To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Powieści Jane Austen - Rozważna i romantyczna

nicol81 - Wto 02 Wrz, 2008 20:30

Copycat napisał/a:
To jedyna książka Austen, którą czytałam po obejrzeniu filmu, więc pewnie dlatego.

Ze mną jest tak samo :-) Ale film moim zdaniem nie dorównuje ksiązce (zwłaszcza postać Eleonory).

Copycat - Czw 04 Wrz, 2008 09:41

Admete napisał/a:
A u mnie wszystkie ksiazki Austen są w zasadzie jedynymi oprócz WP Tolkiena utworami, które mogę czytać zaszwe. Nudzą mnie współczesne powieści.


Może na złe powieści trafiasz :] Ja mam tak z Wiedźminem, nigdy mnie nie nudzi. A co do RiR to po premierze serialu trochę przesyt mam. Przejdzie mi.


nicol81 napisał/a:
Copycat napisał/a:
To jedyna książka Austen, którą czytałam po obejrzeniu filmu, więc pewnie dlatego.

Ze mną jest tak samo :-) Ale film moim zdaniem nie dorównuje ksiązce (zwłaszcza postać Eleonory).


Rzadko kiedy jakikolwiek film dorównuje książce, chociaż może kilka przykładów bym znalazła. Do filmu mam duży sentyment, chociaż muszę powiedzieć, że serial zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie, zwłaszcza obsada. Świetnie dobrana, tylko trochę szkoda, że Brandon to nie Rickman.

Admete - Czw 04 Wrz, 2008 16:59

Wiedźmina czytałam jak wychodził wlatach 90 :-) Teraz odkryłam, że już nie mam ochoty do niego wracać. Chyba ogólnie za dużo w życiu przeczytałam i mam przesyt ;-) Jak jedna powieśc na 10 mi sie spodoba, to sukces. Wole teraz pozycje spoza beletrystyki.
Tamara - Czw 04 Wrz, 2008 20:39

Admete - mam coś podobnego jak Ty - jeżeli beletrystyka to sprzed 1939r. :mrgreen: za to inne - bardzo chętnie :-P
Gosia - Wto 07 Paź, 2008 23:58

Zapowiedź nowego wydania "RiR":
A jednak z okładką ze zdjęciem ze starszej wersji filmu...

http://www.proszynski.pl/...9965-1-30-.html

Trzykrotka - Śro 08 Paź, 2008 00:28

Gosia napisał/a:
Zapowiedz nowego wydania "RiR":
A jednak z okladka ze zdjecie ze starszej wersji filmu...

Piękna! Ale... jedyne, czego w tym filmie nie lubię, to wyjątkowo brzydkie i niezgrabne suknie. Ta, którą nosi Emma Thompson na tym zdjęciu do nich należy.

BeeMeR - Czw 08 Kwi, 2010 10:20

Zaczęłam się zapoznawać z powieścią - tzn. czytać mi się nie szczególnie chce, niemniej w formie audiobooka :mrgreen: . Trochę mnie wnerwia czytająca pani, bo słychać jak się zaślinia :roll: pędząc przez tekst, ale skupiam się na tekście.
Jakaż ta Marianna durna :zalamka: Wiem, młodzieńczo, romantycznie durna, ale durna.
No i proszę dla czterech kobiet troje służących, dwie kobiety i mężczyzna. :mysle:

Ciekawe, ile ja bym w mojej sytuacji miała - pań, znaczy się, bo przy moim szczęściu i mieszanych, plebejsko-szlacheckich korzeniach byłabym niewątpliwie sama najwyżej damą do towarzystwa, lub guwernantką ;)
Na posiadanie służby nie liczę ;) aczkolwiek wiem, że moja babcia miała pannę służącą do pomocy :mysle:

Trzykrotka - Czw 08 Kwi, 2010 10:43

Ja kiedyś poczytałam sobie taka książkę o życiu w XIX - wiecznym Krakowie i dopiero dotarł do mnie ogrom roboty, jakiego wymagało prowadzenie domu w czasach przed pralkowych, kuchenkowych, lodówkowych, przy braku detergentów, środków czystości i innych rzeczy, które teraz są dla nas oczywiste.
A Marianna - oj tak, miałam zawsze ochotę przełożyć ją przez kolano :nudelkula1_zolta:

BeeMeR - Czw 08 Kwi, 2010 10:52

A pułkownik Brandon ma raptem 35 lat - czemuż on w ekranizacjach wygląda z 10 lat starzej? :shock:
Ze oczyma nastoletniej Marianny wygląda na łamanego reumatyzmem staruszka to rozumiem ;) , ale że go tak wizualnie postarzyli to zbrodnia :wsciekla:
W sumie w wersji z Emmą Thompson większość kluczowych postaci jest niewspółmiernie wizualnie postarzona, czy to było zamierzone czy nie :P

Trzykrotka - Czw 08 Kwi, 2010 11:22

No cóż, na ekranizację czekali jakieś 7 lat, o ile pamiętam z Pamietników :wink:
BeeMeR - Czw 08 Kwi, 2010 11:30

Pamiętam, ale... :roll:
BeeMeR - Czw 08 Kwi, 2010 18:26

Na obronę Marianny muszę stwierdzić, że dużą sympatię budzi jej dziecięca czystość intencji i szczerość, aczkolwiek ufność ta zaprawiona jest równie dziecięcą naiwnością, że cały świat powinien być i niewątpliwie jest dokładnie taki sam dobry i szczery.

Willoughby serio musiał być durniem, żeby nie powiedzieć, gorzej, że sobie tak pogrywał z młodziutką gąską, on, bywający w znacznie szerszym świecie, musiał też dużo lepiej znać konsekwencje ich familiarnych spacerków i rozmów, a już o0fiarowywanie konia jest zgoła nieprzemyślanym pomysłem i nie mogło zostać przyjętym przez matkę niezamężnej ani nie zaręczonej z nim panny - chyba?

Natomiast Elinor i Edward są... khem... nie mówię, że źli, ale tak najnormalniej w świecie nudni i przewidywalni....
Dobrze się dobrali, jak nic, takie poczciwe dusze, z bardzo głęboko schowaną wrażliwością ;)

Wiem, że żadnych odkryć ty nie dokonuję, tak tylko sobie piszę :mrgreen:

JoannaS - Czw 08 Kwi, 2010 19:34

Z tym, że jeśli dobrze zrozumiałam książkę to gdyby nie uwiedzenie podopiecznej pułkownika Brandona i ostra reakcja ciotki Willoughby`ego to oświadczyłby się Mariannie. Mam wrażenie, że nie pogrywał z nią do czasu nagłego wyjazdu. Potem zachowywał się już wyłącznie podle.
Sofijufka - Czw 08 Kwi, 2010 20:01

to znaczy - na poczatku tez pogrywał wrednie, bo tylko się bawił Marianną, uwiedzenia raczej nie planował, bo za duze ryzyko, ale zamierzał mile spędzić czas. Potem sie zakochał, a wreszcie dopadła go przeszłość...
BeeMeR - Pią 09 Kwi, 2010 14:46

Mnie się jakoś nie wydawało, żeby w którejkolwiek sekundzie Willoughby poważnie myślał o Mariannie - owszem, spodobała mu się, ale nie aż tak, żeby zrobić ją żoną :mysle:

Pojawili się Palmerowie :lol:
Opisani cudnie, skontrastowani fantastycznie, ale znać takich ludzi i przebywać w ich towarzystwie to... :paddotylu:
Pan Palmer to House osadzony w czasach Austen :lol:

Admete - Pią 09 Kwi, 2010 16:09

Widać Hugh Laurie miał przeznaczone, żeby po panu Palmerze zagrać Housa ;)

Fajnie, że czytasz :) DiU też zaczęłaś?

BeeMeR - Pią 09 Kwi, 2010 22:31

Admete napisał/a:
Fajnie, że czytasz :)
słuchasz :P
Słucham sobie od czasu do czasu przy pracy - to w sumie ze 12 godzin, ewidentnie nagrywane jeszcze na kasetach - swoją drogą jak można wybrać do czytania kobietę, która nie umie przełknąć śliny pomiędzy zdaniami i robi to nieraz w środku :frustracja: to jest wkurzające nie mniej, niż rozpuszczone bachory, które się pojawiły - nie znoszę dzieciaków rozpuszczonych jak dziadowski bicz, ale zgadzam się w 100%, że dzieci potrafią i powinny być żywe i psocić, inaczej jest to podejrzane :mrgreen:
Zawsze mam wrażenie, że ciche i spokojne dzieci, które w ogóle nie psocą wyrosną na psychopatów i będą "psocić" później ;)
ad rem: jak ta banda dzieciaków mogła wyrosnąć na porządnych ludzi....? No nie mogła... Tylko na pasożyty i półgłówki :zalamka:

DiU czytam zaś

Alicja - Pią 09 Kwi, 2010 23:24

BeeMeR napisał/a:
ad rem: jak ta banda dzieciaków mogła wyrosnąć na porządnych ludzi....?

takie dzieciaki wyrastają na burmistrzów i prezydentów, których nadal wszędzie pełno te ciche zaś na cichych psychopatów z uśmiechem na ustach albo stałych bywalców gospody :wink:

BeeMeR napisał/a:
A pułkownik Brandon ma raptem 35 lat - czemuż on w ekranizacjach wygląda z 10 lat starzej?

takie też niestety miałam wrażenie przy każdym płk Brandonie :roll:

Tamara - Śro 14 Kwi, 2010 22:57

Czytam sobie właśnie RiR po raz kolejny i upajam się opisem obiadu wydanego przez Dashwoodów na cześć Middletonów - no perła po prostu :mrgreen:
BeeMeR - Czw 29 Kwi, 2010 11:24

Im dalej idę w RiR tym bardziej zza humoru opisywanego towarzystwa wyziera gorycz jego zakłamania i pazerności na kasę przyszłego współmałżonka któregokolwiek (właściwie każdego) z krewnych i znajomych, tych bliskich i dalekich. Szczęście, w może i wszystko postrzegane jest przez niektórych przez pryzmat ilości funtów na rok, jakie otrzymuje potencjalny kandydat(ka). :mysle:
Niby zrozumiałe, ale... :roll:


A Marianna dalej jest durna i egoistyczna :bejsbol: - jak była wcześniej tak i po złamanym sercu. Szczęście w tym, że zauroczony nią Brandon dostrzega tylko jej pozytywne cechy: np. lojalność względem rodziny.

JoannaS - Czw 29 Kwi, 2010 11:37

Faktem jest, że aby prowadzić życie godne gentlemana niezbędna była dość pokaźna ilość funtów.
BeeMeR - Czw 29 Kwi, 2010 11:42

Panny do zamążpójścia najwyraźniej też - ale żeby tak postponować godnych szacunku (wiem, kwestia względna- funty są najbardziej godne szacunku ;) ) ludzi, tylko dlatego, że fortuna do nich się nie uśmiecha... :roll:
Nieładnie - acz bardzo typowe.

Alicja - Czw 29 Kwi, 2010 19:50

BeeMeR napisał/a:
A Marianna dalej jest durna i egoistyczna - jak była wcześniej tak i po złamanym sercu

dlatego zarówno po czytaniu powieści jak i oglądaniu filmu mam zawsze i nieodmiennie ochotę ją telepnąć

Tamara - Czw 29 Kwi, 2010 22:15

Ale toć ona miała dopiero 16 lat :roll: proszę mi pokazać zrównoważonego i dojrzałego emocjonalnie 16-latka dowolnej płci , bo ja takiego w życiu nie widziałam :-P
Alicja - Czw 29 Kwi, 2010 23:02

tym bardziej wydawać ją za doświadczonego żyiem i walkami pułkownika :-P czy ona naprawdę będzie mogła zrozumieć go i pokochać?


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group