To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Anna Karenina

zuza - Wto 27 Lis, 2012 22:15

Wrocilam z Anny Kareniny. Podobalo mi sie bardzo, bardzo. Choc zdaje sobie sprawe, ze nie kazdemu musi odpowiadac przyjeta konwencja, dla mnie jest super. Piekne stroje, wnetrza, kolory, sekwencje jak baletowe, zywe posagi... Aktorzy mi odpowiadaja wszyscy oprocz Wronskiego, malo seksowny jak dla mnie, jego brat o wiele bardziej. Przekonalam sie, ze Matthew umie mowic piskliwie, szok totalny.

Bardzo polecam!

nicol81 - Sob 01 Gru, 2012 21:51

Hehehe, ja też nie poznałam Ruth Wilson. :rotfl: Ogólnie polecam - to chyba mój ulubiony Karenin. Mateuszek jako Stiwa też dobry, tylko mało go...
Bonduelle - Nie 09 Gru, 2012 22:26

Również polecam, choćby dlatego że film jest inny, nietypowy. Doceniam odwagę reżysera.

Macfadyen naprawdę mnie ubawił, nie spodziewałam się u niego aż takiego talentu komediowego. Keiry nie polubię chyba, w każdym filmie moim zdaniem gra tym samym zestawem min. Co do Wrońskiego - hm... podtrzymuję opinię, że jest - delikatnie mówiąc - mało męski, ale byłam przyjemnie zaskoczona oszczędną grą aktorską odtwórcy tej roli, nie przerysował postaci. I trudno nie zauważyć, że ma przepiękne oczy, chociaż cały efekt psuje ten przebrzydły wąsik :?
Wątek Kitty i Lewina uroczy i niewinny jak trzeba :)

asiek - Pon 10 Gru, 2012 10:46

A ja jestem zawiedziona, ta ekranizacja ma niewiele wspólnego z powieścią. W zasadzie trudno nazwać ten film ekranizacją, to raczej wariacja na temat Anny Kareniny. :roll: Reżyser całą parę skierował na formę, a nie na treść. To wydmuszka, która cieszy oko barwą, ale wewnątrz jest pusta.

Bonduelle napisał/a:
Wątek Kitty i Lewina uroczy i niewinny jak trzeba

Ale w powieści ten wątek nie był uroczy i niewinny... Był przepełniony miłością, namiętnością, rozpaczą, tęsknotą i zawiedzionymi nadziejami.
Już o Annie i Wrońskim nie wspomnę, nie ma czego porównywać. :roll:
Chyba jednak za bardzo jestem przywiązana do bohaterów Tołstoja, aby zawchycić się wizją Wrighta.


Bonduelle napisał/a:
Keiry nie polubię chyba, w każdym filmie moim zdaniem gra tym samym zestawem min.

Zgadzam się... Jakbym oglądała powtórkę z Księżnej . :roll:

Generalnie filmu nie polecam, chyba że jako przykład nieudanej ekranizacji.

Blair W. - Pon 10 Gru, 2012 16:02

asiek napisał/a:

Chyba jednak za bardzo jestem przywiązana do bohaterów Tołstoja, aby zawchycić się wizją Wrighta.

Zgadzam się... Jakbym oglądała powtórkę z Księżnej .


Chyba za bardzo serio poraktowałaś ten film. Jest całkiem ładny, w ładnych strojach i nastrojowej muzyce i tylko o to autorowi chodziło. A umówmy się, co nas ma zaskoczyc w Annie Kareninie? To tak jak wchodził na ekrany "Romeo i Julia" Leo diCaprio, gdzie chodziło poprostu formę i uwspóczesnienie, bo chyba fabuła mało kogo zakoczyła.

Dla mnie w tym filmie było trochę za dużo pociągu. ;P
A Keira od czasu "Niebezpiecznej metody" podciągnęła swój warsztat artystyczny i muszę jej oddać, że dodała parę min do zestawu obowiązkowego. Szału nie ma ale jest progres.

Admete - Pon 10 Gru, 2012 16:50

Ale akurat w Romeo i Julii tekst nie został zmieniony, czyli nie spłycono relacji między bohaterami. Forma nie przytłoczyła treści.
asiek - Pon 10 Gru, 2012 16:52

Blair W. napisał/a:
Chyba za bardzo serio poraktowałaś ten film. Jest całkiem ładny, w ładnych strojach i nastrojowej muzyce i tylko o to autorowi chodziło.

Oczekiwałam czegoś więcej niż ładnej oprawy. Chociaż "ładna oprawa"" w przypadku Keiry jest wątpliwa. Jej chorobliwa chudość jest odstręczająca. Pominę już fakt, że w powieści Anna miała bardzo kobiece kształty.

Blair W. napisał/a:
A umówmy się, co nas ma zaskoczyc w Annie Kareninie?

A czy musi coś zaskakiwać ? Czy zwyczajna chwila zadumy i wzruszenia nie wystarczy ? Są dzieła, które nie wymagają rewolucyjnego podejścia, aby zachwycały.

Bonduelle - Pon 10 Gru, 2012 17:10

asiek napisał/a:

Ale w powieści ten wątek nie był uroczy i niewinny... Był przepełniony miłością, namiętnością, rozpaczą, tęsknotą i zawiedzionymi nadziejami.


No nie był całkiem niewinny, wiadomo. Niemniej w porównaniu z chorym związkiem Anny i Wrońskiego wydawał się wyjątkowo mało pokręcony ;) Cieszę się że oszczędzono nam niektórych rozważań Lewina, szczerze mówiąc. Zdaje się że idea była taka, żeby Lewinów ukazać jak przeciwwagę dla głównej pary, stąd uproszczenia.

Ja idąc na film spodziewałam się uczty dla oka i niewiele więcej, a o dziwo i tak wydarzenia z książki potraktowano o wiele wierniej niż się spodziewałam. Rozmawiałam po wyjściu z kina z przyjaciółką, która powieści nie czytała i marudziłam jej, że niektórych wątków się nie dopatrzyłam - a ona nie znając literackiego pierwowzoru stwierdziła, że tam były! Więc może po prostu musimy przełknąć fakt, że wierne ekranizacje już się przestaje robić.
(Nie bijcie, ale moim zdaniem to dobrze, bo DiU z 1995 reprezentująca stary dobry BBC-owy styl się nie najlepiej starzeje i nie przyciągnie współczesnych odbiorców)

Akaterine - Pią 18 Sty, 2013 18:54

Obejrzałam nową wersję. Jakie to było głupie :o . Cała ta otoczka teatralna, jakieś niby tańczone sceny - ani to ładne, ani jakieś poruszające, cały czas się tylko zastanawiałam, po co to było. Wroński tragedia, Anna nie lepsza - zarówno wygląd, jak i aktorstwo. Tylu fajnych aktorów tam grało, aż szkoda było patrzeć, jak się marnują (poza Macfadyenem, który wypadł świetnie).
Anonymous - Pon 21 Sty, 2013 11:36

asiek napisał/a:
A ja jestem zawiedziona, ta ekranizacja ma niewiele wspólnego z powieścią. W zasadzie trudno nazwać ten film ekranizacją, to raczej wariacja na temat Anny Kareniny. Reżyser całą parę skierował na formę, a nie na treść. To wydmuszka, która cieszy oko barwą, ale wewnątrz jest pusta.

Muszę się pod postem aśka podpisać. Puścizna okrutna.
W tej książce jest tylko forma. Piękna, bizantyjski przepych, oko się cieszy, ale nic więcej. Nie ma dramatu, nie ma wzruszeń, nie ma przeżywania filmu.
Mogli to wydać w formie albumu i dołączyć płytę....

BeeMeR - Pon 05 Maj, 2014 22:07

Obejrzałam na razie pół godziny filmu z 2012r - ciekawy pomysł na sceniczne ujęcie tematy, ale to przestylizowanie panów - maskara :zalamka:
Sama nie wiem kto gorszy, Wroński z jajecznicą na głowie czy Lewin z :frustracja: okropieństwo :confused3:
Z nich wszystkich zdecydowanie wolę Karenina :P

olenka1108 - Wto 13 Maj, 2014 12:09

Mnie też ta ekranizacja nie porwała. Bardzo przeciętna.

Co zaś tyczy się Keiry, to też irytują mnie ciągle te same jej miny. Każdy film na jedno kopyto. Nieszczęśliwie zawsze gra w filmach kostiumowych, które mnie interesują :frustracja:

praedzio - Wto 14 Kwi, 2020 08:52

Nadrobiłam wątek, bo obejrzałam wczoraj na TVP Kultura film Joe Wrighta. Właściwie nigdy mnie ta historia nie interesowała, więc do tej pory nie obejrzałam żadnej ekranizacji. Do wczoraj. ;) Zadziwił mnie fakt, jak ta ekranizacja (czy adaptacja) jest naszpikowana znanymi mi aktorami. Tak naprawdę do ekranu przyciągnął mnie rudowłosy Lewin i tak już tam zostałam. ;) A że aktora grającego Wrońskiego widziałam wcześniej w Marvelowym universum, to też miałam lekki ubaw. Czasem niektóre filmy warto oglądać sporo lat po premierze, tak sobie myślę.

W sumie dziwny pomysł ze scenografią, ale go łyknęłam. Niestety, scena tańca uwydatniła, jak Keira nie umie tańczyć. :zalamka: I to popsuło mi cały odbiór tego fragmentu. Podobały mi się sceny plenerowe, których tu było mało, ale były za to ładne, malarskie. :serce: Ruth Wilson... :shock: O, mój Boże. Ona to musiała albo przegrać zakład, albo mieć dziwne poczucie humoru, żeby tak się dać zeszpecić do roli. Przez cały czas jak na nią patrzyłam, to krzyczałam w duchu: "Kobieto, gdzie się podziały twoje brwiiii???" :zalamka:

W sumie wieczór nie uznaję za stracony, film mnie wciągnął. Czy wrócę do niego... nie wiem, może za kolejne kilka lat. ;)

Trzykrotka - Wto 14 Kwi, 2020 09:05

Może szkoda, że nie zatrzymałam się wczoraj na Kulturze, kiedy znalazłam ten seans, ale nie dałam jednak rady. Widziałam trzy inne ekranizacje, ostatnią tę z Sophie Marceau i Seanem Beanem (mój ci on! :serce: :serce: ) i nie zdzierżyłam obecnej. Chyba juz nie ma powrotu.
Admete - Wto 14 Kwi, 2020 09:26

Też zauważyłam wczoraj ten film na Kulturze, ale nie lubię ani tej historii, ani rosyjskich klimatów, więc nie próbowałam.
BeeMeR - Wto 14 Kwi, 2020 10:10

Ja to cudo z Keirą kiedyś widziałam, nie moja bajka - co innego Sean Bean :serce:
Caitriona - Śro 15 Kwi, 2020 10:57

Obejrzała raz, niedługo po premierze. Pamiętam że Keira nadal mi nie pasuje do kostiumów, a Wroński to w tej wersji taki ciapuś. Podobał mi się Karenin i muzyka, do muzyki wracam.
BeeMeR - Nie 17 Lis, 2024 20:31

Anna tańczy z Wrońskim x 4 - przyznaję, że pierwszej i ostatniej wersji nie widziałam, ale raczej mi nie zależy :serduszkate:
https://www.youtube.com/w...FIzg1q6Og&t=30s

Trzykrotka - Wto 19 Lis, 2024 19:57

Uwielbiam scenę z Marceau i Beanem, choć filmem nie byłam zachwycona. Ale walc - cudo. Nie tylko głowna para, ale rozmach tańca, ten wspaniały mistrz ceremonii! Ostatnia ekranizacja przekombinowana na maksa, a Anna sprawia wrażenie jakiejś kokoty, a nie skromniej i cnotliwej mężatki. I cudaczna choreografia, co też oni wyrabiają z rękami? Jakby się od komarów oganiali.
O pierwszej nie wspomnę. Jak mogli tak pięknej kobiecie jak Vivien Leigh dać do pary takiego Wrońskiego :confused3:
BeeMer :kwiatek: wielkie dzięki za link.

Loana - Śro 20 Lis, 2024 18:56

BeeMeR napisał/a:
Anna tańczy z Wrońskim x 4 - przyznaję, że pierwszej i ostatniej wersji nie widziałam, ale raczej mi nie zależy - najbardziej lubię i tak 2017 :serduszkate:
https://www.youtube.com/w...FIzg1q6Og&t=30s

Świetny ten filmik, tylko trochę żałuję, że ucięli ostatni film, ulubiony autorki - z 2017. Bo w opisie jest pięć filmów, a na filmiku tylko cztery :( Pewnie musiała uciąć z okazji praw autorskich czy cuś.
Nie widziałam żadnej ekranizacji, bo nie chciałam - znam historię z opisów, ale nie jest to coś, co bym chciała czytać/widzieć. Więc obejrzałam te sceny tańców bez żadnych sentymentów, że jakiś film był lepszy/gorszy. I muszę przyznać, że najgorzej wypadły sceny z filmu 1997, z Keirą - brr, stroje okropne, stylizacje okropne, taniec udziwniony i jakiś taki sztuczny. Najbardziej taniec (w sumie stroje też :P ) spodobał mi się w wersji rosyjskiej, z 2012 - naprawdę wypadł bardzo romantycznie. I pani tańczy z trenem, szacun dla niej!

BeeMeR - Śro 20 Lis, 2024 19:19

2017 to chyba to:
https://www.youtube.com/watch?v=aoyVRUXXDqg

ale to musi czegoś innego brakować. :mysle:
Ok, brakuje 1967 - zwiastun, ale widać trochę tańca
https://www.youtube.com/watch?v=BOxlSrY9y6U

Nawiasem, dla mnie najgorszy Wroński to ten od Keiry :confused3:

Loana - Czw 21 Lis, 2024 14:30

BeeMeR napisał/a:
Nawiasem, dla mnie najgorszy Wroński to ten od Keiry :confused3:

Jest straszny, przyznaję... nie rozumiem zachwytu nim, ulizany cherubinek :P



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group