To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widziałam... II

GosiaJ - Śro 02 Sty, 2008 19:47

Matylda napisał/a:

To coś jak meble eklektyczne :wink:

Nie, zupełnie nie. Jak wspomniałam, nie można przyrównać kina z Indii do np. amerykańskiego. Bo nawet jeśli korzysta z wzorców zachodnich (a korzysta), to nadaje wszystkiemu własny sznyt i "zanurza to we własnym sosie" :)
Ale coś takiego, jak gatunki, można najogólniej wskazać - horrory, komedie o różnym typie i klasie humoru, filmy akcji, historyczne itp.

Dziękuję za przypomnienie o Chicago, właśnie sobie słucham ścieżki dźwiękowej podczas pracy :) Rewelacyjna! Uwielbiam When You're Good To Mama Queen Latifah. I Cell Block Tango :banan: Mój ulubiony wers to ten o
Spoiler:
two warning shots into his head :mrgreen:


asiek napisał/a:
Sądzę, że tak nie można stawiać sprawy. Każdy z nas ma prawo do własnej oceny filmu i grających w nim aktorów. :-)

Nikomu nie odbieram prawa. Zdaję sobie też sprawę z uprzedzeń i stereotypów dotyczących kina z Indii, spotykam się z nimi bardzo często.
Uważam, że nie można oceniać kinematografii na podstawie jednego filmu. I rzeczywiście - moim zdaniem nie można oceniać filmu na podstawie zobaczonych fragmentów. Ale to tylko moja opinia :)

Admete - Śro 02 Sty, 2008 19:53

Gosia wysłałam Ci ten artykuł o Luhrmannie. Mam nadzieję, że Ci się spodoba. Wykorzystywałam go kiedyś fragmentami na zajęciach koła filmowego.

Dziewczyny myślę, że upodobanie w różnych gatunkach filmowych zależy od gustów, upodobań estetycznych. Nie przeskoczymy tego. Mnie się podobają różne dziwności - anime, fantastyka, Bollywood, dobra sensacje ( odkryłam niedawno brytyjskie filmy szpiegowskie :serce2: ), kocham to wszystko pasjami. I tradycyjne rzeczy też lubię, choć muszę przyznać, że obyczajowe filmy, filmy współczesne z zacięciem li i jedynie psychologicznym wywołują u mnie zieeew straszliwy ;) He, he jakie ja mam zawsze starcia na temat filmów kostiumowych z moją przyjaciółką - ona uważa je za stratę czasu, ja natomiast przeżywam załamanie nerwowe, gdy ona ogląda Magdę M. :rotfl:

To tango jest zabójcze - sześć wesołych morderczyń :)

GosiaJ - Śro 02 Sty, 2008 20:02

Admete napisał/a:
Gosia wysłałam Ci ten artykuł o Luhrmannie.

Dzięki :przytul: Mam nadzieję, że dotrze :)
Cytat:
He, he jakie ja mam zawsze starcia na temat filmów kostiumowych

Nie lubię takich uogólnień. Przecież wśród filmów kostiumowych są tak samo dobre i złe filmy, jak w każdym innym gatunku. Ja zawsze lubiłam kostiumowe :)

Notabene wczoraj oglądaliśmy Był sobie chłopiec. Jak ja lubię Hugh Granta! I ten film! :mrgreen: Wpływ bollywoodzkich produkcji był taki, że jak się film skończył po upływie półtorej godziny, zapytałam Łukasza z prawdziwym zdziwieniem - Już koniec?? Eee, bo w indyjskich to są okolice intermission :) Chociaż coraz częściej powstają takie "krótkie metraże" po dwie godziny z kawałkiem ;)

Admete - Śro 02 Sty, 2008 20:04

Ona tak niestety uogólnia. Kiedyś strasznie sie pokłóciłyśmy po wyjściu z seansu Królestwa Niebieskiego. Ja byłam zachwycona, a ona miała za złe, że tak przeciez w historii nie było :zalamka:
Daj mi znac czy doszło, posłałam Ci na adres na o2.

GosiaJ - Śro 02 Sty, 2008 20:06

Admete napisał/a:
Ona tak niestety uogólnia. Kiedyś strasznie sie pokłóciłyśmy po wyjściu z seansu Królestwa Niebieskiego. Ja byłam zachwycona, a ona miała za złe, że tak przeciez w historii nie było :zalamka:

Taaa, bo film historyczny to ma być dokument ;) Walczę z takim podejściem, jak tylko mogę :)

Admete - Śro 02 Sty, 2008 20:08

Ja już dawno doszłam do wniosku, że mnie film ma w jakis sposób zaczarować.

A tak przy okazji obejrzałam w końcu Gwiezdny pył i jestem zachwycona. Przyjemna, bezpretensjonalna rozrywka! Zdjęcia, muzyka, humor, gra aktorów - wszystko mi się podobało. Chyba sobie ten film kiedys kupię na dvd, bo bardzo sympatycznie poprawia humor. Uroczy ten młody aktor w roli Tristana, Michelle jak zwykle świetna, a mała rola DeNiro :lol:

nicol81 - Śro 02 Sty, 2008 20:20

GosiaJ napisał/a:
Bardzo lubię zarówno Moulin Rouge, jak i Chicago :) Muzyka z Chicago jest rewelacyjna, szczególnie to tango (z tekstem :twisted: ).
Admete, masz ten tekst zeskanowany? Ja byłabym zainteresowana :kwiatek:
nicol81 napisał/a:
Ja widziałam fajny film dzisiaj "Czasem słońce, czasem deszcz" . Piękny, przedstawia związki rodzinne :serce:

Bardzo się cieszę, że film Ci się podobał. Bohaterki istotnie trochę irytujące - obie w założeniu :)

Muzyka z Chicago była rewelacyjna, ale bohaterowie wielce niesympatyczni, poza mężem Roxy. I Vera z Roxy na końcu odniosły sukces :wsciekla:
Poo na pewno w założeniu była irytująca, ale co do Anjali, to chyba w założeniu miała być urocza...W sumie mogli sobie darować romans Rohana i Poo, nic nie wnosił do akcji. A zajmował miejsce, które mogło być poświęcone na więcej związków braterskicj i rodzicielskich.
A końcówka jaka piękna :cry2:

Aragonte - Śro 02 Sty, 2008 20:22

Ooo, byłam ciekawa, czy filmowy "Gwiezdny pył" Ci się spodoba, Admete :-D Ja bawiłam się świetnie w kinie i też pewnie kupię DVD. Wolę chyba film od książki w tym przypadku :roll:
Alison - Śro 02 Sty, 2008 20:22

GosiaJ napisał/a:
Żeby je chcieć poznać, trzeba przede wszystkim porzucić spojrzenie z góry "białego człowieka". .


Z przykrością stwierdzam, ze nie posunęłyśmy się ani o krok do przodu :(

GosiaJ napisał/a:
Oczywiście nie upieram się, że każdego estetyka kina z Indii przekona. Nie. Jednak ferowanie wyroków jest nie na miejscu.


Czy ktoś tu "ferował wyroki"? :shock: Napisałam o swoich wrażeniach po obejrzeniu filmu!

GosiaJ napisał/a:

Ocenianie czyjegoś talentu na podstawie fragmentów filmu to spore nieporozumienie. Ci, którzy się pojawili w filmie Karana Johara, to profesjonaliści, w znakomitej większości grający w filmach od lat, świetni, utalentowani aktorzy.


Film oceniłam nie na podstawie fragmentów, ale na podstawie całego filmu z kilkuminutową przerwą, która w niczym nie zaszkodziła mojemu odbiorowi, bo nie sądzę, żeby w ciągu tych kilku minut zdarzyła się scena, która totalnie wpłynęłaby na moją ocenę, a jesli nawet tak, to nie rozumiem po co ta cała przydługawa reszta. Jeśli chodzi o profesjonalistów...to znam lepszych, którzy swoimi łzami mnie wzruszają a nie rozśmieszają. Pozwoliłam sobie podzielić się wrażeniami z jednego filmu, nie oceniałam całej bollykinematografii. I na tym koniec moich wypowiedzi na bollytematy. Dlaczego na miłość boską jak ktoś ma inne zdanie na ten temat to zaraz "feruje wyroki" z "pozycji białego człowieka"? Dziewczyny, litości please... :confused3:

Admete - Śro 02 Sty, 2008 20:24

Książka Gaimana jest bez wyrazu. Taka sobie opowiastka. Natomiast film bawi i uwodzi :-) Choć wiedziałam, że wszystko zakończy się dobrze, to i tak się przejmowałam. Muzyka rewelacyjnie podkreśla nastrój.
Aragonte - Śro 02 Sty, 2008 20:28

Ano właśnie, Admete - opowiastka i nic więcej, no i humorystycznych wstawek jednak mniej :wink: W filmie fajnie wygrali obecność postaci w sumie epizodycznych. Kapitan Szekspir rządzi :mrgreen:
Żeby było jasne - tym razem książkę czytałam po obejrzeniu filmu, odwrotnie niż zwykle.

GosiaJ - Śro 02 Sty, 2008 20:28

nicol81 napisał/a:

Muzyka z Chicago była rewelacyjna, ale bohaterowie wielce niesympatyczni, poza mężem Roxy. I Vera z Roxy na końcu odniosły sukces :wsciekla:

To fakt, bohaterów nie da się lubić. Przynajmniej ja ich nie lubię. Jednak nie muszę czuć do nich sympatii, żeby film mi się spodobał, w końcu uwielbiam chociażby Ojca Chrzestnego :)

Cytat:
Poo na pewno w założeniu była irytująca, ale co do Anjali, to chyba w założeniu miała być urocza...

Urocza, ale wariatka ;) Musiała być taka, żeby nie pasować kompletnie do wyobrażeń ojca o idealnej bahu (synowej :) ).
Cytat:
A końcówka jaka piękna :cry2:

Sceny wyciskające łzy są celebrowane do granic możliwości. To charakterystyczne dla reżyserskiego stylu Karana Johara (chociaż ostatni jego film, absolutnie rewelacyjny, jest bardziej stonowany pod tym względem) - podobnie jak pewien przepych czy nawet barokowość formy, idealne dopasowanie kolorystyczne bohaterów do siebie czy do wnętrz itp. :)

Odnośnie irytujących bohaterek - jak mnie denerwuje ta mamuśka hippiska z Był sobie chłopiec!

praedzio - Śro 02 Sty, 2008 20:31

Taaak... Różni ludzie mają różne upodobania... Macie rację, na pewno duża w tym wina kina zachodniego, które zalewa nas od dekad, że filmy z zupełnie innej szerokości geograficznej nie wszystkim "leżą". Cóż, zdania na temat Czasem słońce... tak prędko nie zmienię, ale o całości produkcji z Bollywood wypowiadać się nie będę, bo jak już GosiaJ czy Trzykrotka wspomniały, trzeba być nieco lepiej przygotowanym na zetknięcie się z tym kolorowym światem. Ja, póki co, takiego przygotowania nie posiadam.
Przypomniała mi się historia z chińskimi filmami "Przyczajony Tygrys, ukryty Smok", czy "Dom Latających Sztyletów", które bardzo ale to bardzo mi się podobały, natomiast mój brat i mój kumpel imitowali odruchy wymiotne, gdy wspominałam o tych filmach... Kwestia gustu.

O fantastyce też się wypowiadać nie będę, bo wszyscy i tak wiedzą, jaki mam do tych filmów stosunek... :serce2:

Admete, cieszę się, że udało ci się obejrzeć Gwiezdny Pył! :D A co sądzisz o Secundusie? Prawda, że uroczy? ;)

Sofijufka - Śro 02 Sty, 2008 20:33

Qurcze, jak mi się "Dom latających sztyletów podobał"!
Admete - Śro 02 Sty, 2008 20:49

No Secundus mrrroczny był, a jakie z niego zombi wyszło ;) Własciwie to mi go nawet żal było, tak strasznie chciał zostac królem. A Kapitan Szekspir jest jedyny w swoim rodzaju.
Kaziuta - Śro 02 Sty, 2008 20:50

praedzio napisał/a:
trzeba być nieco lepiej przygotowanym na zetknięcie się z tym kolorowym światem.


Zgadzma się, że może nie jesteśmy przygotowane, ale często o naszych zainteresowaniach decyduje tzw. "pierwsze wrażenie", jeżeli to nie podziała na nasze emocje nie ma szanas przynajmniej tak jest w moim wypadku) abym zechciała zgłębiać temat. :(

praedzio - Śro 02 Sty, 2008 20:51

Admete napisał/a:
A Kapitan Szekspir jest jedyny w swoim rodzaju.

O, tak. Zwłaszcza w tej spódniczce... :P

Anonymous - Śro 02 Sty, 2008 20:53

na początku "Czasem slońce czasem deszcz" spodobało mi się, ale nie porwało, ale po oglądnięciu kilku innych produkcji. Łącznie ładnych parę chwil spędziłam przed tymi filmami mogę powiedzieć, tak jak to okręśliła GosiaJ nie można tak łątwo się uprzedzać Owszem nie na siłę, ale warto sięgnąc po inne produkcje, ot choćby "Jestem przy Tobie", "Gdyby jutra nie było"
Bollywood ma coś w sobie. :serce2:

Matylda - Śro 02 Sty, 2008 20:53

Kaziuta napisał/a:
praedzio napisał/a:
trzeba być nieco lepiej przygotowanym na zetknięcie się z tym kolorowym światem.


Zgadzma się, że może nie jesteśmy przygotowane, ale często o naszych zainteresowaniach decyduje tzw. "pierwsze wrażenie", jeżeli to nie podziała na nasze emocje nie ma szanas przynajmniej tak jest w moim wypadku) abym zechciała zgłębiać temat. :(

Amen

GosiaJ - Śro 02 Sty, 2008 21:04

Kaziuta napisał/a:

Zgadzma się, że może nie jesteśmy przygotowane, ale często o naszych zainteresowaniach decyduje tzw. "pierwsze wrażenie", jeżeli to nie podziała na nasze emocje nie ma szanas przynajmniej tak jest w moim wypadku) abym zechciała zgłębiać temat. :(

Masz rację, Kaziuto. Sądzę, że to kwestia upodobań, typu wrażliwości, pewnie jeszcze mnóstwa innych czynników, bardzo subiektywnych.

Admete, na razie nic do mnie nie przyszło :( Gdybyś mogła, wyślij na adres: malagosiaj@o2.pl A jeśli wysłałaś na ten, to jeszcze poczekam, może dotrze, ostatnio wszystko przychodzi z opóźnieniem.

Admete - Śro 02 Sty, 2008 21:19

Wysłałam własnie na ten. Teraz z drugiego adresu. Może w końcu dojdzie.
nicol81 - Śro 02 Sty, 2008 21:49

[quote="GosiaJ"]
nicol81 napisał/a:


Cytat:
Poo na pewno w założeniu była irytująca, ale co do Anjali, to chyba w założeniu miała być urocza...

Urocza, ale wariatka ;) Musiała być taka, żeby nie pasować kompletnie do wyobrażeń ojca o idealnej bahu (synowej :) ).
Cytat:
A końcówka jaka piękna :cry2:

Sceny wyciskające łzy są celebrowane do granic możliwości. To charakterystyczne dla reżyserskiego stylu Karana Johara (chociaż ostatni jego film, absolutnie rewelacyjny, jest bardziej stonowany pod tym względem) - podobnie jak pewien przepych czy nawet barokowość formy, idealne dopasowanie kolorystyczne bohaterów do siebie czy do wnętrz itp. :)

Do moich wyobrażeń o idealnej synowej też nie pasowała. Jakbym była Raulem, wybrałabym Nainę. A Poo to w dzieciństwie był chuligan (ale jak spotyka się z oporem, robi z siebie ofiarę).
Sceny między Raulem a Rohanem są odrobinkę bardziej stonowane i je uwielbiam. :serduszkate: Rohan to idealny bohater- szlachetny, uczciwy, gotowy do poświęcenia.

GosiaJ - Śro 02 Sty, 2008 21:56

Admete, doszło - serdecznie dziękuję :przytul:
nicol81 napisał/a:

Jakbym była Raulem, wybrałabym Nainę.

Rahulem :) Bohater miał na imię Rahul :mrgreen: Ale to nie Twoja wina, tylko niedouczonego lektora, który sfrancuszczył mu imię, nie wiedząc, że w hindi czyta się h.
Rahul musiał się zakochać "przeciw rodzinie". Naina była idealna, zamożna, piękna, wykształcona, obyta, najpewniej z tej samej kasty. Anjali w porównaniu z nią wypada blado jako ideał synowej :)

Marija - Śro 02 Sty, 2008 21:57

praedzio napisał/a:
Przypomniała mi się historia z chińskimi filmami "Przyczajony Tygrys, ukryty Smok", czy "Dom Latających Sztyletów", które bardzo ale to bardzo mi się podobały, natomiast mój brat i mój kumpel imitowali odruchy wymiotne, gdy wspominałam o tych filmach... Kwestia gustu.
Ten Tygrys ze smokiem...Musiałam obejrzeć trzy razy, żeby zacząć rozróżniać aktorów :zalamka: . Ale - niewątpliwie też pod wpływem forumowych doświadczeń - już nie mówię "nie" żadnym kinematografiom, bo jeśli mądrzejsi ode mnie oglądają, to i ja nie będę krzyczeń, że chała i za nic w świecie, tylko wolę zerknąć :roll: . Szalenie mi się poszerzyły horyzonty, mam nadzieję, że nie tylko po używkach :party: .
nicol81 - Śro 02 Sty, 2008 21:57

GosiaJ napisał/a:
Admete, doszło - serdecznie dziękuję :przytul:
nicol81 napisał/a:

Jakbym była Raulem, wybrałabym Nainę.

Rahulem :) Bohater miał na imię Rahul :mrgreen: Ale to nie Twoja wina, tylko niedouczonego lektora, który sfrancuszczył mu imię, nie wiedząc, że w hindi czyta się h.

:ops1: :sorry3: A się dziwiłam, że w hindi takie imię jak europejskie...



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group