To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - Megafanfik Tom III

Alison - Nie 22 Kwi, 2007 23:11

Dziewczyny polecam ten program liczący. Był w jakiejś gazecie. Wypełnienie PITu trwa max 10 min. Wszystko sam liczy, drukuje się toto. Słyszałam, że tych drukowanych PITów to oni tak dokładnie nie trzepią i chyba rzeczywiście, bo odkąd zaczęłam stosować ten program, to niemal natychmiast zwrot nadpłaty dostaję.
Maryann - Pon 23 Kwi, 2007 06:16

Rozdział I część 12

Zaufanie lady Catherine zostało potwierdzone krótkim „Tak, Madame”, gdy Darcy wstał ze swojego miejsca i podszedł do stolika z herbatą. Wytrwałość jego ciotki w karmieniu się złudzeniami, że mógłby wziąć Annę za żonę, wprawiła go w buntowniczy nastrój, bardziej zgryźliwy za sprawą ukrytej prawdy, że jeśli nie Anna, to mogłaby to być jakakolwiek inna kobieta odpowiednio przygotowana do tego, żeby okraść go z prawdziwego partnerstwa serca i umysłu. Jej oszczerstwo o Broughamie i wskazówki dotyczące jego osobistego sprawowania od lat nie były precedensem, ale dziś dolały oliwy do ognia jego niezadowolenia. Być może rozsądnym będzie skrócić tegoroczną wizytę.
- Dobrze więc – zawołała lady Catherine – Chociaż gdybyś zatrudnił damę, którą polecałam, mógłbyś być pewien, że nie musisz się obawiać o nic podobnego ! – nadal odwrócony plecami, Darcy zacisnął zęby, postawił filiżankę na stoliku i sięgnął po dzbanek z herbatą – Możesz zwrócić się do lady Metcalf o opinię o moim oku do dobrych guwernantek. Ona nazywa pannę Pope „skarbem”, którym jest, nie mam co do tego wątpliwości. Solidne i regularne nauczanie, to jest to, czego potrzebują młode panny, inaczej będą kłopoty. Zapamiętajcie moje słowa. Zaledwie niedawno zapoznałam się z taką sytuacją i pewnego dnia spodziewam się usłyszeć o katastrofie. Pięć córek i żadnej guwernantki !
Darcy miał wrażenie, że wszystko wokół zamarło, gdy słowa ciotki odbiły się echem w jego mózgu. Pięć córek ! Jego ręka drżała lekko, gdy chwycił dzbanek i nalał sobie herbaty. Gorący płyn przelał się przez krawędź filiżanki i rozprysnął się na spodku. Czy to możliwe, żeby ten Collins powiadomił swoją patronkę o wydarzeniach w Hertfordshire ?
- Żadnej guwernantki, Madame ? Zadziwiające ! – zauważył Fitzwilliam, jakby takie sprawy zwykle go zajmowały. Darcy wiedział, że to wybieg Richarda, mający na celu utrzymanie uwagi ciotki z dala od siebie. Ale tym razem on tak bardzo pragnął poznać więcej szczegółów, jak ciotka pragnęła je wyjawić.
- Rzeczywiście ! – odparła lady Catherine, skinąwszy aprobująco głową w stronę Fitzwilliama – Też to powiedziałam. Ale to nie wyczerpuje szaleństwa tej rodziny. Nie, doprawdy ! – jej wysokość energicznie zastukała o podłogę swoją laską ze srebrną rączką – Nie tylko nie korzystają one z dyscypliny zapewnianej przez guwernantkę, ale też wszystkie bywają w towarzystwie, zanim starsze wyszły za mąż ! Od najstarszej do najmłodszej, która ma ledwie piętnaście lat ! Nigdy nie słyszałam o takiej głupocie i tak też powiedziałam przyjaciółce pani Collins.
Filiżanka tak głośno zabrzęczała na spodku, że musiał przytrzymać ją drugą ręką. Przyjaciółka pani Collins ? Nie było żadnej pani Collins, kiedy wyjeżdżał z Netherfield. Kim ona była i kim była jej przyjaciółka, że lady Catherine miałaby się nad nimi rozwodzić ? Wziął głęboki, uspokajający oddech i odwrócił się do swych krewnych.

Matylda - Pon 23 Kwi, 2007 07:14

Oooo jaki wyczulony na hasło pięć córek

Oj dozuje nam autorka

Dzięki za śniadanko z takim cukiereczkiem

QaHa - Pon 23 Kwi, 2007 07:37

Atmosfera się zagęszcza w osobach pięciu córek :mrgreen: , hahah jeszcze stłucze drogocenną porcelanę i dopiero sobie u cioci nagrabi :mrgreen:
Ania1956 - Pon 23 Kwi, 2007 07:37

QaHa napisał/a:
uczem sie a raczej powinnam sie uczyć a zmusić sie nie bardzo mogem PIT to dla mnie .... zło konieczne odwalić zapomnieć, mam go już za sobą, mama mnie za uszy wzięła i zmusiła do wypełnienia


POLECAM!!http://pit.dobry.pl/ używam go od lat i jeszcze robię pity dla innych. Swietny program :hello:

QaHa - Pon 23 Kwi, 2007 07:39

ja nie wypełniam zadnych PIt'ów , ja mam egzamin na początku czerwca dość trudny i ważacy na całym moim życiu zawodowym
Alison - Pon 23 Kwi, 2007 09:28

Znowu zobaczyłam Colina usiłującego trzęsącymi się rękami, ustawić na spodku niesforną filiżankę :lol:
Dione - Pon 23 Kwi, 2007 11:06

Kilka dni nieobecności (ale nie z mojej winy :cry: ) i tyle smacznych ciasteczek na raz. Ale jutra się chyba nie doczekam... Darcy dowie się o Elżbietce i w te pędy do niej :twisted: :mrgreen:
QaHa - Pon 23 Kwi, 2007 11:10

oj znam ten ból nieoecnosci i tak samo nie mogę się doczekac dalszego ciagu, ale nie ma tak dobrze "co nagle to po dziable" moze lepiej poczekajmy (lady Pamela już nam krwi wcześniej napsuła, oby tylko nam tego wspaniałego wydarzenia nie skiepściła)
MiMi - Pon 23 Kwi, 2007 17:07

Nareszcie coś porządnego zaczyna się dziać!!! Chcę zobaczyć jego rekację, gdy się dowie, że Elżbieta tam jest :twisted:
asiek - Pon 23 Kwi, 2007 17:36

Maryann napisał/a:
...Wziął głęboki, uspokajający oddech...

Darcy i tak trzymaj..wdech...wyydech....wdech...wyyyyydech. :mrgreen:
Oj, jeszcze nam gotowy zejść na zawał przed rozwojem sytuacji. :wink:

Maryann, :kwiatek:

Matylda - Pon 23 Kwi, 2007 18:50

Dione napisał/a:
Kilka dni nieobecności (ale nie z mojej winy :cry: ) i tyle smacznych ciasteczek na raz. Ale jutra się chyba nie doczekam... Darcy dowie się o Elżbietce i w te pędy do niej :twisted: :mrgreen:


A mnie się wydaję , że to może jutro jeszze nie nastąpić

Darcy pewnikiem będzie przez dziesięć odcinków otrzymywał tylko słabe sygnały :wink:

Trzykrotka - Pon 23 Kwi, 2007 21:45

No tak, znów będziemy poganiać - tylko teraz z niecierpliwości, a nie z nudów.
Zaczyna nareszcie fanfik nabierac rumieńców :banan:

Marija - Pon 23 Kwi, 2007 21:50

Maryann napisał/a:

Pięć córek i żadnej guwernantki !
Ja mam jedną i też żadnej guwernantki, ale to chyba uchodzi w sferach Lady Katarzyny. :grin:
Maryann - Wto 24 Kwi, 2007 06:13

Rozdział I część 13

- Pani Collins ? – zapytał Fitzwilliam.
Darcy niemal podziękował mu głośno.
- Skromna, spokojna młoda kobieta, z którą niedawno ożenił się mój proboszcz. Poznał ją podczas wizyty, do której go zachęciłam, złożonej u krewnego ze strony ojca, z którym nie utrzymywał kontaktów. „Niech pan wraca z żoną, panie Collins” powiedziałam mu „A wróci pan ze wszystkim, co potrzebne do pożytecznego życia”. Nie umiem powiedzieć, jak często dziękował mi za tę radę. Ona jest dokładnie taka, jaką ja bym mu wybrała. Nie wywyższa się, cicha, ale o dobrych manierach, jak jej ojciec, sir William Lucas, który ostatnio był tu u nich z wizytą. Poinformowano mnie, Darcy, że już ich znasz.
Lucas ! Darcy szukał w pamięci imienia. Charlotte… Panna Charlotte Lucas, bliska przyjaciółka i powiernica Elizabeth ! Ile razy obserwował ich rozmowy w cztery oczy ? Panna Lucas wyszła za Collinsa ? To mogło tylko oznaczać…! Jego palce sięgnęły do kieszonki kamizelki, ale nic nie znalazły. Gdzie ? Oczywiście, wyrzucił je na drodze ! Podniósł wzrok i spotkał spojrzenie Richarda przyglądającego mu się z zaciekawieniem, z brwiami uniesionymi na widok wędrówki jego ręki. Z zażenowaniem wygładził kamizelkę i spróbował odpowiedzieć.
- Tak, Madame. W zeszłym roku w listopadzie, w Hertfordshire. Ja… Towarzyszyłem przyjacielowi, który szukał tam posiadłości. Wtedy poznałem sir Williama i jego rodzinę.
Czy to przeznaczenie z powrotem sprowadziło do jego życia rzeczywistość, której tamte nici były tylko cieniem ? Z napięciem czekał na informację, kim mogła być ta przyjaciółka. A jeśli to była Elizabeth, jak powinien postąpić ?
- Poinformowano mnie, że przyjaciółkę pani Collins, pannę Elizabeth Bennet, też już znasz. To niemal irytujące, Darcy, że nie będę miała przyjemności ci ich przedstawić.
Elizabeth ! To BYŁA Elizabeth ! Serce zaczęło mu łomotać, a ręce stały się zimne jak lód. Jak powinien ją powitać ? Jak obojętną znajomą ? Jak dobrze znaną przeciwniczkę ? Czy skończyła już szkicowanie jego charakteru, czy też powstrzymała się od tego, jak ją prosił ? I Wickham ! Jakie kolejne kłamstwa o nim sprzedał jej gdy on opuścił pole ?
- Darcy ? – głos lady Catherine przywrócił go do rzeczywistości – Jak powiedziałam, jestem bardzo zdegustowana, że nie będę mogła dokonać prezentacji, bo panna Bennet zapewniła mnie, że już dobrze się znacie. Uważam, że ona od czasu do czasu jest dosyć bliska impertynencji. Nie jestem pewna, czy nie wyolbrzymia sytuacji. Czy mówi prawdę ?
- Zdecydowanie tak, Madame. Towarzystwo w Hertfordshire jest nieliczne i często się spotykaliśmy – wyznał.
- Rzeczywiście ? – Richard zasznurował wargi, a w oczach zalśnił mu szelmowski błysk – Więc może powinniśmy jutro złożyć wizytę państwu Collinsom i przyjaciółce pani Collins. Co ty na to, Darcy ?
Darcy’ego przeszedł dreszcz niepokoju. Jutro ? Zbierał się właśnie, żeby odwieść kuzyna od tego projektu, kiedy uderzyła go pewna myśl. Czy nie byłoby lepiej, żeby ich pierwsze spotkanie nie odbyło się pod okiem lady Catherine ? Chociaż powinien zachować ostrożność, jeśli chodzi o Richarda, to była to doskonała okazja do sprawdzenia własnego panowania nad sobą i poznania, co zamierza Elizabeth.
- Znakomity pomysł, kuzynie – odparł – Nie mógłbym w dobrej wierze odmawiać ci dłużej niż do jutra szczęścia stania się obiektem uwielbienia pana Collinsa.

QaHa - Wto 24 Kwi, 2007 07:02

Maryann napisał/a:
Nie mógłbym w dobrej wierze odmawiać ci dłużej niż do jutra szczęścia stania się obiektem uwielbienia pana Collinsa.

dobra dobra , hehehehehe - pana Colinsa, jasne jak słonce :mrgreen:

Ania1956 - Wto 24 Kwi, 2007 07:40

Maryann napisał/a:
Elizabeth ! To BYŁA Elizabeth ! Serce zaczęło mu łomotać, a ręce stały się zimne jak lód.


Biedny Darcy jeszcze nie rozumie co znaczy łomotanie serca.... :smile:

Marija - Wto 24 Kwi, 2007 07:47

Jak dotknie Elzbiety (rączek, rączek) takimi lodowatymi łapami (pewnie i mokre :obrzydzenie: ), to sukces ma zagwarantowany :twisted: .
Alison - Wto 24 Kwi, 2007 07:47

No to przyszła kryska na Matyska. Amen. :wink:
Maryann - Wto 24 Kwi, 2007 08:50

QaHa napisał/a:
Maryann napisał/a:
Nie mógłbym w dobrej wierze odmawiać ci dłużej niż do jutra szczęścia stania się obiektem uwielbienia pana Collinsa.

dobra dobra , hehehehehe - pana Colinsa, jasne jak słonce :mrgreen:

On sam już dobrze wie, co to znaczy... A ile jeszcze przed nim... :mrgreen:

QaHa - Wto 24 Kwi, 2007 08:51

oj a jak mu się dostanie po uszkach ojojoj
Maryann - Wto 24 Kwi, 2007 09:12

Alison napisał/a:
No to przyszła kryska na Matyska. Amen. :wink:

Amen. Już nawet nie ucieka...

QaHa - Wto 24 Kwi, 2007 09:15

a co będzie gdy szczęście tak blisko :mrgreen: , choćby i zza krzaków pójdzie oczy nacieszyć
Maryann - Wto 24 Kwi, 2007 09:17

Dżentelmen i arystokrata miałby podglądać zza krzaków ? :shock:
QaHa - Wto 24 Kwi, 2007 09:28

no wiesz jakby go nikt nie przyłapał to by ujmy na honorze nie było ;-)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group