To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Richard Armitage - Sparkhouse (Dom na wrzosowisku) 2002

Anonymous - Nie 17 Lut, 2008 10:10

Gosia napisał/a:
Ja tez uwazam, ze jest dobra. On tam jest taki biedniutki, do przytulenia, nieszczesliwie w sumie zakochany. Ale jednak potrafi zachowac sie po mesku i stanac w obronie ukochanej.
:wsciekla: i takie ciasteczko puścili o tej porze, że ja oglądnęłam tylko jeden odcinek? :wsciekla: no podam ich do sądu
Gosia - Nie 17 Lut, 2008 10:31

Nie wykazalas samozaparcia :mrgreen:
Dla Rysiaczka wszystko :serduszkate:

Anonymous - Nie 17 Lut, 2008 10:45

Gosia napisał/a:
Nie wykazalas samozaparcia

oczywiście, że dla Niego wszystko, ale przy takiej ilości czynników sabotujących :|
On na pewno wie, ze ja Go zawsze kocham.

Sofijufka - Nie 17 Lut, 2008 12:29

Mag13 napisał/a:
Gosia napisał/a:
.
Ja tez uwazam, ze jest dobra. On tam jest taki biedniutki, do przytulenia, nieszczesliwie w sumie zakochany. Ale jednak potrafi zachowac sie po mesku i stanac w obronie ukochanej.

Miły jest tam motyw dłoni, trzymania się za ręce.... Cała jego nieśmiałość jest w tych kilku gestach....
I jeszcze gdy pyta, czy będą kids......

oraz....sex :mrgreen:

Anonymous - Nie 17 Lut, 2008 12:43

hmmmmm :mysle: czyli jak widzę sama patologia i pornografia w czystej postaci, co oczywiście upowaznia TVP do nadawania o takiej porze
nicol81 - Nie 17 Lut, 2008 12:44

Tak, John był cudowny...Jedyna postać, której nie chciałam przejechać traktorem...
Naprawdę TVP tak zmieniła godzinę? :thud: To się cieszę, że trzeci odcinek już onegdaj nagrałam...

nicol81 - Nie 17 Lut, 2008 12:46

lady_kasiek napisał/a:
hmmmmm :mysle: czyli jak widzę sama patologia i pornografia w czystej postaci, co oczywiście upowaznia TVP do nadawania o takiej porze

No, akurat w tym serialu późna pora ma jakieś uzasadnienie...Ale np. Daniel Deronda?

Gosia - Nie 17 Lut, 2008 12:49

Slodziutki jest jak pyta o te sprawy ;) Biedaczek :serce2:
Scena przed telewizorem jest zabawna, musze sobie zaraz ją puścic :lol:

Anonymous - Nie 17 Lut, 2008 12:51

ja tego uzasadnienia aż tak nie widze o widziałam tylko jeden odcinek. i poruwnujac do tego co się puszcza juz o godzinie 20 to znowu aż tak zaszokowana nie byłam
nicol81 - Nie 17 Lut, 2008 13:05

Gosia napisał/a:
Slodziutki jest jak pyta o te sprawy ;) Biedaczek :serce2:
Scena przed telewizorem jest zabawna, musze sobie zaraz ją puścic :lol:

No co? Chce mieć wyjaśnioną sytucję... :serduszkate:
Ja nie oglądam tego, co o 20, więc nie porównam...ALe jednak nie chciałabym, by moje dzieci to oglądały...

Anonymous - Nie 17 Lut, 2008 18:03

matko moja jaką mam ochotę na ten film. zbojkotuje chyba TVP(tylko kto się tym przejmie)
Mag13 napisał/a:
No jasne, jeśli za patologię uznamy w dzisiejszych czasach trzymanie za rękę i pytanie, czy można się bliżej przysunąć

masz rację patlogia w czystej postaci. kto dzisiaj się pyta :mysle:

Anonymous - Pon 03 Mar, 2008 23:02

Oglądnęłam dwa pozostałę odcinki, szięki Dobrej Wróżce :kwiatki_wyciaga:
film faktycznie jest smutny, postacie są tragiczne, tam nie ma nikogo, kto byłby po prostu szczęsliwy. rodzice Andrew chopry związek bez zaufania, taki jakby z przymusu, z przyzwyczajenia. żona Andrew do szczęśliwych nie należy(oczy ma jednak cudne) rodzina Carol chodząca patologia. no a para kochanków, zgubili się po drodze. Ciężko winić jego,. ze uciekł przed ślubem, ciężko sobie poradzić z czymś takim, to, że ona mu o tym nie powiedziałą wcześniej zrozumieć banalnie łątwo, nie jest prosto mówić o tym, że ma się dziecko z własnym ojcem. I pozostaje postać grana przez Rysia. To faktyucznie była jej szansa na szczęście i stabilizację. On mógł pomóc jej zapomnieć o tym co przeżyła i ona by dała radę, tak mi się wydaje, gdyby Andrew nie wtrącił swoich trzech groszy. Bo póki on miał zonę, rodzinę to wszystko ok, ale kiedy Ona próbuje sobie ułożyć życie, to on sobie przypomina o uczuciu.. no krew mnie zalewa

nicol81 - Pią 07 Mar, 2008 17:16

lady_kasiek napisał/a:
film faktycznie jest smutny, postacie są tragiczne, tam nie ma nikogo, kto byłby po prostu szczęsliwy. rodzice Andrew chopry związek bez zaufania, taki jakby z przymusu, z przyzwyczajenia. żona Andrew do szczęśliwych nie należy(oczy ma jednak cudne) rodzina Carol chodząca patologia.

No właśnie dlatego miałabym wątpliwości do puszczania tego po dobranocce, nie chodzi o seks... :ops1:
lady_kasiek napisał/a:
no a para kochanków, zgubili się po drodze. Ciężko winić jego,. ze uciekł przed ślubem, ciężko sobie poradzić z czymś takim, to, że ona mu o tym nie powiedziałą wcześniej zrozumieć banalnie łątwo, nie jest prosto mówić o tym, że ma się dziecko z własnym ojcem.

Nie winię go że uciekł przed ślubem, ale mógł jej powiedzieć że zmienił zdanie,,,lub choć napisać...
lady_kasiek napisał/a:
I pozostaje postać grana przez Rysia. To faktyucznie była jej szansa na szczęście i stabilizację. On mógł pomóc jej zapomnieć o tym co przeżyła i ona by dała radę, tak mi się wydaje, gdyby Andrew nie wtrącił swoich trzech groszy. Bo póki on miał zonę, rodzinę to wszystko ok, ale kiedy Ona próbuje sobie ułożyć życie, to on sobie przypomina o uczuciu.. no krew mnie zalewa

Myslę, że szansą dla Carol była walka o przetrwanie farmy, a John jej w tym pomógł...Nie mogę wybaczyćndrew tego, co zrobił, hipokryta :wsciekla:

Anonymous - Pią 07 Mar, 2008 18:59

nicol81 napisał/a:
.Nie mogę wybaczyćndrew tego, co zrobił, hipokryta

mnie też to strasznie irytuje. Egoista unieszczęśliwił tyle osób.

Gosia - Czw 27 Mar, 2008 18:07

Bardzo fajny teledysk ze Sparkhouse, tylko muzyka mi nie pasuje, ale obrazki z Rysiem fajne. Ja juz mowilam, ze cenie go za te role, bo nie wyglada tam zabojczo przystojnie, ale jest slodziutki ;) a poza tym to naprawde "shy boy" :mrgreen:
http://pl.youtube.com/watch?v=ulUsa3Wpau4

Mara - Pią 25 Wrz, 2009 21:01

Film robi silne wrażenie, abstrahując od skojarzeń z „Wichrowymi wzgórzami”. Ja znalazłam tu nieco wspólnych wątków z „Przeminęło z wiatrem”. Chociażby ta wigilia, kiedy wraca ze studiów Andrew, a Carol za wszelką cenę chce mu zrobić na złość, w barze widząc go z inną. Prosi więc pierwszego, który jest pod ręką, czyli Johna aby ją pocałował, a gdy zaskoczony nieborak się krępuje tak przy ludziach, składa jeszcze śmielsze propozycje (ale przynajmniej w ustronniejszym miejscu). Zupełnie jak Scarlett, która postanawia wyjść za pierwszego, który jej się oświadczy po tym jak odrzucił jej awanse Ashley. Typowa taktyka „na złość mamie odmrożę sobie uszy”. Niektóre kobiety niestety ją stosują unieszczęśliwiając całkiem porządnych mężczyzn, którzy mieli pecha znaleźć się w ich pobliżu i zostać narzędziem ich zemsty. Jej późniejsze małżeństwo z Johnem po to aby ratować zadłużoną farmę to kolejna przebitka na Scarlett O’Harę, która za Franka Kennedy'ego wyszła po to, żeby mieć pieniądze na ratowanie Tary. John Standring był więc w pierwszej odsłonie Charlesem Hamiltonem, w następnej – Frankiem Kennedym po to by jako mąż zostać Rhettem Butlerem. Bo jakże inaczej nazwać mężczyznę, który musi w związku kochać za dwoje i zmagać się z kompletne nielogicznym uczuciem ukochanej do innego faceta. Mam ogromną nadzieję, że Carol po odejściu Andrew otrzeźwiała i zauważyła jakiego wspaniałego człowieka ma przy sobie, zanim on nie stanie w drzwiach i odchodząc nie powie, że „ni cholery go to nie obchodzi”. Po zobaczeniu całości tym bardziej doceniłam Johna i rzecz jasna kreację Richarda. Jest uroczy w tej swojej nieśmiałości i zauroczeniu Carol, a przy tym niezmienny w miłości jak skała i twardy niczym opoka. Tyle złego dowiedział się o niej, a nie zmieniło to jego stanowiska. Pytanie tylko na jak długo starczy mu uczucia dopóki ona się nie opamięta.
Gosia - Pią 25 Wrz, 2009 22:23

Nie miałam skojarzenia z "Przeminęło z wiatrem", to ciekawe.
Dzięki za komentarz, bo dawno o tym filmie nie rozmawiałyśmy :D

Mara - Sob 26 Wrz, 2009 20:17

Fakt, że Carol spotkało sporo złego, ale to nie tłumaczy do końca tego jak ona traktuje ludzi – wykorzystuje najczęściej nie myśląc o tym, że ich rani. A już absolutnie zdyskredytowało ją w moich oczach to co zrobiła psu. Takie bestialstwo jest nie do przyjęcia i nic jej nie usprawiedliwia. Krzywdzenia zwierząt nie znoszę jeszcze bardziej niż ludzi. W pierwszym momencie John wzbudzał moje lekkie politowanie. Jak się pytał czy może usiąść bliżej, wziąć ją za rękę. Taki nieporadny jak jego fryzura i zapatrzony w tę Carol, która nie zasługiwała na tak porządnego faceta. Z biegiem czasu zyskiwał w moich oczach tym jak niezmiennie przy niej trwał, kochał na przekór wszystkiemu i w ogóle radził sobie z nielekkim życiem. Richard grając wbrew swojemu emploi zrobił to rewelacyjnie.
Lullaby - Czw 29 Lip, 2010 13:48

Przyznam, że przeczytałam tylko kilka postów z tego tematu, ponieważ nie chcę się jak narazie zbyt dużo dowiadywać, zanim obejrzę serial. Chociaż to niestety nie nastąpi zbyt szybko:(
ast73 - Śro 30 Mar, 2011 10:01

Z powodu powtórki North and South przeżywam kolejną fascynację Richardem Armitage.Obejrzałam Sparkhouse wczoraj za jednym zamachem wszystkie trzy odcinki.Bardzo spodobała mi się główna bohaterka,rozumiem ją,kibicuję by się jej udało ułożyć sobie normalne życie.Uważam że John nie jest wcale taki biedny,a na układzie z Carol też zyskuje.Jego życie dotychczasowe było samotne i dosyć beznadziejne,dzięki małżeństwu ma szansę na zmianę.Własna rodzina,farma,znalazł jakiś konkretny cel w życiu, ma o co walczyć.Richard bardzo dobrze zagrał rolę Johna. Polecam tym którzy jeszcze nie widzieli,naprawdę warto,serial wyzwala wiele emocji,nie pozostawia obojętnym,mnie się spodobał.
Anonymous - Śro 30 Mar, 2011 13:36

a ja komus obiecalam - ale PW mi zniklo i za cholere nie wiem komu... Wiem, ze to byl ktos nowy, a ja nie zapamietalam kto.
Ktosiu kochany, odezwij sie - co?



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group