To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - The Forsyte Saga

Sofijufka - Nie 13 Cze, 2010 06:35

asiek, wydaje mi się, że wtedy pojęcie 'gwałtu w małżeństwie' nie istniało....
asiek - Nie 13 Cze, 2010 07:39

lady_kasiek napisał/a:
Czyli bić można a wyegzekwować coś co było niejako wpisane w istotę małżeństwa już nie?

Ja tego nie powiedziałam... przemoc jest przemocą i tu nie m o czym dywagować. Jednak, to nie ja usprawiedliwiałam wymuszanie pożycia. :wink:
Kaśku,jak sama wiesz, przepisy prawa, to jedno a moralność i przyzwoitość , to drugie. Nie zawsze te sfery życia pokrywają się.

Sofijufka napisał/a:
asiek, wydaje mi się, że wtedy pojęcie 'gwałtu w małżeństwie' nie istniało....

Dzisiaj też nie istnieje. :wink: ... Dla wielu facetów, jest oczywiste, że żona musi. :? A wracając do tematu, to wymuszanie pożycia zawsze było naganne choćby z punktu widzenia moralnego, bo wiązało się z cierpieniem partnera. Soames też miał świadomość tego, że zachowuje się nie w porządku wobec Ireny. Po zgwałceniu próbuje ją przeprosić biżuterią, bo czuł się winny. A to poczucie winny ma swoje źródło w normach, które mu wpojono. Wszak wychowano go jako dżentelmena.

Anonymous - Nie 13 Cze, 2010 08:53

asiek napisał/a:
Dla wielu facetów, jest oczywiste, że żona musi.

dla wielu, ale nie dla wszystkich, edukacja jednak się posuwa i coraz więcej sobie zdaje sprawę, ze żona jednak nie musi....


Soames kocha Irenę i nie chce jej ranić, ale z drugiej strony przecież i on chce coś z tego związku....
No przepraszam czy w takim razie Rhett w "Przeminęło z wiatrem" nie zgwałcił Scarlett? Ale miał czyste intencje w gruncie rzeczy chciał ją rzokochać w sobie... tak? Jego nie potępiamy. On jest romantycznym kcohankiem. Więc w którym miejscu zaczyna się zło?

Sofijufka - Nie 13 Cze, 2010 08:58

hmmm... Scarlett nie czuła odrazy do Rhetta, wprost przeciwnie, u niej to było coś w rodzaju 'i szepcząc: nie pozwole, pozwoliła'.
No a w przypadku Soamesa - bez wątpienia gwałt. Jedyna okolicznośc łagodząca: odbiło mu z tego wszystkiego i bez wątpienia w tym momencie nie całkiem odpowiadał za swoje czyny. Najlepszy dowód: koszmarny kac moralny "po"

asiek - Nie 13 Cze, 2010 10:22

lady_kasiek napisał/a:
No przepraszam czy w takim razie Rhett w "Przeminęło z wiatrem" nie zgwałcił Scarlett? Ale miał czyste intencje w gruncie rzeczy chciał ją rzokochać w sobie... tak? Jego nie potępiamy. On jest romantycznym kcohankiem. Więc w którym miejscu zaczyna się zło?

Ja potępiam Rhetta i nigdy go nie usprawiedliwiałam... A kiedy zaczyna się zło ?... Uważam, że w tej materii punktem odniesienia są uczucia krzywdzonego partnera. Pewnie z tego powodu Rett jawi się niektórym jako romantyczny kochanek, wszak Scarlett była zadowolona z poczynań męża.

Anonymous - Nie 13 Cze, 2010 10:47

Masz rację oczywiście, ale my nie dyskutujemy o odrazie.... na tapecie jest najbardziej. Sam akt i vis absoluta. I tu i tu mamy jasne i wyraźne "Nie".


Tak mi się przypomniało, ze kiedyś jakiś profesor tłumaczył dlaczego procedury(bodajże) są ważne. Bo tylko dzięki procedurze z gwałciciela mężczyzna awansuje do stopnia małżonka

nicol81 - Nie 13 Cze, 2010 11:13

Sofijufka napisał/a:
asiek, wydaje mi się, że wtedy pojęcie 'gwałtu w małżeństwie' nie istniało....

Właśnie- łatwiej to uchodizło niż bicie... :?
asiek napisał/a:
Soames też miał świadomość tego, że zachowuje się nie w porządku wobec Ireny. Po zgwałceniu próbuje ją przeprosić biżuterią, bo czuł się winny. A to poczucie winny ma swoje źródło w normach, które mu wpojono. Wszak wychowano go jako dżentelmena.

Rett też czul się winny, aż się musiał ewakuować. Przy wściekłych protestach czytelniczek i niemym Scarlett :wink:
asiek napisał/a:
A kiedy zaczyna się zło ?... Uważam, że w tej materii punktem odniesienia są uczucia krzywdzonego partnera.

A w takim razie co z uczuciami i krzywdą Soamesa i Retta?
Ponadto opieranie oceny owego aktu na uczuciach partnerki i rozdzielanie, że Irena to od początku odraza, a Scarlett jednak reagowała na pocałunki in plus - to sorry, ale to mi na pokrętną kazuistykę wygląda :?
lady_kasiek napisał/a:
my nie dyskutujemy o odrazie.... na tapecie jest najbardziej. Sam akt i vis absoluta. I tu i tu mamy jasne i wyraźne "Nie".

Popieram.

asiek - Nie 13 Cze, 2010 12:21

nicol81 napisał/a:
A w takim razie co z uczuciami i krzywdą Soamesa i Retta?

Jeśli chodzi o mnie, to jeszcze raz powtarzam NIC nie usprawiedliwia użycia przemocy w sprawach intymnych. Po to ludzie wymyślili seprację i rozwód, aby nie dochodziło to takich sytuacji.

nicol81 napisał/a:
lady_kasiek napisał/a:
my nie dyskutujemy o odrazie.... na tapecie jest najbardziej. Sam akt i vis absoluta. I tu i tu mamy jasne i wyraźne "Nie".

Popieram.

Skoro jest wyraźne NIE, to żaden przyzwoity mężczyzna nie dopuści się zgwałcenia i tyle.
nicol81 napisał/a:
Ponadto opieranie oceny owego aktu na uczuciach partnerki i rozdzielanie, że Irena to od początku odraza, a Scarlett jednak reagowała na pocałunki in plus - to sorry, ale to mi na pokrętną kazuistykę wygląda

Tu nie chodzi o kazuistykę, tylko o życie. Uczuć nie można mierzyć jedną miarką, są często zawiłe i pokrętne. Dlatego w naszym systemie prawnym przestępstwo zgwałcenia jest ścigane na wniosek osoby pokrzywdzonej. To odczucia tej osoby są punktem wyjścia do oceny zdarzenia.

Sofijufka - Nie 13 Cze, 2010 12:27

asiek, my się z Toba zgadzamy, tylko w tamtych czasach inaczej sie na to patrzyło...
asiek - Nie 13 Cze, 2010 12:47

Soficzku wieeeem o tym :wink: ... Ale nie wszyscy mężczyźni egzekwowali "swoje prawa", tak jak Soames - patrz kazus Elizy Orzeszkowej. :wink:
Sofijufka - Nie 13 Cze, 2010 12:49

no pewnie, że nie wszyscy... ale myslę, że - niestety - większość...
nicol81 - Nie 13 Cze, 2010 14:08

asiek napisał/a:
Po to ludzie wymyślili seprację i rozwód, aby nie dochodziło to takich sytuacji.

Ale to ma nie zawsze zastosowanie - np. Rett nie mógł rozwieść się ze Scarlett a separacji to ona nie chciała, bo skandal :roll:
A wiele osób z różnych względów może nie chcieć separacji czy zwłaszcza rozwodu.
asiek napisał/a:
Dlatego w naszym systemie prawnym przestępstwo zgwałcenia jest ścigane na wniosek osoby pokrzywdzonej. To odczucia tej osoby są punktem wyjścia do oceny zdarzenia.

W systemie prawnym to ma sens, ale wcześniej ustaliłyśmy rozróznienie między prawem i moralnością. W moralności rzeczywiście
Cytat:
Uczuć nie można mierzyć jedną miarką, są często zawiłe i pokrętne.
Cała sytuacja jest złożona i można wyciągać, że Scarlett kochała innego, a Irena nie albo że Irena była w trudniejszej sytuacji niż Scarlett itp itd.
asiek napisał/a:
Jeśli chodzi o mnie, to jeszcze raz powtarzam NIC nie usprawiedliwia użycia przemocy w sprawach intymnych.

I właśnie ze względu na złożoność rozmaitych sytuacji moim zdaniem nie można powiedzieć z góry, że czegoś się nie da usprawiedliwić.

Anonymous - Nie 13 Cze, 2010 14:22

Sofijufka napisał/a:
asiek, my się z Toba zgadzamy, tylko w tamtych czasach inaczej sie na to patrzyło...

no własnie w tym rzecz zgadzamy się jeśli chodzi o zasadę, ale nie odrzucamy dopuszczenia wyjątku jakiegoś....

Sofijufka - Nie 13 Cze, 2010 14:26

a przynajmniej różnicowania stopnia winy... :mysle:
asiek - Nie 13 Cze, 2010 15:08

nicol81 napisał/a:
asiek napisał/a:
Jeśli chodzi o mnie, to jeszcze raz powtarzam NIC nie usprawiedliwia użycia przemocy w sprawach intymnych.

I właśnie ze względu na złożoność rozmaitych sytuacji moim zdaniem nie można powiedzieć z góry, że czegoś się nie da usprawiedliwić.

W tej materii zdania nie zmieniam i z pewnością nie zmienię, natomiast Ty masz prawo do swojej oceny. :wink:
Użycia przemocy w tym przypadku nie usprawiedliwiam, mogę jedynie zastanowić się nad wymiarem, czy rodzajem kary. :wink:

RaczejRozwazna - Nie 13 Cze, 2010 16:13

Skąd oni wzięli te irygacje.. Przecież w ksiązce nic o tym nie było. Nie znoszę takiego "poprawiania" oryginału - i co jak co, ale taka scena jakoś w ogóle do efemerycznej Ireny mi nie pasuje (serialu nie oglądam, tylko czytam, co wypisujecie).

A co do tzw. "obowiązku" małżeńskiego - niestety Kasiek ma rację - mężczyzna długo był panem i władcą kobiety w małżeństwie. Nie wiem czy przypominacie sobie taką scenę w serialu "Północ-południe", kiedy rodzina wyrzeka się córki, która uciekła od męża w noc poślubną bez skonsumowania małżeństwa. Nawet nie ta ucieczka, ale to ostatnie wzbudziło grozę wśród najbliższych...

W praktyce tylko od konkretnego mężczyzny zależało, w jaki sposób z tych swoich praw małżonka korzystał.

Sofijufka - Nie 13 Cze, 2010 16:20

irygacja jest w ogóle kretyńskim pomysłem... Dobrze jeszcze, że nie pokazali sceny, jak to June Irene poucza co i jak...
Anonymous - Nie 13 Cze, 2010 17:50

June to mnie irytuje jak mało kto....
Sofijufka - Nie 13 Cze, 2010 17:52

ale serialowa czy ksiązkowa?
Anonymous - Nie 13 Cze, 2010 18:15

zdecydowanie serialowa....
Sofijufka - Nie 13 Cze, 2010 18:19

no bo w serialu to gooopia z niej zrobili, lata z jęzorem po wszystkich...
Anonymous - Nie 13 Cze, 2010 18:39

no i dla Soamesa jest okropnie wredna. Okropnie...
Trzykrotka - Nie 13 Cze, 2010 18:55

Bo June zawsze trzymała z tymi, co mieli bardziej pod górkę. Soames miał taką pozycję, że nie było powodu mu współczuć, co najwyżej taka June mogła myśleć, że sam jest sobie winny :roll: . Z Bosineyem też zaręczyła się najpierw dlatego, że był zdolny, ale biedny i trzeba mu było pomóc. Dlatego tak parła do budowy domu w Robin Hill, którego nie chciała Irena, mimo, że Irena była jej przyjaciółką.
trifle - Nie 13 Cze, 2010 19:16

Skąd wziąć Sagę? Obejrzałam jeden odcinek na TVN Style, chętnie zobaczyłabym więcej, ale nie mam we Wr dostępu do tv...
Alicja - Pon 14 Cze, 2010 21:05

oglądam z wami serial , czytam posty i zauważam, że co innego nasze poczucie sprawiedliwości i dzisiejsze równouprawnienie, a co innego w tamtych czasach. Mężczyzna mógł wtedy dużo , więcej niż kobieta. Czy kobiety miały wtedy prawo głosu? Nie pamiętam. Żonę można było nie tylko zgwałcić ( bo jak to inaczej nazwać :roll: ) za nie wypełnianie obowiązków małżeńskich, ale nawet zamknąć w Bedlam :roll: jak się dobrze mąż postarał i znalazł odpowiedniego lekarza.
Rozwód, separacja? Chyba nie tak łatwo jak dzisiaj, trzeba było jeszcze się z czegoś utrzymać. Nie po to brało się z wyrachowaniem i ze wstrętem bogatego męża, by nie zacisnąć zębów i nie wytrzymać trochę, przynajmniej do urodzenia dziedzica. Oczywiste było, że ten mąż do którego czuła odrazę przed ślubem, po ślubie nie zamieni się w królewicza jak żaba po pierwszym pocałunku :roll:

oczywiście, że gwałt w jakiejkolwiek postaci jest złem i nic go nie usprawedliwia, ale jest też tak jak pisała Lady. Obowiązek małżeński był na ustach wszystkich. Większość małżeństw zawierana była przez wieki nie z miłości ale z poczucia obowiązku, dla ziemi, majątku, utrzymania itp. Przyjemności mężczyźni szukali u kochanek, nie u żon, bo te najczęście leżały jak kłody w łożu małżeńskim. Jednak musiały tam leżeć i rodzić dziedziców czy się to im podobało czy też nie. Irene i tak była w lepszej sytuacji ,bo mogła inaczej wybrać. Jej małżeństwo nie było wymuszone. Trochę późno próbuje się z tego wyłamać i w nieładny sposób. Kobieta mogła, jeśli się nie mylę, mieć kochanka, ale bardziej dyskretnie niż mężczyzna i po urodzeniu dziedzica chyba :mysle:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group