Filmy - Powiew Orientu II
Trzykrotka - Wto 06 Paź, 2020 11:40
To na pewno zależy od reżysera: Dil To Pagal Hai robił wiekowy Yash Chopra przyzwyczajony do własnego, od lat praktykowanego stylu. DDLJ to dzieło jego dwudziestokilkuletniego syna, Adityi.
Szafran - Wto 06 Paź, 2020 11:57
Różne filmy różnie znoszą próbę czasu, różni reżyserzy różnie sobie radzili na różnych etapach twórczości. Niektórzy szli z duchem czasu, inni powinni dawno oddelegować się na emeryturę;). Te "oldskule" to taki pojemy termin-worek, którym najczęściej nazywamy różne starsze filmy, których stylistyka, estetyka czy formuła była w swoim czasie była popularna i zwyczajna, ale z dzisiejszej perspektywy bardzo już bawią (chociaż niektóre i wtedy miały przede wszystkim bawić:)).
Ale czasem ten "oldskul" pada i na określenie czegoś, co ma ponadczasowy wydźwięk, jeno ma mocno leciwą datę produkcji.
No i odskul oldskulowi nierówny, tj. i w tej działce masz najróżniejsze style.
Od tych soorajów, o których pisze Trzykrotka, przez obciachowe horrory braci Ramsay, po na przykład masale z lat 70. i 80., w których film szpiegowski mieszkał się z romansem z przeszkodami i rodzinnym melodramatem, w którym dramatycznie rozdzieleni w dzieciństwie bracia rozpoznawali się po bliźnie i trzech godzinach akcji, a streszczenie pierwszym 10 minut fabuły było często zadaniem karkołomnym... a co dopiero całości .
RaczejRozwazna - Wto 06 Paź, 2020 16:20
To prawie jak poznobarokowa opera
Gdzieś mi wpadło w oko, że robią remake Bunti&Babli z dobrą obsadą. Dość szybko. Pierwszą wersję też mam na liście.
Szafran - Wto 06 Paź, 2020 20:21
To nie remake, a sequel. I bez Abisheka. Wątpię, by z tego coś dobrego wniknęło.
Tak, jak sobie poczytałam libretta z baroku to takie meandryczne klimaty:D:D:D
A by dać wyobrażenie, co mogło czekać widza w takim zakręconym filmie z lat 70...
Proszę, oto numer taneczny z "Alibaba Aur Chalis Chor" z 1975 r. - czyli "Alibaby i 40 rozbójników". Teoretycznie mamy kostiumową orientalną baśń... ale co tam trzymanie się decorum. W tym oto kawałku wskakujemy na błyskający barwnymi światłami dyskotekowy dancefloor:D
https://www.youtube.com/watch?v=HK-00TTMNig
Z filmem wiąże się anegdota:D Był on koprodukcją radziecko-indyjską - i w swoim czasie trafił też do polskich kin. Odkryły go w zasobach katowickiej filmoteki kumpele ze Śląska. Okazało się, że w filmotece można zamówić seans, jeśli zadeklaruje się odpowiednia liczba widzów. Zebraliśmy więc solidną ekipę z Warszawy, była też solidna grupa Śląska i zaklepaliśmy seans (na który nasza grupa przyjechała ze stolicy). Ku naszemu zdziwieniu na seans przyszły dwie panie z zewnątrz (nie był to seans zamknięty, ale zdziwiło nas ich zainteresowanie filmem;)). Uprzedziliśmy, że film jest specyficzny, a my go będziemy oglądać głośno i entuzjastycznie. Panie się radośnie wkręciły w seans, ale historia nie o tym. Otóż... można sobie tylko wyobrazić, co poczuliśmy, gdy się zaczęło... a bohaterowie przemówili... po polsku. Okazało się, że wersja wyświetlana w Polsce została zdubbingowana. Zeenat Aman i Dharmedra mówiący po naszemu - to ci dopiero było:D Szczerze mówiąc, to przez pierwszy kwadrans kwiczeliśmy donośnie na każdej kwestii. Z drżeniem serca czekaliśmy na piosenki, ale okazało się, że w tej wersji eksportowej piosenki wycięto - to częsta praktyka.
Jeszcze przy okazji... Bo nie wiem, czy o tym tu pisałyśmy, bo dla nas to oczywistość. Co do tego naszego entuzjazmu na seansie - to w indyjskich kinach na tych najbardziej rozrywkowych filmach nie ma nabożnego skupienia (choć w drogich, nowoczesnych multipleksach to się zmienia). Gwizdy, okrzyki, oklaski, śpiewanie kawałków, dopingowanie tych dobrych, wybuczanie tych złych, mówienie z bohaterami tekstów (chodzić można ileś razy) - ma być fun i tego, co się dzieje na ekranie, nie traktuje się specjalnie poważnie. Główne gwiazdy na entre dostają oklaski (stąd też pewna specyfika pierwszego wejścia na ekran, kiedy hiroła się pokazuje kawałkami, nim wreszcie w pełnej okazałości - potęguje się napięcie;)). Można tej atmosfery doświadczyć w Polsce na seansach dla diaspory. Jak chodzę na południowce, gdzie przychodzi tabun tamilskich i andhryjskich studentów, mogę być pewna, że może być nawet głośniej niż w indyjskim kinie, bo jak za domem tęsknią, to tym bardziej reagują:).
Pamiętam, że mam jeszcze o muzyce dokończyć, ale ciągle nie mam czasu do tego usiąść:).
Admete - Wto 06 Paź, 2020 20:35
| Szafran napisał/a: | | Teoretycznie mamy kostiumową orientalną baśń... ale co tam trzymanie się decorum. W tym oto kawałku wskakujemy na błyskający barwnymi światłami dyskotekowy dancefloor:D |
Słów mi zabrakło
RaczejRozwazna - Wto 06 Paź, 2020 20:50
Fajny musi być ten klimat w kinach To kino ma taki trochę swojską aurę - może dlatego, że wciąż widać w nim te same twarze, powtarzają się kwestie (zaczęłam się zastanawiać, czy nie istnieje jakiś uniwersalny zasób dialogów/fraz ), twórcy i aktorzy puszczają oko do widowni nawiązując do minionych filmów i charakterystycznych chwytów typowych dla danego aktora - właściwie ma się wrażenie uczestnictwa w niekończącej się historii. Mnie to bardzo ujmuje - w kinie zachodnim tego nie widzę, poza naturalnymi seriami jak np. Avengersi.
Trzykrotka - Wto 06 Paź, 2020 21:56
Wyobrażcie sobie teraz naszą gromadkę (z BeeMer i Anaru i naszą Asią-Galadriel w obsadzie) na przedpołudniowym seansie OSO w multipleksie w Londynie. Tydzień po premierze, my nabuzowane radością wspólnego wyjazdu, buszowania po Southall, oczekiwania na film. Widzów było niewielu, jak to przed południem w piątek. Nawet się nie umawiałyśmy. Pojawiły się neony wstępu i na ekran wjechał Rishi Kapoor na płycie gramofonowej........................................
Nie wiem, czy nawet gromada Południowców wydałaby taki okrzyk jak my wtedy I tak już było do końca. Nikt na szczęście nas nie uciszał, chyba ludzie mieli sporo tolerancji, albo ubaw z nas taki, jak my z filmu.
Urok takiego oglądania filmu jest nie do opowiedzenia. Warunek - żeby nikomu nie przeszkadzać. OSO się do tego nadaje i MHN - wybitnie. I różne starocie, jak Duplicate chociażby, czy ten film z "jednym okiem kozy, drugim okiem sowy," którego tytułu nie mogę sobie przypomnieć
Czy któraś z was pamięta film z Akshayem, już z trochę późniejszych lat, w którym głównym problemem była... ubikacja? Świeżo poślubiona żona Akshaya - chłopaka ze wsi - o mało nie zażądała rozwodu jeśli mąż nie zbuduje w domu łazienki. Chodzenia za stodołę odmawiała stanowczo. Widziałam dziś urywek reportażu o parze, która była pierwowzorem tej filmowej.
BeeMeR - Wto 06 Paź, 2020 22:17
| Cytat: | | Yull Brynner jako wisienka na torcie. | Lubię Yul Brynnera, kto wie, może się skuszę
RR - tytuły są nieraz podobne, Salmanowe fajne ramotki - dokładnie takie jak opisała Trzykrotka, pełne świąt, imprez rodzinnych, dramatozy i kolejnego świętowania, panna odziana od stóp do głów i bardzo grzecznie - to Hum Aapke Hain Koun...? oraz Maine Pyaar Kia - z czego pochodzi jedno z moich ulubionych "zapożyczeń" muzycznych
https://www.youtube.com/watch?v=Kxd6po6wL4w
Maine Pyaar Kyun Kiya? niewątpliwie nawiązuje tytułem do powyższego, ale to już inny typ bajki, acz podobnie niewiele tak fabuły - dziewczyny w mikromini i niekoniecznie grzecznie
https://www.youtube.com/watch?v=oKgo4Sv4PD8
| Trzykrotka napisał/a: | | film z "jednym okiem kozy, drugim okiem sowy," którego tytułu nie mogę sobie przypomnieć | Baadshah
https://www.youtube.com/watch?v=1XwYoWDvDLA
Akshaya i ubikacji nie kojarzę, a z wypadu londyńskiego oglądałam ostatnio zdjęcia - były plakaty Aaja Nachle - szkoda, że poszłyśmy na nudną Saawariyę zamiast na to
Szafran - Wto 06 Paź, 2020 22:30
"Toilet: Ek Prem Katha". To z 2017, nawet z moją galopującą sklerozą pamiętam;).
Na indyjskie seanse w Lunie raczej się nie zaplątują przypadkowi ludzie. A na te południowe, na które biletów nie można kupić w kasie, tylko od orgów, to już w ogóle. Można się entuzjazmować do woli:). I to nie są filmy do kontemplacji, hihi. Pamiętam, jak po blinkowych seansach w Muranowie, który był naszą cudowną oazą, gdzie każdy rozumiał zestaw zachowań, nagle pojawił się Epelpol oferujący pokazy gdzie indziej. I był seans RNBDJ w Multikinie. Siedziałam z Krzyśkiem-Krishem. Na sali mnóstwo "swoich". Ale nam się trafiło sąsiedztwo nieobyte z bollyfandomem. Oglądaliśmy powściągliwie, bo Multikino mało się nadawało do radosnej zabawy, i też film z tych do spokojniejszego przeżywania, no ale na "Phir Milenge...", kiedy wjeżdżały kolejne muzyczne cytaty i znajome twarze, po prostu się nie dało. Cała sala zresztą wybuchła radośnie. Nas jakiś pan obsztorcował straszliwie, że "nie jesteśmy w cyrku" (za śpiewanie i klaskanie, dość zgłuszone przez poziom dźwięku w Multi;)). Ucichliśmy, wiadomo, ale dziwnie było.
Ale raz to ja kogoś uciszałam . W indyjskim kinie Trochę dziwnie się z tym czułam, no bo khem, przyjezdna. Miałam trochę moralniaczka, że narzucam zasady "od siebie". Tylko że przed seansem leciała taka reklamówka "społeczna" - żeby nie gadać na seansie przez telefon, bo to niegrzeczne. Sam Amitabh tłumaczył:). I to był drogi multipleks w hiperwypasionym centrum handlowym. Film wymagający skupienia i słuchania dialogów. Siedziała koło mnie rodzinka, tak koło 50. Kobitka, mąż, dziecko. W pewnym momencie mężowi zadzwonił telefon. Odebrał i zaczął głośno rozmawiać. I nie że moment - jakieś "jestem w kinie, oddzwonię". Toczył regularną rozmowę. Pełnym głosem. Po dłuższej chwili miałam dość, nic nie słyszałam z dialogów, gość totalnie mnie rozpraszał. Zirytowałam się i poprosiłam go, żeby zakończył rozmowę albo wyszedł na zewnątrz. Oburzył się i zaczął coś odburkiwać - za to rozłączył tę rozmowę;). Ale długo nie poburczał, bo go żona szturchnęła i zaczęła mu tłumaczyć, że przecież przed seansem Amitabh mówił, że tak nie można. Ależ ja byłam wdzięczna Amitabhowi. Bo gość uznał siłę tych argumentów. Ludzie w Delhi bywają krewcy, dobrze, że nie oberwałam popcornem;).
RaczejRozwazna - Wto 06 Paź, 2020 22:39
Fajne klimaty - oglądać w czującym bluesa towarzystwie to niekiedy 3/4 przyjemności z seansu.
Przypominam sobie nasze grupowe oglądanie polskich komedii typu "poranek kojota" czy "Chłopaki nie płaczą" - samemu i na trzeźwo to trudne, ale w grupie... nigdy się tak nie dotleniłam przez śmiech.
Cathie - Wto 06 Paź, 2020 22:48
A w ramach wspomnień, to 11 lat temu po naszym ślubie, zorganizowaliśmy zamknięty maraton filmów indyjskich w kinie. Działo się.
BeeMeR - Wto 06 Paź, 2020 22:51
Co puszczaliścia? Bo ja przed ślubem tylko (i aż ) Ashokę
Szafran - Wto 06 Paź, 2020 22:53
Coś czuję, że "Anniyan" mógł być w programie:D:D:D
Cathie - Wto 06 Paź, 2020 22:57
| BeeMeR napisał/a: | Co puszczaliścia? Bo ja przed ślubem tylko (i aż ) Ashokę |
Pamiętam. Spóźniliśmy się na seans.
U nas było "Salaam-E-Ishq", "Jab We Met" i "Konchem Ishtam Konchem Kastham".
Aragonte - Wto 06 Paź, 2020 22:57
| Szafran napisał/a: | | Można tej atmosfery doświadczyć w Polsce na seansach dla diaspory. Jak chodzę na południowce, gdzie przychodzi tabun tamilskich i andhryjskich studentów, mogę być pewna, że może być nawet głośniej niż w indyjskim kinie, bo jak za domem tęsknią, to tym bardziej reagują:). |
Szafran, kiedy będzie już normalnie się chodziło do kina, to wyciągnij mnie na taki seans, muszę tego doświadczyć
Cathie - Wto 06 Paź, 2020 23:00
| Szafran napisał/a: | | Coś czuję, że "Anniyan" mógł być w programie:D:D:D |
Niestety nie. Ale było blisko.
Szafran - Wto 06 Paź, 2020 23:09
| Aragonte napisał/a: | | Szafran napisał/a: | | Można tej atmosfery doświadczyć w Polsce na seansach dla diaspory. Jak chodzę na południowce, gdzie przychodzi tabun tamilskich i andhryjskich studentów, mogę być pewna, że może być nawet głośniej niż w indyjskim kinie, bo jak za domem tęsknią, to tym bardziej reagują:). |
Szafran, kiedy będzie już normalnie się chodziło do kina, to wyciągnij mnie na taki seans, muszę tego doświadczyć |
Jasne. Tylko kiedy to będzie Na ostatnim takim byłam w lutym. :cry2 Teraz nie ma ich w ogóle.
Z góry uprzedzam, one są w nocy, po ostatnich seansach z normalnego repertuaru. Początek koło 23. Indian time. Tj. zaczyna się tak co najmniej pół godziny po godzinie podanej przez organizatorów:D Kończą się grubo po pierwszej. Jakby co oferuję wtedy nocleg
RaczejRozwazna - Wto 06 Paź, 2020 23:21
No to ja też chętnie. Mogę przyjechać do Wawy
Aragonte - Wto 06 Paź, 2020 23:30
Przyjedź, poznasz nas w końcu
Szafran, jakby co, są też taksówki Przetrwałam w kinie nocy seans trzech części LOTR, w tych dwóch wersji rozszerzonych, to co dla mnie jeden film
Szafran - Wto 06 Paź, 2020 23:36
Ha, mam coś nagrane. Już nie pamiętam, z jakiego seansu, tylko tyle, że blockbustera z Rajinikanthem. Wejście Rajniego i napisy początkowe brzmiały tak. (Oczywiście pół sali odpaliło telefony, żeby cyknąć fotę ekranu. Ja normalnie nie wyciągam telefonu w kinie, ale te seanse w Lunie są specjalne:)).
https://photos.app.goo.gl/ntFtftcF7f4jcVFa8
BeeMeR - Wto 06 Paź, 2020 23:37
| Aragonte napisał/a: | | Przetrwałam w kinie nocy seans trzech części LOTR, w tych dwóch wersji rozszerzonych, | Byłam na takim dwa razy
Szafran - Wto 06 Paź, 2020 23:39
| BeeMeR napisał/a: | | Aragonte napisał/a: | | Przetrwałam w kinie nocy seans trzech części LOTR, w tych dwóch wersji rozszerzonych, | Byłam na takim dwa razy |
A dziwicie się, jak spędzam kilkanaście godzin na festiwalowych seansach:D:D:D
Aragonte - Wto 06 Paź, 2020 23:42
| Szafran napisał/a: | | BeeMeR napisał/a: | | Aragonte napisał/a: | | Przetrwałam w kinie nocy seans trzech części LOTR, w tych dwóch wersji rozszerzonych, | Byłam na takim dwa razy |
A dziwicie się, jak spędzam kilkanaście godzin na festiwalowych seansach:D:D:D |
Wiesz, te seanse były lata temu, byłam młodsza
edit: Szafran, no faktycznie daje to przedsmak tego, jak jest na takim seansie
Szafran - Wto 06 Paź, 2020 23:50
Oczywiście też byłam na maratonie LOTR-a. Została mi po nim pamiątka, fragment taśmy filmowej. Każdy dostawał jako prezent do biletu.
RaczejRozwazna - Wto 06 Paź, 2020 23:54
| Szafran napisał/a: | Ha, mam coś nagrane. Już nie pamiętam, z jakiego seansu, tylko tyle, że blockbustera z Rajinikanthem. Wejście Rajniego i napisy początkowe brzmiały tak. (Oczywiście pół sali odpaliło telefony, żeby cyknąć fotę ekranu. Ja normalnie nie wyciągam telefonu w kinie, ale te seanse w Lunie są specjalne:)).
https://photos.app.goo.gl/ntFtftcF7f4jcVFa8 |
O rany...
|
|
|