Seriale - "A droga wiedzie w przód i w przód..."
Deanariell - Śro 28 Lip, 2010 22:36
| Yvain napisał/a: | | czekamy niecierpliwie na opis |
Mój czy Aine? Bo ja już ten sen opisywałam dawno temu, ale nie pamiętam w której części wątku SPN... Niestety nie powtórzę tego, ponieważ sen jako taki zatarł się w pamięci, pozostało jedynie mgliste, aczkolwiek przyjemne wspomnienie... Aine natomiast jest "na świeżo".
Yvain - Śro 28 Lip, 2010 22:39
Można by oba, ale choć jeden się przyda
Anonymous - Czw 29 Lip, 2010 00:10
Mnie Dean śpiewal glosem Steve Perrego ballady- tak tylko dla mnie, od serca i do serca. Ze dżast smal tałn gerl, że its bin a mistery i że łajl in de skaj kips on turning i ze on dont noł łer bi tumoroł... Nosz kruca bułka, mogłabym sie w nim zakochac... Pocałunek tez byl - naprawdedobry. Taki, ze i hej - słow brakuje. Nóżka w gore nie poszla, bo ja beznozkowa istota jestem, ale jak ta jego skorzana kurtka cudnie pachniala...
A potem urzadzil zawody we wchodzeniu na moj strych przez sufit Razem z kolezanka z forum. Ona nawet obdziergala ta dziure koronka, zeby drzazgi sie nie wbijaly...
A na koniec widzialam go w fotelu obok mojej biblioteczki czytajacego mitologie i filozofie Tatarkiewicza..
Deanariell - Czw 29 Lip, 2010 02:20
| AineNiRigani napisał/a: | | Mnie Dean śpiewal glosem Steve Perrego ballady- tak tylko dla mnie, od serca i do serca. |
Jestem naprawdę zazdrosna!
| AineNiRigani napisał/a: | Pocałunek tez byl - naprawdedobry. Taki, ze i hej - słow brakuje. |
Bo Dean całuje jak nikt inny... (przynajmniej w snach ) Zdrajca! Ale można się było tego spodziewać - z kwiatka na kwiatek - taka już jego deanowa natura...
| AineNiRigani napisał/a: | | na koniec widzialam go w fotelu obok mojej biblioteczki czytajacego mitologie i filozofie Tatarkiewicza |
Bo Dean też czasem czyta.
To miałaś naprawdę przyjemny sen Aine.
Deanariell - Czw 29 Lip, 2010 02:28
Przeczytałam w końcu ten artykuł Ellaine - - niezły, dobra robota. A przy tej okazji wspomnienia o inspiracjach pracami Joseph'a Campbell'a poszperałam sobie w tym temacie i znalazłam taki cytat: "mit (bardziej niż guru czy przewodnik duchowy) może pełnić rolę osobistego mentora gdyż opowiadania mityczne dostarczają psychologicznych drogowskazów pozwalających na odnalezienie się w labiryncie jaki tworzy złożoność współczesnego świata" - zawsze to intuicyjnie wyczuwałam, tak naprawdę w mitach kryje się wielka moc i kopalnia wiedzy o naturze życia oraz człowieka...
Co do nowych spoilerów - Harry - całkiem ciekawie się zapowiada (Impala odstawiona do garażu! ), idą w kierunku, jakiego można się było spodziewać, ale najbardziej interesujące jest to, dokąd ich te zmiany życiowe w efekcie doprowadzą i jakie wnioski z tego wypłyną dla historii obu braci oraz ich wzajemnych relacji... Póki co stwierdzam, że szósty sezon nie brzmi tak źle, jak początkowo twierdziłam - myślę, że nie jestem jeszcze gotowa na rozstanie z Winchesterami i z przyjemnością obejrzę postapokaliptyczny ciąg dalszy sagi. Jeśli mi na to Annarielka pozwoli... Będę ją musiała jakoś do tego przekonać.
Admete - Czw 29 Lip, 2010 11:04
Też miałam supernaturalny sen. To było jak kolejny odcinek serialu. Mnie w nim nie było, ja czesto mam takie fabularne sny. Ten jest drugi w ciągu tygodnia. Pierwszy nie dotyczył niczego mi znanego, był po prostu filmem katastroficznym, w którym wszyscy umierali, gdy spotkali pewną kobietę w zniszczonym kapeluszu w stylu lat 20. W śnie supernaturalnym Dean polował na jakieś krwawe monstrum sam i miał depresję...Tylko tyle pamiętam, choć sen był mocno rozbudowany. Jak widać moja podświadomośc kryje w sobie same miłe rzeczy
BeeMeR - Czw 29 Lip, 2010 11:42
Mnie się niedawno śniło, że uciekałam z więzienia o zaostrzonym rygorze dla kobiet
jakimś podkopem uciekałyśmy we cztery + pół (górne)kobieta-pół-ośmiornica
Admete - Czw 29 Lip, 2010 11:43
Nie lubię pamiętać snów, zwykle są ponure i nieprzyjemne.
Yvain - Czw 29 Lip, 2010 12:11
Aine sen przepiękny
Deanariell - Czw 29 Lip, 2010 13:04
| Admete napisał/a: | | Pierwszy nie dotyczył niczego mi znanego, był po prostu filmem katastroficznym, w którym wszyscy umierali, gdy spotkali pewną kobietę w zniszczonym kapeluszu w stylu lat 20. |
Niezłe.
A ja właśnie trafiłam na dość ciekawy artykuł Alicji Łukawskiej w sierpniowym "Czwartym Wymiarze" o Zygmuncie Krasińskim. Nie przepadałam w liceum za "Nie-boską komedią", ale przyznam, że nie sądziłam, iż autor miał takie "pokręcone" życie. Prawdę mówiąc, gdyby mógł obejrzeć SPN, na pewno zostałby fanem serialu. Podobno już od najmłodszych lat widywał duchy - m.in. kiedy miał 10 lat nawiedziła go jego dopiero co zmarła matka... Podczas pobytu w Alpach w sierpniu 1830 r. wraz z Adamem Mickiewiczem i Antonim Odyńcem wybrał się na wycieczkę w góry. Kiedy przechodzili przez niezwykły Diabli Most rozpięty w wysokich górach nad przepaścią, na Przełęczy Świętego Gotarda, Krasiński zaczął ponoć deklamować strofy z byronowskiego "Manfreda". W ten sposób miał zamiar przywołać szatana, a potem strzelić do niego z pistoletu. Starsi towarzysze przywołali go jednak szybko do porządku. Nie wiedziałam również, że na początku lat 40. XIX w. napisał traktat "O stanowisku Polski z bożych i ludzkich względów", w którym przedstawił pomysł, jak ludzi pozamieniać w anioły. Proces ten miał się odbywać stopniowo. Naturalnie pierwszym "przeanielonym" narodem mieli być Polacy, z racji swojego piętna męczeństwa i chwalebnej przeszłości. Poza tym narkotyzował się "eksperymentalnie" eterem, aby wprawiać się w stany transowe - nie wątpię, że było to dla niego ciekawe doświadczenie - podobno miewał wrażenie, że dusza uwalnia się wtedy z jego ciała i "ulatuje" do Boga. W marcu 1847 r. podczas jednej z takich sesji wydawało mu się, że umiera, a potem zobaczył swoje drugie ja. "Widziałem i czułem siebie samego, mego sobowtóra (...), mego stracha, mego ducha i ten mój duch zaczął krzyczeć, (...) rozdwojony byłem jakoby na dwie postacie." (Autorka artykułu cytowała tutaj fragment z listu Krasińskiego do Jerzego Lubomirskiego.) Naturalnie fascynowały go także wszelkie seanse spirytystyczne - podchodził do nich jednak nieco sceptycznie, starał się wyjaśnić w jaki sposób medium kontaktuje się z zaświatami, jaka siła podnosi meble w trakcie takich spotkań, skąd pojawiają się zjawy - i przede wszystkim czy są one dobre czy złe? Osobiście podejrzewał, że duchy przywoływane przez medium są pochodzenia piekielnego. Normalnie historie rodem z SPN-u.
Admete - Czw 29 Lip, 2010 16:28
Miał za dużo czasu i za dużo pieniędzy
Calipso - Sob 31 Lip, 2010 15:35
| Deanariell napisał/a: | | To miałaś naprawdę przyjemny sen Aine. |
Oj miała Aż z tego wszystkiego spsuł jej się internet
Deanariell - Sob 31 Lip, 2010 23:30
| Calipso napisał/a: | | spsuł jej się internet |
Uuuuuuu... to niedobrze... Może się jakoś szybko naprawi.
Yvain - Nie 01 Sie, 2010 00:24
Skończyłam właśnie oglądać "Serce" 17 odcinek drugiej serii, i mam dylemat Serial mnie wciągnął, męża wciągnął teraz wciąga znajomych Dochodzi do tego, że przychodzą do nas na oglądanie. Ale co się dziwić serial jest świetny, dialogi są wspaniałe i te przekomarzania braci A dylemat jest taki, myślałam, że jestem Team Dean ale po tym odcinku jak Sam błysnął mi po oczach serią uśmiechów, półuśmieszków i do tego tych swoich spojrzeń to nie wiem który z nich jest bardziej uroczy.
praedzio - Nie 01 Sie, 2010 00:31
Bo Sam tak ma. I właśnie swoim zbyt rzadkim uśmiechem skradł mi serducho.
praedzio - Nie 01 Sie, 2010 00:32
Przy okazji: wkleiłam w wątku wampirycznym, to dla porządku wlepię i tutaj: http://hatak24.pl/news/89...lew_z_wampirow/
Yvain - Nie 01 Sie, 2010 00:35
Będzie ciekawie
Anonymous - Nie 01 Sie, 2010 09:59
| praedzio napisał/a: | | I właśnie swoim zbyt rzadkim uśmiechem skradł mi serducho. |
Dokładnie!
łatwo zakochać się w Dean`ie. A Sam... widzisz to jest facet nad facety, bardzo supernaturalny
Aragonte - Nie 01 Sie, 2010 10:36
| praedzio napisał/a: | Bo Sam tak ma. I właśnie swoim zbyt rzadkim uśmiechem skradł mi serducho. |
Mnie takoż
Admete - Nie 01 Sie, 2010 14:53
Ja tam jestem odporna, ale kocham Sama jak brata, a to naprawdę dużo Nadal trochę mam obaw co do serii 6, ale wierzę Sarze Gamble, że będzie w porządku. Po namyśle stwierdzam, że byłoby mi niezmiernie smutno bez chłopaków w piątkowe wieczory. Tylko teraz bez Rielli chyba, bo ona nie będzie mogłą do mnie przychodzić, a na razie ma zepsuty monitor. W każdym razie, ja na nim nie dam rady nic oglądać.
Jeszcze jeden artykuł z Hatak:
| Cytat: | Wprowadzenie aniołów do świata "Supernatural" było na pewno jednym z najbardziej zaskakujących, ale i najbardziej kontrowersyjnych pomysłów. Wielu fanów ciągle wypominało Ericowi Kripke (twórcy produkcji) wywiad, w którym stwierdził, że w serialu nigdy nie zobaczymy skrzydlatych strażników Nieba. Jak zatem wyglądałby serial, gdyby nie było w nim Castiela, Zachariasza i innych aniołów? Po zrealizowaniu tzw. planu pięcioletniego, Kripke otwarcie mówi, jakie miał początkowe plany:
Miałem plan związany z demonami. Takie miałem założenie, kiedy rozpracowywaliśmy fabułę po nakręceniu pierwszego odcinka, gdy już wiedzieliśmy, że dostaliśmy zielone światło na cały serial. Wraz z Peterem Johnsonem, jednym z producentów, wymyśliliśmy historię o demonach. Zaczniemy od tego demona, on pracuje dla innego demona, a z kolei ten demon uwolni Diabła. Szkopuł tkwił w stworzeniu odpowiedniej drabiny demonów. Nie wiedzieliśmy wtedy chyba nawet, że Żółtooki pracuje konkretnie dla Lilith, typowaliśmy wtedy po prostu, że będzie to demon wyższej klasy. Zdecydowaliśmy, iż będzie ona kobietą, bo pierwszy demon był facetem itd.
Plan ciągle się zmienia, ewoluuje. Początkowo mieliśmy tylko tę drabinkę demonów i znaliśmy ich cel - uwolnienie Lucyfera i sprawienie, żeby ten opętał Sama. Mrocznym sekretem od zawsze był fakt, że Sam będzie naczyniem dla Diabła. Plan polegał na Deanie, który jest zmuszony zabić swojego brata. Tak to miało wyglądać. Ale potem wprowadziliśmy anioły, czyli dla równowagi pokazaliśmy też stronę Niebios. Do całej opowieści doszedł jeszcze Michał i fabuła wyewoluowała ze zwykłego "muszę znaleźć i zabić swojego brata" do bliźniaczych historii o dwóch braciach - jednych na ziemi, innych w Niebie, którzy są dla siebie przeciwieństwami.
Ogólnie pomogło nam trochę szczęście, a także dostrzegliśmy także możliwości stojące przed nami od samego początku. I w większości chyba nam to wszystko wyszło, przynajmniej tak mi się wydaje.
Jak się okazuje, wprowadzenie aniołów nie było aż tak przełomowe dla fabuły, jak mogłoby się to wydawać. Apokalipsa i tak by nadciągneła, a bracia i tak stanęliby przeciwko sobie. |
praedzio - Wto 03 Sie, 2010 05:27
A takie sobie coś: http://www.youtube.com/wa...player_embedded
Całkiem fajne.
Yvain - Wto 03 Sie, 2010 06:40
super
Admete - Wto 03 Sie, 2010 09:22
Rewelacja
Caitriona - Wto 03 Sie, 2010 16:24
Piękne!
Deanariell - Śro 04 Sie, 2010 00:19
Genialne! Brakowało mi czegoś tak zabawnego w temacie SPN. Yes, they can!
|
|
|