Seriale - Supernatural
Admete - Sob 16 Lut, 2008 14:57
Wierzymy, wierzymy. Nawet mi to do niego pasuje Znalazłam na jednym forum opis Jus in Bello ( a tak w ogóle co to znaczy? ), ale nie wiem czy prawdziwy. Myslę, że obie z Riellą też tak zrobimy - najpierw powtórka z Nightshiftera ( z naszego wypasionego dvd ) a potem Jus in Bello.
soph - Sob 16 Lut, 2008 15:09
Dosłownie "prawo w wojnie" .
Admete - Sob 16 Lut, 2008 15:35
A bo to po łacinie jest! Nie zorientowałam się Soph dzięki za ratunek
Ja się teraz temu tytułowi nie dziwię w kontekście zwiastuna.
Admete - Sob 16 Lut, 2008 15:44
Znalazłam dwa genialne fragmenty z odcinka 12 Jus in bello!!! Chyba nie wytrzymam do nastepnego tygodnia - jednak Henricksen i Dean wypadają razem świetnie. Cały odcinek powinien być intensywny i cholernie emocjonalny
http://www.sfuniverse.com...llo-first-look/
Caitriona - Sob 16 Lut, 2008 18:46
Postrzelili Deana!!
Oj, bardzo dużo będzie się działo w tym odcinku - zapowiada się swietnie!
praedzio - Sob 16 Lut, 2008 19:04
O, jak rany...
Ten odcinek miał być zakończeniem sezonu, więc pewnie dlatego będzie taki mocny.
Deanariell - Sob 16 Lut, 2008 19:22
| Caitriona napisał/a: | Postrzelili Deana!! |
No właśnie sama miałam tak krzyknąć! Normalnie... Wredny demon! JAK ON MÓGŁ! A Sam tak pięknie po łacinie mówi... Ja wiem, że to egzorcyzm, ale... Mam grzeszne myśli jak to słyszę Oj będzie się działo, będzie...
A tu fajne wywiady odnośnie sezonu 3 - może już to gdzieś oglądałyście (bo to z początku sezonu), ale co tam:
http://www.youtube.com/wa...feature=related
Tutaj inny z polskim tłumaczeniem:
http://www.youtube.com/wa...feature=related
http://www.youtube.com/wa...feature=related
A tu dziewczyny - i wiecie co? ja polubiłam tę aktorkę, która gra Belę (mimo tego, co ostatnio zrobiła chłopakom w serialu ) Ona kazała czytać swoim rodzicom blogi fanów SPN-u, żeby się dowiedzieć, co myślą o postaci, którą gra! Urocze! To miło, że się przejmuje rolą, bo na tym korzysta serial
http://www.youtube.com/wa...feature=related
praedzio - Sob 16 Lut, 2008 19:51
| Deanariell napisał/a: | A Sam tak pięknie po łacinie mówi... Ja wiem, ze to egzorcyzm, ale... Mam grzeszne myśli jak to słyszę |
*zła, że sama na to nie wpadła*
Ojjjj... stąpasz po grząskim gruncie...!
Admete - Sob 16 Lut, 2008 20:28
Widzę, że tu wszystkie napalone na egzor... znaczy się na następny odcinek Spn A my właśnie z Riellą przed 11.
A Riella nie stąpa, tylko siedzi i elegancko wcina bardzo dobrą sałatkę, którą sama zrobiłam
Admete - Sob 16 Lut, 2008 23:07
It's me again. A piosenką wieczoru jest proszę drogich dam...Heat of the moment zespołu Asia. Chyba będę jej słuchać w każdy wtorek
http://www.youtube.com/wa...feature=related
Jak zobaczycie odcinek 11, to zrozumiecie o co chodzi. Ta piosenka już nigdy nie będzie dla mnie taka sama.
Natomiast ta druga piosenka ( ze środy ), to utwór z Powrotu do przyszłości - dopiero teraz się zorientowałam!
http://www.youtube.com/watch?v=-TTglhq6aA0
Odcinek jest przynajmniej do połowy zabawny. Wiem, że to dziwnie brzmi, biorąc pod uwagę to, co dzieje się z Dean'em, ale to prawda. Zrobili to w taki sposób Ukłony dla scenarzysty, aktorów i reżysera. Odwołania do Dnia świstaka, X - Files i Powrotu do przyszłości. No miodzio po prostu. Potem robi się poważnie i naprawde żal mi Sama. O ile "Deam a little dream of me" był przede wszystkim skoncentrowany na Dean'ie i konfrontacji z jego osobistymi koszmarami, tak "Mystery spot" jest o młodszym bracie i jego największym strachu.
Teraz to już naprawdę nie mogę się doczekać "Jus in bello". Chyba kolejny raz obejrzę te fragmenty i zwiastun,a potem puszczę Heat of the moment
EDIT: Zajrzałam na chwilę na forum www.supernatural.com.pl ( ja nie mogę długo tam czytać, tło czarne, tekst jasny - zabójstwo dla moich oczu ) i Riella nie tylko Ty miałaś to skojarzenie z Rambo w pewnym momencie
Harry_the_Cat - Sob 16 Lut, 2008 23:17
Spóźniony nieco, jak na prezent, ale dla Cait na zamówienie:
EDIT:
Okey, cos jest nie tak z rozmiarem.
Zasadniczo tapetka ma 1024 x 1280 (bo taki ma Cait monitor) i nie wiem, czemu sie wyswietla taka mała. Jakby ktoś chciał z niej skorzystac w rozmiarze oryginalnym, moge wysłać mailem.
EDIT2:
dodaję standardowe 1024 x 768:
Caitriona - Sob 16 Lut, 2008 23:22
Dzięki!!! No cudowna po prostu!!
Admete - Sob 16 Lut, 2008 23:25
Piękna tapetka Harry
Harry_the_Cat - Sob 16 Lut, 2008 23:31
Dzięki, Cait, cieszę się, że sie podoba. Moze potem jeszcze cos z tych innych zdjątek wybiorę Ale przy Twoim monitorze, to musze uwazac z rozdizelczością
I dzięki, Admete. Ostatnimi dniami produkuję tapetki w ilościach hurtowych dosyć bym rzekła...
Deanariell - Sob 16 Lut, 2008 23:42
| Harry_the_Cat napisał/a: | | Spóźniony nieco, jak na prezent, ale dla Cait na zamówienie |
Śliczny Też sobie "podkradłam"
| praedzio napisał/a: | Ojjjj... stąpasz po grząskim gruncie...! |
| Admete napisał/a: | Riella nie stąpa, tylko siedzi i elegancko wcina bardzo dobrą sałatkę, którą sama zrobiłam |
Bo sałatka dobra była A ten odcinek... Bolesny (z wielu powodów), ale odsłania smutną i okrutna prawdę - Winchester'owie są prawie jak jednojajowe bliźniaki - jeden bez drugiego nie może być w pełni sobą... Admete wspomniała chyba coś o swoistej symbiozie Ano biedny Sam... miał tam w jednej ze scen w końcówce to słynne spojrzenie zbitego szczeniaczka (skopanego brutalnie i bez litości), które bez wątpienia chwyta za serce i przeraża poczuciem beznadziejności Fanki Sama na 100% będą miały ochotę go przytulić i pocieszyć (co najmniej tak jak w pamiętnym odcinku z uroczą panią wilkołak, a może nawet bardziej...) - no nie zazdroszczę mu tego, czego się właśnie o sobie dowiedział... A za tydzień... uch... będzie gorąco...
Admete - Sob 16 Lut, 2008 23:45
Oni żyją w symbiozie absolutnej - osobno, każdy z nich utraciłby swoją ludzką naturę. Wzajemnie się chronią.
Harry ja poproszę tapetkę na maila
Deanariell - Sob 16 Lut, 2008 23:53
| Admete napisał/a: | | Harry ja poproszę tapetkę na maila |
To jak już ją będziesz miała, możesz i mnie podesłać
praedzio - Nie 17 Lut, 2008 07:30
| Admete napisał/a: | Oni żyją w symbiozie absolutnej - osobno, każdy z nich utraciłby swoją ludzką naturę. Wzajemnie się chronią.
|
Dziś ten odcinek przede mną, ale twoje słowa przypomniały mi reakcję braci w jednym ze zwiastunów do Jus in Bello, kiedy to Hendricksen powiedział, że resztę życia spędzą osobno. To było czyste przerażenie. Przynajmniej ja tak to odebrałam.
Admete - Nie 17 Lut, 2008 11:01
“Take a good look at Sam. You two will never see each other again.”
Ja też tak to odebrałam, poczułam jakby mnie samą ktoś dźgnął prosto w serce.
Dean był przerażony, a Sam po raz pierwszy w czasie tej rozmowy zareagował na słowa Henricksona.
Dwie fotki smutnego Sama z końca...
Wiecie co? Henricksen jest jednak wredny. On tam w pewnym momencie mówi do Dean'a - "Yeah, I know. Daddy brainwashed you and probably touched you in a bad place." Strasznie jestem ciekawa jak się to skończy, czy agent sam ich wypuści, czy też uciekną. Chyba jednak im uwierzy, będzie musiał. I tak sobie myślę...Chłopaki już tyle przeszli. Mieli ciężkie dzieciństwo, Dean trudną młodość, stracili rodziców, Dean przewiduje, że niedługo skończy w piekle...Strasznie mi ich żal. To są chyba najbardziej angstowi bohaterowie, jakich dane mi było poznać Kripke jest sadystyczny, ale mu wybaczam
Reakcje na Sama recytującego egzorcyzmy po łacinie:
"Who knew Sammy could quote latin with such fire in his eyes!"
Dokładne tłumaczenie tytułu: “Law concerning acceptable practices while engaged in war”
I'm obssesed and possesed
praedzio - Nie 17 Lut, 2008 13:43
Buuuuu!!! The life is so cruel...
Niech ja dorwę w łapy tego Mistyfikatora!
Taaa... Faktycznie pierwsza połowa odcinka była zabawna, w pewnym momencie już takie debilne przyczyny Deanowego zejścia wymyślano, że krztusiłam się ze śmiechu...
No, ale przestało być śmiesznie, kiedy razu pewnego Sam się nie obudził...
Jeeezuuu... Naprawdę nie chciałabym być w jego skórze przez te miesiące po śmierci brata.
Jeśli to miała być lekcja, to była naprawdę okrutna - no, ale demony i insze pokrewne stwory nie mają uczuć, więc i brakuje im stosownej miary w tego typu eksperymentach.
Pozostaje jeszcze pytanie, w jakim celu zrobił to Mistyfikator? Jakie plany miał (i ma nadal) odnośnie Sama? Czyżby takie, jak Ruby?
I czy naprawdę ich celem jest wyzbycie Sama z uczuć? Z wszelkiej słabości? Wystarczyło popatrzeć na to czym się stał młodszy Winchester - zimną maszyną do zabijania. Ja za takiego Sama podziękuję.
Wolę takiego (przy tej scenie łzy trysnęły mi z oczu...):
Admete - Nie 17 Lut, 2008 14:02
Mistyfikator jest bogiem, pogańskim. Utracił już w zasadzie swoich wyznawców, ale nadal może wiele. No i bogowie lubią bawić się śmiertelnikami. Poza tym Winchesterowie próbowali go zabić. Zemścił się po swojemu. Bogowie lubią też pouczać śmiertelnych. Tutaj wyraźnie Mistyfikator chce coś przekazać Samowi. Według niego Sam i Dean za bardzo na sobie polegają i to czyni ich słabymi. On zwyczajnie nie rozumie ludzkiej perspektywy - taka słabość może też być źródłem siły. Bracia wzajemnie się chronia i są zabezpieczeniem przed utratą człowieczeństwa. Nie mogliby samotnie znieść tego wszystkiego. To dlatego słowa Henricksena brzmia tak strasznie.
praedzio - Nie 17 Lut, 2008 14:17
No, tak - patrząc z tej perspektywy - bracia są silniejsi, kiedy są razem - to może być solą w oku demonom, które za wszelką cenę pragną braci rozdzielić. Ale czego może chcieć bożek? W końcu Winchesterowie nic mu nie mogą zrobić. Lekcja miała być taką formą rozrywki? Zemstą? Zwyczajnie tego nie pojmuję. No, ale jestem śmiertelnikiem.
Poza tym widzę pewną niekonsekwencję w serialu. Jednych bogów się daje pokonać/zabić (patrz: A Very Supernatural Christmas), innych natomiast nie - Mistyfikator jest tutaj przykładem.
A piosenkę grupy Asia można znienawidzić po tym odcinku...
Deanariell - Nie 17 Lut, 2008 16:36
| praedzio napisał/a: | | czego może chcieć bożek? W końcu Winchesterowie nic mu nie mogą zrobić. Lekcja miała być taką formą rozrywki? Zemstą? Zwyczajnie tego nie pojmuję. |
No właśnie też się nad tym zastanawiałam... Na początku wyglądało to na zemstę i czystą złośliwość, ale dlaczego bożek tak podkreślał, że Sam musi coś zrozumieć? No nie wiem... gdyby to była zwykła zemsta, to mógł ich załatwić w każdy inny sposób - skąd więc inspiracja, żeby zrobić chłopakom coś tak perfidnego? Jak dla mnie dziwne były te jego słowa - bo jeśli to miał być jakiś eksperyment, lekcja, czy coś w tym stylu, to na czyje zlecenie? Nie wierzę, że to się im przydarzyło tak przypadkiem, bez powodu Może z czasem i to się wyjaśni...
| praedzio napisał/a: | | widzę pewną niekonsekwencję w serialu. Jednych bogów się daje pokonać/zabić (patrz: A Very Supernatural Christmas), innych natomiast nie - Mistyfikator jest tutaj przykładem. |
Niekoniecznie musi to być niekonsekwencja - tamci bogowie nie zmieniali fizycznie rzeczywistości, oni na niej "żerowali", więc trochę łatwiej ich było zabić, niż takiego Mistyfikatora, który w końcu sam tworzy rzeczywistość - skoro więc potrafił sprawić, że Sam budził się ciągle w tym samym dniu w nieskończoność; stworzył rzeczywistość, w której Sam musiał żyć realnie przez jakiś czas bez Deana (a najgorsze, że nastąpiło to tak nagle i drastycznie...) - no to z tego wnioskuję, że nie jest tak łatwo zabić tego bożka, pstryknie i obudzi Cię znowu Asia Wcale się nie dziwię, że i tym razem udało mu się z tego wywinąć...
praedzio - Nie 17 Lut, 2008 16:54
| Deanariell napisał/a: | Niekoniecznie musi to być niekonsekwencja - tamci bogowie nie zmieniali fizycznie rzeczywistości, oni na niej "żerowali", więc trochę łatwiej ich było zabić, niż takiego Mistyfikatora, który w końcu sam tworzy rzeczywistość - skoro więc potrafił sprawić, że Sam budził się ciągle w tym samym dniu w nieskończoność; stworzył rzeczywistość, w której Sam musiał żyć realnie przez jakiś czas bez Deana (a najgorsze, że nastąpiło to tak nagle i drastycznie...) - no to z tego wnioskuję, że nie jest tak łatwo zabić tego bożka, pstryknie i obudzi Cię znowu Asia Wcale się nie dziwię, że i tym razem udało mu się z tego wywinąć... |
Właściwie to masz rację. Ten Mistyfikator to poważny przeciwnik. Lepiej mieć go za sprzymierzeńca
Mnie jeszcze dziwi, dlaczego tu i teraz bożek postanowił Samowi dać nauczkę. Perfidny gość! Wykorzystał osobisty dramat chłopaków, żeby się zabawić ich kosztem. Jakby nie dość im było zmartwień.
P.S. Pocieszające jest to, że wzajemne przywiązanie braci okazało się ponad siły Mistyfikatora.
P.S.2. Aż poszukałam w sieci, kim jest Travis Bickle... No i znalazłam...
Admete - Nie 17 Lut, 2008 18:11
Kim jest Travis Bickle? Sama mam poszukać? Trzeba było napisać Bogowie z Very Supernatural Christmas karmili się śmiercia śmiertelników. Widocznie byli pomniejszymi bogami, może bardziej związanamymi z rytuałami ( tu się od razu Amerykańscy bogowie Gaimana przypominają - pogańscy bogowie pozbawieni wyznawców słabli lub ginęli, jednak zdarzało się, ze potrafili się przystosować ). Mistyfikator jest najwyraźniej bogiem iluzji, kłamstwa, złudy. Myslę, ż eczułby się całkiem dobrze w naszym świecie
PS Tez już wiem
|
|
|