To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fantastyka - Socjologiczno-literacko-fanowskie rozmowy o HP

Harry_the_Cat - Pon 24 Lip, 2006 21:25

Ja tam będę Rona bronić! Za Hermioną z kolei nie przepadam, ale to może być bardziej zasługa E. Watson niż Rowling...
Admete - Pon 24 Lip, 2006 21:31

Też uważam, ze Ron ciapowaty nie jest. Wbrew pozorom jest całkiem wrażliwy, choć Hermiona mu tej wrażliwości w chwili zdenerwowania całkiem odmówiła ;-) Musi dorosnąc to pewne,ale każdy z nas kiedyś musiał.
Anonymous - Wto 25 Lip, 2006 11:36

Aragonte napisał/a:
Jak dla mnie Helena B.-C. może być świetna :grin:
Już się nie mogę doczekać :grin:

Też mi się wydaje, że się sprawdzi w tej roli. Szczególnie gdy sobie przypomnę "Miłość i śmierć w Wenecji" i to jej spojrzenie...

Aragonte - Wto 25 Lip, 2006 12:50

Admete napisał/a:
Też lubię Rona - to taki typ wiernego przyjaciela. Na pewno ma wady, ale wydaje mi się ciekawszy od Pottera. Natomiast Ginny moim zdaniem Rowling nie wyszła. Luna natomiast jest warta swej wagi w złocie :-D

To Ginny jest ciapowata, a nie Ron :wink:
Luna jest świetna jako postać :mrgreen:
A Hermionę baaardzo lubię :grin:
Harry w sumie mało mnie wzrusza...

Harry_the_Cat - Wto 25 Lip, 2006 12:54

Aragonte napisał/a:
Harry w sumie mało mnie wzrusza...


W sumie to masz rację - zrobili go bohaterem, to nim jest.

GosiaJ - Wto 25 Lip, 2006 13:59

Biedny ten Harry, nikt go nie lubi :wink: Ja bardzo lubiłam Syriusza - jeden z nielicznych prawdziwych facetów w serii moim zdaniem. No i Snape'a - ale Snape'a chyba bardziej ze względu na grającego go Alana niż na niego samego. Młode pokolenie - Ron, Hermiona, bliźniacy - bardzo dobrze opisane postacie, takie prawdziwe "typy uczniowskie" :-) Za to nigdy nie lubiłam i już chyba nie polubię Hagrida.
Aga85 - Wto 25 Lip, 2006 14:03

Cholibka, GosiuJ, nie lubisz Hagrida? :lol:
Hmm... ja tam jakąś wielką sympatią też do niego nie pałam, ale facet jest w porządku :D

Aga85 - Wto 25 Lip, 2006 14:15

Zgadzam się z Admete. Lupin jest wspaniałym 100-procentowym facetem. Syriusza też lubię, ale do Remusa mam szczery sentyment :wink: , a niech no tylko Rowling spróbuje coś mu zrobic w siódmej części, to popamięta! :twisted:
GosiaJ - Wto 25 Lip, 2006 14:25

Aga85 napisał/a:
Zgadzam się z Admete. Lupin jest wspaniałym 100-procentowym facetem. Syriusza też lubię, ale do Remusa mam szczery sentyment :wink: , a niech no tylko Rowling spróbuje coś mu zrobic w siódmej części, to popamięta! :twisted:


Dlatego powiedziałam "jednym z nielicznych", a nie - jedynym :-) Lupina też lubię.

Aga85 - Wto 25 Lip, 2006 14:30

GosiaJ napisał/a:
Dlatego powiedziałam "jednym z nielicznych", a nie - jedynym :-) Lupina też lubię.

W takim razie rozgrzeszamy :mrgreen:

Harry_the_Cat - Wto 25 Lip, 2006 15:41

GosiaJ napisał/a:
jeden z nielicznych prawdziwych facetów w serii moim zdaniem.
- jesli masz na mysli to, że zachowuje sie czasem jak duże dziecko, to faktycznie - prawdziwy facet.

GosiaJ napisał/a:
Za to nigdy nie lubiłam i już chyba nie polubię Hagrida.

Tu z kolei zgadzam się w całej rozciągłosci - nie wiem , po prostu nie jestem w stanie dostrzec, co w Hagridzie jest takiego, że jest ulubiona postacia tylu czytelników. Może któraś z Was mi to wytłumaczy?
Dla mnie to taki przyduży, przygłupi gajowy. Owszem, dobrego serca i serdeczny, ale dalej z naciskiem na przygłupi... Naprawde chciałabym wiedziec co jest w nim , Waszym zdaniem, wyjątkowego, bo może to ja slepa jestem...

Agn - Wto 25 Lip, 2006 18:54

No to jadziem z tem koksem...
Po długiej przerwie powracam do tego tematu i cóż widzę? Emerytki pogoniły burmistrzowi-ignorantowi kota. Brawo dla obu stron. A co z dziećmi? Ja wiem, czwarta część jest kapkę mroczna (scena na cmentarzu + podtekst erotyczny w scenie z kąpielą), ale że 3 babcie odpowiadają za CAŁE miasto? Brawo! Tak trzymać! Wszyscy pójdziemy na dziady...
Nimloth napisał/a:
- Uważam, że pisarze niepotrzebnie próbują chronić dzieci przed ich własną wyobraźnią. Wszyscy musimy się bać i konfrontować się z naszym lękiem w kontrolowanym środowisku, ponieważ to ważna część dorastania. Dziecko, które nie może czytać o dementorach, w rzeczywistym świecie prędzej, czy później padnie ich ofiarą - wyjaśnia autorka.

Nie może być - JKR powiedziała coś mądrego. Wiem, złośliwa jestem, ale autorka w wywiadach najczęściej daje głupie odpowiedzi, stąd me zdziwienie. A żeby było śmieszniej - ma cholerną rację. Choć z drugiej strony zastanawiam się, jak datowana jest ta wypowiedź. Bo brzmi podobnie do tego, co rzekł Stephen King, który polecał wszystkim 5 tom przygód o Pottym. Rzekł wtedy, że dzieci, które nie stykają się z negatywnymi emocjami, mają o wiele więcej lęków w życiu dorosłym. Coś w tym guście.
Admete wspomniała o baśniach Andersena - ja je lubiłam. Do dziś potrafię zapłakać nad losem ołowianego żołnierzyka (moja ulubiona baśń).
Harry_the_Cat napisał/a:
Nie tylko! Tam chyba prawie nad wszystkimi sie można popastwić: Syriusz Black, Remus Lupin, Draco Malfoy...

A dlaczego pastwić? Moim zdaniem imiona są świetne. Bardzo, hmmm, wymowne. Chociaż osobiście wolę imiona u Ewy Białołęckiej :)
Harry_the_Cat napisał/a:
Lubię D. Tennanta, ale nie do końca podobał mi sie jego wybór na Lupina (...)
ci sie podoba jako Dumbledore? Harris był jednak lepszy...

Pozwolę sobie wtrącić: Thewlisa, jeśli już, Tennata grającego Lupina nie znaju ;) Mnie się Thewlis podobał i to bardzo. Początkowo, patrząc na zdjęcia, też mówiłam "Nie! Nie! I jeszcze raz: NIE!!!", ale potem zobaczyłam film. I Thewlis znakomicie się obronił. Bo nie chodziło tutaj o wygląd, ale o to, jak ten aktor stworzył tę postać. W chwili obecnej nie wyobrażam sobie innego aktora w tej roli.
A Harris mi się W OGÓLE nie podobał jako Drops. Dziadziuś i tyle, dopiero w wersji Gambona widać, że Dumbledore potrafi skopać rzyć, jeśli trzeba. Miał tę niesamowitą energię.
Przy okazji wspomnę - dlaczego niby Oldman i Black to nie ta kategoria wiekowa? Pragnę zauważyć, że: Oldman od Blacka w chwili zagrania go w filmie nr 3 był od niego starszy (zdaje się) o raptem 7 lat. A Severus? Faceta przed czterdziestką gra aktor po sześćdziesiątce, to dopiero pomyłka wiekowa. Proszę mnie tu nie bić - Rickmana UWIELBIAM, jako Severusa jeszcze bardziej, to był TYLKO przykład.
To tyle z uwag ode moi. 8)
(Nie mogę przeczytać tematu do końca, bo mi się nie chce otwierać. WTF?! :shock: )

EDYCJA: O, teraz się wszystko otworzyło. Hmpf!
Dumbledore nie szyje. Koniec. Kropka.

Harry_the_Cat - Wto 25 Lip, 2006 19:12

Agn napisał/a:
Harry_the_Cat napisał/a:
Nie tylko! Tam chyba prawie nad wszystkimi sie można popastwić: Syriusz Black, Remus Lupin, Draco Malfoy...

A dlaczego pastwić? Moim zdaniem imiona są świetne. Bardzo, hmmm, wymowne. Chociaż osobiście wolę imiona u Ewy Białołęckiej
Harry_the_Cat napisał/a:
Lubię D. Tennanta, ale nie do końca podobał mi sie jego wybór na Lupina (...)
ci sie podoba jako Dumbledore? Harris był jednak lepszy...

Pozwolę sobie wtrącić: Thewlisa, jeśli już, Tennata grającego Lupina nie znaju


No właśnie Hmpf!
1. Z Tennanta/Thewlisa już sie tłumaczyłam.
2. Z tym pastwieniem to ironia była... Uwielbiam doszukiwać się znaczeń imion u JKR.

Czyli w sumie 2 x :razz:

Agn - Wto 25 Lip, 2006 19:22

Ja sie zastanawiam nad imieniem panny Granger. Ok, Hermiona to byla corka Heleny, ale zastanawia mnie, jakie to ma znaczenie. Moze w ogole nie miec, po prostu ladnie brzmiec. ;)
MiMi - Wto 25 Lip, 2006 19:27

NA temat Dumbledora gadałam z przyjaciółką i wspólnie stwierdziłyśmy, że on możę żyć, bo jego "niby śmierć" mogła się bardzo opłacać: 1. Teraz Snape jest najbliższym "współpracownikiem" Voldemorda 2. Voldemord myśli, że D. nie żyje i jest bardziej spokojny i pewny siebie 3. Śmierć i domysły o "nie śmireci" D. były ciekawym, jesli można to tak określić, wątkiem w książce, mi się o wiele bardziej chce przeczytać kolejną część, bo chce wiedzieć, czy moje domysły są słuszne i to może przyciągać również innych.
Agn - Wto 25 Lip, 2006 19:32

A ja jak zobacze, ze smierc Dropsa to mistyfikacja, to sie oficjalnie na autorke obraze. Ide tropem zabijania coraz wazniejszych postaci. Tak, zeby w siodemce zostal juz tylko Potty... albo Vmordemort.
MiMi - Wto 25 Lip, 2006 19:55

Mi się wydaje, że Harry umrze, bo w tej przepowiedni było powiedziane, że naznaczy go równym sobie, czy coś takiego, logicznie myśląc Harry nie może zabić lorda nie zabijając siebie, bo jest mu równy.
Agn - Wto 25 Lip, 2006 20:07

Szczerze piszac nigdy w zyciu bym nie wymyslila takiej interpretacji. Rownym sobie, ze sie tak wyraze, moca (to nie jest rownoznaczne z inteligencja czy czyms tam, zeby nie bylo, ze wobec Voldka Potty ledwie rozdzke umie utrzymac w lapie). Moze odpornoscia. Moze w jakis sposob sprytem. Rowny nie oznacza "polaczony", wiec zginie jeden albo drugi.
Anonymous - Śro 26 Lip, 2006 08:07

Aga85 napisał/a:
MiMi napisał/a:

Słyszałam, żę Dumbledore nie zginął, bo zrobił sobie tego horcluksa, czy jak sie to pisze.


Ale żeby go zrobić, trzeba kogoś zabić!


Też czytałam o horrkruksie (czy jak to się pisze ;) ) i też słyszałam kontrargumenty, że przecież trzeba kogoś zabić. I mi się przypomniało coś z pierwszej części. W pierwszym tomie, gdy Harry jedzie pociągiem, kupuje czekoladowe żaby z kartami i trafia mu się z Dumbledorem. W tekście na odwrocie karty jest napisane:
"(...) Dumbledore jest szczególnie znany ze zwycięstwa nad czarnoksiężnikiem Grindelwaldem (1945)".
Zwycięstwo - czyli możliwe, że zabił Grindelwalda i "przy okazji" stworzył horruksa.

Co do wskrzeszenia Syriusza - czytałam, że ponoć autorka powiedziała, że Syriusz odżyje. W końcu nie umarł on całkowicie normalnie, tylko wpadł za jakąś zasłonę i podobno uda mu się wyjść ;) .

Agn - Śro 26 Lip, 2006 09:51

Ja z kolei czytałam, że śmierć Syriusza jest jej potrzebna do kolejnych części. Jako że określiła stan Syriuszowy jako śmiertelny - dla mnie Black też nie szyje.
Aga85 - Śro 26 Lip, 2006 14:09

Nimloth napisał/a:
Też czytałam o horrkruksie (czy jak to się pisze ;) ) i też słyszałam kontrargumenty, że przecież trzeba kogoś zabić. I mi się przypomniało coś z pierwszej części. W pierwszym tomie, gdy Harry jedzie pociągiem, kupuje czekoladowe żaby z kartami i trafia mu się z Dumbledorem. W tekście na odwrocie karty jest napisane:
"(...) Dumbledore jest szczególnie znany ze zwycięstwa nad czarnoksiężnikiem Grindelwaldem (1945)".
Zwycięstwo - czyli możliwe, że zabił Grindelwalda i "przy okazji" stworzył horruksa.

Wiem, że jest wiele różnych teorii, ale jakoś nie chce mi się wierzyć, że Dumbel podzieliłby swoją duszę. :roll: To nie w jego stylu... przynajmniej takie jest moje zdanie.

Agn - Śro 26 Lip, 2006 16:10

Tym bardziej, ze (zdaje sie) tworzenie horkruksow to wyzsza czarna magia. A to mi nijak nie pasuje do poczciwego starego Dropsa.
MiMi - Czw 27 Lip, 2006 15:50

Kilka razy też myślałam, że n akońcu Harry obudzi się i zacznie opowiadać swoim rodzicom o tym śnie, oni opowiedzą to reszcie znajomych, m.in. Syriuszowi, Hagridowi itp. Chyba mi się to śniło, ale myślałam nad takim zakończeniem :mrgreen:
Anonymous - Czw 27 Lip, 2006 16:18

Agn napisał/a:
Tym bardziej, ze (zdaje sie) tworzenie horkruksow to wyzsza czarna magia. A to mi nijak nie pasuje do poczciwego starego Dropsa.

Może poznamy mroczną stronę Dumbledore'a? ;)

Agn - Czw 27 Lip, 2006 16:29

MiMi, nieeee, takie zakończenie pogrzebałoby tę serię na wieki wieków. Amen. ;)

Ahahahahahhahaha! Ciemna Strona Dumbledore'a! Nim, zabić mnie chcesz? :lol:
To może zamieśćmy i to?

Voldemort: Dumbledore never told you what happened to your father...
Potty: He told me enough. He told me that you've killed him.
Voldemort: No, Harry! I am your father!
Potty: (z miną cierpiącego na ból siekaczy królika) NOOOOO!!!
(efektownie spada w jakąś dziurę)

Takie wersje wydarzeń też się już pojawiały. ;)



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group