Filmy - Fajny film wczoraj widziałam IV
Caitriona - Pon 18 Lip, 2011 12:05
Nie jestem fakną Tarantino, dwa, trzy filmy podobały mi się szalenie, ale Bękarty wojny nie. Byłam tym filmem rozczarowana, wydawał mi się nudny, mimo całego tego zamieszania na ekranie i przemocy.
aneby - Pon 18 Lip, 2011 17:38
W końcu sięgnęłam po Mine vaganti czyli O miłości i makaronach. Bardzo klimatyczny film, powiem nawet, że mnie zauroczył. Niespełnione miłości, tęskne spojrzenia i piękna muzyka ... Nic więcej nie trzeba
Idąc za ciosem obejrzałam kolejny film Ozpeteka pt. On, ona i on, ale ten już tak sobie
Na pewno jednak zobaczę jeszcze inne filmy tego reżysera.
BeeMeR - Pon 18 Lip, 2011 19:06
"Milion dolarów"
polski obyczajowy, trochę komedia z Kingą Preis którą lubię w roli głównej: pracownica banku ratuje tenże przed okradzeniem, w nagrodę dostaje... podziękowanie. Jej sąsiadka zaś dostaje w spadku milion dolarów, którego nie chce bo to po mężu co uciekł 20 lat temu do Hameryki. Owa pracownica, a za nią całe stadko innych zainteresowanych osób czai się na wzmiankowany milion. Kto go zgarnie nietrudno przewidzieć
Film ma słabsze momenty, ale generalnie jak na polski film całkiem niezły, polecam więc na nudniejszy wieczór, jak nie ma nic ciekawszego
Legendy sowiego królestwa Strażnicy Ga'Hoole (2010)
ślicznie narysowana i bardzo fajna kreskówka.
Alicja - Wto 19 Lip, 2011 20:38
| aneby napisał/a: | | Mine vaganti czyli O miłości i makaronach. Bardzo klimatyczny film, powiem nawet, że mnie zauroczył |
pomimo zakończenia niekoniecznie szczęśliwego mnie też zauroczył
Agn - Śro 20 Lip, 2011 21:11
Obejrzałam Katyń (2007) Andrzeja Wajdy
Znowu zabrałam się za reżysera, za którym nie przepadam. No ale ponoć ten film kiedyś trzeba obejrzeć, więc w końcu obejrzałam.
Jak to u Wajdy - trochę zmuła. I jeśli nie ma się bladego pojęcia o zbrodni katyńskiej, oprócz tego, że była, to nie wiadomo o co chodzi, a przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie, że dla świeżaka w tej sprawie film może być kapkę niezrozumiały.
Film statyczny i, jak pisałam, trochę się ciągnie. Ale końcowa scena, w której pokazano, co się tam naprawdę w tym lesie wydarzyło, jest przerażająca. Nie chodzi o to, że krew się tam leje i mózgi latają - bo czegoś takiego nie ma (choć krew jest, wiadomo, trochę być musi). Ale sposób nakręcenia tej sceny sprawia, że jest... ciężka do oglądania. Żołnierze jeden po drugim wywlekani z samochodu, wiązani jak bydło sznurem i zabijani... Brak mi słów.
Warto obejrzeć ten film, choćby po to, by zobaczyć, że zbrodnia katyńska nie kończyła się na zabiciu oficerów strzałem w głowę.
Zwłaszcza, że film pokazuje tylko, co się w Polsce działo, a ewentualny osąd zostawia odbiorcy.
Hortensja - Czw 21 Lip, 2011 12:10
| Agn napisał/a: | Warto obejrzeć ten film, choćby po to, by zobaczyć, że zbrodnia katyńska nie kończyła się na zabiciu oficerów strzałem w głowę.
Zwłaszcza, że film pokazuje tylko, co się w Polsce działo, a ewentualny osąd zostawia odbiorcy. |
Ja sie troche dziwie, ze w sumie tak rzadko sie o tym mowi, a ja to jednak uwazam za duza zalete. Bo zbrodnia, jak zbrodnia, teraz juz sie o niej mowi, ale wlasnie to pokazanie tych pokaleczonych losow Polakow "po" jest wazne.
Zawsze to Paolo powtarzam, ze poniewaz jest z Polka, to musi zrozumiec, ze sobie wzial razem ze mna caly historyczny i patriotyczny bagaz i ze musi (przynajmniej w moim przypadku) probowac sie w to wgryzc, bo to czesc mnie/nas. Dla niego, jako Wlocha to troche abstrakcja (Wlochy swietowaly wlasnie 150 lat historii ), ale poslusznie ze mna oglada wszystkie "Katynie", "Ludzi z marmuru" itd. A ja mu cierpliwie tlumacze
A co do "Katynia", to troche tylko juz mi przeszkadzaja ci sami aktorzy w podobnych rolach (chociaz wiem, ze sie nadaja). Ale taka to juz specyfika troche Wajdy chyba, on raczej nie zmienia niczego, to taki filmowiec starej daty.
Admete - Czw 21 Lip, 2011 12:15
Hortensjo chwali ci się edukacja Paola Tak z ciekawości zapytam, czy oni są w takim razie bardziej związani z histroią swojego miasta, regionu? Długo przecież byli osobnymi miastami-państwami. Florencja - republika, Mediolan - ksiestwo...
Hortensja - Czw 21 Lip, 2011 12:25
| Admete napisał/a: | | Tak z ciekawości zapytam, czy oni są w takim razie bardziej związani z histroią swojego miasta, regionu? |
Tak, ale moze nawet nie z historia ile...specyfika? tradycja? Tam czasami ludzie z miasta oddalonego o 20 km mowia dla nich niezrozumialym dialektem. Podobne makarony inaczej nazywaja sie w roznych regionach, kazdy region z czegos slynie itd. Chociaz owszem, czuja sie tez Wlochami, ale nie maja wlasnie tego "bagazu patriotyzmu" jak ja to nazywam. U nas jednak historia sie ludzi karmi od malenkosci, lektury, filmy, taki Wajda ktory glownie pokazuje dzieje Polski w roznych odslonach. Ja nie mowie, ze to lepiej czy gorzej, kazdy narod ma swoja specyfike, nasz wlasnie taka, no i warto to zrozumiec.
| Admete napisał/a: | Hortensjo chwali ci się edukacja Paola |
Ja przy okazji tez sie doksztalcam, bo luki mam
Admete - Czw 21 Lip, 2011 12:39
Mnie się takie pojmowanie historii - jako bliskiej sercu tradycji - bardzo podoba. My dopiero teraz doceniamy własne małe ojczyzny, bo zawsze była tylko Polska jako całość.
Deanariell - Czw 21 Lip, 2011 19:43
| Admete napisał/a: | | Tak z ciekawości zapytam, czy oni są w takim razie bardziej związani z histroią swojego miasta, regionu? Długo przecież byli osobnymi miastami-państwami. Florencja - republika, Mediolan - ksiestwo... |
Tam chyba nie ma ogólnej fascynacji historią, nawet regionu czy miasta - w zasadzie odniosłam wrażenie, że liczą się głównie kulinarne specjały i ewentualnie ich historia. Po tym, co się je i jak mówi poznają, z której części Włoch ktoś pochodzi.
| Hortensja napisał/a: | | Tam czasami ludzie z miasta oddalonego o 20 km mowia dla nich niezrozumialym dialektem. |
Taaaaa... Też miałam tam wykład na ten temat. W ogóle szaleństwo z tymi ich dialektami... W szoku byłam, bo to nie tak jak w Polsce - np. kaszubski, podhalański, mazowiecki, śląski... tam co miasto, to można spotkać inny akcent i wymowę. Ciekawe to w sumie.
Ja byłam konkretnie w regionie zwanym Emilia-Romagna, w prowincji Ferrara.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Emilia-Romania
Aragonte - Czw 21 Lip, 2011 20:29
| Admete napisał/a: | | Mnie się takie pojmowanie historii - jako bliskiej sercu tradycji - bardzo podoba. My dopiero teraz doceniamy własne małe ojczyzny, bo zawsze była tylko Polska jako całość. |
Hmmm - czy na pewno zawsze? Tzn. mam na myśli to, że w odleglejszych epokach (przed rozbiorami, to mam na myśli) ta regionalizacja była jednak widoczna i odczuwalna (pewnie Aine albo inny forumowy historyk by napisała coś więcej).
Admete - Czw 21 Lip, 2011 20:30
Miałam na myśli raczej dzieje nam bliższe.
BeeMeR - Czw 21 Lip, 2011 21:10
The Secret Diaries of Miss Anne Lister (2010)
Czasy regencji, brzydkich sukien i pana Darcy'ego - a autorka pamiętników (autentycznych)
też szuka miłości - z tym, że żony. Uhum - żony, tak, dwa wieki temu.
Polecam bardzo ze względu na nietypowy temat, dotychczas mi nieznany w owych czasach. A jako uzupełnienie proponuję:
Revealing Anne Lister
Program BBC na tenże temat - uzupełnienie i poszerzenie wiedzy na temat Anne i losów jej pamiętników, też bardzo ciekawe.
Mag13 za oba filmy
Admete - Czw 21 Lip, 2011 21:27
Poczytałam o tej całej Lister. Nie moje klimaty.
BeeMeR - Pią 22 Lip, 2011 09:08
Wątki lesbijskie czy gejowskie to też nie moja działka, ale jako ciekawostka historyczna - czemu nie?
Hortensja - Pią 22 Lip, 2011 09:15
| Deanariell napisał/a: | | Ja byłam konkretnie w regionie zwanym Emilia-Romagna |
Tam piadine pyszna maja
BeeMeR - Pią 22 Lip, 2011 21:10
Man & Boy
Mam wrażenie, że już to kiedyś widziałam - być może coś podobnego w innej obsadzie.
Mężczyzna (Ioan Gruffund) zdradza żonę, ta dowiedziawszy się wyjeżdża do Japonii zostawiając go z kilkuletnim synkiem - panowie poznają się więc od zupełnie innej strony niż dotychczas, gdy wszystkiego pilnowała mama.
Ioan miejscami uprawia overacting, ale film jak najbardziej przyjemny o obejrzenia
Agn - Nie 24 Lip, 2011 19:23
Ej, ja chyba czytałam książkę, na podstawie której nakręcono ten film! No proszę, nie wiedziałam, że ją zekranizowano. Chyba obejrzę. Książka była całkiem miła do czytania.
Przed wyjazdem do Malborka urządziłyśmy sobie z kumpelą oglądanie filmów. Najpierw Fabrykę zła, niemiecki film oparty na wspomnieniach wychowanka Hitler Jugend. Polecam, jeśli ktoś lubi tego typu historie. Bardzo fajnie jest tam pokazana ta organizacja. Znaczy się, hmm, "fajnie" to złe słowo. Chodzi mi o to, że dobrze w filmie widać, co tam się wyprawiało. Jak to ładnie wyglądało dla takiego chłopaka, jakim był Friedrich, a co się pod tym kryło. I jaki to był koszmarny przybytek.
Tu info: http://www.filmweb.pl/fil...82a-2004-148378
Polecam. Dobry film. I daje do myślenia.
Po tym filmie, na rozluźnienie włączyłyśmy Obłędnego rycerza. I tego chyba nie muszę polecać, hmm? Nic tak nie rozluźnia jak średniowieczny tłum robiący meksykańską falę i śpiewający We will rock you.
BeeMeR - Pon 25 Lip, 2011 14:49
Buddenbrookowie Dzieje Upadku Rodziny (2008)
za filmwebem:
"Epicka adaptacja słynnej powieści Tomasza Manna, która przyniosła mu rozgłos i literacką nagrodę Nobla. Ta wystawna produkcja, opowiadająca o czasach świetności, a potem upadku kupieckiej rodziny z Lubeki, odniosła ogromny sukces w niemieckich kinach, gdzie zobaczyło ją ponad milion widzów."
Produkcja zaiste wystawna, ciekawa, ale cośtam mi miejscami zgrzytało - niewątpliwie ze względu na nieznajomość pierwowzoru literackiego i konieczne skróty filmowe. Początkowo tez niektórzy panowie mi się mylili Mimo to polecam.
Agn - Pon 25 Lip, 2011 22:22
Widziałam ten film i też mi się faceci mylili. Tylko mi się nigdy nie odkręcili za bardzo. Ale wizualnie filmowe cacko.
Deanariell - Wto 26 Lip, 2011 01:59
| Hortensja napisał/a: | | Tam piadine pyszna maja |
Zaiste... Genialne ciasto... Ok - i już się zamykam, bo to nie ten wątek.
ast73 - Wto 26 Lip, 2011 09:44
Obejrzałam "Ironclad-Żelazny rycerz"2011r.To krwawa historia obrony twierdzy Rochester przed królem Janem.Bardzo realistycznie oddano średniowieczne realia.Brud,krew,mroczne wnętrza.Ja obejrzałam ten film głównie dla Jamesa Purfoya,pięknie wyglądał z wielkim,rycerskim mieczem,którym umiejętnie wywijał mordując wrogów.Polecam dla osób lubiącym krwawą przemoc(chwilami odwracałam wzrok od ekranu),dużo testorenu,tzw. męski film.Miejscami dość naiwny,wątek kobiecy irytujący.Nie jest to jakiś wybitny film,ale ma swój klimat i można podziwiać klatę Purfoya.Jak dla mnie na lato niezła rozrywka.
Agn - Wto 26 Lip, 2011 09:55
Rozumiem, że nie nudzi? Akurat historyczne filmy z bitwami to ja lubię, tylko żeby nie było to kolejnych 300, bo w połowie filmu przy wiecznej naparzance półnagich facetów zaczęłam ziewać.
Ale James Purefoy to zachęta.
ast73 - Wto 26 Lip, 2011 12:22
Jak zaczynają się bić to nudy nie ma.300 to do końca nie dałam rady obejrzeć.Tutaj garstka podstarzałych facetów z przeszłością,żadni modele,walczy o utrzymanie zamku,do czasu przyjścia z odsieczą Francuzów.Najbardziej denerwujące są sceny z jedyną kobiecą postacią,nie mieli na nią pomysłu,pląta się toto po zamku i sama nie wie czego chce.
Caitriona - Wto 26 Lip, 2011 22:01
Właśnie miałam napisać kilka słów o Ironclad Obejrzałam parę dni temu i też mam Purefoy'a na avku
Film jest bardzo brutalny i krwawy. Nie ma co ukrywać, pokazują jak wyglądały prawdziwe walki, czasami na dość dużych zbliżeniach. Film jest nieźle nakręcony i ma dobrą obsadę. Poza Purefoy'em mamy Briana Coxa, Paula Giamattiego, Charlesa Dance'a, Dereka Jacobiego. Niby wiedziałam jak to wszystko się skończy, ale i tak trzyma w napięciu. Zgadzam się z ast - wątek romansowy został bardzo źle poprowadzony; wg. mnie był kompletnie zbędny.
Całość jest naprawdę niezła. Tyle że brutalna.
|
|
|