Richard Armitage - Vicar of Dibley (Pastor na obcasach) 2007
Harry_the_Cat - Pon 15 Sty, 2007 19:09
Tłumaczenie - Malmik:
Dobranoc
H: Dobranoc, pani pastor(vicar)
G: Dobranoc potencjalny członku zgromadzenia
H: To był wspaniały wieczór
G: Zaprosiłabym Cię do środka, ale jasne jest, że jestem pastorem, to jest pierwsza nasza randka, więc obawiam się, że żaden kontakt usta-usta nie wchodzi w grę.
H: W porządku. Dobranoc Geraldine.
G: Dobranoc Harry
G: Boże, nie robię tego zbyt często, ale tak na wypadek jakby ten przyziemny sposób rzeczywiście dawał efekty, proszę pozwól, żebym choś troche wpadła mu w oko. Tylko troszeczkę...och..
H: Ja chciałem tylko powiedzieć...znowu.....że to był wspaniały wieczór
G: Tak
H: Chciałem jeszcze tylko wyjaśnić tą kwestię z randkami i całowaniem
G: W porządku. Powiedziałabym – pierwsza randka – absolutnie nie; druga randka – prawdopodobnie nie; trzecia randka – absolutnie tak. Z języczkiem.
H: Wspaniale. Dziękuję za wyjaśnienie. W takim razie cześć.
G: Cześć
G do obrazka Jezusa: Jesteś dobry. Naprawdę jesteś dobry.
H: Nie mam żadnej wymówki, tylko chciałem jeszcze raz spojrzeć. Cóż. Do zobaczenia ...myślę, że jutro.
G: To byłoby bosko
H: Cześć
G: Cześć. Atak przy okazji niegdy Cię nie zapytałam. Czym się zajmujesz?
H: Jestem księgowym.
Harry_the_Cat - Pon 15 Sty, 2007 22:27
Tłumaczenie - Malmik (z moimi małymi wtrętami):
G: Witam w klubie książki w Dibley w ten wspaniały wieczór, kiedy świat jest zachwycający i każda osoba wydaje się piękna. Nawet Owen.
O: Naćpałaś się?
G: Nie, nie naćpałam się. Życie jest moim narkotykiem z wyboru.
H: Moim też.
G: Wspaniale. Cóż naszą pierwszą książką jest „O pięknie" (On beauty) autorstwa Zaide Smith. Kto chce rozpocząć dyskusję?
J: Może Owen.
G: W porządku. Owen?
O: Moim pierwszym odczuciem było to, że autorka jest bardzo ładną, młodą kobietą.
G: Oczywiście to prawda.
O: To śliczna, śliczna dziewczyna.
G: I odniosłeś to wrażenie na podstawie tej fotografii? A co myślisz o samej książce?
O: Nie dotarłem do tego kawałka.
G: Czyli tak naprawdę nie przeczytałeś książki?
O: Nie.
G. Czy ktoś inny może rozpocząć dyskusję?...... Wspaniale. Dokładnie to czego się obawiałam, ale wspaniale, Alice.
A: Cóż Geraldine. Myslę, że tytuł mówi wszystko.
G: „O pięknie”?
A: Tak
G: W jaki sposób?
A: Opisuje o czym jest książka. Black beauty (to taki koń, Czarny ksiazę bodajrze się ten serial nazywa.).
G: O koniu.
A: Tak
G: Czytałaś książkę Alice?
A: No właściwie jeszcze jej nie dokończyłam. Ale widziałam film „Black Beauty” dwa razy więc pomyślałam, że to wystarczy.
G: Jak dużo tej książki przeczytałaś?
A: Cóż. Tytuł.
G: Tylko te dwa słowa
A: Tak. Ale byłam pod ich wrażeniem
G: Wyczuwam tu drobny problem. Ilu z was tak naprawdę przeczytało tę książkę. Przeszło przez pierwszą stronę....Więc mamy spotkanie o tej wybitnej książce „O pięknie” autorstwa Zadie Smith, która była nominowana do nagrody, błyskotliwe spojrzenie na .... (???) żadne z was nie zadało sobie trudu, żeby przeczytać chociażby stronę?
H: Możę ty nam szybko opowiesz o czym to jest i wtedy będziemy mogli to przedyskutować.
G: Cóż, w porządku. Książką tego tygodnia jest „O pięknie” autorstwa bardzo ślicznej Zadie Smith, która była nominowana do nagrody „Człowieka Książki 2005 roku” to dosyć błyskotliwe spojrzenie na... [???] to jest rzadkość, że ta powieść.....
D: Też tego nie przeczytałaś, prawda?
G: Nie, nie przeczytałam, tak jak każde z was.
D: Jesteśmy w moim domu
G: A ja upiekłam ciasto, to chyba już nie muszę czytac tej cholernej książki, prawda?.
F: Przyszedłem tylko dla ciasta.
J: Ja też.
G: Dobrze, dobrze. Więc, żeby to nie był całkowicie stracony wieczór, odłóżmy tę książkę i pomyślmy o książce, którą wszyscy czytaliśmy i moglibyśmy o niej podyskutować.
............
G: Akceptując fakt, że on rzeczywiście przechodzi głęboką depresję czy jest jakaś sposób, że jest jakaś normalna społeczna droga ratunku taka jak przyjaźń, świętowanie, dobytek pomogłyby go z tego wyciągnąć? Frank.
F: Cóż mieszanka trzech rzeczy mogłaby być jego ocaleniem
G: Ale czy jest nim? Powróćmy do oryginalnego tekstu, żeby się dowiedzieć.
„Kiedy przyjęcie się skończyło i wszyscy jego przyjaciele wyszli...........
Tytuł książki : KUBUŚ PUCHATEK
............poczuł się naprawdę przygnębiony.” Widzicie, nie ma zadnej zmiany!
Harry_the_Cat - Pon 15 Sty, 2007 23:34
Aine, dla Ciebie ciasteczko z Vicara a także cos dla fanek Ryśka:
Sean Bean w VoD, Richard w dokumencie nt VoD (ostatnie kilka minut dokumentu)
Harry_the_Cat - Wto 16 Sty, 2007 01:26
Gosiu, Angelo, dodałam do tamtego linka plik audio z oświadczynami, wycinając "Geraldine Granger"...
Gosia - Wto 16 Sty, 2007 21:36
Chcialam zakomunikowac, ze jestem usatysfakcjonowana plikiem audio przygotowanym przez Harry, i chyba uczynie go dzwiekiem otwierajacym Windowsy ewentualnie bede sie nim ratowac, jesli poczuje spadek poczucia wlasnej wartosci
Chyba wiecie co jest w tym pliku?
TaK, wlasnie to: I`m asking you to marry me.
Harry_the_Cat - Wto 16 Sty, 2007 22:09
Na poprzedniej stronie, ale wklejam link jeszcze raz: http://savefile.com/projects/1066270
ANGELO - Wto 16 Sty, 2007 22:13
| Gosia napisał/a: | Chyba wiecie co jest w tym pliku?
TaK, wlasnie to: I`m asking you to marry me. |
alez Gosiu wiem, wiem znacznie lepiej slucha sie glosu Rysia kiedy nie wymawia imienia obcej kobiety
Gosia - Wto 16 Sty, 2007 22:15
| ANGELO napisał/a: | znacznie lepiej slucha sie glosu Rysia kiedy nie wymawia imienia obcej kobiety |
Dokladnie tak
Harry, widzisz jaka nam przyjemnosc zrobilas?
Nie odczuwasz satysfakcji ?
bezpaznokcianka - Wto 16 Sty, 2007 22:53
| Harry_the_Cat napisał/a: | G: Jak dużo tej książki przeczytałaś?
A: Cóż. Tytuł.
G: Tylko te dwa słowa
A: Tak. Ale byłam pod ich wrażeniem |
tak btw... przypomniało mi się w związku z tym fragmencikiem
Byłam na przedstawieniu "Zbrodnia i kara" z rodzicami. Przed nami siedziało dwóch młodzieniaszków wyglądających na studentów. Oto jaką konwersację byli prowadzili:
A: Ty... a co to w ogóle będzie?
B: "Zbrodnia i kara"
A: A o czym to?
B: Nie wiem.. ale kurde długie będzie.
A: A skąd wiesz?
B: widziałem książkę. TAKA GRUUUUBA
Harry_the_Cat - Śro 17 Sty, 2007 20:35
Tłumaczenie: Malmik
G: Świetnie. Nareszcie piękno Dibley zostanie uwiecznione dla nas na wieki na płótnie. Wracam za 45 min. i oczekuję dzieł, które będą mogły konkurować z dziełami największego artysty, jaki kiedykolwiek żył. Hugo?
H: Rod Harris.
G: Co robisz z tym nożem Owen?
O: Pomyślałem sobie, że jeżeli obetnę sobie jeno ucho tak jak Vincent van Gogh to poprawi jakość mojej pracy
G: Czy na początek moglibyśmy spróbować z dwojgiem uszu.
O: W porządku. A co by było gdybym zamiast tego obciął jedno ucho Jimowi?
G: Nie
O: A Frankowi.
G: Dobra. OK.
G: Zjeżdżajcie z drogi zwariowani obłąkani lunatycy. Jesteście wszyscy żałośni ????
G: Cześć. Nie pomyślałam, że na ciebie znowu wpadnę
H: To mała wieś.
G: Taaak
H: Łażę sobie tak w nieokreślonym kierunku
G: Co za przypadek, bo kierunek „nieokreślony” jest tym w który i ja się udaję.
H: To idziemy. Pogimnastykujemy się.
G: Świetnie, nie ćwiczyłam od wieków.
H: Więc, jestem ciekawy czy możemy to uznać za drugą randkę.
G: Podchwytliwe pytanie. To raczej półrandka.
H: I co jestem ciekawy będzie właściwym zachowaniem na taką okazję?
G: Cóż...
H: Dobry wybór.
.................................
G: Więc, przyprowadziłam was do najpiękniejszego miejsca w kraju i pytanie jest: czy było warto? Odpowiedź brzmi: nie, nie było. O mój Boże.
___________________________
H: O wszystko w porządku?
G: Tak tylko sobie płakałam.
H: Może przyjdę później?
G: Nie, nie. Wejdź. Chodźdalej. Przepraszam właśnie powtarzałam sobie Rozważną i Romantyczną
H: Aaaa
G: Ten moment kiedy Emma Thompson uświadamia sobie, że Hugh Grant nie jest zaręczony z inną kobietą, że jest wolny i do wzięcia i to ją jednak kocha.
H: Och, tak i ona wydaje z siebie ten niezwykły dzwięk.
G: Tak, robi: brrrllll, bbrrrlllll tak jakby była....
H: Tak jakby rodziła...
G: Jak ogromne, wielkie, gigantyczne dziecko brrrllll, brrrllll - coś takiego
No nie wiem. W jakiś sposób to nadal wywołuje u mnie łzy. Jednak jest pozbawione realizmu jeśli mam być szczera.
Myślę,że jak ktos w kim jestes po uszy zakkochana przychodzi się oświadczyć, to prawdopodobnie byłabyś się w stanie powstrzymać przed brrrrlll, brrrllll
H: Powinnaś, naprawdę.
G: Założę, się, że kiedy Brad Pitt przyszedł ośwadczyć się Angelinie Jolie - ona nie powiedziała: Och Brad brrlll, brrrllll
H: Na pewno nie powiedziała.
H: Właściwie to jest pewien interes, który chciałbym z tobą załawtwić zanim ten wieczór się zacznie.
G: W porządku.
H: Robiłem pewne obliczenia, ponieważ jestem księgowym.
G: Tak???
H: Wygląda na to, że popadłaś w pewien poważny dług.
G: Dług???
H: Widzisz wygląda na to, że moja wizyta tutaj dzisiaj wieczorem mogłaby zostać uznana za trzecią randkę i...dlatego jesteś mi tak naprawdę winna jakiś jeden pocałunek ...z języczkiem.
I będzie mi bardzo przykro, że muszę sprowadzić cię na ziemię..
G: Oczywiście, chciałabym sprawdzić te liczby...
Tak więc, pierwsza randka to był obiad, druga randka to było coś...
H: Trzymanie się za ręce, wszystko jest wypunktowane.
G: I jest grzechem posiadanie długów, prawda.
H: Rzeczywiście jest grzechem...
G: To kiedy chciałyś żebym uregulowała ten dług?
H: Teraz.
G: W tym momencie?
H: W tej sekundzie.
G: No tak...
..........................
H: Cześć.
G: Cześć.
Harry_the_Cat - Śro 17 Sty, 2007 20:51
Tłumaczenie: Malmik
H: Halo? Cześć najdroższa. Wróciłaś. Bardzo mi Ciebie brakowało. Nie, nie, nie przyjedź od razu tutaj. Mam Ci tyle do powiedzenia. Nie oczywiście, że nie. Przyjedź tutaj na 3.00 a zabiorę cię na najwspanialszy długi spacer.
W porządku kurczaczku., Nie mogę się doczekać. Kocham Cię.
................................................
A: Miłość! Jakich głupków robi z nas wszystkich!
G: Tak, rzeczywiście.
A: Musimy wstawać rano i pogłaskać (???) nowego szczeniaka i potem cholreka. Mam wrzód w buzi.
G: Jaka śliczna romantyczna opowieść...
A: Pamiętasz kiedy chodziłaś na randki z bratem Davida i wskoczyłaś do tej wielkiej kałuży, tylko po to, żeby się popisać. Zanurzyłaś się aż po brodę.
G: Ale nie będę tego już więcej robiła. Nie ważne jak słodki będzie facet.
A: O kurczę. Wychodziłaś z panem wyśnionym. Wjechał swoim purpurowym Poeshem na twoje miejsce parkingowe
G: Nie Alice, nie wjechał, Zamknij się i wynoś. A właściwie która jest godzina?
A: Prawie 3.00
G: Muszę lecieć. Jest coś co muszę zrobić.
A: Czy ja też mogę iść?
G: Nie.
A: Proszę, pozwól mi!
G: Nie
A: Proszę pozwól mi iść.
G: Nie
A: Gdzie idziesz?
G: Idę do....Narnii
A: Naprawdę?
G: Tak, chcesz poprowadzić, Alice?.
A: Tak bardzo
G: Wejdź tutaj!
A z szafy: Panie Tumnusie, Panie Tumnusie
Harry_the_Cat - Śro 17 Sty, 2007 21:10
H: Uwolnię cię od tego (???)
R: Choć do mnie. Kocham cię
H: W porządku. Zbieram cię na spacer. Tu jest bardzo romantycznie kiedy.......(juices flowing)- ???
R: Tu jest cudownie!
......................................
A: Panie Tumnusie?
A: W porządku.
G: Kiedy wszystkie inne rzeczy cię zawiodą
Tytuł: BIBLIA
........................................
H: Cześć
G: Cześć
H: Nie widziałem cię parę dni.
G: Taak. Pisałam kazania o... moralności, wierności – tego typu rzeczach. I pomyślałam, że z uwagi na przyjazd twojego nadzwyczaj atrakcyjnego, boskiego gościa, chciałbyś nieco prywatności.
H: A oto i ona.
G: [od nosem] O Boże...
H: Rosie, to jest Geraldine.
R: Cześć. Harry tak dużo mi o tobie opowiadał. Powiedział, że jesteś najlepszą częścią wsi, a wieś naprawdę ogromnie mu się ogromnie podoba
G: Jakie to miłe!. Muszę ci powiedzieć, Harry, że udzielam ślubu ludziom, którzy dobrze o mnie mówią....i pogrzebów.
H: Powiedzałem ci, że jest zabawna.
G: Tak to ja: zabawna, zabawna, zabawna. Nie musisz być atrakcyjnym jeśli jesteś taki wesoły jak ja przez cały dzień.
R: Przepraszam cię kochanie. Powinniśmy już iść, żeby zdążyć na ropoczęcie filmu. Geraldine naprawdę miło cię było w końcu spotkać.
G: I bosko było pozbać Ciebie, Rosie. Wreszcie.
R: Nawet o mnie nie wspomniał, prawda?
G: Nie, właściwie to nie.
R: Mężczyźni!
G: Mężczyźni! Naprawdę, chciałoby się ich walnąć, prawda? A ich slejnoty wepchnąc w imadło [???] Znowu jestem zabawna. Jestem szalona [???]
____
W tym kawałku jest trochę więcej fragmentów, których dokładnie nie słyszymy, albo nie jesteśmy za barzo w stanie precyzyjnie przełożyć. Sorki.
ANGELO - Śro 17 Sty, 2007 21:33
to ze ten serial jest swietny to sie przekonalam dawniej ale dzieki Wam dziewczyny jest poprostu BOSKI
malmik - Śro 17 Sty, 2007 21:48
Ale jak się to przenosi na komputer to jest takie bezpłciowe. Jakieś "kurczaczku" zamiast chicken, jakieś "cześć" zamiast rozanielonego haaaj...
malmik - Śro 17 Sty, 2007 21:53
| Harry_the_Cat napisał/a: | | Dokładnie, to "cześć" mnie po polsku dobija.... |
Niestety nasz język nie ma chyba rozanielonych przywitań
Harry_the_Cat - Sob 20 Sty, 2007 16:09
Wreszcie namówiłam męża do obejrzenia VoD - na razie pierwszy odcinek tylko, ale dobre i to Bardzo mu się podobało, szczególnie Richard - co chwilę były bardzo pozytywne komentarze nt głosu, sylwetki, stroju :grin:
Harry_the_Cat - Nie 21 Sty, 2007 11:39
Wczoraj miałam problemy z komputerem, więc z opóźnieniem -
Tłumaczenie: Malmik
G: Cóż. Dobrze. Dobrze się wszyscy spisaliście przy pierwszej próbie tworzenia gazetki. Więc zacznijmy od strony 1. Hugo Horton – reporter ważnych wiadomości. Co za nagłówek: Mieszkańcy Dibley umierają na wściekliznę?
H: Dziękuję. Tak. Pomyślałem, że to jest kluczowa sprawa, bo jeżeli mieszkańcy Dibley rzeczywiście umierają na wściekliznę to musimy to wiedzieć, ponieważ jest to choroba śmiertelna i bardzo niebezpieczna.
G: I umierają?
H: Nie, nie umierają.
G: I to właśnie mówi twój artykuł, no właściwie nie artykuł tylko przysłówek, prawda? – tylko słowo: Nie
H: No tak, ale to zwraca uwagę.
G: Dziękujemy bardzo. Owen – fotograf. Bardzo niezwykłe dla wiejskiej gazetki jest zdjęcie playmate na stronie 3.
O: To Brenda, barmanka. Podoba Ci się sposób w jaki podświetliłem od tyłu? Nigdy byście nie zgadli, że ona ma 65 lat.
G: Myślę, że byśmy zgadli. I wydaje się, że mamy też playmate na stronie 4.
O: To jej matka.
G: A także na stronie 5.
O: Nie można mieć za dużo dobrego.
G: Można. Kto to jest?
O: To matka jej ciotki.
G: Popraw mnie jeśli się mylę, ale wnioskując z przezroczystego wyglądu jej oczu, ona nie jest tak naprawdę żywa, prawda?
O: Ale dopiero co umarła.
G: Więc to jest zdjęcie martwej osobliwości topless. To prawdopodobnie najbardziej niepokojące zdjęcie jakie kiedykolwiek widziałam.
O: Dziękuję!
G: Przechodzimy gładko do wspomnień pośmiertnych Davida.
D: Mimo, że napisałem je wszystkie, napisałem wielokrotnie wspomnienia o Franku. Uspokaja mnie to.
G: Tak. Co doprowadziło nas do strony Jim Trouta o problemach. Mój problem ze stroną o problemach jest podtytuł. Piszesz: Czytelniku napisz do nas swoje najgłębsze, najciemniejsze problemy i daj nam się dobrze pośmiać.
J: To jest to na co wszyscy czekamy – żeby się dobrze pośmiać.
G: Tak ale ty tego nie piszesz, prawda? I co jeśli piszesz: Tylko problemy seksualne!
J: Powiedziałbym, że one są najzabawniejsze.
G: Obawiam się również o kwestię anonimowości. Spójrzcie: Droga Ciociu Jim, Zaczynam popadać w depresję – moja ukochana ma rozum wielkości owcy. Jak mam przetrwać całe życie bez żadnej inteligentnej rozmowy. I ty, Jim, odpowiadasz: Drogi Hugo Horton, masz absolutną rację. Alice rzeczywiście jest totalnie tępa. Rzuć ją natychmiast.
H: Ja nie napisałem do ciotki Jim.
G: Nie ty, to kto? Owen? Owen, nie miałam pojęcia. Masz w końcu dziewczynę! I rzeczywiście ma rozum owcy.
O: Cóż tak. Bo ona jest owcą.
G: Nie możemy tego opublikować, Jim. Ze względów prawnych. No to mamy problem od razu na samym początku.
J: Nie martw się. Wczoraj wieczorem dostałem list, który będziemy mieli możliwość wcisnąć w ostatnim momencie.
G: To wybawienie - czytaj.
J: To jest o niechcianej miłości.
G: Właściwie to nie czytaj tego. Przechodząc do....
J: To jest od kobiety.
G: Tak, od kobiety, która była całkowicie pijana, kiedy to pisała i prawdopodobnie nie chciałaby, żebyś to innym czytał. ...Tak sobie wyobrażam, tylko zgaduję.
J: Droga ciociu Jim. Jestem zakochana we wspaniałym mężczyźnie...
G: Powróćmy do wścieklizny....
J: ..Wygląda na to, że on jest z kimś innym...
O: Sukinsyn.
J:..Czy powinnam o niego walczyć, czy zaakceptować, że jestem kobietą w średnim wieku, już nieatrakcyjną, która nigdy nie pozna szczęścia prawdziwej miłości i na zawsze pozostanie samotna. I moja odpowiedź jest taka, że powinna porozmawiać z facetem rozsądnie, ale w przypadku jeśli by tego nie rozumiał, powinna wziąć ze sobą strzelbę.
G: I to jest twoja radą, tak Jim? Powinna dać mu ostatnią szansę, a jeśli to nie pomoże, powinna rozwalić mu głowę.
J: Nie, nie, nie, nie. Dokładnie. To jest metoda stosowana na wsi.
D: Nie jestem pewien czy to mądrze Jim. Ja bym powiedział coś takiego jak:
Z tonu twojego listu wynika, że jesteś wrażliwą, inteligentną kobietą. Moja rada brzmi: Nic nie rób. Jeżeli ten mężczyzna jest warty twojej miłości – wróci do Ciebie. A jeśli nie wróci nie martw się – nie jest dla ciebie odpowiedni i lepiej Ci będzie samej niż z niewłaściwym mężczyzną.
G: Tak. Dobrze. Dziękuję...Przechodzimy do ostatniej strony.
......................................
A: To tylko ja. ... Myślałam o tym.. To powinnaś była być Ty.
G: No cóż..
A: Mam na myśli , do czego nam jest potrzebny następny papież mężczyzna? Poważnie myślę o ujawnieniu się, i oświadczeniu, że ja - jedyny żyjący potomek Chrystusa, nie jestem zadowolona z tego Niemca.
G: Dobry pomysł.
A: I pomyślałam ,że to z tobą ten typek Harry powinien chodzić. Ta dziewczyna prawdopodobnie szaleje po wsi z okropnie się zachowując.
G: Nie powiedziałabym tego - była dla mnie bardzo miła. Tryumfująca wiedźma. Nie powinnam była tak mówić. Jestem pewna, że będą bardzo szczęśliwi. A ja po prostu zostanę na półce.
A: Co nie jest może tak złe jakby ci się wydawało.
G: Nie jest?
A: Kiedy miałam dwa latka moja mama pracowała dla ?????? i zostawiła mnie na półce zamiast paczki pampersów. Mi się to całkiem podobało.,
G: Ale ta półka na której ja jestem jest trochę inna, prawda.
A: Tak twoja jest symboliczną półką oznaczającą, że jesteś porzucona i samotna, i nie jak w brzydkim kaczątku robisz się coraz starsza i brzydsza bez szans na zamianę w łabędzia.
G: Tak, dzięki za to.
A: Ale ja to widzę tak: Nie jesteś wcale na żadnej półce, bo już jesteś zamężna prawda? Z wsią. Ten typek Harry, kiedy się ożeni będzie miał tylko jedną żonę, kiedy Ty już jesteś zamężna z Owenem, Jimem, Frankiem, Hugo i Davidem i ze mną również i byłaś zamężna z panią Broclin. Więc on będzie miał jedną żonę, a ty masz 5 mężów i 2 żony. Jedna z nich jest żyjącym wcieleniem Boga, a druga jest (????) . Więc może nie jest tak źle.
G: Nie, nie jest. Słuchaj złotko. Naprawdę nie jestem dzisiaj w nastroju do plotek. Myślę, że czas, żeby iść spać.
A: Śpij dobrze
G: Tak
A: Kocham Cię.
A: Prześlę twoje pozdrowienia tacie. To znaczy Bogu.
G: Miło.
G: Które spośród moich wielu mężów i żon to będzie?
H: Witaj Geraldine
G: Witaj Harry. Jak się masz?
H: Świetnie, Cóż na tyle na ile może czuć się świetnie w takich okolicznościach.
G: W porządku. I co to za okoliczności?
H: Cóż to dla mnie wielki dzień, wiesz ten jeden z tych wielkich dni, rozumiesz co mam na myśli.
G: Tak myślę. Co mogę dla ciebie zrobić w tym wielkim dniu?
H: Więc Pastorze, powiem prosto z mostu. Myślałem o tym dużo, rozmawiałem o tym dużo i chciałbym, czy mogłabyś wziąć pod uwagę poślubienie mnie.
G: Cóż, tak oczywiście jestem zaszczycona.
H: To wspaniała wiadomość.
G: Myślałeś już o jakichś datach?
H: Myślałem, że moglibyśmy o tym trochę porozmawiać.
G: Może się trochę wtrącam, ale święta Bożego Narodzenia są bardzo romantycznym okresem w roku.
H: Świetnie. Doskonale. Jeżeli Święta ci odpowiadają.
G: Tak, sprawdzimy w książce. To jest kościelny rejestr. Tak, test miejsce 22-go, jeśli ci pasuje.
H: Doskonale.
G: Dobrze. Jak już przy tym jesteśmy to możemy wypełnić trochę danych, prawda.
Dobrze, więc twoje pełne imię jest Harry...?
H: Harry Jasper Kennedy.
G: Miejmy nadzieję, że nikt nie będzie chichotał.
H: Tak, trzymajmy kciuki.
G: A jakie są pełne imiona szczęśliwej wybranki?
H: Cóż... Nie znam drugiego imienia
G: Możemy to wypełnić później, ale miejmy nadzieję, że nie jest jakieś żenujące jak twoje, bo będzie jak w jakimś sitcomie. Więc w takim razie tylko imię i nazwisko.
H: Cóż.
G. No dalej Harry. Nie powinieneś się żenić z kimś, kto nawet nie wiesz, jak się nazywa!
H: Oczywiście jest to Geraldine..
G: Geraldine..
H: Granger
G: Grang......Przepraszam?
H. Geraldine Granger. Proszę Ciebie o rękę, Geraldine Granger
G: A co z tą tam... dziewczyną z którą mieszkasz, tą ładną... Rosie, co z nią?
H: To moja siostra.
G: Co?
H: Ona jest moim najlepszym przyjacielem.
G: Co?
H: Konsultuję z nią wszystko.
G: Co?
H: Chodziliśmy razem po polach, próbując zdecydować czy to za wcześnie, za szybko, za zbyt niezwykłe. Ale w końcu zdecydowałem, że muszę iść za głosem serca.
G: brrlll, brrrlll. Przepraszam na moment.
..................................
G: brlll, brrrlll. Chciałabym się upewnić, czy dobrze rozumiem? TY prosisz MNIE, żebym JA za CIEBIE wyszła.
H: Tak!
G: (nieokiełznane dźwięki)
H: Pokochałem cię od pierwszej chwili, kiedy na ciebie spojrzałem. Jestem całkowicie pewien, że jesteśmy dla siebie przeznaczeni. Na zawsze. I zawsze będziemy szczęśliwi.
G: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa.
ANGELO - Pon 22 Sty, 2007 11:57
"ómarłam" oświadczyny są boskie, te niedopowiedzenia..
Malmiku i Harry-kotku to dla Was
przecinek - Pon 22 Sty, 2007 14:03
A czy w scenie oświadczyn Harry nie mówi do pani pastor, że pokochał ja od drugiego wejrzenia? W jeden z wieczorów specjalnie oglądałam serial pod kątem tego „drugiego spojrzenia”.
P.S. Czy was też tak często wyrzuca z sieci i musicie się ponownie logować?
Harry_the_Cat - Pon 22 Sty, 2007 14:08
| przecinek napisał/a: | A czy w scenie oświadczyn Harry nie mówi do pani pastor, że pokochał ja od drugiego wejrzenia? W jeden z wieczorów specjalnie oglądałam serial pod kątem tego „drugiego spojrzenia”.
P.S. Czy was też tak często wyrzuca z sieci i musicie się ponownie logować? |
Ja tam słyszę "I loved you the second I laid eyes on you" - czyli w te sekundzie, kiedy na nią spojrzał...
Odnośnie wyrzucania - zajrzyj do "Pytań technicznych" w Komunikatach - więź się tam tworzy
przecinek - Pon 22 Sty, 2007 14:29
Aha, chowam się pod łóżko, zawstydzona moją znajomością języka angielskiego. Za to miło spędziłam wieczór wsłuchując się i wpatrując, próbując wychwycić „drugie spojrzenie”
malmik - Pon 29 Sty, 2007 19:56
Pomyślałam sobie, że może przetłumaczę jeszcze końcowy żart z 1 odcika. Staję się wielką fanką Alice, razem z Owenem są rewelacyjni. Mam nadzieję, że nie zrobiłam jakiegoś poważnego błędu. Nie jest to słowo w słowo, ale tak coby było po polskiemu:
G: Uspokój się, uspokój się. Ten ślub jest bardzo ekscytujący, ale nie możemy krzyczeć przez resztę naszego życia, prawda?
A: Nie
G: A oto kawał, żeby to uczcić. Co robią księgowi, kiedy mają zatwardzenie?
A: Nie wiem. Co robią księgowi, kiedy mają zatwardzenie?
G: Rozwiązują to ołówkiem
A: Co? Wsuwają ołówek do tyłka? To obrzydliwe.
G: To kawał Alice.
A: To nie będzie kawał jeżeli ołówek pęknie. Zostanie im tam ołówek.
G: Nie, oni to „rowiązują”.
A: Nie mogę uwierzyć, że poślubiasz człowieka który wsuwa sobie ołówek do tyłka. Te rzeczy leżą sobie wszędzie. Możesz go wykorzystać do pisania. Nie wiem jak ty ale jak ja używam ołówka mam skłonności, żeby zrobić to......podczas myślenia.
G: „Myślenie” to duże słowo, prawda
A: Uuu, jak sobie pomyślę, że to mogłoby być w tyłku księgowego
G: Tak to prawda
A: Masz swój ołówek
G: Właściwie to nie mój – to Harrego
Nieokreślone odgłosy z toalety (a właściwie określone )
ANGELO - Pon 29 Sty, 2007 20:51
świetne
dzięki Malmiku
Harry_the_Cat - Wto 30 Sty, 2007 10:31
Nowe video z Vicara można pobrać ze zstrony Look Back At Me: http://www.lookbackatme.com/misc.html
Gitka - Czw 08 Lut, 2007 12:11
Powstaje amerykańska wersja z Kirstie Alley ?
http://www.hellomagazine....e-alley-dibley/
|
|
|