Literatura - Proza i poezja - "Jeżycjada"
Caitriona - Pią 22 Lut, 2008 19:48
Czy ktoś może mi powiedzieć (jeśli wie oczywiście) jakie ksiażki są po Dziecku piątku?
Gunia - Pią 22 Lut, 2008 20:04
10. Nutria i Nerwus
11. Córka Robrojka
12. Imieniny
13. Tygrys i Róża
14. Kalamburka
15. Język Torlli
16. Żaba
17. Czarna polewka
Caitriona - Pią 22 Lut, 2008 20:06
Oj, troszku mi się przegapiło... Dzięki Gunia
trifle - Pią 22 Lut, 2008 20:18
O, to ja chyba tylko "Kalamburki" nie czytałam.. Ale i tak największym sentymentem darzę te stasze, z młodymi Borejkównami, no i z Cesią Żak i Kreską.
Wiedźma - Pią 22 Lut, 2008 20:40
| trifle napisał/a: | O, to ja chyba tylko "Kalamburki" nie czytałam.. Ale i tak największym sentymentem darzę te stasze, z młodymi Borejkównami, no i z Cesią Żak i Kreską. |
Akurat "Opium w rosole" to ja nie mogę czytać. Tak jest mi żal Aurelii i tej nieszczęsnej Ewy Jedwabińskiej... Przede wszystkim Ewy Jedwabińskiej, bo autorka nawet nie dała jej szansy na jakieś wyprostowanie sobie życia, uśmiercając w późniejszych tomach. A szkoda, Ewa nie jest zła tylko beznadziejnie zamotana we własne lęki i urazy. Maćka Ogorzałki natomiast nie cierpię serdecznie.
Uwielbiam za to "Szóstą klepkę" (Bobcio wymiata!), "Kwiat kalafiora", "Brulion Bebe B." (barokowa fraza Bernarda Żeromskiego jest doprawdy zniewalająca), "Pulpecję", i "Nutrię i Nerwusa". Lubię też "Kłamczuchę" i "Idę sierpniową". Przez "Żabe" nie przebrnęłam wcale, a "Czarna polewka" mnie po prostu dobiła. Nie wspominając już o tym że nie daruję pani Musierowicz tego, że z mojego ukochanego, ironicznego i pyskatego Pyziaczka zrobiła fuję i fubrawca... tego, szuję i szubrawca, wiarołomnego męża, wyrodnego ojca, kryminalistę i alkoholika.
Ulka - Sob 23 Lut, 2008 21:24
| Wiedźma napisał/a: | | Maćka Ogorzałki natomiast nie cierpię serdecznie. | Dlaczego?
| trifle napisał/a: | | no i z Cesią Żak i Kreską. | i Hajdukiem Dlaczego oni właściwie później się [prawie] ni epojawiają??
trifle - Sob 23 Lut, 2008 23:56
Właśnie kończę "Opium..". Naprawdę lubię małą Geniusię/Aurelię, Kreskę i Dmuchawca. A Maciek to rzeczywiście irytujący typ.. Najbardziej mnie wkurzyło jak przyszedł do Kreski, po tym jak ją widział biegającą z Lelujką po parku, z wielką naganą, że "haniebnie" się zachowała, że go zawiodła i coś tam jeszcze, zupełnie przekonany, że ma rację. Noż po prostu.. Ale skoro Kreska tak go.. ekhem.. to trudno
A Hajduka też lubię, fajny jest Po "Szóstej klepce" odnowiło mi się marzenie o pokoju w wieży, ach
Wiedźma - Nie 24 Lut, 2008 15:37
| Ulka napisał/a: | | Wiedźma napisał/a: | | Maćka Ogorzałki natomiast nie cierpię serdecznie. | Dlaczego? |
Bo taki jakiś zapatrzony w siebie jest. I nie podobało mi się jak odnosił się do Kreski.
Wiedźma - Nie 24 Lut, 2008 15:41
| trifle napisał/a: | A Hajduka też lubię, fajny jest Po "Szóstej klepce" odnowiło mi się marzenie o pokoju w wieży, ach |
Ach, Hajduczek, młodzian piękny a posępny No lubię go, lubię, całą rodzinę Żaków zresztą też. Aczkolwiek zawsze mi się wydawało że Jerzy zostanie naukowcem, a tu patrzcie państwo, pedagog.
trifle - Nie 24 Lut, 2008 16:53
Rany, ja to już niewiele pamiętam, szczątkowo tylko z tych dalszych części. To Hajduk został nauczycielem? Fizyki chociaż?
Ulka - Nie 24 Lut, 2008 17:21
Nawet dyrektorem szkoły, czy tak?
Wiedźma - Nie 24 Lut, 2008 18:13
Taaak, Jurek Hajduk został dyrektorem szkoły. Liceum bodaj.
Tamara - Nie 24 Lut, 2008 19:41
Liceum im. Żeromskiego , które sam chlubnie ukończył i zatrudnił niejakiego Damba jako bodaj polonistę . A naukowcem został piękny Pawełek Nowacki .
Ulka - Nie 24 Lut, 2008 19:57
| Tamara napisał/a: | | A naukowcem został piękny Pawełek Nowacki . |
naprawdę? jakim?
Wiedźma - Nie 24 Lut, 2008 20:46
Prędzej bym się spodziewała że Idusia zostanie karmelitką bosą niż Pawełek naukowcem...
nicol81 - Nie 24 Lut, 2008 21:15
| Tamara napisał/a: | | Liceum im. Żeromskiego , które sam chlubnie ukończył i zatrudnił niejakiego Damba jako bodaj polonistę . A naukowcem został piękny Pawełek Nowacki . |
Dambo jest historykiem i był wychowawcą Belli Rojek. A Hajduk fizykiem, dyrektorem i wychowawcą Pyzy Pyziak.
Gunia - Pon 25 Lut, 2008 17:26
| nicol81 napisał/a: | | Tamara napisał/a: | | Liceum im. Żeromskiego , które sam chlubnie ukończył i zatrudnił niejakiego Damba jako bodaj polonistę . A naukowcem został piękny Pawełek Nowacki . |
Dambo jest historykiem i był wychowawcą Belli Rojek. A Hajduk fizykiem, dyrektorem i wychowawcą Pyzy Pyziak. |
Hahaha! Telenowela...
Tamara - Pon 25 Lut, 2008 18:12
Racja , historykiem skleroza nie boli. Jureczek Hajduk był w tzw. międzyczasie na kilkumiesięcznym stypendium w Kanadzie .
Pawełek w "brulionie Bebe B." od miesiąca jest w Monachium i prowadzi wykłady na uniwersytecie , stawiałabym na matematykę , w końcu podsyłał Danusi ściągi z rozwiązana całkowicie klasówką z matmy
Trzykrotka - Wto 26 Lut, 2008 00:28
Z tym wysypem naukowców w Poznaniu to akurat jakaś fobia pani Musierowicz. Aine to kiedyś już analizowała bardzo trafnie. Mnie to - prawdę powiedziawszy - okropnie denerwuje.
Kalamburka była nie do przejścia. To była jedyna książka z cyklu, której o mało nie rzuciłabym w kąt nie dotrwawszy do końca. Mama Borejko jako dostarczycielka dzieł scenicznych wydala mi się już tak absurdalna, ze odechciało mi się wgłębiania w dalsze dzieje.
trifle - Sob 01 Mar, 2008 18:26
Przeczytałam dziś "Brulion Bebe B.". Tak mi się zapamiętało z zamierzchłych czasów że akurat za tą częścią nie przepadałam. A to przecież takie fajne! Bernard z tymi swoimi cudnymi zwrotami "dziewczyno z piegami", "kobieto z nogami", "mężczyzno z pierogiem" jest przefantastyczny Ale Anieli nie lubię, jakoś nijak sympatii we mnie szczególnej nie wzbudza
Wielbię te książki, indeed
Tamara - Sob 01 Mar, 2008 19:33
Ja za każdym razem padam , gdy czytam opis pierwszej wizyty Bernarda w LO.im Żeromskiego
Wiedźma - Sob 01 Mar, 2008 19:49
| trifle napisał/a: | Przeczytałam dziś "Brulion Bebe B.". Tak mi się zapamiętało z zamierzchłych czasów że akurat za tą częścią nie przepadałam. A to przecież takie fajne! Bernard z tymi swoimi cudnymi zwrotami "dziewczyno z piegami", "kobieto z nogami", "mężczyzno z pierogiem" jest przefantastyczny |
"Aniello, zdejmij z nosa ten pokarm i przyokryj czymś Twe boskie kształty." Oraz inwokacja "kobieto ze śledziem" do pani Sznytek. Oraz w ogóle Bernard na wywiadówce, jego katastrofa garderobiana i jego tatuaż
nicol81 - Sob 01 Mar, 2008 21:02
| Tamara napisał/a: | Ja za każdym razem padam , gdy czytam opis pierwszej wizyty Bernarda w LO.im Żeromskiego |
"Nazywam się Żeromski, ale to nie ja napisałem te wszystkie bestsellery" Na drugiej też padam... Choć jednak brzydota PRLu też jest opisana,,,
trifle - Sob 01 Mar, 2008 21:10
Katastrofa garderobiana.. oj, dawno się tak nie śmiałam.. przy książce Aż może to wlepię tu z radości
Jak pocieszał Anielę po rozstaniu z pięknym Krystianem:
- [...] to jest pierś wyłącznie braterska, Aniello. Oczywiście, ufam, że chwilowo. Złóż główkę na mym sercu i uroń kilka łez, a ja będę cię pocieszał ustnie, z właściwym mi bezinteresownym taktem. Chwileczkę, ale dlaczego ty się śmiejesz? Nie rób tego, bo wypadasz z roli.
Zakup sławnej koszuli
- Nie - odrzekła mu ona [sprzedawczyni]. - Białych nie ma.
A ponieważ Bernard upierał się nadal, że to, co wisi w oknie, stanowi przedmiot jego marzeń, sprzedawczyni wyjaśniła mu, że rzecz, którą tam dostrzegł, jest bluzką damską z elanobawełny.
- Cóż, proszę pokazać - zażądał Bernard stanowczo. I ująwszy wręczoną mu sztukę odzieży, przyjrzał się jej dokładnie.
Była to w istocie bluzka damska, zaprojektowana dla damy o proporcjach nosorożca. Ponieważ jednak pozbawiona była zapięcia, a wdziewało się ją przez głowę, Bernard uznał, że nie istnieje żaden widoczny dowód na to, iż wdzianko jest rodzaju żeńskiego. W dodatku, rzucający się w oczy rozmiar bluzki pozwalał mu żywić przekonanie, że przynajmniej raz w życiu koszula nie będzie go cisnęła pod pachami.
- Biorę - zdecydował się. - Pakuj, istoto ludzka. Ile płacę?
[...]
Czas był już wielki, zebranie miało rozpocząć się za pół godziny. Dopiąwszy spodnie, Bernard odświeżył się wodą kolońską "Brutal" i przystąpił do wdziewania bluzeczki.
Niemal natychmiast, po przełożeniu głowy przez otwór kołnierzyka, stało się dla niego jasne, że popełnił błąd. Bluzeczka z elanobawełny, sztywna już ze swej natury, usztywniona była dodatkowo stebnówkami. W dodatku posiadała, niestety, bardzo wyraźne dowodo na to, że jest rodzaju żeńskiego. Były nimi, zaprojektowane z rozmachem, dwa połączone pomieszczenia na biust nosorożca. Bernard posiadał, owszem, rozłożystą klatkę piersiową, ale nie aż tak rozłożystą. Patrząc z góry na bluzeczkę, dostrzegał dwa wybrzuszające się, sztywne balony, które próżno starał się przyklepać lub obciągnąć. Sytuacja wyglądała rozpaczliwie i beznadziejnie. Czas naglił, balony sterczały, a umysł Bernarda wyraźnie zaczynał gonić w piętkę. Już chciał się poddać i przeprosić swój wierny kitelek, gdy nagle myśl zbawienna przyszła mu do głowy: gumka! [..] związana na bluzeczce w okrąg, na wysokości płuc, gumka skutecznie likwidowała dwa obmierzłe wybrzuszenia. Nie rzucała się przy tym w oczy, ze względu na podobny odcień bieli. Szczerze mówiąc, prawie jej nie było widać.
No, chyba żeby ktoś bardzo się już przyglądał.
[...]
Bernard przechylił się ku niemu [dyr. Pierogowi na zebraniu rodziców] tak, że niemal dotykał czołem jego czoła, po czym zajrzał mu głęboko w oczy.
- A jednak ci powiem - oznajmił.
Obecni zamarli
Bernard nabrał tchu.
I w tym momencie gumka puściła.
Pękła - i z charakterystyczną dla gumek elastycznością, świsnąwszy, strzeliła Pieroga w ramię. Zaraz potem dał się słyszeć szorstki szmer, to uwolnione z uwięzi elanobawełniane pojemniki utworzyły momentalnie dwa sterczące balony, które ściśle wypełniły przestrzeń między Bernardem a Pierogiem.
Wśród rodziców gruchnął histeryczny śmiech.
- Och! - zakrzyknął skonfundowany Bernard i złapał się oburącz za pierś. - Wybacz mi, nie chciałem. Przebóg, nigdy bym się nie ośmielił użyć do tego gumki! Ale daj pyska. - To mówiąc, Bernard ujął w obie dłonie twarz Pieroga i cmoknął go w czoło, zapominając o niebezpieczeństwie ze strony bluzeczki, która, naturalnie, znów rozwinęła się ku przodowi w sposób nieskrępowany.
- Ojejej - zawstydził się znowu, uśmiechnął bezbronnie i odstąpiwszy na krok od purpurowego, grożącego wybuchem Pieroga, zerwał z siebie kompromitującą sztukę odzieży, po czym cisnął ją w kąt jednym wspaniałym ruchem.
- Aaaaach! - rozległo się zbiorowe westchnienie.
Na potężnym torsie Bernarda widniał wielki rysunek odręczny, wykonany niezmywalną farbą akrylową, przedstawiający krzepkie serce z płomieniami i strzałą. Podpis pod sercem brzmiał: ANIELLO! TO JEST TWOJE NA ZAWSZE!
Swoją drogą pani Musierowicz musiała mieć niezły ubaw pisząc te wszystkie kwieciste teksty
Gunia - Sob 01 Mar, 2008 21:19
O qrcze... Może czas sobie to odświeżyć.
|
|
|