To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Powieści Jane Austen - Perswazje

Gosia - Nie 16 Lip, 2006 18:10

Przeciez nad morzem na schodkach i w gospodzie nie wiedzial, kim ona jest, a posylal jej pelne zachwytu spojrzenia. Pozniej sie ucieszyl, ze polaczył "przyjemne z pozytecznym" ;) kiedy rozpoznal w Annie piekna nieznajoma, ktora mu sie spodobala.
GosiaJ - Nie 16 Lip, 2006 19:38

Na pewno mu się podobała, pociągała go - nie sądzę, żeby się w niej zakochał.
A w świetle tego, że zwróciła uwagę Elliota - czy naprawdę tak bardzo straciła na urodzie, jak to orzekł podobno kapitan, czy przemawiał przez niego żal i gorycz?

Harry_the_Cat - Nie 16 Lip, 2006 21:54

GosiaJ napisał/a:
Na pewno mu się podobała, pociągała go - nie sądzę, żeby się w niej zakochał.
A w świetle tego, że zwróciła uwagę Elliota - czy naprawdę tak bardzo straciła na urodzie, jak to orzekł podobno kapitan, czy przemawiał przez niego żal i gorycz?


Zdecydowanie zal i gorycz. Poza tym, z tego, co pamietam, to on powiedział, że Anna była "zmieniona nie do poznania", czy jakos tak. Myslę, że to był taki unik - pytała go młoda dziewczyna, która nic o jego zaręczynach z Anną nie wiedziała i nie chciał sie przed nią zdradzic. No i to było zaraz po ich ponownym spotkaniu - sam wobec siebie nie chciał być szczery.

przecinek - Pon 17 Lip, 2006 18:24

A co myślicie o Pani Smith? Długo musiałam się do niej przekonywać, a i nie do końca ją polubiłam. Zostało mi w pamięci to, że, mimo iż wiedziała o zamiarach i charakterze p. Elliota to chciała małżeństwa jego i Anny. Dla własnej korzyści chciała wykorzystać swoją przyjaciółkę. Potem sprawa się wyjaśniła, ale i tak niesmak pozostał. Przynajmniej dla mnie.
Gosia - Pon 17 Lip, 2006 20:58

Ja tez Pani Smith nie lubie.
I z tych samych powodow.

Gabra - Wto 18 Lip, 2006 17:15

A ja nie wiem co o niej myśleć, z jednej strony ją rozumiem, że chciała sobie zapewnić jako taką przyszłość a z drugiej to po prostu nie wzbudza mojej sympatii, ja za taką przyjaciółkę dziękuję.
Mag - Pon 24 Lip, 2006 22:37

przecinek napisał/a:
A co myślicie o Pani Smith? Długo musiałam się do niej przekonywać, a i nie do końca ją polubiłam. Zostało mi w pamięci to, że, mimo iż wiedziała o zamiarach i charakterze p. Elliota to chciała małżeństwa jego i Anny. Dla własnej korzyści chciała wykorzystać swoją przyjaciółkę. Potem sprawa się wyjaśniła, ale i tak niesmak pozostał. Przynajmniej dla mnie.


Zgadzam się, to nie była przyjaciółka! Przewrotna znajoma ze szkoły! Też jej nie lubię :twisted:

Trzykrotka - Wto 25 Lip, 2006 09:17

To oczywiście nie temat filmowy, ale uważam, że świetnie pokazali ją w filmie właśnie - taką trochę głupawą plotkarę ze świdrującymi oczkami.
Choć ja jej nie potępiam w czambuł. Ta kobieta naprawdę utrzymywała się z trudem na powierzchni, mogła finansowo zatonąć w każdej chwili, więc cóż - musiała być trochę egoistką w tym wszystkim. Miała też nadzieję właściwą wszystkim kobietom, że po ślubie z kobietą, do której żywi szczere uczucie pan Elliot naprawdę się zmieni, zmięknie i będzie wzorowym mężem dla kochanej Anny. (hmmm, dla mnie samej brzmi to fałszywie, niestety :neutral: )

elbereth - Śro 26 Lip, 2006 11:54

Panią Smith możnaby jakoś usprawiedliwiać, gdyby poprostu przemilczała charakter Elliota. Ale ja odniosłam wrażenie, że ona wręcz namawia Annę do tego małżeństwa. Biedna Anna nie miała szczęścia do przyjaciółek: lady Russell i pani Smith... Dobrze, że w porę przestała ulegać ich "perswazjom".

A tak w ogóle, to na którym rozdziale my jesteśmy? :-)

Jeannette - Śro 26 Lip, 2006 13:35

No to może:
Rozdział XIII powrót do Uppercross
Anna w dworze pomaga Musgrve'om

Trzykrotka - Pon 31 Lip, 2006 09:09

Powrót do Uppercross chyba był trochę gorzki dla Anny. Wizyta u Mary niespodziewanie okazała się punktem zwrotnym w jej życiu, w Lyme działo się więcej w ciągu kilku dni niż w ciągu calych miesięcy w Kellynch, a teraz to wszystko się kończy.
Rozstaje się w przyjaciółmi, wraca do nie czekającej z otwartymi ramionami rodziny, spodziewa się lada chwila wiadomości o ślubie Luizy i Fryderyka...

Justina - Czw 03 Sie, 2006 11:32

[quote="Trzykrotka"]To oczywiście nie temat filmowy, ale uważam, że świetnie pokazali ją w filmie właśnie - taką trochę głupawą plotkarę ze świdrującymi oczkami.


No właśnie: plotki - czyli wymiana informacji.

W książkach JA jest wiele dam zajmujących się "wymianą" informacji na tematy różne. Teraz to nazywamy plotkami, albo wiadomościami z brukowców.

achata - Czw 03 Sie, 2006 20:03

Trzykrotka napisał/a:
To oczywiście nie temat filmowy, ale uważam, że świetnie pokazali ją w filmie właśnie - taką trochę głupawą plotkarę ze świdrującymi oczkami.


Tak pokazali panią Smith? A w książce Austen zachwycała się jej przymiotami ducha: pogoda, spokój itd... W końcu odświeżyłam sobie książkę, to pamiętam.
Też nie do końca rozumiem jej zachowanie w stosunku do Anny. Ja miałam wrażenie, że ona ją trochę bada. Sprawdza jej stosunek do pana Elliota. W końcy gdyby Anna była zakochana mogłaby mieć trudności z zaaakceptowaniem prawdy. Z drugiej strony pewnie było trochę wyrachowania ta pani Smith. Za to przysługa jaką wyświadczyła Annie wyjawiając jej prawdę zmywa tą winę.

Anonymous - Czw 03 Sie, 2006 20:18

Mnie troszkę Pani Smith wkurzyła jakby Anna za niego wychodziłą pozwoliłaby na to mimo że był wredny?
Trzykrotka - Pią 04 Sie, 2006 09:09

Ona inaczej na to patrzyła. Był wredny, kiedy go znała bardzo dawno temu: nic nie znaczący, biedny, bez stosunków, stanowiska. Teraz jest zamożny, spodziewa sie nie tylko zostania baronetem, ale i zdobycia kobiety, która naprawdę mu się podoba i którą podziwia. Pani Smith - może i slusznie - podejrzewa, że to pozwoli na złagodzenie jego charakteru - nie musi już być drapieżnikiem. Jest wybrańcem losu, może zdobyć się na szlachetność, nawet w stosunku do marnej przyjaciółki Anny. Nie dziwię się pani Smith, że będąc w rozpaczliwej sytuacji, chwytała się każdej możliwości poprawienia sobie losu. Co nie zmienia faktu, że za nią nie przepadam.
Maryann - Pią 04 Sie, 2006 20:57

Dla mnie też tłumaczenia pani Smith są zbyt pokrętne. Myślała, że Anna zamierza wyjść za pana Elliota, więc pozwoliłaby jej żyć w nieświadomości, że jej mąż jest interesownym, fałszywym draniem pozbawionym zasad ? A jaką miała gwarancję, że on rzeczywiście się zmieni ? Że jej milczenie nie wpędzi ukochanej (ponoć) przyjaciółki w nieszczęśliwy związek (w końcu pierwsze małżeństwo pana Elliota nie było udane) ? I to tylko dla zapewnienia sobie szansy na poprawę losu za sprawą przyjaźni z nową panią Elliot. Trochę dziwna to przyjaźń...
Trzykrotka - Pią 04 Sie, 2006 23:00

No owszem. Chyba jednak "przyjaźń", nie przyjaźń.
No, ale w końcu to ona odkryła prawdę i intrygi pana Elliota bvprzed Anną!

Anonymous - Sob 05 Sie, 2006 11:28

Bo widzi że Anna za niego nie wyjdzie i nie posluży jej do odzyskania majątku
Maryann - Sob 05 Sie, 2006 13:49

Coś mam wrażenie, że z tą jej "przyjaźnią" to trochę tak, jak z nagłą przychylnością panny Bingley w stosunku do Elżbiety po jej ślubie z Darcym.
Anonymous - Sob 05 Sie, 2006 14:41

JA pisze że po ślubie Anny oni sie wszyscy przyjaźnili. Tylko dlaczego bo pani Smith kochałą Anne czy dlatego że mąż Anny odzyskał jej majątek?
Maryann - Sob 05 Sie, 2006 14:55

Myślę, że na pewno Anna była bardzo przywiązana do pani Smith przez pamięć szkolnych czasów i wsparcia, jakiego doznała od niej po śmierci matki. A pani Smith - w każdym razie na pewno bardzo Annę lubiła.
Nie wiem tylko, czy nazwałabym ją prawdziwą przyjaciółką Anny. Jak dla mnie trochę zbyt interesowna z niej osóbka.

Anonymous - Sob 05 Sie, 2006 17:18

Nie przyjaciółką to jej nie była. Ani wpływu znaczącego na nią w powieści nie miała jak sugeruje nota wydawnicza na mojej książce
Maryann - Sob 05 Sie, 2006 17:55

No właśnie - długo zachodziłam w głowę, kogo autor tej notki miał na myśli. Lady Russell i pani Smith nie bardzo mi pasują do miana "dwóch niezwykłych kobiet".
Anonymous - Sob 05 Sie, 2006 18:07

I że niby pod ich wpływem. Pod wpływem Lady Russel odprawia Anna miłośc swojego zycia. I to tylko dlatego ze jest młoda zahukana panienką.
Ale potem to ona kieruje swoim życiem.

Maryann - Sob 05 Sie, 2006 18:17

Chciałabym zapytać autora (autorkę), w jaki to sposób obie wyżej wymienione damy wpłynęły na osiągnięcie przez Annę tej "dojrzałości i szczęścia" ?
Czy Anna stała się dojrzalsza "dzięki" temu, że lady Russell wyperswadowała jej małżeństwo z Fryderykiem ? Być może - kiedy uświadomiła sobie, co zrobiła i co straciła.
Ale szczęście musiała sobie wywalczyć sama - żadna z ww dam nie zrobiła w tej sprawie nic.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group