego własne, nie farbowane, strasznie się z niego nabijamy, biedny gość”. „No cóż, zawsze to miło móc popatrzeć na kogoś pięknego” – mruczę pod nosem. „Ja nie jestem dla ciebie wystarczająco dobry, tak?” – dopytuje się Al, wciskając mi w ręce kawałek znakomitego, upieczonego przez żonę puddingu chlebowego. Al Pracował przy Carringtonie zeszłego roku. Jaki ten świat mały.
Saltram jest wspaniałym domem, ale – jak wszystkie, które są chronione i nie używane – czuje się w nim atmosferę pustki.
Chris Newman (pierwszy asystent reżysera) pracował ze mną przy 5 filmach (Wiele hałasu o nic, Howards End, Przyjaciele Petera, Okruchy dnia i ten) i zawsze wygląda tak samo. Odrobina Indiany Jonesa – kapelusz filcowy, ubrania khaki, długie blond włosy, broda, głęboki, pełen autorytetu głos.
Bernie Bellew, II-gi asystent, koordynuje „bazę” i pilnuje by aktorzy stawiali się na plan o czasie. „Baza” to nakręcenie trailerów, autobusy fryzjerów i charakteryzatorów, autobusy z cateringiem, toalety, pojazdy do przewożenia konstrukcji i części elektrycznych, generatory itd. Wszystko to wygląda jak zaplecze placu targowego. Benie jest młodym, delikatnym mężczyzną z niebieskimi oczami i włosami, które zaczynały siwieć już wtedy, gdy go pierwszy raz spotkałam przy kręceniu Dryblasa w 1988 r.
Ben Howarth to III asystent reżysera. Wysoki z nieobecnym spojrzeniem, które zadaje kłam jego operatywności. Ciągle nas pogania i jest w nieustannym ruchu, jednocześnie słuchając poleceń Berniego przez słuchawki.
Rebecca (Becca) Tucker, goniec, jest kwintesencją angielskiej Róży, z doskonale dopasowaną słodyczą charakteru i silnymi dłońmi. Nazwa „goniec” dobrze oddaje charakter jej pracy - wszystko robi w ruchu.
Trzy sceny zrobione. Kate i Gemma triumfowały i całe się trzęsły. Po pierwszych zdjęciach nerwy w strzępach. Hugh i ja jako Edward i Elinor rozmawialiśmy i spacerowaliśmy i marzliśmy. Zabłysło słońce, każdy pozbył się puchówki. Nagle grad. Zaraz potem pomyślałam sobie o ceremoni „Good Luck”, ale Ang wyglądał na zadowolonego z pochmurnej pogody. Przyjechali paparazzi do Hugh. Musieliśmy stać pod drzewem i uśmiechać się do nich.
Fotograf: „Hugh, czy mógłbys wyglądać mniej…. Hmmm…”
Hugh: „Cierpiąco?”
Pierwsza uwaga reżysera (krytyczna) do mnie: „Bardzo jednostajnie”. To boli. Następnie: „Nie wyglądaj tak staro”, na co niewiele mogę poradzić. Ale zaczęliśmy. Ruszyliśmy. Ang pod koniec dnia skacze z radości i nic dziwnego gdyż póki co nie było żadnej katastrofy. Wiele gapiów przygląda się ze spokojnym zainteresowaniem.
W domu o 20. 2 godziny usuwam makijaż, biorę kąpiel, rozmawiam przez telefon, jem gruszkę i zapalam kilka relaksacyjnych świec. Herbatka na noc i odprężające olejki do kąpieli. Nic nie pomaga. Wciąż pełna energii.

Tłumaczyła: Milka

Alicja - Śro 03 Lut, 2010 21:33

Trzykrotka napisał/a:
Przyjechała Kate i wygląda na nieco nieprzytomną

może dlatego tak grała :roll:

Admete - Śro 03 Lut, 2010 22:06

Mnóstwo świetnych cytatów - mogłabym poł tekstu przytoczyć. Kilka razy się roześmiałam :) Emma jest niezłą pisarką i doskonałą obserwatorką.
Trzykrotka - Śro 03 Lut, 2010 22:08

Admete, pomyślałam sobie przy okazji, ze ta ceremonia modlitwy na dobry początek filmu jest chyba wspólna Azjatom. Przypominają mi się indyjskie mahuraty - uroczyste pierwsze klapsy połączone z modlitwą. W każdym razie - przepiękny obraz.
Admete - Śro 03 Lut, 2010 22:13

Też miałam takie skojarzenia :) Rozbawiła mnie też reakcja tego człowieka z obsługi ;) Biedaczek martwił się, że tak będzie codziennie ;)
damamama - Czw 04 Lut, 2010 12:50

Trzykrotka napisał/a:
Następnie: „Nie wyglądaj tak staro”, na co niewiele mogę poradzić.
Uwaga bardzo nieprzyjemna, tak powiedzieć kobiecie :mrgreen:
Trzykrotka napisał/a:
Miło się ogląda piękne polne drogi i owce z Devon o świetnej aparycji
Czy ktoś może mi wyjaśnić jak wyglądają owce o świetnej aparycji? :rotfl: Tak na poważnie, świetny fragment.
Trzykrotka - Czw 04 Lut, 2010 13:32

Ona naprawdę miały świetną aparycję :-D ! Mam w oczach kadr z filmu, kiedy to Edward zbliża się konno do Norland; rozłożyste drzewo z nisko pochylonym konarem i pod nim stadko puszystych owieczek.
Pamiętam, jak chyba Iga Cembrzyńska opowiadała o Barbarze Sass, która reżyserowała ją i kilka innych aktorek w podobnym wieku. Panie miały wyglądać na stare i zmęczone i zastanawiały się nad makijażem. Reżyserka orzekła, ze nie trzeba, wyglądają jak należy...
Zawód aktora jest okrutniejszy niż nam się wydaje.
Na pociechę: Emma zabrała sobie z planu ładne i młode ciacho :-D . I jest z nim, o ile wiem, do dziś.

damamama - Czw 04 Lut, 2010 13:44

Trzykrotka napisał/a:
Na pociechę: Emma zabrała sobie z planu ładne i młode ciacho :-D . I jest z nim, o ile wiem, do dziś.
No to naprawdę ma fajną pocieszkę :wink:
Sofijufka - Czw 04 Lut, 2010 13:52

a wiecie, ze kiedys romansowała z... dr Housem?
Aktor, który od 1989 roku żyje w związku małżeńskim z Jo Green, spotykał się z Thompson w czasach studiów.

- To były piękne dni - opowiada Laurie. - Nigdy nawet nie pomyśleliśmy, że kiedyś trafimy do Hollywood, które wydawało nam się tak dalekie i nieosiągalne, niczym El Dorado. Świetnie się wtedy bawiliśmy. Przebywanie z Emmą było jak obcowanie ze słońcem, wiatrem lub innym żywiołem. Już wtedy widziałem, jak ogromny ma talent.

damamama - Czw 04 Lut, 2010 15:56

Sofijufka napisał/a:
Przebywanie z Emmą było jak obcowanie ze słońcem, wiatrem lub innym żywiołem. Już wtedy widziałem, jak ogromny ma talent.
Bardzo ładnie się o niej wypowiedział. Ciekawe czy o wszystkich byłych tak sympatycznie mówił, czy jednak ma szczególne miejsce w jego serduszku?
BeeMeR - Czw 04 Lut, 2010 17:53

To w ogóle jest piękne, jeśli ktoś potrafi o swoim byłym ładnie i ciepło mówić :)
Caroline - Sob 06 Lut, 2010 10:47

Wielki :kwiatek: dla Milki. Dzięki Trzykrotko!
Świetny tekst, czekam niecierpliwie na ciąg dalszy.

Dziewczyny, a może wrzuciłybyście swoje tłumaczenia Vasco z www.janeausten.pl?
Te teksty są świetne, Wy je pięknie tłumaczycie. Wiele fanek Jane może nie trafiać do nas, częściej pewnie lądują u Vasco (choćby przez Wikipedię), niech też mają okazję pozachwycać się z tymi tekstami. Co Wy na to?

Trzykrotka - Sob 06 Lut, 2010 22:55

Caroline, wielkie dzięki :przytul:
Może rzeczywiście to dobry pomysł :kwiatek:

Trzykrotka - Czw 18 Lut, 2010 21:16

Jest! Kolejny odcinek :kwiatek: . Miłego czytania

Cz.5
Czwartek 20 kwietnia

Po nieprzespanej nocy na nogach o 7.00. Bardzo zimno. Na drogę wlazły dwie owieczki, chciałam je zagonić do matki, ale poniosłam sromotną porażkę. Zostawiłam je wśród krzaków beczące rozdzierająco. Podczas makijażu owsianka, tost i wielki kubek herbaty. Ciężkie spinki do włosów, praca przy świetlówkach. Edward spotyka Elinor płaczącą po stracie ojca, ofiarowuje jej swoją chusteczkę i rozpoczyna się ich love story. Anga niepokoi to, że wciąż zastanawiamy się nad tym, co chcemy zrobić. Mnie niepokoi, że nic nie zrobię a nie to, że o tym myślę.
Jestem cała w atramencie po nauce pisania piórem. Kate dzisiaj bardzo spokojna i zadowolona, gotowa do pracy. Cały dzień we wnętrzach, Bogu dzięki.
Ranek upłynął na pracy z Hugh, który jest tak znakomitym aktorem jak zawsze sądziłam. Zagrał Edwarda jako dość zatroskanego i wycofanego, niemal jąkałę. To był wyjątkowo dobry pomysł bo pokazywał, jak odprężony był przy Elinor, jak przy niej stawał się dowcipny i gadatliwy.
Harriet (Walter) wybrała psa dla Fanny. Ma spiczasty pysk i bez przerwy się trzęsie. W czasie kręcenia jej (Fanny) zbliżeń, wszyscy musimy machać przed psem ciasteczkami, aby przestał się gapić w kamerę albo na swoją właścicielkę. Nie rozpraszało to Harriet ani na moment, za to pies myślał, że jesteśmy pomyleni.
Okazało się, że ja i Hugh staliśmy się wczoraj przyczyną wielkiego cierpienia Anga. Nie spotkał on dotąd żadnego aktora, który by kwestionował jego zdanie. Na Tajwanie reżyser ma władzę totalną – mówi, a wszyscy są posłuszni. W tym wypadku Ang zaplanował scenę, w czasie której Edward i Elinor rozmawiają spacerując po ogrodzie w Norland. Hugh i ja dążyliśmy do tego, że trzeba pokazać (czy raczej ukryć) ich emocje (jako że jest tak mało czasu gdy widać jak tych dwoje zakochuje się w sobie) i że takie ujęcie byłoby zbyt dalekie by uchwycić ich przeżycia. W rezultacie Anga pomysł był lepszy niż nasz, ale to, że w ogóle mogliśmy mieć własny pomysł Ang odebrał jako prawdziwy wstrząs i był głęboko zraniony i zaniepokojony. Dziś jest nieco lepiej po tym jak Lindsay i James wyjaśnili mu, że był to najnormalniejszy sposób pracy. Porozmawialiśmy i myślę, że jest mu lżej. Czuję się okropnie gdy pomyślę, że zrujnowałam Angowi pierwszy dzień zdjęć przez brak wyczucia sytuacji. Musi to być dla niego okropne – nowi aktorzy, ekipa, kraj i do tego my, wtrącający swoje trzy grosze.
Robię sobie reprymendę, że po raz kolejny okazało się jak dużo jeszcze muszę pracować nad swoją zbytnią niecierpliwością i narzucaniem się. Do łóżka w podłym nastroju.

Piątek 21 kwietnia
Nie spałam wiele. Przez noc wyolbrzymiłam swoją winę tak bardzo, że teraz niemal oczekuję pojawienia się rogów na głowie. Ubiegłego wieczoru napisałam do Anga – wygląda na to, że szok kulturowy działa w obie strony. Ang mnie wyściskał i powiedział, że mój list wzruszył go tak bardzo że nie mógł spać. Tak więc wszyscy na powrót zabieramy się do dzieła a ja staram się uważać na wysuwane sugestie. Zbulwersowało mnie, gdy dowiedziałam się, że Emilie Francois (Margaret), 12-latka, jest skoncentrowana na tym, by ”zrzucić parę kilo”. Czy ten horror pojawia się już w tak młodym wieku? Żachnęłam się i podsunęłam jej paczkę Delicji.
Zamarzam.
Bez tragedii. Lindsay i James również przeżywają mały szok kulturowy i frustrację z powodu tego, jak sprawy się rozwijają. Ang oczekuje, że to asystenci reżysera będą trzymać wszystkich w ryzach, a asystenci oczekują tego samego od Anga. W rezultacie nikt nie jest odpowiednio twardy i wszystko idzie wolno. Rozpoczynanie filmu przypomina obserwację ogromnej, nowonarodzonej gąsienicy, która próbuje stanąć na swoich setkach nóg i przejść kawałek. Ciągłe potknięcia dopóki nie rozpracuje się, jak to koordynować. Przy każdym kręceniu filmu potrzebne są 2-3 tygodnie na wypracowanie własnego rytmu – przy niektórych do końca się to nie udaje. Ja uważam że podstawą jest dobre porozumienie.
Columbia Pictures przysłało paczki z darami: szlafrok, pantofle, podgłówek do kąpieli, koc. Prawdziwa paczka troski. Niemal oczekiwałam balkonika (takiego jaki dostajesz, gdy jesteś stara i masz chwiejny chód). Bardzo miło. Rzeczywiście opiekuńczo.
Lunch złożony z rostbefu i kawałka czekolady. Zgodne z Yang. Ciągle potykam się o skraj swojej sukni.
9 wieczór, Alston Hall. Powrót po dniu pełnym pracy, bez dramatów. Bardzo nakręcona. Adrenalina krąży. Trudno zasnąć nawet po tak długim dniu. Godziny pracy są różne – nigdy mniej niż 12, dzisiaj 15. Ang bardzo się troszczy o ying i yang w RiR. Ma wrażliwość pozbawioną sentymentalizmu, podobnie jak Austen. Są wyjątkowo podobni. Byłaby zdumiona.
Czasami w pokoju w którym kręcimy znajduje się 8 lub więcej wolontariuszy National Trust, wszyscy przejawiają różne stadia podejrzliwości. Włączył się alarm p/poż. Strażacy nadjechali w te pędy; wszyscy zostaliśmy wypędzeni na podjazd, od razu podejrzenia, że to była nasza sprawka. W rzeczywistości pewna starsza wiekiem mieszkanka Saltram zostawiła w swoim mieszkaniu patelnię na kuchence. Ponoć to zdarza się bez przerwy. Dzierżawca jawi nam się jako ktoś wyjątkowy – miotający się między kucharzami.
Mam ogromny pryszcz na policzku. Hugh ma ochroniarzy, biedna dusza. Tak to jest być bożyszczem tłumów otoczonym przez świrów.


Sobota 22 kwietnia
Wygląda na to, że nie wyśpię się w ciągu tych dni. Obudziłam się o 1 w nocy przekonana, że czas wstawać. Z powrotem do łóżka z ciężkim westchnieniem, śliwką i Jej Listami. Szalone sny jak tylko zasnęłam.
Wygląda na to, że hotel na weekend całkiem zakręca grzejniki. O 6.30 w pokoju mroźno i brak ciepłej wody.
10.30. Leje i zimno, co wszystkich wpędza w depresję. Kupiłam wielką torbę cukierków, które wszyscy głośno mlaskając zajadamy.

Niedziela 23 kwietnia
Po niesamowicie wypełnionym i udanym dniu pracy ostatecznie w łóżku o 1 w nocy. Zakończyliśmy przewidzianą część w Saltram, nie gubiąc (filmowy slang, gdy nie udało się czegoś nakręcić) ani sceny. Kilka ujęć trzeba jeszcze dorobić, choć uważam, że nie są one konieczne. Ang bardzo wyluzowany. Mick Coulter (kierownik zdjęć – dialekt z Glasgow, błyskotliwy, perfekcjonista) i Phil Sindall (operator kamery – nieśmiały, wrażliwy, cierpliwy) są zadowoleni. To duże osiągnięcie z ich strony sprostać wymogom miejsca. Powrócimy tu za kilka dni by zakończyć rozdział w Norland.
Przebudziłam się ze szlochaniem zeszłej nocy. Przypuszczalnie odreagowuję.
Harriet i Gemma w scenie w jadalni fantastycznie zagrały każdy dubel. Doświadczenie teatralne…
Hugh postawił nam wszystkim drinki. Siedzieliśmy w barze i graliśmy w głupkowatą grę – Lindsay jest w świetnej formie. Cały dzień deszcz. Marzniemy. Wstałam o 7.30 po 5 godz. snu, rozbita. Cały dzień jedzenie i siedzenie w słońcu. Wszyscy jesteśmy jasno różowi. Morag mnie zabije. Odłożyłam piżamę do pralni po zaledwie tygodniowym używaniu i czuję się jak rozrzutnik.

Poniedziałek 24 kwietnia
Nowe miejsce: frontowy pokój londyńskiego domu Mrs Jennings kręcimy w posiadłości Flete (Flete Estate), reszta domu Mrs Jennings będzie kręcona w Salisbury. Większość miejsc w filmie to składanka wielu budynków – bardzo rzadko zdarza się znaleźć wszystko co potrzebujesz w jednym miejscu a Ang jest bardzo wybredny co do wielkości, kolorów i światła w pomieszczeniach.
Czas na lunch. Z Imogen Stubbs jako Lucy długo powtarzamy scenę, gdy Edward wchodzi i spotyka ją i Elinor. Mamy 18 ustawień. (Każde ustawienie to odrębne ujęcie. Wychodzi na to, że robimy do 10 dubli każdego ustawienia. Numer dubla napisany jest na tabliczce, inaczej „klapsie”, i czasami ujęcie nazywane jest klapsem) . Zajmie to 2 dni. Hugh zdobył nagrodę BAFTA za „Cztery wesela…” Dupek.
20.30.Odpoczynek w Alston Hall. Pada. Zupa, kieliszek wina. Bardzo trudna scena i wszyscy trochę zmęczeni niemniej była fajna koncentracja. 4 osoby w pokoju, każda z zupełnie odmiennymi motywami i reakcjami na tę samą sytuację, to wymaga natężonej uwagi. Ang wystąpił z życzeniami o coś co nazwał „smirks” (złośliwe, krzywe uśmieszki):
-„Ujmujący smirk, proszę” – co jest dla mnie nieco zawiłe.
-„Spróbuj groźnego smirka” – jeszcze bardziej. Staram się to zrobić ale kończy się na ty, że jestem purpurowa z wysiłku. Brak apetytu.

Wtorek 25 kwietnia
Szaro, 6 rano. Kontynuujemy scenę. Robimy zbliżenie Hugh. Po kilku dublach Ang mówi mu: „A teraz zagraj to jak kiepski aktor”. Hugh: „Właśnie przed chwilą tak grałem”.
Gdy Ang jest czymś zaniepokojony podnosi swe małe dłonie do twarzy, ma małą zmarszczkę na czole.
Chris Newman obchodzi 40-kę. Wszyscy się naśmiewają. Mój brzuch jest zgnieciony przez gorset na miazgę. Studio zadowolone z dziennej produkcji (lub „urobku”) – postępu w tworzeniu filmu, który reżyserzy, producenci i różni inni oglądają pod koniec każdego dnia. To wszystko szybko leci do Stanów, tak by zainteresowani kierownicy mogli sprawdzić, że nikt nie wyrzuca ich pieniędzy w błoto. Czasami aktorzy też przeglądają „urobek”, gdy mają na to zezwolenie reżysera. Ang sobie tego nie życzy. Dla mnie to bez różnicy, bo i tak nigdy tego nie oglądam. Jedyny raz zrobiłam to przy „Kolejach wojny” w 1987 r. – chciałam zrezygnować z roli, zostawić karteczkę z przeprosinami i zabić się.
Na plan chodzę spacerkiem. Bajkowo. Rolnicy, krowy, przestrzenie. Sałatka owocowa, tosty, czekoladowe herbatniki o 11.00, curry z fasoli i soczewicy, groszek, szpinak i ryż, szarlotka z kruszonką i kremem na lunch, 3 kanapki na podwieczorek, bez kolacji – najwyraźniej apetyt powrócił.
Hugh jakiś rozlazły. Powiedziałam mu, że ma witalność mięczaka. Czuję, że dzisiaj wszyscy graliśmy jak „niedysponowani”. Bardzo mi głupio. Ale scena zakończona, umiarkowany sukces. Trudno oczekiwać, by robić 9 ustawień dziennie, gdy każde wymaga zmiany świateł. Wtedy elektrycy zabierają się do sprzętu, przesuwają lampy a aktorzy rozłażą się na plotki. Czasami trwa to do 3 godzin. Mick i Phil nie wyglądają najlepiej.

C.D.N
Tłumaczenie: Milka

Trzykrotka - Czw 18 Lut, 2010 21:23

:rotfl: :rotfl: :rotfl: Uwagi o Hugh "dupku" Grancie sa bezcenne. Wiem, ze im było zimno i ciężko, ale rechocze jak głupia z psa Fanny i nie przespanej nocy Anga i Emmy.
Admete - Czw 18 Lut, 2010 21:40

Alez się uśmiałam - zwłaszcza przy prezencie od producentów i fragmencie o oglądaniu dziennego "urobku" ;)
Trzykrotka - Czw 18 Lut, 2010 21:57

Admete napisał/a:
Alez się uśmiałam - zwłaszcza przy prezencie od producentów i fragmencie o oglądaniu dziennego "urobku" ;)


:rotfl: i braku balkonika! A wyobrażasz sobie te biedne owieczki zapędzone w krzaki? :rotfl:
I Hugh "graj jak zły aktor" :mrgreen:

Sofijufka - Pią 19 Lut, 2010 09:20

strrrasznie lubie to czytać! :kwiatki_wyciaga:
Trzykrotka - Pią 19 Lut, 2010 10:02

I ja! Musimy tylko uzbroić się w cierpliwość, bo tekst łatwy nie jest. Ale warto czekać. Mnie się podoba kapitalna mieszanka informacji o kręceniu filmu, wiadomości z planu, ploteczek, z cierpkim poczuciem humoru Emmy.
"Smirki" mnie też wczoraj ubawiły.

Admete - Pią 19 Lut, 2010 12:35

Moim zdaniem Emma powinna napisac jakies wspomnienia z życia aktorki ;)
Trzykrotka - Pią 19 Lut, 2010 13:29

Admete napisał/a:
Moim zdaniem Emma powinna napisac jakies wspomnienia z życia aktorki ;)

A wiesz, że o tym samym myślałam? Za pierwszy scenariusz, który napisała, od razu dostała oscara, widać, że jest inteligentna, ma czarne poczucie humory i sporo dystansu do siebie...
Tak na boku - nie mogę przestać żałować, że rozstała się artystycznie z Kennethem Barnaghiem. Jakie role ona u niego grała! Jakie jeszcze mogłaby zagrać!



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group