To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

North and South - serial BBC - Ulubione sceny z serialu

Anonymous - Pon 19 Lis, 2007 23:01

ale tak w sumie to kiedy mogła to sie oglądała to co jej szkodzilo wtedy :frustracja:
fanturia - Pon 19 Lis, 2007 23:31

Towarzystwo ciotki?
Loana - Wto 20 Lis, 2007 07:36

Zaglosowalam na hebratke. W sumie nie wiem czemu, chyba dlatego, ze wszystkie sceny sa wspaniale, ale zawsze jest jakies male ale... a na herbatce to bylo takie slodkie, jak on sie jej przygladal :) .
miss-p - Śro 21 Lis, 2007 11:20

moje ulubione sceny to zdecydowanie rozmowy pomiędzy Johnem a jego matką. Zwłaszcza te dwie- bezposrednio przed i po oswiadczynach Johna. no i oczywiście jeszcze uwielbiam wyjazd Margaret i "look back". ale w ankiecie zagłosowalam na "Jaś w Helstone"- te niebieskie oczy spogladajace znad żółciutkiej róży :thud:
BeeMeR - Sob 24 Lis, 2007 11:35

lady_kasiek napisał/a:
ale tak w sumie to kiedy mogła to sie oglądała to co jej szkodziło wtedy :frustracja:
Tak, ale ZANIM wsiadła do powozu - potem to już by wyglądało podejrzanie :? ja bym przynajmniej tak zmontowała scenę, żeby słowa "Look back" wypadły wcześniej, jak ona idzie do powozu, a jak odjeżdża, to już tylko spojrzenie Johna :mysle:
fanturia - Sob 24 Lis, 2007 15:16

BeeMeR napisał/a:
lady_kasiek napisał/a:
ale tak w sumie to kiedy mogła to sie oglądała to co jej szkodziło wtedy :frustracja:
Tak, ale ZANIM wsiadła do powozu - potem to już by wyglądało podejrzanie :? ja bym przynajmniej tak zmontowała scenę, żeby słowa "Look back" wypadły wcześniej, jak ona idzie do powozu, a jak odjeżdża, to już tylko spojrzenie Johna :mysle:


O tak, masz całkowitą rację .

Marta - Pon 26 Lis, 2007 15:48

Zupełnie nie rozumiem, jak to się stało, że jeszcze tu nie głosowałam... :co_stracilam: Ale już nadrobiłam zaległości, spełniłam obywatelski obowiązek i oddałam głos na pierwsze oświadczyny. Podoba mi się w tej scenie pasja, z jaką on do niej mówi, te uczucia, które w każdym słowie są tak gęsto posiane, jej reakcje, oburzenie, niedowierzanie... A chyba najbardziej podoba mi się to, co jest zaraz po tej scenie - jak Jaś wychodzi z jej domu, i ta jego mina na schodach, ten nos z profilu..... :thud:
Caitriona - Pon 26 Lis, 2007 16:59

Kurczę już nie pamiętm na co głosowałam... Ale jakbym miał dzis zagłosować były by to właśnie pierwsze oswadczyny ;)

edit: znalazłam swój głos - były to oczywista oświadczyny, bo brak tu sceny Look Back

nicol81 - Pon 26 Lis, 2007 19:17

Ja bardzo lubię tę scenę, ale do pełni uwielbienia brakuje mi tego, że mam przy tej scenie chęć zdzielić kogoś w łeb Kogoś pełnego uprzedzeń, kto nie potrafi docenić wspaniałego człowieka ani prawdziwych uczuć :bejsbol:
Dlategoż zagłosowałam na scenę peronową, gdzie wreszcie ktoś się kaja...

Harry_the_Cat - Pon 26 Lis, 2007 19:25

Dla mnie scena oświadczyn jest własnie powodem mojego upadku... :rumieniec:
nicol81 - Pon 26 Lis, 2007 19:27

Jakiego upadku?
Harry_the_Cat - Pon 26 Lis, 2007 19:29

No bo od tego wszystko się zaczęło - fora internetowe, grafiki, klipy... Kupa kasy wydana na DVD... :rumieniec:
nicol81 - Pon 26 Lis, 2007 19:34

Ech, i tak długo się trzymałaś. :wink: Toż to prawie połowa filmu... :shock:
Ja lubię jeszcze scenę na thortonparty, gdzie Małgosia jest po raz pierwszy miła dla słoneczka :-P I uścisk dłoni :serce:

Harry_the_Cat - Pon 26 Lis, 2007 19:39

Ja tę scenę widziałam jeszcze przed filmem.... :rumieniec:
fanturia - Pon 26 Lis, 2007 19:40

nicol81 napisał/a:
Ja bardzo lubię tę scenę, ale do pełni uwielbienia brakuje mi tego, że mam przy tej scenie chęć zdzielić kogoś w łeb Kogoś pełnego uprzedzeń


I obwinia niesprawiedliwie...

Caitriona - Pon 26 Lis, 2007 19:41

Harry_the_Cat napisał/a:
Dla mnie scena oświadczyn jest własnie powodem mojego upadku... :rumieniec:

Ale Harry przecież dobrze Ci z tym upadkiem ;) :-P

Harry_the_Cat - Pon 26 Lis, 2007 19:48

Caitriona napisał/a:
Harry_the_Cat napisał/a:
Dla mnie scena oświadczyn jest własnie powodem mojego upadku... :rumieniec:

Ale Harry przecież dobrze Ci z tym upadkiem ;) :-P


Nawet bardzo... :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Caitriona - Pon 26 Lis, 2007 19:50

Harry_the_Cat napisał/a:
Nawet bardzo... :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Tak myślałam ;) :mrgreen:
Oby więcej takich upadków było! :mrgreen:

fanturia - Śro 05 Gru, 2007 20:30

nicol81 napisał/a:
Ja bardzo lubię tę scenę, ale do pełni uwielbienia brakuje mi tego, że mam przy tej scenie chęć zdzielić kogoś w łeb Kogoś pełnego uprzedzeń, kto nie potrafi docenić wspaniałego człowieka ani prawdziwych uczuć :bejsbol:


A teraz popatrz na to z drugiej strony. Przyjeżdżasz do brudnego i zadymionego miasta z sielskioej wsi. Spotykasz przystojnego faceta, ale okazuje się brutalem katującym podległych pracowników. Jego matka to smoczyca święcie przekonana, że wszystkie panny na niego lecą (a zwłaszcza na jego pieniądze) i głośno o tym mówiąca. W dodatku wszystkim daje do zrozumienia, że żadna nie jest go godna. A siostra to idiotka. Nawet nie słodka idiotka, tylko wredna i złosliwa. I facet, którego nawet nie lubisz, którego spotykasz tylko tylko przy oficjalanych okazjach, który nie daje ci wcześniej do zrozumienia że znzczysz coś więcej dla niego, o którym tak naprawdę nic nie wiesz - co lubi, czego ne lubi itp. pewnego dnia się oświadcza. Naprawdę przyjmujesz z wdzięcznoscią jego oświadczyny?

Nellie - Śro 05 Gru, 2007 21:46

Hmmm... U Margaret to się wtedy chyba jeszcze liczyło "co ludzie powiedzą" - więc ona nie będzie tak, co to inne panny za P. Johnem się uganiające. Ona zachowa resztki godności i w życiu nie da satysfakcji takiej np. Pani Thornton, ani nigdy nie będzie powodem plotek w tym zadymionym Milton. Po scenie strajku to już musiała stanąć w prawdzie sama ze sobą, no ale wiemy, ile czasu jej to zajęło...Dość, że od tego momentu zaczęło w niej kiełkować choćby to, żeby być szczerą wobec siebie i pomału zdobywać się na niezależność sądów. Efektem mogło być późniejsze przekazanie swoich zainwestowanych pieniędzy w wiadomym celu... :wink:
Anonymous - Śro 05 Gru, 2007 21:56

Fakt fanturia poruszła problem z innej strony. Bo my patrzymy na to raczej z punktu widzenia Jasia.(bo sercem widzi sie najlepiej)
fanturia - Śro 05 Gru, 2007 21:58

Po scenie zerwnia strajku to chyba dopiero zaczęła podejrzewać, że JT nie jest jej całkiem obojętny. Potrzebowała czasu i przekonania, że ona też nie jest obojetna. Czasu nie dostała.
nicol81 - Śro 05 Gru, 2007 22:00

fanturia napisał/a:

A teraz popatrz na to z drugiej strony. Przyjeżdżasz do brudnego i zadymionego miasta z sielskioej wsi. Spotykasz przystojnego faceta, ale okazuje się brutalem katującym podległych pracowników. Jego matka to smoczyca święcie przekonana, że wszystkie panny na niego lecą (a zwłaszcza na jego pieniądze) i głośno o tym mówiąca. W dodatku wszystkim daje do zrozumienia, że żadna nie jest go godna. A siostra to idiotka. Nawet nie słodka idiotka, tylko wredna i złosliwa. I facet, którego nawet nie lubisz, którego spotykasz tylko tylko przy oficjalanych okazjach, który nie daje ci wcześniej do zrozumienia że znzczysz coś więcej dla niego, o którym tak naprawdę nic nie wiesz - co lubi, czego ne lubi itp. pewnego dnia się oświadcza. Naprawdę przyjmujesz z wdzięcznoscią jego oświadczyny?

Jak już było wspominane, dziewczę, które przyjechało z sielskiej wsi, spędziło sporo czasu w innym brudnym, zadymionym mieście. Nie należy źle myśleć o czlowieku przez jego rodzinę (jakby była doń pozytywnie nastawiona, mogłaby mu współczuć matki i siostry :-P ) Brutal? Po kilkakrotnym złapaniu z papierosem przy bawełnie ja byłabym mniej łagodna... :uzi: Higgins zresztą przyznał mu rację. Nic nie wie?- ależ na tym polega problem. Małgorzatka w swoim mniemaniu wie wszystko o Thortonie- jak wygladało jego życie, jak traktuje pracowników, co myśli i czuje- dzięki dopasowaniu go do swoich wyobrażeń o Podłym Fabrykancie z Północy. Nie zraża jej, że popełnia przy tym błędy.
Prawdę mówiąc, Thorton stal się dla Małgosi chłopcem do bicia, na którym skrupia swoją złość z powodu niechcianej przeprowadzki do piekła. Dlatego bejsbol jest tu na miejscu :bejsbol:

fanturia - Śro 05 Gru, 2007 22:27

nicol81 napisał/a:
Jak już było wspominane, dziewczę, które przyjechało z sielskiej wsi, spędziło sporo czasu w innym brudnym, zadymionym mieście. Nie należy źle myśleć o czlowieku przez jego rodzinę (jakby była doń pozytywnie nastawiona, mogłaby mu współczuć matki i siostry :-P ) Brutal? Po kilkakrotnym złapaniu z papierosem przy bawełnie ja byłabym mniej łagodna... :uzi: Higgins zresztą przyznał mu rację. Nic nie wie?- ależ na tym polega problem. Małgorzatka w swoim mniemaniu wie wszystko o Thortonie- jak wygladało jego życie, jak traktuje pracowników, co myśli i czuje- dzięki dopasowaniu go do swoich wyobrażeń o Podłym Fabrykancie z Północy. Nie zraża jej, że popełnia przy tym błędy.
Prawdę mówiąc, Thorton stal się dla Małgosi chłopcem do bicia, na którym skrupia swoją złość z powodu niechcianej przeprowadzki do piekła. Dlatego bejsbol jest tu na miejscu :bejsbol:


Och, ja nigdzie nie pisałam, że jej postępowanie jest bez wad. Mogłaby mu wspóczuc matki i siostry (zwłaszcza siostry) ale to nie powód, żeby znosić codziennie towarzystwo Fanny ;)
A bejsbol nie jest na miejscu :confused3: Nie widziała w nim wspaniałego człowieka, ale też taki wspaniały nie był. Miał swoje wady i zalety. Nie widziała prawdziwych uczuć? A gdzie je miała widzieć! w tym, że gryzł się w język w jej towarzystwie zamiast wybuchnąć ja zazwyczaj? Sam przyznawał, że ma gwałtowny charakter. Pamiętaj, że to była 18-letnia panienka wychowana w tzw. dobrym domu. Pewne zachowania były w towarzystwie nieakceptowalne a Margaret znana była z tego, że zawsze postępowała właściwie. Dobrej woli jej nie brakowało. Na przyjeciu u Thortonów to ona pierwasza wyciągnęła rękę.

nicol81 - Czw 06 Gru, 2007 11:40

Tak, pierwsza wyciągnęła rękę, co mnie ucieszyło. Pierwszy raz była dlań miła...A następnie znowu przy rozmowie poleciała uprzedzeniami...Gdzie dobra wola? Thorton chciał się uczyć z jej ojcem, Higgins powiedział jej, że palacz zasługiwał na wypłacenie, Betsy, że to nie u Thortona zachorowała...A ona nie chciała zmienić swej opinii.
To chyba dobrze, że się na końcu Fanny pozb...eee, chciałam powiedzieć, że ją za mąż wydali... :wink:
A Thortonową nawet w pewien sposób lubię...



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group