Seriale - Dramaland - kraina latających smoków...
Agn - Pią 04 Gru, 2015 01:04
PS Zostawiam wam na śniadanie pana w garniturze - wiem, że to nie w temacie, ale ja nadal bardzo lubię Piękne Oczy.
Admete - Pią 04 Gru, 2015 05:34
| Cytat: | | Obawiam się, że Bang Won będzie miał zimną żonę, bo nie wiem, czy ona przejdzie do porządku dziennego nad tym, że jej małżonek świętuje z inną kobietą - ale to pikuś. |
Wie, że w jej świecie męzowie mają konkubiny. A na rozmowę o planach politycznych nie zasłużyła jeszcze.
BeeMeR - Pią 04 Gru, 2015 08:30
Obejrzałam wczoraj Smoki 17 i początek 18 - sam pojedynek. Za dużo latania niestety, wolę walki kontaktowe, nawet tak choreograficznie dopracowane jak w Chuno czy WBDS, a nie pół-latające. Niemniej i tak scena walki była piękna przez to, że zaczął prószyć śnieg oraz przez GTM, który co najmniej pół odcinka 17 dążył do takiego końca jaki mu przyszło mieć - bardzo pięknie to zagrane zostało.
Podobał mi się pomysł na obecność brata-bliźniaka przy ostatnim pojedynku brata, i trzeźwe podsumowanie jego śmierci. Oraz mały wkład MH - nie, to jeszcze nie on mógł być tym, który pokona GTM No i dbałość o image: "poczekajcie, tylko się umaluję, zaraz was zabiję"
Walki i zbrojni, śnieg i jego brak:
Knowania i podchody - YAI faktycznie za bardzo rzęs nie posiada - jakieś mini-mini tylko
Gil Tae Mi
Yi Bang Ji
Aragonte - Pią 04 Gru, 2015 09:30
Junki garniturowy piękny
Screeny ze Smoków też
| Agn napisał/a: | | Chciałam napisać coś mądrego o 18-tym odcinku Smoków, ale Aragonte wszystko już napisała. Nawet i to, że dwaj generałowie idą na udry. Ale będzie bal... |
No nie - to ja czekam cały dzień na Twoje wrażenia z odcinka, a ty uznajesz, że moje histeryczne nocne wpisy wyczerpują temat?
Nawet wolę już nie sprawdzać, co ja tam nasmarowałam (na trzeźwo, na trzeźwo, ale mocno zakręcona i nieprzytomna z niewyspania, więc było to na wpół bredzenie, nie mam złudzeń).
| Agn napisał/a: | Na pewno mnie. Powinnam sobie chyba zrobić folderek z takimi informacjami. Bo nigdy nie wiadomo, co mi się może przydać przy tłumaczeniu. |
Wyślę ci to, to wynalazłam podczas grzebania w sieci, tj. choćby namiary na pewne stronki.
| Agn napisał/a: | Mam podobne wnioski. Choć Bang Ji niewiele pokazuje światu i może tłamsi w sobie to uczucie, które mógł na sekundę poczuć, kiedy zabijał Gil Tae Mi.
No nie wiem, zgaduję. Trudno Yi Bang Ji rozgryźć. |
Ja właśnie też nie wiem i mnie to męczy. Bo może być tak, że smutek widoczny po scenie śmierci GTM jest związany z tym, że Yi Bang Ji wyczuł w sobie zmianę, która bardzo mu się nie podoba
Ex-Girlfriend Club puściłam sobie wczoraj do poduszki (2. odcinek), ale byłam tak wymęczona (poprzednią noc zarwałam), że nie obejrzałam do końca. BYH gra fajnie, czasem tylko ręka mi się wyciąga do monitora, żeby mu odgarnąć włosy i odsłonić czoło oraz brwi No i włączyła mi się empatia podczas rozmowy z ewentualnym autorem scenariusza - oj, nie podobałyby mi się taki propozycje zmian i praktycznie pisanie na nowo własnego dzieła
Aragonte - Pią 04 Gru, 2015 10:18
| Admete napisał/a: | | Cytat: | | Obawiam się, że Bang Won będzie miał zimną żonę, bo nie wiem, czy ona przejdzie do porządku dziennego nad tym, że jej małżonek świętuje z inną kobietą - ale to pikuś. |
Wie, że w jej świecie męzowie mają konkubiny. A na rozmowę o planach politycznych nie zasłużyła jeszcze. |
Mam wrażenie, że mniej by się obruszyła na fakt, gdyby jej mąż miał faktycznie konkubinę (w końcu na dzielenie łoża się jeszcze nie zgodziła) niż na to, że z jakąś tam wieśniaczką rozprawia o polityce
Edit: komentarz z DB, który moim zdaniem jest dość ciekawy, o GTM i YBJ:
Gil Tae Mi’s speech occurred after he was inflicted with a fatal blow from a nameless guy. He teared because he realized he also was a victim to natural selection. He recognized that he was the weak one and Lee Bang Ji was going to kill him and take his title. Lee Bang Ji recognized this as well and it was then that he started to look conflicted. Because he too was about to do the same as countless others did before, his actions would agree with Gil Tae Mi’s world view.
Lee Bang Ji only reiterated Gil’s point when he said “The strong takes from the weak, like this”. He was not making a statement that Gil was cowardly, if he was, he would be a lot less conflicted, and be on a higher horse. He basically acknowledged that he is only perpetuating natural selection, that he is just the same as everyone else before him. He was quite respectful to Gil to the end. He too recognized that the belly slash was the end, and the slashes later was just a way of giving him a warrior’s death. If Gil was cowardly, he would have begged for his life, or tried to drag himself away to quietly die. Instead, he threw himself right back into the battle.[/i]
Trzykrotka - Pią 04 Gru, 2015 10:23
A to na pewno. Popatrz na furię żony Vermeera w Dziewczynie z perłą - jej mąż o sztuce rozmawiał z niepiśmienną służącą. Jak w życiu - lepiej, żeby sypiał z inną, ale myślał przy tym o mnie
Skończywszy wczoraj Ho Goo's Love odcinkiem pełnym wszelkiej szczęśliwości, wróciłam do seguka Shine Or Go Crazy i tez się zastanawiam, jak bohater wybrnie z sytuacji posiadania dwóch pięknych żon, które o sobie nie wiedzą
BeeMeR - Pią 04 Gru, 2015 10:23
| Aragonte napisał/a: | Agn napisał/a:
Chciałam napisać coś mądrego o 18-tym odcinku Smoków, ale Aragonte wszystko już napisała. Nawet i to, że dwaj generałowie idą na udry. Ale będzie bal...
No nie - to ja czekam cały dzień na Twoje wrażenia z odcinka, a ty uznajesz, że moje histeryczne nocne wpisy wyczerpują temat? | Ja to dopiero nie będę miała co napisać
Zresztą jest podstawowe pytanie, czy po zmianie układu i zniknięciu pewnych postaci drama wciąż będzie mi się podobała, bo to różnie bywa
Aragonte - Pią 04 Gru, 2015 10:30
| BeeMeR napisał/a: | Zresztą jest podstawowe pytanie, czy po zmianie układu i zniknięciu pewnych postaci drama wciąż będzie mi się podobała, bo to różnie bywa |
Przekonasz się - tak samo jak i my wszyscy. Ale na razie to dojdzie to wymiany antagonistów, więc chyba nie powinno cię to aż tak zniechęcić?
BTW na początku narzekałaś na postać GTM
Ja to nigdy nie oglądałam tak długiego seguka jednak mam kilka postaci, które lubię, aktorów, których bardzo cenię, więc zakładam, że raczej Smoków nie porzucę (raczej zakładam, że będę kupowała pod koniec transportery chusteczek).
Admete - Pią 04 Gru, 2015 10:41
Na razie nie mam zamiaru porzucać Smoków. Mnie interesują główni. Musze przyznać, że sambong i Bang Won najbardziej.
Aragonte - Pią 04 Gru, 2015 10:45
No, ich związek - a potem konflikt - jest w końcu osią wszystkiego.
Gify z 18. odcinka, Yi Bang Ji jako Top Swordsman of Three Hans (Samhan):
I stary gif z GTM piłującym paznokcie
Agn - Pią 04 Gru, 2015 11:05
| Admete napisał/a: | | Wie, że w jej świecie męzowie mają konkubiny. A na rozmowę o planach politycznych nie zasłużyła jeszcze. |
Wiedzieć wie, ale minę miała cokolwiek... powiedzmy, że zaskoczoną.
| BeeMeR napisał/a: | | Obejrzałam wczoraj Smoki 17 i początek 18 - sam pojedynek. Za dużo latania niestety, wolę walki kontaktowe, nawet tak choreograficznie dopracowane jak w Chuno czy WBDS, a nie pół-latające. Niemniej i tak scena walki była piękna przez to, że zaczął prószyć śnieg oraz przez GTM, który co najmniej pół odcinka 17 dążył do takiego końca jaki mu przyszło mieć - bardzo pięknie to zagrane zostało. |
Mnie to latanie aż tak nie przeszkadzało. Nawet to robienie śruby w wykonaniu Gil Tae Mi. Może dlatego, że panowie się faktycznie prali, a nie tylko muskali czubkami mieczy. Nie przepadam za tym, by robiono wszędzie Przyczajonego tygrysa, ukrytego smoka, bo to było ładne raz, a potem już nie bardzo, bo ileż można. Ale tu to dość zgrabnie wymieszali. I nie wadziło mi, że w którymś momencie Yi Bang Ji odskoczył chyba na 50 metrów w tył - zwolnione tempo dodało temu elegancji.
No i sam Gil Tae Mi - skończył tak, jak na to zapracował. Jego przemowa nie była zbyt odkrywcza, ale dla słuchających jej ludzi - pewnie tak. No i jednak ciężko zrozumieć tego, który cię depcze. Bo to żadne usprawiedliwienie, że od wieków tak było.
W pojedynku spodobał mi się też ten kontrast między panami. Yi Bang Ji, mam wrażenie, mógłby spokojnie odbyć całą walkę w milczeniu, Gil Tae Mi jednak go prowokował do wydania głosu. No i prezencja - kolorowa papużka i szary wróbel. Faceta w pięknym stroju, którego wszyscy się potwornie bali, pokonał nikomu nieznany facet w obszarpanym ciuchu.
Co jeszcze? Że jego dawny nauczyciel po nim płakał. I wspomniał, że Gil Tae Mi lubił bawić się lalkami. Chyba usiłowali wykreować tutaj wizerunek faceta-kryptogeja. Albo nie wiem co.
| BeeMeR napisał/a: | | YAI faktycznie za bardzo rzęs nie posiada - jakieś mini-mini tylko |
Ha! Czyli mi się nic nie zdawało!
| Aragonte napisał/a: | | No nie - to ja czekam cały dzień na Twoje wrażenia z odcinka, a ty uznajesz, że moje histeryczne nocne wpisy wyczerpują temat? |
Nie wiem, o czym mówisz, być może edytowałaś posty, ale żadnej histerii nie zauważyłam. Co zrobić? Co bym nie chciała napisać, to ty już napisałaś wcześniej. Serio, co do słowa!
| Aragonte napisał/a: | | Nawet wolę już nie sprawdzać, co ja tam nasmarowałam (na trzeźwo, na trzeźwo, ale mocno zakręcona i nieprzytomna z niewyspania, więc było to na wpół bredzenie, nie mam złudzeń). |
Chciałabym umieć tak ładnie i składnie bredzić jak ty.
| Aragonte napisał/a: | | Ja właśnie też nie wiem i mnie to męczy. Bo może być tak, że smutek widoczny po scenie śmierci GTM jest związany z tym, że Yi Bang Ji wyczuł w sobie zmianę, która bardzo mu się nie podoba |
Albo miks jednego i drugiego - niewykluczone.
| Aragonte napisał/a: | | Ex-Girlfriend Club puściłam sobie wczoraj do poduszki (2. odcinek), ale byłam tak wymęczona (poprzednią noc zarwałam), że nie obejrzałam do końca. BYH gra fajnie, czasem tylko ręka mi się wyciąga do monitora, żeby mu odgarnąć włosy i odsłonić czoło oraz brwi No i włączyła mi się empatia podczas rozmowy z ewentualnym autorem scenariusza - oj, nie podobałyby mi się taki propozycje zmian i praktycznie pisanie na nowo własnego dzieła |
I tak wiadomo, że coś tam trzeba będzie zmienić w tym scenariuszu. Podejrzewam, że większość pisarzy, których książka ma być ekranizowana, jak lwice młodych bronią swojej wizji, a i tak musi ulec pewnym zmianom.
| Aragonte napisał/a: | | Gil Tae Mi’s speech occurred after he was inflicted with a fatal blow from a nameless guy. He teared because he realized he also was a victim to natural selection. He recognized that he was the weak one and Lee Bang Ji was going to kill him and take his title. Lee Bang Ji recognized this as well and it was then that he started to look conflicted. Because he too was about to do the same as countless others did before, his actions would agree with Gil Tae Mi’s world view. |
Jak się nad tym zastanowić, to sporo w tym racji. Faktycznie GTM wywalił speech w momencie, kiedy już wiedział, że nie ma szans i bezimienny wieśniak go sprzątnie - jego, mistrza.
| Aragonte napisał/a: | | Lee Bang Ji only reiterated Gil’s point when he said “The strong takes from the weak, like this”. He was not making a statement that Gil was cowardly, if he was, he would be a lot less conflicted, and be on a higher horse. He basically acknowledged that he is only perpetuating natural selection, that he is just the same as everyone else before him. He was quite respectful to Gil to the end. He too recognized that the belly slash was the end, and the slashes later was just a way of giving him a warrior’s death. If Gil was cowardly, he would have begged for his life, or tried to drag himself away to quietly die. Instead, he threw himself right back into the battle. |
Ja słowa Yi Bang Ji (wolę go pisać przez Yi jakoś...) zrozumiałam jako: "Tak się czują słabi, których depcze silny.", na zasadzie, by choć przez chwilę poczuł, jakie to uczucie.
| Trzykrotka napisał/a: | | Popatrz na furię żony Vermeera w Dziewczynie z perłą - jej mąż o sztuce rozmawiał z niepiśmienną służącą. |
Żona Veemera była przekonana, że Veemer sypia ze służącą. Oglądał się za nią tak ostentacyjnie, że zazdrość ją brała.
| Trzykrotka napisał/a: | | Skończywszy wczoraj Ho Goo's Love odcinkiem pełnym wszelkiej szczęśliwości, wróciłam do seguka Shine Or Go Crazy i tez się zastanawiam, jak bohater wybrnie z sytuacji posiadania dwóch pięknych żon, które o sobie nie wiedzą |
E...?
A jak on to zrobił?
| Aragonte napisał/a: | | na razie to dojdzie to wymiany antagonistów, więc chyba nie powinno cię to aż tak zniechęcić? |
Służący Honga już przeszedł do jakiegoś innego szuja - został pokazany w 18-tym odcinku. Wygląda więc na to, że jednego już znamy. Pozostał też Pająk Lee, który właśnie dyryguje Choi Youngiem (przykro na to patrzeć, jak by generał sam nie mógł pomyśleć: "A dlaczego ma być tak, jak ty mówisz? Dlaczego mam cokolwiek sugerować?"). Przykro mi na myśl, że Smoki już stoją z generałem po dwóch stronach barykady i pewnie za jakiś czas utną mu głowę.
| Aragonte napisał/a: | | Ja to nigdy nie oglądałam tak długiego seguka jednak mam kilka postaci, które lubię, aktorów, których bardzo cenię, więc zakładam, że raczej Smoków nie porzucę (raczej zakładam, że będę kupowała pod koniec transportery chusteczek). |
Ja w tym momencie też już zakładam, że obejrzę do końca. Choć nadal liczę, że ta drama się nie skiepści. Bo mają jeszcze szanse - ponad 30 odcinków tylko czeka na wymysły scenarzystów. I tak główną linią będzie dojście do i utrzymanie władzy przez Książątko (najpierw jego ojciec, potem on, wiadomo). I to, co się wydarzy wokół.
Admete - Pią 04 Gru, 2015 15:30
| Agn napisał/a: | | Chyba usiłowali wykreować tutaj wizerunek faceta-kryptogeja. |
Raczej takiego, co lubi się przebierać.
Trzykrotka - Pią 04 Gru, 2015 16:02
| Agn napisał/a: |
Żona Veemera była przekonana, że Veemer sypia ze służącą. Oglądał się za nią tak ostentacyjnie, że zazdrość ją brała. |
Później już tak. Ale jej zazdrość zaczęła się niemal od pierwszego spotkania, kiedy Vermeer rozmawiał ze służącą o kolorach warzyw i sposobie ich ułożenia na talerzu. Potem gotowała się ze złości, że tylko służącej wolno wchodzić do jego pracowni (sama miała zakaz, bo przestawiała rekwizyty). I generalnie bardziej o seks zazdrosna była o porozumienie na płaszczyźnie dla niej niedostępnej.
| Agn napisał/a: |
| Trzykrotka napisał/a: | | Skończywszy wczoraj Ho Goo's Love odcinkiem pełnym wszelkiej szczęśliwości, wróciłam do seguka Shine Or Go Crazy i tez się zastanawiam, jak bohater wybrnie z sytuacji posiadania dwóch pięknych żon, które o sobie nie wiedzą |
E...?
A jak on to zrobił? |
A tak normalnie Pojechał na tajną misję do Chin, gdzie na targu dopadła go rodaczka z Goreyo, zawodząc olaboga mój piękny rycerzu pozłocisty, ożeń się ty za worek talarów z moją panią, żeby jej za tego ropucha chińskiego, a zmierzłego nie wydali na siłę, jej.
No to się chłop ożenił, noc poślubną z panną spędził w jednym pokoju, choć nie w jednej łożnicy (ropuch czuwał). Twarzy panny nawet nie widział spod welonu, rano talary zabrał, pożegnał się i poszedl sobie.
A kiedy do Goreyo wrocił, odpowiednia narzeczona, godna księcia, syna królewskiego, już czekała na podorędziu. To się chłop chajtnął po raz drugi, ale żony, pięknej jak marzenie, nie chciał tknąć nawet końcem kija. I tak sobie żyli, każde osobno, aż wreszcie spotkali sie wszyscy pod bokiem króla. Nikt nic nie wie, żona numer 1 tylko męża rozpoznała i właśnie próbuje go ku sobie przyciągnąć. A nią samą zachwycił się bez miary brat żony nr 2, którego gra nasz creepy sierżant Choi z Duszki, w powodzi loków, spinek i kukusiów na głowie.
Póki co, drama jest wielce ucieszna
BeeMeR - Pią 04 Gru, 2015 17:35
| Aragonte napisał/a: | | na razie to dojdzie to wymiany antagonistów, więc chyba nie powinno cię to aż tak zniechęcić? | Kiedy właśnie czasem źli nadają smak - a nowy zły nie zawsze jest tak dobry jak stary zły - np. Hwajung - jak mi wymienili obsadę to już mi się odechciało oglądać - też mnie tam romans nie bardzo ruszał. No ale pierwszych 20 odcinków Hwajung było warto obejrzeć.
Smoki jednakowoż podobają mi się bardziej - pewnie że narzekałam na "transwestytę" ale się przyzwyczaiłam, jak to ja
| Admete napisał/a: | | Musze przyznać, że sambong i Bang Won najbardziej. | Mnie chyba też - mieczowi dodają smaku, dziewczynę lubię - najmniej mnie rusza papa-smok. Moim zdaniem to najsłabiej napisana postać ze smoków - czasem tylko stoi a inni działają/mówią.
Aragonte - Pią 04 Gru, 2015 18:10
| Admete napisał/a: | | Agn napisał/a: | | Chyba usiłowali wykreować tutaj wizerunek faceta-kryptogeja. |
Raczej takiego, co lubi się przebierać. |
Też mi się tak wydaje. GTM miał dość luźne podejście do wzorców męskości, ale gejem raczej nie był (nic na to nie wskazywało). Zresztą geje w dzieciństwie wcale nie musza bawić się lalkami
| BeeMeR napisał/a: | | Admete napisał/a: | | Musze przyznać, że sambong i Bang Won najbardziej. | Mnie chyba też - mieczowi dodają smaku, dziewczynę lubię - najmniej mnie rusza papa-smok. Moim zdaniem to najsłabiej napisana postać ze smoków - czasem tylko stoi a inni działają/mówią. |
Nie zamierzam z tym polemizować, bo faktycznie chyba coś w tym jest. I wiadomo, że w centrum stoi Książątko, a nieco z boku Sambong, to oni są kluczowi dla fabuły, jednak dla mnie dość typowe jest to, że wybieram sobie ulubieńca z tych stojących nieco w cieniu, niekoniecznie jest to nr 1 - i tak się stało też w tym przypadku
Aragonte - Pią 04 Gru, 2015 18:43
| Agn napisał/a: | Mnie to latanie aż tak nie przeszkadzało. Nawet to robienie śruby w wykonaniu Gil Tae Mi. Może dlatego, że panowie się faktycznie prali, a nie tylko muskali czubkami mieczy. Nie przepadam za tym, by robiono wszędzie Przyczajonego tygrysa, ukrytego smoka, bo to było ładne raz, a potem już nie bardzo, bo ileż można. Ale tu to dość zgrabnie wymieszali. I nie wadziło mi, że w którymś momencie Yi Bang Ji odskoczył chyba na 50 metrów w tył - zwolnione tempo dodało temu elegancji. |
Mnie też nie przeszkadzało to, że wpletli to latanie - gdyby cały czas unosili się w powietrzu i czepiali bambusów (jak w Damo bodajże), to bym się pewnie krzywiła, ale w małych dawkach to łykam.
A elegancja YBJ byłaby bardziej widoczna, gdyby wyskoczył ze swoim "Ej! Yi In Gyeom minion!" w czarno-białym stroju Jadowitej Sroki, jednak to, że było inaczej, dało pewien efekt, o którym pisałaś - odnoszę się do tego poniżej.
| Agn napisał/a: | | No i prezencja - kolorowa papużka i szary wróbel. Faceta w pięknym stroju, którego wszyscy się potwornie bali, pokonał nikomu nieznany facet w obszarpanym ciuchu. |
O właśnie - to coś, o czym nie napisałam, a co chodziło mi po głowie, bo stanowiło ważny element tej sceny.
Moim zdaniem ten kontrast obu panów - bajecznie kolorowego Gil Tae Mi oraz niepozornego Yi Bang Ji w brunatnym połatanym stroju - został tak wygrany, że to wszystko stało się w moich oczach prawie sceną z baśni (ale pewne sceny z Ogniem i mieczem oraz Potopu też mi się przypominały właśnie przez stworzenie mocnego kontrastu między przeciwnikami - YBj jako mały rycerz hue hue), w której (teoretycznie) zło powinno być ukarane, a GTM w końcu stał po niewłaściwej stronie... Tylko że w tej wersji baśni pokonany, zamiast po prostu paść trupem, wygłasza mowę o silnych i słabych, i to w momencie, kiedy sam zaczyna należeć już do tej drugiej grupy (i budzi współczucie), a zwycięzca, na przekór późniejszej deklaracji, jak to zaczął znajdować przyjemność w zabijaniu, patrzy na własne dzieło, na okrwawionego Gil Tae Mi, ze łzami w oczach. Ogłasza się najlepszym wojownikiem królestwa - i znowu znika w cieniu, nie widać go wśród świętującego tłumu.
Gdyby obaj panowie walczyli w równie barwnych i efektownych strojach albo nawet gdyby Yi Bang Ji wystąpił w eleganckim ubranku Venomous Magpie, ta scena nie miałaby moim zdaniem takiej mocy - byłaby to po prostu walka dwóch świetnych wojowników o tytuł "Najlepszego Szermierza Trzech Królestw" *, i tyle, ten kontrast dodaje jej dodatkowej głębi.
Ciekawe też jest to, że dla Gil Tae Mi jego przeciwnik jest bezimienny, poznaje jego imię dopiero w momencie śmierci - to też ma dla mnie głębszy sens, prawie metafizyczny
BTW wcale nie twierdzę, że każdy musi to widzieć w taki sposób, po prostu mnie się to w ten sposób skojarzyło - jeśli uważacie, że plotę bzdury, zignorujcie to
| Agn napisał/a: | Co jeszcze? Że jego dawny nauczyciel po nim płakał. I wspomniał, że Gil Tae Mi lubił bawić się lalkami. Chyba usiłowali wykreować tutaj wizerunek faceta-kryptogeja. Albo nie wiem co. |
Ja zapamiętałam z tej sceny przede wszystkim to, że dawny nauczyciel płakał po śmierci GTM i wspominał go jako dobrego dzieciaka, który miał "dziewczyńskie" upodobania, w związku z czym został posłany do nauki walki, żeby stał się "mężczyzną". Bardzo ładna była zresztą ta scena, moim zdaniem.
| BeeMeR napisał/a: | Chciałabym umieć tak ładnie i składnie bredzić jak ty. |
Całkiem ładnie i składnie bredzisz, nie czepiaj się
A co do nazwiska YBJ - zamierzam konsekwentnie to pisać jako Yi Bang Ji, bo ni czorta nie mogę się tam dosłuchać "L". W przypadku Junkiego też powinno to być zapisane jako Yi Jun Gi/Ki, tak naprawdę, angielska wersja jest myląca.
| Trzykrotka napisał/a: | | Popatrz na furię żony Vermeera w Dziewczynie z perłą - jej mąż o sztuce rozmawiał z niepiśmienną służącą. |
O, to to - dobre porównanie
| Agn napisał/a: | | Służący Honga już przeszedł do jakiegoś innego szuja - został pokazany w 18-tym odcinku. Wygląda więc na to, że jednego już znamy. |
To wesz, która zawsze jakoś się ostoi
Mam nadzieję, że zostanie ukarany za to, co zrobił Yeon Hee
| Agn napisał/a: | Przykro mi na myśl, że Smoki już stoją z generałem po dwóch stronach barykady i pewnie za jakiś czas utną mu głowę. |
Też o tym myślałam Jednak nie traktuję tej postaci Generała ze Smoków jako tożsamej z Generałem z Faith - bazą jest ta sama postać, ale tak naprawdę nie są tym samym Choi Youngiem.
*Agn, może tak to przetłumaczyć, kiedy natrafisz na tytuł "Top Swordsman of Three Hans"?
Aragonte - Pią 04 Gru, 2015 23:26
Ponieważ wczorajszy odcinek Ex-Girlfriend's Club (drugi) oglądałam trochę już nieprzytomna, włączyłam go raz jeszcze.
Podtrzymuję, że jestem w stanie się wczuć w zgrozę bohatera BYH, kiedy słyszał o propozycjach scenariuszowych typu kastracja
Cały czas mnie korci, żeby odgarnąć włosy BYH z czoła - tylko ten szklany ekranik przeszkadza
Edit: na szczęście głos ma ten sam co Ddang Sae/Yi Bang Ji, choć troszkę inaczej mówi. Uśmiech też ma ten sam I to znacznie częściej można go zobaczyć, bo DS/YBJ mało miał powodów do uśmiechu.
A w odcinku wszystkie "ex" się spotkały - i chyba Myeong Soo będzie chciał się odżegnać od posądzenia, że z główną bohaterką też się umawiał
Trzykrotka - Sob 05 Gru, 2015 01:58
Gdyby któraś z was chciała oglądać Kiciusia, to na bace są napisy do odcinka 1. Nie sprawdzałam jakości. A po zakończeniu Achairy w to miejsce wejdzie za tydzień druga drama z Nerfytem oraz z Park Min Young, Remember
Ja sobie dalej lecę przez Shine or Go Crazy i mam z tego masę uciechy. Kiedy jedna bohaterek pognała ku bohaterowi na skrzydłach melodii You Are My Destiny, to o mało z kanapy nie spadłam. Drama mówi o sprawach poważnych, z czasów początków Goreyo, ale, jak informują nas napisy początkowe, nie należy faktów historycznych brać zbyt dosłownie. Ogląda się cudnie. Nie miałabym tylko nic przeciwko, gdyby Jang Hyuk mniej posługiwał się swoim słynnym śmiechem - już mam trochę dość tego środka aktorskiego. Zapewne jakiś w tym cel ma - jego Wang So musi udawać księcia - idiotę, albo przynajmniej hulakę, żeby móc działać na rzecz państwa pod przykrywką, ale i tak zaczyna mnie męczyć.
Tutaj zdjęcie innego Wanga - Wang Woo jest najpiękniejszym z książąt Goreyo, takim, że uch, och i ach

Admete - Sob 05 Gru, 2015 07:16
Może kiedyś sięgnę po Shine. Na razie kończę Achiarę - zostały mi tylko dwa odcinki. Jaka to dobra drama. Przepadam za takimi. Mam kryminalną intrygę, ciekawe postacie, fabuła trzyma się kupy i wszyscy dobrze grają. Nie zrażajcie się aktorką - pasuje, bardzo pasuje do postaci i teraz doceniam fakt, że choć czasem się boi ( jak każdy normalny człowiek ), to działa w imię prawdy i dla uzyskania spokoju duszy pewnej osoby. Nie napisze więcej, żeby nie spoilerować. Zostaję fanką tego młodziaka, który grał w Plus Nine Boys. Tam mnie historia jego postaci nie interesowała, więc nie zwracałam uwagi. Tutaj błyszczy i jest przeuroczy. Polecam, jeśli ktoś lubi takie historie.
BeeMeR - Sob 05 Gru, 2015 08:28
Mnie się też porównanie z Vermeerem bardzo podoba - i chyba jest w tym dużo prawdy, że czasem bardziej boli zdrada umysłu niż cielesna.
| Trzykrotka napisał/a: | | Wang Woo jest najpiękniejszym z książąt Goreyo, takim, że uch, och i ach | Nie wiem czy prawidłowo, ale ad hoc kojarzy mi się Boguś Radziwiłł z Potopu - też morze koronek i loków
Może kiedyś sięgnę i po Shine
Aragonte - Sob 05 Gru, 2015 09:19
| BeeMeR napisał/a: | | Trzykrotka napisał/a: | | Wang Woo jest najpiękniejszym z książąt Goreyo, takim, że uch, och i ach | Nie wiem czy prawidłowo, ale ad hoc kojarzy mi się Boguś Radziwiłł z Potopu - też morze koronek i loków
Może kiedyś sięgnę i po Shine |
Może i ja też
A porównanie z Bogusiem Radziwiłłem jest tak samo uprawnione jak moje wcześniejsze z Małym Rycerzem oraz Kmicicem i Bohunem Mnie pasuje
Obejrzałam w nocy trzeci odcinek Ex-Girlfriend's Club. Całkiem sympatycznie mi się to ogląda. Zaplecze bohaterki jest nieciekawe, a stylista Byun Yo Hana do ubicia na miejscu, ale BYH gra dobrze, a jego "ex" są czasem bardziej interesujące od głównej Nie wiem, czy to specyfika związków w Korei, czy jej samej, że nie zorientowała się, że była trzy lata wcześniej z Myeong Soo w związku czysto przyjacielskim - tzn. ja rozumiem, że można mieć wrażenie, że facet na nas leci, podczas gdy jego zdaniem będą to czysto przyjacielskie zachowania (sama to kiedyś przerabiałam), również oznaczające jakiś tam kontakt fizyczny (np. przytulenie, buziak w policzek), ale umawianie się, bycie parą to już inna kategoria i raczej trudno to pomylić. A więc bohaterka nie błysnęła tu inteligencją
W każdym razie wreszcie mi coś kliknęło przy tej dramie (w drugim odcinku) i jestem zaciekawiona. Nie jest to wielkie dzieło, ale ogląda się całkiem przyjemnie.
Edit: biedne zmarznięte Smoki - w Korei dalej śnieg. Te dwa Smoki co prawda są uchachane (jak miło widzieć uśmiech BYH w stroju Yi Bang Ji Mo Hyula też, ale on zdecydowanie częściej tam swój uśmiech prezentuje), ale na pewno jest im zimno:
BeeMeR - Sob 05 Gru, 2015 11:20
| Aragonte napisał/a: | moje wcześniejsze z Małym Rycerzem oraz Kmicicem i Bohunem | Tj. kto ci się kojarzył z Bohunem bo musiałam nie doczytać?
(nie jest to takie niemożliwe, biorąc pod uwagę, że nie zawsze czytam wszystkie wrażenia na bieżąco, tylko staram się po obejrzeniu danego odcinka, ale czasem coś ucieknie.
Kojarzę ogólne porównanie do baśniowości i sienkiewiczowatości
Agn - Sob 05 Gru, 2015 11:27
| Trzykrotka napisał/a: | | Później już tak. Ale jej zazdrość zaczęła się niemal od pierwszego spotkania, kiedy Vermeer rozmawiał ze służącą o kolorach warzyw i sposobie ich ułożenia na talerzu. Potem gotowała się ze złości, że tylko służącej wolno wchodzić do jego pracowni (sama miała zakaz, bo przestawiała rekwizyty). I generalnie bardziej o seks zazdrosna była o porozumienie na płaszczyźnie dla niej niedostępnej. |
Mimo wszystko ją rozumiałam. A o warzywkach rozmawiali, bo bohaterka (nie pomnę jej imienia) ułożyła je jakoś i się chyba zaczęło od pytania, dlaczego to zrobiła. No a potem to się jakoś samo rozwinęło. Na miejscu żony też bym była zazdrosna. Jest w końcu żoną, matką jego dzieci, a jej mąż ogląda się za jakąś siksą z brudnymi łapami i nawet się z tym nie kryje. I jeszcze rozmawia z nią o czymś, o czym z nią nie chce. Szlag by mnie trafił na jej miejscu, gdybym została sprowadzona do roli mebelka od rodzenia dzieci.
| Trzykrotka napisał/a: | A tak normalnie Pojechał na tajną misję do Chin, gdzie na targu dopadła go rodaczka z Goreyo, zawodząc olaboga mój piękny rycerzu pozłocisty, ożeń się ty za worek talarów z moją panią, żeby jej za tego ropucha chińskiego, a zmierzłego nie wydali na siłę, jej.
No to się chłop ożenił, noc poślubną z panną spędził w jednym pokoju, choć nie w jednej łożnicy (ropuch czuwał). Twarzy panny nawet nie widział spod welonu, rano talary zabrał, pożegnał się i poszedl sobie.
A kiedy do Goreyo wrocił, odpowiednia narzeczona, godna księcia, syna królewskiego, już czekała na podorędziu. To się chłop chajtnął po raz drugi, ale żony, pięknej jak marzenie, nie chciał tknąć nawet końcem kija. I tak sobie żyli, każde osobno, aż wreszcie spotkali sie wszyscy pod bokiem króla. Nikt nic nie wie, żona numer 1 tylko męża rozpoznała i właśnie próbuje go ku sobie przyciągnąć. A nią samą zachwycił się bez miary brat żony nr 2, którego gra nasz creepy sierżant Choi z Duszki, w powodzi loków, spinek i kukusiów na głowie. |
Ładny czworokącik. Opowiadaj dalej, jak będziesz oglądała.
| BeeMeR napisał/a: | | czasem tylko stoi a inni działają/mówią. |
Bo on poniekąd został wmanewrowany w bycie smokiem, sam się w łuski nie pchał. On jest już starszy, a inni młodsi i myślą po nowemu. Papa Smok pewnie zgłupieje na tym tronie.
| Aragonte napisał/a: | Też mi się tak wydaje. GTM miał dość luźne podejście do wzorców męskości, ale gejem raczej nie był (nic na to nie wskazywało). Zresztą geje w dzieciństwie wcale nie musza bawić się lalkami
|
Ja to świetnie wiem, ale Koreańczycy potrafią być o wiele bardziej stereotypowi, przy czym nie będą bawili się w genderyzm, tylko w insynuacje. No i przypadki zdarzają się, że faceci żonaci i dzieciaci nagle się orientują, co było nie tak. Ale ja tylko gdybam, nie twierdzę, że mam rację.
| Aragonte napisał/a: | | Nie zamierzam z tym polemizować, bo faktycznie chyba coś w tym jest. I wiadomo, że w centrum stoi Książątko, a nieco z boku Sambong, to oni są kluczowi dla fabuły, jednak dla mnie dość typowe jest to, że wybieram sobie ulubieńca z tych stojących nieco w cieniu, niekoniecznie jest to nr 1 - i tak się stało też w tym przypadku |
No mnie po prostu dopadł second lead syndrome. Lubię Książątko (o ile nie romansuje, jak wiadomo), ale nie przeczę, że od niego wolę Yi Bang Ji i Mo Hyula. Ci dwaj są cudownie wyraziści.
Wybaczcie.
| Aragonte napisał/a: | | Mnie też nie przeszkadzało to, że wpletli to latanie - gdyby cały czas unosili się w powietrzu i czepiali bambusów (jak w Damo bodajże), to bym się pewnie krzywiła, ale w małych dawkach to łykam. |
O, i właśnie dokładnie wyłapałaś moje podejście do tego latania.
| Aragonte napisał/a: | | Moim zdaniem ten kontrast obu panów - bajecznie kolorowego Gil Tae Mi oraz niepozornego Yi Bang Ji w brunatnym połatanym stroju - został tak wygrany, że to wszystko stało się w moich oczach prawie sceną z baśni (ale pewne sceny z Ogniem i mieczem oraz Potopu też mi się przypominały - właśnie przez stworzenie mocnego kontrastu między przeciwnikami ), w której (teoretycznie) zło powinno być ukarane, a GTM w końcu stał po niewłaściwej stronie... Tylko że w tej wersji baśni pokonany, zamiast po prostu paść trupem, wygłasza mowę o silnych i słabych, i to w momencie, kiedy sam zaczyna należeć już do tej drugiej grupy (i budzi współczucie), a zwycięzca (na przekór późniejszej deklaracji, jak to zaczął znajdować przyjemność w zabijaniu) patrzy na własne dzieło, na okrwawionego Gil Tae Mi, ze łzami w oczach. Ogłasza się najlepszym wojownikiem królestwa - i znowu znika w cieniu, nie widać go wśród świętującego tłumu. |
Ładnie napisane, zgadzam się z tym.
| Aragonte napisał/a: | | Całkiem ładnie i składnie bredzisz, nie czepiaj się |
Uznam to za komplement.
| Aragonte napisał/a: | | W przypadku Junkiego też powinno to być zapisane jako Yi Jun Gi/Ki, tak naprawdę, angielska wersja jest myląca. |
Mieszają się dwie transkrypcje, to pewnie dlatego.
| Aragonte napisał/a: | | Mam nadzieję, że zostanie ukarany za to, co zrobił Yeon Hee |
Przez samą Yoon Hee najlepiej. Albo może Yi Bang Ji go rozchlasta na kawałki.
| Aragonte napisał/a: | | Też o tym myślałam Jednak nie traktuję tej postaci Generała ze Smoków jako tożsamej z Generałem z Faith - bazą jest ta sama postać, ale tak naprawdę nie są tym samym Choi Youngiem. |
Dla mnie są. Znaczy się rozgraniczam te dwie dramy i ukazanie generała, ale przykro mi, że bohater, którego wielbi Korea jak długa i szeroka, jest ofiarą manipulacji starego dziada.
| Aragonte napisał/a: | | *Agn, może tak to przetłumaczyć, kiedy natrafisz na tytuł "Top Swordsman of Three Hans"? |
Od początku tak zamierzałam.
| Aragonte napisał/a: | Ponieważ wczorajszy odcinek Ex-Girlfriend's Club (drugi) oglądałam trochę już nieprzytomna, włączyłam go raz jeszcze.
Podtrzymuję, że jestem w stanie się wczuć w zgrozę bohatera BYH, kiedy słyszał o propozycjach scenariuszowych typu kastracja
Cały czas mnie korci, żeby odgarnąć włosy BYH z czoła - tylko ten szklany ekranik przeszkadza
Edit: na szczęście głos ma ten sam co Ddang Sae/Yi Bang Ji, choć troszkę inaczej mówi. Uśmiech też ma ten sam I to znacznie częściej można go zobaczyć, bo DS/YBJ mało miał powodów do uśmiechu.
A w odcinku wszystkie "ex" się spotkały - i chyba Myeong Soo będzie chciał się odżegnać od posądzenia, że z główną bohaterką też się umawiał |
Oj, owszem, odżegna się. Ale nie skłamie przy tym, mniejsza, że panna się będzie o to ciskać. Za kilka odcinków zostanie zresztą ładnie wyjaśnione, dlaczego.
No, a ja poleciałam z kolejnym odcinkiem i doczekałam się:
a) pół-kisu, tj. kisu w policzek (bardzo ładne zresztą, choć panna w nieco niewygodnej pozycji zgięta)
b) kisu należytego. I choć oboje stali od siebie w pewnej odległości i tylko dziobkami się stykali, tak BYH zabrał się do roboty po męsku i pod wpływem należytych emocji. Ergo - wypadło bardzo ładnie.
Poza tym chyba jednak polubiłam wszystkie jego eksie. I choć wiem, że to nie jest drama najwyższych lotów, pozwolę sobie ją mimo wszystko lubić. Dobrze mi się ją ogląda, bawi mnie należycie, uważam, że ma świetnie dobrane utwory pod sytuacje. I niezły przykład, jak średnio przystojny facet grą aktorską dokłada sobie urody. Pomimo wstrętnego spisku mrocznego stylisty.
| Trzykrotka napisał/a: | | Gdyby któraś z was chciała oglądać Kiciusia, to na bace są napisy do odcinka 1. Nie sprawdzałam jakości. A po zakończeniu Achairy w to miejsce wejdzie za tydzień druga drama z Nerfytem oraz z Park Min Young, Remember |
Kiciusia już mam, Nefryt to się zarobi, biedaczysko. Ale muszę Kiciusia zobaczyć! Jak tylko skończę z EGC.
| Trzykrotka napisał/a: | | Tutaj zdjęcie innego Wanga - Wang Woo jest najpiękniejszym z książąt Goreyo, takim, że uch, och i ach |
Khem, no wiesz... pewnie inni wyglądali gorzej. Nasz Opętany Policjant brzydki nie jest, ale z takim mopem to mało kto będzie miał należytą prezencję.
| BeeMeR napisał/a: | | ad hoc kojarzy mi się Boguś Radziwiłł z Potopu - też morze koronek i loków |
Dzięki, BeeMeRku, jeśli się chwycę kiedyś za Shine, to ten bohater już zostanie dla mnie Bogusiem Radziwiłłem.
| Admete napisał/a: | | Może kiedyś sięgnę po Shine. Na razie kończę Achiarę - zostały mi tylko dwa odcinki. Jaka to dobra drama. Przepadam za takimi. Mam kryminalną intrygę, ciekawe postacie, fabuła trzyma się kupy i wszyscy dobrze grają. Nie zrażajcie się aktorką - pasuje, bardzo pasuje do postaci i teraz doceniam fakt, że choć czasem się boi ( jak każdy normalny człowiek ), to działa w imię prawdy i dla uzyskania spokoju duszy pewnej osoby. Nie napisze więcej, żeby nie spoilerować. Zostaję fanką tego młodziaka, który grał w Plus Nine Boys. Tam mnie historia jego postaci nie interesowała, więc nie zwracałam uwagi. Tutaj błyszczy i jest przeuroczy. Polecam, jeśli ktoś lubi takie historie. |
Będę chyba musiała zerknąć, bo kusisz niemożliwe. Choć opinia o aktorce dziewczyn mocno mnie zraża. I jej wyraz twarzy na plakacie też.
| Aragonte napisał/a: | | Obejrzałam w nocy trzeci odcinek Ex-Girlfriend's Club. Całkiem sympatycznie mi się to ogląda. |
Mówiłam? Żadne arcydzieło, ale ogląda się miło.
| Aragonte napisał/a: | | jego "ex" są czasem bardziej interesujące od głównej |
Zazwyczaj są bardziej interesujące. Uwielbiam Lisiczkę. Zwróć uwagę, jak gra ją aktorka. Wszystkie jej minki, miny, zachowania i ciuszki. Oraz przepiękna pomarańczowa szminka, którą chcę mieć.
| Aragonte napisał/a: | | Nie wiem, czy to specyfika związków w Korei, czy jej samej, że nie zorientowała się, że była trzy lata wcześniej z Myeong Soo w związku czysto przyjacielskim - tzn. ja rozumiem, że można mieć wrażenie, że facet na nas leci, podczas gdy jego zdaniem będą to czysto przyjacielskie zachowania (sama to kiedyś przerabiałam), również oznaczające jakiś tam kontakt fizyczny (np. przytulenie, buziak w policzek), ale umawianie się, bycie parą to już inna kategoria i raczej trudno to pomylić. A więc bohaterka nie błysnęła tu inteligencją |
No dobra, zaspoileruję (uwaga!) - oni sobie wyłazili na wycieczki, dobrze im razem było, ale dojechali tylko do pewnego etapu, po którym rozpocząłby się poważniejszy związek. I tego etapu nie przekroczyli. Zaspoileruję jeszcze - nie z jego winy.
| Aragonte napisał/a: | | W każdym razie wreszcie mi coś kliknęło przy tej dramie (w drugim odcinku) i jestem zaciekawiona. Nie jest to wielkie dzieło, ale ogląda się całkiem przyjemnie. |
Owszem, owszem. Dlatego zamierzam sobie zarchiwizować tę dramę.
| Aragonte napisał/a: | | Edit: biedne zmarznięte Smoki - w Korei dalej śnieg. Te dwa Smoki co prawda są uchachane (jak miło widzieć uśmiech BYH w stroju Yi Bang Ji Mo Hyula też, ale on zdecydowanie częściej tam swój uśmiech prezentuje), ale na pewno jest im zimno: |
Pomyśl sobie, że będzie jeszcze zimniej.
Właśnie zauważyłam, jaka jest różnica wzrostu między BYH a aktorem grającym Mo Hyula. Ewentualnie BYH się na tym zdjęciu nieco przygiął.
Agn - Sob 05 Gru, 2015 11:30
PS Śniadanie jadły?
Aragonte - Sob 05 Gru, 2015 11:53
Jadły, ale w takim towarzystwie zjadłyby drugie i trzecie
Odpiszę bez cytowania, bo niedługo chciałabym zapakować Fairy do transportera na kolejną kroplówkę (na razie śpi mi na kolanach ): Mo Hyul ma jakieś 187 cm, Yi Bang Ji jest jakieś 10 cm niższy (gdzieś wygrzebałam, że BYH ma 178 cm wzrostu, czyli tyle, co Junki). A więc różnica jest faktycznie spora I stąd też moje żartobliwe nieco skojarzenia z Małym Rycerzem (chociaż akurat GTM olbrzymem też nie był - rekompensował to jednak oszałamiającymi ciuchami ).
A to dodawanie sobie urody grą (przy wsparciu stylistów) widać bardzo mocno w Smokach - na Yi Bang Ji gapię się urzeczona choć przecież aktor jest dokładnie ten sam co w EGC. Ale Myeong Soo w sumie zdążyłam już polubić - ma serce na właściwym miejscu.
A co do Bohuna - no pisałam o swoich skojarzeniach ze dwiema scenami z Trylogii Sienkiewicza, z Ogniem i mieczem oraz z Potopu. Jedna to pojedynek Wołodyjowskiego z Bohunem, druga - Małego Rycerza z Kmicicem. Nie mam pod ręką książek, ale Sienkiewicz bardzo mocno podkreślał różnice między przeciwnikami, i chyba dotyczyło to (w przypadku Bohuna?) także stroju
Moje skojarzenia pełzną czasem w przedziwnych kierunkach, więc akurat trylogia to pikuś
Aha, oglądam sobie 4. odcinek Ex-Girlfriend's Club Drugi to ten reżyser?
Edit: no dobra, o stroju nic w OiM nie było:
Wołodyjowski, jako to człowiek w takich rzeczach wytrawny, choć
młody, naprzód nogą piasek zmacał, czy twardy, po czym rzucił
okiem naokoło, chcąc wszystkie nierówności gruntu poznać - i
widać było, że sprawy wcale nie lekceważył. Przecie przychodziło
mu mieć do czynienia z rycerzem na całą Ukrainę
najsławniejszym, o którym lud pieśni śpiewał i którego imię - jak
Ruś szeroka - aż do Krymu było znane. Pan Michał, prosty
porucznik dragonów, wiele sobie po owej walce obiecywał, bo
albo śmierć sławną, albo równie sławne zwycięstwo, więc niczego
nie zaniedbał, aby się godnym takiego przeciwnika okazać.
I dalej:
Ale jakże marnie wyglądał mały pan Michał przy rosłym i silnym
atamanie! Prawie go nie było widać. Świadkowie z niepokojem
spoglądali na szeroką pierś Kozaka, na olbrzymie muskuły widne
spod zawiniętego rękawa, podobne do sęków i węzłów. Zdawało
się, iż to mały kogucik staje do walki z potężnym jastrzębiem
stepowym.
To tyle skojarzeń - tu jastrząb i kogucik, tam papuga i wróbel
|
|
|