Literatura - Proza i poezja - To czytamy - mole książkowe w akcji ;) Odsłona IV
Admete - Pią 21 Kwi, 2023 14:00
Czytałam i chyba wspominałam o tym, ale nie pamiętam, kiedy to było. Kupiłam nawet wtedy ebooka, bo nie było na Legimi. Próbowałam potem czytać wcześniejszą powieść autora, ale już mi się nie spodobała.
Trzykrotka - Pią 21 Kwi, 2023 14:08
| Admete napisał/a: |
Próbowałam potem czytać wcześniejszą powieść autora, ale już mi się nie spodobała. |
Będę próbować, zobaczymy. Mam ebook i czeka na swoją porę.
Admete - Nie 23 Kwi, 2023 10:39
Przeczytałam ostatnio "Co się wydarzyło w Jonestown?" o sekcie Jima Jonesa. Przerażające, jak ludzie dają sobą manipulować. Poza tym kryminał Bondy "Urodzony morderca", a teraz czytam książkę Anny Brzezińskiej "Zmierz świata rycerzy".
RaczejRozwazna - Nie 23 Kwi, 2023 12:15
O czym to ostatnie?
Admete - Nie 23 Kwi, 2023 14:42
O końcu średniowiecza i na razie o księstwie Burgundii. Nie wiem,.co dalej, bo na razie tylko zaczęłam.
annmichelle - Nie 23 Kwi, 2023 15:39
A ja się znowu z lekka zirytowałam sięgając po książkę.
Po pierwsze okazało się, że od 35 strony przez 30 stron jest błąd druku: białe kartki, jedynie z numeracją stron. Książka wydana w 1993 roku, kupiłam ją na allegro, nieosiągalna poza nim.
Z lekka się hm, wnerwiłam, poszukałam oryginału. I tu przeżyłam kolejny mały szok , bo okazało się, że polskie wydanie to jej skrócona wersja (oczywiście, brak jakiejkolwiek adnotacji o tym fakcie....), a polskie tłumaczenie jest tak marne, że szkoda gadać: kompletny brak korekty (mylenie rodzajników, literówki, jakieś dziwolągi językowe), ale i przetłumaczone błędnie (np. zamiast - "do tego wydarzenie miałem jeszcze pięć tygodni czasu" było "minęło kolejnych pięć tygodni"), co wprowadza chaotyczność, widać te skróty, gdy wycięto sporo książki.
Spasowałam i dokończyłam w oryginale.
Ja wiem, że w latach 90-tych wydawnictwa zatrudniały do tłumaczeń ludzi z łapanki, ale to już kolejny "kwiatek" na jaki trafiłam.
A ponieważ staram się szukać pozytywów, więc w sumie dobrze, że był ten nieszczęsny błąd w druku, bo dzięki niemu sięgnęłam po oryginał i przekonałam się "co autor miał na myśli", a nie jakieś marne, poskracane popłuczyny.
No to sobie ponarzekałam.
Admete - Nie 23 Kwi, 2023 16:47
Początek lat 90 to był wydawniczy Dziki Zachód.
annmichelle - Nie 23 Kwi, 2023 17:15
Albo Dziki Wschód.
Szkoda, bo wydano wtedy wiele fajnych książek, ciekawych autorów w kiepskich tłumaczeniach i wielu książek nigdy nie wznowiono w nowych, porządnych tłumaczeniach.
Tamara - Śro 26 Kwi, 2023 13:05
Kliknęłam dwie świeżynki - "Ludowy antyklerykalizm. Historia nieopowiedziana" Michała Rauszera i "Żeńską końcówkę języka" Martyny Zachorskiej , bardzo jestem ich ciekawa. A na razie czytam "Wyznania gorszycielki" Ireny Krzywickiej, ale ni huhu jak dotąd się nie zdołałam niczym zgorszyć
A takie historie z niezadrukowanymi kartkami też mi się zdarzały - w Zarysie historii filozofii Józefa Bocheńskiego był spory kawałek, gdzie co drugie dwie strony były puste. Też początek lat 90. I jeszcze w jakiejś książce z serii Klasyka młodych Iskier - chyba to był Wirgińczyk Owena Wistera. też część stron była niezadrukowana.
annmichelle - Śro 26 Kwi, 2023 17:15
| Tamara napisał/a: | | A takie historie z niezadrukowanymi kartkami też mi się zdarzały |
Irytujące, prawda?
Człowiek czyta, a tu nagle zonk i to nie 1-2 strony, ale w moim przypadku ponad 30.
No, ale nie ma tego złego - napisałam powyżej, jak rozwiązałam problem.
A sprzedawcy z Allegro wystarczył mój opis defektu - sam od raz zaproponował zwrot pieniędzy i przeprosił.
Tamara - Czw 27 Kwi, 2023 16:03
Irytujące ? użyłabym zupełnie innego słowa, ale nie wypada
Tamara - Nie 30 Kwi, 2023 21:38
Skończyłam Krzywicką - nic gorszącego nie było lektura bardzo ciekawa , pokazująca że w kraju nad Wisłą przez ostatnie sto lat niewiele się zmieniło , a jednostki odbiegające od szablonu mają zawsze pod górę, wyłącznie z powodu swej odmienności, a niezależnie od zalet i pożytku z ich działań. Najlepsze, że tak samo jak Krzywicka w podwójnym związku żyło wtedy mnóstwo kobiet , tyle, że ona nie udawała tak jak inne, że nie.
Przy okazji wspomnień o Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej Krzywicka pisze bardzo ciekawą rzecz, praktycznie nie do zweryfikowania - że Na ustach grzechu było w większości dziełem Pawlikowskiej, która odstąpiła siostrze prawo do autorstwa, i że mówiła jej o tym sama Pawlikowska. W sumie jak popatrzeć na prozę Samozwaniec to może coś w tym być - absolutnie żaden z jej późniejszych utworów nie ma tej lekkości, subtelności i dowcipu, co Na ustach grzechu, owszem jej felietony są dowcipne, ale to jest raczej złośliwość i wytykanie wad bliźnich, niż finezyjny humor parodii Mniszkówny. Natomiat jej większe formy powieściowe są w porównaniu z Na ustach... ciężkie i dosadne.
Tak czy siak prawdy sie już nie dojdzie, to pewne.
I czy muszę dodawać, że idąc za ciosem kliknęłam "Długie życie gorszycielki" Agaty Tuszyńskiej
BeeMeR - Wto 02 Maj, 2023 19:36
Skończyłam Serce jak smoła - audiobook i teraz przeglądam książkę.
Podobało mi się to, że tym razem to Robin była motorem śledztwa i że Strike o tym wie. Świat internetowych tożsamości, oszustw i podszywania się pod kogoś innego został nieźle przedstawiony, czytało (słuchało) się dobrze i chyba tylko wątki życia osobistego Robin i Strike'a są rozczarowujące i powodują głównie przewracanie oczami
Ciekawe czy teraz w następnej książce Robin będzie w nie-do-końca-trafionym-związku by na koniec zerwać
Aragonte - Wto 02 Maj, 2023 21:43
| Tamara napisał/a: | Przy okazji wspomnień o Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej Krzywicka pisze bardzo ciekawą rzecz, praktycznie nie do zweryfikowania - że Na ustach grzechu było w większości dziełem Pawlikowskiej, która odstąpiła siostrze prawo do autorstwa, i że mówiła jej o tym sama Pawlikowska. W sumie jak popatrzeć na prozę Samozwaniec to może coś w tym być - absolutnie żaden z jej późniejszych utworów nie ma tej lekkości, subtelności i dowcipu, co Na ustach grzechu, owszem jej felietony są dowcipne, ale to jest raczej złośliwość i wytykanie wad bliźnich, niż finezyjny humor parodii Mniszkówny. Natomiat jej większe formy powieściowe są w porównaniu z Na ustach... ciężkie i dosadne.
Tak czy siak prawdy sie już nie dojdzie, to pewne. |
O, to faktycznie ciekawostka i chciałabym wiedzieć, jak było
Masz rację, że stylistycznie felietony Samozwaniec to zupełnie inna bajka niż "Na ustach grzechu".
Trzykrotka - Wto 02 Maj, 2023 22:29
Co do autorstwa Na ustach grzechu, to jestem niemal pewna, że Samozwaniec po prostu zebrała i zanotowała te wszystkie dowcipy o Trędowatej, którymi Kossakowie przerzucali się przy stole i mieli z tego mnóstwo zabawy. Inne hej dzieła były mierne, bez polotu, dokladnie tak jak pisze Tamara.
Natomiast sama Krzywicka... Z tego, co czytałam u ludzi, którzy ją znali oraz z książki Podboje Boya, jej słowa na własny temat należy naprawdę traktować z lekkim przymróżeniem oka. Kobieta słynęła z megalomanii, choć ambicji jej nie brakowało.
Tamara - Śro 03 Maj, 2023 14:00
U nas za megalomana uważany jest każdy, kto się nie kryguje i nie udaje głupszego/słabszego/mniej wartościowego niż jest. W Polsce szczerość co do własnej osoby nie popłaca. U nas każdy kto jest pewien własnej wartości i tego nie ukrywa, ma przypinaną łatkę megalomana, zwłaszcza jeżeli jest kobietą, która powinna być cichutka , pokorna i chodzić z torba na głowie, do tego nie odzywać się niepytana. Ponadto ona się we wspomnieniach nie chwali, nie popisuje się osiągnięciami, o swojej działalności pisarskiej i społecznej pisze wspomina na marginesie, dokładniej opisując tylko losy poradni świadomego macierzyństwa; opisuje gównie swoje koleje życia. Natomiast - co u nas jest grzechem nie do darowania- kilkakrotnie pisze o sobie, że była atrakcyjna , dobrze ubrana i miała powodzenie, shame on every woman saying that ! oprócz tego jej działalność na rzecz edukacji seksualnej i życie zgodnie z własnymi zasadami, pozbawione hipokryzji, zdecydowanie musiały być solą w oku prawicowo-katolickiego społeczeństwa , a stąd już tylko milimetr do deprecjonowania jej pod byle pretekstem. Była nonkorfomistką, a to grzech nie do darowania.
Trzykrotka - Śro 03 Maj, 2023 14:12
Czytałam o niej dwie rzeczy, które mnie nieco ubawiły, nie w pozytywny sposób. Jedna to historia z Boyem, ale przytoczę ją dokladnie jak jeszcze raz przeczytam - dotyczyła jej działalności publicystycznej i dość żałośnie o niej świadczyła. Druga to opowieść kobiety, która poznała ją już po wojnie i zniechęcona mówiła, że jedyne czym się Krzywicka chwaliła i o czym mówiła, to że się wszyscy w niej kochali.
Tamara - Czw 04 Maj, 2023 08:18
No i co w tym złego ? pewnie że najlepiej założyć worek pokutny i milczeć , a broń borze powiedzieć, że miało się powodzenie. jeszcze pytanie kim była autorka tej opowieści co ją z Krzywicką łączyło, bo treść rozmowy zależy też od rozmówcy.
Aragonte - Czw 04 Maj, 2023 12:09
| Tamara napisał/a: | | jeszcze pytanie kim była autorka tej opowieści co ją z Krzywicką łączyło, bo treść rozmowy zależy też od rozmówcy. |
Też o tym pomyślałam - relacje innych osób też nie są obiektywne, tak samo jak relacje Krzywickiej trzeba je przesiewać przez sito. A jak było naprawdę, to i tak się nie dowiemy.
Trzykrotka - Sob 06 Maj, 2023 08:44
| Tamara napisał/a: | No i co w tym złego ? pewnie że najlepiej założyć worek pokutny i milczeć , a broń borze powiedzieć, że miało się powodzenie. jeszcze pytanie kim była autorka tej opowieści co ją z Krzywicką łączyło, bo treść rozmowy zależy też od rozmówcy. |
Obiecuję, że zacytuję dokladnie jak tylko będę miała książkę w rękach, bo interpretujesz to w kompletnie nie tę stronę Krzywicka nie to że miała powodzenie - pewnie miała - ona po prostu twierdziła, że absolutnie wszyscy co bardziej znani panowie się w niej kochali, zupełnie jak pani Lola szatniarka ze znanego skeczu. Pewnie ze nie ma wiele złego w takim podejściu do życia i siebie samej, ale jednak...
Admete - Nie 07 Maj, 2023 18:09
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5063603/nie-jestem-twoim-polakiem-reportaz-z-norwegii
W końcu coś przeczytałam, bo ostatnio miałam kryzys.
Tamara - Pon 08 Maj, 2023 10:00
| Trzykrotka napisał/a: | | ona po prostu twierdziła, że absolutnie wszyscy co bardziej znani panowie się w niej kochali, |
No i to już się nie zgadza z tym co sama mówi w swoich wspomnieniach - że owszem miała powodzenie, ale wielu było takich, co jej nie cierpiało, i to wśród sławnych i znanych .
BeeMeR - Wto 09 Maj, 2023 16:02
Ja się kompletnie na Krzywickiej nie znam, ale nie wykluczam, ze na różnych etapach życia, w różnym nastroju albo różnym osobom mówi się czasem różne rzeczy
Thor Heyerdahl - Fatu-Hiva
rok 1937, 22-letni autor z 20-letnią żoną Liv jadą na Polinezję szukać dziewiczego raju z dala od zdobyczy cywilizacyjnych. Raj znaleźli, ale były też niezliczone komary, wszędobylska pleśń, rany na nogach będące (przynajmniej nie leczone) wstępem do słoniowacizny oraz problemy z tubylcami, pierwotnie bardzo pozytywnie nastawionymi. Wyprawa trwała około rok.
Książka oprócz opisu wyprawy, przygód i perypetii z mieszkańcami zawiera też sporo ciekawych przemyśleń antropologicznych, kulturowych i biologicznych łączących Polinezję z Ameryką Południową (podobieństwo używanych narzędzi - maczuga, proca - zdobyczy medycyny w temacie trepanacji czaszki, podobieństwa wielkich posągów oraz roślin polinezyjskich pochodzenia amerykańskiego - ananasy, bataty, kokosy), co było odległym wstępem do późniejszej wyprawy Kon-Tiki, udowadniającej, że można było przepłynąć z Peru do Polinezji na tratwie.
zdjęcia z wyprawy + dalsze opisy gdyby ktoś był zainteresowany:
https://www.kon-tiki.no/e...dition/?lang=pl
http://volnomuvolya.com/T...iva_island.html
Aragonte - Wto 09 Maj, 2023 16:12
| BeeMeR napisał/a: | Ja się kompletnie na Krzywickiej nie znam, ale nie wykluczam, ze na różnych etapach życia, w różnym nastroju albo różnym osobom mówi się czasem różne rzeczy |
A to oczywiście może być prawda
Tamara - Śro 10 Maj, 2023 11:29
Skończyłam "Żeńską końcówkę języka" Martyny Zachorskiej i jestem absolutnie, totalnie i powalająco zachwycona , to jedna z najlepszych książek, jakie zdarzyło mi się ostatnimi laty czytać. Najogólniej mówiąc, traktuje o związkach języka z faktem, że kobiety SĄ, czyli jak język opisuje zjawiska i jaki to ma wpływ na rzeczywistość i vice versa - jak rzeczywistośc wpływa na język . Mowa też jest o zależności między stosowanym językiem a dyskryminacją , przemocą i wykluczaniem . Wspomniany jest też nasz ulubiony dr Kurkiewicz
Autorka wykonała naprawdę solidną robotę, bo oprócz współczesnych rozkmin językowych sięga do historii, podając genezę wielu zjawisk, zwrotów czy określeń często stosowanych, które między swoim powstaniem a współczesnością kompletnie zmieniły znaczenie, kontekst a nawet środowisko, w którym były popularne , np.omawia dokładnie osławioną "poprawność polityczną" . Można się dowiedzieć mnóstwa szalenie interesujących szczegółów dotyczących genezy spraw czy zwrotów powszechnie znanych , ale mających zupełnie inne korzenie niż się z reguły sądzi.
Do tego rzecz napisana w sposób bardzo przystępny , łatwy w przyswojeniu , rzekłabym gawędziarski w najlepszym znaczeniu tego słowa, mnóstwo treści podanych interesująco , bez lania wody i zanudzania suchymi faktami . Naprawdę z całego serca polecam.
|
|
|