Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - Megafanfik Tom III
QaHa - Nie 22 Kwi, 2007 18:31
tylko , ze Anna jest tak apatyczna, że to zdaję się jej nawet nie przeszkadzać ona nie miała nigdy możliwości sama o sobie decydować , podejrzewam, że jej to nawet do głowy nigdy nie przyszło - cholera wie co ona sobie w ogóle myśli
Maryann - Nie 22 Kwi, 2007 18:40
| QaHa napisał/a: | | tylko , ze Anna jest tak apatyczna, że to zdaję się jej nawet nie przeszkadzać ona nie miała nigdy możliwości sama o sobie decydować , podejrzewam, że jej to nawet do głowy nigdy nie przyszło |
A nawet gdyby jej przyszło... Przecież była od matki całkowicie zależna. To lady Catherine rządziła majątkiem, domem i wszystkim. Nawet swoim pastorem.
Zresztą czego można wymagać od słabej i chorej dziewczyny, od urodzenia przyzwykłej do tego, że matka o wszystkim decyduje. Dobrze wiedziała, że mamusia zawsze przeprowadza swoją wolę, a ona - gdyby nawet chciała - to i tak nie miała siły, żeby jej się przeciwstawić.
Jak mówi przysłowie: pod dużymi drzewami niewiele wyrasta...
QaHa - Nie 22 Kwi, 2007 18:42
biedactwo co ona zrobi jak sama będzie musiała coś postanowić przecież sobie nie poradzi bo niby jak skoro zawsze mamusia robiła to za nią a córuchna charakteru po mamusi nie odziedziczyła
Maryann - Nie 22 Kwi, 2007 18:50
Jak to co ? Mamusia jej znajdzie męża, który mamusię zastąpi...
Zresztą... Czy bierność Anny wynika z jej charakteru, czy raczej z przemyślanej strategii postępowania ? Jest od matki fizycznie (a co za tym idzie - i psychicznie) słabsza, nie ma też najprawdopodobniej własnych pieniędzy. Więc dobrze wie, że opór nic nie da. Nie ma wyboru, więc siedzi cicho. Ale to nie oznacza, że nie umie myśleć...
QaHa - Nie 22 Kwi, 2007 18:58
ha pewnie masz racje swoja droga ciekawy temat na powieść
Maryann - Nie 22 Kwi, 2007 19:57
Rzeczywiście ciekawy... Anna mnie zawsze intrygowała. JA opisała ją raczej mało sympatycznie, ale trzeba wziąć pod uwagę, że to było z punktu widzenia Elizabeth, a ona nie miała żadnego powodu, żeby Annę lubić.
Ale mnie było jej żal, bo co miała za życie: ciągle chora, słaba i na dodatek z taką matką...
W "Darcy's Diary" Anna wychodzi za mąż za pułkownika... Z miłości i wbrew woli matki. :grin:
Marija - Nie 22 Kwi, 2007 19:58
| Maryann napisał/a: | | W "Darcy's Diary" Anna wychodzi za mąż za pułkownika... Z miłości i wbrew woli matki. :grin: | O . Czyżby pułkownik się w niej zakochał??
Maryann - Nie 22 Kwi, 2007 20:01
Się zakochali. :grin: Ale to nie w tym fanfiku.
trifle - Nie 22 Kwi, 2007 20:02
Za pułkownika Fitzwilliama? To może on tak udawał, że nie lubi do ciotki jeździć, a naprawdę pałał uczuciem gorącym i z Anną się po kątach widywał
Maryann - Nie 22 Kwi, 2007 20:10
A Anna udawała, że jest chora i że świat dookoła ją nie interesuje...
Nie, to rozwiązanie jest bardzo dobre dla obu stron: ona ma pieniądze, których jemu brakuje, a on daje jej możliwość wyrwania sę spod opiekuńczych skrzydeł mamusi.
Gdyby tylko nie było takie banalne... Niczym z telenoweli.
trifle - Nie 22 Kwi, 2007 20:52
Niebanalne to jest w książce - nic się nie zmienia, Anna jaka była, taka zostaje
MiMi - Nie 22 Kwi, 2007 20:58
Od początku było mi żal Anny. Może gdyby miała lepszą matkę, to byłaby inna... Ale niech już się kończą te pogaduszki z ciocią i niech pojawi się Elżbieta!!!
Matylda - Nie 22 Kwi, 2007 21:01
Anna właściwie w ogóle nie wydawała mi się osobą, która jest zdolna do głębokich namiętności Całe życia przetrwała w swoistym kokonie,
Ja mam wrażenie , że ta okropna baba oddycha nawet za swoją córkę
Matylda - Nie 22 Kwi, 2007 21:04
Znałam jego ojca, jak wiesz, gdyby jeszcze żył, byłby bardzo rozczarowany swoim synem.
Czyli właściwie dobrze , że nie żyje
Jaka cioteczka jest dobra dla ludzi którzy się w życiu zawiedli na najbliższych- czsem jeszcze gdzieś coś takiego słyszę
Może sama dobijała nieszczęśników
Maryann - Nie 22 Kwi, 2007 21:22
| Matylda napisał/a: | Znałam jego ojca, jak wiesz, gdyby jeszcze żył, byłby bardzo rozczarowany swoim synem.
Czyli właściwie dobrze , że nie żyje |
Swoją drogą, ojciec rozczarowany takim synem jak Brougham...
| Matylda napisał/a: | Jaka cioteczka jest dobra dla ludzi którzy się w życiu zawiedli na najbliższych- czsem jeszcze gdzieś coś takiego słyszę
Może sama dobijała nieszczęśników |
Maryann - Nie 22 Kwi, 2007 21:24
| trifle napisał/a: | Niebanalne to jest w książce - nic się nie zmienia, Anna jaka była, taka zostaje |
Tak właściwie to dokładnie nie wiemy... Zostawiamy ją przecież wiosną, a książka kończy się późną jesienią. Ale fakt, że o żadnych ekscesach nie słychać.
| MiMi napisał/a: | | Ale niech już się kończą te pogaduszki z ciocią i niech pojawi się Elżbieta!!! |
Już niedługo... Choć na razie jako przedmiot tych pogaduszek z ciocią właśnie...
Marija - Nie 22 Kwi, 2007 21:41
| Maryann napisał/a: | Tak właściwie to dokładnie nie wiemy... Zostawiamy ją przecież wiosną, a książka kończy się późną jesienią. Ale fakt, że o żadnych ekscesach nie słychać. . | Pierwszy eksces: siedzenie przy kominku bez parawanika . Dalej to już z górki ...
QaHa - Nie 22 Kwi, 2007 22:06
ale nam sie ożywiło na fanfiku
Matylda - Nie 22 Kwi, 2007 22:12
Dozuje nam autorka po kropelce
A to mignał gdzieś rąbek sukienki , a to bedzie jakis cień czy zapach , może jakaś niteczka.......
Dzięki dziewczyny za tę robotę
QaHa - Nie 22 Kwi, 2007 22:37
ja właśnie nadrobiłam braki postanowiłam sobie pofolgować z okazji niedzieli i zamiast ślęczeć nad swoimi papierami (wiem, że los sie jeszcze za to na mnie zemści - niestety) brykam sobie troszkę na forum
Marija - Nie 22 Kwi, 2007 22:40
| QaHa napisał/a: | | ja właśnie nadrobiłam braki postanowiłam sobie pofolgować z okazji niedzieli i zamiast ślęczeć nad swoimi papierami (wiem, że los sie jeszcze za to na mnie zemści - niestety) brykam sobie troszkę na forum | Przecież Ty na okrągło pracujesz! Od rana do nocy w pracy, w soboty w pracy, jakieś imprezy firmowe ??: , jeszcze i papierzyska z pracy w domu? Co to za wyzysk, ja się pytam?
Alison - Nie 22 Kwi, 2007 22:40
| QaHa napisał/a: | | ja właśnie nadrobiłam braki postanowiłam sobie pofolgować z okazji niedzieli i zamiast ślęczeć nad swoimi papierami (wiem, że los sie jeszcze za to na mnie zemści - niestety) brykam sobie troszkę na forum |
Brykaj, brykaj! Ja Matka Ci to mówię!
Brykanie jest zdrowsze dla umysłu niż służbowe papiery.
QaHa - Nie 22 Kwi, 2007 22:44
oj nie służbowe niestety - tu bym nie miała specjalnie skrupułów
Kaziuta - Nie 22 Kwi, 2007 22:50
PIT-y liczysz kochana?
Czas to najwyższy, fakt.
QaHa - Nie 22 Kwi, 2007 22:53
uczem sie a raczej powinnam sie uczyć a zmusić sie nie bardzo mogem PIT to dla mnie .... zło konieczne odwalić zapomnieć, mam go już za sobą, mama mnie za uszy wzięła i zmusiła do wypełnienia
|
|
|