Inne ekranizacje - Cranford film - (2007)
Admete - Sob 09 Lut, 2008 22:15
A dlaczego serial nie jest do domysłów? Pierwsze słysze. Jeśli coś jest niedopowiedziane, to można się zacząć zastanawiać i to jest dobre. W Modzie na sukces to mamy wszystkie rozmowy, wszystkich osób
nicol81 - Nie 10 Lut, 2008 11:49
Jeśli coś jest niedopowiedziane, to twórcy przenoszą ciężar usensowienia akcji na widzów, nie podejmując sami tego wysiłku To może być nawet dobre w dziełach dopuszczających wielość interpretacji, ale tutaj, skoro sens historii lady Ludlow polega na fałszywości jej złudzeń, musimy wiedzieć, że są one fałszywe. A skoro brat Mati nie jest kompletną świnią, to nie widzę, czemu Septimus miałby być odeńgorszy.
Admete - Nie 10 Lut, 2008 11:54
Widać ja się lubie domyslać, a Ty wolisz mieć kawe na ławę. Brat Matti nie był świnią tylko takim Piotrusiem Panem, zaginionym chłopcem. Widzisz nawet tak można interpretować, jesli się chce. Ty najwyrażniej musisz mieć czarno na białym, bo inaczej Cię to gryzie ja nie muszę. Uwielbiam niedpowiedzenia i snucie własnych rozważań. Dla mnie temat jest skończony Ja wiem swoje - Ty swoje i jest git
nicol81 - Nie 10 Lut, 2008 14:50
I tak się brat piotrusiował przez ile? 40 lat? a siostrzyczki żyły skromnie...I aż trzeba go było wzywać...Naprawdę, co wiemy o Septimusie, co przekonuje nas, że jest dużo gorszy?
Niedpowiedzenia i snucie własnych rozważań moga łatwo się skończyć tym, że Septimus się izoluje od matki, bo został socjalistą utopijnym a pieniądze przeznacza na walkę o poprawę bytu nędzarzy.
Admete - Nie 10 Lut, 2008 18:06
Dlaczego nie? Fajna zabawa! Choć ja bym raczej stawiała, ze trwoni majątek na piękne kobiety/mężczyzn, opium Może antyczne wazy, którym obcałowuje brzegi ))) Te sprawy Dla każdego coś dobrego. Peter się wstydził kontaktu z rodziną. Septimus unika jej, bo tak mu lepiej. A Ty zinterpretuj jak chcesz - w ramach prawdopodobieństwa oczywiście
nicol81 - Pon 11 Lut, 2008 22:01
Wielość intepretacji sama w sobie nie jest zła. Problem polega na tym, że twórcy nie chcą tu tej wielośći, bo oczekują, że będziemy współczuć Lady Ludlow, jednocześnie nie pokazując nam Septimusa. I wprowadzając wątek podobnego faceta, który unikał kontaktu z rodziną, którego z kolei mamy lubić...
Admete - Pon 11 Lut, 2008 22:36
Nicol ja Cię w ogóle nie rozumiem. Mówisz w innym języku.... Mysl sobie co chcesz, bo to takie odwracanie kota ogonem, do którego mój prosty wieśniaczy umysł nie jest zdolny
Dla mnie wszystko jest oczywiste, a Ty lubisz się czepiać. Taki Twój urok Mnie tam wszystko jedno...
Gosia - Pon 11 Lut, 2008 22:40
Nie, Tobie nie jest wszystko jedno. Po prostu podoba Ci sie tak jak jest to zrobione.
Mnie też. Ja wole Septimusa nie oglądać, bo dla mnie tu ważna jest Lady Ludlow, a nie jej syn.
Ten spor pokazuje jedynie, jak rózne rozwiązania podobają się róznym ludziom
I teraz badź scenarzysto mądry, i znajdź złoty środek!
Gunia - Pon 11 Lut, 2008 22:40
Ja zwykle staram się nie doszukiwać w filmach i książkach negatywnych aspektów. Doprawdy, życie stawia nas przed taką ilością ważnych dylematów, że szkoda czasu na obrzydzanie go sobie nieistotnymi rozważaniami, które i tak nie są w stanie ani nic zmienić, ani doprowadzić do konstruktywnych wniosków. Ale każdy dobiera sobie rozrywkę do swoich potrzeb. Ja po prostu lubię ten film, podobnie jak wiele innych i równie chętnie będę go oglądać, jeśli ktoś dobitnie udowodni, że to najgłupszy film w dziejach ludzkości.
Admete - Pon 11 Lut, 2008 22:43
Ja się nie spieram. ja tylko czasem coś piszę Ostatnio jakoś nic mi się nie chce, nawet pisac
Gunia - Pon 11 Lut, 2008 23:02
Proponuję, żeby zamiast kontynuować tę dyskusję, każda sobie znowu puściła serial, a potem się pozachwycamy dr Harrisonem. To bardziej sensowne.
Łe... Mój serial został eksportowany. Moja Maman zaintrygowała nim koleżankę z pracy.
Ale pozachwycać się zawsze mogę.
Admete - Pon 11 Lut, 2008 23:13
Siejmy ziarno, siejmy Mam nadzieję, że serial się spodoba. Ja poleciłam koleżance.
Gunia - Pon 11 Lut, 2008 23:17
Ja wróżę serialowi karierę wśród moich znajomych, bo jeden z bohaterów tak jest żywcem odgapiony od naszego nauczyciela, że po prostu nie można wyjść z podziwu.
Admete - Pon 11 Lut, 2008 23:22
Powiedz o którego bohatera chodzi? Ciekawam bardzo ( jak przystało na cranfordzka starą pannę ).
Gunia - Pon 11 Lut, 2008 23:25
A doktor Harrison właśnie. Na razie po samych jego zdjęciach znajomi są w szoku.
Caitriona - Śro 13 Lut, 2008 22:17
| Gunia napisał/a: | | Proponuję, żeby zamiast kontynuować tę dyskusję, każda sobie znowu puściła serial, a potem się pozachwycamy dr Harrisonem. To bardziej sensowne |
Nie puściłam sobie serialu, ale w sumie mogę się, no może nie zachwycać, ale pogadać o doktorku. Dla mnie jest on tak ciepło i przyjemnie gapowaty Jest bardzo sympatyczny.
Podobała mi się jego scena kiedy zabiera damę swego serca na przejażdżkę - ma nadzieję, że te chwile sobie cudownie spędzą sam na sam, a tu ona się odwraca i woła siostry Biedaczek był z lekka zaskoczony...
Gunia - Śro 13 Lut, 2008 22:37
To co mi się w nim szalenie podoba, to to, że jak widzi te siostrzyczki, to robi taką strasznie rozczarowaną minę, a potem zerka na Sophie i znów jest szczęśliwy jak motylek na wiosnę.
On jest tak bezgranicznie dobry i miły, że jak mu te panie robią numer, to mam ochotę je przełożyć przez kolano. Doktor to taka trochę męska wersja Jane Bennet - jego nie da się nie lubić.
primavera - Czw 14 Lut, 2008 12:55
właśnie mam przed sobą moją Walentynkę - ślicznie zapakowany film Cranford yuppieeeeee!!!! ale jak mam go obejrzeć jak mój miły zabuera mnie dziaisj wieczorem na PS. Kocham Cię a potem na kolację? No cóż Panie z Cranford muszą poczekać, a ja się już nie mogę doczekać jak na ekranie pojawią się wszystkie.
achata - Wto 26 Lut, 2008 21:47
Ja dopiero doszłam do trzeciego odcinka i jest coraz cudowniej. Wczoraj na scenie z uzbrojonym lokajem, uśmiałam się tak dobrze jak jedynie na scnie z "najdroższą" krówką.
Przez pierwsze dwa odcinki łamałam sobie głowę, skąd ja znam tego cieślę, aż wczoraj w łażience doznałam olśnienia- toż to St. John, ale nie do poznania i ślicznie się uśmiecha.
Zreszta w tym filmie nawet facet spod mamuciego ogona w końcu was zachwycił
Trzeba przyznac, że ma tu miłą rólkę. Jedno mi na razie nie daj spokoju. Z obsady wynika, że gra tu Julia Sawalha, czyli Lidia z Dumy 1995 a ja jej nigdzie wypatrzec nie mogę. Trochę mi ją przpomina młodsza pnan Tomkins. Byłażby to ona? Czas obył się z nią w takim razie dość niełaskawie.
Serial cudowny. Taki ciepły, prosty i mądry, przypomina troche serię o Ani ale znacznie bardziej prawdziwy a mniej cukierkowy. Te wszystkie damskie obyczaje np. przekopywanie piłeczki pod łóżkiem, ssanie pomarańczy- przekochane. Przypomina mi się świat dziecinstwa, kiedy jeszcze żyła moja ciocia i babcia. Kochane, dobre czasy...
Gosia - Wto 26 Lut, 2008 22:04
Najdroższa krowka byla przezabawna, tak samo jak jej wlascicielka
Nie, "Lidia" gra tam corke kapitana Browna, jest w tym filmie od 1 odcinka
Musialas ją zauważyc, ale żeby tak jej nie poznac???
To ta od majora Gordona.
Mamuciego ogonka???
Admete - Wto 26 Lut, 2008 22:13
Ja ja teraz oglądam w Lark Rise to Candleford. Serialik bardzo przyjemny, a Julia gra panią poczmistrzynię
Uwielbiam stroje, które nosi tam lady Adelajda. W 6 odcinku miała taka delikatną w kwiaty.
Gosia - Wto 26 Lut, 2008 22:23
Trzeba przyznac, ze przekonalam sie do niej, odkad gra w Candleford.
Ma tam rolę calkiem przyjemną. Prawie że jest bohaterką pozytywną calej tej opowiesci. W kazdym razie jest podziwiana przez jedynego sensownego faceta w tym filmie
Admete - Wto 26 Lut, 2008 22:27
Pojawi się w 8 odcinku ktoś nowy i z wyglądu całkiem sensowny Ona mi się już nie kojarzy z głupią Lidią
achata - Wto 26 Lut, 2008 22:32
Ojejku. No nie do poznania! W życiu by mi nie przyszło, że skromniutka zaniedbana Jessie to Lydia. Istotnie jest podobna.
Co do mamuta, ja nawiązywałam do dawnej dyskusji na temat zaręczyn Rosamund Pike i Simona Wooda. Po "Dumie i uprzedzeniu" 2005 nie mogłyście się nacudować jak taka fajna dziewczyna mogła się zadać z takim... No, może nie będę dosłownie cytować. Która pamięta, wie o co chodzi. Jednak sie okazało, że pan Woods potrafi byc czarujacy...
Gosia - Wto 26 Lut, 2008 22:40
Tak, choc ja nie mialam wobec niego podobnych uprzedze jak niektore z pan.
W Cranford sprawdzil sie swietnie, w sumie byl uroczy z tą rozbrajającą niewinnością i zakochaniem w ślicznej Sophie.
Admete, a czemu to nie komentujesz Candlefordu w odpowiednim wątku?
Przyznam, ze mam pewne zaleglosci w oglądaniu
|
|
|