Filmy - Fajny film wczoraj widziałam IV
asiek - Nie 07 Sie, 2011 20:23
| Agn napisał/a: | | Wróciłam z Pottera 7B 3D z dubbingiem. Nie było to aż tak bolesne doświadczenie, jak się obawiałam. |
Mnie tam polski dubbing się podoba. Zawsze z dzieckiem chodziłam na HP w polskiej wersji i złego słowa nie mogę powiedzieć. Jedynie ostanią część oglądałam z napisami i z powodu 3D strasznie mi te polskie litery dawały po oczach. Irytujące...
Admete - Nie 07 Sie, 2011 20:33
A ja mam na odwrót - odkrywam filmy na nowo - bez dubbingu są o niebo lepsze. Aktorzy mają swoje, charakterystyczne głosy i nie potrafię się przestawić na język polski. Moze to dlatego, że czytywałam książki po angielsku i też sporo ff-ów w tym języku. Potter filmowy - zdecydowanie w oryginale. Ja prawie nie czytam napisów, chyba że mówią jakoś strasznie niewyraźnie albo slangiem.
Agn - Nie 07 Sie, 2011 21:07
| Admete napisał/a: | Zacznę od tego co i ty Od trzeciej i piątej A potem kupię siódmą Jak już będzie cała Na 100% ostatnią kupioną będzie czwarta, bo nie lubię jakoś. |
Też uważam czwarty tom za najsłabszy z serii. Ale tak czy siak - czytam całość. I filmy... kurczę, chyba też sobie wszystkie jak leci odświeżę. Rany, jakie to kiedyś były dzieciaczki! Aaaawwww!!!
BeeMeR - Pon 08 Sie, 2011 18:57
A ja obejrzałam "skrzydlate świnie"
podobał mi się, nieźle zagrany, ciekawy polski film - to lubię
dziękuję za polecenie
Hortensja - Czw 11 Sie, 2011 16:10
Obejrzalam niedawno Tamare Drewe (po polsku Tamara i mezczyzni), zdaje sie, ze Praedzio wspominala o tym filmie wczesniej. Mi sie bardzo podobal, bylam zdziwiona troche niezbyt przychylnymi opiniamii w internecie, chociaz wiadomo, ze np na filmweb trzeba brac poprawke . W dodatku film, ktory odebralam jako obyczajowy zmierzajacy ku tragikomedii, jest ponoc "lekka komedia z kilkoma gagami". Aha, czegos nie zrozumialam chyba . No faktem jest, ze jest i troche do smiechu, i troche o zyciu. Fajnie pokazuje, jakie moga byc konsekwencje naszego zachowanie, czasami oddalone w czasie, ale jednak nieuchronne. Frears jednak lubuje sie w tych "niebezpiecznych zwiazkach" Poza tym mysle, ze na tym forum wiele jest milosniczek angielskiej "wsi spokojnej, wsi wesolej", a krajobrazy sa tam przepiekne! No i jest na czym zawiesic oko biorac pod uwage obsade
Co ciekawe ten pan:
http://www.zuguide.com/im...e-Duchess.4.jpg
prezentuje sie w Tamarze zgola odmiennie
http://images.allocine.fr...05/19458411.jpg
Generalnie bardzo polecam, w sam raz na spokojne ogladanie wieczorem.
asiek - Czw 11 Sie, 2011 18:52
A mnie ten film rozczarował, z trudem dotrwałam do końca.
Eeva - Pon 15 Sie, 2011 14:12
Dziś jeden po drugim obejrzałam trzy filmy.
Welcome to the Rileys - filmweb mówi tak: Po śmierci córki Emily małżeństwo Douga (James Gandolfini) i Lois Riley (Melissa Leo) legło w gruzach. On wdał się w romans z kelnerką, ona kompletnie zamknęła się w sobie. W czasie podróży służbowej Doug poznaje w klubie striptizerkę Mallory (Kristen Stewart). Kiedy oznajmia żonie, że nie ma zamiaru wracać do domu, ona decyduje się wyruszyć w drogę do Luizjany. Na miejscu zostaje całkowicie oczarowana podobieństwem Mallory do zmarłej córki
Generalnie film do przeżycia, uwielbiam Gandolfiniego i to dla niego chciałam obejrzeć. Jak zwykle świetny. Kristen jak zwykle miała ciągle otwarte usta, czyli klasyczny karpik, co moja złośliwa siostra skomentowała, że chociaż raz ta otwarta gęba pasuje jej do roli.
Spodziewałam się trochę innego zakończenia, ale to moze po prostu przez to, ze ja zawsze kończyłabym filmy inaczej niż miał to w zamyśle scenarzysta.
Man som hattar kvinnor (Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet) - Skazany w procesie o zniesławienie dziennikarz śledczy podejmuje się niezwykłego zlecenia. Na prośbę właściciela koncernu przemysłowego bada tajemniczą sprawę kryminalną sprzed lat. Wraz z pomagającą mu młodą hackerką Lisbeth zagłębia się w mroczną i krwawą historię rodziny. Kolejne elementy łączą się w całość i przybliżają do rozwiązania śmiertelnej układanki. W trakcie śledztwa między dziennikarzem i dziewczyną rodzi się niebezpieczna fascynacja.
Film bardzo fajny, aczkolwiek bardziej podobaa mi się książka. Super odmiana - obejrzeć film nie po angielsku:-) Chociaż ma to swoje minusy - bardziej musiałam skupiać się na napisach. Tak czy inaczej polecam.
Gabriel - Gabriel to mroczny film akcji, którego akcja rozgrywa się w czyśćcu. Opowiada o zmaganiach między Archaniołami a Upadłymi Aniołami o kontrolę nad miastem, jego ludnością składającą się z odrodzonych dusz. Obecnie w czyśćcu króluje Ciemność. Gabriel jako ostatni z siedmiu Archaniołów zostaje zesłany by przywrócić temu miejscu światło. Niestety aby tego dokonać musi przybrać ludzką formę. W tym mrocznym miejscu ludzkich dusz samotny Archanioł będzie musiał stawić czoło swoim ludzkim uczuciom, co okaże się równie trudne jak walka z upadłymi.
Umarłam po 15 minutach i wyłączyłam, nie mogłam zdierżyć tego filmu. Draaamaaaat. Może później się rozkręca. Może to nawet i fajny film pełen akcji. Ja nie chcę się przekonywać. Początek mi wystarczy - drętwe dialogi i udręczone spojerzenia.
BeeMeR - Wto 16 Sie, 2011 15:08
| Eeva napisał/a: | | Umarłam po 15 minutach i wyłączyłam, nie mogłam zdierżyć tego filmu. Draaamaaaat. | Ja umarłam chyba nawet wcześniej
"Gabriel" to jakiś nieoglądalny chłam był
BeeMeR - Śro 17 Sie, 2011 15:15
Tajemnica Stonehenge
film z cyklu tych szalenie głupawych, ale oglądalnych - pasuje pod "prasowanie".
Otóż: Złowrogie Stonehenge od wieków czaiło się by nagle okazać reaktorem jądrowym, podstępnie anihilującym przeciętnych turystów oraz rozwalającym falami - eee... jakimiśtam - konkurencyjne starożytne pamiątki - szczególnie upodobało sobie przerabianie piramid na wulkany.
Brzmi głupio? Dialogi również idiotyczne, starożytne hieroglify wyglądają jak zrobione mazakiem na ścianie, wirujące kamienie i znikające/pojawiające się piramidy wzbudzają śmiech, klucz do zagadki Stonehenge wygląda jak dawna szpula filmowa, ale za to Misha Collins ładny jak zawsze
A, może gdybym nie była w Stonehenge to bym uwierzyła że tam tak plaskato i można chodzić między kamieniami
primavera - Śro 17 Sie, 2011 17:23
filmu nie widziałam ale z tego co piszesz wnioskuję że nie ma co sobie nim głowy zawracać szkoda, że tak zlekceważono tajemnicę Stonehenge -jednego z najbardziej magicznych miejsc na ziemi
praedzio - Czw 18 Sie, 2011 10:47
Cieniutki ten film, baaardzo cieniutki.
Agn - Czw 18 Sie, 2011 23:24
Wczoraj obejrzałam Jutro idziemy do kina
O filmie: http://www.filmweb.pl/fil...ina-2007-403524
Obsada standardowa dla współczesnego polskiego filmu wojennego - Wesołowski, Pawlicki, dołączył do nich młody Damięcki. Trzech maturzystów wybiera się do wojska, za chwil parę ma wybuchnąć druga wojna światowa. Nastroje są buńczuczne, my tego Hitlera to hohoho, albo jeszcze gorzej mu zrobimy. Wiadomo, wielu się tak wydawało, szczególnie młodym. Jeśli ktoś wątpi, polecam odświeżenie sobie "Kamieni na szaniec". ^^ Wszyscy trzej w którymś momencie filmu się zakochują. I o to w tym chodzi. Film opowiada historię do momentu wybuchu wojny, by nie rzec "A lato było piękne tego roku..."
Ogląda się, nie powiem, nieźle, choć z kilkoma "ale". Po pierwsze przy oglądaniu JPDK łapałam się na tym, że w myślach nazywałam bohatera Wesołowskiego Guzikiem. Identyczny bohater. Tak samo wygadany, z takim samym poczuciem humoru, nawet teksty miał w podobnym klimacie... No wykapany Guzik. Drugie "ale" to panny bohaterów - na ich miejscu olałabym je ciepłym moczem z góry na dół. Każda jedna to dziunia z humorami. Jedna to jakaś maturzystka, która sama chyba nie wie, czego chce, ale łapie Guzika (no mówię, nie pomnę, jak się naprawdę nazywał bohater, a, sorry - Jerzy) na szybkie odbijanie piłeczki. W gruncie rzeczy ciągle nie jest z nim tylko obok niego, wie, że facet się do niej klei, zgadza sie na spotkania, ale to chyba dla niej za mało wzniosłe. Druga z kolei... w sumie i bohatera nie rozumiem, bo Piotr (Pawlicki) ratuje ją od zaczepiającego ją faceta, a dziewczyna go ostro odpędza, bo sam zaczyna za nią łazić i jeszcze po minucie jak ją zobaczył rzuca jej propozycjami. Dziewczyna jest wręcz agresywnie na nie i ja nie wiem, czemu on za nią łazi i co w tej jej agresji widzi. Że jest ładna? Phi? Mało ładnych wokół na ulicy? Trzecia to już w ogóle przegięła - panienka z dobrego domu, Andrzeja (Damięcki) traktuje jak służącego. Choć końcowa scena z ich udziałem była całkiem całkiem do oglądania, jaką jej randkę zaproponował.
Ogólnie czekałam, kiedy film walnie mnie w twarz, bo jest w nim ciepło, miło się go ogląda, ptaszki świergolą, nasi bohaterowie brną dzielnie przez meandry zalotów...
A teraz uwaga! MEGA SPOILER!!! Zdradzam koniec!!!
Film polecam.
BeeMeR - Wto 23 Sie, 2011 16:50
Miłość i inne komplikacje
Film obyczajowy -tematem jest drugie małżeństwo, pasierb oraz niemożność poradzenia sobie ze śmiercią łóżeczkową dziecka. Dość ciekawe. Natalie Portman gra dobrze, Lisa Kudrow dużo słabiej - a wygląda jakby miała na twarzy maskę.
Burza (2011)
Hmm. rozczarowanie - miałam nadzieję, że ten film mnie zachwyci, a mocno znudził, i nawet Helen Mirren, którą lubię nie pomogła.
Alicja - Wto 23 Sie, 2011 22:55
| BeeMeR napisał/a: | | Miłość i inne komplikacje |
też obejrzałam, nawet niezły. Dobrze, że przeczytałam książkę, niektóre relacje były tam lepiej opisane i wyjaśnione, ale pomimo tego film warto obejrzeć
Agn - Wto 23 Sie, 2011 23:49
| BeeMeR napisał/a: | Burza (2011)
Hmm. rozczarowanie - miałam nadzieję, że ten film mnie zachwyci, a mocno znudził, i nawet Helen Mirren, którą lubię nie pomogła. |
A o czem to? Bo Helen Mirren to i ja lubię. ^^
BeeMeR - Śro 24 Sie, 2011 10:37
Jakoś klimat "Burzy" mnie nie chwycił - wydało mi się chaotyczne, hałaśliwe - ja chyba wolę spokojniejszy rytm filmu, do tego aktorzy i ich charakteryzacja jakoś nie zachwycili - od Ariela, roznegliżowanego a usilnie starającego się zaplatać nogi tak, by mu przyrodzenia nie było widać począwszy.
Błękitny Deszcz (Powder Blue) (2009)
ciekawie splątana historia kilku osób, niestety ma spore dłużyzny, za to dobra muzykę. mozna obejrzec.
Anonymous - Śro 24 Sie, 2011 22:13
A ja z wielka przyjemnoscia obejrzalam Czlowieka, któy gapił sie na kozy. Tytuł niepozorny, za to film naprawde szalenie mi sie podobal
Swietnie spedzony czas. Aktorsko - bosssko. Tercet McGregor-Clooney-Bridges. Nawet Spacey sie przewija - jak zawsze mistrzowsko. Za Boston mieli u mnie plusa juz na wstepie, ale za caloksztalt trafiaja na moja prywatna liste Aine Top 100 Utwor pieknie wkoponowany w tresc - tak nota bene
a dla zainteresowanych w/w Boston: http://www.youtube.com/watch?v=KPHmH80sImY
Agn - Śro 24 Sie, 2011 23:33
Widziałam ten film, świetny. Polecam też książkę do przeczytania, niesamowita jest.
Agn - Nie 28 Sie, 2011 22:09
Podejście do dwóch filmów. Pierwszy w środku nocy - Sucker Punch. Dziewoja zostaje władowana przez wrednego ojczyma do psychiatryka, gdzie kuracjuszki najwyraźniej świadczą usługi seksualne. Chce się stamtąd wydostać, w plan wciąga koleżanki. Każdy przedmiot, który muszą zdobyć, pokazywany jest w jej wyobraźni jako misja wojenna, w trakcie której wszystkie panienki (śliczne i niezrównoważone) walczą w okopach (oczywiście w sexi kiecuszkach i na szpilkach), strzelają, wymachują szabelką etc.
Ten film to jedna wielka bzdura, nawet ładna wizualizacja wszystkiego nie zmienia faktu, że nie da się tego g. oglądać. Wyłączyłam w połowie filmu.
Natomiast ma ciekawą warstwę muzyczną. Można usłyszeć dziwną, ale ciekawą wersję (taką jakby transową) piosenki "Sweet dreams" (najwyraźniej tego kawałka żadna konwencja nie jest w stanie spaprać), a także np. Bjork.
Zatem muzykę polecam, ale film radzę omijać szerokim łukiem.
Dzisiaj natomiast oglądaliśmy ze znajomymi długi, ale bardzo ciekawy film Into the wild. Piękne widoki, świetna muzyka, dobre aktorstwo (no ok, potwierdziła się moja teoria, że Kristen Stewart ma niedotlenienie mózgu i dlatego z otwartą koparą ciągle gania, ale ona jest w takim jakby epizodzie tylko, nie wadzi). Film na podstawie autentycznej historii (pisanej w książce przez Jona Krakauera) niejakiego Christophera Johnsona McCandlessa, który rzucił cywilizację w diabły (niemal całkowicie) i przemierzył Stany po górach i lasach (głównie, czasem zahaczał o miasta), dorabiając tu i ówdzie, prąc uparcie do swojego wielkiego planu - dzicz na Alasce. Na swej drodze spotyka różnych ciekawych ludzi. Finał tej historii jest chyba wszystkim znany. Niemniej warto. Na bohatera widzowie różnie patrzą, warto sobie samemu wyrobić o nim opinię. Nie zgodzę się z tymi, którzy uważają go za kretyna.
Jedyne, co mnie męczyło, to niekiedy wprowadzany filozoficzny bełkot zza kamery i porównywanie do kryształów etc. Poza tym jednak jest to bardzo długi film, który nie nuży, a takie coś coraz częściej trudno twórcom osiągnąć. Świetne kino. Polecam.
Eeva - Pon 29 Sie, 2011 19:49
| Agn napisał/a: | | Ten film to jedna wielka bzdura, nawet ładna wizualizacja wszystkiego nie zmienia faktu, że nie da się tego g. oglądać. |
O ja też tu pisałam o Sucker Punch. Obejrzałam do konca, sama nie wiem czemu, chyba żeby się poumartwiać. Straszne to było. Zgubiłam się w fabule już po jakiś 15 minutach
Hortensja - Wto 30 Sie, 2011 10:29
| Agn napisał/a: | | Nie zgodzę się z tymi, którzy uważają go za kretyna. |
Jako stara turystka i milosniczka natury troche do nich naleze. Tzn, moze nie uzylabym az takiego mocnego slowa, ale facet bardziej mnie wnerwia niz inspiruje. Co nie znaczy, ze nie lubie filmu, przeciwnie, uwielbiam, zreszta bohater jest bardzo autentyczny, mysle, ze ten jego idealizm jest bardzo ludzki. Ja sie generalnie z nim zgadzam, tylko...no za twardo stapam po ziemii. I moja ucieczke planuje juz od lat . Thoreau przezyl jakos ten rok czy ile tam w lesie czyli mozna inaczej. Dobrze, ze istnial taki Christopher Johnson McCandless, dobrze, ze jest film, bo duzo daje do myslenia.
Poza wspomnianymi widokami jest jeszcze przewspaniala muzyka Eddiego Veddera
A Krakauer napisal jeszcze znana ksiazke o nieudanej wyprawie na Everest- Into Thin Air (Wszystko za Everest). Chetnie bym ja przeczytala.
Agn - Wto 30 Sie, 2011 10:46
No właśnie chciałam się wziąć za książkę, ale "Wszystko za życie" gwizdnęła mi sprzed nosa kumpela (skubana, była szybsza!), a "Wszystko za Everest" nie mamy. Hmpf!
Wiesz, moim zdaniem mógł się nieco lepiej przygotować do tej swojej wyprawy i zamiast czytać Jacka Londona, lepiej jakieś poradniki i to, co go zabiło - informacje o roślinach, które można spożywać w dziczy. Natomiast nie da się ukryć, że mimo wszystko przeżył po swojemu bite dwa lata (jeśli nie dłużej?), nie zatłukła go pierwsza z brzegu fala przymrozków czy coś w tym guście.
Nie, nie chciałabym popadać w taką skrajność jak on, nie mam ochoty aż tak opuszczać cywilizacji (od której tak czy siak był w sumie zależny), ale idiotą bym go nie nazwała. Pamiętam natomiast recenzję w jakiejś gazecie, gdzie recenzent właśnie tak nazwał bohatera. Wg tej definicji każdy, kto chce czegoś innego i wybiera się w góry, w las czy żyć nad jeziorem jest idiotą.
Hortensja - Wto 30 Sie, 2011 11:10
| Agn napisał/a: | | cywilizacji (od której tak czy siak był w sumie zależny) |
No wiec wlasnie. Bohater chcial "za bardzo", poszedl w skrajnosc, chcial udowodnic, ze mozna zyc bez cywilizacji i spoleczenstwa (jednoczesnie nieswiadomie caly czas z nich korzystajac). To byl manifest, to nie tylko byla ucieczka, ale ambitny plan, utopijna wizja, .
| Agn napisał/a: | | każdy, kto chce czegoś innego i wybiera się w góry, w las czy żyć nad jeziorem jest idiotą. |
Nie, z tym sie absolutnie nie zgadzam. Denerwuje mnie jego naiwnosc i to, ze sie niewlasciwie przygotowal, a nie to, ze mial taki pomysl, wrecz przeciwnie.
Aragonte - Wto 30 Sie, 2011 12:13
Uważajcie na spoilery - mnie one nie wadzą, ale nie każdy chciałby się dowiedzieć, co się dzieje z głównym bohaterem filmu
Hortensja - Wto 30 Sie, 2011 13:14
Racja, tak o tym myslalam. Poprawilam juz.
|
|
|