To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - SUPERNATURAL: Heaven, Hell and in-between

Agn - Sob 25 Kwi, 2009 00:23

Spoiler:
Ghule?!

Tego jeszcze nie grali. Fajny odcinek. Chociaż powiem szczerze, że dla mnie motyw z trzecim bratem jest wciśnięty na siłę. To mógł być ktokolwiek, nie musiał zaraz brat Winchesterów. Za to rozwiązanie zagadki było ciekawe. No i na początku, jak Dean sprawdzał Adama. Woda święcona, srebrne sztućce, gnat pod stołem... na wdechu tę scenę oglądałam, modląc się w duchu "Tylko nie zrób niczego głupiego, Dean... Błagam!"
Niezły dialog:
Adam: Ok, so... basically you're sayin' that every movie monster, every nightmare that I ever had that's... all real?
Dean: Godzilla is just a movie.
Albo jak Sammy uskuteczniał gadkę o tym, czym jest życie łowcy. Mina Deana mówiąca "Oh please!" i jak go wyciągnął "na słówko". :lol: I spór o tatusia.
Podobało mi się. KIEDY DWUDZIESTKA?!!! :excited:

Admete - Sob 25 Kwi, 2009 07:15

Trifle zostało tylko trzy odcinki.
Thin nie zgodze się z Tobą w kwestii brata. To nie mógł być ktokolwiek. Gdyby to był ktokolwiek nie byłoby watku rozrachunky Deana z ojcem, a to był najważniejszy element odcinka.

Agn - Sob 25 Kwi, 2009 07:35

Mogli to przecież jakoś inaczej wymyślić. Nie ja jestem twórcą serialu jednak. Niemniej dla mnie kolejny Winchester... I to taki jednoodcinkowy... objawiony dopiero w czwartym sezonie... Trudno mi go wpleść jakoś w rodzinę i tyle.
praedzio - Sob 25 Kwi, 2009 07:54

Omijam wasze spoilery szerooookim łukiem, bo odcinek najnowszy prawdopodobnie obejrzę dopiero jutro wieczorem.
Jeśli chodzi o odcinki, które jeszcze zostały (całe trzy ;) ), to rzecz przedstawia się następująco:

4x20 - The Rapture (historia księgowego, w którego wciela się Castiel)
4x21 - When the Levee Breaks (konflikt między braćmi)
4x22 - Lucyfer Rising (na razie wiadomo tylko tyle, że Lucyfer nie pojawi się osobiście, tzn. nie zobaczymy postaci, a tylko dowiemy się o nim z opowieści innych)

Hiatusów niet. ;)

Agn - Sob 25 Kwi, 2009 08:08

No jeszcze by tego brakowało, by hiatusa teraz urządzili. Ze dwa chyba były. Starczy!!!

Praedzio, jak już obejrzysz, rzecz jasna podziel się wrażeniami. :mrgreen:

Admete - Sob 25 Kwi, 2009 08:11

Agn napisał/a:
Mogli to przecież jakoś inaczej wymyślić. Nie ja jestem twórcą serialu jednak. Niemniej dla mnie kolejny Winchester... I to taki jednoodcinkowy... objawiony dopiero w czwartym sezonie... Trudno mi go wpleść jakoś w rodzinę i tyle.


Nie mam z tym najmniejszego problemu, nawet mi się to podobało. Ciekawe zagranie i te aluzje do różnych seriali, w których ów przeskok przez rekina wystąpił. Wymieniono je w jednym z artykułów, które podałam wcześniej. Wydaje mi się, że bez kolejnego brata nie dałoby się tak dobrze rozegrać całej historii. Naprawdę tak trudno uwierzyć w to, że Papa W. mógł mieć romanse i ewentualne dziecko? Jakoś nikt nie protestował, gdy mówiono, że Dean może mieć dziecko ;-)

praedzio - Sob 25 Kwi, 2009 11:06

Zwiastun odcinka następnego: http://www.youtube.com/watch?v=DolWXOLeQwM
Będzie się działo! :excited:

Admete - Sob 25 Kwi, 2009 15:05

Tego zwiastuna jeszcze nie widziałam :-) Tylko trzy odcinki nam zostały.
Agn - Sob 25 Kwi, 2009 17:06

Co miał znaczyć ten strzał na końcu?! Chyba Misha nie zniknie z serialu, co?! NIE ŻYCZĘ SOBIE!!! :cry2:
Admete - Sob 25 Kwi, 2009 18:04

Agn napisał/a:
Co miał znaczyć ten strzał na końcu?! Chyba Misha nie zniknie z serialu, co?! NIE ŻYCZĘ SOBIE!!! :cry2:


Raczej nie, bo ma jako postać pojawiać się regularnie w sezonie 5. No co Ty - nie mogą stracić takiego pięknego wątku i aktora.

aneby - Sob 25 Kwi, 2009 20:41

Agn napisał/a:
Niemniej dla mnie kolejny Winchester... I to taki jednoodcinkowy... objawiony dopiero w czwartym sezonie... Trudno mi go wpleść jakoś w rodzinę i tyle.

Mnie nie wydawał się ten wątek wciśnięty na siłę.
Spoiler:
Przecież Papa W. mógł się czuć samotny i "zaprzyjaźnić" :wink: z jakąś miłą panią. Jeden raz wystarczy i jest dzidziuś. I logiczne jest dla mnie, że John nie chciał żeby Adam stał się łowcą. Chłopak miał przecież "normalną" matkę i mógł żyć z dala od tych wszystkich duchów, demonów itp. Sam i Dean mieli tylko ojca i z racji tego czym się zajmował, siłą rzeczy zostali wciągnięci w świat łowców.

Podobał mi się tek odcinek. Typowe spn-owe polowanie na złego stwora :-D

Agn - Nie 26 Kwi, 2009 00:39

Uwaga! Pisane po "brudziach". I piwach. W wielkiej obfitości! Nigdy się nie nauczę...
Admete napisał/a:
Jakoś nikt nie protestował, gdy mówiono, że Dean może mieć dziecko ;-)

No nie wiem, ja jestem jakaś dziwna. John to mi się jawił jako... ja wiem? Ojciec rodziny. Który miał ważniejsze sprawy na głowie niż zaliczanie panienek. Nie mówię, że to się nie mogło zdarzyć. Po prostu Johna "w akcji" nigdy nie widziałam. Za to Dean - ten, to jak się trafi okazja... i to w ładnym opakowaniu... do niego by mi pasowało. I jakoś tak połączyłam wątki i bym jakoś łyknęła, że ma spadkobiercę swoich genów. Poza tym do Deana podchodziłam inaczej z jeszcze jednego powodu. Po pierwsze - nie spodobała mi się tania zagrywka scenarzystów, czyli ciągłe sugestie, że tak, to dziecię Deana, a potem figa z makiem, nie, po prostu mamusia lubiła ten typ facetów i zaciążyła z jakimiś popłuczynami po Winchesterze. Po drugie - Dean był niejako skazany. Wiem, że w SPN śmierć to jeszcze nie koniec wędrówki, ale on gnał prostą drogą do piekła i ta... możliwość, że będzie miał swojego... hmm... godnego następcę jakoś na mnie inaczej działała. W taki smutny, ale pocieszający sposób. Nie umiem tego wyjaśnić. John to taki... niemal święty Józef. Tępił demony, mścił żonę. Nie pasowały mi bzykanka na boku. Choć przyznaję, że nie do końca neguję Adama. Z jednej strony mi pasuje, z drugiej - bardzo nie. Mam nadzieję, że ten bełkot jest zrozumiały. Jeśli nie - spróbuję jutro na trzeźwo wyłuszczyć, o co mnie biega, chociaż inaczej chyba tego ująć nie potrafię. :?

Admete - Nie 26 Kwi, 2009 09:11

Cytat:
No nie wiem, ja jestem jakaś dziwna. John to mi się jawił jako... ja wiem? Ojciec rodziny. Który miał ważniejsze sprawy na głowie niż zaliczanie panienek.


To widzę, że jesteś w sytuacji Deana, który wybudował ojcu pomnik, a potem sie dowiedział, że Papa był tylko człowiekiem. Moim zdaniem taki był zamysł scenarzystów. I my i Dean musieliśmy spojrzeć inaczej na Johna. Poza tym tak na serio chyba nie wymagasz od zdrowego pod względem fizycznym faceta, że będzie zawsze zachowywał celibat po śmierci żony. To raczej niemożliwe. Nawet nie wszystkim księżom się udaje, a mają przecież silną motywację religijną. Założę się, że gdyby nie demon i swoiste przeznaczenie Winchesterów, John ożeniłby sie drugi raz, zeby zapewnić dzieciakom dobre życie i pełną rodzinę. Nie mógł tego zrobić i starał się rpzynajmniej uchronic przed takim losem Adama. Nie wiem też tak naprawdę jak zachowywał się John, gdy nie było obok synów. zauważ, że najczęściej poznajemy go z perspektywy Deana i Sama albo w walce z demonami.

Spoiler:

Swoja drogą ja bym chciała, żeby go naprawdę poznali.

Agn - Nie 26 Kwi, 2009 12:32

Może właśnie o to chodzi, że tego nigdy nie było widać. Jak pisałam, że John nie miał czasu zaliczać panienek... hmm, źle się wyraziłam. Nie zmuszam go do celibatu (chociaż niektórzy np. nie potrafią inaczej, kwestia osobowości). Efekt mi jakoś zagradza. No i fakt - wystawiłam Johnowi pomnik. Za bardzo był niezwykły, by być zwykłym facetem. Może w innych okolicznościach byłby gościem, który co weekend kosił trawnik, a potem umarł na zawał po pięćdziesiątce, ale wyszło jak wyszło... i okazało się, że ma w sobie niezmierzone pokłady energii, że siedzi w nim coś jeszcze niż tylko tatuś&mąż. No ale ja mogę tak faflunić non stop, a i tak się nie wyklawiaturzę. Na dobrą sprawę nie umiem sprecyzować, dlaczego mnie ten Adam szczypie. PS Chłopak miał b. ładne oczy. :)
aneby - Nie 26 Kwi, 2009 12:51

Ale tu nie chodzi o zaliczanie panienek w deanowym stylu. Papa W. mógł sobie np. siedzieć w barze po męczącym dniu, trochę wypił, zaczął rozmawiać z jakąś miłą kobitką, ona go zaczęła pocieszać i .......... Tak właśnie sobie to wyobrażam. I wcale to nie przekreśla go jako ojca i szukającego zemsty wdowca. Nie sądzę żeby John szukał okazji do przypadkowego seksu.

P.S. dyskusja zaczyna przypominać tą o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą :wink: :mrgreen:

trifle - Nie 26 Kwi, 2009 13:00

aneby napisał/a:
P.S. dyskusja zaczyna przypominać tą o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą


Eee? :mysle:

Ja tylko chciałam rzec, że dziś na TVN o 16 jest film z Jaredem P. Tzn mignął mi w reklamie, nie wiem, kogo tam gra i czy dużo go będzie. Film z bliźniaczkami Olsen, niestety... :wink: "Nowy Jork, nowa miłość".

Agn - Nie 26 Kwi, 2009 13:16

Przecież nie napisałam, że to go przekreśla jako ojca. :roll: Mój wizerunek Johna został zarysowany i tyle. Co rzecz jasna nie jest negatywne! Poza tym skojarzyło mi się z telenowelami, gdzie znienacka się pojawiały jakieś kuzynki ciotki ojca kolegi siostry.
Dobra, skończmy temat, bo się zaczyna rozwlekać. Ja się nie umiem wytłumaczyć, a to do niczego nie zaprowadzi dyskusji.

Trifle, nie oglądałam, byłam zajęta imprezowaniem. Ale ponoć Jared był tam przeeeeemłodziudki. Hmm. Ktoś widział? Warto było oglądać? Bo szczerze pisząc to mnie bliźniaczki Olsen niespecjalnie cieszą. W serialu jeszcze były fajne, ale potem mi serdecznie zbrzydły. :/

aneby - Nie 26 Kwi, 2009 13:18

trifle napisał/a:
aneby napisał/a:
P.S. dyskusja zaczyna przypominać tą o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą


Eee? :mysle:


Chodziło mi o to, że są osoby skłonne zaakceptować trzeciego brata, a są takie, którym to nijak nie pasi. I każda ze stron ma mocne argumenty i nie da się przekonać (tak jak w temacie świąt - czy lepsze jest Boze Narodzenie czy Wielkanoc) :wink:

Admete - Nie 26 Kwi, 2009 13:18

Cytat:
Jak pisałam, że John nie miał czasu zaliczać panienek


Thin a kto tu mówi o zaliczaniu? 20 lat ( ponad ) prowadził życie łowcy. Musiał od czasu do czasu z kimś pobyć fizycznie, bo na związki emocjonalne nie mógł sobie pozwolić. A i tak zaopiekował się na swój sposób Adamem, gdy się dowiedział o jego istnieniu. Dobrze to o nim świadczy.
Aneby mamy informacje, jak się spotkał z matką Adama. Ona była pielęgniarką, która opatrzyła mu rany. Jak widać nie ma mowy o wyrwaniu panienki w barze.

Thin:

Cytat:
Przecież nie napisałam, że to go przekreśla jako ojca. Mój wizerunek Johna został zarysowany i tyle. Poza tym skojarzyło mi się z telenowelami, gdzie znienacka się pojawiały jakieś kuzynki ciotki ojca kolegi siostry


I dlatego twórcy wykorzystali ten wątek po swojemu

Spoiler:
ghul - a nie prawdziwy brat


Na dodatek specjalnie dali odcinkowi tytuł Jump the shark. Wiedzieli, że fani mogą tak zareagować. Dodali też aluzje związane z innymi serialali i przeskakiwaniem rekina ;-)

Agn - Nie 26 Kwi, 2009 13:19

Admete napisał/a:
Thin a kto tu mówi o zaliczaniu?

Patrz: dalszy ciąg wypowiedzi. ;)

Admete - Nie 26 Kwi, 2009 13:23

A tu jak życie nasladuje sztukę, choćby tylko popkulturową ;-)

Cytat:
Jeffrey Dean Morgan's Secret Son

25 March 2009 12:10 PM, PDT | From wenn.com | See recent WENN news

Watchmen actor Jeffrey Dean Morgan has discovered he's the father of an ex-girlfriend's four year old son.

The 42-year-old met his child for the first time just weeks ago, after discovering his actress/producer ex Sherrie Rose had given birth in secret.

Rose confirms to Us Weekly magazine, "Yes, I have a four year old son with Jeffrey."

And Morgan is ready to make amends for his absence in the boy's early years, with a source telling the magazine, "He wants to be in the child's life."

Morgan's representative has yet to respond to the reports.



Cytat:
Thin:

Za bardzo był niezwykły, by być zwykłym facetem.


To znaczy, że mu nie wolno seksu uprawiać? Co to ma do rzeczy ;) Ja tam bym gorzej o nim myślała, gdyby był taki doskonały i niezwykły. Nie lubię doskonałości. Niedoskonałośc świadczy o człowieczeństwie. Nic co ludzkie itd ;-)

Agn - Nie 26 Kwi, 2009 13:28

O, niezłe jaja :mrgreen:
Ciekawość, czy dziecię podobne do tatusia.

Admete napisał/a:
Spoiler:
ghul - a nie prawdziwy brat

Hmm, mamusia rzekła:
Spoiler:
"By the way... he really was your brother. You should know this."

Aczkolwiek możliwe, że źle usłyszałam, bo mój słuch jest już przytępiony. Dopadnę do kompa, na którym... na którym mogę oglądać same wiecie, który kanał telewizyjny, to posłucham raz jeszcze na słuchawkach.

Admete - Nie 26 Kwi, 2009 13:30

Thin tu wyjaśnienie tego nieporozumienia z bratem - nie - bratem ;-)

Spoiler:

Istniał prawdziwy brat i jego matka. Zostali zabici, leżeli w krypcie skrwawieni. Tam znalazł ich ciała Dean. Sam i Dean nie spotkali więc w ogóle prawdziwego brata, tylko ghula pod jego postacią. To dlatego matka - ghul tak powiedziała. "Był naprawdę waszym bratem, krzyczał, gdy się nim pożywialiśmy."

aneby - Nie 26 Kwi, 2009 13:30

Admete napisał/a:
Aneby mamy informacje, jak się spotkał z matką Adama.

Wiem. Miałam na myśli sytuację, która mogła się zdarzyć i nie zmieniłaby mojego zdania o Johnie jako o mężu i ojcu.
Admete napisał/a:
Ona była pielęgniarką, która opatrzyła mu rany.

Tym bardziej mogła się nawiązać między nimi nić sympatii i znajomość skończyła się w łóżku.
Admete napisał/a:
nie ma mowy o wyrwaniu panienki w barze

Sytuacji, którą opisałam nie nazwałabym "wyrwaniem panienki". Takie określenie znaczy dla mnie pójście do knajpy w wiadomym celu, gapienie się na laski z myślą "którą by tu zaliczyć" i szukanie okazji. To mi do Papy W. zdecydowanie nie pasuje.

Admete - Nie 26 Kwi, 2009 13:35

Thin zdjęcie poglądowe:

Spoiler:
To jest prawdziwy Adam:





Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group