To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - MEGAFANFIK tom III część 2

Nellie - Pon 19 Lis, 2007 13:01

"Darcy usadowił się wygodnie na brudnych poduszkach i zaczął rozważać stojące przed nim zadanie" ??? Pan szanowny, który otoczony jest zawsze niezawodną służbą, żyjący w luksusach, rozpiera się na BRUDNYCH poduszkach??? :?
Maryann - Pon 19 Lis, 2007 13:02

snowdrop napisał/a:
Jak Lydii mogło się podobać w takich slamsach, ona chyba faktycznie była przygłupia!

Ale dla niej to nie miało znaczenia. Złapała faceta (a przynajmniej tak jej się wydawało), a to lokum miało być przecież tylko przejściowe. Jak i jej nie-małżeński jeszcze status.

Maryann - Pon 19 Lis, 2007 13:04

Nellie napisał/a:
Pan szanowny, który otoczony jest zawsze niezawodną służbą, żyjący w luksusach, rozpiera się na BRUDNYCH poduszkach??? :?

Wynajęta dorożka to i poduszki brudne... :wink:

Nellie - Pon 19 Lis, 2007 13:05

Zdegustowałam się...
Maryann - Pon 19 Lis, 2007 13:06

dlaczego ? :wink:
Nellie - Pon 19 Lis, 2007 13:08

Jakoś to mi nie pasuje...tu Darcy, zawsze nienaganny, wyświeżony, w spodenkach na kant, a tu te budy, na których on się WYGODZNIE sadowi. Fu!
snowdrop - Pon 19 Lis, 2007 13:10

To może świadczyć, jak bardzo kocha Lizzy! :serduszkate:
Maryann - Pon 19 Lis, 2007 13:12

Właśnie - czego się nie robi dla ukochanej... :wink:
A poza tym chyba wolał nie zwracać na siebie uwagi. Pojawienie się luksusowego powozu w takiej dzielnicy musiałoby natychmiast zwrócić uwagę. A chodziło przecież o to, żeby ptaszki za wcześnie nie wyfrunęły...

nicol81 - Pon 19 Lis, 2007 13:46

snowdrop napisał/a:
Jak Lydii mogło się podobać w takich slamsach, ona chyba faktycznie była przygłupia!

Lidia była z mężczyzną, którego uwielbiała, toż i dla niej slumsy były marmurowym pałacem. Myślę, że Darcy nie doceniał jej uczuć.
Dorożki jeździły całymi dniami bez mycia, to i jak miały wyglądać? 200 lat temu mniej uważano na higienę.

Maryann - Pon 19 Lis, 2007 13:55

nicol81 napisał/a:
Myślę, że Darcy nie doceniał jej uczuć.

Darcy przede wszystkim zjawił się za szybko - zanim Lidzia zdążyła otowrzyć oczy. Gdyby pomieszkała ze swoim lubym trochę dłużej, to niewątpliwie prędzej, czy później poznałaby tę mniej czarującą stronę jego charakteru i faktyczną siłę jego uczuć. A wtedy byłaby bardziej otwarta na argumenty.
O ile oczywiście Wickham by jej wcześniej nie zostawił w tych slumsach na pastwę losu. :?

nicol81 - Pon 19 Lis, 2007 14:22

Pozostawienie Lidii w slumsach uważam za bardzo prawdopodobny projekt Wickhama. Pewnie powiedziałby, że musi przywieźć dokumenty na ślub i bye, bye, baby. Jednak myślę, że ona była w nim naprawdę zakochana i przeoczałaby rysy na posągu jego charakteru. Lub myślała, że on się zmieni...Sądzę, że Darcy myślał, że Lidii będzie łatwo rzucić Wikusa, bo to świnia, a nie docenił uczuć zakochanej dziewczyny.
Maryann - Pon 19 Lis, 2007 15:00

nicol81 napisał/a:
Darcy myślał, że Lidii będzie łatwo rzucić Wikusa, bo to świnia, a nie docenił uczuć zakochanej dziewczyny.

Darcy rozumował racjonalnie i logicznie, o co u Lidii było trudno nawet bez dodatku zadurzenia Wickhamem. :wink:
Mógł też wnioskować po postępowaniu własnej siostry. Georgiana zawczasu zdała sobie sprawę, co chciała zrobić. Lidia, jako zdecydowanie mniej od niej rozsądna i ze słabszym "kręgosłupem moralnym", mogła potrzebować na otrzeźwienie więcej czasu, ale Darcy chyba nie dopuszczał do siebie myśli, żeby siostra jego Lizzy mogła do tego stopnia być pozbawiona poczucia przyzwoitości.

nicol81 - Pon 19 Lis, 2007 15:22

Ale dla Lidii bardziej niewątpliwie przyzwoite było poślubienie Wickhama, nie opuszczenie go. Georgiana zdała sobie sprawę, zanim mleko się wylało, więc to inna sytuacja.
(My jesteśmy na temat, co?)

Maryann - Pon 19 Lis, 2007 15:37

nicol81 napisał/a:
Ale dla Lidii bardziej niewątpliwie przyzwoite było poślubienie Wickhama, nie opuszczenie go.

A jednak w liście do Lizzy pani Gardiner wspomina, że Darcy "starał się przede wszystkim nakłonić ją, by porzuciła tak haniebną sytuację i wróciła do przyjaciół, natychmiast kiedy da się ich nakłonić, by ją przyjęli. Ofiarowywał jej też swą najdalej idącą pomoc. Lecz okazało się, iż Lidia jest zdecydowana pozostać tam, gdzie jest, że nie obchodzą ją przyjaciele i że nie potrzebuje jego pomocy. Nie chciała słyszeć o opuszczeniu Wickhama. Pewna była, że kiedyś się pobiorą, a nie było dla niej ważne, kiedy się to odbędzie. "

nicol81 napisał/a:
(My jesteśmy na temat, co?)

A nie ? :wink:

nicol81 - Pon 19 Lis, 2007 15:55

Wiem, że to jest w zgodzie z książką. Ale czemu Darcy nakłanial na Lidię, by opuściła Wickhama, nie zaś na małżeństwo? Dla Lidii opuszczenie go nie było wartościową opcją.
Maryann - Pon 19 Lis, 2007 16:09

nicol81 napisał/a:
czemu Darcy nakłanial na Lidię, by opuściła Wickhama, nie zaś na małżeństwo?

Może uważał, że z Wickhamem nic dobrego jej nie czeka - przecież on nie miał ani pieniędzy, ani zawodu, za to masę długów. Jasne też było, że nie kocha Lidii i wcale nie ma zamiaru się z nią żenić. Darcy mógł więc uznać, że lepiej i prościej będzie przekonać Lidię do powrotu do domu, niż namówić Wickhama na małżeństwo.

Gunia - Pon 19 Lis, 2007 17:32

Może po prostu Darcy miał uczucia? Wiedział, jakim korniszonem jest Wickham i nie mógłby spojrzeć w lustro ze świadomością, że jakąkolwiek dziewczynę, a zwłaszcza siostrę Lizzy wepchnął w małżeństwo z nim? A jak ona ciągnęła swoje, to już nie miał wyjścia.
nicol81 - Pon 19 Lis, 2007 17:46

Maryann napisał/a:
nicol81 napisał/a:
czemu Darcy nakłanial na Lidię, by opuściła Wickhama, nie zaś na małżeństwo?

Darcy mógł więc uznać, że lepiej i prościej będzie przekonać Lidię do powrotu do domu, niż namówić Wickhama na małżeństwo.

Jemu było łatwiej i prościej, a zwłaszcza Wickhamowi, ale dla Lidii opuszczenie Wikusia nie było wyjściem. Nawet pomijając czynniki uczuciowe i patrząc rozsądnie, nie miała przed sobą przyszłości.

Dione - Pon 19 Lis, 2007 18:00

nicol81 napisał/a:

Dione napisał/a:
A Pamelka ściągnęła scenę z dziewczyną na ulicy wprost z serialu. Czyżby całą wenę twórczą zużyła w drugim tomie na Lady Sylvanie?

To że Lidia była w oknie, też wzięte z serialu. Ale z kolei tam nie wiem, gdzie Darcy widział rodzinne podobieństwo do Lizzy. Chyba jedyna wersja, gdzie siostry są podobne, to 2005.

A i jednak Darsik planuje uratować Lidię przed Wickhamem? Nie na przymusowe zaślubiny?


Chodziło mi raczej o scenę, gdy pyta młodą dziewczynę na ulicy o drogę i wręcza jej potem monety.

Alison - Pon 19 Lis, 2007 18:02

nicol81 napisał/a:
Jemu było łatwiej i prościej, a zwłaszcza Wickhamowi, ale dla Lidii opuszczenie Wikusia nie było wyjściem. Nawet pomijając czynniki uczuciowe i patrząc rozsądnie, nie miała przed sobą przyszłości.


Jak się ma 15 lat to się chyba nie myśli o przyszłości. Żyje się tu i teraz. Jak mi dobrze to zostaję, o konsekwencjach pomyśli się kiedyś tam. Jak widzę czasem jak żyje mój syn, to mi ręce "opadywają"... :(

Dione - Pon 19 Lis, 2007 18:06

Darcy chyba rozumował, ze jakby Lidia dostatecznie szybko opuściła Wickama, to całą ucieczkę może udałoby się jeszcze zatuszować na tyle, że może jakiś bardziej przyzwoity mężczyzna zechciałby się z nią ożenić.
No i jakby nie patrzeć wcale nie miał ochoty mieć w Wickamie szwagra :mrgreen: (już wolał zesłanie Lidii na odległą farmę, gdzie siedziałaby samotnie póki echa skandalu by nie przeszły i mogłaby niby to po dłuższej podróży lub powaznej chorobie wrócić do rodziny).

nicol81 - Pon 19 Lis, 2007 18:07

Gunia napisał/a:
Może po prostu Darcy miał uczucia? Wiedział, jakim korniszonem jest Wickham i nie mógłby spojrzeć w lustro ze świadomością, że jakąkolwiek dziewczynę, a zwłaszcza siostrę Lizzy wepchnął w małżeństwo z nim? A jak ona ciągnęła swoje, to już nie miał wyjścia.

Ale dla Lidii konsekwencje opuszczenia korniszona byłyby srogie. Patrz Maria R. Bennety zgodziły się, że jedynym wyjściem jest małżeństwo. Więc skąd uczucia Darciego? Czy nie z niechęci do wprowadzania korniszona do rodziny Lizi?

nicol81 - Pon 19 Lis, 2007 18:10

Dione napisał/a:
Darcy chyba rozumował, ze jakby Lidia dostatecznie szybko opuściła Wickama, to całą ucieczkę może udałoby się jeszcze zatuszować na tyle, że może jakiś bardziej przyzwoity mężczyzna zechciałby się z nią ożenić.

Z dziewczyną nie tylko bez posagu, ale i z naderwanym kwiatuszkiem?
Dione napisał/a:
No i jakby nie patrzeć wcale nie miał ochoty mieć w Wickamie szwagra :mrgreen: (już wolał zesłanie Lidii na odległą farmę, gdzie siedziałaby samotnie póki echa skandalu by nie przeszły i mogłaby niby to po dłuższej podróży lub powaznej chorobie wrócić do rodziny).

Wierzę, że by wolał. Ale nie dziwię się, że Lidzia nie wolała i że nie wziął tego pod uwagę. Wątpię, czy by wróciła- Bennet ledwo przyjął ją jako mężatkę. Patrz Maria R.
Ponadto opcja farmy była gorsza dla reputacji całej rodziny niż małżeństwa.

Mag - Pon 19 Lis, 2007 19:15

Ale chodziło też o to, by Lidia na ślub czekała u wujostwa. On może myślał, że mniejszy skandal będzie jeśli mieszkała krócej z Wickhamem. :roll:

Dzięki ABT :kwiatki_wyciaga:
Dzięki Gosiu za porządki :kwiatki_wyciaga:

Nellie - Pon 19 Lis, 2007 21:39

Ja tam jestem za tym, że nie mógł z czystym sumieniem zostawić KOGOKOLWIEK (nawet Lidii) na pastwę kogoś takiego jak Wickham. Zdawał sobie sprawę jak nikt z charakteru Lidii (nie nasłuchała się Lizzy o swojej rodzinie przy oświadczynach?) a mimo to chciał dziewczę ratować z łap niedoszłego szwagra... To chyba może tylko podnieść jego szlachetność w naszych oczach, Drogie Damy :wink:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group