Powieści Jane Austen - Rozważna i romantyczna
Tamara - Pią 30 Kwi, 2010 08:59
Wydana została już jako 19-latka
Anonymous - Pią 30 Kwi, 2010 10:13
| Alicja napisał/a: | | czy ona naprawdę będzie mogła zrozumieć go i pokochać? |
w sumie dlaczego nie. Oboje przeżyli zawód miłosny. Zawiedli się na miłości... na czymś w co oboje bardzo wierzyli. Prawdopodobieństwo jest
BeeMeR - Pią 30 Kwi, 2010 19:46
| Cytat: | | proszę mi pokazać zrównoważonego i dojrzałego emocjonalnie 16-latka | Eeee. na pewno nie ja w tym wieku
Tamaro, ja sobie gderam, bo mnie Marianna trochę denerwuje, ale to świetnie napisana postać - jako postać podoba mi się znacznie bardziej niż na ten przykład porządny do mdłości Edward. Nie mam nic przeciwko byciu porządnym, ale ten facet nie ma chyba żądnego ciekawego rysu charakteru - dopiero pod koniec, gdy sprzeciwia się matce i gotów jest zgodnie z zaręczynami poślubić pannę - aczkolwiek już niechcianą. Ten motyw w zasadzie kojarzy mi się z bollyoodzkimi melodramatami, gdy dana osoba próbuje za wszelką cenę poświęcić się w imię rodziny/danego uprzednio słowa/miłości (to ostatnie to dopiero bzdura ) poślubiając kogoś kogo nie kocha, a ten którego kocha wzajemnie też cierpi w milczeniu i dopiero na sam koniec wśród morza przełykanych łez gołąbek/piesek/szlachetny narzeczony łączy kochanków. Uff
No tak mi się skojarzyło, bo mam problem z końcówką RoR , zwłaszcza z tym, że Lucy wychodzi za mąż za innego Ferrarsa niż panie Dashwood zakładały.
nicol81 - Sob 01 Maj, 2010 12:45
| Tamara napisał/a: | | Ale toć ona miała dopiero 16 lat proszę mi pokazać zrównoważonego i dojrzałego emocjonalnie 16-latka |
W trakcie skończyła 17. W tych czasach była już dorosłą osobą. Fanny Price była bardziej zrównoważona i dojrzała emocjonalnie jako 15latka.
| BeeMeR napisał/a: | | mam problem z końcówką RoR , zwłaszcza z tym, że Lucy wychodzi za mąż za innego Ferrarsa niż panie Dashwood zakładały. |
Dla mnie to genialne rozwiązanie i całkowicie w zgodzie z wcześniej prezentowanymi charakterami bohaterów, czyli przebiegłością Lucy i głupotą Roberta
| BeeMeR napisał/a: | | Ten motyw w zasadzie kojarzy mi się z bollyoodzkimi melodramatami, gdy dana osoba próbuje za wszelką cenę poświęcić się w imię rodziny/danego uprzednio słowa/miłości (to ostatnie to dopiero bzdura ) poślubiając kogoś kogo nie kocha, a ten którego kocha wzajemnie też cierpi w milczeniu |
Mi się to kojarzy z latynoskimi telenowelami, gdy dana osoba próbuje za wszelką cenę poświęcić się w imię rodziny/danego uprzednio słowa/miłości (to ostatnie to dopiero bzdura ) poślubiając kogoś kogo nie kocha, a ten którego kocha wzajemnie też cierpi w milczeniu, tyle że to trwa 90 odcinków, a nie trzy godziny
Ale Edwarda lubię i rozumiem- w młodości się głupio zaangażował, a później nie mógł z tego wybrnąć. Pamiętajmy, że zaręczyny wiązały mężczyznę nie tylko honorem, ale i prawnie.
BeeMeR - Sob 01 Maj, 2010 13:03
| nicol81 napisał/a: | to genialne rozwiązanie i całkowicie w zgodzie z wcześniej prezentowanymi charakterami bohaterów, czyli przebiegłością Lucy i głupotą Roberta | no w sumie to tak
szczerze mówiąc na podstawie ekranizacji nie odebrałam Lucy jako osoby podstępnej i chciwej - najwyżej głupiej . Natomiast teraz im dalej wchodzę w tekst, tym bardziej widać jej sztuczki, trafnie uderzające słówka - i tym bardziej się zdumiewam.
Anonymous - Sob 01 Maj, 2010 13:11
| BeeMeR napisał/a: | | najwyżej głupiej |
i wrednej. Świetnie to widać w ekranizacji `95 jaką ona ma podłą minę gdy mówi Elinor o Edwardzie i oserwuje jej reakcję lubując się jakby w cierpieniu i zawodzie dziewczyny.
BeeMeR - Sob 01 Maj, 2010 13:17
Cóż - tego nie zauważyłam, szczerze mówiąc w ogóle jakoś dotychczas nie przyjrzałam się Lucy szczególnie w ekranizacjach
trifle - Sob 01 Maj, 2010 14:14
| lady_kasiek napisał/a: | | BeeMeR napisał/a: | | najwyżej głupiej |
i wrednej. Świetnie to widać w ekranizacji `95 jaką ona ma podłą minę gdy mówi Elinor o Edwardzie i oserwuje jej reakcję lubując się jakby w cierpieniu i zawodzie dziewczyny. |
Prawda? Uch, jaka to wredna postać jest, chodzący, zasłodzony fałsz
Anonymous - Sob 01 Maj, 2010 14:18
| trifle napisał/a: | | lady_kasiek napisał/a: | | BeeMeR napisał/a: | | najwyżej głupiej |
i wrednej. Świetnie to widać w ekranizacji `95 jaką ona ma podłą minę gdy mówi Elinor o Edwardzie i oserwuje jej reakcję lubując się jakby w cierpieniu i zawodzie dziewczyny. |
Prawda? Uch, jaka to wredna postać jest, chodzący, zasłodzony fałsz |
co jak co ze szwagierlą Dashwood de domo Ferras dobrały się idealnie... wredotę na twarzy mają wypisaną...
JoannaS - Sob 01 Maj, 2010 14:33
Lucy i pani Daschwood ( z domu Ferrars) pasują do siebie charakterem. Mam takie wrażenie, że po tych wszystkich burzach mogły się bardzo zaprzyjaźnić.
soph - Sob 01 Maj, 2010 15:06
Nie jestem pewna, czy osoby tego typu mogą się przyjaźnić z kimkolwiek - dbają tylko o siebie. Ale faktycznie, jedna warta drugiej .
nicol81 - Pon 03 Maj, 2010 10:58
Akurat Austen na koniec pisze, że między nimi częste kłótnie były...
Tamara - Pon 03 Maj, 2010 21:59
| nicol81 napisał/a: | | Tamara napisał/a: | | Ale toć ona miała dopiero 16 lat proszę mi pokazać zrównoważonego i dojrzałego emocjonalnie 16-latka |
W trakcie skończyła 17. W tych czasach była już dorosłą osobą. Fanny Price była bardziej zrównoważona i dojrzała emocjonalnie jako 15latka. |
Ciężko porównywać wypieszczoną ukochaną córeczkę mamusi z zahukaną ubogą krewną będącą de facto darmową służącą bieda , praca i pogarda otoczenia bardzo szybko uczą rozumu .
A jeżeli pamiętacie taką powieść Rodziewiczówny "Macierz" - to tam też bohaterka uległa szaleńczemu uczuciu i poszła w świat za ukochanym - czyli podjęła kroki radykalniejsze niż Marianna - w wieku lat 16 i też nikogo nie słuchała . czy to nie świadczy jakoś o psychice nastolatek ?
nicol81 - Sob 08 Maj, 2010 20:51
To, że mamusia i Marianna były do siebie tak podobne, sugeruje mi, że to jednak nie kwestia młodości. I jakoś nie widzę Eleonory dwa lata wcześniej zachowującej się jak Marianna...
Lullaby - Czw 29 Lip, 2010 15:17
Hm. Przyznaję, że sięgałam po tą książkę 3 razy i sprawdziło się powiedzenie: "Do trzech razy sztuka". Pierwszy raz nastąpił bezpośrednio po DiU i skończył się na 3 pierwszych stronach. Myślę, że musiałam po prostu trochę odczekać, może dorosnąć? Ale w końcu się udało i było warto. Nie jest to dla mnie co prawda tak porywająca historia miłosna jak DiU, a Brandon to nie Pan Darcy, ale książkę czytało się nader przyjemnie i na pewno jeszcze do niej powrócę:)
Anonymous - Czw 29 Lip, 2010 15:53
| Lullaby napisał/a: | | a Brandon to nie Pan Darcy |
a co Brandon gorszy?
Alicja - Czw 29 Lip, 2010 16:22
Kasiek, ja ciebie rozumiem, ale wiesz, że dla mnie Brandon nigdy nie będzie Darcym
Lullaby - Czw 29 Lip, 2010 16:22
| lady_kasiek napisał/a: | | Lullaby napisał/a: | | a Brandon to nie Pan Darcy |
a co Brandon gorszy? |
Nie, ale mimo wszystko dla mnie Darcy to ideał i nic na to nie poradzę;)
Admete - Czw 29 Lip, 2010 16:29
Ideałem to dla mnie jest pan Knightey, ale ja to wiekowa jestem i dla mnie w sam raz taki stateczny kawaler Ewentualnie pułkownik Brandon.
Anonymous - Czw 29 Lip, 2010 16:30
| Alicja napisał/a: | | Kasiek, ja ciebie rozumiem, |
ja wiem wiem. i to dobrze, czasami boję się, że mi w myślach czytasz.
I ja Was rozumiem, ale tak między Bogiem a prawdą z Darsika jest rogata dusza a dla mnie mimo wszystko idealny jest Brandonik
Alicja - Czw 29 Lip, 2010 16:34
| lady_kasiek napisał/a: | | ale tak między Bogiem a prawdą z Darsika jest rogata dusza |
ja właśnie takich lubię
Anonymous - Czw 29 Lip, 2010 16:53
Ja lubię takich w filmie, czy w książce, bo w rzeczywistości...
Matko Boska, ale ze mnie nudziara, mój wymarzony typ to ciepłe kluchy
trifle - Czw 29 Lip, 2010 19:49
E tam, Brandon to przecież nie ciepłe kluchy. Porządny facet, ot. A Darcy to bubek, zwłaszcza ten książkowy Jaki on tam rogaty Ja lubię Darcy'ego tylko dzięki Colinowi, o Za to lubię Edwarda i pana Knightleya również (a już wersje z obu z najnowszych ekranizacji, ach )
Anonymous - Czw 29 Lip, 2010 19:52
| trifle napisał/a: | | A Darcy to bubek, zwłaszcza ten książkowy |
dokładnie!!
a że ja aż tak Colinka nie lubię, więc zostaję przy Alanowym Brandonie
BeeMeR - Czw 29 Lip, 2010 21:05
| Cytat: | | E tam, Brandon to przecież nie ciepłe kluchy. Porządny facet, ot | i w idealnym przedziale wiekowym - 35lat o ile pamiętam
Muszę jeszcze poznać książkowego Knightleya, bo na razie to ani Darcy ani Brandon nie jest moim ideałem
|
|
|