Literatura - Proza i poezja - Ostatnio przeczytane
Agn - Nie 21 Cze, 2009 17:21
"Książeczka" jest rozmiarów wersji w twardej oprawie. W środku są kolorowe obrazki, rzecz jasna. Język zmieniony na potrzeby młodego odbiorcy. Oraz większe litery. Swojego czasu był to przebój u mnie w księgarni i sporo rodziców było bardzo zadowolonych, bo potem przybiegali, by dziecku kupić atlas albo globus. Coś w tym musi być.
Agn - Pią 03 Lip, 2009 11:03
Przeczytałam niedawno Bezsenność w Tokio Marcina Bruczkowskiego. Świetna rzecz. Autor spędził 10 lat w Japonii i w swojej książce opisuje ten kraj z perspektywy gajdzina, czyli obcokrajowca. Dosłownie wszystko. Od pracy jako student, do pracy po studiach, wakacje, nowi znajomi, inni obcokrajowcy, kryzys ekonomiczny, kolejne mieszkania, ceremoniały przy każdej czynności (np. wejście do domu w butach jest gorszą zbrodnią niż morderstwo, a nie daj Eru chodzenie po mieszkaniu w kapciach, w których chodzi się TYLKO po wc to już w ogóle niewyobrażalna rzecz), reakcje Japończyków na np. jedzenie pałeczkami (niezliczona ilość zdziwień "Jak pan pięknie je pałeczkami!"), mówienie po japońsku (zabawne są sytuacje, gdy uprzejmy Japończyk pyta, czy autor mówi po japońsku, chociaż od kwadransa z nim rozmawia właśnie w tym języku). Wszystko okraszone anegdotkami i przedstawione luźnym, gawędziarskim stylem. Przy książce można się naprawdę pośmiać i odprężyć. Polecam.
http://merlin.pl/Bezsenno...t/1,378139.html
Trzykrotka - Pią 03 Lip, 2009 13:05
Mnie też tę książkę czytało się jednym tchem, własciwie trochę jak zbiór pasjonujących reportaży, troche jak s-f. Bo też Japonia jawi się jak inny świat, totalnie odmienny mentalnie, obyczajowo, kulturowo. Cudnie opisane są doświadczenia autostopowicza, próby ogrzania domu zimą, znalezienia nowego pokoju do wynajecia, namierzenie najbliższego zepsutego automatu itd. Co prawda autor opisuje Japonię lat 80, pewnie teraz są bardziej otwarci na świat, ale podział na kapcie zwykłe i do wc na pewno się nie zmienił
Agn - Pią 03 Lip, 2009 14:05
To chyba konkretnie był koniec lat osiemdziesiątych i początek dziewięćdziesiątych. Ale też uważam, że pewne sprawy się nie zmieniły. Ciekawe, czy konduktorzy wciąż tak się boją obcokrajowców. Doprawdy, wyłam przy tym fragmencie.
Anonymous - Pią 03 Lip, 2009 14:46
A ja ostatnio "Intruza" przeczytałam. Był to mój prezent posesyjny i chociaż spodziewałam się nieco inaczej poprowadzonej akcji to jednak nie rozczarowałam się całoscią. Czytało mi się całkiem dobrze. Zupełnie inaczej niż infantylny Zmierzch, który jednak też czytało mi się dobrze
Agn - Pią 03 Lip, 2009 14:58
Heh, Kaśku, mnie się The host też całkiem podobał. Fajne, na lato, na odprężenie.
Anonymous - Pią 03 Lip, 2009 16:06
| Agn napisał/a: | | Fajne, na lato, na odprężenie. |
Dokładnie!! Idealna na wygrzewanie na słońcu
Agn - Pią 03 Lip, 2009 16:22
I powiem szczerze, że jak będzie dalszy ciąg (ptaszki ćwierkają, że ma być jakieś Souls), to też chętnie przeczytam.
Anonymous - Pią 03 Lip, 2009 16:26
Coś słyszałam że nawet dwie części kolejne są w planach. Ciekawe, ciekawe....
Anaru - Pią 03 Lip, 2009 21:57
| Agn napisał/a: | | Przeczytałam niedawno Bezsenność w Tokio Marcina Bruczkowskiego. Świetna rzecz. Autor spędził 10 lat w Japonii i w swojej książce opisuje ten kraj z perspektywy gajdzina, czyli obcokrajowca. |
Czytam ją właśnie (i muszę wreszcie oddać Trzykrotce , bo okropnie długo trzymam), fantastyczna jest. To jest tak niesamowicie inna kultura...
Trzykrotka, to Twoja książka?
Trzykrotka - Pon 06 Lip, 2009 12:04
Nie, Ren! Jej oddaj
Agn - Śro 08 Lip, 2009 14:03
Drogie panie, wczoraj w późnych godzinach wieczornych skończyłam czytać Bikini Janusza L. Wiśniewskiego.
http://merlin.pl/Bikini_J...t/1,669082.html
Cóż rzeknę? Bardzo mi się podobało. Czytało się dobrze, chociaż można się na początku nieco gubić, bo raz jest czas rzeczywisty, raz wspomnienia, kiedy indziej wspomnienie dalsze we wspomnieniu bliższym i to wszystko poprzeplatane. Ale jak już człowiek to ogarnie, to się zaczytuje.
Nigdy nie czytałam niczego, co wyszło spod pióra pana Wiśniewskiego. Będę to musiała nadrobić - świetnie pisze.
Polecam! Uprzedzam jednak, że książka jest droga. :/ Ale to jej jedyny mankament.
Gosia - Czw 09 Lip, 2009 19:27
Polecam:
"Prowadził nas los" i "Moja Afryka"
http://margotte-gosia.blo...gi-choszcz.html
Gosia - Nie 12 Lip, 2009 21:13
"Lenin" Antoniego Ferdynanda Ossendowskiego - to książka-legenda. Została przetłumaczona na wiele języków. W latach trzydziestych zrobiła karierę na obu półkulach i odegrała znaczącą rolę w ukazaniu, kto i jak "robił" Rewolucję Październikową. Niezwykle sugestywny obraz tytułowego bohatera książki, zupełnie odmienny od kreowanego w Polsce przez ostatnie dziesięciolecia, pozostanie w pamięci każdego czytelnika.
Biografia Włodzimierza Ilicza w powojennej Polsce skazała Ossendowskiego na literacki niebyt. Szczęście miał pisarz, że zmarł przed wkroczeniem do Polski Armii Czerwonej, skoro nawet po śmierci NKWD nie dało mu spokoju, na cmentarz w Milanówku, gdzie go pochowano, sprowadzono siłą dentystę, by zidentyfikował wydarte z grobu zwłoki, a potem... obcięto im głowę! Przynajmniej w ten sposób enkawudziści ukarali tego, który poważył się zszargać pamięć nieśmiertelnego Włodzimierza Uljanowa!
Skąd Ossendowski miał tak gruntowną wiedzę na temat rewolucji i jej wodza? Między innymi z autopsji! Pisarz współpracował z kontrwywiadem "białych", czego dowodzą znalezione w Instytucie im. J. Piłsudskiego jego zmikrofilmowane raporty. Był również zaangażowany w przekazanie oficerowi amerykańskiego wywiadu korespondencji przywódców bolszewików z niemieckim Sztabem Generalnym. To już byłoby dość, by sowiecki nóż przejechał mu po gardle. Niemniej „grzechem głównym” pisarza stał się „Lenin”, biografia odzierająca tę postać z legendy, bezkompromisowo obnażająca okrucieństwo, cynizm, pogardę dla człowieka i zmierzanie po milionach trupów do celu.
„Lenin” Ossendowskiego, wydany w Polsce w 1930 roku, doczekał się kolejnej edycji dopiero 60 lat później.
[Właśnie to wydanie posiadam, choć obecnie wydano następne.
Dodam jeszcze, że Ossendowski bywa nazywany nazywany "Lawrencem z Syberii", czy "przedwojennym Kapuścińskim". Ktoś powiedział nawet, że w okresie II Rzeczypospolitej Ossendowski był chyba najbardziej znanym na świecie polskim pisarzem. Chyba bardziej niż dziś Ryszard Kapuściński. ]
Byłam bardzo ciekawa tej książki i jednocześnie obawiałam się, że będzie się ją ciężko czytać. Nic bardziej błednego. Mówi ona o człowieku, o którym za wiele tak naprawdę nie wiedziałam, choć w czasach mojego dzieciństwa pamiętam doskonale jego portrety niesione w pochodach 1-majowych, oglądane w telewizji. Każda biblioteka posiadała komplet jego dzieł w kilku czy kilkunastu egzemplarzach.
To książka niezwykła, bo niby biografia, ale czyta się ją jak powieść. Ciekawa narracja. Pokazane dzieciństwo bohatera, a potem jego dochodzenie do idei, której był wierny aż do końca mimo że jej realizacja nie miała wiele wspólnego z jakąkolwiek moralnością. Interesujący był dobór ludzi, którzy wykonywali później polecenia Lenina i wprowadzali rewolucję w życie - właściwie byli to nie-Rosjanie. Jednak Lenin miał duże wyczucie rosyjskiej duszy, potrafił nią zawładnąć i wydobyć z niej to, o co mu chodziło.
Rewolucja zawsze jest okrutna i nie przebiera w środkach, wspomnieć można obraz rewolucji u Krasińskiego, wreszcie wszystko, co wiemy o rewolucji francuskiej. Jednak to co się działo wówczas w Rosji przerastało wszystko co można sobie wyobrazić (przed okresem II wojny światowej) - podpalanie dworów, wyrzucanie ziemian, niszczenie zabytków, w tym rozbijanie carskich nagrobków i wrzucanie zawartości do Newy, profanowanie kościołów, grasowanie po kraju dziecięcych band, które kradły, prostytuowały się, głodowały i chorowały na różne choroby w tym nosaciznę, zabicie rodziny cesarskiej bez sądu, no i to co najgorsze - działalność "czeka" czyli tzw. Wszechrosyjskiej Komisji Nadzwyczajnej do Walki z Kontrrewolucją, Spekulacją i Sabotażem) czyli grupy osób, które były jednocześnie oskarżycielami, sędziami i katami. Lenin na czele tej grupy postawił Polaka - psychopatycznego Feliksa Dzierżyńskiego. Czeka przeprowadzała masowe egzekucje tzw. "wrogów rewolucji", sięgając przy tym do różnych środków, których wolałabym tu nie opisywać. [Bardzo wstrząsająco opisana jest śmierć szofera Lenina, a zwłaszcza Dory Frumkin]
A Lenin to wszystko akceptował w imię idei, bo uznawał, że cel uświęca środki.
Z książki tej jasno wynika, że późniejszy stalinizm był nie wynaturzeniem leninizmu (jak chcieliby niektórzy komuniści, nawet dziś) lecz jego kontynuacją.
Ossendowski pisząc tę książkę opierał się na wielu dostępnych źródłach, w tym prasowych, a także wielu dokumentach, prześledził wszystkie publikacje prasowe Lenina, jego wypowiedzi, a także relacje osób, które Lenina znały. W ciekawy sposób opisuje wodza rewolucji. W ciekawy sposób także przedstawia walkę między ówczesnymi socjalistami, socjal-demokratami, a komunistami Lenina, którzy stopniowo, najpierw łagodnie, a potem brutalnie zaczęli zwalczać tych pierwszych.
Ossendowski to pisarz więc w swojej książce opisuje w epicki sposób wydarzenia zmierzające do rewolucji i samą rewolucję. Książkę mimo tematyki czyta się bardzo dobrze, a niech za reklamę wystarczy to, że pochłonęłam ją w dwa dni, a wcale nie jest cienka.
O książce na biblionetce (bardzo dobra recenzja, więc moja była krótka):
http://www.biblionetka.pl/art.aspx?id=71258
P.S. Zdaje się, że książkę można znaleźć w formie ebooka na:
http://www.literatura.net.pl
Tamara - Pon 13 Lip, 2009 12:24
Dobra rzecz , warta przeczytania jak najbardziej . Gosiu , masz to dwutomowe z 90 roku ?
Admete - Pon 13 Lip, 2009 12:56
O Leninie to by mi się jednak nie chciało czytać
Sofijufka - Pon 13 Lip, 2009 13:31
dlaczego - ciekawy człowiek z niego był, a ten romans z Inessą Armand....
Admete - Pon 13 Lip, 2009 13:34
Jakoś mnie nie interesuje
Hortensja - Czw 16 Lip, 2009 15:01
Skonczylam juz 2 ksiazke po fr - "5 malych swinek" (pierwsza byla "Tajemnicza historia w Styles"). Na razie kryminaly i to takie, ktore dobrze znam, zeby bylo latwiej na poczatek. Teraz zabralam sie za Jane Eyre Dobrze, ze mam duuuzo czasu w metrze Choc brakuje mi troche polskiego slowa
No a "Swinki..." oczywiscie cudowne- jeden z moich ukochanych kryminalow Christie i chyba ulubiony film na ich podstawie
Admete - Czw 16 Lip, 2009 15:41
Polecam wam gorąco Wyspę klucz Małgorzaty Szejnert:
http://www.znak.com.pl/ka...l,Wyspa%20klucz
Ostatnio belesterystyka mnie troche nudzi, więc staram się sięgać po reportaże kub literaturę wspomnieniową. Wyspa klucz zainteresowała mnie ze względu na tematykę - ludzkie losy związane z wyspą Ellis Island. Lubię takie opowieści z przeszłości, bohaterowie tych historii są prawdziwi, a ich losy wzruszają mnie bardziej niż historie zmyślone. Książka napisana pięknym, czystym stylem bez dodatkowych, niepotrzebnych ozdobników. Ciekawy dobór zdjęć i element liryzmu, gdy się wspomni tych wszystkich ludzi i ich marzenia. Ciekawostka dla tych, którzy oglądali Nyfes - statek, którym przypłynęli bohaterowie filmu istniał naprawdę i przybył wraz z narzeczonymi do brzegów Ameryki w roku 1922.
Caitriona - Czw 16 Lip, 2009 15:43
Czekam na Wyspę w kolejce w mojej bibliotece, jestem chyba trzecia
Gosia - Nie 19 Lip, 2009 17:00
Tamaro, mam w jednym kawałku. Z 1990, wydawnictwa "Maj".
Agn - Nie 19 Lip, 2009 19:59
Admete, teraz to ja już na pewno wezmę się za tę książkę. Czaiłam się na nią od jakiegoś czasu, nabrałam chęci, jak mi powiedziałaś, że jest świetna. Teraz to już chyba nie wytrzymam.
Jak tylko skończę odświeżać sobie HP&HBP...
Anonymous - Nie 19 Lip, 2009 20:02
Też odświeżam sobie to co Agn.
i mimo wzbraniania się przeczytałam "Dom nad rozlewiskiem" moje przeczucia s[rawdziły się, nie porwało mnie to jakoś, czytało się przecietnie.
Mamie oczywiście sie podoba...
Admete - Nie 19 Lip, 2009 20:03
Dokończyłam dziś Historię brudu. lektura w gruncie rzeczy dośc lekka, choć można mieć chwilami odruchy obrzydzenia, gdy się czyta o pomysłach naszych przodków dotyczących higieny Większośc informacji nie była dla mnie nowością, bo czytałam kiedyś nieco obszerniejszą książkę na ten temat -
http://www.wab.com.pl/index.php?id=7&bid=321
Mimo wszystko polecam, a ja na pewno wykorzystam sobie jej fragmenty na lekcjach przy historii kultury.
|
|
|