Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - MEGAFANFIK tom III część 2
Gunia - Nie 18 Lis, 2007 11:52
| Matylda napisał/a: | Zdajesz sobie sprawę, jak fatalnie wyglądasz ?
Ooo a myślałam , że tak sie tylko zwraca dobra przyjaciółka do przyjaciółki |
O tym samym pomyślałam. Takie to niemęskie...
Maryann - Nie 18 Lis, 2007 12:21
Zaraz "niemęskie"... Wygląda fatalnie, bo jest zmęczony, niewyspany i zestresowany...
W oryginale było "Do you realize how fagged you look ?". Czyli tłumacząc dokładnie "Czy zdajesz sobie sprawę, na jak wykończonego wyglądasz ?".
Ale jakoś mi to po naszemu kulawo brzmiało...
Gunia - Nie 18 Lis, 2007 13:27
Niezależnie od użytych słów, nie sądziłam, że mężczyźni w rozmowach zwracają uwagę na takie rzeczy.
snowdrop - Nie 18 Lis, 2007 15:33
Musiał faktycznie kiepsko wyglądać, mnie nie dziwi to pytanie, przeciez oni są bliska rodziną, kochają się jak to w rodzinie i martwią o siebie.
A co do dzieci to myślę, że dzisiaj dzieci spędzają za dużo czasu pod TV i kompem, ale świat idzie tak do przodu że gdyby się chciało tego uniknąć trzeba by było znaleźć się na bezludnej wyspie.
Maryann - Nie 18 Lis, 2007 15:39
| snowdrop napisał/a: | | przeciez oni są bliska rodziną, kochają się jak to w rodzinie i martwią o siebie |
no właśnie...
Alison - Nie 18 Lis, 2007 15:47
| Maryann napisał/a: | | snowdrop napisał/a: | | przeciez oni są bliska rodziną, kochają się jak to w rodzinie i martwią o siebie |
no właśnie... |
Kobietki to chyba oczywiste! jeśli ktoś ma podkrążone oczy i wygląda jakby trzech nocy pod rząd nie przespał, to czy jesteśmy bliską rodziną czy nie, to się martwimy, że coś złego się z kimś dzieje i dajemy temu wyraz. Przecież to nie chodziło o brak cienia do powiek, czy źle ułożone włosy, tylko zmęczony wygląd - to nie chodzi o użyty zwrot, tylko sam kontekst sugerował takie znaczenie, więc cóż w tym niemęskiego? Chyba zaczynacie szukać dziury w całym...
Maryann - Nie 18 Lis, 2007 15:51
Darcy i cień do powiek...
Alison - Nie 18 Lis, 2007 15:55
| Maryann napisał/a: | Darcy i cień do powiek... |
Tak mi się skojarzyło, jak usłyszałam ten zarzut o "niemęskości", oj babki, babki
Maryann - Nie 18 Lis, 2007 16:01
A w ogóle to postuluję, żeby za te braki w Darsikowej aparycji rozliczyć Fletchera. Za co on w końcu bierze kasę ?
Matylda - Nie 18 Lis, 2007 17:31
Mozna, byle na temat . Rozmowy o wspolczesnym wychowaniu dzieci sa dosc dalekim skojarzeniem z DiU
No to mój post niewiele miał z tym wspólnego
Matylda - Nie 18 Lis, 2007 17:33
| Alison napisał/a: |
Tak mi się skojarzyło, jak usłyszałam ten zarzut o "niemęskości", oj babki, babki |
No przecież żartowałam
Maryann - Nie 18 Lis, 2007 18:00
| Gosia napisał/a: | Rozmowy o wspolczesnym wychowaniu dzieci sa dosc dalekim skojarzeniem z DiU |
Gosieńko, ale przecież nam się te dzieci tak z niewychowaną Lidzią skojarzyły...
Anonymous - Nie 18 Lis, 2007 18:32
w ogole wszystko nam sie kojarzy z DiU, niewychowane dzieci, kosmetyczka i salon pieknosci rowniez
Niedlugo dojdziemy do terapii SPA, ktora rowniez ma nawiazania austenowskie przecie ...
Gosia - Nie 18 Lis, 2007 18:34
| AineNiRigani napisał/a: | w ogole wszystko nam sie kojarzy z DiU, niewychowane dzieci, kosmetyczka i salon pieknosci rowniez
Niedlugo dojdziemy do terapii SPA, ktora rowniez ma nawiazania austenowskie przecie ... |
Lepiej bym tego nie ujela
Dobra offtopujcie, ja to potem wytne
Dione - Nie 18 Lis, 2007 19:22
Nie było mnie od piątku (a raczej od południa w piątek). Wracam i .... nie poznaję. Tak jakoś stron mi w temacie zbrakło. Z lekką konsternacją czytam i połowy nie łapię. Gosia offtopy wycięła. Cudnie, mniej szukania zaległych odcinków
A wracając z wyprawy na szlak off, zauważe tylko, że pojawił się Pułkownik. Drogie damy poprawić tualety, na arenie mamy uroczego gentlemana A Darsika się nie czepiać. Jak ma wyglądać po nieprzespanych nocach i włóczeniu się za rozpuszczoną pannicą po jakiś tam slumsach Londynu? Nawet Fletcher cudu nie sprawi.
asiek - Nie 18 Lis, 2007 19:30
Przy Darsiku-detektywie, to "Kryminalni" wysiadają.
Jak tak czytam o rozmachu akcji pod kryptonimem "LIDZIA",to żal mi pana Benetta...on tam taaaaki samiuteńki, bez kasy, bez znajmości / poza wujem G./, a i do ulubionej biblioteki ma daleko.
Dzielnym Tłumaczkom, wielkie
Maryann - Pon 19 Lis, 2007 05:54
Rozdział VIII część 18
Z uśmiechem szczególnej satysfakcji Darcy patrzył na wizytówkę przysłaną dziś rano, gdy był w środku śniadania. Oczywiście była od pani Younge – nazwa jej pensjonatu wydrukowana na froncie, ozdobiona była na odwrocie prostym, bezpośrednim zapiskiem „300 funtów, o jedenastej”.
Tak, skrzywił się wkładając wizytówkę do kieszonki kamizelki, ta kobieta umiała dbać o swoje interesy i nie miała przesadnych oporów przed zdradą dawnego wspólnika. Ustalenie ceny zajęło jej trzy dni. Trzysta funtów to wygórowana stawka, trzeba było jednak gdzieś zacząć, a czas był cenny dla nich obojga. Im dłużej siostra Elizabeth bez zgody krewnych przebywa w Londynie, tym trudniej będzie odbudować jej reputację. O ile w ogóle to się uda.
Zakończenie sprawy zajęło tylko kilka minut i Darcy z powrotem znalazł się w wynajętym powozie, mając w ręku drugą wizytówkę, z zapisanym na jej odwrocie adresem w zupełnie innej części miasta. Gdy przeczytał adres, woźnica zdumiał się bardzo, ale wzruszył ramionami, zatrzasnął drzwiczki, wskoczył na kozioł i chwycił za lejce. Podczas gdy powóz posuwał się naprzód, Darcy usadowił się wygodnie na brudnych poduszkach i zaczął rozważać stojące przed nim zadanie.
Tak, jak zaplanował w trakcie podróży z Pemberley, na początku zwróci się do siostry Elizabeth. Jej odpowiedź zdecyduje, co dalej. Jeśli Lydia Bennet będzie nieustępliwa, jak sugerował to lord XXX z Towarzystwa, sukces jego misji będzie całkowicie zależał od tego, jak poradzi sobie z Wickhamem. Darcy wiedział, że to najbardziej prawdopodobny scenariusz. Wickhama trzeba będzie kupić – i to drogo – w zamian za jego zgodę na warunki, które miały służyć odbudowie reputacji tych, których skompromitował. Ale to nie suma, jaka może być potrzebna, była przedmiotem jego niepokoju. Nie – Darcy zacisnął szczęki – chodziło o to, że to był Wickham.
Dorożka wlekła się przez coraz bardzie ubogie ulice. W końcu woźnica zatrzymał się i pukając w drzwiczki poinformował, że dalej nie pojedzie. Chwyciwszy mocno mosiężną gałkę swojej laski, Darcy wysiadł, zapłacił dorożkarzowi prosząc, aby czekał na jego powrót i ruszył we wskazanym kierunku. Chwilami wchodząc w istny labirynt ulic, wzdłuż których stały zawilgocone, nędzne budynki, gubił się zupełnie i był zmuszony pytać o drogę. Tak, szanowny pan jest we właściwym miejscu, tylko ulicę od podanego adresu, a – wyciągnęła się ręka – kilka szylingów będzie mile widziane. Darcy sięgnął do kieszeni i rzucił kilka monet na brudną dłoń dziewczyny.
Dobry Boże – pomyślał idąc dalej – w jakim miejscu schronił się Wickham ? Wizja siostry Elizabeth w takim otoczeniu przyprawiła go o dreszcze. Elizabeth byłaby przerażona ! Mógł mieć tylko nadzieję, że Lydia Bennet ma przynajmniej część zdrowego rozsądku swojej siostry. Może będzie całkiem zadowolona z ratunku.
Dom, który odpowiadał adresowi na wizytówce, był w trochę lepszym stanie od sąsiednich, ale to nie znaczyło wiele. Darcy objął spojrzeniem nieskuteczne wysiłki bielenia ścian i wewnętrznego dziedzińca. Wszystko mówiło o minionych lepszych dniach, zanim gospoda upodobniła się do niszczejącego sąsiedztwa.
Spojrzał ponownie na wizytówkę. To z pewnością było tutaj. Odetchnął głęboko, a płuca wypełniło mu cuchnące powietrze tego ponurego miejsca. Czas nadszedł. Był na to przygotowany, albo tak sądził. Poczuł ucisk w piersi. Nie, nie… Musi zapanować nad tymi starymi emocjami, nie może pozwolić, aby Wickham wykorzystał sposobność do wytrącenia go z równowagi. Zmusił się do rozluźnienia. To szczęście, do którego Elizabeth miała prawo, którego tak desperacko dla niej pragnął, zależało od tego, jak pokieruje tą rozmową.
Wchodząc na dziedziniec spojrzał w górę, w małe okna otaczającego go górnego piętra. Jego uwagę przyciągnął jakiś ruch. W zadymionym oknie zobaczył przyglądającą mu się delikatną twarz. Serce mu zamarło. To była Lydia Bennet, a jej podobieństwo do siostry wystarczyło, aby ruszył z miejsca. Twarz zniknęła. Musi działać szybko. Złapał za drzwi. Schylając głowę wszedł do środka, szybko przeszedł przez oberżę i pobiegł schodami na górę do hallu.
Anonymous - Pon 19 Lis, 2007 07:17
mniam - takie pysznosci zara srana...
Marija - Pon 19 Lis, 2007 07:40
300 funtów? Konkretna była ...
Dione - Pon 19 Lis, 2007 08:13
Pamiętam jak pan Bennet w książce stwierdził, że rocznie na Lidię wydawał około 100 funtów. To pani Young całkiem sporo sobie policzyła za informację, gdzie przebywa Wickam. A Pamelka ściągnęła scenę z dziewczyną na ulicy wprost z serialu. Czyżby całą wenę twórczą zużyła w drugim tomie na Lady Sylvanie?
Maryann - Pon 19 Lis, 2007 08:28
| Dione napisał/a: | | Czyżby całą wenę twórczą zużyła w drugim tomie na Lady Sylvanie? |
No, może nie całą , choć patrząc po efektach (tzn. po lady Sylvanie), to... ekhm... może i lepiej, że niewiele więcej jej tej weny zostało...
asiek - Pon 19 Lis, 2007 09:44
| Maryann napisał/a: | | Mógł mieć tylko nadzieję, że Lydia Bennet ma przynajmniej część zdrowego rozsądku swojej siostry. |
Obawiam się, że nadzieje Darcy'ego są płonne.
nicol81 - Pon 19 Lis, 2007 12:46
| Marija napisał/a: | 300 funtów? Konkretna była ... |
Czy ta suma ma jakieś odbicie w rzeczywistości? Np czy jakieś są źródła, ile za takie sprawy się wtedy brało?
| Dione napisał/a: | | A Pamelka ściągnęła scenę z dziewczyną na ulicy wprost z serialu. Czyżby całą wenę twórczą zużyła w drugim tomie na Lady Sylvanie? |
To że Lidia była w oknie, też wzięte z serialu. Ale z kolei tam nie wiem, gdzie Darcy widział rodzinne podobieństwo do Lizzy. Chyba jedyna wersja, gdzie siostry są podobne, to 2005.
A i jednak Darsik planuje uratować Lidię przed Wickhamem? Nie na przymusowe zaślubiny?
Maryann - Pon 19 Lis, 2007 12:48
to znaczy ?
snowdrop - Pon 19 Lis, 2007 12:58
Jak Lydii mogło się podobać w takich slamsach, ona chyba faktycznie była przygłupia!
|
|
|