Filmy - Szekspir szeroooooooko pojety
Trzykrotka - Sob 02 Maj, 2020 17:35
A tymczasem odbyłam wirtualny spacer po The Globe. Bardzo ładnie go zrobili, z fragmencikami spektakli i ciekawostkami.
BeeMeR - Czw 14 Maj, 2020 15:28
Obejrzałam sobie stareńki (bo znacznie starszy niż ja) spektakl teatru telewizji pt. Poskromienie złośnicy- 1971r., młodziutki Łombicki, Nowicki, Zawadzka i Seniuk - podobało mi się, ale ja do tej sztuki mam słabość tylko na sam koniec zgrzytam zębami, jak Kasia całkiem traci charakter i własne zdanie
Trzykrotka - Nie 17 Maj, 2020 22:50
Ach, oglądałam go i pamiętam do dziś! To byli jednak rewelacyjni aktorzy.
Aragonte - Nie 17 Maj, 2020 22:54
Seniuk była Kasią? To też oglądałam, oczywiście.
Ale sztuki aż tak nie lubię - właśnie przez ten mizoginistyczny ton i końcówkę.
A kto pamięta Wiele hałasu o nic z Łapickim w roli Benedicta?
BeeMeR - Nie 17 Maj, 2020 23:00
Nie, Seniuk był Bianką.
Trzykrotka - Nie 17 Maj, 2020 23:07
| Aragonte napisał/a: |
A kto pamięta Wiele hałasu o nic z Łapickim w roli Benedicta? |
Nie, tego nie pamiętam
A propos wymowy dzieła, to widziałam ostatnio Damy i huzary Fredry. Uch, koszmarna obyczajowo historia...
BeeMeR - Nie 17 Maj, 2020 23:17
Ja też nie kojarzę. Damy i huzary też ostatnio oglądałam - z Jandą - nie bardzo mi podeszły, jakieś takie ciężkostrawne...
Trzykrotka - Pon 18 Maj, 2020 00:16
Z Jandą i z Grabowskim? Ja to właśnie oglądałam, ale też zachwycona nie byłam. Grabowski był doskonały, to zaleta. Ale Janda dziwnie robi klasykę, zbyt współcześnie i zbyt w biegu, a bez polotu. Za dużo krzyku i miotaniny, za którą nie idą dobre role. Jej Ślubów panieńskich w ogóle nie byłam w stanie obejrzeć. Ale scenografia i robota operatorska - bardzo bardzo.
Przepraszam za offtop z naszego ogródka
BeeMeR - Pon 18 Maj, 2020 09:20
Tak, dokładnie to - Grabowski świetny, panna niezła, ale reszta niezbyt dobrze skomponowana.
Ze ślubami panieńskimi (Englerta dla odmiany) też miałam problem - ja bardzo lubię tą sztukę, ona jest cudownie prosta w zamyśle że panny nie chcą za mąż i może być zabawna w komplikacjach interpersonalnych ale to nie znaczy, że można ją byle jak obsadzić: tu była bardzo słaba Aniela i Albin. Gucio był przyzwoity ale nie zachwycał, a on powinien mieć morze wdzięku. Klara podobała mi się najbardzisj - jedną Klarą spektaklu nie udźwigniesz
Aragonte - Pon 18 Maj, 2020 10:08
| Trzykrotka napisał/a: | Aragonte napisał/a:
A kto pamięta Wiele hałasu o nic z Łapickim w roli Benedicta?
Nie, tego nie pamiętam |
Choćby dla obsady chciałabym to sobie przypomnieć - Łapicki, Czyżewska, Fetting...
http://www.filmpolski.pl/fp/index.php?film=522285
"Dam i huzarów" nie jestem wielką fanką, ale spektakl Olgi Lipińskiej chyba mi się podobał. I nawet jest do obejrzenia gdzieś w sieci, legalnie oczywiście. Plus ileś tam innych przedstawień Teatru Telewizji.
Trzykrotka - Pon 18 Maj, 2020 10:18
Był też świetny spektakl Dam i huzarów z Poznania, z młodziutką Danuta Stenką w roli Zosi. Lipińskiej też pamiętam. Janda jest do zobaczenia na ninatece
Szafran - Pon 18 Maj, 2020 12:01
| Trzykrotka napisał/a: | Był też świetny spektakl Dam i huzarów z Poznania, z młodziutką Danuta Stenką w roli Zosi. Lipińskiej też pamiętam. Janda jest do zobaczenia na ninatece |
Ze Stenką, i bodaj Ferencym, było rewelacyjne "Poskromienie...." Warlikowskiego, o którym wspomniałam w wątku baletowym. Ja widziałam w Teatrze Dramatycznym, ale wiem, że było też jakieś nagranie, które można było zobaczyć w tv, może gdzieś do znalezienia.
BeeMeR - Pon 18 Maj, 2020 13:00
A Poskromienie z 1971 jest na yt
Ja mam jeszcze Poskromienie z Elizabeth Taylor bodaj z 1967 w kolejce
No i węgierski balet, bo tylko zerknęłam jednym okiem
Aragonte - Pon 18 Maj, 2020 13:31
A ja właśnie się dowiedziałam, że są też vlogowe interpretacje Szekspira:
http://www.pulpozaur.pl/2...r-na-youtubeie/
I chyba nawet zerknę, co też te młodziaki zrobiły z Much Ado About Nothing To króciutkie odcinki, 2-3 minutowe chyba. Beatrix jest fanką Bendidicta Cumberbatcha a Benedick - Doktora Who
A panowie podczas sceny, w której Benedick deklaruje, że chce być singlem, rozprawiają o tym, która aktorka czy celebrytka im się podoba Fajne te dzieciaki. Całości nie obejrzę, ale rzucę okiem na fragmenty.
Aragonte - Wto 19 Maj, 2020 21:31
Na Ninatece jest to "Poskromienie złośnicy" z Łomnickim i Zawadzką, zastanawiam się, czy nie obejrzeć ale chyba nie dzisiaj.
BeeMeR - Wto 19 Maj, 2020 21:33
Tak, widziałam je dziś bo przeglądałam teatralne spektakle - spróbuj.
Trzykrotka - Śro 20 Maj, 2020 00:13
Jest - naprawdę warto spróbować
Jest też Makbet w reżyserii Wajdy - z Sewerynem w roli głównej? To inny kaliber, ale chciałabym bardzo zobaczyć.
BeeMeR - Czw 18 Cze, 2020 12:33
| Aragonte napisał/a: | | są też vlogowe interpretacje Szekspira: | Zerknęłam na zwiastuny ale to nie dla mnie. Oglądam sobie za to filmowe adaptacje/ekranizacje i dochodzę do wniosku, że chyba coraz mniej się lubimy z komediami Szekspira - bo Makbet okazał się wiecznie żywy, chętnie też poznam nieznane dotąd dramaty.
No ale odnośnie komedii -
Wiele hałasu o nic 1993 - jak mnie wszyscy irytowali!
Najpierw Beatrycze niewyparzoną, niezamykającą się gębą! Potem Benedykt podobnież, najbardziej Claudio rozmemłaniem i najbardziej chamskim z możliwych zerwaniem z panną - jakby nie było innych, mniej ostentacyjnych i poniżających możliwości wyplątania się ze związku a na koniec Hero, że tego dupka wciąż chciała za męża... Może nie widziała innych możliwości po takiej akcji. Film jest wciąż piękny wizualnie i jest dobrze zagrany ale dalibóg pierwszy raz jakby trochę mnie dziwiłam się Keanu że chciał rozpędzić towarzystwo, acz uderzył nie w tą osobę w którą chciał, a na końcu poirytowana jestem na Szekspira że traktuje kobiety jak tratuje i jeszcze uważa, że to "nothing"
Starzeje się Może oglądałam w niedobrym dniu.
Wiele hałasu o nic przeniesione we współczesne realia z Damianem Lewisem w roli Benedykta zadziwiająco dobrze mi się oglądało, całkiem to zgrabnie wyszło i dość wiarygodnie, a już chyba najbardziej mnie ucieszyło, że Hero wcale nie była taka chętna by natychmiast odświeżać związek z palantem - brawo.
Bardzo bym chciała obejrzeć wersję Jossa Whedona ale na razie nie mogę znaleźć - zwiastun:
https://www.youtube.com/watch?v=AAMsDP_DMHE
Aragonte - Czw 18 Cze, 2020 13:48
| BeeMeR napisał/a: | jeszcze uważa, że to "nothing" |
Ale wiesz, że to "nothing" odnosiło się do czegoś zupełnie innego? Tj. było dwuznacznikiem, których u Szekspira jest mrowie a mrowie?
Nadal lubię obie te wersje "Wiele hałasu o nic", ale najczęściej chyba przypominam sobie pod wyszywanie właśnie wersję uwspółcześnioną. Bardzo mi się podobało, że Hero w ogóle skreśliła Claudia - brawa dla niej. Zresztą we współczesnej wersji by chyba nic innego by nie przeszło
Nie czepiam się obyczajowości z Anglii szesnastowiecznej, która jest mi obca, bo patrzę na nią jak na relikt przeszłości, a nie coś, co mam aprobować. Inna sprawa, że "Poskromienia złośnicy" nigdy nie lubiłam, w żadnym wykonaniu " I dziwiłam się trochę, że pozytywnie się wypowiadałaś o niektórych spektaklach. Tresowanie kobiety nie jest dla mnie zabawne, IMHO, a Petruchio i Kasia nijak nie są dla siebie partnerami takimi jak Benedick i Beatrice.
BeeMeR - Czw 18 Cze, 2020 14:06
A nie wiem
Aragonte - Czw 18 Cze, 2020 14:14
Edytowałam post
Tak naprawdę znaczy to "Wiele hałasu o pewną część kobiecej anatomii, którą definiowano za Szekspira m.in. jako nothing, podczas gdy facet miał thing"
Tak, oczywiście mężczyzna jest punktem odniesienia - nic nowego pod tym słońcem
Admete - Czw 18 Cze, 2020 14:29
Jest bardzo ciekawa książka na temat tych wszystkich dwuznaczności u Szekspira
Szekspir bez cenzury. Erotyczny żart na scenie elżbietańskiej - Jerzy Limon.
Dobrze mi się ją czytało.
Aragonte - Czw 18 Cze, 2020 14:50
Oczywiście stamtąd to przytoczyłam
Za Szekspira ludzie świntuszyli w wyrafinowany sposób i na więcej sposobów niż my
BeeMeR - Czw 18 Cze, 2020 21:05
| Aragonte napisał/a: | | Tresowanie kobiety nie jest dla mnie zabawne, IMHO, a Petruchio i Kasia nijak nie są dla siebie partnerami takimi jak Benedick i Beatrice. | Nie jest, zgoda, prawdopodobnie za młodu dośpiewałam sobie więcej niż Szekspir napisał a teraz mi brakuje bo mnie póki co ten spektakl uwiera w wymowie. Podobają mi się natomiast przeróbki i adaptacje, które wprowadzają "obustronną tresurę", gdzie Kasia nie jest traktowana z buta przez pana i władcę który nie musi nic tylko leżeć i pachnieć i wydawać rozkazy ale gdzie oboje się od siebie uczą, łagodzą obyczaje i zachowanie. Nie ma tego w pierwowzorze i nie szukam tego tam, przyjmuję jak zostało napisane choć zgrzytam zębami. Ale w adaptacjach uwspółcześniających tego właśnie oczekuję - jak choćby w tym że Petruchio w postaci Heatha Ledgera przeprosił swoją Kasię za zachowanie - oryginał nie czułby potrzeby, jemu wystarczyło że w nagrodę na koniec zaprosił Kasię do łóżka i całowania.
W ba;lecie, który mi się podobał były wyraźne sygnały, że po tym, jak Kasia została przeciorana przez różności młodzi się dograli najlepiej z trzech par, w tym pan też nauczył się reagować odpowiednio na to, co ona zrobi a nie tylko wydawać polecenia - i to mi pasowało.
Natomiast obejrzałam rano wersję z Rufusem Sewellem i jestem zdecydowanie na nie - tj. obsada jak najbardziej tak, scenariusz nie. Przede wszystkim z Kasi zrobiono chamidło, które wrzeszczy, wywraca stoły i wali pracowników w twarz - tak antypatycznej postaci dawno nie widziałam. Nie polubiłam i nie oczekiwałam dla niej "happy ending", zresztą wcale go nie dostałam - na koniec Kasia jest właściwie tak samo chamska i wrzeszcząca jak była, tylko nieco szczęśliwsza bo ma męża i tak samo jak on ma wyrąbane na wszystko i wszystkich. Rufus Sewell byłby bardzo fajnym Petruchiem, ma swadę i warunki, tylko jego postać nie bardzo trzyma się kupy - i też niczego właściwie nie u czy. Blanka jest zdzirowata i kombinatorka do przejrzenia od pierwszej sceny - a pazury powinny pojawić się imho za połową filmu. Szkoda aktorów.
| Aragonte napisał/a: | | "Wiele hałasu o pewną część kobiecej anatomii, którą definiowano za Szekspira m.in. jako nothing, podczas gdy facet miał thing" | Tytuł zaczyna zatem mieć sens, bop dotychczas jedyne "nothing" albo raczej "zero" które widziałam w sztuce to Claudio
O_j, było mi żal jego teścia 1993, że musi prosić tegoż pajaca o ponowny ślub z córką
Trzykrotka - Czw 18 Cze, 2020 23:56
Szekspira bez cenzury muszę kiedyś zdecydowanie dorwać
Mnie się wydaje - i zawsze tak to jakoś widziałam - że Szekspira nie ma co oglądać według klucza obyczajowego. Gdybyśmy tak to brali, to nie tylko Szekspir, ale z 90% światowego dziedzictwa kulturalnego byłoby do wywałki. Tragedie czy komedie antyczne, tam to dopiero masz casusy prawie kryminalne, a moralnie wątpliwe że ho ho. A u Szekspira - po pierwsze obyczaj tamtej był totalnie inny i mierzyć go naszą miarką nie bardzo się daje, zresztą w każdej epoce obyczaje są diametralnie różne i normy moralne także, choćby obowiązywały te same kodeksy postępowania co zawsze, religia, prawo i wszystko inne. Poza tym Szekspir ani nie był wielkim dokumentalistą swojej epoki, ani moralistą, ani nijak nie oceniał swojego świata od tej strony. Pamiętajmy, jak on pisał. Był związany zawodowo z konkretną trupą teatralną, dla której miał dostarczać szybko dobre teksty, na które zwalą się tłumy płacąc za bilety. Teatr stał, trzeba go było utrzymać. A do teatru nie chodziło się wtedy jak do świątyni sztuki, podejrzewam, że dla publiki z parteru The Globe było wszystko jedno, czy Romeo i Julia będą żyli czy nie. Chodziło się spotkać ze znajomymi, posłuchać pieprznych kawałków, pośmiać się z "numeru z psem" i komików, obejrzeć jakiś pojedynek na szpady, poklaskać dla aktora - ulubieńca tłumu. Szekspir był jak scenarzysta sitcomu, dać dobry tytuł, parę stałych fragmentów gry i żeby królowa się nie nudziła - jeśli akurat pisał jakiś Wieczór Trzech Króli dla uświetnienia dworskich uroczystości. To, że z tego galimatiasu wyszły tak cudowne dzieła, to naprawdę zasługa jego geniuszu i nieprzeciętnego talentu operowania słowem. Samo to, że do dziś się go gra, przerabia, interpretuje i przycina do własnych potrzeb o czymś świadczy.
Nie wiem, może to sprawa tego, że już jako nastolatka naoglądałam się chyba wszystkiego szekspirowskiego, co można było obejrzeć (a była tego masa), w telewizji, kinie i teatrze, że przeszłam do porządku dziennego nad różnymi trudnymi do przełknięcia kawałkami. Na nic się nie oburzam, tylko czekam, co tym razem zrobią z zadanym materiałem.
|
|
|